PDA

Zobacz pełną wersję : Co zrobić gdy kocha się dwóch facetów



kaXka86
17-11-2007, 09:27
witam może ktoś z was mi pomoże. jestem z chłopakiem 4 lata w tym roku zaręczyliśmy sie ale w tym czasie poznałam w pracy faceta który wpadł mi w oko i ja jemu także. spedzaliśmy wiele czasu razem oczywiście pracowaliśmy razem. Dogadujemy sie wspaniale, uwielbiam z nim przebywać. Natomiast mój narzeczony pomału mnie zaczął irytować. chociaż go kocham bardziej lubię przebywać z kolegą z pracy. nie wiem co mam robić bo pokochałam jednego i kocham nadal mojego narzeczonego, może boję sie jak zerwać zaręczyny co rodzina moja i jego powie:( jeśli ktoś może mi pomóc proszę o rady.

monisia3
17-11-2007, 09:52
Witaj,przeczytałam twój post i naprawdę współczuję ci tej sytuacji.Domyślam się,że jest ci bardzo ciężko,ale powinnaś szybko podjąć decyzję z kim naprawdę chcesz być.pomyśl że z narzeczonym jestes juz tyle czasu,znasz go bardzo dobrze,kochasz go.Natomiast kolega z pracy jest nową osobą.Znacie się nie za dlugo,napewno jestes zauroczona,ale tak naprawde nie wiesz jaki on jest.Dopiero sięp oznajecie.Na poczatku znajomości każdy facet jest super,idealny.Ale na dłuższą metę moze sie okazać,że to pomyłka.Radzę ci dobrze się zastanów i skończ z tym trójkątem bo ranisz swojego narzeczonego.Myślę,że nie zasłużył na takie traktowanie.Może lepiej wybrac to co jest pewne niż iść na żywioł.Jakąkolwiek podejmiesz decyzję-zastanów się bardzo dobrze.Ale napewno zrobisz to co uwazasz za słuszne.Pozdrawiam

stybia
17-11-2007, 13:39
Kaśka86 wiem co czujesz:) ja dlugo sie motalam w takim ukladzie. dostalam kilka rad od Kobiet na forum. wszytskie byly tego typu-przestan, tak nie mozna, itp. wszystkim sie wydaje ze to tak latwo skonczyc, jak z tym drugim czujesz sie tak jakby znal Cie cale zycie, a Twoj facet patrzy na Ciebie tylko w trakcie seksu.
po ponad roku takiej szamotaniny "zrezygnowalam" z tego drugiego(dopiero wczoraj) ale nie to, ze juz nic nie czuje do niego-tak wypada:(
zycie jest skomplikowane, pelne zakretow... podejrzewam, ze teraz przyjdzie czas na zerwanie ze swoim facetem- nie potrafie z nim byc, z tego wzgledu, ze czuje sie przy nim jak sprzataczka, kucharka, itp. a wiem ze zasluguje na cos wiecej.
pozdrawiam i trzymam kciuki. buziaki :)

niu_nia
17-11-2007, 21:48
Jeśli ja mogę się wtrącić... - jej naprawdę trudna sytuacja...- to powiem, że uważam, że trzeba szukać swego ideału, bo on istnieje- też ma wady ale wtedy widzi się je i one mimo to tak nie przaszkadzają.
Każda z nas powinna być szczęśliwa, ale najpierw zanim zakończymy jeden długi i poważny związek to może trzeba spojrzeć na niego jeszcze raz i zastanowić się czy my z siebie tez dajemy wszystko, czy tylko nam się tak wydaje. Sądzę, że trzeba usiąść i szczerze porozmawiać z chłopakiem, narzeczonym i dopiero podejmować decyzje o rozstaniu, bo może on nie zauważył, że nas zaniedbuje, że przestał się starać i może mu się wydawać, że skoro nie mówimy, że coś jest źle tzn że wszystko jest w porządku.
Nie chcę żeby to była moralna gadka, bo każda Was i tak zrobi co uważa za słuszne . Chodzi o to, żeby potem nie żałować, bo nie zawsze dostanie się drugą szansę...

kaXka86
18-11-2007, 21:28
Tak tyle że jak rozmawiałam z moim narzeczonym to on bierze mnie na litość, nie rozumie tego ze ja sie z kims innym dogaduje owiele lepiej niż z nim. najgorsze jest to że mój związek sie psuję i nie wiem jak go naprawić chociaż bardzo bym tego chciała. a co do tego z pracy to ja go już bardzo dobrze poznałam i wiem że jest cudownym facetem.

stybia
18-11-2007, 22:02
Kasiu Ty nie nabieraj sie tylko na te ich krokodyle łzy, obiecywanie ze sie zmienia i ze bedzie lepiej!!!! nie bedzie!!! jesli nie jest Tobie dobrze w tym ukladzie, to podejmij decyzje - badz z tym ktory daje Tobie to czego potrzebujesz... mam nadzieje ze chociaz Tty sie odwazysz:)
pozdrawiam
trzymam kciuki

Tikitaki
19-11-2007, 04:38
stybia co ty bredzisz. Zmienic sie jest trudno masz racje ale w takim razie jestem cudotwórcą tyle ze po nie wczasie ;(.
Zjawisko zauroczenia jest wam chyba znane po 4 latach chemia opada i zostaje ta prawdziwa milosc a ten kumpel z pracy to nic innego jak chormony. Dlaczego tak? Moim zdaniem popadliscie w rutyne i mowie ci idzcie gdzies razem nie raz czy dwa ale zrobcie zycie kolorowym jak dawniej. Pisze to bo sam niewiele moge zrobic w moim zwiazku choc chcialbym ;(. Nie zauroczyla mnie zadna inna ale wiem ze rutyna zabija a tak chcialbym to naprawic http://www.polki.pl/forum/showthread.php?t=2719

ps krokodyle lzy?? CO ty za *************y opowiadasz? czy masz pojecie jak BOLI kiedy najblizsza osoba rani cie w taki sposob a jezeli jest choc troche romantykiem to wiem co czuje... A tobie stybia radze sie choc raz zakochac nieszczesliwie a zrozumiesz co mam na mysli

stybia
19-11-2007, 05:53
tikitaki przeszlam juz nieszczesliwe zakochanie. poza ty nie twierdze ze facet nie moze sie zmienic, ale zawsze rozumie swoj blad za pozno. a moze to nie hormony tylko prawdziwa milosc?! ta na ktora czekala??? przeczytaj post Kaski-ona poznala tego koelge z pracy i wie ze jest super!!!
tikitaki ona go nie ranila. poza tym "zrobcie zycie kolorowym" hehe pewnie na pstrykniecie palcem?!
pozdrawiam

onlyXyou
19-11-2007, 10:22
co zrobić??
hmm ja bym na twoim miejscu pożądnie sie czymś uderzyłw głowę i zastanowił nad sobą. pomyśl jaką opinię będziesz miała...co z tego że się z tym kolegą swietnie dogadujesz itd itp..podobno Kocha się tylko raz..czyli tu oznacza że twoj facet cię może zaniedbywać a w przyszłości ty go zdradzisz bo zobaczyłas cos w innym pajacu...pogadajcie sobie o tym. a tego nowego nie kochasz tylko chcesz siez nim przespać i tyle. dla zaspokojenia siebie i poczucia sie lepiej.pozniej okaże sieże go nie kochałas tylko zauroczyłaś sie.. nie rozumiesz zycia chyba..

Tikitaki
19-11-2007, 14:56
only you zgadzam sie z toba.
PS miłość to nie tylko KWIATKI kiedy wy dziewczyny to zrozumiecie. Nie musi być tylko ciężka praca ale nie sa to bynajmniej same uniesienia. PS o problemach trzeba rozmawiać z narzeczonym a nie żeby on nie wiedział ze tobie ciężko (wyjasnijcie miedzy soba jak naprawic te dziury)

potem z nim zerwiesz a za 2 lata bedziesz pluc sobie w 'brode' bo to jednak byl on ale juz go nie ma... i co potem??

A moze twoj narzeczony pomyslal sobie ze jest idealnie Dlaczego to proste bo ty nic mu nie mowisz... a on czuje sie dobrze i co z tego wynika ...

Gdyby tamten byl taki cudowny to nie podwalal by sie do ciebie bo wie ze kogos masz. Gdyby byl taki cudowny byl by Bogiem, Gdyby byl cudowny wlasciwie ile go zasz?Czy nie uwazasz ze na poczatku znajomosci kazdy jest mily uprzejmy a co najwazniejsze nie dzwiga calego bagarzu waszych klutni bo ich nie ma czy sadzisz ze nigdy nie bedzie? pomyls za 4 lata bedzie tak samo albo gorzej i gdzie tu sens?

onlyXyou
19-11-2007, 15:30
Riki tiki..
widzę że i ty jesteś zdania takiego jak ja że przydał by się koleżance pożądny zj...b za to co robi..ona chyba nmie rozumie jak bardzo takie rzeczy rania nas facetów//
ale kobiety już takie są że myślą że my mamy komputery w głowach i wszyscy jesteśmy jasnowidzami że od razu wszysstko dostrzegamy że coś nie halo..a wtedy już muszą szukać pocieszenia w innych ramionach..
jak się okaże później że chciał koleś ją tylko...na jedna noc..to wróci na kolanach do gościa..z płaczem i przeprosinami..a wtedy bedzie za późno..

dla przykładu dla mnie zdrada = Do Widzenia.na zawsze. ....

Tikitaki
19-11-2007, 16:13
pozatym wk... mnie to ze kobiety mysla ze nie mamy uczuc ze nie da sie nas zranic ze tlyko miesnie... Ze facet nie umie plakac otoz wyprowadze z bledu FACET plcze szczeze i wtedy nie liczy sie duma czy honor bo milosc nie zna tych pojec zna natomiast jedno pojecie Milosc siostra nienawisci... smutne ale prawdziwe

Hania9
19-11-2007, 16:31
co zrobić??
hmm ja bym na twoim miejscu pożądnie sie czymś uderzyłw głowę i zastanowił nad sobą. pomyśl jaką opinię będziesz miała...

Eeejj a co tutaj ma do rzeczy opinia innych? Czy ty only_you zwracasz uwagę na to, co powiedzą sąsiedzi kiedy zobaczą Cię w koszuli w paski czy w kratkę?

Na miejscu Kaśki86 zaczęłabym się martwić o konsekwencje psychiczne takiej sytuacji, którą sama stworzyła - swoje, narzeczonego i kolegi z pracy!

Ale fakt, zalatuje tutaj zauroczeniem... szybko mija!

Hania9
19-11-2007, 16:33
Riki tiki..
widzę że i ty jesteś zdania takiego jak ja że przydał by się koleżance pożądny zj...b za to co robi..ona chyba nmie rozumie jak bardzo takie rzeczy rania nas facetów//
ale kobiety już takie są że myślą że my mamy komputery w głowach i wszyscy jesteśmy jasnowidzami że od razu wszysstko dostrzegamy że coś nie halo..a wtedy już muszą szukać pocieszenia w innych ramionach..
jak się okaże później że chciał koleś ją tylko...na jedna noc..to wróci na kolanach do gościa..z płaczem i przeprosinami..a wtedy bedzie za późno..

dla przykładu dla mnie zdrada = Do Widzenia.na zawsze. ....

Przeginacie!

A któryś jeszcze parę słów wyżej wspomina, jakie to forum oblegane jest przez zdradzone kobiety, pełne niechęci i agresji!

Gratuluje wam chłopaki, teraz Wy to forum będziecie oblegać... i grozić biciem, zj...baniem, daniem w mordę i kopnięciem w d...!

Hania9
19-11-2007, 16:37
dla przykładu dla mnie zdrada = Do Widzenia.na zawsze. ....

Wiesz only_you! A co będzie jeśli sie okaże, że Twoja ukochana jednak nie jest taka święta jak zapewnia!?

Powiesz jej szczerze "do widzenia"?

Oby było po Twojej myśli... chociaż odnoszę wrażenie, że nie do końca jej ufasz... z resztą sam to przyznałeś!

Powodzenia

stybia
19-11-2007, 16:46
no Hania czytalam wlasnie watki only_you i tikitaki i ktoremus doradzalas(przepraszam ale nie pamietam) i powiem szczerze ze tak samo jak Tobie przeszlo mi przez mysl, ze na forum faceci chca na nas sie wyladowac. chlopcy my ogolnie piszemy o facetach a nie o Was indywidualnie- i jak to napisala w innym watku Kasia&Kubus kazdy ma prawo do swojej opinii- Wy wyzywacie nas od klamczuch, puszczalski itp. a moze tak ktorys z Was powinien sie zastanowic nad soba a jak trzeba bedzie "rąbnął się czymś w głowe".
pozdrawiam Kobietki i Was chłopcy :)
p.s. pomyslcie o Waszej opinii.

Tikitaki
19-11-2007, 16:54
Dobra to ja inaczej to opinia skrajnie inna
Zrob tak zostaw narzeczonego i wes sie za tego z pracy pobadz tak z pol roku jezeli sie uda i nie probuj nic naprawiac ani sie zmieniac i teraz pomysl jak bedzie wygladalo twoje zycie za pol roku? lepiej gorzej tak samo? a za 10 lat kiedy on nie bedize juz idealny wspomnisz tego jedynego z dawnych lat?
Mowicie ze nas znacie a nie macie pojecia nawet o was samych. Tylko ze my walimy w wiekszoci otwarcie a kobiety hmm nie wiem wiec sie nei wypowiadam...

Hania9
19-11-2007, 16:56
Znalazł się znawca damskich serc... a 'swojego' nie potrafi rozgryźć.

Pozdrawiam :D

onlyXyou
19-11-2007, 16:56
no wiesz Haniu...tylko głupiec obdarza kogoś(nawet ukochaną osobę) "bezgranicznym zaufaniem"
nikt nie ufa do końca..
a podobno mówi się "brzydko" niestety.."psu I kobiecie...",
to tylko cytat wiec nie czujcie się urażone..
i ja tego nie popieram..

co do z..ania kogoś, bicia itd...nie dosłownie mi o to koleżanko chodziło...
ale wiem i tak że kobieta zawsze obstawać będzie za kobietą..
nie jestem za przemocą...nie potrafiłbym udeżyć kobiety, co gorsza ja nie potrafię się drzeć na ukochaną...jak to czasami widzę jak mężczyźni inni robią..dla mnie tacy nie są prawdziwymi facetami.tylko tchórze biją swoje kobiety,

co do świętości mojej ukochanej...hmm...ona o tym wie co ty zacytowałaś a co ja napisałem o zdradzie..tyle że ja jej nie zastraszam niczym bo ona z charkateru jest akurat taka sama jak i ja...też ma takie zdanie..wie jak smakuje zdrada bo sama została zdradzona tak jak i ja kiedyś tam.
więc oboje mamy doświadczenie w tych sprawach.

stybia
19-11-2007, 16:58
zgadza sie-moze sie okazac ze ten obecny narzeczony jest jej pisany... ale moze byc tez tak ze to bedzie jej jeden z lepszych krokow w zyciu. duzo kobiet(ktorych historie sa na forum) odwazylo sie i nie zaluje. o ile dobrze pamietam historia np. Buni71

Hania9
19-11-2007, 17:00
no wiesz Haniu...tylko głupiec obdarza kogoś(nawet ukochaną osobę) "bezgranicznym zaufaniem"
nikt nie ufa do końca..
a podobno mówi się "brzydko" niestety.."psu I kobiecie...",
to tylko cytat wiec nie czujcie się urażone..
i ja tego nie popieram..

co do z..ania kogoś, bicia itd...nie dosłownie mi o to koleżanko chodziło...
ale wiem i tak że kobieta zawsze obstawać będzie za kobietą..
nie jestem za przemocą...nie potrafiłbym udeżyć kobiety, co gorsza ja nie potrafię się drzeć na ukochaną...jak to czasami widzę jak mężczyźni inni robią..dla mnie tacy nie są prawdziwymi facetami.tylko tchórze biją swoje kobiety,

co do świętości mojej ukochanej...hmm...ona o tym wie co ty zacytowałaś a co ja napisałem o zdradzie..tyle że ja jej nie zastraszam niczym bo ona z charkateru jest akurat taka sama jak i ja...też ma takie zdanie..wie jak smakuje zdrada bo sama została zdradzona tak jak i ja kiedyś tam.
więc oboje mamy doświadczenie w tych sprawach.

