PDA

Zobacz pełną wersję : Jak zyc z tesciami



Monika1984r
22-11-2007, 22:40
nie wiem od czego zaczac tak wiec mieszkam u tesciow tesc nawet spoko i tesciowa jest zmiena raz jest spoko a raz nie dzis np byla klutnia bo dodalam do mieszkania mniej niz meza siostra ona jest z dzickiem a ja tu nawet nie jestem zameldowana i moje dzicko bo tesciowa powiedziala ze bedzie musiala wiecej placic o 100 zl jak nas zamelduje wiec jestem zameldowana u mamy a tu siedze szczerze powiedziawszy nie legalnie meza prawie w domu nie ma wiec z niczego nie korzysta a ona ma do mnie pretensje sama sobie gotuje i kupuje jedzenie i jeszcze to malo nie wiem co robic chcialabym sie wyprowadzic ale musimy pocezkac bo chcemy wziasc kredyt na mieszkanie i mamy jeszcze chore dzicko wszystko sie wali i jeszcze jak mi wyjdzie ze mam nowotwor tarczycy to juz calkiem padne z sil Wiecie co nawet z dziekiem jej siedze jak ona jest w pracy i gdzies pojdzie juz sama nie wiem co mam myslec

akia
23-11-2007, 14:56
Strasznie redna baba z tej twojej tesciowej? Nie możecie się wyprowadzić do twojej mamy? Jeśli nie pracujesz to chyba nie ma problemu a skoro meza i tak nie ma w domu to i tak mu wszystko jedno gdzie wraca... Jesli nie dla siebie to zrob to dla twojego dziecka, ono czuje ze cos jest nie tak, czuje twoje nerwy, to nie jest dla niego dobre. A poza tymm szkoda zdrowia tracic. Przez ta jedze stracisz najslodsze chwile zycia swojego malucha.

Pozdrawiam

ania14
25-11-2007, 20:06
Moim zdaniem powinnas sie wyprowadzic, masz lepiej bo nie jestes jeszcze zameldowana. U mie tez jest nie dobrze z tesciowa, wiec doskonale cie rozumiem i wiem jak sie czujesz. Uwazam ze jak masz mieszkac u tesciuw to powinnas oczekiwac zameldowania, a nie chca rzebys dawala tylko pieniadze na cos co nie jest twoje i moze nigdy nie bedzie. Jedna rada, dobrze zastanuw sie jak bedziesz podejmowac decyzje o mieszkaniu z tesciowa. Ja mieszkam ze swoja dwa lata, tez wszysko mam swoje, nawet kuchnie sa oddzielne i jeszcze jestem nie nie dobra.

andevi
25-11-2007, 23:17
mieszkam u tesciow dodalam do mieszkania mniej niz meza siostra

Nie rozumiem, piszesz tak, jakby to tesciowa miala obowiazek cie utrzymywac, a niby z jakiej racji?! Jestes dorosla, wiec sama musisz ponosic swoje koszty.Mysle, ze aby uniknac konfliktow w przyszlosci, warto usiasc razem i obliczyc te koszty per osoba, ustalic stale oplaty, nawet spisac umowe , a gdyby wtedy tesciowa zrzedzila, ze za malo, to glejt przed oczy i masz spokoj.




bedzie musiala wiecej placic o 100 zl jak nas zamelduje

A dlaczego ona, a nie wy?!
Przepraszam, a z czego zyje tesciowa? Podejrzewam, ze ma cienka emeryturke.No wiec nie dziw sie, ze liczy kazdy grosz.W domu ma przeciez dwie rodziny z malymi dziecmi.Postaw sie w jej sytacji: czy ty z zasilku wykarmilabys taka gromadke? Swoja droga, czy mialabys na to ochote? Kobitka robi ci przysluge,co prawda niedzwiedzia, bo nie nauczysz sie samodzielnosci w ten sposob, no ale wiesz, z przyzwoitosci nalezy sie troche wdziecznosci kobiecie.

meza prawie w domu nie ma wiec z niczego nie korzysta

i dlatego ma prawo nie placic? Wiesz, sorki, ale to jest chore.

a ona ma do mnie pretensje sama sobie gotuje i kupuje jedzenie i jeszcze to malo

A co, chcialabys, zeby mamuska tak do konca wszystko za was?Macie jakies dziwne uklady w tym domu.
Moim zdaniem musicie sie jak najszybciej wyprowadzic, chocby po to, by sie nauczyc doroslego, odpowiedzialnego zycia.I nie miec pretensji do rodzicow, ze was nie chca nianczyc.Teraz pora, byscie wy ich utrzymywali, oni juz swoje zrobili, byscie wyszli na ludzi.

anija2404
25-11-2007, 23:43
No no andevi. No to pojechałaś/łeś grubo. Moim zdaniem trochę za ostro. Ja myslę że moniczka jest odpowiedzialna. Dziewczyna wyżaliła się na forum żeby sobie ulżyć a tu takie coś. Mnie by to zdołowało jeszcze bardziej.

andevi
26-11-2007, 18:21
No owszem, ostro, moze i za ostro.Jesli to kogos obrazilo, to sorki - nie bylo to moim zamiarem. A ze dziewczyna sie wyzalila,to moze jej troche ulzylo.Oczywiscie wszyscy biora strone biednej sierotki Marysi, ale dlaczego od razu tesciowa, ktora sie obrusza na wykorzystywanie finansowe od razu nazywac jedza? Zreszta, nie wiemy, jak dlugo trwa juz taka sytuacja, ze kobiecina ma na glowie problemy dwojki swoich -doroslych badz co badz- dzieci. Moze ma juz serdecznie dosyc. Dziwie sie tylko, ze nie pomoze dzieciom sie usamodzielnic, a toleruje taka sytuacje i jezdzi po glowie synowej, a nie synowi.

Monika1984r
26-11-2007, 22:38
Andevi wiesz co masz dobry pomysl z tym zeby spisac umowe to bedzie jakies rozwiazanie ale nie sadze zeby pomoglo w tym miesiacu dalam mniej poniewaz mialam spore wydatki na leki a tak to zawsze daje jej 400 zl. jak ona dopiero w tym miesiacu pierwszy raz dodala do mieszkania to wielka awanture zrobila ze mniej dalam wczesniej nic nie dawala . a tesciowa to pracuje i od niej nic nie chce i niechce jej dreczyc pomagam jej jak moge i nie potrzebuje od niej pomocy finansowej ani innej. Wczesniej ja gotowalam dla wszystkich ale powiedziala ze nieche to wiec od tamtej pory sama sobie gotuje i mi z tym dobrze.
Jezeli chodzi o samodzielnosc to sie nie boje zamieszkac osobno tylko chcemy wziasc kredyt na mieszkanie. Zycie mnie nauczylo sobie dawac rade Jak to tesc powiedzial ze jak dalam palec to i reke chca. a co tyczy sie zameldowania to powiedzial maz ze bedzie doplacal wiecej a ona ze niezamelduje nas bo bedzie wiecej placic tego to nie rozumie. lepiej widze ze nic nie pisac bo i tak jak zawsze to jest wina synowej szkoda slow

krycha3
27-11-2007, 11:49
Moniczka masz tak samo zle jak ja moja tesciowa tez jest wredna wiem ze mnie nie lubi tylko przy obcych i reszcie rodziny udaje xe jest inaczej.Moj maz całymi dniami jest poza domem a ja siedze tu z nimi i sama siebie zrzeram od srodka zeby tylko jej nie udusic.niestety nie mam oddzielnej kuchni ciagle o to walcze ale bez skutku.Ona udaje przy mnie pedantke ja wszystko robie nie tak.Niestety sa juz z tesciem na emeryturze wiec prawie nie wychodza z domu,mamy z mezem roczne dziecko a zaraz urodzi sie nastepne i juz sie boje bo znowu bedzie sie wtracac do wychowania i robic wszystko po swojemu tak jak ja bym nie umiała.A co do meldunku to tez siedze tu nielegalnie :( i nikt nie umie na to nic poradzic.Widze,ze na mezow nie barzo mozemy liczyc zostaje nam cierpliwie czekac zagryzc warge i pochowac ostre noze do szuflady :D

Monika1984r
27-11-2007, 12:01
JA swojej tesciowej powiedzialam zeby mi sie nie wtracala do wychowania dzicka bo ja sama sobie bede chowac i jak wychowam to takie bede miala. i nie zycze sobie jej uwag powiedzialam mezowi a on to przekazal swojej matce i wiesz co nie wtraca sie ale za to jego siorka czasem mi mowi ze tak powinnam zrobic albo tak ze nie powinna sama jesc z butelki jak ona sama chce a ja ja tylko pilnuje zeby nic jej sie nie stalo. Krycha musimy soibie dac jakos rade ale wiem ze nasza cierpliwosc ma jakies granice jak chcesz to mozemy pogadac na gg

krycha3
27-11-2007, 17:19
aktualnie z gg mam problem :( u mnie sie nie da tak powiedziec.niestety przez pierwsze 3 miesiace duzo siedziała z moim małym bo konczyłam szkołe a teraz chyba mysli,ze on jast jej wlasnoscia a ja powinnam byc jej za to wdzieczna az do smierci.jak juz pisałam meza ciagle nie ma w dom jedyna rzecz jaka wspolnie robimy to przygotowanie małego do snu co tez jest trudne bo od momentu kupienia wozka nauczyła go lulania :mad: nawet mi sie nie chce gotowac bo to jej kuchnia!ta baba mnie wykonczy psychicznie!!!a jak urodze drugie to i tak bedzie sie wtracac.ona nazywa to pomoca a mnie trafia szlak bo sama umiem zrobic pranie i wszystko inne a gdyby sie nie wtracała to moj mały umialby grzecznie sam pobawic sie w kojcu tylko nie daja mu szansy bo jak zapłacze to leca do niego jakbym mu robiła krzywde.ciagle przyłaża do mnie bez pukania nie wiadomo po co a przeciez ich nie wyprosze bo nie jestem u siebie.dom wariatow!!!a ja staje sie jednym z nich :(

AGULAOLE
29-11-2007, 23:59
Cześć. Wiem Co Czujesz. Ja Od Ponad Roku Mieszkam Z Teściami I Nie Mogę Już Wytrzymać. Wszystko Było W Mirę Dobrze Do Momentu Kiedy Nie Pojawił Się Na świecie Mój Synek. Od Tamtego Czasu Nie Moge Wytrzymać Z Teściową. Jest Okropna. Uważa, że Wie Lepiej Co Jest Dobre Dla Mopjego Dziecka I Co Gorsze Ma Czasami Wrażenie, że Chce Mojemu Synkowi Zastąpić Mnie. Jesli Bym Miała Taką Możliwość To Zaraz Bym Się Stąd Wyprowadziła. Ty Jesli Tylko Masz Możliwość To Wyprowadz Się. Szkoda Twojego Zdrowia.

