PDA

Zobacz pełną wersję : Relacje z teściową



Kliwia
17-05-2007, 09:17
Po przeczytaniu dziś artykułu o relacjach młodych żon[ mężów też] z teściowymi, naszła mnie myśl by i Was spytać o takie relacje.

Czy Wasze teściowe wchodzą w wasz związek z butami, narzucają swoją wolę, kontrolują, poniżają itp.?
Czy raczej są dla Was drugimi mamami, przyjaciółkami?


W moim przypadku to drugie, i dziekuję Bogu za taką teściową. Czasami może drażnić mnie jej podejście do różnych spraw. Ale przecież nie każdy jest idealny, i nie każdy musi myśleć jak ja.

Pozdrawiam.

AMELIA3
25-05-2007, 21:54
Ja Moge Tylko Ostrzec Przyszle Synowe. Z Tesciwa To Najlepiej Zyc Na Odleglosc I To Duza. Moja Dala Mi Tak Popalic Ze Na Same Wspomnienie Chce Mi Sie Plakac. Na Mojego Pecha Mieszkam Z Nia Pod Jednym Dachem. 80% Moich Kolezanek Mezatek Ma Podobne Przejscia Z Tesciowymi. Jedynym Moim Oparciem Jest Moj Maz Zawsze Staje W Mojej Obronie.

lady
30-05-2007, 17:16
Ja tez mieszkam z tesciowa, chociaz na szczęście mamy z mężem do dyspozycji pietro domu jednorodzinnego. Własciwie to ona sie nie wtrąca w nasze sprawy, ale strasznie mnie denerwuje jej podejscie do życia. Jest typową kura domową, tzn. cały dzien sprząta, gotuje, prasuje itp.- ona właściwie nie ma żadnych innych zajęć ani zaintersowań. Jak na to patrzę, to po prostu szlak mnie trafia...

takaXania
30-05-2007, 18:24
ja mieszkam z chlopakiem.... dokładniej u chłopaka. wraz z jego młodszą siostra i... mamuśką! wrrrrr.... wolałabym żeby sie wpierniczala w taki sposób niż traktowała swojego syna jak kumpli. bo dziwi mnie to i nawet wkurza jak mama chłopaka w zartach powie mi "wydupiaj cipo" bo wygram w remika... kopnie mnie w tyłek albo przyjdzie do mnie z piwkiem i hihi haha jak dzierlatka sie zachowuje. Tragedia! juz nie raz chciała zebym z nią na Ty przeszła ale nieeeee.... nie mam zamiaru sie z nią spouchwalać. wystarczy ze do swoich dzieci mówi nie po imieniu tylko tak jak kumple u używa ich przezwisk.

joannanowak7
30-05-2007, 18:32
cześć dziewczyny
jestem już synową od 14 lat i wiem jedno teściowa nigdy nie będzie matką ale może być dobrą koleżanka . Musicie jej jednak na to pozwolić . Przecież żadna z nas nie jest doskonała wiec tolerujmy i jej wady. Częto ją porównujemy do bliskiej dla nas osoby a przecież zostałyśmy inaczej wychowane i lubimy inne żeczy wiec nie porównujmy teściowej do matki .I jeszcze jedno to co nas denerwuje u niej wcale nie musi być wadą np. ja lubię porządek a ona nie , ja lubię pracę a ona nie.... a tak naprawdę to która z nas ma rację...? aA poztym to my jeszcze będziemy na jej miejscu i wtedy zobaczymy jak to FAJNIE być teściową..
pozdrawiam aska

joannanowak7
30-05-2007, 18:35
ps. Jeszcze zapomniałam czy tak naprawdę jak nasi rodzice powiedzą nam coś przykrego i to samo powie teściowa to zareagujemy tak samo........? ja się przyznaję że po tylu latach jeszcze nie jestem obiektywna...

Gonia123
30-05-2007, 19:11
w czerwcu minie 1-a rocznica naszego ślubu i muszę przyznać że mój mąż juz duuuuuużoooooo wcześniej mnie uprzedził ze jego mama jest typową teściową z kawałów w co nie mogłam początkowo uwierzyć ale niestety okazało się to prawdą :) Mąż jest 1-ym synem (ma jeszcze 2 braci) ale 2-im który opuścił rodzinne gniazdko. Zamieszkaliśmy ze sobą pół roku przed ślubem i.........
........i zaczęły sie dobre rady przyszłej tesciowej :(
"musicie kupić..." , "musicie zrobic...." , "musicie...."
ale tylko do czasu
powiedziałam otwrcie że to nasze mieszkanie, nasze zycie i my sami bedziemy decydowac co, kiedy i za ile kupimy, zrobimy i w jaki sposób !!! :D a jak musi to niech sobie kupi i robi ale w swoim M! Mąż mnie popierał w tej sprawie.
Najważniejsze jest : szczera rozmowa i wyjasnienie juz na poczatku pewnych spraw.

Oczywiście jakiś czas był FOCH i dąsanie się. Ale przetrawiła to i od tamtej pory juz wie że moze tylko poradzic, ale jednocześnie jest swiadoma że i tak zrobimy po swojemu. Czasem sie jeszcze zapomni ale zaraz sie poprawia

mieszkamy sami (M3 ale własne!) , spłacamy kredyt, oboje pracujemy i nikt nam nie pomaga

jestesmy szczęśliwi
a teraz myslimy o potomku ;)

pozdrawiam

revue
05-06-2007, 12:43
Ja na szczęście nie mogę złego słowa powiedzieć o mojej teściowej (przyszłej) :rolleyes: Kochana kobieta. Co prawda na początku miałyśmy pewne spięcia, ale z czasem nasze relacje się dotarły i teraz granice są jasno ustalone. Teściowa nie krytykuje, nie wtrąca się - co najwyżej coś zasugeruje, ale nigdy na siłę nie próbuje postawić na swoim :eek: W jakimś artykule na portalu e-kobiety, wyczytałam ostatnio, że wychodzi się nie tylko za mąż, ale za całą rodzinę i trzeba uważać na teściową, bo nasze dzieci mogą być kropla w kroplę podobne do Niej. Bardzo mnie to rozbawiło i tak sobie pomyślałam, że nie mam nic przeciwko, żeby wejść w rodzinę taką jaką tworzy matka mojego chłopaka :D

pOleczka6
05-06-2007, 17:21
My nasze teściowe zostawimy w Krakowie a sami będziemy mieszkać w Warszawie a teraz przed samym ślubem jesteśmy w Anglii to podobno dobra metoda mieszkać z daleka w tedy teściowa jest najlepsza na świecie :)

pistacja6
11-06-2007, 14:28
hej Jestem rok po ślubie i już moge stwierdzić że młode małżeństwo powinno iść od razu na swoje a nie mieszkać z rodzicami To jest coś strasznego Sama tego doświadczyłam Niby rodzice nie chcą dla nas źle ale ich rady przynoszą odwrotny skutek Bo wiadomo każdy chce po swojemu Jeśli już musimy mieszkać z teściami to powinniśmy wysłuchać co mają do powiedzenia ale postępować tak jak my uważamy,przecież wiemy co jest dla nas najlepsze Pozdrawiam :)

serduszko2
13-06-2007, 21:57
nie ma co ukrywac-tesciowa to nie mama.a najgorsza tesciowa,to matka jedynaka.porazka.dla takiej obiety synek ma zawsze szesc lat a TY sie mozesz starac ile chcesz a dla niej nie bedziesz perfekcyjna.
moj maz ma prawie czterydychy na karku a ta kobieta kroi mu kotleta na obiad albo pyta o ktorej godzinie wroci do domu... wiec,ktora z nas przesadza????
zycze kazdej synowej aby miszkala najdalej od ukochanej mamci swojego meza.

ryba
19-06-2007, 12:00
Mam trochę podobny problem co Serduszko. Mąż ma 32 lata a jest traktowany i chce być traktowany jak dziecko. Tutaj muszę dodać, że mieszkamy pod jednym dachem z teściami. Ja nie chcę ale mój mąż powiedział, że on tak chce i nie zmieni zdania. Moja teściowa przygotowuje mu kanapeczki do pracy, daje ziółka rano do picia. Jak jej synuś mnie wyzywa co prawda sam do siebie, to ona mówi żebym mu nie przeszkadzała żeby się wykrzyczał, to mu przejdzie. Idiotyzm, prawda? Ale tak jest. A wczoraj dowiedziałam się od niego, że bardziej powinnam szanować jego rodziców - bo pomogli nam finansowo (bardziej mojemu mężowi, bo ja nie chciałam - byłam już raz mężatką, mam trochę oszczędności i do tego pracuję) niż swoich (którzy żyją bardzo skromnie - wychowywałyśmy się z siostrą w biedzie, ale zawsze moi rodzice byli uczciwi, a w domu było czysto) i za każdym razem jak źle powiem o jego matce, to będzie zaznaczał, nawet codziennie, jaką miałam złą matkę. Dlatego tutaj chcę powiedzieć, że nieważne czy mieszka się z teściami pod jednym dachem czy z dala, ale ważne jest czy ma się w mężu oparcie, jak w prawdziwym przyjacielu.

marzenna5
21-06-2007, 21:24
macie racje najwazniejsze jest oparcie w mezu,a w moim przypadku chlopaku,moj chlopak jest jedynakiem,ma 25 lat,mieszka tylko z mama,jego matka zyje jego zyciem,caly czas wspomina czasy kiedy jej synus byl maly a o kanapeczkach i itp juz nawet nie wspominam.postawilam sobie za cel "usamodzielnic" go,powoli mi sie to udaje, staram sie tez zrozumiec jego matke,bo przeciez nic nie zmieni nigdy faktu ze to jej dziecko

misiaX84m
22-06-2007, 14:14
Mądrzy teściowie to skarb. Czasem tak układa się życie,że musimy razem mieszkać. Wtedy nie dość, że musimy docierać się z mężem tuż po ślubiie to jeszcze dochodzą ONI... Mam mądrą teściową. Pozwala nam na samodzielne życie mimo, że mieszkamy pod jednym dachem. Różnimy się i to bardzo, ale moja teściowa miała ze swoją niezły kocioł i nie chce, żebym ja tak samo miała. Współczuję dziewczyny serdecznie...

sloneczko2910
22-06-2007, 15:25
Witam!!! Niedawno minęła nasz 2 rocznica ślubu. Pół roku mieszkałam z tesciową. Nie było kolorowo, ale zaczęło się dopiero jak urodziło sie dziecko... Byłam najgorsza z możliwych... Po urodzeniu (miałam cesarkę) chciałam iść do mamy dopóki nie dojdę do siebie, ale po głębszych przemyśleniach postanowiłam zostać. Teściowa obiecała swoją pomoc i przede wszystkim nie chciałam pozbawiać męża czestego kontaktu z malym. Kamil miała skazę białkową. Karmiłam piersią, ale bylam zbyt słaba, żeby sama gotować. Pierwszego dnia ugotowała mi obiad, ale drugiego juz nie... Tydzień przezylam na kanapkach i tym co mi mam przywiozła...Jak to wspominam mam łzy w oczach. Nie wspomne juz o wszystkich "dobrych" radach co do dziecka np. żeby często łapać go za noc, bo bedzie miał bardzo szeroki, zeby układac go na wznak (dziecko strasznie ulewało), bo bedzie miła płaską główkę, żeby wyciągac mu nogi w kąpieli.... POPROSTU KOSZMAR!!! Czare goryczy przelała jedna sytuacja. Dziecko było chore. Znajoma teściowej - pani doktor - nie poznała się. Kamil zamiast czuć się lepiej czuł sie coraz gorzej... Zadzwoniłam po innego lekarza... I teściowa zrobiła awanturę, bo jak ona wygląda w oczach znajomej pani doktor... Ale to się dopiero zaczęło... Dowiedziałam sie nawet, ze złapałam mojego męża na dupe!!! Wyobrażacie sobie. Spakowałam torby i postawiłam mężowi ultimatum albo idziesz ze mna alebo zostajesz. Wyprowadziliśmy się do moich rodziców. Mieszkaliśmy rok. Nie było, aż tak źle. Ale teraz jesteśmy na swoim i jest o niebo lepiej!!!
A więc wszystkie młode małżeństwa jeśli tylko macie możliwość mieszkajcie sami!!!

Lola
22-06-2007, 16:52
Marzyłąm zawsze, żę moja teściowa to będzie moja najlepsza koleżanka, taka od serca wspólne zakupy i maseczki, babskie filmy i lody. Staram sie dyplomatycznie podchodzić do relacji międzyludzkich. Niestety też trafiłam na jedynaka i moja dyplomacja skończyła sie na tym, że płaczę po nocach. Staram się jak mogę by nie obrazić przyszłej Mamy, ale i tak jestem zbyt gruba, źle ubrana, za mało jestem kurą domową i nie jestem damą, wogóle jestem nieodpowiednia dla jej syna. Cała fala gniewu, żalu, nienawiści, wstrzymywania języka i pustych uśmiechów kończy się płaczem w jakimś cichym kącie. Może ktoś poradzi jak z podniesionym czołem sprostać kolejnemu spotkaniu z teściową?

Anukis
23-06-2007, 16:24
LOLA A gdzie jest w takich chwilach twoj chlopak? Nie byl nigdy swiadkiem tego, co robi mamuska?- powinien cie obronic!!!! Mimo to radzilabym ci powiedziec tesciowej, ze cie rani i nie zyczysz sobie takiego traktowania. To nie ona bedzie z toba zyla i nie jej musisz sie podobac. To okropna kobieta! Jak mozna taka mloda kobiete wpedzac w takie stany. Jest jeszcze jeden sposob, nie odwiedzaj jej, a jesli zapyta to powiedz dlaczego. Nie musisz tego znosic. :mad: Jestem zbulwersowana!!!!!!!!!!

serduszko2
23-06-2007, 21:22
do Anukis

czy myslisz,ze jest tak latwo powiedziec komus,ze Cie rani a jeszcze w dodatku tesciowej-chyba sama nie masz jeszcze doswiadczeia w tych sprawach.
ja nie przepadalam za moja tesciowa juz od poczatku.staralam sie jednak robic dobre wrazenie i nie ranic jej slowami.minelo juz 14 lat i jest coraz gorzej.kiedys myslal,ze nadejdzie dzien,kiedy moj maz przestanie jej bronia a bedzie stal po moje stronie.niestety,ten dzien nie nadszedl. nie wiem,ktore z nich obojga rani mnie bardziej,ona nianczac jego,czy on pozwalajac jej na to.moje proby reagowania konczyly sie zawsze na niczym.kiedy chce cos powiedziec oni reaguja jednakowo-wychodza.na szczescie mieszkamy daleko od siebie i nie musze znosic jej obecnosci.
przeszlam wiele i nigdy jej tego nie zapomne. kiedy chcialam wrocic na studia,a bylym w ciazy,wyzwano mnie od wyrodnych matek.pozniej ,kiedy studiowalam(zaocznie) musialam sama zarabiac na szkole,bo moi tesciowie zbuntowali mojego meza.dzieckiem opiekowala sie moja mama-biorac urlop,kiedy tamta siedz w domu. co do kwesti finansowej-to moj maz ciagle laduje tam pieniadze,czy sie na to zgadzam czy nie.to tesciowie grozili mi rozwodem,kiedy poszlam na magisterke. kiedy sie tam pojawiam oni milkna.wszystkie rodzinne sprawy zalatwiaja poza moimi plecami.wpominalam juz o krojonym kotlecie czy o kontrolowaniu wyjsc mojego meza.jednyk co jest w tym najgorsze-to moj maz nie reaguje na to.jemu jest tak dobrze a jego mamy nie wolno mi ruszac.juz dawno zdalam sobie ,ze z ta kobieta nie wygram.nie staram sie tez walczyc,bo i po co-ja to olewam i tyle.oni sie nie zmienia.kiedys plakalam z tago powodu,wsciekalam sie na swoja bezsilnosc a teraz robie swoje i traktuje tesciowa jak sasiadke z przeciwka.

Kryzysowa_Narzeczona
24-06-2007, 08:45
Jak tak sobie czytam wasze posty to zastanawiam się czy coś się zmieni po moim ślubie(który dopiero za rok). Mama mojego narzeczonego jest świetną kobietą,bardzo ją lubię i szanuję.Przyszłego teścia też mam w dechę! Liczę na to że jak zamieszkam w ich domu to nic się nie zmieni.Ja przynajmniej będę się starała być dobrą synową,ale przede wszystkim żoną.Bo nie wychodzę za mąż za teściową tylko za mojego faceta.