No ja mam nadzieję, że nie bijesz i nie będziesz, ale takie słowa z męskich ust nie brzmią zachęcająco!

Dobrze, podyskutujemy jutro! Na trzeźwo, bez nerwów... idę sobie oczy naprawić!

Pozdrawiam

onlyXyou
19-11-2007, 17:07
stybio...

nikt (znaczy sie ja) nie zamierzam sietu wyładowywać...od tego mam siłownię, worek, itd itp..
po prostu..
w przekonaniu mężczyzn, panuje cos takiego jak było w średniwieczu że: kobieta która jest z kimś i robi mu różki..to już najgorsza dz...ka itd itp...tyle ze nie wszyscy to wyznają ot co..jedni mniej drudzy więcej..
głupio sie przyznawać ale coż...może jesteśmy zacofani albo zatrzymaliśmy sie w średniowieczu...
a jak dla mnie facet który zdradza...to też po prostu męska dzi...a która nie potrafi utrzymać swojego... za spodniami..
no i napiszę i ja....że mężczyźni to nie tylko mięsnie..uczucia też są...i czasem jesteśmy bardziej bogaci w te uczucia niz wy kobiety..
pozdrawiam cię..dziweczynko

onlyXyou
19-11-2007, 17:07
i nikt tu sięnie denerwuje...ja jestem niesamowicie spokojnym człowiekiem

Tikitaki
19-11-2007, 17:30
a ja chyba wezme sei za yoge gadalem z gosciem 5 lat tego sie uczyl cwiczyl i podobno niezle dziala...

kaXka86
19-11-2007, 19:56
tyle ze ten kolega bardzo duzo mi pomogl zawsze jest w każdej chwili gdy potrzebuję pomocy. a mój narzeczony nie on wogole widzi tylko wady nie patrzy na to ze ja potrzebuje wsparcia którego od niego nie dostaje. ja z nim rozmwiam ale kazda rozmowa kończy sie płaczem z jego strony. To jak ja mam z nim rozmawiać??

Tikitaki
19-11-2007, 20:00
Kasiu on nie widzi bo przez 4 lata nie starałaś sie aby mu powiedzieć ze to czy tamto robi zle... Ale nie chodzi tutaj o wymienienie czy rozmowę to musi być coś więcej niż tylko rozmowa... Ale oboje musicie chcieć sie zmienić a może pomoże jakaś książka o tym a może warto by razem do poradni pójść? No i po takiej rozmowie nie mozesz sie tez nie starac tlyko raczje mu pomoc by zaczol zauwazac to wszystko co dookola niego sie dzieje . Powiem ci tlyko jedno ON NAPRAWDE CIE KOCHA... A ten z pracy niekoniecznie

Moze sie myle ale czy nie bylo tak ze niespecjalnie prosilas go o pomoc? Moze czas zaczac zmieniac wszystko by poprawic relacje miedzy wami.

Kocha sie tylko raz nienawidzi wiele. Mam podobny problem moja ukochana twierdzi ze ja zawiodłem ale ja nie wiedziałem ze cos robie zle a ona nie uświadamiała mi tego a juz napewno nie w odpowiedni sposób i teraz aby to wszystko odzyskac musze zrobic wiecej niz wszystko. I choc wiem ze oboje sie kochamy i wiem ze jestesmy dla siebie stworzeni ...

Dam ci rade zmien prace!

stybia
19-11-2007, 22:46
Kasiu86 strasznie jest tkwic w takiej sytuacji. Kochana musisz podjac jakas decyzje, bo sama sie meczysz i meczysz tych dwoch facetow. ja wyrazilam swoja opinie- uwazam ze warto sprobowac, jesli lepiej jest Tobie w towarzystwie tego drugiego. jak to sie mowi "ryzyk fizyk". trzeba sie liczyc z konsekwencjami swoich decyzji, jakie one by nie byly.

Hania9
20-11-2007, 10:24
Fakt jest taki, że również w związku należy określać swoje potrzeby, otwarcie mówić o tym co nam się podoba czy nie, co lubimy robić a co przysparza nas o dreszcze! Być może Kasiu86 nie byłoby Twojego problemu, gdybyś na początku Twojego stałego związku określiła się, powiedziała czego chcesz! Z mężczyznami - nie wiem czy z kobietami również, jest tak, że jeśli kobieta nie zgłasza pretensji to im się wydaje, że jest super, że jesteśmy szczęśliwe i "gotowe na wszystko". Nic mylnego!

Racją jest również to, że często gęsto kobiety otwarcie nie mówią o swoich oczekiwaniach, bo np nie chcą krzywdzić, bo za bardzo kochają, bo maja nadzieję, że będzie lepiej! To mężczyźni - tak jak już nam tutaj udowodnili, zwykle są bardziej hardzi, skłonni do czynów - nie zawsze przez nas tolerowanych. Przyjęty jest taki stereotyp, że w domu rządzi mężczyzna, że pieniądze przynosi mężczyzna, że mężczyzna ma prawo do leżenia prze TV, że on ma prawo do bólu głowy i niedyspozycji, a my kobiety mamy tylko zająć się kuchnią, kilka razy w tygodniu przelecieć mieszkanie odkurzaczem i dbać, żeby w szafce były czyste majtki.
Jeśli takie podejście się nie zmieni, nadal kobiety nie będą miały odwagi mówić, krzyczeć, wyrzucać z siebie tego co przyprawia nas o mdłości!

Z tym obopólnym chceniem nie będzie tak łatwo u Kasi86, bo ona podświadomie wmawia sobie, że jej stały związek jest be, że narzeczony jest inny niż miał być, że kolega z pracy jest super i z nim będzie najszczęśliwsza! Kasia86 będzie parła jak rozpędzony pociąg by - dosłownie - wbić sobie do głowy, że kolega jest o niebo lepszy, i w pewnym momencie przestanie w ogóle zwracać uwagę na narzeczonego! Narzeczony w takie sytuacji nie będzie odgrywał żadnego znaczenia w jej życiu, bo wszystko co dobre będzie miała z kolegą! Nawet jeśli chodzi o zmiany, to również będzie wszystko robiła by udowodnić sobie i narzeczonemu, że nic zrobić nie można, że ich związek to porażka, że mają różne co do siebie oczekiwania, i tak prawdę powiedziawszy nic ich nie łączy!
Faktem jest, że kiedy już zauroczenie kolega minie, może się okazać, że do końca taki wspaniały on nie jest! Że również ma wady, że nie wszystkie jego nawyki jej pasują, że ona lubi białe a on czarne! Ale co możemy zrobić? Ona sama się musi przekonać!

Mam jedno ale co do wypowiedzi Tikitaka! Piszesz do Kasi86, że ona musi to tamto... wolałabym przeczytać w Twojej wypowiedzi "musicie sobie pomóc, musicie sobie pokazać, musicie sie starać..." A może w ogóle nie musicie tylko "postarajcie się, spróbujcie". Z "muszeniem" to jest różnie! Związki są i się rozpadają, nie są niestety przymusem!

Kwestia kolejna! Po czym można poznać, że narzeczony Kasi86 KOCHA Ją NA PRAWDĘ? Przecież nie możemy nic więcej na jego temat i o nim powiedzieć, niż to co napisała Kasia! Wypowiedzi na forum są subiektywne - tak jest też z Kasią, i biorąc pod uwagę to co pisze, sami nie możemy stwierdzać, że on ją kocha! Stały związek miłości nie gwarantuje, pierścionek na palcu również. Małżeństwa z 20-30letnim stażem się rozpadają i czy tam jest miłość?

A propos "kochania tylko raz'! Wiele przykładów mogłabym przytoczyć o mylności tego stwierdzenia...

Pozdrawiam :rolleyes:

onlyXyou
20-11-2007, 10:44
coż za wypracowanie...;D..
i tu też powiem że LEPIEJ NIECH KOLEŻANKA KASIA SAMA SPRÓBUJE ROZWIAZAĆ PROBLEM...a co serce mówi??
pzdr

kaXka86
20-11-2007, 21:46
Mój narzeczony nie czuję ze jest dobrze, wiesz Tikitaki chciałbyś żyć w związku z osobą z którą się kłócisz, z ktorą się nie dogadujesz?? bo ja np nie chciałabym żyć w takim związku.

kaXka86
20-11-2007, 21:50
co do pracy nie zmienie jej bo bardzo dobrze mi sie tam pracuje bardzo dużo w niej osiągnęłam zawodowo, wiec jest to bardzo trudne. a co do twojej sytuacji to myślę że za moało rozmawialiście w przeciwieństwie do mojego związku bo tak naprawde tyle co ja rozmawiałam to chyba nigdy. a teraz nawet się z nim nie umiwm dogadać w zadnej kwestii.

stybia
20-11-2007, 22:02
Kasiu86 czas na decyzje:) meczysz sie potwornie!!! daj sobie szansę na lepsze zycie:)
pozdrawiam

Tikitaki
22-11-2007, 01:44
A powiedz dlaczego sie nie dogadujecie? może to wina różnic w wychowaniu?

maleXstwo1
22-11-2007, 09:34
Witaj Kasiu! Miałam identyczna sytuacje jak Ty. Tylko, że wkońcu wyszłąm za mąż a z chłopakiem z pracy nadal sie spotykam tzn. spotykałam bo mozna powiedzieć, żew końcu troche mądrzeje. Zasatnów się kogo tak naprawde kochasz i wybierz. Im bedziesz dłużej trwać w taki układzie tym bedzieesz sie sama pogrążac i będzie Ci coraz gorzej. wierz mi. Mi tez cięzko zrezygnować z tego trzeciego, ale trzeba sobie uświadomić, że w końcu 3 osoby ucierpia tylko dlatego, że Tobie teraz "dobrze". Mam nadzieję, że cię nie uraziłam. Zapraszam Cię do przczytania mojego wątku "najpierw sen a potem".

Hania9
22-11-2007, 10:51
A powiedz dlaczego sie nie dogadujecie? może to wina różnic w wychowaniu?

No wiesz, wychowanie Kasi zakończyło się na takim etapie jej życia, że wątpię, żeby miała już wówczas do czynienia z mężczyznami! A kontakty i dogadywanie się z mężczyznami to nie spotkania na kawie z koleżanką z przedszkola! :)

Tikitaki
24-11-2007, 02:57
Oj Haniu :)
Najważniejsze różnice wylęgają się z dawnych doświadczeń i z wychowania które nabyliśmy w procesie kształtowania. Jak nie wierzysz udaj się do psychologa na kase chorych To nie boli i nic nie kosztuje... (mam nadzieje ze wiesz kto to psycholog i wiesz ze za ta wypowiedz nie powinnaś sie ani troszke obrazić). A jak nie to chociaż zamów sobie ksiażki typu hmm np: 'To wszystko wina twoich rodziców' lub inne...
A co do ceibie Kasiu zastanów się bo naprawdę nic jeszcze nie jest stracone miedzy wami narzeczonymi :) Jeżeli zrozumiecie samych siebie ... zrozumiecie jak nie ranić partnera i troszkę popracuje cie nad tym to UUU bedzie git :)

Zapytasz jak to możliwe? Otóż nie bezpośrednio a pośrednio przejmujemy nawyki swoich rodziców i choć zarzekamy sie tak nie będziemy robić a niestety robimy... A dawne lęki a sny itp? No nie da sie tego napisać w poście trzeba sie z skądś dowiedzieć... Polecam tą literaturke i wizyte u psychologa... :cool:

PS: tzw psychologia związku :)

kaXka86
17-12-2007, 21:46
Tikitaki wiesz jakie to wszystko trudne n awet sobie nie wyobrażasz:(

rudzielcowa
19-12-2007, 01:43
widze ze mam podobny problem...i wiem ze to jest zajerbiscie trudne -wybrać miedzy jednym ktorego kochasz-i drugim ktorego nie chcesz stracic!!
Gdybyśmy znali przyszlość-czasami chcialabym miec taki przyżąd zeby zobaczyc co mnie czeka jak zostawie jednego,albo drugiego!!
A dodam ze tez sie mecze...wiecej mozna przeczytac w wątku: Co zrobić żeby się odkochał?
pozdrawiam i trzymaj sie jestem z Tobą Kaśka86
(i chyba mamy tyle samo latek<:)

stybia
20-12-2007, 03:35
:) zauwazylam ze tikitaki kazdemu na roznych watkach proponuje psychologa na kase chorych:))
ale ja nie o tym...
dziewczyny wiem co czujecie:( niestety... jestem w baaaaardzo podobnej sytuacji... sama nie wiem co zrobic... probowalam roznych rzeczy, ale to nic nie dalo. wmawialam sobie ze ten drugi to tylko moja chwilowa zachcianka, ale czy "zachcianka" mozna nazwac "uczucie" ktore trwa ponad rok?? probowalam sie go pozbyc... i nic... :(
dajcie znac jak sie tocza Wasze sprawy. moja historia: przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna i faceci-o co im chodzi.

pozdrawiam

kaXka86
22-12-2007, 16:05
witam was wiecie właśnie dzisiaj postanowiłam że nie bede się męczyc z facetem który nie daje mi poczucia bezpieczenstwa i wybieram tego drugiego bo na niego moge liczyc i to już sie o ym przekonałam nie raz. wiecie posluchalam serca i teraz wiem ze bede miala tylko do siebie pretensje jezeli cos nie ywjdzie. rodzice sa przeciwko:( ale ja jetsem szczesliwa:)

rudzielcowa
23-12-2007, 03:17
moim zdaniem rodzice wogole nie powinni sie wtracac w sprawy uczuciowe dzieci,bo to jedynie pogarsza sytuacje!! przeciez to ty bedziesz zyla ze swoim wybrnkim a nie oni.masakra,nie uznaje czegos takiego.owszem pomoc jak najbardziej,ale nie wtracanie sie cale zycie w garnuszki mlodych!! to jest okrucienstwo i zaklada rozwod juz na samym poczatku!!
p.s-nie pisze tego by krytykować cie kasia,jedynie chcialam przytoczyc mysli:)

smutnaASIENKA
03-01-2008, 19:08
Moze to tylko zauroczenie...moze kolega z pracy ma takie cechy ktore sa zupelnie inne od cech twojego narzeczonego dlatego wydaje ci sie ze go pokochalas...tez mialam taka sytuacje...tylko jak moj chlopak sie o tym dowiedzial zerwal a ja stracilam obydwoch i dopiero pozniej jak sie traci docenia sie kto byl naprawde wazny ale odwrotu moze juz nie byc...