andevi
30-11-2007, 00:48
Oj, dziewczyny, dobrze sobie ponarzekac i wyplakac sie.Nie zazdroszcze Wam sytuacji w domu.Moniczka, chyba zle Cie zrozumialam.To konflikt masz ze szwagierka, ktora sie szarogesi w domu swojej matki, a nie z tesciowa? I z racji, ze siedzisz w domu, musisz obslugiwac cala rodzinke? Sluchaj, jak nie dajesz rady, to naprawde wez sprawe w swoje rece i wyprowadz sie. Nie wiem, moze jeszcze da sie ustalic jakos granice, nie wiem jak dlugo mieszkacie razem i do czego juz zdazyli sie przyzwyczaic, jesli chodzi o Ciebie - czy to sie da jeszcze zmienic?
Moja tesciowa to tez niezle ziolko(hahaha...).Mieszkalismy u niej trzy lata.Ja jestem silna osobowoscia i w kasze sobie napluc nie pozwole, ale i tak nacierpialam sie od niej. Po prostu glupie, uparte babsko: najpierw przystala na ustalenia, a potem i tak zrobila po swojemu i wyparla sie, jakobysmy sie na cos umowily.Problem jest jeszcze w tym, ze ona jest Holenderka, a ja Polka - wiec i problem roznic jezykowych, kulturowych, mentalnosciowych itp.. Synka wychowala tak, ze w domu palcem nie kiwnie, wystarczy, ze pieniazki do domu przyniesie i moze sie byczyc.Ciagle traktowala go jak malenkie dziecko.Zreszta, nie mielismy tam nic do powiedzenia, calkowite uzaleznienie.Probowalismy oddzielic sie z gotowaniem, to gotowala albo kupowala w tym samym czasie przysmaki dla synusia, a on byl na tyle glupi, ze lecial jesc do mamusi.W ten sposob rozwalala nam zawsze obiad przy wspolnym stole. Do tego uparla sie, ze to ona bedzie robic zaopatrzenie, oczywiscie musielismy jej dawac na zakupy.A kupowala to, co ona chciala.Jak jej robilam liste zakupow dla nas, to zawsze wykrecala sie, ze nie mogla tego znalezc na polce w supermarkecie, no i nie kupowala.Tak wiec i tak musialam sama robic zakupy dla nas.
To jeszcze dalo sie jakos przelknac, najgorsze bylo manipulowanie uczuciami mojego meza, przywiazywanie go emocjonalne do siebie.Pierwsze, co mezus robil, gdy przychodzil do domu, to opowiadal mamusce, co sie w pracy wydarzylo.A jak mial problem, to tez zawsze do mamuski lecial, a nie do mnie.Czulam sie jak ta druga muzulmanska zona, a nawet gorzej. Mamuska ustawiala go we wszystkim, takze w sprawach lozkowych.
Poza tym oczernianie mnie do wszystkich naokolo:sasiadow, rodziny, lekarzy, spoldzielni mieszkaniowej.No po prostu pieklo.
Mezus nie chcial sie wyprowadzac, u mamuski bylo mu wygodnie, po co zmieniac.Sama wzielam sprawe mieszkania w swoje rece, wymusilam na nim zapisanie sie do spoldzielni, no i po trzech latach dostalismy mieszkanie.Juz byl na swiecie nasz synek.No, w wychowanie i pielegnacje noworodka wogole nie pozwolilam jej sie wtracac, przyjechala moja mama, wiec bylo nas juz dwie przeciw niej,ale i tak intrygowala. No a teraz kontakty ograniczone sa do minimum.Oczywiscie, jak tylko sie wyprowadzilismy, chciala nam tu zjechac ze swoimi cioteczkami-ploteczkami, ale wyraznie jej zapowiedzialam, ze nie zapraszam nikogo, a jak zechce zaprosic, to zrobie to sama i ona mnie nie musi wyreczac. Po prostu, na dystans, mamuska nie szpieguje, a mezus dorasta.Robimy terapie malzenska, wlasnie ze wzgledu na to uzaleznienie emocjonalne od mamuski.
Ja juz swoje przeszlam, przeplakalam, z perspektywy czasu inaczej na to patrze.Ale jedynym ratunkiem jest byc na swoim, nawet pod jednym dachem z tesciami: klucz do swojego pokoju, wlasne zakupy i gotowanie, jak sie da, to i wlasne liczniki.A poza tym, wlasne zycie! Z malutkimi dziecmi jest to trudne, ale dlaczego nie mialybysmy prawa zaprosic sobie kolezanek na kawe?Albo urzadzic obiadu dla swoich rodzicow? Pozdrawiam Was wszystkie, trzymajcie sie cieplo!

Monika1984r
03-12-2007, 20:27
wczoraj znowu byla awantura wiec powiedzialam jak tak nie pasuje ze ytle daje to dam teraz tyle ile wyjdzie na osobe Andevi noja tesciowa powiedzial mojej mamie przy mnie w oczy ze bedzie dziecko kaleka i zebysmy lepiej nie mieli dzieci kurcze az moja mama wyszla i jusz powiedzialaze jak bede tu mieszkac to mnie nie odwiedzi nawet na chrzcinach nie byla
a jak poszlam do szpitala to mojemu mezowi w glowie zaczely przewracac i byly miedzy nami klutnie teraz cale szczescie ze tak nie jest przemowilam mu do rozumu
kurcze czego tak jest w zyciu a szwagirerka by chciala zeby brat sobie zniszczyl zycie i to caly czas chce zrobic bo ona sie czepila zonatego i ma z nim dziecko a on ja kopnal w dupe i wrtocil do zony i dzieci

andevi
04-12-2007, 00:45
No widzisz, Moniczko? I jeszcze nie rozumiesz? Masz kochajacego meza, masz matke, ktora staje za Toba, masz dziecko i pelna rodzine.Szwagierka tego nie ma.A ludzie zdolni sa do zazdrosci! Nie prawda? Po prostu kobita wije sie sama ze swoimi problemami, no to wyzywa sie, a na kim, na slabszym! Jakby miala kota, to pewnie kota by bila, a tak ma kozla ofiarnego w postaci Ciebie. Nie walcz, szkoda zdrowia. Nie wiem, moze sprobuj pojednac sie z mama i u niej mieszkajcie jakis czas, poki sie swego nie dorobicie? Nie dziwie sie, ze mama nie chce Cie odwiedzac w domu tesciowej.Moja tez nie chciala, czula sie bardzo skrepowana bedac gosciem kogos, kto ciagle na nia krzywo patrzyl i krytykowal, do tego w obcym jezyku, ktorego nie rozumie. Trzymaj sie cieplo i nie spalaj sie na darmo, potrzebna jestes dziecku.Pa!
P.S.
dzidzia sliczna, jak ma na imie?

patrycja6
04-12-2007, 11:16
też mam problem z teściami a głównie z teściową i siostrami męża.moje bagno trwa już prawie 8 miesiecy.dałam się namówić mężowi żebyśmy po ślubie wprowadzili się do jego rodziców i to był mój błąd wyremontowaliśmy sobie cały dół zrobiliśmy sobie osobną kuchnie włożyliśmy w to mnóstwo kasy i nikt nam przy tym nie pomógł nawet nikt nie przyszedł pomóć posprzątać a były tam dosłownie gruzy włożyliśmy w to mnóstwo pieniędzy.wszystko zaczeło się zaraz po ślubie nie mieliśmy żadnej pomocy od teściów w weselu nie dali nam złotówki zal do nich zaczął narastać ze strony moich rodziców zawsze mieliśmy pomoc i may do tej pory gdy moj mąż szedł o szpitala w ten sam dzień mówiąc swojej matce o tym ona wyjechała sobie na wakacje bo stwierdziła że strasznie długo na nie czekała nikt nie odwiedził go w szpitalu siostry też nie jedna stwierdziła że do jej męża przyjeżdza kolega z wojska którego długo nie widział i nie może przyjechać gdyby nie ja to pewnie leżał by w tym szpitalu przez 9 dni sam jak palec dodam że jeżdziłam do niego codziennie w 8 miesiącu ciąży autobusem i musiałam na przystanek dojeżdżać a oni mieli autobus pod nosem i stwierdzili że nie mają czym przyjechać mąż przestał się do nich odzywać a oni wytłumaczyli sonbie to tak że to przez moih rodziców którzy go burzą bo widzieli że nam pomgają no i zaczeło się psuć było jeszcze wiele sytuacji nie moge ich sćierpieć siedze sama z dzieckiem zamknięta w pokoju do kuhni wole nie wychodzić bo jest przechodna teściowa stwierdziła że nie przyjdzie na chrzciny swojej wnuczki bo są u moich rodziców nie moge ich zrozumieć i sobie z tym poradzić nienawidze ich nie chce juz mieć z nimi żaadnego kontaktu nigdy nie myślałam że spotka mie taka sytuacja duszę się wtym domu a jak na złość nie możemy znaleźć mieszkania

andevi
04-12-2007, 14:49
Pati, no to twoja tesciowa jeszcze wieksza luzaczka niz moja! Z tymi wakacjami to wyskoczyla, nie powiem...
Nie wiem, dlaczego tak jest, ze jak sie mieszka u jednych rodzicow, to i z drugimi dobrze byc nie moze.
Wiesz, jak ja przyjechalam do Holandii i zamieszkalam u moich tesciow, sama musialam sobie wysprzatac i umeblowac pokoik. Swoja droga, byla to klitka 2m x 2m, a wczesniej mieszkaly tam koty(no coz, Holendrzy maja naprawde bzika na punkcie zwierzat, traktuja je lepiej jak ludzi).Okienko pokoiku wychodzilo na dach nad kuchnia, i co tylko je otworzylam, to zawsze mialam jakiegos kociego goscia na swojej poscieli, fuj! Zaslony nie byly prane moze ze 20 lat, klaki kurzu, nie malowane, podlogi nie bylo, no i smierdzialo kotem. Do tego tesciowie zawsze na noc wylaczali ogrzewanie, wiec marzlam tam jak w psiarni. Dali mi co prawda porzadne lozko z nowym materacem, ktory maz(wtedy jeszcze narzeczony) zreszta kupil.Potem, jak sie wyprowadzalismy, tesciowa uparla sie, ze to jej materac i mamy go oddac:)
Od mojej pracodawczyni dostalam stara komode i szafke z szufladkami, i to byly moje pierwsze meble.
Dom jest wielki, parter i pietro, ogrodek, kuchnia w przybudowce z wejsciem na ogrodek.Tesciowa miala sypialnie na gorze, uzywala jej tylko w nocy, caly dzien natomiast siedziala w salonie na dole i ogladala telewizje.Tesc byl chory, nie schodzil z kanapy na dole.Mezus mial osobny pokoj, z komputerem, i tam spedzal wiekszosc swojego zycia.Na dol schodzilismy tylko po to, zeby cos zjesc. Lazienka byla na gorze, ale pozal sie Boze, jak ona wygladala! Na ukrainskim dworcu za komuny bylo moze czysciej...
Po slubie zajelismy dwa pokoje, ten malutki i pokoj meza.W malutkim zrobilismy sypialnie, tzn.na podlodze polozylismy dwa materace, bo wiecej by tam juz nie weszlo. No a w wiekszym byla szafa ubraniowa, komputer, biblioteczka.Ten pokoj tez nie byl za duzy:) Gdy urodzil sie maly, znow przemeblowalismy.W malutkim chcielismy na poczatek urzadzic dziecinny, no ale tesciowa miala fobie na punkcie okna w tym pokoiku, ktore wychodzi na dach, wiec bala sie zlodziei, ktorzy mogliby tym oknem wejsc.Zawsze nam tam wparowywala i zamykala okno, w buciorach po poscieli, a jakze... Wiec ostatecznie urzadzilismy tam gabinet, z latwym dostepem do okna:)) Komputer sie tam przenioslo, biblioteczka, fotel - i tyle.W wiekszym natomiast zrobilismy kacik dla malego, lozeczko, komoda, kupilismy wersalke dla nas.
Pol roku po moim przyjezdzie zmarl tesc.Tesciowa zabrala sie wtedy za generalny remont domu, powyrzucala prawie wszystko, nas nie pytajac nawet o zdanie.Urzadzila tez dom po swojemu. Z tym, ze nasze pokoje sami musielismy remontowac, zeby bylo smieszniej! No, zeby jej oddac honor, to posluchala sie, i okienko w lazience oraz drzwi do lazienki pomalowalismy tak, jak my chcielismy. Wyremontowala lazienke, ale nadal nie zrobila ani brodzika, ani wanny, woda rozlewala sie po calej lazience, jak ktos bral prysznic.O kabine nie mozna sie bylo doprosic. No i lazienka musiala byc zimna, stale otwarte okno. Kapalismy wiec dziecko u siebie w pokoju.Na podlodze mielismy wykladzine, wiec jak sie woda rozlala, trudno bylo zebrac...
Kuchnie mielismy wspolna.Jakos nie moglo sie mamusce zmiescic w glowie, ze my jestesmy osobna rodzina i chcemy sobie osobno gotowac.Gotowala rownolegle, a jak nie bralismy, to potrafila caly obiad do kosza wyrzucic.W ten sposob wymuszala, ze to ona bedzie nam gotowac. Nigdy sie nie umowila, nie spytala, tylko takie podjazdy, a potem obrazanie sie i wyrzucanie.Maz nie raz z nia rozmawial, no ale nie dalo sie dojsc do porozumienia. A potem skarzyla sie do mojej rodziny, ze ja jej wogole gotowac nie pozwalam, wiec ona nie je gotowanego, tylko na suchych bulkach zyje, albo do sasiadki chodzi na zupe.Myslalby kto, biedna sierotka zdominowana przez zla synowa, ktora z jej wlasnej kuchni nie pozwala jej korzystac! A jak mowilismy, zeby gotowala tylko sobie, skoro ma ochote na swoje przypaluchy i zupki na bazie konserwantow, to sie wykpiwala, ze ona woli cos z chlebem, albo ze gotowanie dla jednej osoby za duzo by ja kosztowalo. Jak zapraszalismy do nas na obiad, to zawsze ona juz byla po obiedzie.I tak zle, i tak niedobrze.Po prostu wymuszala, zeby to ona nas karmila.A ja zawsze chorowalam na jej wikcie, maz tyl jak wyborowy tucznik.Poza tym u nich nigdy nie bylo wspolnego stolu, kazdy jadl gdzie i kiedy podadlo, nigdy razem. Tony slodyczy, chrupkow, orzeszkow.Wszystko tluste, zero warzyw, surowek nawet nie znaja,wszystko frytowane albo spalone na starej margarynie.
Jedyna moja radoscia tam byl ogrodek.Tesciowa jest zbyt leniwa, by cos uprawiac, zreszta kompletnie nie zna sie na kwiatkach, pokrzywe z selerem myli, no coz...
Tak wiec oddala ten skraweczek ziemi mi pod opieke.No ale! jak juz wykarczowalismy, nawiezlismy nowej ziemi, obsialismy i zaczelo rosnac, to nam niszczyla.Bo jej sie nie podobalo, ze nasturcja pnie sie po plocie albo ze zaslania brudna sciane, bo na tej scianie ona sobie zaplanowala wystawke maszkaronow.Poza tym musielismy tak ten ogrodek urzadzac, by bylo po jej, a wiec kwiatki tu, warzywa tam - zupelnie bez glowy. No a jak w zimie zeszlego roku dostalismy mieszkanie, to przeciez cebulki moich kwiatow zostaly w ziemi.Prosilam ja, by zostawila je, a ja sobie na jesieni wykopie i zabiore.Nie, zniszczyla wszystko zaraz na wiosne, zakryla plytami betonowymi, na kwietniku zrobila piaskownice(swoja droga, wychodek dla kotow).No coz...
Zawsze decydowala za nas, nie pytajac o zdanie. Nawet z naszym slubem.Na cywilny zapraszalismy gosci ze strony meza, bo oni niewierzacy.Nikt nie przyszedl.Okazalo sie, ze tesciowa odwolala i zaprosila ich w naszym imieniu na koscielny! Wesele zrobili nam przyjaciele, ktorym wczesniej dalismy liste gosci z naszej strony, spodziewalismy sie gora 10 osob, w tym gosci z Polski.Tesciowa sprosila wszystkich swoich pociotkow, rozsiedli sie przy stole dla Panstwa Mlodych, nie bylo juz przy nim miejsca ani dla mnie, ani dla mojej matki czy chrzestnej, a jak sie upomnialam, to zignorowali.Moja rodzina musiala siedziec na tarasie. Do tego jeszcze krytykowali, ze nie takie jedzenie, ze tylko jedno ciasto, ktorego sie zjesc nie dalo itp.. A sami nawet prezentow nie przyniesli, nawet zlamanego kwiatka, nie mowiac juz o wlaczeniu sie w przygotowania do wesela. Przyszli na gotowa wyzerke, a na mszy siedzieli oczywiscie w pierwszym rzedzie z minami jak na pogrzebie i nawet na podniesienie nie wstali.Popisali sie, nie powiem!
Podobnie bylo z urzadzaniem moich urodzin czy Swiat.To tesciowa spraszala mi gosci na glowe, oczywiscie swoich gosci, a ja musialam uwijac sie sama w kuchni i kolo tych gosci latac. Tak wiec po porodzie, gdy przyszlo do odwiedzin u dziecka, zapowiedzielismy, ze nikogo nie przyjmiemy, a jak przyjda, to sie wyprosi, bo nie my zapraszalismy. Mialam trudny porod, dziecko 10 dni w szpitalu, ja na ginekologii, a tu jest taki zwyczaj, ze juz w pierwszej dobie po porodzie zwalaja ci sie goscie na glowe. Ze odwiedziny u dziecka urzadzimy miesiac po i sami zaprosimy.Zaprosilam MOJE kolezanki, Polki. Dziewczyny przygotowaly sie, i z prezentami, i z kamera wideo, a tesciowa zobaczyla, ze ja MAM swoje towarzystwo i ona mnie towarzysko uszczesliwiac na sile nie musi swoimi ciotkami-plotkami.
Wychowywanie mojej tesciowej trwalo dlugo, i czy cos osiagnelam? Stale musialam bronic swoich granic.Ona sama jest osoba bez zasad, bez planu, wiec i zasad drugiego nie szanuje.A jest mistrzem manipulacji.Jak cos sie wali, umyka jej spod kontroli, to sie wykpi, zaprzeczy,zawrzeszczy, byle sie tylko do bledu nie przyznac. Przy tym prymitywna, prostacka, skleta. Co innego czlowiek prosty, niewyksztalcony, ale o dobrym sercu, a co innego glupi prymityw, do tego uparty. No ale moj maz kocha ja, jak sie kocha matke, zlego slowa na nia powiedziec nie da, a na zlosliwosci i glupote przymyka oczy. A moze ma taka postawe, ze nie warto walczyc, bo matka i tak po swojemu zrobi? Od czasu, jak tu mieszkamy, tesciowa byla u nas moze trzy razy.Zawsze zaproszona. No wiec chyba tego sie nauczyla,by nie wpadac bez zapowiedzi, jeszcze z tuzinem pociotkow.My bylismy u niej tez pare razy, ale na palcach jednej reki mozna policzyc ile. Jak maz ma ochote wybrac sie do matki, to jezdzi najczesciej sam.