Lola
27-06-2007, 13:37
Serduszko ma racje nie jest łatwo powiedzieć teściowej, że mnie rani ona chce tylko dobrze dla synka i tego nie zrozumie, a powiedzieć narzeczonemu że jego Mama jest zła też jest trudno, w sumie to jego Mama. Dla facetów to jest wszystko prostrze zlewają wszystko, a my kobiety jesteśmy bardziej uczuciowe. Na moje problemy usłyszłam tylko od mojego kochanie, że ja za bardzo wszystko biorę do serduszka i żebym słuchała co mówi jego Mama jednym uchem a wypuszczała drugim. Ale dla mnie nie jest to takie proste.
Dobrze, że będe mieszkała daleko od teściów i właśnie mam plany, że nie będe ich odwiedząć chociaż Teścia bardzo lubię super facet. Teraz przeprowadzam sie z moim kochanym do mieszkania, które chce spłacać jego Mamusia (taki prezent ;( ). Boję sie, że sie w tym mieszkaniu nie odnajdę. No i najgorsze przede mną odwiedziny w nowym domu Mamuśki, już zaczynam wymyślać menu, choć nie wiem czy jest sens tak sie starać bo czuję, żę i tak zamiast pochwały dostanę jakieś ale.

monika19765
06-07-2007, 10:22
Ja mam to szczęście, że moi teściowie mieszkają w innym mieście. Widzimy się raz na miesiąc i bardzo się kochamy. Uważam jednak, że gdybyśmy mieszkali razem byłoby ciężko. Teść jest ok ale teściowa ma okropny charakter. Staram się zagryzać zęby i nie odzywać się. Myślę, że uważa mnie za wzór synowej. Dzieci dobrze ułożone, dobrze się uczą, są czyste itd. Tylko imię mojej córki się nie podoba.(Kornelia) Oczywiście nieomieszkała tego niedawno skomentować. Ona chciała Julię. Jesteśmy 9 lat po ślubie. Zaraz po nim mieszkaliśmy przez 3 lata u moich rodziców. Moja mama jest w porządku - tak sądzi mój mąż. Z ojcem też się dogaduje. Mój mąż ma o 8 lat młodzsego brata. Michał zawsze będzie malym Michałkiem a ma 25 lat. Mamusia zrobi śniadanko, poda obiadek o kolacji nie wspomnę. Naszykuje ubranko na dyskotekę. Współczuję przyszłej żonie. Będzie miała ciężko.

ana818
06-07-2007, 12:44
Ja naszczecie nie mieszkam z teściową ale jak tam jedziemy to mój mąż zmienia się całkowicie. Po 5 latach małzeństwa wmiare usamodzielniłam męża bo ten jak zamieszkał ze mną to nie potrafil nic kolo siebie zrobić. Teściowa wprost nianiczyła go jakby miał 3 latka. W tej chwili pomaga mi prawie we wszystkim (nie gotuje tylko obiadów) ale jak jedziemy do Teściowej to mój Misio przebraża sie wtego 3 latka sprzed 5 lat a mamusia krąży wokól niego i ie pozwala by ten ruszył pluszkiem.
Nie mówie jej nic o tym, ze mąż mi pomaga w domu bo jak by się dowiedziałą ze jej synek "musi" cos robic to penie by do nas zaraz przyjechała go wyręczyć (oczywicie z wyrzutami ze jak mogłąm do tego dopuścić). :D
Jeździmy tam raz w tyg więc wcale mi to nie przeszkadza ale nie wobrazam sobie takiej sytacji na codzień. Współczuje dziewczynom które to musza znosic .Pozdrawam

pyza
06-07-2007, 14:18
Ja uważam, że każda teściowa dobra, ale na odległość... A to, czy teściowa będzie z butami wchodzić w nasze życie to głównie zależy od jej syna, czy jej na to pozwoli, czy nie. Ja mieszkałam u swojego byłego z jego rodzicami i bardzo źle to wspominam, bo jego teściowa dała mi popalić jak nikt... Była bardzo zazdrosna o swojego syna i nie mogła znieść myśli, że jakaś inna kobieta może zajmować ważne miejsce w jego życiu. A on jest moim byłym właśnie dlatego, że nigdy nie potrafił się jej przeciwstawić. Moje zdanie nigdy się nie liczyło, bo w każdej ważnej sprawie, pytał się mamusi o zdanie. Ona też rozwaliła nasz związek, bo byliśmy idealną parą, dopóki nie zaczęła się wtrącać. Mówiła mu, żeby do mnie tak często nie przyjeżdzał, bo to jest chore i dziecinne jeździć do dziewczyny codziennie. Przecież on ma swój dom a mamusia nie ma kiedy nawet poromawiać ze swoim synem! Nastawiała go przeciwko mnie, mówiła, że on nie widzi moich wad, bo mnie kocha, ale ona stoi z boku i to wszystko dokładnie widzi, a że jest jego matką to musi mu otworzyć oczy... Postawiłam mu warunek: albo się wyprowadzi albo koniec z nami. Zgadnijcie co wybrał? Po 4 latach naszego związku nie potrafił powiedzieć mamusi, że się wyprowadzi, bo ona (jak mówiła) umarłaby bez niego. Cieszę się, że to wszystko mam za sobą, teraz inna dziewczyna będzie musiała się godzić na bycie tą drugą, po mamusi...

Migotka7
07-07-2007, 15:49
Hej dziewczyny! Tak czytam wasze posty i dochodze do wniosku, ze tesciowe to jakies kosmitki chyba!!! Na inna planete z nimi zeby zycie bylo lzejsze!!!! Ja mam podobny problem, mam okropna tesciowa i sie do niej nie odzywam i mam swiety spokoj!!! Wyobrazcie sobie, ze ta kobieta chciala wyciagnac od nas kase przeznaczona na nasz slub!!!! A jak sie moz maz przeciwstawil to kazala mu sie wynosic z domu!!!! Czujecie jak mozna byc takim czlowiemiem? Niecierpie jej i swojej szwagierki obydwie sa siebie warte!!! Szkoda mi tylko, bo jak swieta przychodza to moj maz smutny sie robi, przykro mu jest, ze taka sytuacja zaistniala, no ale coz ja chcialam byc dobra ale nie wyszlo! Pozdrawiam wszystkie dziewczyny!

jonka8
08-07-2007, 14:46
slub to jeszcze jakaś trochę odległa przyszłośc, ale od początku jak zobaczyłam nadopiekunczość mojej przyszłej teściowej, to drążę temat i stawiam granice. Mamusia ma w synku drugiego męża i tak go sobie urobiła, że nie potrzebuje znajomych, przyjaciół bo ma mamusię i z mamusią spędzał czas.
A teraz pojawiłam się ja, zło nad złem, nieodpowiednia bo pyskata, a mamusia sobie synków dla siebie urodziła (ma ich dwóch) i jeszcze nie chodzi po ziemi taka, która by była ich godna ;)
Od dwóch lat prowadzi swoją krecią robotę, sugeruje że powinien zostac w domu a nie isć do mnie bo przecież jest zmęczony i musi odpocząć. Dzwoni gdy jest u mnie pod byle pretekstem. Wypytuje go o wszystkie szczegóły z mojego zycia i obraca to przeciwko mnie. Próbuje zaszczepić w nim wątpliwość co do mojej uczciwości itp,itd. Nie wspominając, że najchętniej spędzałabym z nami każdą minutę broniąc cnoty swego synusia.
Oficjalnie nie stanela ze mną w szranki, ale poza moimi plecami działa aktywnie. Aż doprowadziła do naszego zerwania (z jego strony), choć wydawało mi się, że oboje jesteśmy ponad jej złośliwośc i zaborczość.
Walczyłam o niego bo wiedziałam, ze to zbyt wartościowy człowiek by pozwolić tej kobiecie niszczyć mu życie przez jej źle pojętą miłość.
Udało się, jesteśmy razem, długie rozmowy pozwoliły nam bardziej siebie zrozumieć. On przyznał się do wszystkiego co na mój temat słyszał w domu, zrozumiał, że popełnił błąd ufając matce i opowiadając jej o naszych problemach. Wyjaśniłam mu jak to wygląda z mojego punktu widzenia, że musze mieć oparcie w nim, że nie będę budować sobie życia z mamin synkiem, że nie pozwolę na tak daleką ingerencje w związek kogokolwiek z jego rodziny.
Mielismy okres próbny, ja nadal acz delikatnie walę prawdę prosto w oczy i obserwuję jego zachowanie. Spotykamy się u mnie, u niego bywam w ostateczności i bardzo sporadycznie. Nie staram się go skłócić z rodzicami, ale bronię granic naszego związku.
I tu niespodzianka !!! Nagle zmiana frontu???? Tesciowie są do rany przyłóz, a ja jestem tą dobrą :confused: Pytają kiedy ślub, a ja kombinuje gdzie tu jest haczyk??? I tak sobie myślę, patrząc na to jak bardzo mój mężczyzna się zmienił i wydoroślał, że im się synek z rąk wymyka i już nie skutkuje groźba i zakazy. Kiedyś mieli piękne plany wspólnego budowania domu, moja obecnośc ten i wiele innych planów zburzyła. Ich metamorfoza przeszła w przeciągu weekendu, więc chyba dobrze celuje. Chcą się pokazać jako ci, z którymi da się żyć aby wrócić do poprzednich planów, wybudować dom i wtedy mi pokarzą gdzie moje miejsce :eek:

dorota_d27
14-07-2007, 18:25
moja teściowa jest super mieszkam z nią pod jednym dachem 4 lata w domku jednnorodzinnym ale mamy swoje piętra. Nigdy nie usłyszałam od niej złego słowa, nigdy w nic się nie wtrąca a co najdziwniejsze staje po mojej stronie a nie syna. Nie jesteśmy przyjaciółkami ani koleżankami po prostu portafimy się dogadać, szanujemy się i dbamy o miłą atmosferę. na razie jest super, aby tak dalej.

Kasiunia94
18-07-2007, 23:14
A ja no cóż.. Teściowej mieć nie będę, ponieważ umarła w wyniku wypadku samochodowego w 2000 r. Mój mężczyzna miał wtedy zaledwie 11 lat.. No cóż ja nawet tej kobiety nie znałam ale jak słyszałam była jak anioł.. No cóż.. Życie jest jakie jest :(

ps. Ludzie którzy mieszkają w okolicach Koźmina Wlkp np. w Borzęciczkach proszę o kontakt.

malpo
19-07-2007, 21:44
Marzyłąm zawsze, żę moja teściowa to będzie moja najlepsza koleżanka, taka od serca wspólne zakupy i maseczki, babskie filmy i lody. Staram sie dyplomatycznie podchodzić do relacji międzyludzkich. Niestety też trafiłam na jedynaka i moja dyplomacja skończyła sie na tym, że płaczę po nocach. Staram się jak mogę by nie obrazić przyszłej Mamy, ale i tak jestem zbyt gruba, źle ubrana, za mało jestem kurą domową i nie jestem damą, wogóle jestem nieodpowiednia dla jej syna. Cała fala gniewu, żalu, nienawiści, wstrzymywania języka i pustych uśmiechów kończy się płaczem w jakimś cichym kącie. Może ktoś poradzi jak z podniesionym czołem sprostać kolejnemu spotkaniu z teściową?

OOOOO widzę, że nas jest więcej :) dziewczyny nic sie nie martwcie.....odbijemy sobie kiedys na naszych synowych ;), a tak poważnie to również jestem żoną jedynaka :))) ummmm jakie to rozkoszne ......mieć "kochaną mamunię" tóż obok.......otóż moje miłe Panie, miałam ogromny problem z "mamusią" .... od poczatku dawała mi popalić, lecz trafiła "kosa na kamień" :> choć nie powiem nerwów to mnie kosztowała ta "zabawa" kiedy teraz wspominam......to zastanawiam się po co to robiłam, jednak czegoś nauczyłam "mamę", kiedy dzieci były małe codziennie rano, kiedy dzieciaki jeszcze spały .....mamunia pukała do drzwi...niby intencje czyste miała bo wnuczęta chciała odwiedzić...jednak ......wszystko ma swoje granice .......po prostu pewnego dnia nie otworzyłam jej drzwi....... i POMOGŁO końca nie było mojej radości....,że wreszcie możemy pospać dłużej.....a babcia bez poważnych rozmów domysliła się o co chodzi....i na szczęście bo większośc naszych "rozmów"....kończyła się delikatnie mówiąc kilkumiesięcznym milczeniem (czego tez nie żałowałam bo miałam spokój) co wam doradzic.......? Kobiety nie pozwólcie sobie na głowę wchodzić !!!
Jeśli zaś chodzi o męża to było mi go szczerze żal........bo chciał, aby każda z nas była zadowolona.......choć zdarzało mu się kilka razy stanąć bohatersko po mojej stronie :))) Jest też pozytywna strona mojego mieszkania z teściami :) wiem , wiem na 100% bo kawał cholery ze mnie , że chcę mieszkać z dala od moich dzieci :) i postaram się nie zatruć im życia.....

Lola
23-07-2007, 09:49
Dzięki Malpo za optymizm, trzeba będzie nałożyć zbroję i stanąć do walki, bo przyjeżdża do mnie w sierpniu na wakacje. To będą najgorsze wakację w moim życiu, dzięki Bogu znalazłam pracę i będę musiała ją oglądać tylko pół doby. Ale najgorsze jest żę mimo iż przyjdę zmęczona do domu po pracy to będe musiała codziennie zrobic obiad i higienicznie wysprzątać mieszkanie bo jest straszna pedantką (siedzi tylko w somu i nigdzie nie wychodzi).

Megi79
26-07-2007, 10:30
Cześć, ja próbowałam żyć z zgodzie z teściową, ale nie wyszło. Jestem 4 lata po ślubie, przez 3 lata mieszkaliśmy u rodziców męża. Już w drugim dniu po mojej przeprowadzce teściowa dyktowała mi co mam robić i chciała również żebyśmy układali sobie życie według jej wyobrażeń. Jak urodziłam dziecko sytuacja się pogorszyła. Od razu chciała żebym wróciła do pracy, żeby to ona wychowywała dziecko. Próbowała równieą skłócić mnie i męża. Do dziś nie potrafi pogodzić się z tym, że nie będe robić tak jak ona chce i traktuje mnie jak wyrodną synową. Pozdrawiam.

Kasia_20
26-07-2007, 10:57
Niestety jak większość z was trafiłam na synka-jedynaka.Moja przyszła teściowa ale nie doszła bo powiedziałam co jak co ale ślubu z nim nie chce mieć,a więc teściowa w mojej opini to nie jest człowiek.Spodziewam się dziecka a ona w 4 miesiącu zrobiła mi karczemną awanturę że kupuje papierosy i co tydzień wydaje 30 zł a gdy apytałam co ją to obchodzi i czy żyję za jej pieniądze to powiedziała żebym tak nie podskakiwała bo mogę stąd wypier...Niestety takie sytuacje zaczęły sie często tworzyć bo jak coś ją napadło i powiedziałam złe słowo na jej synka to powiedziała że ja też na niego krzyczę i ze jak sobie coś zrobi to będzie moja wina i pośle mnie do więzienia.Ja nawet będąc tam nie gotowałam i nie robiłam nic powiedziałam mu ze skoro jest u mamusi to niech mamusia robi mu wszystko.A jak dzwoni i mówi że tęskni to mówie mu zeby przytulił mamusię.Smutne to wszystko bo przez tę babę straciłam faceta którego być może kocham a przedewszystkim ojca dla mojego malutkiego synka...ale gdyby wychowywało się tam to stałby się takim samym wariatem jak ona.

mysza84
27-07-2007, 00:44
czesc!
ja nie moge powiedzieć złego słowa na teściową.... gdyby nie ona dalej bym tkwiła w domu a tak on jest z naszymi maluchami a my z mężem w pracy. Dziekuję MAMO....

igu
31-07-2007, 11:31
Witajcie! też się chcę z wami podzielić swoimi spostrzeżeniami: jestem od 10 lat mężatką i niestety mieszkam z teściami :( dobrze że mamy swoje piętro. U mnie dla odmiany gorszy jest teść: to taka teściowa żywcem z kawałów tylko w męskim wydaniu. Jest koszmarny: dla niego jestem zerem, leniem, brudasem wszystko co najgorsze chociaż w oczy jest bardzo miły. Oczywiście nastawia mojego męża przeciwko mnie, dobrze że mu się to nie udaje. Teściowa jest ok, chociaż tez potrafi d.... obrobić. Porównuje mnie ze swoimi córeczkami, którym ja oczywiście nigdy nie dorównam, tamte to idealne gospodynie, matki itp, itd. Na początku małżeństwa mój mąż latał ze wszystkim do mamusi, ale potem przekonał sie że nie warto jak zamiast pomocy jeszcze go obsmarowali. Z chęcia bym się wyprowadziła ale niestety nie mamy takiej możliwości. Przepłakałam swoje ale teraz już sie troche uodporniłam, bo doszłam do wniosku że nie jestem bezwartościowym człowiekiem tylko mam swoje zalety i nie będę marnowała zdrowia przez głupie gadanie teściów. Pozdrawiam wszystkie synowe :) Może jest jakaś z woj. mazowieckiego?

pelagia
31-07-2007, 14:30
Witam wszystkie synowe, przeglądałam Wasze wypowiedzi o teściach i szczerze zazdroszczę tym dziewczymom, które mogą pogadać normalnie z teściami.Moja antypatia do tesciów a szczególnie do teściowej zaczęła się na początku znajomosci z moim męzem i tak trwa do dziś. Kiedy urodziłam synusia to nawet nie zapytała jak sie czuję( byłam po cesarskim cięciu),czy coś nam pomóc, wpadła na 10 min. zobaczyć wnuka i poszła, nigdy nie dzwoniła czy jestem w domu, bo ma ochotę odwiedzić wnuka a kiedy przyszła a mnie nie było to wydzwaniała do mojego męża z pretensjami,że mnie nie ma.Na szczęście jestem osobą,która ma odwagę jej powiedzieć,że nie życze sobie aby wydzwaniała do męża,itd...- za co mnie nie lubią. Jednak najbardziej mnie zabolało, kiedy razem z mężem i naszym synkiem powiedzieliśmy im, że będziemy mieć drugie dziecko a oni zareagowali milczeniem, mąż powtórzył jeszcze raz, ale reakcji nie było.Od tamtego zdarzenia nawet nie próbuje z nimi nawiązac rozmowy,co gorsza nie udało mi się donosić tej ciąży. Opowiadań o nich, a szczególnie o teściowej nie byłoby końca.Na szczęście mój mąz bardzo mnie i synka kocha, sam zauwaza jacy oni są, ale cóż my ich już nie zmienimy, dla nich najważniejsza jest ich córeczka i zięć, którzy też potrafią dolac oliwy do ognia.Pozostaje nam mieć nadzieję, że sami będziemy dobrymi tesciami i nie będziemy popełniać błędow naszych teściów.