Tikitaki
07-01-2008, 22:02
A wy jeszcze o tym debatujecie NO JA *************E ********* ***** co z wami LUDZIE!!

stybia
08-01-2008, 17:06
Kasienka gratuluje:)) zycze szczescia pisz czasami jak w tym nowym zwiazku:)
rodzicami sie nie przejmuj- taka ich rola zeby sie martwic, kierowac nami, ale kazdy sam sobie zycie uklada.
podrawiam
buziaki

kaXka86
19-01-2008, 13:18
Hej dzieki za gratulacje ale co sie za przeproszeniem *************i w tym zwiazku bo kurde stracilam jego zaufanie przez tego bylego narzeczonego i teraz nie wiem jak mam je odzyskac:( nie wiem ale nam na sobie bardzo zalezy i bardzo sie zaangazowalismy.

dagnai
22-01-2008, 14:04
gdy sie "kocha" dwoch facetow to jest albo podwojna penetracja albo jest SIE dziwka...

n/c do tego co Ty wyprawiasz w zyciu.

kaXka86
22-01-2008, 20:18
nie to nie chodzi o seks tylko o takie uczucie ktore chyba ty nie przeżyłas. przykro mi z tego powodu

dagnai
23-01-2008, 18:14
dla mnie jest suka bez uczuc eot.

Cikitusia
23-01-2008, 19:42
Cześć. CHociaż mam dopiero niecałe 19lat, to miałam podobną sytację. Kochałam dwóch facetów. Teraz wiem ze to było głupie. Mój chłopak (B.) zabrał mnie na imprezę i tam sie zakochałam. Tamten facet (P.) był inny. Patrzył na mnie takim wzrokiem, jak by od początku mówił weź mnie. Po tej imprezie spotkaliśmy się kilka razy i tak sie zaczeło, wyszło na to że byłam z dwoma na raz. Później gdzy dowiedział sie mój chłopak co robię to mnie zostawił. A tamten ....... olał po 4 miesiącach. Taraz ciągle słyszę co o mnie wygaduje... A to że był ze mną tylko z jednego powodu, a to że chciał sie zabawic, a w końcu że jaki facet by mnie chciał. To bardzo boli, ale teraz już wiem że takich błędów niw powinno sie robić.
Obecnie mam inego chłopaka, który jest w stanie wszysko dla mnie zrobić.
A ty powinnaś się dobrze zastanowić czy te kilka lat z obecnym partnerem są warte czegoś innego. A jak zdecydujesz to nie bierz pod uwagę tego co powiedzą inni. To jest twoje życie i masz prawo do wyborów. To ty masz być szczęśliwa, nie oni. Pozdrawiam

fct
23-01-2008, 20:02
Hmm.... Twój Bóg z wątku na temat rozwodów cię tego nauczył????
Nie będę się zniżał do Twojego poziomu i nie napiszę wprost o ludziach takich jak Ty.
Na szczęście większośc piszących tutaj to ludzie normalni więc ********y suki dziwki zmieszane z miłością i Bogiem polecą pewnie tylko z twoich ust

dagnai
23-01-2008, 21:36
Cikitusia, ja na miejscu B. pobil bym Cie a z tym drugim na piwo sie umowil...
zreszta kocham ten mit polskiej kurevny-niekrolewny, ktora po tym jak sie skurvi ( Twoje doswiadczenia to dla mnie kurvienie sie...) nadal ma szanse zlapac wartosciowa osobe (jakim niewatpiliwie jestTwoj obecny) i ssac z niego ile wleze.. pytanie: czy na niego zaslugujesz? powinnas byc dziewczyno naznaczona... aby Cie kazdy chlop mogl omijac... chyba ze mu sie zachce... ekhm

fct, napisz mi PM , a napewno odpowiem

Normalnosc jest pojeciem wzglednym- gwoli scislosci...

julia18
01-02-2008, 16:57
Moja droga. Przestan myslec o rozstaniu ze swoim narzeczonym . Znasz kolegę z pracy tylko z pracy. Nie jestes z nim na serio tylko w pracy . Jak mozesz pokochac kogos kto gada ciągle o pracy i to na dodatek w pracy!! Nie mozesz tak mowic ze zostawisz jednego, a pojdziesz do drugiego! a jak z drugim ci nie wyjdzie i poznasz trzeciego to go zostawisz i tak w kółko?? zastanów sie zanim zajdziesz w ciąze!!

QangelisiaQ
01-02-2008, 21:03
nie buj sie zerwać zaręczyn nie buj sie co inni powiedzą ważne jest to co ty czujesz jeżeli nie kochasz juz swojego faceta zostaw go i sie nie przejmuj bedzie dobrze ja na twoim miejscu wybrała bym kolegę z pracy

malina04
04-02-2008, 01:18
bylam z facetem 3 lata, po zareczynach zakochalam sie w moim przyjacielu. i tak to wisi, ni tu ni tam. jestem z przyjacielem, ktory jest dobry, kocha mnie, chemia jest niesamowita, ale o narzeczonym nie umeim zapomniec, choc fizycznie mnie nie ciagnie do niego ani troche. i co, przyzwyczajenie? chemia? milosc? pogubilam se w tym okropnie i tobie tez nic sensownego nei poradze, bo sie chyba nie da. krok w jakakolwiek strone powoduje,ze czegos sie zaluje i zastanawia sie, czy tak wlasnie ma byc? czy takie ma byc cale zycie? i nei przejmuj sie osobami, ktore na ciebie wskakuja. oceniac jest najlatwiej

krzysiekX22
04-02-2008, 01:27
Ja jestem z kobieta 6 lat i moim zdaniem jestes niewarta zaufania swojego faceta a przy tym jetes dziecinna i jeszcze nie doroslas do prawdziwego zwiazku.Uwazam, ze powinnas przestac oszukiwac swojego narzyczonego i powiedziec mu o wszystkim jezeli to prawda ze go kochas pozdrawiam Krzysiek

malina04
04-02-2008, 01:28
:) dziewczyny wiem co czujecie:( niestety... jestem w baaaaardzo podobnej sytuacji... sama nie wiem co zrobic... probowalam roznych rzeczy, ale to nic nie dalo. wmawialam sobie ze ten drugi to tylko moja chwilowa zachcianka, ale czy "zachcianka" mozna nazwac "uczucie" ktore trwa ponad rok?? probowalam sie go pozbyc... i nic... :(
dajcie znac jak sie tocza Wasze sprawy. moja historia: przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna i faceci-o co im chodzi.

stybia... ta przyjazn to bujda, prawda? taka cudowna wyjatkowa przyjazn byla u mnie preludium do totalnego zakochania. i tez rok probuje na zmaien sobei tlumaczyc,ze lepiej bez niego, lepiej z nim, bez niego z nim.. moze u ciebie jest lepiej

ania_000
04-02-2008, 01:37
wiesz ja jestem z chlopakiem juz drugi rok i bylam z twojej sytuacji podobal mi sie kolega z pracy i dobrze czulam sie w jego towarzystwie i on w moim rownierz wiem bo mowilismy o tym. ale caly czas powtarzalam sobie jak kocham mojegop chlopaka i co sobie obiecywalismy.Wybralam chlopaka i nigdy tego nie zalowalam. Znamgo juz na tyle ze wiem czego moge sie po nim spodziewac a kolege z pracy znalam trzy miesiace i nie wiedzialam czy to zauroczenie. Przeciesz wszystko po miesiacu moglo sie skonczyc i zostalabym sama. Teraz jestem szczesliwa.

pawelek104
04-02-2008, 02:30
potrzebujecie jakiejs zmiany jak znam zycie to na poczatku waszego zwiazku bylo cudownie bo chlopak mial pare ciekawych pomyslow,ktore sie wypalily.
Podejzewam ze wtedy bylo wam obojgu fajnie i mile o wspominasz,problem w ty ze w zwiazku sa dwie osoby moze teraz czas na twoj ruch jesli Ci zalezy oczywiscie bo tez mozna wylizyc laske na to i ludzic sie ze z drugim bedzie lepiej i tez tak bedzie ale do czasu.Jesli dziewczyno masz troche wyobrazni to jej uzyj i zobaczysz ze wszystko odrodzi sie na nowo,,Bo casly w tym ambaras zeby dwoje chcialo na raz,, pozdrawiam pa

adasko0o
04-02-2008, 03:10
hmmm!!!!!!!!!!!!!!!! po pierwsze... jak to mozliwe..ze kocha sie dwóch facetow.. masz dwa serca,czy jak ?:) musisz miec wiele milosci w sobie w którą nie wierze. Kocha sie kogos raz w zyciu szczerą miloscią. Zrób maly test zagubiona dziewczynko. odpocznij od obu przez jakies 2 tyg. wogle ich nie widuj i nie kontaktuj sie z nimi. Ten za ktorym bedziesz tesknic najbardziej,.,to bedzie ten ktorego kochasz. Bo kochac mozna tylko jedną osobe.. ' nie szukaj kogos z kim moglabys byc, lecz kogos bez kogo nie da sie zyc'

narcyz26
04-02-2008, 04:10
hej wlasnie przeczytalem twoj list masz cieszki orzech do zgryzienia musisz sie liczyc z konsekwenciami jakie poniesiesz gdy twoj nazeczony sie dowie o waszej znajomosci szybko musisz podjac decyzje co zrobic bo dalsza bezczynnosci cie zgubi proponoje ogranicz kontakt z kolega a powruc do nazeczonego puki jest jeszcze czas na to

ona25
04-02-2008, 05:12
hmmm!!!!!!!!!!!!!!!! po pierwsze... jak to mozliwe..ze kocha sie dwóch facetow.. masz dwa serca,czy jak ?:) musisz miec wiele milosci w sobie w którą nie wierze. Kocha sie kogos raz w zyciu szczerą miloscią. Zrób maly test zagubiona dziewczynko. odpocznij od obu przez jakies 2 tyg. wogle ich nie widuj i nie kontaktuj sie z nimi. Ten za ktorym bedziesz tesknic najbardziej,.,to bedzie ten ktorego kochasz. Bo kochac mozna tylko jedną osobe.. ' nie szukaj kogos z kim moglabys byc, lecz kogos bez kogo nie da sie zyc'


Widze,ze jest Ci to trudno zrozumiec,dla mnie rowniez byloby to niemozliwe do pojecia jeszcze jakis czas temu,co ja mowie,w ogole,przez cale zycie-szczegolnie wtedy gdy jeszcze nikogo nie kochalam-uwazalam takie postepowanie za niegodne,ale teraz...rozumiem te dziewczyne w zupelnosci.

Nie jestem w zupelnie takiej samej sytuacji,ale moze nawet trudniejszej.Powiem w skrocie.Mam partnera od dobrych kilku lat,kocham go-to pewne.Zawsze mialam jednak sentyment(tak to na razie nazywam)do pewnej osoby waznej kilka lat temu w moim zyciu.Utrzymujemy staly kontakt,raz wiekszy,raz mniejszy.Wiem,ze czuje cos do niego.A osobe te znam o kolejne kilka lat wiecej niz mojego partnera.Nie jest to z pewnoscia chwilowe zauroczenie czy tez nawet zakochanie.Pewna osoba dobrze tu napisala,ze powinno patrzec sie nie na te osobe z ktora chcemy zyc,tlyko na te bez ktorej zyc bysmy nie mogli.Madrze powiedziane,z drugiej jednak strony jak na to spojrzymy czy na peirwsza czyd ruga czesc zdania i w zaleznosci ktora uznamy za wazniejsza taka decyzje podejmiemy.Ja nie zostawie mojego partnera,zbyt mocno go kocham i szanuje,naprawde chcialabym nie myslec o tym drugim,jest to ciezkie,mecze sie,ale nie daje mi spokoju.Czasem mysle,czy tak mialo byc,ktory jest mi przeznaczony.O wiele latwiejsze sa wybory gdy czlowiek nie kocha.Trzeba byc chyba niewrazliwym,zebym nie zamartwiac sie jaka decyzje podjac.Dodam,ze nie zdradzialam i nie zdradze mojego partnera,juz wolalabym odejsc niz zdardzic.Nie toleruje tego,bo wiem,ze wszystko zalezy od naszych zachowan i decyzji.Czuje cos do drugiego i fizycznie i emocjonalnie,boje sie,ze przez to ucierpi moj zwiazek,wlasciwie to na pewno moja psychika,oby tylko nie skrzywdzic tego ktorego sie kocha.Bo to z pewnoscia bedzie bolec,nie tlyko jego,ale i nas,a wydaje mi sie,ze patrzac na cierpienie kochanej przez nas osoby t cos okropnego.A zaznacze,ze moj partner (wiadomo nikt nie jest idealny,byly lepsze i gorsze chwile)jest bardzo dobra dla mnie osoba.Moj zwiazek trwa kilka lat,a tamto "uczucie"o kilka lat jeszcze dluzej.Powiem wam,ze nie inetresuje mnie inni mezczyzni,tzn nigdy nie zwracalam uwagi na nowo poznanych czy sptokanych,nie bylo mi to w glowie,bo kochalam i kocham tego jedynego,niestety ten drugi zawsze siedzi w mojej glowie.A spytacie czmeu z nim nie jestem-tak wyszlo,zycie,jak czlowiek byl mlodszy to inaczej spogladalo sie na zycie.To cala moja historia.Chyba naprawde jest trudniejsza do rozwiazania...wlasciwie rozwiazanie juz znam.A co do kaska86 i pozostalych osob w takiej sytuacji to moge powiedziec tak,mowi sie,zeby kierowac sie sercem,inni,zeby rozumem,a tak naprawde nie ma tu zlotego srodka,i tak jak juz ktos wczesniej powiedzial cokolwiek nie postanowimy to na pewno przez pewien czas bedziemy miec wyrzuty sumienia,a juz na pewno jelsi podjeloby sie decyzje zostawienia tej ukochanej osoby.