A ze szwagierka tez mam niezle przejscia, ale to juz na inny post.

mortonka
04-12-2007, 17:27
witam was
jak czytam wasze posty to jak by ktoś opisywał moje przejścia z teściową i jej córką. Czym zasłużyłyśmy na takie traktowanie tym że opieramy ich kalekich synków którzy nie umieja nic zrobić koło siebie ? A może tym że dałyśmy ich synusiom piękne dzieci?
Sama nie potrafie odpowiedzieć na to pytanie ale czasem myślę że kiedyś zemszczę się za takie traktowanie.Ważne jest to żeby się nie dać i mieć swoje zdanie i walczyć o swoją rodzinę bo te szkarady nie mogą znieść że komuś się wiedzie nienajgorzej i chcą to zepsuć.Dziewczyny głowa do góry będzie dobrze.Pozdrawiam

Monika1984r
04-12-2007, 22:31
andevi i reszta dziewczyn naprawde my musimy chyba najgorzej cierpiec przez przez te tesciowe i szwagierki
Dzis myslalam ze mnie cos trafi moge zniesc ze mnie maly klepnie ale dzis przegiol uderzyl moja slicznotke ma na imie Weronika
Syn mojej szwagierki ma 2 lata a taki z niego gagatek ze kazdego bije i wrzeszczy itp jutro jej powiem ze tak to nie bedzie i jak jeszcze raz sie tak przytrafi to zobaczy
JA tez siedze sama pokoju tutaj czuje sie bezpieczniej przynajmniej nie ma tych fladr je tak nazywam My tez mamy taki pokoj rze szkoda gadac niedosc ze wsadzilismy kase w remont tego pokoju to jeszcze jak nas nie bylo w zimie przez tydzien 2 lata temu to nam przemarzla sciana i teraz w tym roku mielismy problem z grzybem jeszcze moja tesiowa nie pozwwala nam grzac w pokoju a tu jest poprostu tak zimno ze ciezko da sie wytrzymac w czasie ciazy to musialam grubo chodzic ubrana zeby mi bylo cieplo
A najlepsza mam chyba opinie na osiedlu np robilam z tesciem pierogi to dowiedzialam ze tesc mnie trzymal za noge wiec zostalam jego kochanka itp kurcze az sie iechce pisac bo nerwy sie psuja
Bym mieszkala u mojej mamy ale u niej nie ma miejsca wiec narazie musze jakos tu wytrzymac
martonka masz racje

andevi
05-12-2007, 00:29
Moniczka, to ze dwulatki bija i gryza, to nic dziwnego.Jesli matka nie uczy go rozladowywac swoich emocji w cywilizowany sposob, to Ty naucz, jestes w koncu ciocia:) Moze maly chce w ten sposob zwrocic na siebie Twoja uwage? No, przynajmniej nie bedziesz obojetna, a ze nakrzyczysz albo bedziesz zla, to jemu w to graj! Oczywiscie, ze nie powinnas tolerowac takiego zachowania.Ale nazwij jego emocje i pomoz mu je rozladowac.Np powiedz: "Widze, ze sie zloscisz.Moze pobiegamy, zeby zlosc wygonic?" Swoja droga, pomysl zaczerpniety z grudniowego numeru "Twoje Dziecko" - ja taka madra to nie jestem:)
Dwuletnie dziecko duzo rozumie.A jak obrocisz w zart, troszke atmosfery magii, wejscia w swiat fantazji, to przynosi lepszy efekt niz karcenie i skarzenie do matki.I Bron Cie Boze porownywania dzieci ze soba!

Mortonka, a o jakiej zemscie Ty mowisz? Zobaczysz, ze jak tesciowa w koncu padnie na zawal albo wylew, albo inne chorobsko nie daj Boze jej sie przyplacze, to Ty pierwsza bedziesz ja obslugiwac, bo corunia raczki umyje:(

Agulaole, a Ty nie wiesz, ze Babcie ZAWSZE wiedza najlepiej? I nie probuj tego za wszelka cene zmieniac, ale badz troche podstepna -tak po kobiecemu - i wykorzystaj to! Ja ujelam swoja tesciowa raz w taki sposob:
Czerwona skarpetka zafarbowala mi cale biale pranie noworodka.No klapa, co tu teraz zrobic? Spytalam tesciowa(?!), doradzila mi dobrze, odplamilo sie.Podziekowalam jej, tak szczerze.Kobieta byla mi wdzieczna co najmniej przez tydzien i nie dokuczala:)

Monika1984r
05-12-2007, 12:09
ja probuje z nim rozmwiac i mu tlumaczyc nigdy nie porowny\walam ich do siebie mowilam ze ona jest mala i nie wie jak ma sie bawic moze ty ja nauczysz i wczesniej naprawde to skutkowalo przy mnie byl inny niz przy matce ze mna i z mala sie bawil ale teraz po tych awanturach nie mozna z nim rozmawiac bo zaraz wyciaga na mnie reke i chce mnie bic ona poprostu mu pokazala ze zamiast rozmawiac to trzeba bic i krzyczec
Wiem ze jezeli z nim znowu bede sie bawila to sie zmieni ale co ja zrobie jak przyjdzie matka i nos w tv wsadzi a on robi co chce a ona mu nic nie powie ja jej uwagi juz nie zwracam bo mam dosyc jej tlumaczenia a ona mi odpowie ze tak przeciez robi he smieszne ja go nigdy nie karce ani na niego sie nie dre tylko mu mowie i do tej pory bylo ok a teraz to nic nie pomaga

mortonka
05-12-2007, 12:58
hej
Andevi pewnie masz racje bo jak angina ją położyła to ja koło niej brykałam a córcia miała ją głęboko w d.....Ale mój 5 letni syn potrafi jej powiedzieć że jest niesprawiedliwa bo uważa tylko tamtych wnuków (czyli dzieci córki) albo że przychodzi do nas tylko jak coś chce(mieszkamy w jej domu w wykonczonej piwnicy)a tak to nie wie gdzie mieszkamy potrafi nawet cały tydzień do wnuków nie przyjść a moi chłopcy nie lubią do nich chodzić bo nic tam nie mogą ani wchodzić do pokojów ani bawić się tylko w kuchni mają siedzieć gorzej niż ich pies.

Monika1984r
06-12-2007, 22:11
wiecie co tak jest zawsze ale ma kochajaca coreczke ktora przy ostatniej klutni jej sliwke podbila ale coz kochajaca coreczka ktora mamusie ma gleboko w .... tylko zeby pilnowala dziecko dawala jej jesc itp i jeszcze wpiernicza sie tam gdzie nie trzeba by chciala wszystkimi rzadzic ja powiedzialam ze nie bedzie sie wpierniczac nikt w moje zycie i wychowanie mojej coreczki i od tamtej pory mam swiety spokuj z roznymi uwagami na temat wychowywania i pielegnacji dziecka od nich
a tesciowej nienawidze tak bardzo zebym jej nie wiem co zrobila ale kiedys jej powiedzialam ze jeszcze przyjdzie i bedzie chciala pomocy od nas a ona ze tak nie bedzie to dobrze ale napewno jak by byla chora to corka by miala ja gdzies
czasem trace sily ale nie moge sie podac bo mam coreczke i meza ( nieraz jest wkurzajacy i nadopiekunczy) ale ich kocham

magdamir1
07-12-2007, 15:38
Moniczka glowa do gory musi byc dobrze i radze ci jak najpredzej stamtad uciekajcie choc wiem ze to nie jest takie proste.Trzymaj sie mocno. :)

akae25
08-12-2007, 00:26
rozumiem Ciebie doskonale podobnie miałam z teściową tylko , że ja wytrzymałam zaledwie 2 miesiące i poszłam jak długa z stamtąd... i nie robie z siebie sierotki marysi jak to ktoś napisał... jak możesz wyprowadż się bo to wypływa tylko negatywnie na Ciebie i jak sadze podważanie tego , że jesteś dobrą mamą... musisz porozmawiać z mężęm .. mój mnie zrozumiał z czasem sam zauwazył zachowanie matki względem mnie .. ja za wszystko płaciłam sami się utrzymywalismy dawałam nawet im pieniązki za mieszkanko"jak na stancji" zeby nie było pretensji.. i co i tak były i tak i obrażanie się z nieznanych mi jak dotąd przyczyn...