Iwonka207
01-08-2007, 15:39
Hej pozdrawiam wszystkich, jestem tu nowa.
Też chciałabym się podzielić moimi problemami z przyszłą teściową. Jeszcze przed ślubem pokazała na co ją stać, choć szczerze przyznam że razem z moim chłopakiem - Kamilem troche przytarliśmy jej nosa, tylko dzięki temu jesteśmy razem. Chodzimy ze sobą już od 2,5 roku, po zakączeniu studiów, planujemy się pobrać. Moje problemy zaczeły się praktycznie od samego początku jak się poznałam z Kamilem. Nasłychała się nieprawdziwych plotek na temat mojej rodziny i stwierdziła, że jestem nieodpowiednią dziewczyną dla jej syna. Zaczeła nas rozdzielać. Co prawda ja w tym wszystkim nie uczestniczyłam, wszystko co się działo w domu mojego chłopaka,docierało do mnie, właśnie przez niego. Wiele rzeczy sama się domyśliłam. Na szczęście, ciągłe problemy tylko zacieśniły nasz związek, dzięki czemu planujemy małżeństwo. :) Mam to szczęście że mój chłopak jest po mojej stronie, wystarczy że jego matka coś złego powie na mój temat a zaczyna się prawdziwa wojna słowna. Walczyła dosyć długo ale już wie że przegrała, pogodziła się że jesteśmy razem, teraz musi przetrawić nasze plany. 2,5 roku potrzebowała do zaakceptowania naszego związku damy jej jeszcze 2,5 na zaakceptowanie małżeństwa. Potrzebuje tylko trochę czasu, na poznanie mnie.
Jestem bardzo ciekawa jaka będzie poślubie? W każdym bądź razie już ja ją nauczę zasad, oczywiście tak by żyć z nią w przyjaźni, to przeciesz mama mojego kochanego chłopaka. Jestem pełna optymizmu.
Pozdrawiam

kaXkabo
01-08-2007, 20:10
a moja ma walca!!siedzi u nas od rana do późnego popołudnia, choc wywalaliśmy ją setki razy i dyplomatycznie i po chamsku-nic nie działa,spływa po niej jak po kaczce, co wieczor zamęcza nas telefonami,nie odbiorę ja to dzwoni do synka,on nie odbierze dzwoni na stacjonarny i tak w kółko. Ma pretensje gdy pryskamy gdzieś na weekend a jej nie zabierzemy-PARANOJA!!!!!Doszło do tego,że jak jestem sama to nie otwieram drzwi,nie odbieram telefonów,ale i na to znalazła sposób-idzie do mojej sąsiadki i tam siedzi "aż wrócimy". I choć przyłapała mnie na tym, że celowo jej nie wpuściłam to też nie podziałało!!ja mam dość i coraz częściej myślimy o ucieczce!tylko dokąd??tu mamy pracę, mieszkanie przyjaciół,rodzinę a dzieciaki mają szkołę i mnóstwo znajomych,wiec chyba nie pozostaje nam nic innego jak olać ją!

uborkowska
02-08-2007, 02:47
Moi tesciowie nawet nie wiedza ze sa moimi tesciami. Wzielam slub 3 miesiace temu oni nic nie wiedza. Ci ludzie sa..... nie ma slow aby ich opisac. Moj maz jest jedynakiem i wie jacy sa jego rodzice. Ja juz od poczatku (zanim ich poznalam) powiedzialam mu ze z nimi jest cos nie tak Ciagle wydzwaniali pytali o wszytsko, mowili co ma a czego ma nie robic. Wkocnu przylecieli do nas (oni mieszkaja w Polsce a my w USA) moja tesciowa jest OK ale tesc, szkoda czasu tracic. Manipuluje wszystkimi wydaje sie jemu ze jest Bogiem. OKROPNY CZLOWIEK. Przez jakis czas ciagle sie o nich klocilismy bo znalazlam list w ktorym oni napisali jaka ja jestem straszna osoba i tylko Leszka wykorzystuje. Wkoncu juz wybuchlam i powiedzialam mu "jakby Twoi rodzice umarli wtedy nasze wszytskie problemy by sie skonczyly!!!" powiedzialam tak tydzien przed slubem. wiem ze nie powinnam ale juz nie dalam rady tak dluzej zyc, on pozniej sam zauwazyl ze ciagle sie o nich klocimy. teraz ani slowem o nich nie wspomina, ale wiem ze on zawsze mnie bedzie bronil i wiem ze nie stanie po ich stronie tylko po mojej. Oni nie maja zielonego pojecia jaka ja naprawde jestem, dla nich jestem niewyksztalcona dziewczyna z biednej wioski i biednej wiellodzietnej rodziny. Oni nawet nie chca slyszec dobrych rzeczy o mnie, to ze wszytsko w domu robie aby ich syn mial zawsze czysto i jedzenie podane, mam prace, kupilam sobie samochod w wieku 21 lat, mam odlozone pieniadze i za rok chcemy juz kupic nasz dom. Ale ja juz dal nich pozostane ta okropna dziewczyna. Szczerze mowiac nawet daleka odleglosc od tesciow nic nie pomoze jak sa oni tacy sami jak moi tesciowie!!!

Wega
03-08-2007, 17:02
Dziewczyny, ja jestem po ślubie 3 lata. U mnie jest zupełnie odwrotnie tzn. moja teściowa do niczego się nie wtrąca... I teraz niejedna z Was mogłby powiedzieć - to świetnie... nie do końca bo na czym właściwie to polega. Ona poprostu nie potrafi i nie umie nam pomóc, ( z może nie chce) ... nasze małżeństwo się wali, ... kiedy poprosiłam ją o rozmowę o pomoc - w końcu zna go trochę dłużej niż ja, ona go wychowywała itp. ... porażka, teraz jak przychodzimy pyta się syna " co tam u Was - dobrze?" - mąż odpowiada "dobrze" ... a przecież widzi mnie, widzi że nic się nie zmieniło.... nie robi nic, od tamtej pory nie rozmawiała z nim, ani ze mną. Ja uważam że jeśli rodzice czy teściowie widzą że coś u dzieci jest nie tak to powinni choć spytać co jakiś czas "jak się Wam układa"..., tak poprostu okazać zaintersowanie. Ja niestety sama już nie wiem czym się wspomóc aby uratować nasze małżeństwo... czasami myślę że umarło śmiercią naturalną...... bo gdy nie ma miłości ... co dalej?

paniXpolka
04-08-2007, 19:00
A wiecie, mnie to zawsze zadziwiało, jak kobieta może zgotować taki los kobiecie? Zamiast babskiej solidarności, zrozumienia (zbudowanego na własnych doświadczeniach) pojawia się taka dziwna postawa-żona mojego syna ma być kucharką, sprzątaczką, kochanką i matką JEGO (phi!) dzieci. To wszystko przez polskie podejście do kobiet. Teściowa najprawdopodobniej sama była i jest kurą domową, syneczek był jedyny, ukochany, nie wiedział, do czego służy sitko czy wałek. I teraz mamusia chce dla syneczka jak najlepiej. Chore. Kobieta kobietę ma za maszynę do pracy w domu...i jak tu walczyć o równe prawa? Kiedyś przeczytałam w gazecie mądry wniosek-apel do mam synów: wychowujmy dzieci tak, by wiedziały, jak się robi kanapkę, parzy herbatę czy odkurza odkurzaczem. Nie wychowujmy małych egoistów, liczących na pomoc kobiety. Nasze małe dzieci też kiedyś prawdopodobnie się ożenią, a my zostaniemy teściowymi. Już teraz więc uczmy synów samodzielności! I powiem Wam szczerze, że nie wyobrażam sobie bycia taką nadopiekuńczą mamusią. Dzieci się kocha, ale to nie znaczy, że mają one przyćmić cały świat, że mamy stracić trzeźwość umysłu i obiektywne podejście do sprawy. Żadna kobieta nie będzie niańczyć naszego synka, nie musi doskonale gotować i prać. Same wymagajmy tego od synków, bo żona to nie robot kuchenny, a związek polega na współpracy obojga! A nie na pracy jednego, a wygodzie drugiego.
I jeszcze jedno, czytałam tu Wasze wpisy i mam pytanie do pani o nicku Serduszko. Czemu Ty nadal jesteś z facetem, który w ten sposób Cię traktuje? To jest niby temat o teściowych, ale z Twoich wypowiedzi wynika, że to Twój mąż nie jest w porządku wobec Ciebie, a Ty się na to godzisz. Dlaczego?

anida3
05-08-2007, 18:13
witajcie!ja na cale szczescie mam tesciowa w innym miescie,lecz gdy jestem u niej lub ona u nas nigdy nie stwarzala mi sytuacji podbramkowych.zawsze czego bym nie zrobila to jest dobrze.jest za mna i nigdy z nia sie nie kloce.lecz potrafie zrozumiec Was kobiety.dlaczego?a no dla tego,ze kiedys o maly wlos bym miala taka tesciowa,ze wlos mi sie jezyl.byla podla wredna i mnie nie lubiala,co wrecz okazywala to we wszelaki sposob.jak ja widzialam to mialam alergie,ba duzo by pisac!

Kasia_20
05-08-2007, 18:21
anida3 opisz ją jak możesz

andziul
06-08-2007, 12:09
witam mój problem z tesciowa pojawił się dokładnie 6 tygodni przed ślubem a jeszcze ściślej pisząc w miniona sobotę. Kiedy zorganizowalismy sobie z moim przyszłym mężem ( o ile do ślubu dojdzie) wszystko co wiaże się ze slubem to ona nam oznajmiła, że jak mamy robić wesele na 60 osób to lepiej nie robić wcale, bo jej się zachciało wesela na 90 osób, choć nie dołożyła do niczego złotówki

andan
09-08-2007, 09:56
Witam,

Niestety nie mogę pochwalić się super relacjami z moja teściową...jestem 4 lata po ślubie niczego nie żałuje tylko jednego 3 LAT życia z teściową pod jednym dachem...tylko to bym zmieniła i moje życie byłoby dzis zupełnie inne.

Niestety nie da się cofnąć czasu (a szkoda) bo być może i ja zmieniłabym cos na lepsze w naszych stosunkach a tak zawsze już zostanę czarna owcą w rodzinie męża...cokolwiek złego się nie dzieje to zawsze moja wina dlaczego ????? nie wiem oni chyba też nie wiedzą ale na kogoś zawsze trzeba złożyć

Pozdrawiam

szeherezada
09-08-2007, 17:41
Moja Tzw.tesciowa okazła sie potworem!!przed śubem grała przyjaciółke teraz próbuje rozbić moje małżenstwo, już ma na swoim koncie jedno rozbite-małżeństwo brata mojego męża<przetrwało ono niecały rok>mój horror trwa 2,5 roku! A przy okazji okazało się jakim mamisynkiem jest mój mąż gdyby nie nasz roczna córcia już dawno bym go pognała!!!ale daje rade obecnie chcę tej ....Babie wytoczyc proces cywiny o naruszenie moich dóbr osobistych tzn.zniesławienie!!

zosia21
09-08-2007, 18:32
ja mieszkam z rodzicami mojego chłopaka już ponad2 lata i nie żałuję mam naprawdę wspaniałego teścia i teściową nigdy przenigdy nie powiedziałam i nie powiem o nich złego słowa nie wtrącają się w nasze życie pozwalają nam uczyć się na błędach zawsze mogę iść do teściowej(nazywanej mamą) po radę zawsze pomoże przytuli pocieszy mój chłopak w żartach mówi że to niesprawiedliwe bo czasami czuje się zbędny

Kasia_20
09-08-2007, 19:51
Zosiaczek są wyjątki od reguły...

sebus
09-08-2007, 20:03
Teściowe na Księżyc.
Oto moje zdanie po tym jak moja tesciowa odwiedziła nas któreos razu i zaczęła wyrywać mi mojego synka, bo chce sobie ponosić....

monique_no
12-08-2007, 21:03
moja teściowa nie jest zał, ale gdy jest jakieś spięcie to mój maż nigdy nie stanie w mojej obronie i przez to w pewnym sensie moje małżeństwo wygasa. a ja bardzo go kocham dla niego wazniejsza jest jednak mama.pozdrawiam ...

monique_no
12-08-2007, 21:07
Moja Tzw.tesciowa okazła sie potworem!!przed śubem grała przyjaciółke teraz próbuje rozbić moje małżenstwo, już ma na swoim koncie jedno rozbite-małżeństwo brata mojego męża<przetrwało ono niecały rok>mój horror trwa 2,5 roku! A przy okazji okazało się jakim mamisynkiem jest mój mąż gdyby nie nasz roczna córcia już dawno bym go pognała!!!ale daje rade obecnie chcę tej ....Babie wytoczyc proces cywiny o naruszenie moich dóbr osobistych tzn.zniesławienie!!

jestem wpodobnej sytuacji z tą jednak różnicą, ze mój mąż ostentacyjnie pokazuje mi mi że ja jestem głupsza od jego mamusi. powiedział mi że ja nigdy z nią nie wygram. strasznie przykre..

Isolde
16-08-2007, 11:18
Ja jeszcze nie mam tesciowej, ale niedlugo ja bede miec. Tak mi sie udalo trafic na idealnego chlopaka jak na jego idealna rodzinke. Jego matka jest swietna, dobrze sie dogadujemy, Ona ma chyba z 52 lata, ale uwielbia chodzic na imprezy, tanczyc i pic czasami. Moja matka powiedziala, ze jestesmy do siebie bardzo podobne. Ja lubie sie czasami wyglupiac, a szzegolnie gdy jestem troszke pojana, wiec tanczymy sobie razem z jego mama, a jak cos palne, albo cos zrobie to ona sie glosno i serdecznie smieje. A na drugi dzien mowi, ze to byla najlepsza impreza. Pojechaismy razem na wyspy kanaryjskie, wiec mielismy duzo imprez, a Ona naprawde lubi ze mna przebywac. Moze taka jest, poniewaz nie jest polka? Moze tylko polskie matki sa zazdrosne o wszystkie inne dziewczyny, ktore chca sie spotykac z ich synami? Tak samo ojciec mojego chlopaka i jego mlodsza siostra starsza ode mnnie o 7 lat. Naprawde, wspaniala rodzina, i Brian (moj chlopak) mowi ze sa mna wniebowzieci. I tak to wyglada, oni uwielbiaja mne, a ja uwielbiam ich, odkad pierwszy raz przyszlam do ich domu :)

serduszko2
20-08-2007, 15:45
do monique

wiem,co czujesz.nie ma nic gorszego jesli Twoj facet nie ceni Ciebie ponad wszystkich i wszystko.to boli,kiedy ciagle sie przegrywa z jego matka,nawet jesli sie ma racje,to nikt tego nie przyzna. moj maz pokazuje mi to na kazdym kroku.jedynym pocieszeniem jest to,ze wiele innych ludzi potrafi docenic moja osobe i wiedza,ze synek i jego mamusia sa po prostu z innej bajki. moje prosby i grosby juz dawno przestaly dzialac. cokolwiek bym chciala zarzucic tesciowej,to on jej broni. wydzwaniaja do siebie po pare razy w tygodniu gadajac o *************ach-ze mna ona nie rozmawia. on natomiast zamyka sie w innym pokoju,gdy z nia gada. nie ma na nich sily. robilam awantury,plakalam,prosilam- zawsze odpowiedz jest jedna-bede to robil. nigdy mnie nie poprze w jej oczach,nigdy nie udowodni jej mojej racji-to ja mam byc cicho.
do czego to doprowadzilo-nic mnie z tym facetem nie laczy.przestalam byc wazna,to przestalam go kochac. mezczyzna nie potrzebuje kochanki aby zdradzic zone-wystarczy mu mamusia,bo ona gra pierwsze skrzypce w jego zyciu. doszlo nawet do tego,ze to z nia wiecej rozmawia niz ze mna. i niech mi nikt nie mowi,ze to normalne-to najwieksza porazka,bo nie umiem nic z tym zrobic ,nawet po 14 latach malzenstwa.
jedno moge poradzic- trzymyc sie od tesciowej na dystans,bo ona nigdy nie bedzie mama.

iza2005
20-08-2007, 17:41
Moja tesciowa zawsze byla w porzadku [jeszcze jak chodzilam z mezem]lecz malo co sie widywalysmy bardziej tescia nie cierpilam bo jeszcze mnie nie poznal a juz fuczal na moj temat.po slubie zblizylam sie z tesciowa[fajna z niej babka] ale dlatego ze przed weselem tesciu umarl i wiecej ja spotykam itd. az zal ze nie moglam sie z nim lepiej poznac,teraz mam tylko tesciowa lecz jestem krotko po slubie wiec dokladnie wam powiem tak za pare lat haha.pozdrawiam pa

chosiapasosia
23-08-2007, 21:04
Cześć dziewczyny!
Temat taki, że hoho. Mogłabym napisać dwutomową książkę o swoich relacjach z teściową, ale byłaby to koszmarna książka, niczym spowiedź samobójcy.
Jestem po ślubie 11 lat. Mój mąż to wychuchany, wydmuchany rozpieszczony jedynak. Zobaczyłam to , gdy emocje zakochania i chemia miłości ochłonęły i gdy już zaczęły się problemy i obowiązki. Nad mężem do dzisiaj pracuję, gdyż mamusia oszczędziła mu naukę współżycia z ludźmi.
Ale wracając do teściowej.
Nie przyszła na ślub jedynego syna.
Nie była na chrzcinach i komunii wnuków.
Wykupiła trzypokojowe mieszkanie i powiedziała że odda je prędzej dla Rydzyka niż sprzeda i zamieni na dwa mniejsze, żebyśmy nie musieli się tułać po wynajmowanych mieszkaniach.
Zawsze mojemu mężowi radziła by do niej wrócił.
Doprowadziła mnie do takiej nerwicy, że byłam w szpitalu.
Teraz już 6 lat się z nią nie kontaktuję i oddycham pełną piersią.
Zależało mi , aby dzieci miały babcię, ale ona nie kocha naszych dzieci, powiedziała im to w oczy.
Więcej nie będę opisywać, to zbyt boli bo ja zostałam wychowana w miłości i
mam cudownych rodziców, a z teściową przeszłam piekło.
Nigdy, nawet wrogom, jakbym ich miała, nie życzę takiej osoby w rodzinie, takiej teściowej.

serduszko2
23-08-2007, 21:34
do chosiapasosia
a ja myslalam,ze wszystkie czerownice splonela dawno na stosie,poza moja tesciowa oczywiscie. szczerze wspolczuje ale nie tej Twojej relacji z tesciowa-bo z tym sobie poradzilas-ale tego,ze dzieci nie maja babci. ja mam o tyle lepiej,ze dziadkowie przepadaj za wnuczka w przeciwienstwie jak za mna. ja jednak nie przejmuje sie takimi ludzmi,bo sami dokonali wyboru.dla tesciowej najlepiej jakby widywala tylko syncia i wnusie.tylko zeby jeszcze tak bardzo nie sterowala tym swoim syn,iem,bo wnusia juz nie moze-dzieki Bogu mala ma swoj rozumek.
zawsze zastanawiam sie ,dlaczego kobieta wzgledem drugiej kobiety musi zawsze udowadniac,ze jest lepsza. jesli do tego dodac jeszcze mezczyzne-chocby jedynaka- to oczy mogla by taka wydrapac. troche smutne ale niestety dosc czeste i prawdziwe.
trzymaj sie- bez tasciowej mozan wytrzymac-sama wiesz o tym najlepiej!!!