Dzieki za cierpliwosc w czytaniu i pozdrawiam wszystkich.

kropla6
04-02-2008, 06:51
który ma dłuzszego to beż

maniarulez
04-02-2008, 08:59
Piszesz ze juz nie dogadujesz sie ze swoim narzeczonym a, ten drugi jest cudowny. A pomysl o tym ze ze swoim narzeczonym tez sie kiedys dogadywalas i tez byl cudowny wiec i tak nie masz pewnosci ze ten nowy tez sie nie zmieni. Niemozna niszcyc zwiazku z powodu nie dogadywania sie. Najwieksza sztuka jest go ratowac zwiazek ktory jest tym dlugotrwalym.

martisza
04-02-2008, 09:12
:p to było dokładnie tak jak u Ciebie tylko że Roberta poznałam na dyskotece. bylam zaręczona od 6 miesięcy a na kwiecień ustalona była data ślubu. Postanowiłam zrezygnować ze starej miłaści bo od narzyczonego usłyszełam że nie można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie. jestem szczęśliwa, a sytuacja w domu też się powoli stabilizuje. to był totalny szok dla mojej rodziny, ale końcu usłyszałam: to twoje życie, a nam nic do tego. Nie chciałbym niczego Ci sugerować ale podpowiem ci: SPRÓBUJ :p

Sadystka
04-02-2008, 09:16
Mogłabym pochwalić się tu elokwencją i kobieco przetłumaczyć Tobie co i jak. Ale zwykle to i tak nie pomaga. Więc tak na ograniczony umysł pisząc, cyt.:” Co za dużo to i świnia nie zje”. Nieprawdaż? Czasem lepiej się zastanowić, niż wypisywać na forum takie ociekające kiczem sprawy „miłosne”. Pozdrawiam.

maggie1
04-02-2008, 10:05
Jezeli tak bardzo kochasz swojego chlopaka/narzeczonego to dlaczego lepiej czujesz sie z kims innym? Przez te cztery lata przyzwyczailas sie do niego i byc moze jest to juz przyjazn, a nie milosc? Prawdopodobnie to nie ten i dlatego rozgladasz sie za innymi.
Co prawda w milosci czas powoduje spadek temperatury uczuc i od czasu do czasu kazdy chcialby jeszcze raz poczuc sie zakochany z motylkami i tak dalej, lub po prostu sprawdzic czy ta osoba, z ktora jestesmy to naprawde to, ale jezeli jestes z innym i jest Ci lepiej niz z narzeczonym skoncz z nim nim dojdzie do slubu, bo wtedy to dopiero bedziesz sie bala opini rodziny. Byc moze ten kolega ma Ci tylko uswiadomic, ze twoj chlopak to nie jest mmilosc na jaka czekasz

agatkaa_77
04-02-2008, 10:21
Witaj Kasiu! Z calego serca wspolczuje Ci takiej sutyacji, w jakiej sie znalalzlas.. :( przykro mi.. wiem co przechodzisz, bo ja tez to przechodzilam.. ale jakos wyrtwalam i zdecydowalam sie tylko na jednego faceta.. W mojej sytuacji wygladalo to tak, ze moj faceta zawsze byl daleko ode mnie, ale to on jest tymjedynym.. Pod jego nieobecnosc, poznalam innego.. kazdego dnia stawal sie kims blizszym.. az w koncu zerwalam z moim.. :( to okropne wiem.. ale bylam juz taka zagubiona i zdesperowana, ze nie wiedzialam co robic, nie mialam w nikim oparcia, anmi pomocy.. katastrofa jedenym slowem.. Moj chlopak bardzo to przezyl, moja zdradze, ale chcial zebym wrocila.. wtedy dostrzeglam Jego milosc do mnie, poswiecenie i zrozumienie..:) wrocilam..;) wciaz jestesmy teraz razem... i jest swietnie.. czasem wraca do tamtych chwil i wspomina ( wiadomo nie da sie zapomniec) ale z czasem wszystko minie.. a tamto przelotne uczucie juz minelo.. z poczatku zalezalo mi zebysmy byli zanjomymy, a teraz mam na serio wylane!! i dobrze mi z tym!! Decyzja powinna byc Twoja, dlatego nie bede pisac co masdz zrobic!!:) po prostu sama zdecyduj, kto jest tym z ktorym zawsze bylo Ci dobrze, ktory zawsze byl obok, ktory czeka i bedzie czekal...
pozdrawiam:*

Shakk84
04-02-2008, 10:39
...i jasna jak słońce...Skoro uważasz się za dorosłą (lol) odpowiedzialną (loool) i dojrzałą emocjonalnie (loooooool) osobę to nie powinnaś mieć takich głupich pytań. Społeczeństwo mamy niestety skur*****ne jak diabli ale skoro mężczyzna prosi Cię o rękę a Ty mówisz "tak" to właśnie ZO-BO-WIĄ-ZA-ŁAŚ się do czegoś takiego jak wierność i lojalność. Nie można traktować ludzi jak przedmioty. Jeśli chcesz zachować jakąś resztkę godności choćby na poziomie krawężnika ulicznego to chociaż powiedz narzeczonemu o tym kim jesteś (bitch?) bo ten facet wydaje się wporządku skoro dał Ci pierścionek zaręczynowy (mało takich ludzi, teraz faceci chcą być wolni a kobiety traktować tylko jako dmuchane lalki). Sam jestem zaręczony i wiem co piszę. Jak można się odkochać? Myślę że skoro mam dowód osobisty i mogę legalnie palić szluga to tym bardziej powinienem przestać zachowywać się jak dziecko: "Kotek mi się znudził! Ja go już nie chce! Ja chce pieska!" - a kotka do lasu, jakież to proste prawda? Zastanów się nad sobą i nie traktuj tak ludzi!

jasty
04-02-2008, 10:54
Kasiu kochasz swojego narzeczonego dłużej niż kolege z pracy... bądz z narzeczonym bo potem będziesz żalować tej miłości... Pamiętaj że tylko jedna miłość może być prawdziwa

jaskulka
04-02-2008, 10:55
Kasia, moze swojego chlopaka niekochas tak naprawde, jezeli mas watpienia to znaczy ze to niejest prawdiva milosc. Jak ktos tutaj napisal ze kocha sie tego bez ktorego zyc niepotrafis to si wyobraz za kim by tesknilas wiecej .Lub zastanow sie jake sa pozytiwa i negatiwa twojego 4 letniego zwiazku a tak samo zrob z tym z pracy.Tez oczywiscie musisz sama wiedzec co sie ci tak podoba w tym facetowi z pracy...ci to ze jest to cos nowego lub ze sie poprostu czujes z nim lepiej lub to ze mas z nim wiecej spolnego....ja mialam dilema 3 lata temu, mialam 3 letni zwiazek z facetem z kterym mnie nie wiele laczylo...znalazlam nowego z ktorym sie czulam swietnie,pasowal do mnie bardziej i czulam sie kochana i ja kochalam...moj chlopak byl w slowacji (pochodze z niej) i ja w londynu....juz dawno mialam z nim zerwac ale juz znalam jego cala rodzine i mieliszmy sie zareczyc....ale moj ojciec powiedzal sluchaj swojego serca, i tez oby bylam sczesliwa....wtedy myszlalam co rodzina powie ale to je blad, niepatrz na nikogo, jest to twoje zycie....sluchaj swoje uczuczia...wiec zerwalam ze swojim chlopakem a teraz jestem sczesliwa , mam 3mies. blizniakow i 16 mies. synka, byla to dobra decyzja..Kocham mojego narzeczonego ktory ma tez wady ale ja mam tez a mozna z tym zyc...najwaznejsze ze jestem szczesliwa...nic mi nebrakuje...POWODZENIA KASIU..

mattti
04-02-2008, 10:56
Fochy i niezdecydowanie to kobiece przypadlosci..poprostu zenada..:/

monika_hey
04-02-2008, 11:25
Kasiu
wiem że to trudna sytuacja. Radzę byś odsunęła na jakiś czas tego kolegę z pracy. I najpierw zastanowić się czy kochasz naprawdę swojego narzeczonego czy też jest to przyzwyczajenie. Jeśli przestaniesz myśleć i kontaktować się z kolegą będziesz mogła podjąc decyzję czy nadal naprawdę coś czujesz do nażeczonego czy to jest ta prawdziwa miłość. Dopiero gdy podejmiesz decyzję co do swojego nażeczonego powinnaś zastanowić się czy to nie jest zauroczenie w tym znajomym. Chłopak cię irytuje gdyż myslami jesteś przy koledze. Wiesz że z tamtym nie nudziłabyś się, robiłabyś coś nowego. Czas powinien sam podjąć decyzję gdyż albo związek się rozpadnie albo zdasz sobie sprawę którego naprawdę kochasz. Wiadomo chłopaka z którym chodzisz kochasz na swój sposób jednak czy to jest na pewno ten jedyny?

bartosz8
04-02-2008, 11:31
a ja byłem na miejscu tego z pracy jakiś czas temu ale dziewczyna wybrała narzeczonego :( ... chciałem Ci jakoś doradzić Kasiu ale widze że już sobie z tym problemem poradziłaś ... mam nadzieje że nie będziesz żałowała swojego wyboru ... życze powodzenia :)

dragonXlady
04-02-2008, 11:41
Kaska 86 - byc moze to poczatek konca, ale najpierw upewnij sie, ze wybor ktorego dokonasz jest sluszny. bylam w podobnej sytuacji, po wieloletnim zwiazku i zareczynach cos szlag trafil. prawdopodobnie zareczyny spowodowaly przyplyw pewnosci siebie faceta i przestal sie starac.skonczyly sie romantyczne chwile, zapominal o urodzinach, rocznicach itp. bylismy wtedy w trakcie remontu mieszkania gdy postanowilam, ze musumy wyjasnic sobie co i jak. byla szczera rozmowa, w trakcie ktorej powiedzialam, ze cos sie psuje, czegos nie ma i w zasadzie to blizej jest konca niz czegokolwiek innego. postanowilam, ze rozstaniemy sie na miesiac. postanowilam, ze w ciagu tego miesiaca chce byc sama, by moc przemyslec wszystko. zgodzil sie, choc opornie. w ciagu miesiaca wyremontowalam mieszkanie wlasnymi silami (on nie robil nic poza szpiegowaniem - kazdego ranka stal pod budynkiem i patrzyl czy jestem sama, co robie...nie przyszlo mu do glowy zrobic niespodzianki pt. pomoc w remoncie), odswiezylam kontakty ze znajomymi, z ktorymi on sie nie chcial spotykac, bo ich nie znal(bo ich nie chcial poznac) i doszlam do wniosku, ze w moim zyciu wszystko jest ok, ale nie ma w nim miejsca dla NIEGO. odetchnelam, wyluzowalam.
byc moze kolega z pracy to sygnal, ze w Twoim zwiazku nie ma juz tego, od czego zaczeliscie. jesli wciaz zalezy ci na narzeczonym - pomysl w jaki sposob mozesz sie przekonac o swoich uczuciach. powiem tylko, ze idea zwiazku po zwiazku nie zdaje egzaminu na dluzsza mete

NoName
04-02-2008, 11:41
Ja kiedyś byłem tym "kolegą z pracy". No i było tak jak piszesz. Mówiła że jest jej lepiej ze mną niz z nim. Skończyło się happy endem. Postanowiła zostać z nim. Ale jakieś pół roku później dostałem telefon z propozycją spotkania. Odmówiłem.
Uważam że to już takie lekkie przyzwyczajenie, wszystko wspólne i ciężko kobiecie z tego uciec mimo że jest inna osoba.
Oczywiście nie mówię że zawsze "kolega z pracy" będzie lepszy niż poprzednik ale mój przypadek wiele mi powiedział.
Dziewczyno życzę Ci powodzenia i wybierz to co dla Ciebie najlepsze. I przenigdy nie kieruj się tym co powie rodzina, jego rodzina i ktokolwiek inny. Wybieraj sercem, jednak niech rozum pilnuje to serce :)

EHT72yzn
04-02-2008, 11:56
słuchaj jestem młoda dużo przeżyłam w życiu więc moge ci pomóc. Jeśli jesteś zaręczona kochasz tą osobe i ona to odwzajemnia jest to problem . Musisz z tą nową osobą szczerze porozmawiać wyjaśnić tą sprawe . Dowiedz sie czego oczekuje ten mężczyzna z pracy. Porozmawiaj z mężem , ale powiedz prawde , niekłam lepiej powiedzieć najgorszą prawdę niż najlepsze kłamstwo. Porozmawiaj z nim (mężem) czy by niechciał przerwy pomiędzy wami . Ta przerwa powie wam czy tęsknicie za sobą . Wyjedz do rodziny. Jeśli Mieszkacie ze sobą to wynajmij własny pokój. Jeśli mąż będzie dzwonił bądź ty do niego , to znaczy że niemożesz flirtować z tamtą osobą. I musisz żyć zmężem.

historiekuby
04-02-2008, 12:28
nie zrywaj z żadnym uprawiaj sex z tym i tym mów temu co się z nim zarenczyłaś że gdzieś idziesz a idż do drugiego no i nie wpadaj w ciąze z żadnym do puki się nie zdecydujesz kturego chcesz a i nie liż penisa żadnego fe chociaż jak przyzwoity to możesz po ciumkać

jaskulka
04-02-2008, 12:37
a jeszcze cos...niewiem dlaczego nazywacze kasiu dziwka, ona niemiala zamiaru byc z dwomi facetami ale chciala zdecydowac sie i potrzebowala troche doradzic lub sie wypowiadac...facet co nazywa kobiete dziwka je sexista ( czlowiek co lubi tylko swoja plec) no i dziwka je kobieta co to robi za peniadze...ja nieczytalam o zadnej kase...co z wami faceci? jak ma chlap duzo kobiet jest bohatier a jak kobieta jest dziwka????
zalosne....brak inteligencie niektorym ludzom naprawde...