andevi
10-12-2007, 13:48
Witajcie kochane!
No to przyszla pora na moja szwagierke:) A raczej na posta o niej. Ostatnie jej zagranie bylo juz naprawde ponizej pasa.
Ciagle razem z mamuska i jeszcze innymi pociotkami komentuja, intryguja, nastawiaja meza przeciwko mnie itp.itd..No wiec po kilku dramatycznych klotniach z mezem o stosunki z jego rodzinka, mezus postanowil te stosunki ukrocic.Telefonicznie powiadomil mamuske, ze kontakty zrywamy. No i tym rozpetal istna burze, bo ani mamuska, ani siostrunia nie daly za wygrana.
Pare miesiecy po tym incydencie, gdy uklady z tesciowa juz zaczely sie jako tako ukladac, dostajemy pismo z organizacji zajmujacej sie badaniem przemocy nad dziecmi w rodzinach. Ktos zlozyl na nas donos i bedzie sledztwo w tej sprawie. Telefonicznie urzednicy oczywiscie zadnych informacji nie udzielaja, dowiemy sie wszystkiego, czyli kto i co, na przesluchaniu.
Caly tydzien bylismy w nerwach, zbieralam opinie o nas jako rodzicach od wszystkich, ktorzy maja z dzieckiem do czynienia.Mezus oczywiscie od razu domyslil sie, kto za tym stoi, no i nie pomylil sie.Siostrunia.Mamuska swoim zwyczajem wykpila sie, jakoby miala z tym cos wspolnego. A moze i rzeczywiscie nie ma.W kazdym razie, gdy dowiedziala sie, ze sprawa moze zakonczyc sie tym, ze na podstawie durnego anonsu moga nam odebrac dziecko, troche sie tym przejela i probowala przynajmniej ratowac sytuacje.Zlozyla zeznanie, ze nigdy na dziecko nie podnieslismy reki, no ale ze mamy problemy w relacji malzenskiej.No, nie kijem, za to cala pala... "Problemy rodzinne" to przeciez woda na ich mlyn.
Na kilka dni przed przesluchaniem mamuska i siostrunia wydzwanialy tu jeszcze do meza, by go ustawiac.Wylaczyl telefon.
Organizacja zaczela od wywiadu srodowiskowego, najpierw u nas w domu. Zarzuty byly naprawde wyssane z palca i jasno bylo widac, ze ktos chce nam dokuczyc, a nie wie za bardzo jakich argumentow uzyc. Np to, ze dziecko spi w kojcu, a nie w lozeczku (nigdy u nas nie byla, wiec skad wie, gdzie i jak dziecko spi?).To, ze jak dziecko upadnie na tyl glowy, to nikt nie reaguje. To, ze ja jestem Polka. Ze sie lecze psychicznie i biore prochy. Ze sie ciagle klocimy i dziecko jest tego swiadkiem.Ze na skutek naszego zaniedbania dziecko ma plaska glowke.
Wszystkie zarzuty zostaly odparte, bo urzedniczki zobaczyly, ze: dziecko spi we wlasnym pokoiku, jak tylko kweknie, to jest brane na rece, pieszczone i zabawiane, jest ufne do obcych i otwarte. Ze jestem osoba na poziomie, pracuje w swoim zawodzie, mowie biegle po holendersku, wiec nie jestem jakas zahukana sprzataczka z trzeciego swiata, ktora nic o cywilizacji i wychowaniu dzieci nie wie. Nie lecze sie i nigdy sie nie leczylam(tu bedzie swiadectwo lekarskie).Szwagierka widziala, jak w czasie ciazy lykalam witaminki, wiec reszte sobie dospiewala...No, tych klotni sie przyczepili, ale na nasza korzysc jest to, ze z wlasnej inicjatywy robimy terapie rodzinna.Terapeutka mowi, ze zdrowe malzenstwo musi sie klocic:) Zalezy tylko, jak to robi. Dziecko rzeczywiscie ma splaszczona glowke, ale jest to skutek niedojrzalosci jego systemu i nieumiejetnosci przyswajania witaminy D3.Zreszta, tu tez opowiedzialam swoja historie przejsc z holenderska sluzba zdrowia.Na skutek zaniedbania poloznej moj syn malo nie udusil sie przy porodzie, bo za pozno przebito pecherz plodowy i zakrztusil sie brudnymi wodami, do ktorych zdarzyl juz zrobic kupe.Potem lezal pod respiratorem i 10 dni na neonatologii z zapaleniem pluc... Potem mial przepukline pepkowa, ktora holenderscy pediatrzy tez zlekcewazyli. W wieku 7 tygodni dziecko zostalo skierowane na operacje. I bylam z tym problemem sama, na szczescie moja ciocia jest pediatra w Polsce, i ona przyslala nam plastry korekcyjne, zalozylismy je z lekarzem rodzinnym i pepuszek sie wciagnal, dzis nie ma sladu po przepuklinie.
No w kazdym razie po tym przesluchaniu u nas w domu stwierdzono, ze nie ma mowy o przemocy czy zaniedbaniu z naszej strony.Stwierdzono owszem, ze potrzebujemy terapii malzenskiej, a maz moze nawet indywidualnej terapii psychiatrycznej, ze wzgledu na patologie w jego domu rodzinnym.
Przeluchanie bylo dwa tygodnie temu, do tej pory nie dostalismy jeszcze orzeczenia.A wiec sprawa w toku. Mamuska i siostrunia jakos teraz nie wydzwaniaja, urwalo sie. Ida Swieta. Strasznie przykro, ze to akurat teraz sie dzieje.No ale coz, moze to nam na zdrowie wyjdzie. Mezus moze nareszcie przejrzal. Tez go do mamuski juz jakos nie ciagnie. A nas co nie zabije, to umocni:)

gosia_24
10-12-2007, 14:36
no niezłą masz rodzine dobrze że twój synek nie wie o co chodzi i nic nie będzie pamiętał zobaczysz wszystko będzie dobrze a swięta mogą być piękne i szczesliwe bo spędzone z mężem i ukochanym dzieckiem na które tak bardzo się czekało . powodzenia ;)

monkoszturm1
10-12-2007, 19:07
http://suwaczki.maluchy.pl/li-7281.png (http://www.maluchy.pl)
witajcie już myślałam ze to tylko ja mam problemy z teściami. moi teściowie szczególnie teściowa chce pokazać na co ja stać obkopuje mego synka ze hej.karmi go co chwila na chama i jak tylko przyjdzie do nas to pierwsze co to daje go na okno by sobie patrzył.a ostatnio sam już zaczął probować i wszedł na okno i spadł razem z kwiatami gdzie sie pokul naszczepcie zładował na łózko ale mnie takie coś wo gule sie nie podoba.rządzi moim życiem ze coś okropnego kasę nam dała na nowe mieszkanie firanki zakupiła i mówi ze musi za granie jechać by kasę zarobić bo dla synów trzeba. i jak nieraz słyszę to wszystko mówi w liczbie pojedynczej mój synu jakiś ty biedny itp.szok milczę ale do czasu jak wybuchnę to nie wiem co to będzie szkoda ze mój maż wo gule mnie nie rozumie i nie wspiera i nie protestuje. pozdrawiam

patrycja6
11-12-2007, 16:51
Moje dziecko ma w sobote chrzciny a teściowa stwierdziła że nie przyjdzie na kawe do moich rodziców nie wiadomo czemu bo to ona ich obgadała a nie oni ją chciałam dobrze i zaprosiliśmy a tu znowu cios w tyłek mój mąż jest za mną tylko boję sie ze kiedyś po latach będzie miał do mnie żal że tak poukładało mu się z jego rodziną mąż ma dwie siostry i jednego brata brat mieszka osobno i mąż ma kontakt praktycznie tylko z nim jedna siostra wogóle nie została zaproszona na chrzciny bo nawet nie przyszła zobaczyć małe jak wróciłyś ze szpitala no i oczywiście wielka obraza można by było o niej ksiazke napisać brat męza jest w porządku zawsze nam pomógł jak tylko tego potrzebowaliśmy.wszystko bym oddała za to żeby mieć tylko swoje mieszkanie bo gdy tu siedze sama zamknieta w pokoju razem z nimi do góry to nieświadomie potem wyżywam się na mężu i są miedzy nami o to kłótnie ciesze się że znalazłam takie forum bo już myślałam że ja mam tylko taki problem

andevi
11-12-2007, 17:40
Chrzciny, komunie, wesela itp., no tak....
Pisalam chyba, jak moja tesciowa popisala sie na naszym.Od tamtej pory powiedzialam, ze wszelkie koscielne uroczystosci organizujemy bez nich.Na wyzerke owszem sie zaprosi, video z uroczystosci pokaze - i chociaz wstydu sobie oszczedzi przed znajomymi i reszta rodziny.
No i chrzciny byly tez bez rodziny meza.Zreszta, oni niewierzacy, wiec ich to ani ziebi, ani grzeje.Byla moja mama.Z Polski wiecej ludzi nie moglismy zaprosic, problem z noclegiem. Na chrzestnych prosilismy przyjaciol, a nie rodzine.No i nikt z rodzinki nie jest przez to obrazony, ze sie wzielo tego pociotka a nie tamtego, chrzestni z prawdziwego zdarzenia,a nie tylko od dawania prezentow, tesciowa i szwagierka obejrzaly sobie ceremonie na video i kawe wypily.I wilk syty, i owca cala :)
A to, ze swiekra do swiekry nie pojdzie z okazji chrztu wnuka, to (przepraszam za wyrazenie) gowniarstwo.No ale coz, dorosla jest, i jesli przeprosic za obsmarowywanie nie umie, a chowa sie, to juz jej sprawa, a nie wasz problem. A siostre meza zaproscie, co wam szkodzi:)

patrycja6
12-12-2007, 13:51
wczoraj znowu cichy wieczór z mężem oczywiście z powodu jego rodzinki są na tyle bezczelni że opowiadaja o całej sytuacji pozozstałej rodzinie jeszcze troche to zadręcze siebie i męża o szwagierce to następnie długa historia szkoda słów na nią gdybym wiedziała że to takie dziadostwo w życiu bym tu nogi nie władowała

monkoszturm1
12-12-2007, 16:03
kochani a moja teściowa jak zwykle wczoraj mąż wrócił z pracy i ledwo co siadł do stołu to ta już dzwoni bo ma dla niego pierogi szok mieszkamy na tym samym podwórku i wszystko widzi i słyszy wiec, nieraz pod okno podleci i wola nas na obiad a my już dawno po i dziś tez już po obiedzie a ta dzwoni bo jest barszczyk masakra i tez mym ciche dni z mężem bo on nic złego w tym nie widzi pozdrawiam

Monika1984r
12-12-2007, 16:15
pati chyba kazda z nas by tego nie zrobila a moze pogadamy na gg

andevi
12-12-2007, 17:09
Monikus, skad my to znamy....matka karmicielka :)
Najwyzszy czas postawic tu granice, bo potem nie tylko synka, ale i wnuki bedzie pod Twoja nieobecnosc albo bez Twojej zgody podkarmiac.
Umowcie sie moze na spokojnie, ze niedzielne obiadki raz na dwa tygodnie u niej, raz u Was.A ze skoro Ty jestes w domu, to Ty gotujesz dla swojej rodziny, tesciowa nie musi wyreczac.Ale wiesz, zrozum tez kobiete i zrob jej czasem przyjemnosc i ZAMOW u niej te pierozki dla meza czy barszczyk.Ale TYLKO wtedy, gdy to TY masz na to ochote, by Cie wyreczyla, a nie takie niespodzianki, do tego codziennie.
Ja tez to mialam, jeszcze gorzej, bo nawet jesli maz mowil, ze my sami sobie gotujemy, to ona obracala kota ogonem i mowila, ze maz by jadl od niej, tylko ja mu nie pozwalam.
Ale patrze na moja mame, jak ona sie cieszy, gdy synowa dzwoni i prosi, by im mama na sobote ugotowala golabkow.Daja oczywiscie swoje mieso:)

A moze wiesz, dla draki, zrob tak: zadzwon do TESCIOWEJ I ZAPROS TESCIA na obiad do Was( -Tato, obiad juz stygnie na stole, pospiesz sie!)Ciekawe, czy mamuska zalapie, o co chodzi.

ania14
12-12-2007, 18:57
krycha, doskonale cie rozumiem. Tez mam taka wredna tesciowa. Na poczatku chciała robic tak jak twoja, ale ja po paru tygodniach zaczelam się przeciwstawiac. Muwialam mezowi z e ja chowam dziecko i nikt nie bedzie mi sie wtracal, a tym bardziej twoja matka, bez urazy ale moja tesciowa nie miala pojecia o bawieniu dziecka, WSZYSKO ROBILA PO SWOJEMU A MIE SIE NIE SLUCHALA.Kiedys nie wytrzymalam i powiedzialam dosc, przestan sie wtracac do mioe, mojego dziecka i mojej rodziny(chodzi mi o moja mame i rodzenstwo), wszystkimi chciala rzadzic. Od tamtej pory wie ze nawet jak by cos powiedziala o moim dziecku ze robie cos zle, to odpowiedzialabym co trzeba.Ja jestem tego zdania, dziecko chowaja rodzice, a przewaznie matka, a tescie sa zeby pomuz jak ktos ich o to poprosi, ale wtedy maja robic tak przy dziecku jak matka muwila a nie po swojemu i jeszcze zle. Dziewczyny nie dajcie sie zwiesc ich pokusom, ze chca pomuz. Chca same wychowywac wasze dzieci, a puzniej dziecko niewie ktura jest matka albo muwi do matki po imieniu w wieku 5 lat, znam taki przypadek.