eryka5
27-08-2007, 14:10
witam,

ja niestety wczoraj bardzo płakałam przez tesciową. Otóz z męzem planowalismy dziecko od kilku miesiecy, kiedy udało nam sie zajsc w ciąze bardzo się ucieszylismy na to maleństwo upragnione. Radosni pojechalismy by podzielic sie nowiną z tesciową. A jej reakcja była wprost nie do pojecia. Pierwsze jej słowa to były : źle sie stało. Dodam ze mamy z mezem po 28 lat, jestesmy dorosli jak najbardziej, a ona nas potraktowała jak gówniarzy. Powiedziała, ze robimy wszystko nie pokolei no ale trudno stalo się. Bylismy wstrzasnieci jej reakcją. Mój maz dobrze zarabia, więc ja zrezygnowalam z robienia na razie kariery zawodowej by wlasnie urodzic i wychowac nasze malenstwo. niestety tesciowej (tzn tej pani, bo nie jest dla mnie juz tesciową po tym co uslyszałam) nie spodobal sie nasz plan, skrytykowala go doszczetnie jakbysmy jej pytali o zdanie. Bardzo sie wtrąca w nasze zycie. na szczescie moj maz zareagowal odpowiednio. powiedział, ze to jej problem, bo dla nas to malenstwo jest najwazniejsze i bardzo bardzo cieszymy sie na nie po czym wyszlismy i nawet juz nei zostalismy na obiedzie.Mam nadzieje, ze znajdzie sie ktos na tym forum, kto moze ma podobny problem i mnie zrozmie.

serduszko2
28-08-2007, 21:42
do eryki

glowa do gory. wiesz,ze nie wazne,co ona mowi,wazne jest to,co sama myslisz-inaczej zwariujesz. dbaj o siebie i o malenstwo a tesciowa olej.
przypomnialas mi ,jak to bylo u mnie. moj maz ,to jedynak i myslalam,ze kiedy zajde w ciaze beda sie wszyscy cieszyli. nie bylam gowniarzem i dawalismy sobie swietnie rade ale pojawilo sie ale... kiedy tesciowa uslyszala o ciazy,to jej pierwsze slowa brzmialy" O GLUPI TATUS" wskazujac na mojego meza.on nic nie powiedzial a mnie,to bolalo.pozniej ,kiedy bylam w polowie ciazy,a nie byla to latwa ciaza, oznajmilam wszystkim,ze jak urodze,to postaram sie wrocic na jakas podyplomowke-wtedy uslyszalam,ze jestem wyrodna matka. tak traktowala mnie moja tesciowa.
wiesz,jak jej odplacilam ,za ten bol- kiedy urodzilam mala nie pozwolilam jej ani na chwile byc samej z dzieckiem.nie mogla pokazac sie z wozkiem przed sasiadkami,nie zostawala z nia,nie karmila jej- nie dalam jej sie nacieszyc tym dzieckiem.przeciez mnialam byc wyrodna matka.wcale tego dzis nie zaluje,bo nikt mi nie ma prawa tego zarzucic. no moze jako synowa jestem "wyrodna" ale to mnie nie interesuje.
trzymaj sie,bo masz juz teraz dla kogo.

eryka5
29-08-2007, 15:12
:) do serduszka
dziekuję za pocieszenie :), dodało mi otuchy. Wiesz, doszlam do wniosku, ze nawet nie bede jezdzic więcej do tej pani nawet będąc w ciązy, bo po co skoro ona jest na nie. a jak dziecko sie urodzi i będzie chciala je zobaczyć to nie obędzie się bez komentarza z mojej strony typu : a pani co tu robi?
Myslę, że będę otaczać się ludzmi, ktorzy ucieszyli się tak samo jak my na wieść o dziecku, którzy je i mnie w pełni akceptuja i kochają. Szkoda mi tylko męza w tym wszystkim , ale nie widze sensu abym odwiedzala te kobietę w ciazy czy potem juz z dzieckiem. Mój mąz powiedział do mnie - zobaczysz jak sie urodzi to moja matka jak je zobaczy to zmieni zdanie. Ale to nic nie zmieni, ja to wiem. Kiedy moja mama zaszła w ciaze ze mną, to jej tesciowa tak samo zareagowała. Moja mama nigdy mi tego nie powiedziała wprost, ze babcia mnie nie chciała. Jednak ja to zawsze czułam i do tej pory jest dla mnie obca i nie potrafie jej pokochac. Takze moja tesciowa miala wybór, wybrala tę drogę a mogła inną. Wiesz, nawet mnie nie zapytała który to tydzień i jak sie czuję. Zawsze była o mnie zazdrosna jeszcze jak byliśmy parą przed slubem. Kiedys do nas powiedziała, zebysmy sie tak przy niej nie calowali i nie przytulali, bo ona na to patrzec nie moze. Wyobrazasz to sobie?Jest zazdrosna o miłosc mojego meza do mnie. Tylko, ze moj maz kocha rowniez swoja matkę i jej to okazuje. Poza tym myslę, ze wieść o dziecku nie spodobała jej się równiez dlatego, ze nie bedzie juz mogla wyłudzac pieniedzy od mojego męza. Jak przyjezdzal do niej sam to biadoliła mu, ze nie ma kasy ( a ma swoj biznes który bardzo dobrze prosperuje). Potrafila sie nawet rozpłakac, a mój maz jak to syn wierzył jej i był gotów dac te pieniadze. a moje dziecko jak dorosnie samo wybierze czy chce się z babcią kontaktować, ale poki bedzie przy mnie nie dam jej sie dotknąc. Zresztą skoro tak zareagowala na nowinę to może nawet nie bedzie sama chciała zblizyc sie do dziecka. Czułam do niej ogromną nienawisc jak do najwiekszego wroga po tym wszytkim. teraz troche mi przeszło, bo minęlo parę dni. Nie moge się denerwowac w tym stanie- dziecko dla mnie najwazniejsze! pozdrowionka

martussss
01-09-2007, 13:09
hej, jestem synową od ponad roku, na szczęście nie mieszkam z teściami, bo najprawdopodobniej dostalabym bzika :-(
Dobrze jest tak jak jest, jezdzimy do nich raz na tydzień i wystarczy a jak mąż chce jechać to bierze syna i jedzie. W sumie nie mam do teściowej dużej pretensji, jeszcze nie dała aż tak popalić ale wiem, że synek jej jest najwspanialszy i najgorsza będzie zawsze synowa, dlatego najłatwiej dla mnie jezdzić raz na jakiś czas i nie denerwować sie wcale. Pozdrawiam wszystkie syowe :-)

marissa
08-09-2007, 11:54
hej.ja rowniez mieszkałam z tesciowa.mieszkalam! do momentu kiedy powiedzialam dosyc!do momentu kiedy urodzilo sie nam dziecko,moja tesciowa bylo "chyba" idealna(slodka i milutka),ale kiedy dziecko przyszlo na swiat ,zmienila sie o 180 stopni.zaczela ingerowac w to w jaki sposob wychowuje dziecko.moj synek mial dwa miesiace a ja w ciagu tych dwoch miesiecy kapalam go moze ze trzy razy,bo t moja tesciowa decydowala o tym kiegy i kto ma go kapac!poza tym krytykowala mnie i mowila ze jestem egoistka,poniewaz odstawilam dzieckoo od piersi,a nie potrafila zrozumiec ze mialam za slaby pokarm i dziecko sie nie najadalo,wiecznie plakalo i plakalo,a ja juz chodzilam jak cien(zmeczona,niewyspana).nie mialam od niej zadnej pomocy tylko same pretensje.wracala z pracy,przychodzila i gadala: "czemu on ma tyle potowek?,czemu on jest tak ubrany? czemu on spi w wozku itp" az uszy puchly.
az w kncu wybuchlam i powiedzialam tesciowej ze sie nie dadaje na tesciowa. a ona uderzyla mnie w twarz i wyrzucila mnie z domu! poczym powiedziala mojemu mezowi,oraz calej jej rodzinie,ze to ja ja wrecz zaatakowalam i oczekuje ode mnie przeprosin i w tedy dostane od niej szanse na normalny powrot do domu!
obecnie mieszkam u rodziny,ktora wyjechala>mieszkam tu z synkiem i mezem.synek jest zdrowiutki,rosnie i jest usmiechniety! a ja nie widze tesciowe juz miesiac i jestem wypoczeta , zrelaksowana i pelna energii aby zajmowac sie moim synkiem!

marissa
08-09-2007, 11:58
hej.ja rowniez mieszkałam z tesciowa.mieszkalam! do momentu kiedy powiedzialam dosyc!do momentu kiedy urodzilo sie nam dziecko,moja tesciowa bylo "chyba" idealna(slodka i milutka),ale kiedy dziecko przyszlo na swiat ,zmienila sie o 180 stopni.zaczela ingerowac w to w jaki sposob wychowuje dziecko.moj synek mial dwa miesiace a ja w ciagu tych dwoch miesiecy kapalam go moze ze trzy razy,bo to moja tesciowa decydowala o tym kiedy i kto ma go kapac!poza tym krytykowala mnie i mowila ze jestem egoistka,poniewaz odstawilam dzieckoo od piersi,a nie potrafila zrozumiec ze mialam za slaby pokarm i dziecko sie nie najadalo,wiecznie plakalo i plakalo,a ja juz chodzilam jak cien(zmeczona,niewyspana).nie mialam od niej zadnej pomocy tylko same pretensje.wracala z pracy,przychodzila i gadala: "czemu on ma tyle potowek?,czemu on jest tak ubrany? czemu on spi w wozku itp" az uszy puchly.
az w kncu wybuchnelam i powiedzialam tesciowej ze sie nie dadaje na tesciowa. a ona uderzyla mnie w twarz i wyrzucila mnie z domu! poczym powiedziala mojemu mezowi,oraz calej jej rodzinie,ze to ja ja wrecz zaatakowalam i oczekuje ode mnie przeprosin i w tedy dostane od niej szanse na normalny powrot do domu!
obecnie mieszkam u rodziny,ktora wyjechala>mieszkam tu z synkiem i mezem.synek jest zdrowiutki,rosnie i jest usmiechniety! a ja nie widze tesciowe juz miesiac i jestem wypoczeta , zrelaksowana i pelna energii aby zajmowac sie moim synkiem!

inglot2
12-09-2007, 16:47
Ja też mam raczej teściową za przyjaciółkę, choć czasami może mnie drażnić jej podejście do różnych spraw. Czasami jak ma gorszy dzień uważa się za taką 'wszechwiedzącą'..

dudek2
15-09-2007, 17:07
Jeszcze nie mam teściowej, ale moją przyszłą bardzo lubię. Trochę denerwuje mnie to, że nie umie słuchać. Tylko dużo mówić, mówić i mówić.
Ale nigdy w życiu nie chciałabym, azebyśmy ja i mój facet musieli mieszkać z jego czy też z moimi rodzicami. Uważam, że małżeństwu nie wychodzi na dobre mieszkanie z rodzicami którejkolwiek ze stron.
Samemu najlepiej!!!

sylwia2518
16-09-2007, 23:10
A moja (mam nadzieje) przyszła teściowa jest super. Nie wpycha nosa w nie swoje sprawy a jak mam jakiś problem to o każdej porze mogę do niej wpaść i się wyżalić ,mieć pewność że mnie wysłucha.

Heike1
24-09-2007, 22:06
Moja teściowa bardzo sie wtrącała i ja bardzo się z nia kłocilam. Mialam tez pretensje do mężą,żenigdy nie stanął po mojej stronie tylko bezpiecznie nie zajmował żadnego stanowiska. mowił same się dogadajcie. Przegieła bardzo jak zaproponowała ze mężowi wyjazd w święta do jego brata 200 km od nas .Nasze dziecko miało wtedy 7 miesięcy i zimą ze względu na zła aurę ja nie chciałam jechać tam na całe święta. Ponieważ teściowa jest wygodna i nie chciało jej sie jechać pociagiem wymyśliła,żepowigilii pojadą z moim mężem tam a ja z dzieckiem zostanę tu z moją rodziną ( przecież nie będę sama). rzuciłam wtedy słuchawką. musiałam się nauczyć rozmawiaćz nią. Teraz po 10 latach już nie muszę mówić jej co ja myślę. Macham ręką na niektóre sprawy, przemilczam a teściowa nauczyła się ,że nie może mi nic narzucać i bardzo stara się dobierać słowa żeby nie być źle zrozumiana i nie zdenerwować mnie. Nasze stosunki są poprawne. Ale nigdy nie będzie moją przyjaciółką a już na pewno nie matką. Nawet wolałabym mówić po imieniu bo "mama" nie pasuje mi.

patris1983
02-10-2007, 13:59
Jescze przed ślubem wszystkiego była ciekawa, wchodziła między nas. Mówiła, że "z tej mąki chleba nie będzie". Po ślubie wtrącała się w nasze małżeństwo i nasz pieniądze próbowała ingerować na co je wydajemy.Będąć w ciąży był taki 1 dzień że źle się czułam i się położyłam , too mówiła "ooo ta sobie leeeeży" kpiąco powiedziała. Mąż robił mały remont w pokoju przed narodzinami dziecka, to mówiła że kurz że się dusiu i zaczeła nam dokuczać i obrażać. Tak mnie wkurzyła że dostałam silnych bóli, na całe sczęście po kilku minutach przeszły. Poczułam jak mnie coś ostro rwało na dole. Mąż przestraszył się że zaraz urodzę a byłam w 6 miesiącu ciąży, to powiedział do niej "dalej tak róbcie", to się przestrasyła i pytała czy już wszystko w porządku. Mam to szczęście żę mąż mnie broni. Ona chce szacunku dla siebie, ale ze swojej strony do nas jej szacunek jest zerowy. Teraz mamy córeczkę niedługo skończy roczek. Ma ona brak zrozumienia chce nam zrzucić na głowę wszystkie płatności za mieszkanie i jeszcze mówi, że ja mam robić wszystko a ona nie będzie robić nic. Jak widzi kasę to jej się oczy świecą. Jak jej ktoś daje pieniądze to jest kochany i wychwala go pod niebiosa, łasa na kasę. Interesują ją tylko własne bolączki i problemy, nie życzy nam dobrze. Mówi, że jestem wredna i chytra. Niedość że w 75% my opłacamy mieszkanie to jeszcze chce ciągnąć pieniądze. A teściu nabrał kredytów, że głowa boli że nawet mu renty nie starcza na opłacenie tych rat i niewiadomo po co brał te kredyty, więc do mieszkania nic się nie dokłada. Żeby żywność zakupić do mieszkania to my kupujemy. Teraz teściu w szpitalu. Teściowa się wkurza jak on jest bo jak gotuje to zostawia nieporządek w kuchni i powiedziała nawet, że niech on zostanie tam nawet do samej śmierci, ale w oczy mu to nie powiedziała. Pyta się mnie o radę w niektórych rzeczach a potem przekręca to tak, że ja jestem okrutna., jestem ta zła. Mieszkać z teściami to zawsze są jakieś konflikty. Mieszkać osobno a razem z teściami to różnica. Jiż tak się męczymy z nią prawie 4 lata. Nie chcemy od niej pomocy finansowej ani nawet nie prosimy o zwykłą pomoc. A nawet jeśli to sama z siebie dobrego nic nie daje. Ciągle przychodzi podgaduje, robi złośliwe uwagi. Nie mamy gdzie mieszkać, gdzieś indziej niżeli tutaj. Mąż zarabia raz więcej raz mniej ale średnio 1300zł, póki co dostaję jeszcze wychowawczy a później to tylko z wypłaty męża. Do dziecka mi się potrafi wtrącać, mówi że nie umiem dopilnować dziecka, żę chodzi glodne, no robi nam różne podłości. Sama mówilła że nie miała łatwego życia, że nie miała dobrze z teściową a sama nie jest lepsza od swojej teściowej. Czuję jak bym miała piekło na ziemi. Nie mam już sił i nie wiem co zrobic? Myśleliśmy o mieszkaniu na kredyt, troche się boimy ale chyba to jedyne wyjście. Mąż chce zmienić pracę na troszkę lepiej płatną ale czy to wyjdzie? nie wiem Czy ktoś był w podobnej sytuacji jak ja i może ma jakieś rozwiązanie problemu?

eryka5
08-10-2007, 10:49
do Patris: Oj biedulko współczuję naprawdę i rozumiem Cię. Moja tesciowa też jest okropna materialistką. Jak dowiedziała sie o dziecku mało co zawału nie dostała bo stwierdziła, ze co my w ogole robimy, ze w naszej sytuacji zdecydowalismy sie na dziecko - była oburzona. A moj mąż zarabia 10 tys. złotych na reke. No ale według tesciowej to powinnismy miec miliony, zeby w ogole o dzieku pomyslec. Co za kretynka. Brak mi słow. Sama ile razy probowała wyciagnac od niego kasę, a zarabia sporo, bo swoj wlasny biznes i nikogo na utrzymaniu. Zbiera te pieniadze na koncie, a w domu zamiast porzadnego stołu z krzesłami stoją przy stole krzesła ogrodowe. I zeby ona na to pieniedzy nie miała to bym rozumiała, ale ma i to bardzo duzo. A męzowi biadoliła ze musi zęby zrobić i nie ma kasy - chciała wzbudzc jego litosc, zeby jej co nieco podrzucił. Co za małpa, az mi słow brakuje. A jak o dziekcu sie dowiedziła nagle poczuła zagrozenie, ze juz kasy nie bedzie mogła wyciagac. Taką babcie bedzie mialo moje dziecko, ale na szczescie moja mama jest kochana i bedzie cudowna babcią. nie wiem co mam zrobic z tesciową bo jej nienawidzę. Na samą mysl o niej robi mi sie niedobrze. nie widuję jej bo bardzo mnie zraniła i jak do tej pory nie mysli przeprosic. jej wybór!Ale nie ukrywam, ze jak sobie przypomne o jej reakcje na wiesc o dziecku to bardzo mnie sciska mnie w sercu z bólu.