Dupajapa
04-02-2008, 12:50
Zrób sobie dziecko obojetnie z którym . Z tym co sie zaręczyłaś wyjdź za niego a temu z pracy powiedz że to jego i ma płacić alimenty. Będziesz miała rodzinę , kochanka i jeszcze trochę kaski wpadnie. A po za tym postaraj się namówić ich obu do trójkąta takiego życiowego będziesz miec wszystko podwójnie. Nie mówiąc już o sexie we trójkę jest wspaniale. Chyba że wezmiesz sie za szefa firmy w której pracujesz, wtedy zrób sobie dziecko od razu z nim i olej tamtych .Pozdrawiam i życzę powodzenia.

joaXka86
04-02-2008, 12:56
:) jejku kasiu jak ja doskonale wiem co czujesz. skonczylam prace w kwietniu tego roku poznalam tam swietnego chlopaka bardzo dobrze sie dogadywalismy, zawsze czekalam na dzien kiedy bedziemy miec razem sluzbe, zmienialam swoje plany z mezem poniewaz mamy dwuletniego synka nie bylo mi rowniez latwo, czulam ze zdradzam nie tylko meza ale i dziecko. Gdy odeszlam z pracy nasz kontakt sie urwal, jakis miesiac temu spotkalismy sie przypadkowo w sklepie, troche pogadalismy i co najgorsze wymienilismy sie nr tel., teraz znowu sie zaczelo... Wydaje mi sie momentami ze go kocham, czassami mysle zeby dla niego odejsc od meza, ale wiem ze skrzywdzilabym dziecko i jego wiem ze on mnie bardzo kocha, ja niestety nie wyszlam za maz z milosci.... Nie pomoglam ci pewnie opisujac moja historie, ale radze zdecyduj zanim bedzie za pozno (czyt. zanim wyjdziesz za maz) pozdrowienia i buziaki. Zycze ci jak najlepiej!!

zdradzony
04-02-2008, 12:56
kaska86
moja zemną zerwała w październiku byliśmy w podobnej sytuacji .
dlamnie jest dziwką powiedziałem jej to .
teraz chce do mnie wrucić , ale u mnie nie ma miejsca dla dziwek.
postąpiłaś tak samo i bedziesz tego żałować na 99% .
narka

Antuanette
04-02-2008, 12:59
.... gdyz sama bylam w takiej sytuacji. Dlugo se motalam. Zaczelo sie od tego, z wyjechalam za granice i poznalam kogos. Byl to moj menager i chlopak mojej przyjaciolki. Chemia zagrala miedzy nami ze wzajemnoscia. Gdy dolaczyl do mnie moj chlopak zaczelo sie miedzy nami ostro psuc chodz wczesniej bylo nam ze soba jak w niebie.. Moj chlopak cos wyczowal. Moja przyjaciolka tez. Wiele problemow, klopotow, nieprzyjemnych sytuacji, lez. Najwiekszy koszmar sie zaczal jak "ten drugi" zaczal skaldac jakies deklaracje. A ja ciagle z nim praocwalam i moj chlopak tez tam pracowal. Wiele burz przeszlismy wszyscy. Kilka rozstan, ale jedan "cos" ciagle nie pozwalalo mi opuscic na dobre mojego chlopaka. Po ponad roku czasu tak meczacej sytuacji Miedzy mna a moim chlopakiem bylo naprawde bardzo zle..... On wszystko juz wiedzial. Moja przyjaciolka takze. Moj chopak znalazl sobie kogos. Powiedzial mi pewnego dnia, ze takze sie w kims zakochal chce byc z nia a ona z nim. Zabolalo bardzo bo bylam pierwsza dziewczyna, ktora pokochal. To rozsadny facet. Nie traci czsu na niepotrzebne mrzonki. Okazalo sie, ze jestem w ciazy...... Bog jeden wie ile wylalam lez. Do dzis lzy ciekna jak tym pomysle.... Na dzien dzisiejszy jestem z moim chlopakiem. Zerwalismy kontakt z menagerem i moja przyjaciolka. Jestesmy bardzo szczesliwi i czekamy na przyjscie na swiat naszej malej Amelki. Zaluje bardzo kazdej chwili poswieconej temu durnemu romansowi. Tyle czasu zmarnowalam. A najgorsze jest to, ze co bylo tego sie nie cofnie. Zgodzilabym sie na kazda pokute byle nic juz nigdy wiecej nie psulo sie miedzy mna a moim chlopakiem. Kocham Jego i tylko Jego.
Wiec jesli moge dac Tobie rade: to badz jak moj chopak- nie trc czasu na niepotrzebne mrzonki. Kochasz swojego chlopka i to Jego znasz jaki jest pod kazdym wzgledem. Twoj obiekt z pracy moze byc tylko tania mrzonka. Nie wiesz jaki jest w zwiazku i na co dzien. Wschluchaj sie naprawde gleboko w Twoje serce i uczucia.... Jesli tak naprawde nie chcesz go zostawic i "cos" nie pozwala Tobie odejsc..... pomysl czym jest to "cos"....
Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!!! :)

azeki
04-02-2008, 13:10
:confused: czytając Twój problem z tak zwanymi rozterkami miłosnymi,jestem troche z szokowany.Piszesz że Twój chłopak Cię zaczyna irytować,bo może zaczyna coś podejrzewać.Jeśli znasz takie przysłowie''z deszczu pod rynnę''to powinnaś przemyśleć swoje rozterki.Życie polega na wiecznych wyborach i niestety w 60% podejmujemy zły.przemyś sobie te moje wypociny podejmij dobry wybór,czego Ci serdecznie życzę.A propo obojętnie co postanowisz i tak kogoś skrzywdzisz.

rtx
04-02-2008, 14:15
Zaproponuj im Trójkącik

nena
04-02-2008, 14:52
Czesc wszystkim

Gdybyscie nie zauwazyli to kaska86 juz wybrala tego drugiego i cos juz sie tam popsulo. :)

agata_123
04-02-2008, 15:01
jesli mogę coś dodac to po kilku latach zwiazku poopada się w rutyne i wtedy na horyzoncie pojawiają się inni, "atrakcyjniejsi" męzczyźni...tylko czy warto kończyć związek z facetem którego znasz tyle lat?
a tak w ogóle, to istnieje coś takiego, jak pragnienie zdobywania innych, oczarowywania ich swym urokiem i kokietowania naawet bedąc w związku. I wszystko jest cudowne do czasu gdy nie przekaracza sie tej tajemniczej granicy zdobywania... skąd mamy wiedzieć ze wchodząc w związek z tym nowym za kilka miesięcy nie pojawi sie "ktoś kolejny"? jedno wiem napewno, wiekszość osób zauroczonych czy zakochanych idealizuje mężczyzn, niezależnie czy na to zasługują czy nie;) a kazdy początek jes magiczny i nikt nie chciałby zeby przeminął:)

kasia18188
04-02-2008, 15:04
Potwierdzam cie kasiu zrob to co chesz.Zdobac sie choc Ty i zobacz jak to jest bez chlopaka zktorym jestes 4 lata. Pamietaj jednak ze czas to nic jesli nei ma sensu ten zwiazek to idz dalej pzrez zycie bo meczenie sie w takim zwiazku nie ma szans ja TAK ZROBIŁAM I CIESZE SIE ZTEGO i jestem szczesliwa a chlopakow nei sluchaj bo oni jak zwykle mysla tylko osobe i twierdza ze dziewczyna powina byc weirna mu a tak nei ejst teraz to dziewczyna maja wieksze prawa niz mezczyzni heheh pozdd ;)

Shaman
04-02-2008, 15:20
kasia18188 dziewczyny maja wieksze prawa?? Nie wiem nie znam sie na polityce ale slyszalem ze maja zejsc do kopalini.

A co do twojej wypowiedzi ze mezczyzni mysla tylko o sobie poczulem sie urazony.

Jak zapewne wiekszosc z was wie rutyna w zwiazku jest zabojcza, aby zwiazek przetrwal jak najdluzej potrzebne sa zmiany. Zarowno w sferze uczuc jak i cielesnej. Dajac przyklad ze sfery cielesnej: jesli jestes z chlopakiem od 4lat a sypacie ze sobia i za kazdym razem w tej samej pozycji..... to dziewczyny odpowiedzcie sobie same ile byscie wytrzymaly.... ja obstawiam ze nawet roku by nie bylo. Zaczelybyscie szukac czegos nowego, ciekawszego....

A jesli w zwiazku naszej autorki zaczela wystepowac rutyna (nie chodzi mi o lozko) to sie nie dziwie ze zaczela zbaczac z kierunku szukajac nowych, ciekawszych przezyc.

pozdrawiam i zycze powodzenia w nowym zwiazku. mam nadzieje ze nie bedziesz zalowala.

kingus36
04-02-2008, 15:56
witaj, moim zdaniem nie mozna kochac dwoch chlopców, nie ma takiej opcji. Zastanow sie czy napewno jestes pewna ktorego kochasz a ktory to tylko zauroczenie. Moim zdaniem powinnas przez jakies 2-3 dni nie kontaktowac sie ze swoim narzeczonym i zobaczysz czy ci sie za nim teskni czy nie i z kolega zrób tak samo

HelpForYou
04-02-2008, 17:35
witam może ktoś z was mi pomoże. jestem z chłopakiem 4 lata w tym roku zaręczyliśmy sie ale w tym czasie poznałam w pracy faceta który wpadł mi w oko i ja jemu także. spedzaliśmy wiele czasu razem oczywiście pracowaliśmy razem. Dogadujemy sie wspaniale, uwielbiam z nim przebywać. Natomiast mój narzeczony pomału mnie zaczął irytować. chociaż go kocham bardziej lubię przebywać z kolegą z pracy. nie wiem co mam robić bo pokochałam jednego i kocham nadal mojego narzeczonego, może boję sie jak zerwać zaręczyny co rodzina moja i jego powie:( jeśli ktoś może mi pomóc proszę o rady.

Witaj ;) Proponuje Ci, dac sobie, troche czasu tzn. nie zgadzaj sie na slub, przynajmniej na razie. Bo po co masz potem zalowac? Tak samo nie rezygnuj z tego chlopaka, z ktorym sie spotykasz (z tym z pracy). Oczywiscie nie mam tu na mysli, chodzenia na dwa fronty, ale odnalezienia tego co zgubilas, czyli prawdziwej milosci :) Powiem Ci szczerze, ze ludzie, ktorzy sa ze soba juz 4 lata i dluzej, nudza sie soba, choc nie wszyscy. A zeby temu zapobiec (nudzeniu sie), trzeba razem ten zwiazek pielegnowac, dbac o niego i myslec o tej drugiej polowce, mowic czule slowa, ktore nie zawsze slyszymy, a chcielibysmy uslyszec.
Wydaje mi sie, ze ta osoba, tak mocno Cie zauroczyla, ze wciaz masz dylemat, ale pomysl, czy nie czulas tego samego, gdy poznalas tego z ktorym teraz jestes? Czy nie bylas najszczesliwsza osoba na swiecie? Jesli Go kochasz i On kocha Ciebie to proponuje porozmawiac ze soba o tym otwarcie :) Powiedziec co lezy na sercu, dlaczego jest inaczej niz wczesniej? Moze oboje potrzebujecie rozmowy, a sami o tym nie wiecie :)
Zas jesli po tej rozmowie i wytlumaczeniu sobie pewnych spraw stwierdzisz, ze to nie ta osoba, z ktora chcialabys byc przez cale zycie, sprobuj z ta ktora Cie tak bardzo zauroczyla, moze to milosc? Nigdy nic nie wiadomo, zycie jest jak wielki znak zapytania, nigdy nie wiadomo kto sie pojawi na naszej sciezce zycia. A rodzina sie nie przejmuj, to nie ona ma byc szczesliwa, ale Ty! To Twoje serce, Twoja milosc, Twoje uczucia! :)

P.S. Pamietaj, ze warto odbudowac to co zostalo, w penym sensie nie stracone, bo to mozna odbudowac, ale to co zostalo zagubione! ;]
Pozdrawiam.

bzikulek
04-02-2008, 17:41
kochana mam to samo piec lat razem...i bach!on....czuje sie okropnir bo nie potrafie byc szczera ze swoja druga połowa.widze jak cierpi bo stałam sie oziebła,ale co ja mam zrobic...kiedy czuje ze rzuciłabym wszystko pakowała walizki i poleciała do tamtego....i co z tego jak to nie mozliwe:(((((((doskonale cie rozumiem i szczerze to trudno jest doradzc w takiic w takiej sytuacji.

antoska9
04-02-2008, 18:14
szczerze miałm identyczną sytuację
byłam z chłopakiem 3 lata, w świeta oświadczył mi sie a dwa tygodnie temu zerwałam wszystko
dlaczego??
bo poszłam na żywioł i rzuciłam się w ramiona innego...
jest świetnie może będzie lepiej czas pokaże czy dobrze zrobiłam
kto nie ryzykuje ten nie żyje
ty też zaryzykuj

roman1
04-02-2008, 18:18
cze86!JA JESTEM TYM ZDRADZONYM I POWIEM CI ZE LEPIEJ POROZMAWIAC Z CHLOPAKIEM O TYM CO SIE TOBIE PRZYTERAFILO!JA NIE MIALEM OKAZJI ZEBY NAPRAWIC WSZYSTKIEGO CZEGO ZALOWALEM,ALE WY MOZE JESZCZE MACIE.LNAPISALAS ZER JUZ WYBRALAS!MOJA UKOCHANA WYBRALA TAK SAMO JAK TY I MUWI ZE JEST SZCZESLIWA,ALE JA NIE POKAZALEM JEJ TEGO CO DO NIEJ CZUJE NAPRAWDE!MOZE TEZ BYSMY BYLI SZCZESLIWI SKORO WYTRZYMALISMY PONAD 5 LAT RAZEM!ZYCZE CI ABYS ODNALAZLA DOBRA DROGE!TO TY JESTS KOWALEM SWEGO LOSU.ZASTANUW SIE KOG0O KOCHASZ NAPRAWDE! DAJ ZNAC JAK CI SIE ULOZYLO!

kaska91
04-02-2008, 18:20
Hej dziewczyno co Ty wogóle mówisz???wiesz co masz a chcesz to stracić masz narzeczonego a wolisz kolege z pracy a jak to wygaśnie to uczucie to co???bedziesz szukać przebaczenia a Twój ukochany może ci go niedać ...Wiem ze i tak zrobisz po swojemu ale niezdajesz sobie sprawy ile możesz stracić przez głópie zauroczenie...niedowiesz sie ile masz puki tego niestracisz więc upewni się na 100% czego Ty wogóle chcesz bo niemożna kochać dwuch osób tak samo...Powodzenia i Pozdrawiam.

kaska91
04-02-2008, 18:24
i wybacz ryzyko?niemasz 2 latek zeby zaryzykować czy wezniesz ciebłą butelke czy zimną to zawazy na całym Twoim zyciu

john_kozinsky
04-02-2008, 18:32
Jestem tutaj nowy, wiec wybaczcie za ewewntualne opine ;) Przeczytałem watek od poczatku i wysnuły mi sie dwie rzeczy. Pierwsza z nich to, ze ten watek skonczył sie juz na stronie bodajze 5 gdy to kaśka86 dokonała już wyboru... A druga rzecz to: Czy ktoś z Was zauważył w ogóle skale zjawiska?? Co druga wypowiadajaca sie kobieta (nie poparte żadnymi badaniami :P) twierdzi, że przeżyła coś podobnego....Wydaje mi sie że przydałby sie watek gdzie mażna by sie zastanowić dlaczego tak sie dzieje? co jest przyczyna takiego stanu rzeczy? Goraco Was wszystkich pozdrawiam

roman1
04-02-2008, 18:45
A Tak Po Zatym,ktury Jest Atrakcyjniejszy Fizycznie? To Tez Ma Znaczenie!

roman1
04-02-2008, 18:52
MiloSC TO NIE BAJKA LECZ POEMAT!

madzius01
04-02-2008, 19:07
Doskonale wiem co czujesz. tylko nie wiem czy doszło doczegos wiecej z tym "kolega" z pracy... Ja kocham dwóch facetów. myslalam ze to nie mozliwe a jednak sie mylilam. Bardzo mi z tym bylo zle, nie wiedzialam co mam zrobic. :( :( :( Balam sie reakcji mojego chlopaka z ktorym jestem prawie 3 lata, chociarz miedzy nami sie nie ukladalo ostatnio, obecnie juz jest bardzo dobrze. Ten "drugi" ma wszystko to czego brakowalo mojemu chlopakowi... :( Byl piekny sloneczny dzien i spotkalam sie z tym drugim i nie wiem jak to sie stalo ale podczas naszej rozmowy bylo tak fajnie az wkoncu sie pocalowalismy. nie powiem ze tego zalowalam bo on cudownie caluje. I on mnie rownierz kocha bardzo. Ale on ma dziewczyne a ja chlopaka, on mowi ze w kazdej chwili zerwie ze swoja jak ja zostawie swojego ale ja nie potrafie. co ja mam zrobic, moj chlopak zachowuje sie jakby chcial sie pochwalic mna przed kolegami i zalezalo mu przewaznie (ale nie tylko) na seksie. A ten drugi zachowuje sie jakbym tylko ja sie dla niego liczyla. nie wiem co mam zroic. I prosze was jak macie pisac mi ze tak nie mozna to oszczedzcie sobie klawiatury i nie piszcie. Ja wiem ze tak nie mozna ale kto nie znalazl sie w takiej sytuacji nie zrozumie

monia216
04-02-2008, 19:07
Witajcie! Po pierwsze chciałam podzielić się moimi doświadczeniami z mężczyznami- faktycznie zmieniają się jednak zawsze po czasie a jestem osobą która mowi szczerze otwarcie i dobitnie co mi sie nie podoba i jak ma być inaczej. POdczas ostatniego związku przez rok walczyłam o związek gadałam starałam się itp byliśmy razem 4 lata a ostatni rok był mało udany. Facet zrozumiał po miesiącu jak juz na serio z nim zerwałam i zaczęłam nowe życie, wtedy to płakał zmienił się prosił o wybaczenie a wcześniej mnie olewał tylko koledzy i koleżanki i picie sie liczyło. Z poprzednim facetem było podobnie też 4 lata razem byliśmy. Mam teraz innego faceta i nie żałuje ze z tamtymi skończyłam znam swoją wartość i wiem czego oczekuje od mężczyzny.
Poza tym w życiu kto nie ryzykuje ten nic nie osiąga stoi w miejscu i marnuje swoje życie czasem warto zaryzykować, jednak zastanów się czy w tej sytuacji napewno warto czy w związku nie masz kryzysu a ten chlopak z pracy to nie jest tylko zauroczenie.
Mam nadzieje ze podejmiesz wlasciwa decyzje. Proponuje podjac ja jak najszybciej, gdyż stan zawieszenia jest napewno meczacy.