Monika1984r
12-12-2007, 23:51
ania moja szwagierka uwaza ze babcie sa od pilnowania dzieci a ona moze co chce robic i chodzic i sie spotykac a jak jej uwage zwrocisz to wielka jest awantura
ja tez swojej tesciowej powiedzialam ze ja chowam dziecko i ma nikt mi sie nie wtracac moze tylko maz
a ona by nawet dziecka nie przewinela he a raz jak ja poprosilam zeby ja nakarmila to wiecie ze dziecko musialo samo pokazac babce jak sie je bo nie mogla z butelki nic pociagnac az jej zabralam dziecko chociaz myslalam ze zaraz sie siusiam w gacie
ale nie moglam tego wytrzymac i powiedzialam ze napewno nie bedzie nawet na chwilke siedziala z dzieckiem i jak jest mala chora a nie moge wyjsc z domu to ide tak aby ona spala mi i szybciutko jak jest maz to on z nia siedzi ale to jest tylko niedziele i sobota hlip

karolcia82
13-12-2007, 15:47
Cześć mój problem z teściami polega na tym że pomimo tego że mieszkamy oddzielnie i tak wchodzą z butami do naszego życia.Na początku jak urodziłam Oliwię to potrafili być codziennie później przyjeżdzali jak mieli ochotę nawet nie zadzwoniąc do nas czy jesteśmy w domu czy mamy może jakieś inne plany.Raz była taka sytuacja że przyjechał teść ze szwagrem a my akurat wychodziliśmy.Teściu ubzdurał sobie że go wyrzuciłam podobno się za to obraził i od tej pory skończyły się wizyty za to wymagali abyśmy co tydzień u nich byli.Przestali dzwonić,dzwonią tylko do męża na komórkę.Teściowa bredzi coś że jak była w październiku na naszej rocznicy ślubu to się krzywo na nią patrzyłam jak trzymała dziecko.Mała na ich widok płacze bo ich nie rozpoznaje a do mojej mamy uśmiecha się jak tylko mama do nas wchodzi.Teściowa siedzi od 1,5 miesiąca na zwolnieniu i była u nas aż raz

Monika1984r
13-12-2007, 16:25
karolcia to jest takie zycie z tymi tesciowymi zawsze cos wymysla moja to szkoda slow jak cos wymysli nie wiadomo czy plakac czy sie smiac

k_becia
26-12-2007, 14:54
karolcia25 gratuluję Ci zrobienia porządku ;]
Tak trzymaj.

monikuś z obiadkami doskonale Cię rozumiem tylko w moim przypadku to zawsze mąż jest wołany na obiad a ja zostaję. Nic nie pozostaje innego jak tylko się uodpornić się lub poszukać dobrego psychologa i olać mohera totalnie. Aż boję się pomyśleć (jestem w 8 miesiącu ciąży) co mnie czeka.

Różnica pomiędzy moją 15-córką a małym w brzuchu wynikła właśnie z powodu teściów, którzy się wtrącali, ale teraz jestem silna i muszę dać sobie radę czego bardzo życzę Wam wszystkim z całego serca i nie dajmy się omamić.

sharp79
30-12-2007, 12:11
Witam wszystkie Panie,
to chyba prawie wszystkie mamy kochane teściowe:-)?Moja już od dnia ślubu zaczęła fiksować. Głupia byłam bo powinnam wszystko odwołać i koniec, teraz tego żałuję. Po ślubie zaszłam w ciążę ale niestety ją poroniłam :( Teściowie mieli czelność powiedzieć mi że specjalnie poroniłam bo nie chcę mieć dzieci z ich synusiem. Mąż w ogóle mnie nie bronił i nie broni. Głupia tego przed ślubem nie widziałam. Mieszkamy sami w swoim mieszkaniu, ale przez pierwsze lata teściówka wydzwaniała do męża na komórkę i dawała mu instrukcje życia. Chodził cały czas nabuzowany. Leń *************ony. Mówię wam już brak mi słów. Mamy obecnie dwie córeczki. Do pierwszej na chrzciny teściowe przyszli tylko na połowę mszy świętej, do drugiej w ogóle nie przyszli. Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak ale starszą córkę mamy chora na serduszko mała infekcja i w szpitalu leży a oni żądają abśmy byli u nich prawie codziennie ale oni sami nie przyjadą do wnuczek. Szanowna babcia drugiej wnuczki wogóle nie widziała na oczy- taka cudowna babcia jest. Synusiowi powiedziałam że jak będzie nadal tak traktował dzieci i mnie to odejdę od niego i będzie sobie mieszkał z mamusią. Ja niczego się nie boję mam swój własny dom panieński i połowę tego mieszkania jako panna. Więc w każdej chwili mogę odejść. Więc żonkiś troszkę przystopował. Skasowął telefon stacjonarny- mamusia nie dzwoni i nie przyjeżdza bo jak by teraz przyjechała to bym wezwała policję i jeszcze jej napluła w gębę. Po prostu nienawidzę tej rodzinki popapranej. A może coś nie tak jest ze mną? żonkiś jak urodziłam drugą córę to w szpitalu po urodzeniu powiedział że musi jechać do domu bo jest strasznie zmęczony ( to on rodził to on się męczył) jak spojrzałam się na niego to od razu usiadł i siedział jak mysz pod miotłą. Miałam chęć po prostu mu w*************ić. I to równo. Codziennie jeszcze nie napisałam od dnia ślubu specjalnie mnie wyprowadzał z równowagi - u nich to było na porządku dziennym więc powiedziałam że sobie tego nie życzę jak będzie tak robił to będzie siedział z mamusią i niech sami na wzajem się denerwują i zżerają. Mam dosyć swojej mamusi przyszywanej i szczerze mówiąc jej synusia. Zastanawiam się mocno już teraz nad rozwodem. Nie chcę stracić zdrowia o ile już nie straciłam i nerwów. A także swojego imienia.
B oni tylko potrafią poniżać człowieka. No nic wyżaliłam się i zobaczę jak potoczy się dalej moje życie.

Monika1984r
02-01-2008, 18:09
sharp 79 wiesz co ja jestem chora na serce i moja tesciowa powiedziala do mojej mamy zebym nie zaszla w ciaze bo bede miala niepelnosprawne dziecko mojej matce az lzy polecialy a ja myslalam ze zaraz cos zrobie wiec od tamtej pory moja nie przyjerzdza tu wiec ja czesto u niej siedze a jak powiedzialam mezowi o tym to poszedl i sie jej zapytal czego tak powiedziala to nazwala mnie klamca i od tamtej pory wogole sie nie odzywam i nawet dziecka nie moze wziasc na rece bo powiedzialam jej ze klamca nie pozwala i jak by cos moj powiedzial to bym chyba mu cos zrobila chociaz przez nich miedzy nami tez jest niezawesolo ale mam tylko taka nadzieje ze dostaniemy kredyt i bedziemy samimieszkac to jemu zabronie kontaktow z tymi fladrami czyli z tesciowa i szwagierka
bo z tesciem da sie zyc

monkoszturm1
02-01-2008, 23:01
kochani ze to tak zawsze musi być z tymi teściami moja to już małemu kołderkę kupiła na nowe łózko którego jeszcze nie mamy bo na swoim sie kupi czyli w marcu bo wtedy się przeprowadzamy,mam już dość tej kobiety nawet rowerek zakupili na dziecko 5 letnie co mój mały ma 16 miesięcy koszmar non stop karmią, ubierają, wychowują leka przesada przecież on ma mamę i tatę doskonale potrafię sie moim maleństwem opiekować i wychować a oni mi go tylko psuja słodycze na wszystko mu pozwalają obłęd pozdrawiam

Monika1984r
04-01-2008, 16:34
to wreszcie postaw na swoim porozmawiaj z mezem nich cos z tym zrobi a jak on nie bedzie chcial to ty wez sprawy w swoje rece bo co piszesz to juz przesada z strony tesciow ja powiedzialam niemaja prawa mi sie wtracac do wychowania dzicka i sama wychowuje a oni nic nie mowia bow iedza ze po pazurach dostana zaraz powodzenia

rassa
04-01-2008, 23:19
Przecztałam wszystkie posty i szczerz współczuję. Czasami zachowanie Waszych teściowych ociera się o jakąś patologię!
Moja to - w porównaniu z Waszymi - anioł! Wiadomo, czasem się wtrąci, skomentuje, ale w zasadzie jest w porządku. Tylko do białej gorączki doprowadza mnie jak próbuje mi coś wmawiać - np. że w ciąży najlepsze są spacery. A mnie nogi puchną, mam problemy neurologiczne (rwa) i jedyne, co mi pomaga to basen. Ale nie - codziennie muszę usłyszeć, że to przez brak spacerowania... :)
Poza tym rzuciło mi się w oczy, że większość z Was dziewczyny nie ma, albo ma bardzo małe wsparcie w chłopach! Mój mąż zawsze trzyma moją stronę w jakichś sporach, jeśli coś mu się nie podoba to mówi mi to na osobności, teściowa nie ma nic do tego. Musicie ich trochę naprostować - teraz to Wy jesteście rodziną, mamusia musi trochę się w kolejce dalej przesunąć.
Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i nie dawajcie sobie w kaszę dmuchać! ;)

Monika1984r
11-01-2008, 21:23
wiesz ja myslalam do dzis ze mam poparcie u meza a tu wyszlo ze on jest za swoja rodzinka az mi sie smutno zrobilo najgorsze to ze nie mam z kim pogadac tutaj bo nieznam nikogo ja boje sie ze juz nie wytrzymam
w niedziele prosilam szwagierke zeby ciszej mowila i zeby malej mi nie obudziala a ona nadal swoje pozniej maz poszedl i jje powiedzial a ona ze bedzie robic co chce i jak sie nie podoba to sie wyprowadzcie i jeszcze kazala oddac ubranka ktore dala malej
byl spokoj cisza maz pojechal w poniedzialek do pracy i ja siedzialam nie odzywalam sie i wczoraj tesciowa zaproponowala zebysmy pojechali do tesco z tesciem wiec mowie czego nie mozemy a dzis rano zmiana pyta sie mnie co ma mi kupic bo jada do tesco ( tesc szwagierka i jje syn i ona ) a ja odpowiedzialam ze wczoraj byla inna rozmowa i ze niemusi nic kupowac sama sobie pojade autobusem i kupie
wieczorem mowie mezowi o tej sytuacji i ze tak postapila i ze nawet jej dziecka nie dam zeby mi chwile potrzymala bo oszukuje i klamie a on ze nie moge tak mowic
a ja powiedzialam a ona moze ze mna tak postepowac i nazywac mnie klamca
a on ze nie moge mowic jak go traktuje czy jak malolata
odrazu zaczelam plakac kurcze juz nie wiem co robic
mowilam mu ze jak tak sie bedzie zachowywal to odejde i mnie nie zobaczy a on mowil ze mi nie pozwoli
juz nie mam sil poprostu dlaczego tak musi byc
do mojej mamy nic nie powiem bo ona mowila mi ze to nie dlamnie jest czlowiek a ja postapilam inaczej nie wiem co robic

jafka1982
12-01-2008, 00:43
czesc dziewczyny
przeczytalam wlasnie wszystkie wasze posty
az sie wlos jezy na glowie
jak wy to wytrzymujecie?
przeciez tak sie nie da zyc, wykonczycie sie nerwowo

moja tesciowa do rany przyloz
mialabym ciezki grzech gdzybym na nia nazekala

ale to co tu przeczytalam to jakas paranoja
jesli moge wam poradzic
to uciekajcie od tych choler jak najdalej i jak najszybciej
lepiej klepac biede i jesc suchy chleb na swoim
niz niszczyc swoje zdrowie w najlepszych nawet luksusach u tesciow takich jak wasi

mam nadzieje ze jakos sie wam ulozy
trzymam kciuki
pozdrawiam

edziu
16-01-2008, 16:50
to że masz płacić rachunki z teśćiami i dawać im sto złotych więcej ok.ale i tak znajdą coś żeby się do ciebie doczepić wiem to z własnego doświadczenia będą chcieli więcej i więcej i tak będzie żle przyczepią się że żle wychowujesz i karmisz dziecko przeszłam podobną sytuacje z mpimi rodzicami także wiem co przeżywasz z tego co piszesz to twój mąż nie umie albo boi się przeciwstawić swojej rodzinie a tak wogóle to dlaczego mieszkacie z tesciami twój mąż pracuje to możecie sobie chociaż wynająć pokój z kuchnią i miałabyś święty spokój i dziecko by miało komfort psychiczny a ze wspólnego mieszkania nic dobrego nie wyjdzie ale jestem zdziwiona postawą twojego męża i naprawde pomyślcie o tym żeby się usamodzielnić pozdrawiam jeżeli przesadziłam to napisz i z góry przepraszam

edziu
16-01-2008, 16:59
myśle że powinniście się jak najszybciej usamodzielnić bo ta sytuacja z tesciami nie przyniesie nic dobrego to czy będziecie dokładać się do rachunków i dasz tą stówe więćej to i znajdą coś żeby się do ciebie doczepić odezwe się jutro bo teraz ide szykować obiadek dla mojej rodzinki w swojej kuchni pozdrawiam trzymaj się i miej na uwadze dobro swojego dziecka