miniar10
12-10-2007, 00:28
ja swoja tesciowa znam 4 lata, na odleglosc wydawala sie ok, ale szybko pokazala prawdziwa skorke, czesto z premedytacja zachowuje sie podle, ja to olewam ale troche przezywam, nigdy jej nie zapomne jak mi dokuczyla w ciazy
jaj tak to 2 lata nas nagabywala kiedy to ona w koncu babcia zostanie a jak jej oznajmilismy radosna wiadomosc to zapytala tylko kiedy termin, jak dowiedziala sie ze listopad to zaczela furczec ze przeciez to koniec roku, ze dziecko bedzie miec rok w plecy a najlepiej zebysmy dzieciaka na styczen przepisali....
5 razy bylam w szpitalu, bo byly problemy z ciaza- a ona niby tak czeka na wnusia od ukochanego syncia, ze pomimo tego ,ze ma 15 min drogi spacerem do szpitala, nie miala nawet kiedy mnie odwiedzic
a teraz zamecza nas jak nazwiemy jeszcze nienarodzone dziecko...

eryka5
13-10-2007, 08:17
Moja teściowa zawsze była dla mnie miła. Ale oprócz tego, ze na codzien wydawało mi się, ze mnie lubi i jest ok wkładala mi co jakis czas szpilę.Ale ja to lekcewazyłam i nie przywiazywalam do tego wagi. Mialam klapki na oczach, nie chciałam tego widzieć, wypierałam...sama nie wiem czemu. Na przykład potrafiła powiedzieć przy mnie, ze jej syn ozeni sie dopiero jak skonczy 28 lat i nie wczesniej. a po co to powiedziała, no zebym przypadkiem go nie namawiała na slub haha. Albo jak widziała, ze moj mąż poswiece sie dla mnie i na przykład nie wychodzi z kolegami tylko zostaje ze mną w domu to komentowała to tak, że ona to robi co chce i ze jak on chce isc z kolegami to powinien isc a nie zostawac ze mną. Juz nie wspomnę o tym jak powiedziała mojemu mezowi, wtedy jeszcze chlopakowi, zebysmy sie przy niej tak nie sciskali i nie calowali bo ona na to patrzec nie moze. To był dla mnie szok!. Przez to nasz zwiazek wisiał na włosku, bo ona go uczyła złego i nie sprzyjała nam. Buntowała go przeciwko mnie. Ale robila to bardzo dyskretnie. Nie mowiła tego wprost, udawała ze mnie lubi, a od czasu do czasu jak maz jezdzil do niej sam to wracał do mnie zły, czepiał sie mnie wszystkiego. Teraz wiem dlaczego, bo jego mamuska go buntowała, nastawiala zle. Niestety kobieta ma powazny problem ze sobą. Raz, jeszcze przed slubem rozstalismy sie z mezem na pol roku wlasnie przez tesciowa, tylko ze wtedy o tym nie wiedziałam.Myslałam, ze nam sie po prsotu nie układa, ale teraz wiem, ze nie mogło się układac, bo jego matka ingerowala w jego zycie, prawila mu swoje durne morały i robiła sieczke z mózgu. Po prostu ona nie umie kochać, a najwazniejsza jest dla niej kasa. Ja musiałam nauczyc męża miłości, zeby byc szczesliwą z nim w związku, gdyz jestem osoba bardzo ciepłą, a moja tesciowa jest bardzo zimną.Udało mi się to, ale trwało to kilka lat i nie było łatwe. Wiec wyobrazcie sobie, jak był wychowywany w rodzinie pozbawionej uczuć. Teraz moj maz bardzo odstaje od swojej rodziny, bo zrobił sie ciepły tak jak ja,a jego rodzina nadal została oziębła i dziwna. Nie rozumiem tylko dlaczego ona zazdrosci mi, ze jej syn mnie kocha i ja to boli. Skoro sama jest zimna dla swojego męża i dzieci wiec i jej nikt nie okazuje uczuć. A ja pamietam, ze w trakcie uczenia mego meza kochania bliskich nakłaniałam go do tego by okazywal tez swojej matce uczucie i tak tez się stało. mowiłam, zeby wysłal jej smsa z zyczeniami lub powiedział ze ja kocha.Powinna byc mi wdzieczna, ze jej dziecko zaczelo jej to okazywac choc samo nie dostało nic od niej w zamian. Przez wiele lat nie zwracałam wiekszej uwagi na to, ze ona czasami mnie raniła. Miałam klapki na oczach, bo naprawde potrafiła udawac, ze mnie lubi. Wszystko stanelo mi przed oczami i uswiadomiłam sobie to, ze ona mnie nie cierpi dopiero jak pojechalismy do niej by oznajmic jej ze spodziewamy sie dziecka.To było połtora miesiaca temu. Wtedy nie wytrzymala udawania, to było dla niej takie bolesne, że odwazyła sie w koncu prosto w oczy powiedziec co mysli naprawdę. A tyle lat sie kryła z tym. Wspolczuje rozwniez młodszego bratu mojego meza, bo ich matka czepia sie takze jego nowej dziewczyny. Nowa dziewczyna mojego szwagra jest tancerka w jakims zespole. Moja tesciowa jak sie o tym dowiedziała, to skomentowala to tak, że chyba tancerką ale na rurze. Ogolnie jej nie akceptowała i mowila to do nas. Że tez ja nie wpadaam na to, ze jak gada na nia to i latami robiła to ze mną. Tak jak mówie, tyle lat udawala ze jest ok, ze mnie lubi, bo wiedziała, ze syn mnie bardzo kocha i nie uda jej sie nas rozdzielić. Moja teściowa jest jedyną osobą, ktora mnie nienawidzi. W zyciu nie spotkałam się z taką podłoscia ze strony innych ludzi w moim zyciu. nigdy nie miałam wrogow. jestem osoba ciepla i bardzo tolarancyjną, nigdy nie wtracałam sie w niczyje zycie i nigdy nie oceniałam innych ludzi. A sama zostalam tak niesprawiedliwie potraktowana.

miniar10
13-10-2007, 13:51
moj mezus tez wraca od mamusi zmieniony i warczy o wszystko
najbardziej mnie wkurza, ze zamiast poszestowac go obiadem to czestuje piwkiem
tak bylo tydz temu: w piatek poszedl na 22 do pracy, po pracy chcial pojechac na grzyby, wiec pojechal, nalazil sie, nawet troche zabladzil ze zmeczenia, po drodze wstapil do mamusi, przebrac sie a dochodzila juz 14sta i ta malpa wiedzac, mial ciezka nocke i widzac ile naniosl jej grzybow, poleciala po piwo w nagrode zamiast dac mu jesc...
no i wrocil do domu glodny i niezle podpity...

albo przy mnie wciska mu papieroski, zeby zapalil.... popala w pracy ze stresu a w domu nie pali, bo mi smierdzi, na balkonie zimno i nawet rzadko kupuje fajki
a tej malpie nie pasuje ze przy mnie rzucil palenie, a rzucil nie tylko ze wzgledu na zdrowie ale glownie dlatego, ze kulelismy mocno finansowo i nie palil wcale ponad 2 lata, dopiero teraz zaczal troche w pracy - i ja szlag trafia

i jeszcze jej teksty, zeby zapalil bo ja to mu nie pozwole fajek kupic..

sama caly czas w kredytach i dlugach a my wpierw zbieramy i wszystko kupujemy za gotowke- zniesc nie moze ze ona za 60 lat dorobila sie tylko dlugow a my za 2lata mamy mieszkanie, i sporo fajnego sprzetu, jeszcze nie mamy auta ale kiedys nazbieramy, tym bardziej, ze wlasnie zrobilam prawko..

Kasia2010
14-10-2007, 20:08
Teściowej wpier... i do lochu!Hihi.

miniar10
15-10-2007, 00:16
no a dzis ma imieniny, chcialam kupic jej jakies czekoladki lub ladny recznik ale maz mi zabronil, i powiedzial, ze on od niej nigdy nic nie dostal... glupio mi w tej sytuacji bo zawsze pamietam o takich okazjach i lubie kupic jakis drobiazg, ale po co ?? skoro on nie chce- a zawsze bardzo zaluje matki- to jaki moj biznes, do tej pory moje dobre gesty obracaly sie tylko przeciwko mnie...

malgosia123
20-10-2007, 23:11
ja mam inny problem. Jestem drugą żoną mojego męża, poznałam go jak już był po rozwodzie z pierwszą, ale miał narzeczoną, która już na drugiej wizycie u jego rodziców mówiła per mamo do teściowej. Mąż kiedy mnie poznał bez mojej wiedzy zerwał zaręczyny (nie wiedziałam o niej) i po 4 miesiącach oświadczył mi się. Zawiózł mnie do rodzinki i....zaczęło się. Najpierw mamusia bykiem patrzyła - co za zjawisko przywiózł syn. Potem zechciała przemówić głosem daleko odbiegającym od ludzkiego. Potem mąż powiedział o naszym ślubie, to tchu jej zabrakło. Po ślubie (byliśmy tylko my i świadkowie) pojechaliśmy na miesiąc wakacji do teściów (dom nad jeziorkiem, super). Dodam, że teść był mną zachwycony. Teściowa natomiast zaczęła bezprzerwy opowiadać mi o byłej żonie męża, puszczała złośliwie kasetę z ich wesela, myliła się w imieniu do mnie, ale cały czas powtażała, że tamta jest be. Mnie traktowała jak sąsiadkę zza miedzy. Kiedy mąż stanął w mojej obronie to ta zaczęła opowiadać o tej jego narzeczonej. W końcu miałam tego dość. Przyjechała również na urlop bratowa mojego męża (nie mają ślubu z bratem mojego męża,ale mają dziecko), więc moja teściowa zwróciła się do tamtej przy mnie, Misiu przynieś szklaneczkę dla mnie i dla siebie, to napijemy się piwka, jak synowa z teściową. Zrobiło mi się strasznie przykro i poszłam w inną stronę. Przestałam się odzywać, zamknęłam się w sobie. Wyjechaliśmy do domu. Po trzech miesiącach zaszłam w upragnioną ciążę, mąż powiedział, że bardzo by chciał, aby jego matka zobaczyła mnie w ciąży. Niestety nie zobaczyła. Wymyślała preteksty, a kiedy mąż zapytał ją wprost, powiedziała, że ja się wywyższam i już pokazałam co potrafię jak u nich byłam. Płakałam 2 dni, mąż był wściekły, byłm w ciąży i stresy są mocno nie wskazane. W 7 m.ciąży wylądowałam w szpitalu, bo z dzidziusiem był problem, mąż wtedy zadzwonił do matki i powiedział o naszym zmartwieniu, że jest mu bardzo ciężko. Na co jego rodzice odpowiedzieli - "to trzeba było nie robić sobie kolejnej mordy do michy" (mąż ma syna z pierwszego związku, ja mam 2 synów również z pierw. związ.), po czym dodali, że Misia (brata konkubina) jest w ciąży i bardzo źle się czuje...
Jak nasz synulek się urodził, mąż zadzwonił z nowiną, usłyszał jedynie gratulujemy i i kilka przytyków. Mąż zdenewował się (w końcu)i zakończył rozmowę. I tak jest do dzisiaj. Szymonek ma prawie 5 miesięcy, nikt Go z rodziny nie widział, nawet nikt nie zapyta jak My się czujemy. Obcy ludzie nam okazują serce, ja miałam ciężki poród (cesarkę) nikt mi nie pomógł, mąż musiał wracać po 2 dniach do pracy, z której nota bene po 2 tyg. Go zwolnili (planów nie wyrabiał, rzekomo). Było nam cholernie ciężko, a moja teściowa teraz kumpluje się z byłą żoną mojego męża i donosi mu cokolwiek wie o nas po to aby tamta wykorzystywała to w sądzie. Ja nie mam rodziców, ani też rodziny. To tyle.

miniar10
21-10-2007, 01:18
Malgosia, tak mi przykro. ale to podle babsko wam namieszalo, brak slow do czego zdolne sa te tesciowki, a niby takie milutkie do ludzi...
najbardziej boli, ze oleli, waszego brzdaca... bardzo to przykre i bolesne...a dzidzius podrosnie i bardzo bedzie chcial miec dziadkow jak inne dzieci...
nie wiem jak cie pocieszyc..poprostu trzymaj sie od tej zlosliwej i falszywej baby jak naj dalej i juz, bo co innego mozna zrobic??

Ciarka
21-10-2007, 12:29
Podejrzewam, że poprzednia narzeczona twojego męża nie miała dzieci z poprzedniego związku, rownież konkubina brata.... Podejrzewam, ze to jest główną przyczyna niechęci twojej teściowej, ze jej synus musi utrzymywac "obce bachory"...

Heike1
22-10-2007, 19:11
:mad: Małgosiu ale okropny babsztyl z tej teściowej!! Bardzo mi przykro, że musisz przechodzić przez coś takiego mając małe dzieciątko. Ono potrzebuje uśmiechniętej , wesołej mamy, zresztą pozostali rownież. Jedyne co mogę doradzić ći w takiej sytuacji, to spokój. Staraj się nie przejmować , nie reagować na zaczepki. Traktuj ją jak powietrze .Wiem, że nie będzie to łatwe ale przyjdzie z czasem. Trzeba uważać, żeby taka toksyczna mamusia nie zapsuła relacji między Tobą a Twoim mężem. Wy jesteście najważniejsi!! Nie zapominaj o tym!! Wytrwałości i cierpliwości Ci życzę. :)

Weronisia1
22-10-2007, 22:00
No macie z teściowymi. Moja całe szczęście jest OK :) Nie przyjeżdża nie proszona, a proszona jest rzadko ;) My czasem jedziemy do niej. Natomiast w wakacje jadę co roku do niej na działkę i spędzam z nią po tygodniu w lipcu i sierpniu i jest super :) Śmiejemy się, płaczemy, pijemy piwko i jest super :)

malgosia123
22-10-2007, 22:07
Dziękuję bardzo za tyle ciepłych słów. Staram się stosować do Waszych wskazówek. Czasem jeszcze robi mi się bardzo przykro zwłaszcza w sytuacjach, kiedy są święta, albo kiedy widzę moich młodych sąsiadów, którzy co któryś tam piątek gorączkowo pakują samochód, bo przecież jadą do rodziców (też mają małe dziecko).

Dodam jeszcze, że kiedy byłam w ciąży, to teściowa przysyłała do mojego męża listy, w których bardzo zniechęcała go do mnie, mówiąc, że ja go zdominowałam, że kocha obce dzieci, że przecież ma syna tego jedynego (mąż odszedł jak mały miał 1 rok, nie mieli dzieci przez 10 lat, i kiedy była żona dowiedziała się, że chce od niej odejść, to szybciutko zaszła w ciążę, a przez te wszystkie lata wmawiała mężowi, że z nim jest coś nie tak, a ona poprostu na tabletkach antykonc. była - to jest dopiero tupet!) Była żona zachowuje się jak zraniona niedźwiedzica. Mężowi wmawiała, że nawet pies z kulawą nogą Go nie zechce, i znalazł się taki pies - to ja :),
Bardzo go pokochałam, jest dobrym człowiekiem.
Była chcąc go ukarać uniemożliwiła kontakty z synem, mąż na początku walczył, potem kiedy tamta zaczęła straszliwie mieszać i jeszcze weszła w koalicję z moją teściową, mąż mój zniechęcił się, i oboje stwierdziliśmy, że niczego na się nie zrobimy (szkoda dzieciaka tylko, ale ta gwiazda zawsze traktowała go jak kartę przetargową), a dla dziecka i tak matka jest najważniejsza, zwłaszcza kiedy ma 4 lata. Szkoda, bo zamiast zabiegać o kontakty (mówię o niej) dziecka z ojcem, żeby czuło się maksymalnie kochane, to ona wmawia mu, że tatuś to drań i go nie kocha. Ja coś wiem o tym, bo wiele dałabym aby mieć rodziców, jakichkolwiek, ale któzy by mnie kochali, a mam już 32 lata.
Teściowa zamiast opieprzyć ją, że jest dla dziecka wstrętną matką, to jątrzy tylko między nami, w ostatnim liście nawet napisała do mojego męża - synu, że ty się Boga nie boisz tak postępować, kochasz obce dzieci....
Ja przecież nie rozbiłam ich małżeństwa, bo kiedy poznałam męża był po rozwodzie.
A oni wszyscy prubują mi jakąś łatkę przyczepić.
A co do utrzymania moich dzieci, to nie do końca tak jest, gdyż to ja mam większy dochód pomimo macierzyńskiego....
Jak sięgam pamięcią, to wszystko zaczęło się tak na ostro złośliwie, jak teściowej przebrała się miarka, kiedy teść tak bardzo się mną zachwycał. I nagle "sielanka" się skończyła. Ja jestem bardzo spokojną osobą i panowaną, a moja teściowa to taka "przekupa", "rajfura" szalenie nietaktowna.
Zastanawiam się czy to kiedykolwiek się zmieni, ale z drugiej strony jak pomyślę, o jakiejkolwiek zażyłości z teściami i całą resztą to ogarnia mnie lęk, potworny lęk o nasze małżeństwo...

miniar10
22-10-2007, 23:05
wcale sie sie dziwie, ze sie boisz, bo jak dlugo takie ataki badzie znosil twoj maz..
zeby kiedys nie przyznal racji mamusi jak to chlop-kiedy bedzie mu wygodnie..