Libero
04-02-2008, 19:14
Mozecie mnie nazwac gangster, sutener lub złodziej :) Lecz ja nigdy partnera zyciowego nie wystawie bo lojalnosc oznacza byc z kims na dobre lub na zle a w chwili zachwiania nalezy i zasrany obowiazek jest poinformowac druga bliska osobe ze cos sie dzieje i np. slabnie uczucie...

Dlaczego moje takie zdanie? Bo w moim zawodzie bez lojalnosci bym juz dawno skonczyl jak przyslowiowy Egon z gangu Olsena:) Oczywiscie otacza nas pelno polglowkow jak ta panieka co sie zastanawia co robic :) Jesli ona tego niewie to i wiecej zyciowych madrosci nie wie a to oznacza ze jest potecialnym moim klijentem ;)

Pomysl nielojalnym kazdy potrafi byc bo proznosc cecha wrodzona ale lojalnosc wyaga twardego charakteru!

Pozdrawim

siodmy
04-02-2008, 19:29
witam może ktoś z was mi pomoże. jestem z chłopakiem 4 lata w tym roku zaręczyliśmy sie ale w tym czasie poznałam w pracy faceta który wpadł mi w oko i ja jemu także. spedzaliśmy wiele czasu razem oczywiście pracowaliśmy razem. Dogadujemy sie wspaniale, uwielbiam z nim przebywać. Natomiast mój narzeczony pomału mnie zaczął irytować. chociaż go kocham bardziej lubię przebywać z kolegą z pracy. nie wiem co mam robić bo pokochałam jednego i kocham nadal mojego narzeczonego, może boję sie jak zerwać zaręczyny co rodzina moja i jego powie:( jeśli ktoś może mi pomóc proszę o rady.
serce nie sługa ono da ci odpowiedz kieruj się sercem a nie uczuciem

monikak23
04-02-2008, 19:30
byłam w tej samej sytuacji.Rozeszłam sie z facetem z którym byłam zaręczona.Pisze z własnego doświadczenia.Jeżeli z innym facetem czujesz się lepiej niz z nażyczonym który cię i irytuje to znaczy że tego drugiego już nie kochasz tylko jestes z nim z przyzwyczajenia.To nie miłość tylko przywiązanie.Byłam z nażyczonym 4 lata i sie z nim rozeszłam co było trudną decyzją,ale nie żałuje.Teraz jestem szczęśliwą mężatką i mam 4-miesisięcznego ślicznego syna.Przemyśl to co napisałam naprawde życze ci wszystkiego dobrego i powodzenia.

Pozdrawiam będzie dobrze

Zosia13
04-02-2008, 20:24
Przeczytałam to co piszecie. Każdy z Was ma po trochę rację. Taka jest prawda, że nie ma idealnego rozwiązania w tej kwestii. Z jednej strony Kasia powinna się cieszyć, że to wszystko dzieje sie w momencie, kiedy nie powiedziała ostatecznie TAK. Sprawa zawsze jest bardziej skomplikowana jeżeli dochodzi mąż, żona i dziecko. Plusem tej sytuacji jest wiec to, że jest przed tym ważnym wyborem (chociaż napisała, że juz zdecydowała).

Mysle, ze nie możemy oceniać czy Kasia zrobila dobrze, czy źle. Za mało wiemy o całej tej sytuacji. Miejmy nadzieje, ze decyzja, którą podjęła będzie słuszna. Nie jest wyjściem tkwić w związku, który nam nie daje satysfakcji. Było by to ze szkodą zarówno dla Kasi jak i jej narzeczonego.

Z drugiej strony zgadzam się, że przed podjęciem takiej decyzji, przed zerwaniem związku, który trwa tak długo - trzeba porządnie się zastanowic. Fakt, ze najpiekniejszy jest moment pierwszego zauroczenia, pierwszych uniesień, uczucia "motylków w brzuchu". Ten stan zakochania, który wydaje sie, ze unosi nad nad ziemią. Niestety każdy związek z czasem ulega przeobrażeniu. Wkrada się rutyna, codziennośc, zwyczajność, gonitwa za sprawami dnia codziennego. Sztuką jest robić wszystko, zeby w tym wszystkim nie zapominac wzajemnie o sobie, żeby sie starać.

Martwi mnie fakt, że prawie każda z nas przeżyła lub przeżywa podobne rozterki. Patrząc na związek moich rodziców, zastanawiam się jak udało im sie tyle lat przezyc bez takich problemów?!

Ciekawa jestem jak ułoży się Kasi. Życze z całego serca, zeby decyzja, która podjęła okazał się słuszną dla niej, dla jej obecnego chłopaka i byłego narzeczonego. Moze z czasem okaże sie, ze wyszło to na dobre całej trójce.

Pozdrawiam wszystkich:)

Calypso26
04-02-2008, 20:24
Skoro masz wątpliwości na pewno nie spiesz się.Daj sobie czas.
Moje zdanie jest takie: jeśli jakis nowo poznany chlopak jest w stanie sprawić, że chcesz zerwać zaręczyny z kimś z kim jetses juz 4 lata, oznacza to, że to jeszcze nie czas na poważne deklaracje i myśli o małżeństwie. Może poprostu nie jetseś gotowa do tego, żeby złożyć małżeńską przysięge. Chodzi tu o dojrzałość do pewnych decyzji i nie jest to kwestia wieku. Uważam, że gdybyś narawde postrzegała swojego narzeczonego jako tego jedynego, z ktorym chcesz spędzic reszte życia, nie miałabyś takich dylematów. Prawda jest taka, że miłość odchodzi (jak mowią naukowcy trwa srednio 3 lata) a poźniej pozostaje przyjaźń, przywiązanie i wszytski inne uczucia. Dlatego ważne jest, zeby wybrac sobie na zycie odpowiedniego partnera.Chemia zawsze po jakims czsie mija, a zostaje to co najwazniejsze i to na czym tak narawde opiera sie prawdziwy związek. Uważam, ze nie jestes jeszcze gotowa do to decyzji o zwiazaniu sie z kims na cale zycie. Moze Ci sie wydawac, ze tego chcesz, ale podswiadomie jest inaczej, stąd ta cala sytuacja. Zastanow sie nad tym bo malzenstwo to powazna zyciowa decyzja wymagajaca odpwiedzialnosci i dojrzalosci i szkoda zebyś kiedys cierpiala, albo zeby ktos cierpial z Twojego powodu. Badz szczera ze swoim narzeczonym jesli masz watpliwosci-porozmawiaj z nim o tym.Pamiętaj, szczerosc to jedyna rzecz, ktora w życiu popłaca...
pozdrawiam

Tom33f
04-02-2008, 22:26
Kaska...moze i masz racje ze tamten w pracy facet Ci pasuje prawie idealnie....i daj Boze ze bedziesz z nim szczesliwa...na ile to mozliwe na tej naszej ziemi......ale pamietaj tez ze zawsze dla tego z pracy i dla Ciebie to zawsze jest przyjemne...bo on wie ze masz kogos i tak sobie z Tobą flirtuje...to jest za*****iste.....bez zobowiązan.....widzenia swoich zlych stron.....wad......moze sie sytuacja zmienic kiedy to jego anie tamtego 4letniego partnera....zaczniesz obarczac swoimi..problemami...wymaganiami....moze przestac byc juz tak przyjemnie.....a ten z pracy proponuje Ci cos powaznego?......powiem Ci ze kazdy związek z czasem zamienia sie w rutyne....choc mozliwe ze z kazdym zamieni sie w inna w lepszą lub gorszą. Mysle ze jesli naprawde czujesz wiecej piekna z tym z pracy.....niz czulas po roku znajomosci ze swoim....to nie wahaj sie rzucic tamtego.......przed Tobą cale zycie....i miej w nosie zareczyny...i rodziny....Ty sie liczysz....a po to sie zarecza zeby probowac....a czasem moze sie nie udac. Apropos a probowalas tamtego nowego w sexie>? Pamietaj ze zadowolenie z sexu to 77% wartosci związku....w ciezkich momentach sex pomaga....a jak jest przecietny to dlugo to nie pociągnie......powodzenia......nie boj sie!

Lukas2
04-02-2008, 23:00
Witam musze powiedzieć szczerze że niestety sam byłem w podobnej sytuacji niestety jako ten drugi, moim zdaniem powinnaś sobie to przemyśleć i wyjechać sama na jakiś urlop na miejscu po paru dniach zobaczysz czego Ci brakuje i który jest z nich w stanie najwięcej dać może to i egoistyczne ale takie jest życie patrz na siebie. Życzę powodzenia z całego serca ! ! !

magdalena1126
05-02-2008, 00:00
jestem za wiekszoscia, miałam bardzo podobny przypadek do twojego, z chłopakiem wyjechalismy za granice, mieszkalismy razem lecz pracowalismy osobno, tam tez poznałam kolege ktorym bylam zauroczona on tez cos do mnie mial, swietnie sie dogadywalismy i spedzalismy wolny czas w pracy.. tym bardzo ranilam swojego chlopaka( nie zdradzilam go) mało brakowało, wydawalo mi sie ze nie kocham mojego chlopaka, jednak gdy wrocilismy do domu bardzo tego zalowalam, chlopak chcial mnie zostawic, jednak zabardzo kochał i stara sie zapomniec ze byl ktos przed nim, teraz jestesmy razem juz 3 rok i wiem ze nigdy nigdy nie powturze takiej sytuacji, tamten to bylo tylko zauroczenie i teraz zaluje bo ranilam kogos kogo kochalam.. bez mojego kochanie nie moge wytrzymac nawet jednego dnia, a nuda.. jak jestesmy razem to wcale nie przeszkadza.. a rutyna... nie jest to takie straszne zawsze mozna cos urozmaicic :o to tyle co chcialam powiedziec... zastanow sie szybko nim zranisz bardzo kogos kogo kochasz... mam nadzieje ze podejmiesz wlasciwą decyzje i w 100% przemyslana. powodzenia pozdrawiam

buntowniczka
05-02-2008, 00:27
[COLOR=Purple]Czy jest tu w ogóle jakaś kobieta, która nie kocha dwóch mężczyzn naraz?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?! Masakra. Jak się tego naczytałam, to jestem zdolna nawet pomyśleć, że kobiety są gorsze od mężczyzn. Czy wy tak na prawde w ogóle macie pojęcie co to jest miłość????????????????????????????????? Ja nigdy nie bawiłam się w trójkąciki, bo nie miałam takiej potrzeby, uważam, że jeśli w związku się nie układa, to pierw trzeba go zakończyć, a dopiero potem myśleć o czymś nowym.

oliwciaaaa
05-02-2008, 10:39
hej. ja mialam chlopaka dwa lata. gdy z nim bylam jeszcze to poznalam cudownego chopaka byl taki jak ty mowisz o swoim koledze z pracy i akurat w tym samym czasie zaczelo sie miedzy moim chlopakiem a mna psuc. wtedy stwerdzilam ze raczej powinam byc z tym nowym ale okazalo sie ze chcial tylko mnie zaliczyc bo mu sie bardzo spodobalam. moj chlopak nie dowiedzial sie nigdy dlaczego z nim zerwalam ale do tej pory za nim tesknie i nie potrafie byc z nikim innym. nie wiem jak rozsadniej byloby ci zrobic ale nie podejmuj pochopnych decyzji ktore moglby odbic sie na twoim zwiazku. jesli twoj narzeczony cie az tak bardzo kocha to nie boj sie mu wszystkiego powiedziec bo moze potrzebujesz jego wsparcia tylko ze szukasz go tam gdzie nie trzeba.
jesli jest wyrozumialy to pomoze ci zapomniec o twoim koledze z pracy i jesli okaze ci wiecej milosci to napewno stwierdzisz ze dobrze ze z nim nie zerwalas. pozdrawiam Olivia

roman1
05-02-2008, 16:19
hej zbuntowana!popieram cie,najpierw trzeba skonczyc jak sie psuje a potem szukac szczescia.by nikt nie zostal zraniony,pozdrowionka

roman1
05-02-2008, 16:27
oliwcia!a co do ciebie,to jak sie czujesz jako zaliczona-zostawiona!warto bylo tak sie skur.....c?zalosne!

roman1
05-02-2008, 16:46
madzius1003!jestem facetem po przejsciach i powim ci ze nie mozna kochac 2 jednoczesnie!to nie ameryka!milosc trzeba poczuc,zrozumiec!jezeli tak ci sie podoba tamten,a z tym nie wiazesz pszyszlosci to czas na zmiany.oby nie okazalo sie ze chcial cie tylko zaliczyc i tyle!A TAK WOGULE TO TY WIESZ CO TO JEST MILOSC?JA DOWIEDZIALEM SIE DOPIERO JAK STRACILEM!OBY Z TOBA NIE BYLO TAK SAMO!POZDROWIONKA!PA!

roman1
05-02-2008, 16:54
A Czy Wogule Zauwazyliscie Ze Decyzja Zostala Juz Podjeta?pytanie Tylko Czy Wszystko Sie Uklada Ja Jak Nalezy?wiec Jak Tam Kasiu?

