PDA

Zobacz pełną wersję : przyjaźń między kobietą a mężczyzną!!!



stybia
13-11-2007, 02:16
Witam serdecznie.... siedze od kilku godzin w internecie i szukam konkretnej odpowiedzi na swoje pytanie: jak to właściwie jest z tą przyjaźnią damsko-męską.... i nic.... nie interesują mnie całkowicie wywody jakichś profesorów którzy bladego pojęcia chyba nie maja o życiu...

postanowiłam przyjść do Was po radę, chcę abyście wyraziły swoja opinie, przedstawiły swoje historie... z gory Wam za to dziękuje :)

kilka lat temu poznałam swojego obecnego chlopaka i jego znajomych. z nim sobie swirowalam na poczatku- ot takie lekarstwo po nieudanym związku- ale zaprzyjaźnilam sie w tym czasie z jego kolega, a nawet przyjacielem.
bardzo dobrze sie rozumielismy, zawsze gdy mialam problem mogłam zadzwonic, wyzalic sie, itp. w miedzy czasie zwiazalam sie ze swoim obecnym partnerem, ktoremu zaczelo przeszkadzac to, ze przyjaznie sie z jego kolega. a z tamtym jezdzilam na imprezy, na wczasy(paczką cała jeździlismy)- przeciez to nie moja wina ze moj facet nie mogl byc przy mnie zawsze kiedy go potrzebowalam(praca) a przyjaciel byl. zaczelam go traktowac jak brata... z biegiem czasu nasze wiezi zaczely sie coraz bardziej zaciesniac - dlugie rozmowy, smiech, zarty, kawka, spacery, imprezy, slodkie smski, itp. inagle zauwazylam ze moj najlepszy przyjaciel(trzymam praktycznie z samymi chlopakami, bo z nimi potrafie sie dogadac-mam tylko 7 kolezanek w tym 2 przyjaciolki-a kolegow nie zlicze:) ) zaczal zachowywac sie dziwnie.... tzn. odnioslam wrazenie ze nie patrzy na mnie jak na przyjaciolke, ale jak na dziewczyne, ktora sie jest zainteresowanym...
i co zrobilam...?? wykorzystalam to... bezczelnie, ale sama zaczelam go postrzegac jako faceta-ktory jest zawsze blisko, pamoeta o najmniejszych planach, rzeczach w moim zyciu, przytuli, jest mily, opiekunczy,ZAWSZE OBOK.
zrodzil sie romans... krotki, ale namietny.... wyjechal... zostalam znowu sama... zerwalam z chlopakiem bo sie pogubilam... przyjechal "przyjaciel" - piekne tygodnie spedzone razem i znow wyjechal.... powiedzial ze kocha, ale zostawil... wyszlo ze jak tylko sie faceci zakochuja to juz ich ne ma tak blisko...
pogubilam sie... trzy miesiace probowalam sie odnalezc... wrocilam do swojego faceta... przyjaciela nie ma...
wrocil teraz... ale traktuje mnie jak obca... moj facet sie smieje ze chcial mnie tylko wyrwac a jak go odtracilam to mnie olal....
a ja mysle ze nie potrafi sobie z tym poradzic, nadal kocha i niemoze mi tego darowac ze wrocilam do mojeg faceta...
czy jestem pewna wyboru??? nie... chyba kocham, ale brakuje mi zainteresowania "przyjaciela"
tego romansu nie powinno byc, ale jakby ktos cofnal czas to powtorzylabym to...
co mam zrobic aby odzyskac przyjazn... czy dam rade.... co on teraz czuje...???

marzena20
13-11-2007, 09:43
widac nie jestem sama z takim problemem, moj chlopak ma do mnie pretensje ze mam samych kolegow i nie mam prawie wcale kolezanek... a co do przyjaciela to mam takiego... jest teraz daleko odemnie ale tylko dlatego ze to ja wyjechalam... dzwonimy do siebie on mowi ze mnie kocha i ze teskni za mna ale ja wiem ze traktuje mnie jak siostre, ja zawsze moge na niego liczyc itd... powinnas sie zastanowic nad tym co czujesz i czego chcesz a nie oszukiwac siebie czy swojego chlopaka, a przyjaciel mogl sie pogubic w waszych relacjach... zapytaj go wprost co czuje do Ciebie i czego oczekuje... pozdrawiam...

stybia
14-11-2007, 14:00
Kochana Marzenko ja chcialabym wiedziec co on czuje, ale on nie chce mi powiedziec... wiem ze mnie kocha, ale nie naciskam aby mi powiedzial... sama nie wiem co czuje... a tak bym chciala....
p.s. powiem Ci ze co 2-ga dziewczymna ma ten problem. trzymaj sie. mam nadzieje ze my tez bedziemy w takich relacjach jak Ty ze swoim... my tez jestesmy od siebie daleko... ale sms-y i telefony sa...a raczej byly... teraz sporadycznie... pozdrawiam serdecznie