olivia83
23-10-2007, 03:21
czesc dziewczyny.bardzo fajne forum,ze tez wczesniej go nie znalazlam.przeczytalam wszystkie posty ....malgosia123 moja ,,tesciowa,, to tez taka gadula ,gada co jej slina przyniesie na jezyk,nie koniecznie z sensem...zawsze myslalam,ze mnie lubi,ale okazalo sie ,ze nie ....rozstawalismy sie przez nia ze 100 razy...buntowala mojego ...teraz jestesmy w uk ,a ona w polsce,ale i tak on do niej codziennie dzwoni.dla mnie to jakies chore.mamy malutkie dziecko 4 miesiace i powiem wam,ze gdyby nie moj synek,to tez bym go pogonila.kocham go,ale jak widze,ze na mamusie nie daje slowa powiedziec,a ona gada jaka to ja zla nie jestem,bo obiadkow jej synusiowi nie gotuje,to mnue szlag trafia....wie,ze mam malutkie dziecko,ktore teraz zabkuje i zero zrozumienia...jak bylam w ciazy zasugerowala,ze powinnam okna umyc na swieta,bo jej synek przeciez nue moze...nie wazne ,ze pracowalam do 7 miesiaca jako kelnerka i cale swieta ona siedziala ,a ja do pracy i jeszcze mialam przytyki,ze cos tak jest nie tak...przyjezdza do nas z coreczk (dzieki bogu na kilka dni) i rzadza sie jak u siebie...ja mam 24 lata ,traktuja mnie jak jakas gowniare.mojego chlopaka siostra jest po 30,nie ma dzieci ,ale mi mowi co mam robic.,...ciagle nalegaja,ze mam isc do pracy i wypytuja ile zarabiamy...oczywiscie wszystko dyskretnie...tak ,ze ja nic nie wiem...ja slysze tylko docinki.jego siostra ma jakies chore opory do tego,ze karmie piersia...dogaduje mi ironicznie,ze niby sie zle odzywiam,a ja sie odzywiam bardzo dobrze...po prostu nie jem tlusto i mam dobra przemiane materii.nic nie poradze,ze nie wygladam jak one (czyt sa przy kosci )...jestem drobnej budowy,wiec co roz slysze od tesciowej,ze faceci lubia kobiety masywne.nigdy nie powiedziala mi,ze jestem ladna,mimo,ze ludzie tak uwazaja.moj facet ma dziecko z poprzedniego zwiazku i mimo,ze nie chcial z tamta byc,jego mama mi o niej opowiada.potem sie klocimy ...placze mi,ze jej nie kocha jak kiedys,jakby to byka moja wina.facet ma 30 lat,wiec bez przesady...dzis sie z nim poklocilam o jego mausie i siostre.nie dosc ,ze go niancze :chodze do lekarza,zalatwiam sprawy za niego,to jeszcze mam sprzatac ,gotowac...on nie ma pretensji jak nie ugotuje ,bo nie zawsze sie wyrabiam...mam tez depresje ,wiec wszystko jest dla mnie teraz trudniejsze niz zwykle...wczoraj dzwonila do mojej mamy i jej mowila,ze biedny synus robil slatke ...moja mama mowila,ze nie kazdy lubi gotowac codziennie ,to powiedziala,ze ,,on to wyniosl z domu,,...wkurzyla mnie strasznie...albo gada,ze moja rodzina jest nienormalna,bo nie chodzi na grzyby,ja mam inne priorytety niz codzienne sterczenie przy garach i pucowanie domu.chce cos w zyciu osiagnac.chce ,zeby moje dziecko mialo szczesliwa mame,a nie zahukana przy garach :( mam dosyc babsztyla i jej coreczki,ktora jest pania magister od siedmiu bolesci :) jego siostra jest taka sama,albo i gorsza...narzuca mi,co mam robic,kupic i za ile ....mam ochote sie z nimi poklocic i miec spokoj raz na zawsze :)

moj zawsze broni mamusi,a ona jak cos mi powie to zazwyczaj,jak on nie slyszy he he a teraz jest mila,bo sie boji,ze wnuka nie zobaczy,jak bylam u niej ,to byla mila 1 i ostatniego dnia,a w miedzyczasie chcialo mi sie plakac .zaciskalam zeby,ale mam dosc.

eryka5
24-10-2007, 16:56
Masz dobrze, ze jesteście daleko. Ja chetnie wysłałabym moją tesciową 3000 km od nas, zeby nawet mój maz do niej w ogole nie jezdził, albo raz na rok. Dzisiaj sniło mi się, że klóce się okropnie z tą małpą. Wyzywałam ją od najgorszych we snie. A na jawie jest tak, że odkad jestem w ciazy nikt z rodziny mojego męża nie zapytal jak sie czuję i co u mnie słychać. Od ponad dwóch miesięcy tam nie jezdzę, odkąd tesciowa wyraziła swoje negatywne zdanie na temat ciązy. Z jednej strony mam spokój, bo czuje się tak jakby jej nie było w moim zyciu, ale z drugiej strony mąż tam czasem jezdzi i to nie pozwala mi zapomniec o tej małpie. Kiedy wraca od tesciow nic nie mowi, co oznacza, ze nikogo nie interesuje ciąza i moje samopoczucie. Nie wiem czemu ja sie jeszcze temu czasem dziwię? Znalazłam sobie całkiem niezły sposób na wyrzucanie tej kobiety ze swojej głowy. A mianowicie, kiedy w myslach mnie ona przesladuje, przypomina mi o przykrych rzeczach ktore wypowiedziała pod moim adresem, wtedy ja wyobrazam sobie, ze otwieram w ziemi czarną dziurę bez dna, taka otchłań i tam ją umieszczam, a nastepnie zamykam tę dziurę jakims żelaznym wieczkiem. Wówczas lepiej mi na sercu.

olivia83
24-10-2007, 18:27
Eryka rewelacyjny sposob :D no,ja ci sie nie dziwie,ze sie nie odzywasz,skoro tak sie zachowala.moja kocha mojego synka,ale tez strasznie sie rzadzi...jak bylismy na wakacje,to zaczela mi mowic co mam robic,a ja jej na przekor :p takie bzdury gadala,ze szok hi hi ona ma taka metode,ze jest dla mnie mila pierwszego i ostatniego dnia pobytu ,a w miedzyczasie :confused: jakis czas temu dziwilam sie co T tak chodzi i ma pretensje ,ze nie gotuje ...tlumaczylam mu,ze czasem nie mam jak ,bo maly placze i marudzi....no i juz wiem, jaki jest tego powod,jego mamusia,dla ktorej obiad to najwazniejsza rzecz na swiecie.jak nie ma obiadu to swiat sie wali :D a jej synek to ideal,a ja to wredna malpa ...he he a tez go na kase naciaga.nie zapyta nigdy czy nam cos potrzeba,tylko zawsze biadoli,czego to ona nie ma.my wynajmujemy kawalerke,a ona sama ma 3 pokoje i jeszcze jej zle :mad: jak u nas jest i cos u mnie zobaczy,to tez chce ,a ten biega jak glupi i jej kupuje,no mowie wam ,paranoja jakas...do tego codziennie pije i pali fajki,wiec mowi do mojego,ze skoro taka biedna ,to niech rzuci nalogi :)

miniar10
24-10-2007, 21:28
moja '' mamusia"" tez luka, co mamy nowego i dopytuje sie za ile- do czego jej takie informacje- nie wiem;
najbardziej wkurza ja jak kupujemy markowy sprzet w sklepie- bo jej zdaniem to tak przeplacamy, a przeciez mozna za polowe kupic na rynku, albo na jakiejs promocji w jakims supermarkecie

ona tak przez rok kupila 4 czajniki bezprzewodowe za niecale 30 zl- i jeszcze dumna z tego; jakby kupila za te pieniadze porzadny to by jej jeden wystarczyl, bo badziewie u niej srednio na 2 miesiace..
ale to my jestesmy rozrzutni..

malgosia123
24-10-2007, 22:07
Z przerażeniem patrzę jak piszecie te horrory! Wiem, mój nie jest inny, tyle tylko, że ja pomimo moich 32 lat przerabiam już drugą teściową, i ta jest 100 razy gorsza od tej pierwszej. A pierwsza nie była cudowna... to ona była jednym z powodów rozwodu.

Najważniejsze, dla mnie jest, że to moje podejście się zmieniło i to diametralnie. Nie wiem dlaczego, ale młode dziewczyny z czasem zaczynają traktować swoje teściowe jak wyrocznie...- a bo ona powiedziała, a bo ona mi robi przykrości....-a wy młode dziewczynki chciałybyście być idealne w oczach teściowych.
Nic z tego!!!!
Większość tych złych teściowych - małp, w życiu nie pozwoli na to abyście były właśnie idealne, bo.....to one przecież są idealne. Zaczyna się cicha jednostronna rywalizacja, są na was złe, że jesteście bliższe ideału niż one, bo jesteście młodsze, ich synek jest w was zakochany a też i czasem teść wyrazi swój zachwyt nad wami i to jest niestety ostatni gwóźdź do trumny!
A wy nie wiecie o co chodzi tylko widzicie jak teściowa sapie na wasz widok i zastanawiacie się dlaczego???? Ale te małpy to mistrzynie manipulacji i nigdy się nie dowiecie o co im chodzi.
I kółko się zamyka.
Ja aby rozgryźć ten problem "musiałam"wywrócić życie do góry nogami.
Przejmuję się czasem tym, bo zawsze marzyłam o teściowej-przyjaciółce, a mam super wroga.
I też jej nienawidzę do szpiku kości, tyle tylko, że jak dokonałam już dokładnej analizy genezy zachowania teściowych, to jest mi lżej, bo wiem, że ja w niczym nie zawiniłam.
Wierzcie mi, że taki typ zachowania wykazują jedynie osoby z zburzoną osobowością i strasznie zakompleksione!!!
a jedyna broń to - roześmiać im się w twarz, oczywiście jak nikt nie widzi, a potem kiedy ta się poskarży to udać, że wy naprawdę nie macie pojęcia o co "mamusi"chodzi i to ją dobije, to tyle w telegraficznym skrócie.
odwagi dziewczęta!!!

malgosia123
24-10-2007, 22:16
Moj mąż twierdzi, że najlepsza teściowa to teściowa na 102, czyli:
100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią
hihihihi

Przewija mamusia swojego syneczka i tak czule do niego przemawia:
...mój ty szkrabciu kochany, moje nóżynki śliczne, mój pulpasek, po czym z przerażeniem spogląda na twarz synka i mówi - już dziś tej krowy nienawidzę! (przyszłej synowej)
hihihihi
i to prawda!!!!!

eryka5
25-10-2007, 12:48
Masz rację Małgosiu, rozesmiac sie jej w twarz, nawet zakpić jak zacznie gadac głupoty, ale tak, zeby nikt nie widział. Tak samo robi moja tesciowa, przy wszystkich była dla mnie milutka, a jak tylko byłam z nia sam na sam to się zaczynało...Druga prawda - moja tesciowa ma kompleksy, bo w zyciu nic nie osiagnela, nie ukonczyla studiow, ani nie ma zadnego fachu, nie potrafi robic absolutnie nic.( i widocznie ja to boli) Urodziła bardzo wczesnie dzieci, ma 48 lat, czyli jest ode mnie starsza jedynie 20 lat. Zaczela pracowac dopiero 5 lat temu, bo otworzyla swoj biznes,który nie wymaga od niej zadnych umiejstnosci, bo ludzie dla niej pracuja, a wczesniej biede klepała i pasjanse w domu rozkładała.Dupe rozsadziła na kanapie, a w domu syf, brud.. Najsmieszniejsze jest to, ze jak dowiedziała sie o dziecku to mi zarzuciła, ze jak to,skonczylam studia i zadnej kariery nie zrobiłam i chce miec dziecko? Jak widac sama ma do siebie jakis zal ze czegos nie zrobiła a teraz robi projekcje na mnie. Podobno jak ktos czepia sie kogos, wytyka mu wady, to znaczy, ze sam ma z tym problem u siebie, ale nie potrafi tego przyznac, wiec projektuje swoje wady na kogos innego. Ona nie mogła pogodzic sie z tym, ze bede na utrzymaniu meza podczas ciazy i wychowania dziecka. Ale dlaczego? Otoz wydaje mi się, ze dlatego, bo jej mąż by w zyciu jej nie zapewnił takiego bytu. U nich w domu tesc ma swoja kase a ona swoją i nawet nie wiedzą ile zarabiają - to jest chore!Żyją razem pod jednym dachem, ale tak naprawde osobno. Ona nie rozumie jak maz moze tak kochac swoja zone jak mój mąz mnie i jak moze utrzymywac ją w dodatku. Zazdrosci suczka jedna!Materialistka, sama wszystko dostała od swoich rodzicow, mieszkanie oraz pieniadze. A jak bieda przyszła do domu to nie potrafiła sobie poradzic, zamiast pojsc do roboty, to dalej czerpala kase od dziadków.brrrrrr.....

olivia83
25-10-2007, 19:00
ja juz nie chce byc idealna dla mojej tesciowej.nigdy nie bede,bo ideal to taki ,ktory stoji caly dzien przy garach i sprzata...ona nie moze zniesc,ze ja po dziecku wygladam lepiej niz jej coreczka,ktora ich nie ma.ciagle mi mowi,ze faceci lubia kawal baby he he oczywiscie ja jestem drobnej budowy...ciagle mi wmawiaja,ze sie zle odzywiam,bo jem warzywa i owoce,a nie napycham sie tluszczem ....jego siostra nie moze przezyc,ze karmie piersia ,a maly ma sie swietnie i wszyskie polozne mnie chwala ,bo duzo wazy jak na piers :D wiem,ze to moze glupie,ale jego siostra jest ode mnie duzo starsza,a widze jej zazdrosc.ja jej dzieci nie bronilam,wiec nie wiem czemu taka jest.czyzby druga mamusia.szlag mnie trafia jak codziennie dzwoni do mamy i do niej.jego tato nie zyje:( chcialam sie zaprzyjaznic z jego siostra.niby nic trudnego,wszyscy mnie lubia,a tu niespodzianka...ciagle mnie krytykuje,baa nawet do slowa czasem nie dopuszcza...jego mamusia nie pracowala jak dzieci sie urodzily,a mi mowia,ze ja MUSZE isc do pracy :D na szczescie moj kochany powiedzial,ze ja nic nie musze hi hi

eryka5
27-10-2007, 12:43
No moja tesciowa tez uwaza, ze ja powinnam isc do pracy. W ogole powinnam urodzic dopiero po 35 jak juz kariere zrobie. Tylko, ze ta kobieta przypisuje mi swoje pragnienia ktorych we wlasnym zyciu nie zrealizowała, bo ja nigdy kariery nie chciałam robic. Kazdy ma inne wartosci w zyciu. Jakim prawem mowi mi co mam robic. to juz moja mama szanuje moje wybory, a tesciowa bawi się w wychowywanie doroslych juz ludzi? Dla mnie zawsze najwazniejsza była rodzina, dzieci, dom, a praca owszem, ale nie po trupach. Dobrze Twoj kochany powiedzial, ze nie musisz nic - i o to chodzi, ze jak bedziesz chciala to pojdziesz do pracy, a jak nei to nie. a mamuska z siostrzyczka niech zyja we wlasnym znieksztalconym swiecie.

olivia83
27-10-2007, 15:00
wczoraj rozmawialam z T i on powiedzial,ze mi sie dziwi,ze sie przejmuje jego mama,ze powinnam ja olac :D niech sobie mowi co chce ,a ja mam miec to w nosie...powiedzial mi tez,ze jego mama klocila sie z ojcem o rodzicow...tym bardziej sie dziwie jego matce,po co sie wtraca... :) a jego siostry to juz w ogole nie rozumiem,bez komentarza....ostatnio mi rzucila,ze jest za wygodna na dzieci....a guzik mnie to obchodzi,nawet sie jej nie pytalam o zdanie...dla mnie tez rodzina najwazniejsza...jak bylam mlodsza,to myslalam,ze praca jest wazna,ale teraz mam inne zdanie...na stare lata nie bede w pracy siedziec ,tylko z wnukami :D

eryka5
28-10-2007, 02:47
Moj maz tez powiedział mi, zebym olala jego matke i nie przejmowala się nią. Ale jakos mnie to nie pociesza. Staram się dawać sobie rade z ta sytuacja z jego matką, ale czasem wychodzi ze mnie slaby cżlowieczek i popłacze się jak to mnie ona skrzywdziła. Wtedy tez mam niejako zal do meza, ze jak kiedys pozaliłam sie do niego, ze jego matka mi przykrosc sprawiła to on zamiast mnie obronić darl sie na mnie, ze się głupotami przejmuję. Ale skoro płakałam to znaczyło, ze dla mnie to glupota nie była. Na szczescie po jej ostanim wystepku maz przejrzał na oczy i zobaczyl ze jego mamusia nie jest taka dobra jak myslał wczesniej. No ale co, ona ma sposoby nawet na to. Kiedy moj maz powiedział jej, ze zrobila mu przykrosc, ze tak fatalnie zareagowała na przyjscie naszego dziecka na swiat i ze jak zmadrzeje, zeby sie odezwala. Zabolało ja, ze synek sie odwrocił i nie minąl tydzien a go przeprosila. powiedziała, ze naprawde nie rozumie dlaczego tak sie zachowała. Wiec moj maz poczul sie przeproszony i znowu wszystko wrociło do normy. A ja zostałam na boku nie przeproszona przez jego matke za jej słowa. I jak widac jej to odpowiada, bo zalezay jej na synku to go przeprosiła, a ja no to coz - juz nie wazne co ze mna i jak mnie zraniła. Mijaja 3 miesaice od tego wydarzenia a ona ani mysli, zeby mnie przeprosic. Jest mi przykro kiedy maz przyjezdza od swoich rodzicow i nikt mnie nawet nie pozdrawia :(. Staram się byc silną i mówic sobie, ze mam ja gdzieś - ale czasem jestem słaba i sobie popłaczę. Jestem bardzo wrazliwa i nie potrafię od tak o tym zapomniec.

olivia83
31-10-2007, 23:36
dla mnie tez ciezko olac...zawsze sobie mowie co jej powiem,a jak mi dopierdziela to mnie az zatyka :mad:

dryczki
02-11-2007, 21:38
moja tesciowa niby zawsze po mojej stronie tylko moja wlasna matka jak sie cos dzieje w moim malzenstwie twierdzi ze to zawsze moja wina bo ja jako kobieta powinnam dopilnowac wszystkiego Same dobrze chyba wiecie ze nie zawsze na wszystko mozna miec wplyw tym bardziej ze moj maz ma ciezki charakter...

olivia83
05-11-2007, 00:46
a mnie moj wkurza...myslimy nad wyjazdem do Norwegii,a jego siostra i mamusia sie wpierdzielaja i mowia ,ze to kiepski pomysl itp,,,a ten wszystko z nimi konsultuje ,no dajcie spokoj.... :mad:

taiskierka
05-11-2007, 19:54
nie ma to jak teściowe...
dzisiaj się dowiedziałam, ze mojej teściowej śniło się, że nie może uruchomić pieca CO, poszła go włączyć i się nie udało...
ja jej na to, że mó sen mam nadzieję, że nie będzie taki proroczy, bo śniło mi się, że mó mąż ma kochankę...
a ona mi na to : ważne tylko żeby ta kochanka była przejsciowa, żeby mnie dla niej nie zostawił...
mówiła to serio...