milutkaa87
06-02-2008, 20:07
Witam!
Mam powazny problem i nie mam za bardzo kogo sie poradzić dlatego tu piszę:( Jestem z chłopakiem juz ponad 5 lat, jesteśmy już zareczeni. Jednak 4 lata temu za granicą poznałam chłopaka, Polaka, która tak jak ja tez tam pracował. Zakochalismy się w sobie bez pamięci. Jednak wróciwszy do Polski nie zgodzili sie na ten związek moi rodzice, którzu uważali że powinnam zostać z tym chłopakiem z którym jestem, bo jest dla mnie najlepszy. Mimo iż posłuchałam rodziców przez te 4 lata cały czas myślałam o tym drugim, cały czas mielismy kontakt smsowy i utwierdzaliśmy sie nawzajem jak bardzo nam na sobie zalezy. Przez te 4 lata on nie miał żadnej innej dziewczyny, a ja w tym czasie zaręczyłam się. Dwa miesiące temu zaczęlismy się spotykać i jest wspaniale, ale jednocześnie nie wiem czy kocham swojego narzeczonego czy to juz przyzwyczajenie. Mój narzeczony jest wspaniałym chłopakiem, kocha mnie, szanuje i jest dla mnie dobry, ale jednak brakuje z mojej strony tego czegoś. W tej chwili ten drugi chłopak wyjechał do pracy na 2 miesiące, ale jak wróci to muszę podjąć jakaś decyzję, bo nie chcę okłamywac ani siebie ani mojego narzeczonego. Z tym chłopakiem mamy ze sobą codzienny kontakt, on to traktuje powaznie do tego stopnia, że mówi o małżeństwie. Naprawdę czuje się w tej sytuacji okropnie i nie wiem co mam robic, bo wiem, że jak zostawie swojego narzeczonego to wszyscy będą przeciwko mnie, znajomi, rodzice itd. Ale z drugiej strony czy ja po tylu latach oczekiwania nie mam prawa być szczęśliwa? Pomóżcie mi, bo nie wiem co mam zrobić!

emilia88
06-02-2008, 20:17
Mialam ten sam problem... Zapraszam do siebie na gg 8018616 Porozmawiamy.
Pozdrawiam

emilia88
06-02-2008, 20:18
Post skierowany jest do Militkaa87 ;)

roman1
06-02-2008, 21:56
milutkaaa87!!zle zrobilas ze przez te cztery lata nie zdecydowalas sie na rozstanie,skoro nie czulas sie dobrze!teraz bylo by wszystko o wiele prostsze.moja kobieta odeszla gluwnie temu ze nie bylem dla niej dobry,czepialem sie i klucilem z byle powodu!ale jezeli u was jest dobrze nie klucicie sie zbytnio,jest dobrze a mimo tego nie czujesz sie tak jak bys chciala z nim zostac do konca twojego lub jego.czas cos zmienic bo zabrniesz za daleko!A tak apropo to takiego goscia co wie ze masz kogos i mimo to robi podjazdy to trza go obic lub auto skopcic lub cos w tym stylu!ja tak zrobilem i choc troche ulzylo!!!!!!

roman1
06-02-2008, 21:59
milutkaaaa,a tak na marginesie to nie wiem jak tak mozna podjezdzac DO ZAJETEJ PANNY!SZOK!!!JA BYM TAK NIE MUGL,TRZEBA MIEC JAKIES ZASADY.....NARKA!

roman1
06-02-2008, 22:01
A Tak Wogule To Jestes Naprawde Milaaaa?

aguero
07-02-2008, 00:54
Wydaje mi sie ze Ty go nie kochasz a w tym drugim jestes tylko zauroczona,nie wiesz po prostu czym jest miłosc.Bawisz sie nimi a uczuciami sie nie bawi to powazna sprawa a nie zabawa.idz do terapeuty.

jaskulka
07-02-2008, 01:01
kasia jak tam twoje sprawy? Jestes szczesliwa ze swojej decyzije?Milutkaa.. prosze cie , jestes naiwna, oby chlopak niemal dziewczyny 4 lata????Z jakej planety jestes???Wylonduj na planecie ZIEMIE...

milutkaa87
07-02-2008, 10:56
Wiecie co, sama zadecyduje. Myślałam że to forum jest po to, aby innym doradzać, a nie ich oceniać. Teraz już wiem, że niepotrzebnie tutaj cokolwiek napisałam. Tylko smutne jest, że ludzie oceniają innych, nie znając ich dobrze ani sytuacji w jakiej się znaleźli. Nie wiem, być może żaden z was nie miał rodziców, którzy decydują za Ciebie. Ja takich mam, i przez te 4 lata, jak tylko chciałam zakończyć związek, nie pozwalali mi na to. A mój narzeczony no cóż...był z tego powodu zadowolony, że go nie zostawię. A nawet jeśli kilka razy zdecydowałam się stanąc przeciwko wszystkim i zerwać to nie przyjmował tego do wiadomości i zachowywał się, jakby to się nigdy nie zdarzyło. Wiem że nie można się bawić uczuciami,ale ja też mam chyba do czegoś prawo. Chce tylko sama podjąć decyzję i chciałam, aby ta decyzja była słuszna. Dlatego tutaj się wypowiedziałam...

roman1
07-02-2008, 13:24
cze milutaa!oczywiscie ze zie kazdy zna twoja sytuacje tak doglebnie,kazdy pisze ze swoich do

roman1
07-02-2008, 13:43
sorki,machnolem enter i nie skonczylem mysli!...ze swoich doswiadczen i przezyc.masz juz chyba 21lat z tego co widze,a weiec jest to wiek w kturym ksztaltuja sie powazne odczucia i jezeli masz mozliwosc i ni skonczy sie to zlymi konsekwencjami tobie to nie patrz na znajomych,rodzicuw czy chlopaka!szukaj szczesci!a moze to ono znalazlo ciebie!czas pokaze...Ale jezeli ty od 4lat czekasz na cos co nie daje ci twuj chlopak,to nie brnij dalej!byc moze jak odejdziesz od niego,a po pewnym czasie zaczniesz za nazeczonym tesknic,odczuwac czegos brak,byc moze bedzie miala szanse wrucic,a on cie przyjmie!przynajmniej ja tak bym z robil,,bo choc minelo duzo czasu,nadal KOCHAM, tesknie i czekam!jezeli nic nie poczujesz to znak ze podjelas sluszna decyzje!!!bo nie mozna sie meczyc w zwiazku,co to za zycie!!!!!pozdrowionka-napisz jak mozesz co postanowilas,pa

milutkaa87
07-02-2008, 15:46
Dzieki roman za zrozumienie. Nie macie pojęcia jak ważne jest dla mnie to, że mogę chociaż tutaj napisać o swoich wątpliwościach, bo niestety rodziców mam dobrych ale takich, którzy chcieliby rządzić moim życiem i myślą,że wiedzą najlepiej co jest dla mnie dobre:( Strasznie mnie męczy cała ta sytuacja, bo jestem normalną dziewczyną. Przez wszystkie lata jakie byłam z narzeczonym oprócz tego chłopaka, którego opisałam, byłam wierna i uczciwa ( z tamtym sprawy łóżkowe tez mnie nie łączą). Próbowałam tamto uczucie ignorować, bo myślałam, że to może zauroczenie, ale żeby trwało tyle lat?
To prawda, mam 21 lat, dlatego chce w końcu wziąć sprawy w swoje ręce, ale wiem, że bedzie to trudne, bo jak się ma takich rodziców i mieszka na wsi to jest to troche utrudnione...

anaa82
07-02-2008, 16:32
Dzieki roman za zrozumienie. Nie macie pojęcia jak ważne jest dla mnie to, że mogę chociaż tutaj napisać o swoich wątpliwościach, bo niestety rodziców mam dobrych ale takich, którzy chcieliby rządzić moim życiem i myślą,że wiedzą najlepiej co jest dla mnie dobre:( Strasznie mnie męczy cała ta sytuacja, bo jestem normalną dziewczyną. Przez wszystkie lata jakie byłam z narzeczonym oprócz tego chłopaka, którego opisałam, byłam wierna i uczciwa ( z tamtym sprawy łóżkowe tez mnie nie łączą). Próbowałam tamto uczucie ignorować, bo myślałam, że to może zauroczenie, ale żeby trwało tyle lat?
To prawda, mam 21 lat, dlatego chce w końcu wziąć sprawy w swoje ręce, ale wiem, że bedzie to trudne, bo jak się ma takich rodziców i mieszka na wsi to jest to troche utrudnione...


Jestem w podobnej sytuacji, tez ciezko mi podjac decyzje o zerwaniu z chlopakiem, cala rodzinka juz mysli ze bedziemy zawsze razem, ze wezmiemy slub, wszyscy go bardzo polubili, jest dobry, czuly i kochany. Czasami jednak czegos mi brak. boje sie go zostawic dla kolegi z pracy, bo co jesli po miesiacu lub 2 mnie zostawi, zostane sama jak palec :( Wiecej o mojej sytuacji w poscie "Rozterki milosne-pomozcie".

emilia88
07-02-2008, 17:32
Myśle,,że powinnaś przez jakiś czas bobyć sama (małe wakacje w zaciszu gdzis gdzie nikt Cie nie znajdzie,nawet Twoj obecny narzeczony,nic mu nie mow...) i na spokojnie przemyślec to wszystko. Wierze,że serce Ci podpowie co masz robic i z kim być.Powodzenia i trzymam kciuki.

jaskulka
07-02-2008, 18:50
ja wyjechalam za granice a pomoglo to....bylo latwiej zerwac z chlopakem..spotkalam kogos innego kdo mi dal to co mi brakowalo w tamtym zwiazku...matka niechcala oby sie roztalam z nim ale powiedzala ze to jest moje zycie moja decyzja...jak ci nieodpowiada ten facet tak szukaj dalej, jestes mloda...

buntowniczka
07-02-2008, 22:44
Hej Roman jak ty to sprawdziłeś ile ona ma lat? to ta nasza najbardziej zainteresowana istota kiedyś do nas w ogóle zawita? czemu tu nikogo nie ma co wy wszyscy śpicie. no tak kobiety które zabawiają się z dwoma mężczyznami na raz to tak zbytnio nie mają czasu, żeby odwiedzić forum

Tikitaki
08-02-2008, 00:11
Ja jestem a o co chodzi bo nie w temacie (ale spam ;P)

roman1
08-02-2008, 14:23
milutkaa87!w twojej sytuacji jest to bardzo utrudnione!myslalem o takich sytuacjach,tylko nie chcialem sie wczoraj zbytnio rozpedzac.Musisz sie usamodzielnic lub przekonac rodzicuw ze to nie to czego oczekujesz.I to wlasnie nie jest takie proste jak by sie zdawalo,bo tylko z boku jest to takie proste!bo mieszkasz na wsi i pewnie za praca trzeba sie wyrwac do miasta,ale tam nie jest terz tak latwo.Zeby wynajac mieszkanie i takie zeczy to trzeba dobrze zarabiac lub zamieszkac ze swoim chlopakiem.Moze zamieszkanie razem to dobry pomysl,zobaczyc mozna czy naprawde sie dopasowaliscie!a to drugie rozwiazanie,no cuz zalezy jedynie od nastawienia rodzicuw,moze trudniejsze jak to pierwsze!Tez mam takich rodzicuw i choc jestem troche starszy od ciebie to maja jakies watki,to nie pij tyle piwa to za puzno wracasz!tylko ze ja jestem chlopakiem i stawiam sprawe jasno i robie co chce! Trzeba bylo jak najwczesniej skonczyc z chlopakiem,to by mniej go bolalo i bylo by prostsze!A tak na marginesie to mysle ze w wieku 17lat jest za wczesnie zeby sie naprawde zakochac,muwie to z doswiadczenia i z obserwacji!Jak cos to pisz,postaramy sie pomuc.Pozdrowionka-pa

roman1
08-02-2008, 14:41
Emilka!ja uwazam ze to o czym piszesz to zly pomysl.Lepiej porozmawiac z chlopakiem szczeze,powiedziec tak jak jest naprawde,sprubowac wytlumaczyc!choc wiem ze to nie takie proste,bo jezeli chlopakowi bedzie naprawde zalezalo to bedzie staral sie cie zatrzymac,staral zmienic,prosic o szanse!

roman1
08-02-2008, 14:56
hej zbuntowana!moze ci wydaje sie ze to wszystko takie(delikatnie muwiac)dziwne ale niekturzy naprawde przezywaja ciezki okres uniesien i wyboruw milosnych w ich zyciu;kture moga zadecydowac o ich calym zyciu.Ale ty pewnie nie wiesz o czym ja do ciebie,bo pewnie nie przezylas takich sytuacji!
Ja tez myslalem ze mi to sie nie przytrafi bo mam twardy charakter,a tu prosze!A ty pewnie masz nascie lat,jestes zbuntowana i pdjezdzasz ludziom kturzy sa naprawde w trudnej sytuacji!!!!POzdrowionka!

roman1
08-02-2008, 15:24
A TAK WOGULE TO ZAUWAZYLISCIE ZE OPISYWANE ZJAWISKO JEST NAGMINNE I DOSC CZESTO SPOTYKANE?TAK JAK TO ZE PARA JEST ZE SOBA PARE LAT 5-6 I NAGLE SPOTYKA KOGOS INNEGO I CHAJTAJA SIE!CZESC TRAFILA DOBRZE I UKLADA SIE IM,AL TEZ CZESC TAKICH ZWIAZKUW KONCZY SIE ROZSTANIEM LUB ROZWODAM!jaki z tego moral?ze czesc naprawde sie zakochala i dopasowala,a czesc mogla sie poprostu tylko zauroczyc i podazyc za czyms nowym,czego brakowalo lub wygaslo w starym zwiazku,szukania czegos jak za pierwszym razem!czasami nowy znajomy moze okazac sie wybrankiem zycia ale moze byc i tak ze chce nas tylko wykorzystac.wybur nalezy do nas samych,ale duzo zalezy od tego co naprawde czujemy!A wiec zycie pokaze czy wybur byl dobry czy nie!MOZE I JA POSZUKAM JAKIES WILOSCI W PRACY SKORO TO TAKIE CZESTE!MOZE TEZ SIE ZAKOCHAM!!SZKODA TYLKO ZE NIE MA TAM KOBIET.MUSZE ZMIENIC PRACE!!!!Pozdrawiam wszystkich i zycze dobrych wyboruw iszczescia w zyciu!!!

milutkaa87
08-02-2008, 18:01
Drogi romanie! Cieszę się, że przynajmniej jedna osoba stara się coś doradzić a nie najeżdżać na kogoś:) Moja sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana niż by się wydawało. Otóż ja mieszkam ze swoim narzeczonym ( troszkę z woli rodziców, ale tylko trochę) i mieszkanie wyremontowaliśmy za wspolne pieniądze, a jest ono przybudowane do mojego rodzinnego domu. Heh...skomplikowane to troszke, ale sama sobie tego piwa nawarzyłam. Bo tak jak mowisz należalo to skonczyc duzo wczesniej, a teraz dochodzi do tego jeszcze sprawa finansowa...Czasem mysle o usmamodzielnieniu, ale ja jako studentka mam raczej ograniczone mozliwosci:( Tak czy siak jakos zdecydowac musze. Byc moze okaze się ze ten drugi chlopak to tylko zauroczenie, ale wtedy bede mogla miec pretensje tylko do samej siebie. Zgadzam się z tym, że dziewczyna w wieku 15 czy 17 lat nie moze jeszcze mowic o milosci, ale wytlumacz to dziewczynie, która w takim wieku jest zakochana po uszy. Raczej się nie da, wiem sama po sobie bo taką dziewczyną byłam. Upłynęło kilka lat, zmieniłam nastawienie, ale ciężko wygręcić się z sytuacji, która doszła do takiego stopnia. W dużej mierze stało się to niestety z mojej winy, że do tego dopuściłam.