Monika1984r
16-01-2008, 22:14
moze masz racje ale wiesz trzeba miec gdzie a na stancje to myslisz ze latwo z bym bardzo chciala ale narazie moja choroba pozera duze pieniadze wiec musze jakos wytrzymac cale szczescie ze mam coreczke ktora daje mi sil tak bardzo ja kocham u nas wynajecie mieszkania czyli pokoj i kuchnia kosztuje od 500 zl +oplaty a pluswydatki chcialabym zebysmy mogli tak zrobic dopoki moj stan zdrowia sie nie polepszy to ja sama boje sie byc w domu od poniedzialku do soboty bo moge w kazdej chwili stacic przytomnosc a tak to jest w domu tesc i mowie mu ze sie zle czuje to on pomoze jest ok

Kasia2010
16-01-2008, 23:51
Witamdziewczynyja tez mogłammiec okropna tesciowa ale naszczescie nie weszłam w ta rodzine miałbaym okropna tesciowa tesc byłby nie co lepszy ale tylko w oczy.mamausia mojego byłego i tak zniszczyła mi zycie poniewaz zabrała mi chłopa ale to długahstoria i nie wiem czy ktos małby mnie ochote posłuchac. Dokuczała mi w ciazy jej synusnie chciał sie wyprowadzic z domu a ona powiedziała ze Jurek nie wiyprowadzi sie bo musi ja utrzymywac i dawac jej na leki.tym samym zostałam sama z 4,5 miesiecznym Kubusiem.Najgorsze jest to ze kompletnie nie interesują się malym i to mnie bardzo boli.Jak ktos che pogadać prosze o kontakt na gg:7746287

ka231
17-01-2008, 11:25
Witam wszystkie mamy :)
Przeczytałam Wasze wszystkie posty i szczerze mówiąc to strasznie mi przykro, że tak wiele teściowych jest złych i wrednych.
Ja mam teściową w miarę w porządku, choć mam kilka zastrzerzań, ale otym za chwilę... Większy problem mam z teściem!! Wykańcza mnie ten facet nerwowo!! Jestem teraz w 6 miesiącu ciąży, więc nie wiem jak to będzie jak się mały urodzi.
Ale od początku: Zaręczyliśmy się z mężem jak byliśmy za granicą i jak wróciliśmy to postanowiliśmy, że chcemy już mieszkać razem. Ja powieziałam, ze ze względu na moje niezbyt dobre relacje z moją siostrą i jej popieprzonym i zboczonym mężem, którzy mieszkają z moimi rodzicami, ja nie chcę tam mieszkać. Zbieraliśmy kasę na wesele, więc wynajmować nie chcieliśmy. Zatem stanęło na tym ze zamieszkamy u mojego męża razem z jego rodzicami w 2 pokojowym mieszkaniu. Tak mieszkaliśmy rok przed ślubem. Ten rok wystarczył na to, aby teściowa (wtedy jeszcze przyszła) nauczyła się, że wtrącanie się w nasze życie nic dobrego nie przyniesie. Teścia nie nauczyło - on musi wiedzieć wszystko!! Ja siedzimy razem z mężem w swojej "dziupli" - jak to nazwała teściowa, to on potrafi słuchać o czym rozmawiamy i wtrąca się do rozmowy. Albo jak coś robimy przy komputerze, czy cokolwiek, to wchodzi do pokoju i tak stoi w drzwiach 5 min albo i więcej. Mój mąż jego zdaniem robi wszystko źle, dosłownie wszystko... Nawet jak jedziemy samochodem, to źle biegi zmienia, a dodam, ze teść nigdy nie maił prawa jazdy. On jest najmądrzejszy, zawsze wie lepiej i nawet jak kończył 60 lat to kłócił się, że kończy 59... I nawet jak mu się na kartce wyliczyło, ze ma 60 lat to upierał się na swoim... ręce opadają!!!
Poza tym, ja na początku ciąży miałam problemy i znalazłm się w szpitalu. Jak wrociłam do domu i od tamtej pory siedzę na zwolnieniu, to łazi za mną i mi biadoli nad uchem, że powinnam leżeć (mimo, ze nie ma takiej potrzeby). Jak tłumaczę mu, ze po pierwsze nie muszę, a po drugie jak bym tak leżała cały czas, to pewnie miałabym później ciężki poród to on mówi: "to nic, powinnaś leżeć"... mam go już dość.
Nie pomaga to, że teściowa go temperuje i opieprza, żeby się nie wtrącał... on wie swoje.
Jak gdzieś wychodzimy, to najlepiej jakby składać mu meldunki i w ogóle zapisywac godziny wyjścia, planowanego powrotu, cel podróży i miejsce... Argumenty, że mamy z mężem przy sobie telefony i jakby co będziemy dzwonić są za małe... On musi wiedzieć!! Coprawda ostatnio wzięłam się na sposób i konsekwentnie jak gdzieś wychodzę (bo w końcu nawet na zwolnieniu ileż można w domu wysiedzieć..) i on pyta mnie gdzie idę to odpowiadam "W ŚWIAT"...
Generalnie jest gość upierdliwy i nieznośny... nie dba o to, że nie mieszka sam i są jakieś zasady w domu, których należy przestrzegać lub zostały ustalone, a on na nie przystał... Oboje teściowie palą papierosy jak smoki!!! Jedno kończy, drugie zaczyna... W 2 pokojowym mieszkankiu szybko się to roznosi!!! Jak wróciłam ze szpital, to uknuliśmy z mężem spisek, ze powiemy, że lekarze zabronili mi przebywać w miejscach napalonych. Odbyła się poważna rozmowa nasza z teściami. Powiedzieliśmy im, ze nie możemy zabronić im palić, bo to nierealne jest, aby rzucili z dnia na dzień, więc jak będzie ciepło, to niech palą na balkonie, a w zimie w kuchni przy zamkniętych drzwiach. Zgodzili się! Teściowa - nos problemos!! Teść... szkoda słów... wytrzymał tek jeden dzień... Mój mąż zrobił mu awanturę, a teść na to, że on się na nic nie zgadzał, że on powiedział, że się pomyśli... A więc odbyła się druga poważna rozmowa z samym teściem... a potem trzecia... no i do trzech razy sztuka. Zaczął palić w kuchni (bo na dworze mu za zimno...) było ok, do momentu jak przestał zwracać uwagę na to, że w tym paleniu w kuchni nie chodzi o to, zeby nie śmierdziało w domu, ale o to, żeby nie truć tych co nie palą.... on miał to głęboko w d... Potrafił przyjść do kuchni i palić dokładnie wtedy, kiedy ja byłam w trakcie posiłku... a na moje słow, żeby poczekał aż skończę jeść, odpowiadał, ze on musi sobie TERAZ zapalić...
W mniemaniu mojej teściowej ja mam duży wpływ na niego, ale ja widzę, ze nie bardzo. Olewa mnie i czasami mam wrażenie, że robi mi na złość..
Na dokładkę dodam, że jest bałaganiarzem, leniem, partaczem (wczoraj próbowł naprawić toster i posklejał go taśmą klejącą... nie patrząc na to, ze jest to nasz ślubny prezent) i co mnie osobiście najbardziej wkurza - gnijcem pospolitym!!! Potrafi leżeć w rozścielonym łóżku w ubraniu i tego lóżka nie ścielić przez tydzień... a to, ze jacyś goście przyjdą? Przecież to nie do niego przychodzą.... Jednym słowem Zwisowiec...
Cieszy mnie to, ze mam oparcie w mężu i jego też wkurza zachowanie jego ojca... Jest perspektywa wyprowadzki do moich rodziców (tam mielibyśmy 2 pokoje dla siebie), ale po pierwsze muszę poczekać aż moja popieprzona siostrunia się stamtąd wyprowadzi, a drugim problemem jest mój ojciec, który ma ciężki charakter... Ja sobie z nim poradzę... nauczyłam się, ale nie chcę, zby były jakieś awantury między moim mężem a moim ojcem...
Ufff.... trochę się pożaliłam... jeszcze jest dużo do opowiadania....
a co się teściowej tyczy, to chyba najbardziej przykre jest dla mnie to, że prawie wszystko co ja ugotuję to dla niej jest nie smaczne i tego nie je... mówi, że woli zjeść kaszankę niż np. sos, na który kiedyś udało mi się ją namówić i nawet jej smakował... teraz mówi, ze nie pamięta...
No nic, może niedługo się wszystko zmieni.... mm nadzieję
Pozdrowionka

monkoszturm1
17-01-2008, 12:12
kochana to masz naprawdę ciężkie życie ale dobrze,że nie jesteś sama.masz męża który cię wspiera to najważniejsze.bo u mnie to mój mąż broni swoją rodzinę i wszystko co mnie boli chodzi o zachowanie teściowej to ten mówi żebym brała to na żarty szok.ale uzbroiłam się w cierpliwość i już na wniosę będę z dala od nich na swoim i mam nadzieję że się ułoży i ty tęż z mężem powinniście szukać coś swojego dopóki niema dziecka bo jak przyjdzie maleństwo to możesz mieć piekło.pozdrawiam i trzymaj się buziaki :)

edziu
17-01-2008, 13:30
witam cię na gg zarejestruje się wieczorem jak przyjdzie mój mąż twój mąż nie obraż jest chyba mamim synkiem jak on mógł zostawić ciebie z takim małym dzieckiem co się tobą teraz dzieje jak maleńki kasiu usiąde wieczorem i sobie porozmawiamy albo jutro odezwe się na gadu gadu bo moja córcia stoi i mówi kiedy mama włączysz mi gry w komputerze i gubie się w tym co mam pisać na razie

edziu
17-01-2008, 15:30
co do mieszkania to u nas są jeszcze wyższe ceny a mieszkam w bydgoszczy a ty gdzie mieszkasz czy nie przesadziłam z oceną twojego męża?odpisz

ka231
17-01-2008, 16:10
monikuś, liczę trochę na to, że mój teść zmieni się trochę... póki co dla mnie to sukces, ze wygrałam bitwę o papierosy (tyle o ile..), ale jeszcze duuuużo pracy przede mną. Kurcze, najchętniej to poszłabym na swoje, bo tak naprawdę to jeśli przeniosę się do swoich rodziców, to sytuacja będzie w miarę podobna... różnica będzie taka, że na swojego ojca mogę się wydrzeć, skląć, bo wiem, że za chwile nie będzie już pamiętał o co chodzi... poza tym to ojciec... inaczej żyje się z rodzicami a inaczej z teściami. Ale ceny mieszkań przerażają mnie i wiem, że po prostu nas nie stać... a wynająć coś... hmmm nie bardzo mi się to widzi, ale kto wie... jak tak dalej pójdzie.
Jeśli chodzi o męża to zawsze jak mnie coś wkurzy totalnie, to konsultuję to z mężem, czy dobrze odebrłam intencje teścia. On zna swojego ojca lepiej ode mnie, więc wie czy ojciec przegiął tym razem czy nie. Staramy się potem porozmawiać o tej sytuacji z ojcem... za każdym razem, tyle, ze nie zawsze się da, tzn. nie zawsze teść ma na taką rozmowę ochotę.. A mi w takich chwilach wydaje się, że on wie, że zrobił coś źle i wstyd mu jest się przyznać...
Moi teściowie to już zgredy na emeryturkach, więc ciężko jest z nimi mieszkać i akceptować ich przyzwyczajenia... tylko, że co my możemy... już kilka razy słyszeliśmy teksty typu "u siebie zrobisz jak będziesz chciał. teraz jestes u mnie"
ach... zaraz znowu się rozpiszę, bo już duszę w sobie bardzo dużo... może zbyt krytycznie podchodzę do całej sprawy, bo generalnie przecież nie jest tak źle jak we wcześnieszych postach o teściowych... już sama nie wiem...