olivia83
05-11-2007, 20:00
ha ha to Ci powiedziala ;) nie ma to jak madra tesciowka ;) jak zrobilam kiedys T awanture,bo mial jakas laske w telefonie wpisana,to jego mamusia przbiegla i mowi,,czemu go stresujesz,, ha ha ha bidulek ;)

taiskierka
05-11-2007, 20:09
taa
tylko my mamy dziecko, jestem z drugim w ciąży a mój ślubny nie wraca na noce
więc to dla mnie nie jest wesołe..

olivia83
06-11-2007, 22:18
kurcze,to rzeczywiscie nieciekawie :( tak nie moze byc.... :(

taiskierka
07-11-2007, 10:10
ale żyć trzeba - -nawet z teściowymi :)

olivia83
10-11-2007, 01:36
jak dobrze,ze moja daleko :p

wioletakam
13-11-2007, 14:29
a moja ma walca!!siedzi u nas od rana do późnego popołudnia, choc wywalaliśmy ją setki razy i dyplomatycznie i po chamsku-nic nie działa,spływa po niej jak po kaczce, co wieczor zamęcza nas telefonami,nie odbiorę ja to dzwoni do synka,on nie odbierze dzwoni na stacjonarny i tak w kółko. Ma pretensje gdy pryskamy gdzieś na weekend a jej nie zabierzemy-PARANOJA!!!!!Doszło do tego,że jak jestem sama to nie otwieram drzwi,nie odbieram telefonów,ale i na to znalazła sposób-idzie do mojej sąsiadki i tam siedzi "aż wrócimy". I choć przyłapała mnie na tym, że celowo jej nie wpuściłam to też nie podziałało!!ja mam dość i coraz częściej myślimy o ucieczce!tylko dokąd??tu mamy pracę, mieszkanie przyjaciół,rodzinę a dzieciaki mają szkołę i mnóstwo znajomych,wiec chyba nie pozostaje nam nic innego jak olać ją!
musimy coś na to poradzić bo one nie mogą przesiadywać u nas ciągle ,jak masz sposoby to daj znać

wioletakam
13-11-2007, 14:31
mam taki sam problem przesiaduje u mnie prawie codzień po 8 godzin i szlak mnie trafia ale nie mam sposobu

olivia83
14-11-2007, 22:02
Wioleta wspolczucia,chyba bym zwariowala ...a moze nie otwieraj i mow ,ze Was nie ma hi hi

agata1233
12-03-2008, 17:02
My nasze teściowe zostawimy w Krakowie a sami będziemy mieszkać w Warszawie a teraz przed samym ślubem jesteśmy w Anglii to podobno dobra metoda mieszkać z daleka w tedy teściowa jest najlepsza na świecie :)

czasem i odleglosc nic nie da, bo zawsze znajdzie sie ktos zyczliwy
ja rowniez mieszkam za granica, a moja tesciowa wie lepiej co ja robie
zobacz na moj temat: rodzina mojego chlopaka :confused:

Netinka
12-03-2008, 17:53
hej dziewczyny dolacze do waszebo klubu niecierpie swojej tesciowej i siostrzyczki mojego meza!moge powiedziec ze wrecz je nie nawidze!na szczescie odwiedzaja nas raz na dwa tygodnie!Tyle tylko ze potrafi namiezszac miedzy mna a moim mezem nawet przez telefon.Zycze jej wszystkiego naj.....

Cikitusia
12-03-2008, 20:35
Ja jeszcze nie mam teściowej, ani teścia, ale znam ich. Na pierwszym spotkaniu, myślałam, że mnie nie polubią itp. (poznałam ich na Sylwestra), ale okazało się inaczej, śmiali się żartowali, a po jakiejś godzinie podszedł do mnie "teściu" i poprosił do tańca. Jak on to powiedział? "musi sobie zdobyć punkty u przyszłej synowej" Strasznie mi się to podobało. Obecnie jakiś tydzień temu załatwiłam mu robotę, bo ze starej go zwolnili i bardzo często tam bywam i świetnie sie czuję. Pewnie powiecie że przed ślubem zawsze tak jest, ale ja myślę, że człowieka sie poznaje od razu, a zwłaszcza po tym jak zachowuje sie po alkoholu, a ja już to wiem.

ja29
12-03-2008, 21:54
moja teściowa mieszka pawie 200km od nas. ja nie narzekam z tego powodu. zawsze chętnie jadę do rodziców męża i lubię tam spędzać czas być może właśnie dlatego że nie mamy zbyt częstego kontaktu. ale ogólnie nie narzekam na teściową, jest fajna i piecze smaczne ciasta :) zawsze dostajemy niezłą wałówkę :) współczuję upierdliwych teściowych..łączę się w bólu :)

justices
14-03-2008, 22:18
Czytam Wasze wypowiedzi i się zastanawiam, czy warto tak psioczyć na te teściowe. Bo kiedyś ich zabraknie i wtedy może zatęsknimy. Ja nie mam teściowej-anioła, mieszkam z nią pod jednym dachem, jest różnie nawet źle ale okazuje się, że inni mają gorzej. To oczywiście nie jest pocieszenie ale dochodzę do wniosku, że zamiast patrzeć tylko jak to nam jest źle, dobrze by było postawić się na miejscu teściowych. Czy Wy jesteście takie święte, idealne, piękne i przede wszystkim najmądrzejsze? Ja też takie mniemanie miewam o sobie ale jednak to teściowie są starsi i mają doświadczenie. A ja? Jestem smarkata (pomimo, że 26 lat no i już także mama) i mało wiem o życiu. I nawet jak będę po 30-ce, 40-ce itd to i tak teściowa będzie więcej wiedziała, niż ja. Dziewczyny, zastanówcie się czasem nad sobą, bo najłatwiej oceniać wszystko i wszystkich dookoła. Oczywiście są osoby, z którymi od urodzenia nie da się żyć. Ale trochę empatii, wyrozumiałości. Przecież same kiedyś będziemy teściowymi. Wyluzujcie. Ja spróbuje ;)
Pozdrawiam serdecznie.

evakovacs
19-03-2008, 15:44
Ja Moge Tylko Ostrzec Przyszle Synowe. Z Tesciwa To Najlepiej Zyc Na Odleglosc I To Duza. Moja Dala Mi Tak Popalic Ze Na Same Wspomnienie Chce Mi Sie Plakac. Na Mojego Pecha Mieszkam Z Nia Pod Jednym Dachem. 80% Moich Kolezanek Mezatek Ma Podobne Przejscia Z Tesciowymi. Jedynym Moim Oparciem Jest Moj Maz Zawsze Staje W Mojej Obronie.
bardzo proszę o kontakt ewakowacz@tlen.pl/ jesteśmy zainteresowani twoją historią ...odezwij się to prześlemy ci szczegóły o co chodzi. pozdrawiam

Netinka
19-03-2008, 16:43
oj justices!To rzeczywiscie tesciowa widocznie ci nie zalazla za skore az tak!Wiesz gdybym to tylko ja swojej nie lubila to moze zastanowilabym sie czy to we mnie wszystko ok ale ogolnie potrafi nastawic swoim zachowaniem wielu ludzi przeciwko sobie.Faforyzuje swoja corke a nie pamieta ze ma jeszcze dwuch synow.Juz nawet nie wspomne ze ma dwuch wnukow ktorzy tez sa jej obojetni.

Aneta814
20-03-2008, 23:29
Tak sobie czytam te wypowiedzi i stwierdzając na własnym przykładzie w dużym stopniu istnieje jakiś chory związek między mamą a synem. Mamusie traktują dorosłych synów jak przedszkolaków, manipulując ich umysłami jak tu by wyciągnąć od synka pieniądze. To jest KOSZMAR jak dorosły facet który chce założyć rodzinę musi jeszcze sponsorować rodziców. A przyszłe synowe traktują jak życiwe zagrożenie finansowe. Często są zazdrosne i bardzo kłamliwe! I to jest chyba jakaś norma.
Moja niedoszła t. zrójnowała nam życie.Mieliśmy duże plany na przyszłość. Mieliśmy sklep, plany na budowę domu.Posłuchałam tej wariatki i pojechaliśmy z chłopakiem (za jej namową) za granicę. W sklepie miałam pracownicę. "Teściowa zaoferowała że wszystkiego dopilnuje". Na szcczęście nie wiedziała o jednym, że moja mama (pomimo że mieszka w innym mieście) będzie wszystko dodadtkowo nadzorować.Zaraz po naszym wylocie z kraju mama chłopaka biegała po urzędach żeby sklep na siebie przepisać, chwaląc się tym ludziom dookoła, później buntowała mi pracownicę. Z tego powodu postanowiliśmy że nie będziemy dłużej ufać tej kobiecie i wracamy do kraju. Jakież było nasze zdziwienie jak się "teść" wymigiwał od oddania naszego auta,po prostu nie chciał go oddać i zrobił z tego niezłą szopkę.Sklep musieliśmy zamknąć gdyż okazało się że faktura za czynsz niezapłacona, duże braki w towarze, oszustwa w rachunkach. Jak ją zapytałam dlaczego tak postąpiła to stwierdziła, że NAROBI MI KOŁO DUPY.
Myślałam że się od nich odłączymy ale nadal próbują się kontaktować z chłopakiem. Mam ich dość po tym co nam zrobili .
Kiedyś byłam pełna enegii, zapału do życia, byłam gotowa realizować swoje plany. Teraz jest inaczej, boję się podjąć jakiejkolwiek decyzji, nie umię ułożyć życia. Zastanawiam się nad psychoterapią, bo dzięki nim nie daję już sobie rady.

agata1233
23-03-2008, 01:48
Ja jeszcze nie mam teściowej, ani teścia, ale znam ich. Na pierwszym spotkaniu, myślałam, że mnie nie polubią itp. (poznałam ich na Sylwestra), ale okazało się inaczej, śmiali się żartowali, a po jakiejś godzinie podszedł do mnie "teściu" i poprosił do tańca. Jak on to powiedział? "musi sobie zdobyć punkty u przyszłej synowej" Strasznie mi się to podobało. Obecnie jakiś tydzień temu załatwiłam mu robotę, bo ze starej go zwolnili i bardzo często tam bywam i świetnie sie czuję. Pewnie powiecie że przed ślubem zawsze tak jest, ale ja myślę, że człowieka sie poznaje od razu, a zwłaszcza po tym jak zachowuje sie po alkoholu, a ja już to wiem.

Zycze Ci z calego serca, abys miala nadal dobre stosunki z tesciami ;) .
Ja mialam super tesciow przez 6 lat, wiecej mozesz poczytac na
http://www.polki.pl/forum/showthread.php?t=4558
az znalazla sie osoba, ktora mi tego pozazdroscila i zniszczyla mi zycie :(
Z jednej strony to i moze dobrze sie stalo, ze poznalam prawdziwe oblicze tesciowej jeszcze przed slubem.
Teraz jedno wiem napewno, CZLOWIEKA poznaje sie w biedzie-w trudnych zyciowych sytuacjach. Przyjaciel nawet jesli zrobisz mu przykrosc da ci szanse na wyjasnienie albo ukara ale potem zostawi w spokoju, a wrog wykorzysta sytuacje i ci dokopie, i bedzie coraz bardziej sie mscic i nienawidziec :( , bedziesz prosic o pozostawienie cie w spokoju a on nadal bedzie sie mscic-tak jak moja tesciowa teraz to robi. Wykorzystala sytuacje kiedy inna osoba byla przeciwo mnie, aby mi dokopac. A teraz otwarcie mowi, ze od samego poczatku bylam dla niej zerem i wypomna mi wszystko co do tej pory ja bolalo-wiec dlaczego udawala przyjaciela przez te 6lat?
Przykre, ale ja mimo tego, ze tesciowa potraktowala mnie gorzej niz wroga, wybaczylabym jej nawet teraz, ale Ona woli nadal sie nade mna znecac i zadawac mi cierpienie.
Gdyby ona byla normalna, to pomyslalaby o tym, ze niszczy takze zycie swojego syna, ktory sam nie moze tego zniesc, ze ona mnie obraza :( , sam sie od niej odsowa, bo widzi ze ona chce mnie upokorzyc, a nawet postawila mu warunek albo ja albo ona, a jak chlopak wybral mnie to zmienila temat. Mowi najpierw do swojego syna rozne glupoty na moj temat a potem sie wypiera i mowi, ze jemu sie to przysnilo-chora jakas ta kobieta!!!!

Mysle, ze ona juz wczesniej musiala byc do mnie zle nastawiona, bo skad by sie wzielo w niej nagle tyle zlosci i chec rozdzielenia jej syna i mnie

agata1233
23-03-2008, 02:15
Czasem bywa inaczej...

Nie mieszkamy z tesciami, ale musze powiedzieć że moi teściowie to najlepsi ludzie na świecie jakich znam! NIGDY nie nazucali nam swego zdania, teść zawsze udzielał nam rad ale dodawał "zrobicie jak uważacie", no i oczywiscie robiliśmy. Okazywało się wielokrotnie, ze miał racje, ale nie wypominał tego NIGDY! Mój mąz jest jedynakiem, ale NIGDY nie czułam się gorsza, nigdy nie powiedzieli o mnie złego słowa, od początku traktowali mnie jak córkę. ZAWSZE pamiętaja o moich urodzinach, imieninach i innych świętach, mimo że moi rodzice zapominaja, oni NIGDY nie zapomnieli. Przez 8 lat zawsze możemy na nich liczyć, zwrócić się z każda sprawą, ZAWSZE doradza, pomoga, pocieszą, ciesza się naszymi sukcesami, mówią, ze nas kochają. Gdy w dniu ojca składałam życzenia mojemu tesciowi powiedział " dla mnie szczęsciem jest taka córka i taki syn jak wy" - nic dodać nic ująć. Wierzcie mi, teściowie moga się stac bardzo bliskimi ludźmi, ludźmi których sie kocha, do których się teskni i których bardzo się szanuje. Chciałabym abyśmy my kiedyś byli podobni do nich!
Teściowa ZAWSZE wychwala moja kuchnie, podoba jej się jak wychowujemy synka, a jak mają inne zdanie w jakieś kwesti przedstawiają swoje argumenty, a my możemy wprost powiedziec, ze mamy inne zdanie i oni to szanują, bo nas kochają!
Dodam jeszcze, ze w jakichś spornych kwestiach mąz ZAWSZE staje za mną murem!
aaa kiedyś mój teść powidział: "Pamiętajcie, ze w zyciu różnie bywa i jeśli kiedykolwiek byśmy się o cos pokłócili to PAMIĘTAJCIE że was zawsze kochamy!"
W moim domu było inaczej, mało uczuć... ten dom jest inny, głównie za sprawą teścia, który jest dla mnie wielkim autorytetem - to jest naprawde niesamowity człowiek!

mam więlkie szczęscie mając tak kochającego męza i kochających teściów, a nasz syn dziadków...

Masz naprawde WSPANIALYCH i MADRYCH tesciow, oby wiecej bylo takich inteligentnych i wyrozumialych ludzi.
Pozdrawiam serdecznie ;)

agata1233
23-03-2008, 02:59
Niestety jak większość z was trafiłam na synka-jedynaka.Moja przyszła teściowa ale nie doszła bo powiedziałam co jak co ale ślubu z nim nie chce mieć,a więc teściowa w mojej opini to nie jest człowiek.Spodziewam się dziecka a ona w 4 miesiącu zrobiła mi karczemną awanturę że kupuje papierosy i co tydzień wydaje 30 zł a gdy apytałam co ją to obchodzi i czy żyję za jej pieniądze to powiedziała żebym tak nie podskakiwała bo mogę stąd wypier...Niestety takie sytuacje zaczęły sie często tworzyć bo jak coś ją napadło i powiedziałam złe słowo na jej synka to powiedziała że ja też na niego krzyczę i ze jak sobie coś zrobi to będzie moja wina i pośle mnie do więzienia.Ja nawet będąc tam nie gotowałam i nie robiłam nic powiedziałam mu ze skoro jest u mamusi to niech mamusia robi mu wszystko.A jak dzwoni i mówi że tęskni to mówie mu zeby przytulił mamusię.Smutne to wszystko bo przez tę babę straciłam faceta którego być może kocham a przedewszystkim ojca dla mojego malutkiego synka...ale gdyby wychowywało się tam to stałby się takim samym wariatem jak ona.

Widze, ze nie jestem sama,ja rowniez mam juz dosc i zastanawiam sie nad zakonczeniem zwiazku, bo mam dosc tesciowej
Ja powiedzialam mojemu chlopakowi, ze moze mnie zostawic i znalesc sobie inna dziewczyne, albo mama mu znajdzie jakas idealna. Jednak On powiedzial, ze: "Ja chce z Toba zyc, nie z mama", ale wiem, ze jak bedzie ze mna to nigdy nie bedzie szczesliwy w 100%, bo matka mnie nie akceptuje.
Ja tez mam juz dosc, ona mnie przesladuje, nachodzi, wie o mnie wszystko, co robie. Ona sama doprowadza abym zerwala z jej synem, i powolij jej sie to udaje. Nie mam juz sil, chce juz swiety spokoj :eek:

agata1233
23-03-2008, 18:25
Moj mąż twierdzi, że najlepsza teściowa to teściowa na 102, czyli:
100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią
hihihihi

Przewija mamusia swojego syneczka i tak czule do niego przemawia:
...mój ty szkrabciu kochany, moje nóżynki śliczne, mój pulpasek, po czym z przerażeniem spogląda na twarz synka i mówi - już dziś tej krowy nienawidzę! (przyszłej synowej)
hihihihi
i to prawda!!!!!
Zgadzam sie, tesciowa mojej siostry zatrowala jej zycie az umarla. No i wreszcie ma spokoj ;)

agata1233
26-03-2008, 00:35
Czytam Wasze wypowiedzi i się zastanawiam, czy warto tak psioczyć na te teściowe. Bo kiedyś ich zabraknie i wtedy może zatęsknimy. Ja nie mam teściowej-anioła, mieszkam z nią pod jednym dachem, jest różnie nawet źle ale okazuje się, że inni mają gorzej. To oczywiście nie jest pocieszenie ale dochodzę do wniosku, że zamiast patrzeć tylko jak to nam jest źle, dobrze by było postawić się na miejscu teściowych. Czy Wy jesteście takie święte, idealne, piękne i przede wszystkim najmądrzejsze? Ja też takie mniemanie miewam o sobie ale jednak to teściowie są starsi i mają doświadczenie. A ja? Jestem smarkata (pomimo, że 26 lat no i już także mama) i mało wiem o życiu. I nawet jak będę po 30-ce, 40-ce itd to i tak teściowa będzie więcej wiedziała, niż ja. Dziewczyny, zastanówcie się czasem nad sobą, bo najłatwiej oceniać wszystko i wszystkich dookoła. Oczywiście są osoby, z którymi od urodzenia nie da się żyć. Ale trochę empatii, wyrozumiałości. Przecież same kiedyś będziemy teściowymi. Wyluzujcie. Ja spróbuje ;)
Pozdrawiam serdecznie.