Droga zbuntowana!! To,że ktoś nie ma tutaj czasu zaglądać co chwilę to znaczy tylko tyle, że ma prawdopodobnie więcej obowiązków od Ciebie. I zycze Ci, zebys nigdy nie musiala podejmowac tak ciezkich wyborow i miec takiego metliku w glowie. Bo chyba nie za bardzo wiesz jak to jest i o czym jest mowa. I jeszcze w roli scislosci...spedzam czas ze swoim narzeczonym, a nie z dwoma chlopakami. Bo to drugie uczucie jest na etapie rozmow, poznawania siebie, kontaktu smsowego a nie fizycznego...

milutkaa87
08-02-2008, 18:04
romanie masz chyba rację...powinienes poszukac sobie milosci, chociaz może niekoniecznie w pracy:) Jestes swietnym facetem (pisze to na tyle na ile moge wywnioskowac z twoich wypowiedzi), dlatego zaslugujesz na bliska osobę, w której znajdziesz wsparcie:) Pozdrawiam!

roman1
08-02-2008, 22:56
milutkaa!.z kazdym twoim postem sprawa sie naprawde komplikuje(pokrecilo sie jak baranowi rogi)musze ci przyznac ze myslalem ze to troche prostsze!powiem ci ze mialem podobna sytuacje.majac ukochana osobe,wyjechalem za granice zeby zarobic na start i wrucic!a dzis to wszystko za czym gonilem oddal bym za te milosc!~dzieki mila ze uwazasz mnie kogos wartosciowego.JAK SKONCZE SIE TYLKO UZALAC NAD SOBA I PRZYJDA CHECI,PRZESTANE PIC PIWSKO I ROZEJRZE SIE WTEDY!A TOBIE ZYCZE TRAFNEGO WYBORO!!!JAK BEDZIESZ MIALA CZAS TO PISZ CO I JAK,BO JESTEM BARDZO CIEKAW-pa nie sugeruj sie nikim,patrz by tobie bylo jak najlepiej!!!

karolciaXpXp
09-02-2008, 01:55
wiesz moim zdaniem po prostu twoj narzeczony po zareczynach troszke cie speszyl i znalazlas oparcie w innym. powinnas czesciej wychodzic gdzies z narzeczonym do kina, na spacery i gdzies po za miasto;))) jestes z nim tak dlugo wiec nie dziwie sie ze masz chwile slabosci, kazdy ja ma!!! ale i tak zrobisz jak chcesz;))) trzymam kcioki;]]] BuZiAcZkI=*

Wredna
09-02-2008, 13:31
moim zdaniem to nie prawda ze kochasz narzeczonego i kolege... kochasz jednego tylko sama musisz zastanowic sie ktorego jesli to narzeczony to super ale jesli nie to lepiej zerwij zareczyny jak najszybciej.... wiem...to trudne i bedzie ci strasznie glupio i nieprzyjemnie ale lepsze to niz slub i zycie z mezczyzna kktorego sie nie kocha prawda??

kaXka86
13-02-2008, 19:00
Witam Was Kochani chciałabym wam powiedzieć ze zerwalam zareczyny i zostalam z tym drugim jest wspaniale kochani jestesmy szczesliwi i bedziemy razem mieszkac:)

Tikitaki
13-02-2008, 19:54
Heh powodzenia na moje nie utrzyma sie :P

kaXka86
14-02-2008, 08:44
Tikitaki ale w tobie brak optymizmu. Wiesz powiem Ci więcej żeby cie dobic zamierzamy sie pobrac a rodzice tez zaakceptowali ten związek:) wiem że nigdy nie zyczysz ludziom dobrze może ty wybierz się do psychiatry który napewno ci pmoże zwalczyć samego siebie.

roman1
14-02-2008, 12:18
kasiu86!oby to bylo prawdziwe uczucie!AZ ci zazdroszcze!POWODZONKA!!!!!!!

doty
14-02-2008, 12:45
rozstalam sie z mezem i zamieszkalam z innym facetem i... na obu mi zalezy... na jednego czekam z kolacja wieczorem a o drugim nie moge zapomniec... moze my kobiety juz tak mamy ze jeden nam za malo ?? to byl zart oczywiscie... ale ciekawa jestem czy przypadkiem przez to ze twoj narzeczony jest troszke "irytujacy" to kolega z pracy nie wydaje sie ciekawszym obiektem... z mezem sie klocilam i wydawalo mi sie ze obecny partner jest idealem a z czasem dowiedzialam sie ze jest zupelnie zwyczajny tylko ze pojawil sie w "mniej lub bardziej" odpowiednim momencie...

kaXka86
18-02-2008, 21:27
wiesz mój byly narzeczony to juz przeszlosc znalazl sobie brardzo szybko dziewczyne
taka jaka chcial tzn dlugie szczuple nogi blond wlosy i jest zadowolony bo robi mu loda. a ja mam prawdziwa milosc ponad wszystko przekonalam sie juz o tym kilka razy w ciagu tego miesiaca bo duzo rezcy bylo przeciwne temu zwiazkowi a on zawsze byl i wspieral:)

Tikitaki
18-02-2008, 23:32
I po co mnie obrazasz ja wyraziłem swoje zdanie a ty mi wylatujesz... No cuż są ludzie i ludziska pozdro

kaXka86
20-02-2008, 21:59
ja ciebie nie obraziłam

marilyn27
21-02-2008, 21:06
Zapraszam:
dla zapuszczających włosy i mających bzika na punkcie swoich włosów!!!

http://forum.polki.pl/showthread.ph...1186#post111186

dla osób z trądzikiem i nie tylko-najlepsze kosmetyki dla cery trądzikowej!

http://forum.polki.pl/showthread.php?t=4093

dla uzależnionych od makijażu

http://forum.polki.pl/forumdisplay.php?f=150


A ja nie mogę zrozumieć takich trójkątów, wybaczcie... Ale rozumiem doskonale sytuacje takie jak opisuje doty_> ze nam sie ktoś wydaje bardziej fascynujący wydaje w chwili gdy mamy mniejszy bądź większy kryzys... Sama mam nieraz chwile zwątpienia i niejeden facet wydaje mi sie wtedy ciekawszy niż zwykle, potem gdy kryzys mija patrze na siebie z obrzydzeniem ze mogłam pomysleć o innym facecie...

Aquaniok
21-02-2008, 21:38
Myśle że powinnas dobrze sie zastanowić z którym tak naprawde chciala bys być . w końcu podejmuje sie poważną decyzje ( nieraz na całe życie ). ;)

roman1
23-02-2008, 10:46
kaska86.czasami napoczatku jest wspaniale i wydaje ci sie ze to ideal, ale z czasem moze sie wszystko odwrucic!ja tez na poczatku czulem sie jak w bajce, nie moglem spac gdy dluzej sie nie widzielismy,a teraz zaluje ze sie wogule w zyciu spotkalismy!oby u ciebie nie bylo podobnie!narka.

anettka1
23-02-2008, 14:45
wiesz co ja miałam chłopaka 4 lata...wszystko było dobrze.pojechałam do babci do rodziny,spotkałam tam kolegę.nic żeśmy nie robili,ale zdałam sobie sprawę,że wolę spędzać czas z tym nowym kolegą...niż z moim facetem za którym powinnam tęsknić.wróciłam,zerwałam on nie przyjmował tego do wiadomości,ale potem dał sobie spokój. to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu,bo miłość się skończyła zostało przyzwyczajenie,a ciężko jest zerwać z przyzwyczajeniem...

montana10
27-02-2008, 01:18
mam dokładnie ten sam problem tylko prawie zadnego wyboru bo ten drugi nie rozważa wcale bycia ze mną, jest już od lat szczęśliwie z kimś związany. Strasznie to jest przykre. Pozdrawiam cię

tfwga
27-02-2008, 23:26
witam, sam przeżywam (przeżywałem) podobną sytuację i mogę tylko poradzić innym, jeśli czujecie że może się coś takiego stać, że wasze uczucia kierują się w do drugiej osoby, jak najszybciej zdajcie sobie z tego sprawę i zaprzestańcie tego jeśli ma to być tylko zabawa, a druga osoba jest w stanie was pokochać. Jeśli nie jesteście w stanie zostawić danej osoby a tylko ją oszukiwać, żyć w ciągłym kłamstwie, a "przyjacielowi" robić tylko nadzieję, nie róbcie tego. Za dużo osób cierpi......

montana10
28-02-2008, 00:53
chciałabym miec taki problem, choc mam bardzo podobny, czytaj kilka postów wyżej :)
tylko ze nie mam takiego wyboru jak ty! Mogę wybierać pomiędzy byciem z facetem który mnie bardzo kocha ale co do którego ja sama nie jestem 100% pewna bo zakochałam sie po drodze w kimś innym i oszukiwaniu go, a byciem samej i wzdychaniu do kogoś z kim nigdy nie będę mogła być.
Cokolwiek zrobisz, bedziesz szczęśliwa przynajmniej przez jakiś czas... nie to co ja, beznadzieja totalna.

czarnaX868
06-03-2008, 11:23
Witajcie własnie mam podobna systuacje i nie wiem co mam zrobic.Zaczeło sie od tego ze poznałam starszego o 7 lat chłopaka ...cudnie było a ze to był mój pierwszy zwiazek to dawałam z siebie wszystko.PO2 latach zareczyllismy sie i potem czar prysnał ... nie czułąm sie kobieta nie dostawałam komplemntów choc na nie zasługiwałm :rolleyes: widziłą tylko ze inna laska ma wieksze cyccki ale nie wazne ze nie potrafi nawet herbaty zaparzyc ;) .popadłam w depresje wiedził dobrze ze wczesniej białam problemy ze soba miałam bulimie.. cieżko mi było podporzadjowałm sie jemu i jego rodzinie iagle było ze ślub ale on był takim egoista ze ciagle tylko dla niego .... Poszłam do pracy .. naprawde sie szukałąm innego.... ale jak inni mi mówili komplementy to niewiedziałm jak mam sie zachowac i brałam w żarty,,... az w koncu stanelłam przed lusterem i powiedziam sobie ze jestem kobieta ale sie nia nie czuje przy nazeczonym... Pojawił sie najpierw jako kolega duzo starszy mezczyzna o 13 lat starszy... mieszklismy niedaleko wybralismy sie na piwo az sie rozpłakałam bo dostałam smsa od nazeczonegoz pretensjami i wogole... opowiedziałm na kolegi wszystko .... pocieszał mnie .. i wierzcie mi robił wszystko zeby pogodział sie z nazreczonym i mowił ze sie ułoży i ja w to wierzyłąm ... ale żyłam tak dalej.. oszukiwałm sie teraz wiem/ pewnego razu moj przyjaciel opowiedział o swoejej systuacji żona okropna egoistka a on do rany przyłóż ,,.. normalnie sie popłakałm o on biedny przezył przez kobiete szok ale tylko dzieci go trzymały ..... po roku moj przyjaciel nie miał juz pomysłu jak mi pomagac moj narzecziny sprawdzął mnie chodz wiedział o miom przyjacielu ale nie wierzył przyjazn damsko mesko ale ja serio nic a nic .... mówił inaczej przy mnie a mamusi ciagle skarzył sie na mnie ... zrobiuli ze mnie potwora i to on poipchał mnie w ramiona przyjaciela..... teraz rozstałam sie z nazreczonym z nie mojej winy serio.... i boje sie bo moj przyjaciel bierze rozwód ale sa i dzieci... jestem w takim kotle ze sie boje ... pogubiłam sie ... nie wiem czy potrafie wybaczyc nazreczonemu jak ze man maanipulował ale nikt oprócz mojej przyjaciółki nie wie... dla rodziny jest spoko... co zrobic jaks ie dowiedza ze moze bedzie inny narzeczony rozwodnik? pomóżcie mi prosze.....mam Cierpiec i popadac w przeszłosć czy zapomniec.... ....

kaXka86
10-03-2008, 10:52
cześć czarna powiem ci jedno serce nei wybiera jeśli kochasz rozwodnika to bądź z nim to ty z nim bedziesz a nie rodzina ktoś mi to też powiedział ja pokochalam kolege z pracy bo daje mi owiele więcej niż eks narzeczony. jestem naparwde szczesliwa ze jestem z nim i planujemy rodzine wspolne mieszkanie to ejst wspaniale uczucie on naparwde nauczyl mnei kochac i byc kochana. jeśli tylko czujesz się z nim wspaniale to sluchaj serca co ono ci mowi a nie patrz na innych bo oni nic tak naparwde nei wiedza. trzymaj sie i powodzenia w decyzji:*

roman1
09-04-2008, 13:44
cze KASKA,co slychac??
wszystko wporzo?uklada sie tak jak bys chcialas?

kaXka86
04-06-2008, 22:02
Hej jest wspaniale wybrałam dobrą decyzje i niegdy jej nei zmienie Daje rade wszystkim
kierujcie sie swoim dobrem

kaja_24
09-06-2008, 14:30
moze to byc dziwne ale ja mam podobny problem.mam meza jestesmy 5 lat po slubie.mam kolege myslalam ze tak zostanie.ale fajnie mi sie z nim gada.i cos zaczelo iskrzyc nie jest mi obojetny.pocalowal mnie czule ja mu odwzajemnilam.glupio sie czuje ale sie stalo.a do meza tego nie czuje co do niego

myszka_20
10-06-2008, 21:35
Ciężka sytuacja.. Myślę, że nie powinnaś dłużej zwlekać i wkońcu podjąć jakąkolwiek decyzję.. bo wkońcu zostaniesz sama - weź to pod uwagę.. bo jeśli Twój facet odkryje w jakiś sposób, że zależy Ci na koledze z pracy to może Cię olać, a i z tym kolegą nie wiadomo jak się ułoży.. może przecież być tak, że postanowi nieodwzajemniac Twoich uczuć skoro Ty masz innego..
Najpierw radzę zastanowić się co oczekujesz od swojego chłopaka.. powiedz mu to. Porozmawiaj, daj jakieś znaki, że nie jest między wami dobrze.. może zrozumie. Każdy przecież jest inny.. A co do kolegi z pracy: to jak wiesz w związku czy przyjaźni wszystko wychodzi po czasie jaki kto jest itd. Może wydaje się tylko super facetem, a tak naprawdę jest tak jak każdy inny..??