edziu
17-01-2008, 16:52
droga kasiu te pięć stów to nie jest wcale dużo a warto być na swoim ja o tym doskonale wiem przepraszam ale nie zgadzam się że mieszkanie z rodzicami lub z teściami to jest inna sytuacja fakt zależy jakich kto ma rodziców bo ja teśćiów mam super ale nie będe już nigdy ryzykować mieszkania z którą kolwiek ze stron .Pisze tak dlatego że z moją 3 miesięczną córką musiałam uciekać do koleżanki bo własny ojciec na mnie ręke podnosił przychodził i też palił u nas w pokoju przy małej jak lokomotywa długo by pisać o tym co było ale nie będe cię zanudzać .

ka231
18-01-2008, 10:17
no właśnie bardzo byśmy chcieli i szczerze mówiąc rozmawiałam wczoraj ze swoim mężem na ten temat... doszliśmy do wniosku, że czekając aż pokończą nam się zaciągnięte kredyty po to by móc wziąć następny i kupić mieszkanie to będziemy czekać tak do (za przeproszeniem) usranej śmierci... Perspektywą jest mieszkanie lokatorskie i jakoś na dniach będziemy się dowiadywać co i jak... :) jestem dobrej myśli, bo widzę, że bycie tatą bardzo zmieniło myślenie mojego męża na lepsze :) Wcześniej było mu szkoda wyrzucania pieniędzy, kiedy można kupić mieszkanie i przynajmniej mić coś swojego... No i nie był w stanie odmówić swoim rodzicom kiedy poprosili go o cokolwiek, nawet mimo tego, że na przykład mieliśmy inne plany...
Jestem w o tyle dobrej sytuacji niż poprzedniczki, że mój mąż jest urzędasem i ma wyznaczone godziny pracy od - do i ani minuty dłużej, więc mam go niemalże cały czas dla siebie. On widzi jaka jest sytuacja w domu i razem o tym rozmawiamy, nawet często :)
Trzymajcie kciuki, zeby wszystko się udało z tym mieszkaniem lokatorskim :) bo teraz to jakoś mi szkoda wkładać kasę na remont tych dwóch pokoi u rodziców... wolę zostać już tu gdzie jestem i potem remontować nowe mieszkanie...

Monika1984r
21-01-2008, 17:11
rozmawialam z mezem i doszledl do wniosku zebym rozgladala sie za jakims mieszkaniem dla nas a zebym sie nie martwila o pieniadze bo to on musi zarobic zeby zapewnic nam byt wiec wszystko idzie na dobra droge
a co tyczy sie tesciowej i szwagierki to powiedzial ze one maja jeden charakter i zobacza ze beda same jak palec

izaXblondi
22-01-2008, 16:29
Krycha uwazaj zeby tesciowa nie powiedziala ci, ze wychowywala ci dziecko. Moja tak mi powiedziala, bo brala moja coreczke na spacery. Nie mieszkalismy razem, tylko tyle, ze w tej samej miejscowosci. :D

mamaXiza
23-01-2008, 13:07
hej dziewczyny, tyle sie napisalam przed chwila i skasowalam moj post :mad: . ja tez mialam przeboje z moja tesciowa :( . bylo dobrze do czasu,gdy nie zamieszkalam z nia. bylam w 7m-cu ciazy,kiedy przeprowadzilam sie do rodziny meza. swiezo upieczeni malzonkowie [na weselu wszyscy z meza rodziny mowili mi,zebym absolutnie nie przeprowadzala sie do tesciowej,bo nasze malzenstwo skonczy sie szybko rozwodem]. na poczatku 2004roku urodzilam synka i moj koszmar sie zaczal. maz pracuje za granica i bylam sama przeciwko "nim". nie umialam sie jeszcze opiekowac dzieckiem,a tesciowa i rodzina meza wcale mi nie ulatwiala. kiedy "mama" pomagala mi wykapac moje dziecko, zlatywala sie cala rodzina [szwagierka z 1,5rocznym synkiem i szwagier 13latek] i tak wrzeszczeli,ze moj maly plakal. szybko nauczylam sie sama kapac ;]. mielismy maly pokoj meza tuz przy kuchni. karmilam moje dziecko przez takie nakladki na piers,bo mialam wklesle sutki, po wygotowaniu kladlam je w kuchni,a oni brali je w paluchu ;/. ani nakarmic dziecka nie mialam jak,bo ciagle przylazili. szybko zrezygnowalam na rzecz butelki. jak szlam powiesic pranie [mieszkalismy na poddaszu wiec strych pod nosem] a maly zaplakal,od razu zlatywali sie,a kiedy mowilam,ze nic mu nie bedzie jak chwile poplacze to gadali ze jestem wyrodna matka [a raczej wyrodna ku..a]. mojego malego miesiecznego synka nazywali gnojem, hu...m, obsrancem i obrzygancem,a gdy mial grzechotke w lewej rece mowili,ze jest lewusem ;/. w kuchni ciagle mnie obgadywala tesciowa ze szwagierka,a ja wszystko slyszalam. kapalam malego codzien,bo mial straszne potowki [zalecenie lekarza] a one ze ja jestem poje....na,bo go codzien kapie[opowiadala nawet sasiadom]. a kiedy ja sie mylam w misce w pokoju [!] to szwagierek [13lat] stal pod drzwiami i patrzyl [byly drzwi z szyba]. wieszalam recznik na drzwiach,bo prosby nie pomagaly. kiedy sie mylam a maly plakal,od razu leciala tesciowa nie zwazajac,ze "biore kapiel". nie gotowalam,jadlam co zrobila tesciowa. ktoregos dnia nie zrobila obiadu,wiec wyciagnelam mrozone pierogi [ktore wczesniej pozwolila mi wziasc], a wieczorem debata w kuchni,ze jej wpier.....lam pierogi ;/. otwierali listy do mnie [myslalam,ze to do mnie!] a jak przyszla paczka z ulotkami jak pielegnowac dziecko,to szwagierek dal mi ja otwarta i powiedzial,ze mu upadla i otworzyl,zeby sprawdzic,czy sie nic nie stluklo! jak syn mial 2m-ce kupila mu pilke ;]. gdy zrobilo sie cieplej wychodzilam na cale dnie,byle najdalej, to do mojej mamy [na karmienie] to na spacery, a kiedy wracalam stawali w kuchni i gadali,ze sie szlajam,ze jestem k...a. na wakacjach szwagierek znalazl sobie zabawe-kazal siostrzenicowi [syn jego siostry] kopac w nasze drzwi,kiedy moj maly spal. i wtedy wybuchlam!- weszlam do kuchni i tak sie darlam na niego,ze stracilam glos[mowilam same przeklenstwa,ze jest poje...ny,ze jak sie go nie pier....lnie to nie zaskoczy]. a tesciowa opowiedziala swojej corci,ze mnie trzeba pie....nac. napisalam mezowi,ze sie dra i budza nasze dziecko, on zadzwonil do "mamusi" a ona; ze przeciez nic sie nie dzieje,ze to ja sie ciagle dre [wtedy pierwszy i ostatni raz], ze jest spokoj w domu- a faktycznie byl przez te 10min bo uciszyla swoja rodzinke, a gdy skonczyl dzwonic tak sie darli,ze moj maly nie spal a ja tulac go ryczalam do nocy... i wtedy cos we mnie peklo. balam sie o dziecinstwo mojego syna,tym bardziej,ze bylo kilkaset razy,ze szwagierki syn lezal przewieszony przez parapet [3pietro] i lecialy do niego z konca mieszkania [potem mialam sen,ze wracamy z mezem do domu,a pod blokiem lezy nas syn a tesciowa w oknie z ktorego wypadl]ale wtedy plakalam ;[. nie chcialam tak zyc! wzielam sprawe w swoje rece,bo maz niczego zlego nie widzial, bo jak przyjezdzal to w domu jak makiem zasial,a po wyjezdzie istna burza. oznajmilam mu,ze ja nie bede mieszkac z nimi i szukam mieszkania do wynajecia. nie mialam juz sil, ciagle plakalam. szukalam mieszkania, pisalam ogloszenia. i ktoregos wakacyjnego dnia telefon od mojej wybawczyni :o ze wynajmie nam mieszkanie. nastepnego dnia mialam juz klucze ;]. tesciowa nic nie wiedziala. pakowalam powoli nasze rzeczy,a ona pytala z ironia- co wyprowadzasz sie? odpowiadalam,ze sprzatam,a w duszy smialam sie. przyjechal moj maz, pakowalismy sie, potem z moim bratem zawiozl meble i rzeczy,a ona kipiala ze zlosci,bo o niczym nie wiedziala! na pozegnanie tesciowa tak nam powiedziala- wypie...laj z ta k...a [ja] i tym h...m [moj 8m-czny synek], moja noga u was nie postanie, nie poradzicie sobie beze mnie i czeka was rozwod! a zaraz sie ubrala i przede mna poleciala ze swa coreczka obejrzec mieszkanie pod pretekstem zakupow. ale to nie byl koniec. mieszkalismy w centrum,wiec przylazila co chwila, to bo sie sesra [jej slowa] to sie nudzila. przylazila i wytykala mi,ze dziecka papcie leza na telewizorze,ze zrobilam jej herbate w brudnej szklance [z herbaty robi sie osad-kazdy wie]. przyszla kiedys ze swym wnukiem, rozsiadla sie a maly buszowal mi po meblach i krzyczal [moj spal],puscily mi nerwy i wrzasnelam na caly dom jego imie,a ona sie ubrala i wyszla :) . i z mezem ciche dni ;[. potem zadzwonila do meza,ze corka mojej siostry miala wypadek i lezy w b.ciezkim stanie w szpitalu. rozplakalam sie i dzwonie do mojej mamy,a ona do meza siostry,ktory mial mala w domu cala i zdrowa! jak ja ryczalam ze zlosci na ta babe! a maz-ze "mama" sie pomylila ;/. po roku wynajelismy pol domu na wsi niedaleko miasta. gdy mielismy juz rzeczy i sprzatalismy, przyjechala "mamusia" ze szwagierkiem i mi mowi,ze ciotka ktora tam mieszkala miala inaczej lodowke! wiec ja jej ze teraz my tu mieszkamy i bedzie stac tak jak ja chce! zatkala sie. w lecie poczestowalam ja sernikiem,bo nas nawiedzila,a ona-ze niedobry. wiec ja jej-przy mezu- to nie jedz! skonczyla jesc i poooszla. a maz zly na mnie ;/. nie odwiedzam jej czesciej niz trzeba, swieta itd. na swieta spytala mnie po co przyjechalismy,wiec odpowiedzialam,ze maz chcial. a syna mojego ciagle pyta,czy go bije :confused:
popelnilam blad-przeprowadzilam sie do tesciowej,ale dzieki uporowi uwolnilam sie,nikt mi nie mowi co jak i kiedy mam robic, wychowuje dziecko praktycznie sama [maz nadal jest 2x w miesiacu],ale daje rady ;]. i z mezem jest wspaniale, zdrowo...
dziewczyny- nie dajcie sobie w kasze dmuchac, nie pozwolcie zeby ktos wami rzadzil, postawcie sie! lzy niczego nie zmienia,a szkoda zycia.
zycze wam powodzenia ;]