Troche w tym prawdy, co piszesz, ale Ty chyba nie wiesz co to powazny konflikt z tesciowa, a wiekszosc kolezanek na forum takze i ja nie mamy latwego zycia z tesciami, wrecz przeciwnie, czasem dochodzi nawet do dramatow :mad:. Zaznaczam, ze zazwyczaj nie my pierwsze zaczynamy klotnie, tylko nasze tesciowe, a my wrecz do pewnego czasu siedzimy cicho i czekamy az tesciowej przejdzie-wtedy jest jeszcze gorzej, bo one jada z nami jak z nic nie wartymi szmatami. Nie wiesz jeszcze co potrafi zrobic czlowiek ktory jest zazdrosny i nienawidzi ciebie coraz bardziej.

Moja tesciowa potrafila wyzwac syna bo on tylko powiedzial ze bedzie ze mna, wiec gdzie milosc do wlasnego dziecka?

Taka jest istota forum, aby anonimowo pogadac o problemach i podzielic sie dosiadczeniami. Niejedna z nas stracila chlopaka albo meza za sprawka tesciowej, a to ze jestesmy mlode i glupie nie jest jeszcze powodem abysmy musialy znosic upokorzenia i wyzwiska tesciowych, bardziej przydaloby sie bardziej mile slowo typu: "no bardzo ladnie sobie mieszkanie urzadziliscie", albo "sliczna masz bluzeczke". Swoja droga to nie rozumiem ludzi, ktorzy wolom innym czynic uwagi i wtracac sie do zwiazku, niz czasem pochwalic.
Drogie tesciowe powinny wiecej widziec dobrych naszych stron, a mniej sie czepiac.

justices
29-03-2008, 01:23
Ano, co racja to racja. Staram się nie uogólniać, faktycznie teściowe to zołzy i jędze ale jak czytam to co poniektóre jednak są ludźmi i da się z nimi żyć. Nie wiem czy mi się udało wyluzować jak ostatnio pisałam ale się staram ;) wiecie jak różnie jest. Zgadzam się jak najbardziej, podpisuje rękami i nogami, że najlepiej na swoim i daleko od nich no ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Na swoim przykładzie zauważyłam, że różnego rodzaju awantury zaczynają się zazwyczaj od drobnych szczegółów, zaczepek, złośliwości. Najlepiej od razu reagować. W większości przypadków działa. Ale tak jak już pisze niestety większość z Was, jednak macie horror z nimi. Współczuje, naprawdę. Mogę tylko powiedzieć : nie dajcie się, i bądźcie twarde. Pozdrawiam ciepło w boju ;)

maXaXhiszpanka
31-03-2008, 17:45
Ja jeszcze nie jestem po ślubie ale jak czytam niektóre posty to mnie ciarki po plecach przechodzą...brrr

ania14
06-04-2008, 19:18
Kobitki. Ja wyszłam za mami synka i jeszcze jedynaka i załuje ż enie przejzałąm wczesniej na oczy. Przed ślubem było w miare, nie wtracała się bo nie mieszkaliśmy razem. Jak był slub i zamieszkaliśmy razem zaczeło się. Na poczatku byłam wyrozumiała, ale to było za czesto. Wyrzucała ciągle że synek się ożenił, że nie odpowiada jej moja rodzina i ja itd. Kleska zaczeła się jak urodziłam dziecko, wtracanie się, rzadzenie, powiedziałam koniec. Powiedziałm jej że to jest moje dziecko, ja decyduje jak je wychowam i co bedzie jadło i nie potrzebuje głupich rad bo uwieście mi że były naprrawde beznadziejne. Od tamtej pory zadko rozmawiamy, mimo że mieszkamy pod jednym dachem. Muj maż twierdzi że jego mamusia ma wszystkie rozumy a ja jestem psychiczna bo się wszystkiego czepiam. Moja teściowa wymysla mojemu mezowi głupoty, abyśmy się kłucili tylko. Jak nie chce żeby maż pojechał ze mną do mojej mamy to nagada mu że gadałam na nią prze telefon do matki, albo sama jedzie do swojej rodzinki abym ja nie pojechała. Z nosze to wszystko już 2,5 roku, teraz wogule nie zwracam uwagi czy ona istnieje czy nie, bo nie mam innego wyjścia. Maż nigdy mie nie poparł, ciągle krytykował a to jego mamusia kłamie żeby nas skłucić ciagle. Pozdrawiam

justices
08-04-2008, 23:00
Hmn...Słyszałam stwierdzenie, że wszystkim kobietom się przestawiło coś w główkach a teściowe wciąż takie same. Oj...Czytam i czytam i oczom nie wierzę bo okazuje się, że chyba cały świat kobiet zwariował a te teściowe takie biedne żuczki ;) hahahhahaha...to ci dobre.
Ania14 - rety, naprawdę bardzo kiepsko tutaj widzę, sytuacja z wydaje sie jednym zakończeniem, jeśli nie macie możliwości (albo mąż chęci) do wyprowadzki. Jednak Ty sama przeciwko "wszystkim" to raczej nierówna walka. Ale naprawdę tutaj musisz sama podjąć jakieś kroki bo najlepiej swoją sytuację znasz. Napewno nie napiszę, rzuć to wszystko w cholerę bo tak jest najprościej pisać. Widziałam już takie "SUPER" rady na różnych forach ale raczej nieprzemyślane albo osoby piszące nie do końca mądre. Daj znać jak tam u Ciebie. No i pozdrawiam. Eh...

edytarusin
09-04-2008, 20:10
Oj, widzę że nie jestem sama na świecie z problemem teściowej... ale marna to pociecha. Moja potrafi nawet pranie po mnie przewieszać, bo najwyrażniej robię to nie tak jak trzeba(!)... Leci nawet nam na działkę bez pytania grządki plewić, a potem mówi do osób trzecich, że ma "leniwą synową". Uszczęśliwianie na siłę to jej specjalność, byle potem mieć z czego zrobić powód do obgadania! Mamy to nieszczęście że żyjemy z teściami w jednym domu, bo nasz jest w trakcie budowy. Niestety niedaleko domu teściów... Oczywiście mój mąż problemu nie widzi, a nawet jeśli widzi to i tak jest po jej stronie. Czuję się samotna w tym domu i niezrozumiana. Dzieckiem zajmuję się sama, bo wszyscy pracują. Obiady gotuję dla wszystkich domowników, sprzątam, a i tak jestem największym leniem w okolicy...

justices
11-04-2008, 20:42
Oj...chyba wszystkie teściowe na siłe chcą wszystkich uszczęśliwić i dogodzić, a najbardziej synkom, dorosłym już od dawna. Panowie wniebowzięci oczywiście dają się "drapać" za uszkiem a my czujemy się niepotrzebne. Niestety Mężczyźni do końca życia pozostaną małymi dziećmi. Tylko te teściowe. Dlaczego zapomniał wół jak cielęciem był? Moja sama mówiła, że bardzo szybko chcieli od ich teściów uciec i kupiwszy swoje mieszkanko spali, na podłodze!!! Więc tak to już jest, poza rywalizacją, nigdy nie będziemy lepsze, choćbyśmy się zesrały, za przeproszeniem. Może mąż doceni ale mama zawsze niby to wyręczy ale po cichu udowodni kto jest lepszy i co powinnaś podciągnąć. (czytaj wszystko ;) ) Pozdrawiam dziewczyny serdecznie.

edytarusin
16-04-2008, 16:45
moja teściowa nigdy nie mieszkała pod jednym dachem ze swoją, więc w jej oczach pawnie wszystko jest ok... może gdyby byłoby inaczej, to wtedy by rozumiała? nie wiem. staram się czaem patrzeć z jej punktu widzenia, ale naprawdę nawet wtedy nie jestem w stanie pojąć jej zachowania w stosunku do mnie. kocham męża i dziecko. jestem wdzięczna losowi za moją rodzinę, której zawsze pragnęłam. dbam o nich i okazuję swoją miłość jak mogę, ale dla niej fakt ten chyba jest drażniący, czy co? chyba powinna być zadowolona, że syn trafił na kochającą kobietę? ja bym była!

kumawi
17-04-2008, 14:30
Czasem bywa inaczej...

Nie mieszkamy z tesciami, ale musze powiedzieć że moi teściowie to najlepsi ludzie na świecie jakich znam! NIGDY nie nazucali nam swego zdania, teść zawsze udzielał nam rad ale dodawał "zrobicie jak uważacie", no i oczywiscie robiliśmy. Okazywało się wielokrotnie, ze miał racje, ale nie wypominał tego NIGDY! Mój mąz jest jedynakiem, ale NIGDY nie czułam się gorsza, nigdy nie powiedzieli o mnie złego słowa, od początku traktowali mnie jak córkę. ZAWSZE pamiętaja o moich urodzinach, imieninach i innych świętach, mimo że moi rodzice zapominaja, oni NIGDY nie zapomnieli. Przez 8 lat zawsze możemy na nich liczyć, zwrócić się z każda sprawą, ZAWSZE doradza, pomoga, pocieszą, ciesza się naszymi sukcesami, mówią, ze nas kochają. Gdy w dniu ojca składałam życzenia mojemu tesciowi powiedział " dla mnie szczęsciem jest taka córka i taki syn jak wy" - nic dodać nic ująć. Wierzcie mi, teściowie moga się stac bardzo bliskimi ludźmi, ludźmi których sie kocha, do których się teskni i których bardzo się szanuje. Chciałabym abyśmy my kiedyś byli podobni do nich!
Teściowa ZAWSZE wychwala moja kuchnie, podoba jej się jak wychowujemy synka, a jak mają inne zdanie w jakieś kwesti przedstawiają swoje argumenty, a my możemy wprost powiedziec, ze mamy inne zdanie i oni to szanują, bo nas kochają!
Dodam jeszcze, ze w jakichś spornych kwestiach mąz ZAWSZE staje za mną murem!
aaa kiedyś mój teść powidział: "Pamiętajcie, ze w zyciu różnie bywa i jeśli kiedykolwiek byśmy się o cos pokłócili to PAMIĘTAJCIE że was zawsze kochamy!"
W moim domu było inaczej, mało uczuć... ten dom jest inny, głównie za sprawą teścia, który jest dla mnie wielkim autorytetem - to jest naprawde niesamowity człowiek!

mam więlkie szczęscie mając tak kochającego męza i kochających teściów, a nasz syn dziadków...

Podpisuję się pod tym z całego serca! Moi teściowie są również kochani i mądrzy. Teściowa jest mi bliższa niż moja własna mama. Jest najwspanialszą matką, babcią i teściową. Nigdy się nie wtrąca, nie krytykuje, zawsze mogę liczyć na pomoc w opiece nad moimi trzema łobuzami (a nie jest z nimi lekko, ponieważ są w wieku od 10 miesięcy do 4 lat). Ma niezmierną cierpliwość i spokój. Jak mam problem to wysłucha i jest po prostu jak mama. Ja dla tej kobiety bym w ogień poszła i nie dlatego, żeby sie przypodobać, ale dlatego, że ją kocham, szanuję i podziwiam. Życzę wszystkim, żebyście miały tyle szczęścia co ja.
Pozdrawiam

ania14
17-04-2008, 19:35
Justices. Nie ma mozliwości ze sie wyprowadzimy od teściuw, wszystko jest zapisane na mojego meża, czyli cały dom a tescie mają tylko dożywocie. Maz ich nie zostawi, a który mami synek odejdzie od mamusi!!! Powiedział mi ze jak mi się nie podoba to nawet dzisiaj moge isć, płakał za mną nie bedzie i prosił mie żebym wróciła, sama widzisz kto jest ważniejszy, ale chyba nie żona i dziecko. Podam przykład, chiałam od meża pieniądze na kurtke zimową, powiedział że da jak bedzie wypłata, a miał pieniądze, a jeszcze tego samego dnia wyjął i mamusi dał 100zł a mi nie dał do dzisiaj. I co, skonczyło się na obiecankach cacankach, ale dodam że juz nie wierze w to ze mi obiecuje że coś da, tylko nigdy nie wyjmuje tych pieniedzy,a ja sama nie biore bo to nie moje. Pa

edytarusin
18-04-2008, 20:45
Uuu, ciężka sprawa z tym Twoim mężem... Coś mi się wydaje że bez zmiany jego podejścia do tematu nici z ocieplenia relacji z teściową.

justices
18-04-2008, 21:08
Bo w tym cały jest ambarans, żeby dwoje chciało naraz. Aniu14 a powiedz mi, dlaczego w takim razie Twój mąż wogóle się z Tobą ożenił? Czy masz możliwość pójścia do pracy albo nawet wyprowadzki do Twojej mamy? Bo tutaj potrzeba radykalnych zmian. Widzę, że Twój małżonek czuje się jak pan i władca, ma żonę, która ma go słuchać a jak nie podoba się to narazie. Przykre ale sporo jest takich właśnie układów. Nie można ich nazwać małżeństwami bo dla mnie prawdziwe polega na partnerstwie i szacunku.
Czy spróbowałaś porozmawiać na spokojnie z mężem o wszystkich sprawach jakie was łączą czy jest za głupi na to?

ania14
28-04-2008, 13:47
Justices. Nie wyprowadze się do mamy bo u niej nie ma bardzo gdzie mieszkać, jest mama i czworo mojego rodzenstwa, które nie jest żonate, najmłodsze ma 9 lat. Chciałabym iśc do pracy ale nikt nie chce zająć mi się dzieckiem, maż powiedział ze nie bedzie wszystkigo robił sam, a ja jak pójde do pracy to bede spotykała się z chłopakami i wracała po nocach do domu, śmieszne co? Muj maz nie uwarza mie tak naprawde za zone, mamusia mi wpaja ciągle że to oni są najważniejsi a reszta się nie liczy i on się ich słucha. Twierdzi ze to oni wszystko wiedzą, oni mają o wszystkom pojęcie a ja jestem psychiczna i nic niewiem. Przed slubem byłam zakochana i slepa na to wszystko, teraz jak tak myśle to mogłam przejrzeć na oczy, ale miłośc mie zaslepiła. Terza płace za swoją naiwną miłość. Z meżem ciągle prubuje rozmawia od jakiegoś roku, a le ciągle słysze że przestań gadac głupoty i czepiać się mojej mamy. Niestety ale to teściowa po częsci niszczy nasze małżenstwo, do wszystkiego się wtraca, mi nie moze już zwracać uwagi na nic, bo powiedziałam pare razy co i jak, to meżowi trąbi codzienie to samo a on wierzy jej nie mi. Pozdrawiam

jagna251
30-04-2008, 10:40
Czasem bywa inaczej...

Nie mieszkamy z tesciami, ale musze powiedzieć że moi teściowie to najlepsi ludzie na świecie jakich znam! NIGDY nie nazucali nam swego zdania, teść zawsze udzielał nam rad ale dodawał "zrobicie jak uważacie", no i oczywiscie robiliśmy. Okazywało się wielokrotnie, ze miał racje, ale nie wypominał tego NIGDY! Mój mąz jest jedynakiem, ale NIGDY nie czułam się gorsza, nigdy nie powiedzieli o mnie złego słowa, od początku traktowali mnie jak córkę. ZAWSZE pamiętaja o moich urodzinach, imieninach i innych świętach, mimo że moi rodzice zapominaja, oni NIGDY nie zapomnieli. Przez 8 lat zawsze możemy na nich liczyć, zwrócić się z każda sprawą, ZAWSZE doradza, pomoga, pocieszą, ciesza się naszymi sukcesami, mówią, ze nas kochają. Gdy w dniu ojca składałam życzenia mojemu tesciowi powiedział " dla mnie szczęsciem jest taka córka i taki syn jak wy" - nic dodać nic ująć. Wierzcie mi, teściowie moga się stac bardzo bliskimi ludźmi, ludźmi których sie kocha, do których się teskni i których bardzo się szanuje. Chciałabym abyśmy my kiedyś byli podobni do nich!
Teściowa ZAWSZE wychwala moja kuchnie, podoba jej się jak wychowujemy synka, a jak mają inne zdanie w jakieś kwesti przedstawiają swoje argumenty, a my możemy wprost powiedziec, ze mamy inne zdanie i oni to szanują, bo nas kochają!
Dodam jeszcze, ze w jakichś spornych kwestiach mąz ZAWSZE staje za mną murem!
aaa kiedyś mój teść powidział: "Pamiętajcie, ze w zyciu różnie bywa i jeśli kiedykolwiek byśmy się o cos pokłócili to PAMIĘTAJCIE że was zawsze kochamy!"
W moim domu było inaczej, mało uczuć... ten dom jest inny, głównie za sprawą teścia, który jest dla mnie wielkim autorytetem - to jest naprawde niesamowity człowiek!

mam więlkie szczęscie mając tak kochającego męza i kochających teściów, a nasz syn dziadków...

Ja też mam świetnych teściów. Czasami zdąży się teściowej, coś powiedzieć ale zawsze dodaje że to nasze życie i zrobimy jak chcemy, za to ją kocham. Z teściem jest inaczej jest chory po wylewie, zbytnio się nie interesuje nami, ale za wnuczką ( 3,5 m-ca) przepada, i zawsze się spyta co nowego potrafi, i jak się czuje.

edytarusin
03-05-2008, 23:51
To tylko pogratulować! Ja niestety nie mam tak fajnie:(a bardzo bym chciała!