Monika1984r
24-01-2008, 21:20
masz racje ale wiesz nie kazdego jest stac ale miejmy nadzieje ze kazda bedzie wreszcie miec swoj kat i nie bedzie trzeba mieszkac z tesciami ja szukam cos dla nas teraz i powiem ze ceny sa duze ale co sie dziwic jak zycie jest coraz drozsze a przecietny szary czlowiek nie kupi mieszkania za gotowke a o kredyt jest tez trudno wiec miejmy nadzieje ze kazda z nas bedzie miala wreszcie cos wlasnego

nikaX22
24-01-2008, 22:10
Bardzo wam dziewczyny współczuje ja na szczescie nie mam takiego problemu bo nie jestem jeszcze mezatka ale napewno nie bebe mieszkac z tesciowa o nie bo wiem jaka ona jest wscipska i wszystko wie najlepiej a i wogule to najlepiej by bylo gdybym juz z moim chlopakiem mieli dziecko (najlepiej dziewczynke) bo ona zawsze chciala mniec corke dlatego nie wyobrazam sobie mieszkania pod jednym dachem z nia bo chcialaby mi wychowywac dziecko dlatego moje zdanie jest takie lepiej ciasne ale wlasne mieszkanie

jotiti
27-01-2008, 04:27
jest 2 w nocy nie moge usnac... kolejna klotnia z moim facetem o rodzine...
przeczytalam wszstkie wasze wypowiedzi i ...ciesze sie ze postawilam na swoim i mieszkamy sami ale bylo bardzo ciezko.... takze chcialabym prosic o pomoc wsparcie lub krytyke..zaczne od poczatku moja historie mieszkam w irlandii i wydawaloby sie kraina mlekiem i miodem plynaca ehhh ale i tak w porownaniu do polski jest dobrze...sciagnelismy mojego tescia jako ze jego firma od paru lat istniala dzieki kredytom itd z tego tytulu mial ogromne dlugi a i jeszcze rodzine na utrzymaniu i..znalazl prace po 3 dniach... dawal nam symboliczne 1% na utrzymanie i tylko jak dopominalo sie...wszstko bylo ok jak ja pracowalam bo na wszystko starczylo..ale zaszlam w ciaze i musialam rzucic prace jako ze byla nielegalna nic mi nie przysluguje..zaczelam zauwazac to co wczesniej mi nie przeszkadzalo..kompletny brak wkladu tescia w nasz budzet i nie tylko (dbanie o dom itp)..wynajem jest bardzo kosztowny jesli chodzi o stolice..wiec mozna albo dzielic czynsz z wspollokatorami albo mieszkac w piwnicy lub jesli ma sie srodek trnasportu przeprowadzka na dalekie obrzeza...i ja zeby uciec od tescia dalam ultimatum albo mieszkami sami albo ja wracam do polski..walki toczyly sie miesiac i mieszkamy 80 km od osoby ktorej szczerze niecierpie.. problem jednak nie skonczyl sie tak szybko..otoz kazda niedziele spedzamy razem!!i moze to hormony mnie rozwalaja albo jestem nienormalna ale trafia mnie za kazdym razem kiedy go widze!!boli mnie sposob w jaki traktuje swojego wlasnego syna i mnie..uwazam ze pomoglismy mu utrzymujac go przez pol roku i byloby tak dalej gdyby teraz nam nie bylo ciezko..ale on potrafil ani na urodziny czy swieta nawet czekolady przyniesc przyjedza na obiady czy kolacje a nawet soku nie kupi (zostal o to poproszony )natomiast rodzenstwo mojego przyszlego meza co tydzien dostaje eurosy...duzo tu pisac abyc okreslic dokladnie sytuacje ...wkrotce pobieramy sie tesciu zapowiedzial ze nie da ani grosza na wesele(wcale go o to nie prosilam!!) ale jest obraza ze nie chcemy zaprosic calej rodziny tylko kto za to zaplaci??mamy dziecko michal musi sam pracowac..jest nam bardzo ciezko..ostatnio ryczalam przez 2 dni bo prawie nie widuje swojej poloweczki a on chce jeszcze nocami pracowacA gdzie do cholery sa rodzice??jak michal byl sam oddawal im polowe wyplaty pozniej w szkocji pracowal dla nich na komputer drogie prezenty itd teraz jego rodzenstwo w wieku 18 lat wydaje pieniadze na np nawilzacz do paznokci 50zl czy szztanga za 250zl a my zastanawiamy sie z czego zaplacic za prad Acha nie zapominajmy o tesciu w niedziele trzeba obiadek pod nos podac i jeszcze mu pozyczyc bo siostra potrzebuje na futro...trafia mnie!!!mam tylko mame ktora znajac sytuacje zaoferowala ze wezmie pozyczke:(sama ledwo ciagnie ...BOZE co ja mam zrobic??nie moge zniesc ze pomimo wszstko moj "maz" nie reaguje nic tylko kloci sie ze mna i trzyma strone rodziny....
nawet w tak tragicznych sytuacjach gdy wyslalismy pieniadze do polski jako splate dlugu dla kuzynek michala a jego ojciec zabral te pieniadze i im nie oddal jak dziewczyny po 1,5 roku upomnialy sie o pieniadze to mnie rozwalilo a tesciu powiedzial ze zapomnial o tym....michal powiedzial wtedy ojcu ze nam przykroTYLE i musielismy oddac te pieniadze jeszcze raz bo oczywiscie TATO to swietosc!!zygam tym i jego rodzina i szczerze doskwiera mi nienawisc ktora kazdego dnia jak jad truje od srodka i nic nie moge na to poradzicPOMOCY!!!!!!!!czasem swiadomosc ze nie jestem sama daje sile ale chyba cos trzeba z tym zrobic:(

Monika1984r
22-02-2008, 12:34
trudno jest powiedziec co zrobic w tej sytuacji ja z moim tez walczylam i jak narazie wywalczylam ale nie dokonca bo znowu sie zaczyna wszystko daje co ugotuje itp bo przeciez nie mozna odmowic bo to sa swietosci
Ostatnio dowiedzialam sie ze siostra zabila swojego brata mojego najlepszego kolege a przez to ze on ulozyl sobie zycie mial zone i dziecko a ona miala o to do niego pretensje
u nas tez jest taka sytuacja mojego meza siostra zazdrosci mu ze on ma zone i dziecko a ona sama jest z dzieckiem bo byla z facetem ktory wrocil do dzieci i musiala wrocic do domu do rodzicow i tu kazdemu rozkazuje cco ma robic jak zyc itp juz byla ttaka raz sytuacja ze mojemu by niemalo noz w plecy wbila ale uciakl jej i nieraz powiedziala ze niejest jej bratem itp
JA doszlam do takiego wniosku ze jak nie wyprowadze sie w ciagu pol roku to odejde od niego powiedzialam mu teraz szuka zeby wziasc kredyt ale to etz nie jest takie latwe ma nadzieje ze nam sie uda
dziewczyny musimy jakos zyc i byc szczesliwe a tym malpiszonom niech sie nie smieja bo kto sie smieje ten jest ostatni

BeataDurmala
22-02-2008, 18:10
Przed ślubem moja teściowa była dla mnie wspaniała a gdy tylko wzieliśmy slub okazała się zwykłą jędzą.
Będąc w ciąży poproistu żle mnie traktowała, miałam zagrożoną ciążę a ta opowiadała że udaję i że to nieprawda.
Kiedy urodził się 10.11.2007 roku nasz synek zaczął się koszmar, który trwa do dzisiejszego dnia. :confused:
prosiłam mojego męża abyśmy zamieszkali osobno bez jego rodziców , ale on ma to gdzieś woli mieszka z rodzicami. ja musiałam wyprowadzi sie z małym dzieckiem do swojej mamy.Ciągłe były kłutnie między nami az doszło do tego że musimy sie rozwieś bo niema innego wyjścia a wszystko to tylko prez jego mame a moją teściową.
Ja zostałam sama z 3 miesięcznym synkiem poniewaz moja teściowa okazała się nie do wytrzymania. zaczeła rzadzic w naszym zyciu i doprowadziła do rozpadu naszego małżenstwa i najgorsze jest w tym że mój mąż słucha swojej mamy a mnie i dziecko ma gdzieś . I niewiem co mam z tym zrobic. Pomóżcie mi !!!

majaboska
28-02-2008, 13:15
Witam wszystkie .Jestem tu nowicjuszka od dzisiaj .Czytajac wasze wypowiedzi - opowiesci.. Hmmm musze tu napisac iz ja mam calkiem w porzadku tesciow Mieszkamy razem w sumie (dlugo - nie dlugo dwa latka).Z tesciowa dogaduje sie naprawde dobrze.Po narodzinach naszego synka , duzo mi pomagala w raz z moja mama.Po cesarce dlugo dochodzilam do siebie - 2 tyg.Mamuski mi pomagaly przy malym ale karmienie zostawialy mi ( synek pil mleczko z butelki).Moja tesciowa nie jest wscipska tesciowa z kawalow.Nie wtracala sie nigdy.jednakze jesli poprosilam ja o pomoc czy rade sluzylam mi pomoca i tak jest do dzisiaj Wraz z mezem i synkiem zamieszkujemy gorna czesc domku:).Jednak i tak latamy gora dol..to na kawke na obiadek..Czytajac wczesniejsza wypowiedz hmmm Ja przebywam calymi dniami w domku z synkiem i zdeklarowalam sie iz bede gotowac obiadki mam frajde z tego iz im smakuje .Mamy osobne kuchnie.Nie czuje sie kura domowa poprostu stwierdzam iz jak tesciowie wychodza do pracy raniutko nic mi sie nie stanie jak ugotuje obiadek.haha nie bede sie rozpisywac bo pomyslicie ze pucuje .Jednak kazdemu zycze takich tesciow - mozna szukac ze swieczka.( duzy szacun mam dla tesciowki )

gosia5666
05-04-2008, 09:07
wiem o co chodzi bo byłam w tekiej sytuacji. z emerytury niestety nie można utrzymac całej rodziny. tu potrzebna jest szczera rozmowa z teściową. niech będzie wyznaczona kwota ile za co i nie będzie nieporozumień!!

achmielka
27-11-2008, 22:01
przeczytałam wszzystko!!
Jestem z wami po waszej stronie, i w ogóle!!
Dobrze wiem że rodzinka doskonale potrafi rozpierdzielic zycie , mama, tata, sisotra czy teściowa...
Juz 10lat tra moje małżeństwo a na początku tej drogi był sąd ale nie zakończył się rozwodem...
Wyciągnełam rękę, po 2 lata niebycia ze sobą jednak postanowiliśmy z mężem że spróbujemy, że warto.
Warto ale na swoich warunkach
bez kuchni mamusiek,
w swoim lokum,
moga odwiedzić czasem pomóc ale to my jesteśmy odpowiedzialni za dzieci za wychowanie ich
za nas...
Niwe jesteśmy jakies tam ideały-i dobrze, po ludzku z problemami kłopotami zmeczeniem..
Podziwiam was że jesteście takie silne
trzymam kciuki
pozdrawiam szczerze
Mama Agatki(10) i Maciejka(3)

-moje gg4774732

Monika1984r
05-01-2009, 17:22
to rcja mozna mieszkac z tesciami le pod waruniekim ze bedzie sie rachunki wspolnie placic
moja etsciowa z tesciem zadowoleni rachunki sie placi tak jak chcielismy wspolnie
i gotuje sobie sama bo tesciowej lekko mowic nie smakowalo a raczej moze ze byla wczesniej inna sytuacja i tak wyszlo ale sie sobie nie wtracamy
a najgorzej jest z szwgierka to istny dibelek w niej siedzi potrafi czlowieka zbesztac za wszystko nawet ze sie oddycha i jej synek moze wszystko na co ma ochote ale zobaczy w zuyyciu jak da jej popalic ale to jej sprawa
a co tyczy sie tesciowej i jej czasem zmienego charakteru to chytba sie przyzwyczailam do niego ze lubi kazdemu pupe umyc na plotkch
czekam tylko na to zeby sie nam udalo osobno mieszkac

mama_pati
17-01-2009, 21:32
ja nie mogę tygodnia wytrzymać, a co dopiero mieszkać z teściami. Nie to, że są źli, bo nie są, ale wiadomo że każdy ma inny sposób życia. Młodzi powinni mieszkać osobno.

koralikxxx
18-05-2009, 22:35
Też uważam, że trzeba mieszkać oddzielnie jeśli jest taka możliwość, ale czasy są trudne i nie każdego stać na własne M. Dużo przeszłam z własną teściową, aż wylądowałam u lekarza, bo już wszystko mi z nerwów wysiadało. Teraz mieszkamy u mojej mamy i nie jest różowo ale o niebo lepiej. Wszystkim udręczonym życzę wytrwałości, bo wiem jak to jest. Jednego tylko nie rozumiem, dlaczego te teściowe często są takimi jędzami i doprowadzają nieraz do rozpadu związku:confused:

seatibiza
26-10-2009, 10:46
bardzo ci współczuję,wiem jak to jest!ja z teściową nie mieszkam(teść nie żyję),choć mąż ją o to prosił jak byliśmy w trudnej sytuacji,nie mieliśmy mieszkania,teraz wynajmujemy,odmówiła twierdząc,że nie ma u niej miejsca(mieszka ze swoim synusiem,bezrobotnym,który ma 31 lat).Jakoś przyzwyczaiłam się do tego że nie można na nią liczyć,nigdy w niczym nam nie pomogła ,chociaż było nam ciężko....Ciągle tylko chodziła i obrabiała nam tyłek,że to to że to tamto,nawet do księdza potrafiła się żalić!Na nasz ślub nie chciała przyjść ,bo chciała dostać zaproszenie,mimo ,że byliśmy u niej i ją zapraszaliśmy i tak rozpowiadała w koło że nawet matki na ślub nie zaproszono...Normalnie koszmar!mimo wszystko jestem szczęśliwa,bo wiem ,że mąż stoi po mojej stronie i nigdy nie pozwoli powiedzieć na mnie złego słowa,to jest miłe....Ja nie chciałabym być taką teściową a przecież też będę,bo po co się tak zachowywać,przez to tylko tracimy zaufanie u swoich dzieci a przecież one są najważniejsze...