Ciarka
14-11-2007, 18:04
Stybia, zaglądam na różne damskie fora i wszędzie opinia jest taka sama: NIE ISTNIEJE PRZYJAŹŃ DAMSKO-MESKA!!! I jesli tego teraz nie zrozumiesz, to przez reszte zycia bedziesz unieszczęsliwiac swojego mężczyznę...Zresztą sama powinnas to zrozumieć po tym, co cie spotkało...Każda przyjaźń damsko-męska prowadzi z czasem w tym samym kierunku, bo jesli sie wspaniale rozumiemy, dogadujemy, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, to zblizamy sie na tyle, ze powstaje cos więcej, tworzy sie bliskość,a to juz własciwie jest związek między dwojgiem ludzi. I teraz decyzja, czy pójść do łóżka, czy nie tak naprawde nie ma juz wielkiego znaczenia, bo emocjonalnie to juz jest cos duzo więcej niz przyjaźń i to ma podstawowe znaczenie! Po czyms takim nie ma mowy o powrocie do poprzedniego stanu i nawet tego nie próbuj, bo zakłamujesz sytuację. Tu juz nie ma mowy o przyjaźni bo zdarzyło się, co sie zdarzyło i chcąc nie chcąc jest w tym już inne uczucie niz tylko przyjaźń. Jesli bedziecie próbowali to ciągnąć, to myslę, ze na pewno z którejś strony nie będzie to do konca uczciwe...

stokrotka28
14-11-2007, 18:22
Witam Was dziewczyny, moim zdaniem przyjazn mesko-damska nie istnieje, tzn moze zaczyna sie przyjazn ale predzej czy pozniej rodzi sie uczucie, pisze to z doswiadczenia.Kilka lat temu, jeszcze za studenckich czasow, tez mialam takiego przyjaciela, ktory mogl zawsze do mnie przyjechac jak mial problem, rozmawialo nam sie super, wszystko gralo. Tylko pewnego dnia w trakcie takiej naszej rozmowy on zaczal mnie calowac, nigdy tego nie zapomne, nie oparlam sie, nie potrafilam...zrodzil sie romas, ja bylam wolna on nie...trwalo to jakis czas po czym przestalam reagowac na jego telefony, mialam mniej czasu, bylo mi trudno, bardzo trudno ale wiedzialam ze to prowadzi do nikad...Potem wyjechalam, od tego czasu minelo juz 7 lat, mysle o nim czasami, tego co przezylismy nie zapomne nigdy, to byl piekny czas choc wiem, ze to byl "zakazany owoc",nie zaluje tego co sie stalo ale obiecalam sobie nigdy , nigdy wiecej.....No wlasnie, nigdy wiecej....teraz jestem mezatka i poznalam "wietualnego przyjaciela", nazywalismy to na poczatku przyjaznia, znowu super nam sie rozmawialo(gg,skyp, telefon) ale co raz wiecej mowimy o uczuciu, trwa to juz prawie rok i nie wiem do czego nas doprowadzi...Wlasnie takie sa efekty przyjazni mesko-damskich.Nie wiem moze to ja jestem zbyt ulegla i zbyt uczuciowa, moze powinnam to wszystko lepiej kontrolowac, nie wiem....
Pozdrawiam cieplutko :)

Ciarka
14-11-2007, 18:31
Stokrotka28, nie pakuj sie drugi raz w to samo bagno...Bedziesz cierpiec, a z powodu twojej niefrasobliwosci bedą cierpiec i inni......

Bibi88
14-11-2007, 18:31
Ja myślę że przyjaźń damsko-męska istnieje tylko w związkach.

Ciarka
14-11-2007, 18:33
Tylko czy wtedy jescze jest to przyjaźń? :confused:

Bibi88
14-11-2007, 18:36
ja myślę że tak jeśli dwie osoby są ze sobą szczere i widzą że mogą na sobie polegać...
Mój związek jest oparty na przyjaźni

stybia
14-11-2007, 18:59
Dziewczyny wszystkie wiemy, ze nie istnieje taka przyjaźń, a dokładnie istnieje tylko do pewnego momentu - do momentu, gdy jedna strona się nie zaangażuje. iwszystko jest ok, gdy tak jak Marzenka pisala wszystko sobie wyjaśnimy na poczatku z "przyjacielem". gorzej gdy tego nie zrobimy. Stokrotka28 wyjechala- Kochana teraz robisz drugi raz ten sam błąd- wiesz ze to "zakazany owoc", ale tez dobrze wiesz, ze ten najlepiej smakuje. :)) i prawdopodobnie dlatego robisz to drugi raz. tylko tak jak napisala Ciarka(Pozdrawiam:) )) bedziesz znowu cierpiała i gdzie uciekniesz?? masz meża??!! teraz juz bedzie trudniej...

stokrotka28
14-11-2007, 20:35
Wiem, ze to nie ma najmniejszego sensu, ale nie potrafie powiedziec nigdy wiecej nie bedziemy sie ze soba kontaktowali, mam wrazenie, ze gdy tak zrobie to strace cos cennego...

stybia
14-11-2007, 20:43
sTOKROTKO28 wiem co czujesz- ja tez nie umiem zapomniec choc chce- nie potrafie zyc bez swojego "przyjaciela" :( nie umiem zyc obok niego- to sie chyba nazywa egoizm:) mam silne poczucie jego wlasnosci. ja tez sie boje ze ostatecznie powiem "sluchaj stary to koniec naszej znajomosci" to strace kogos waznego... poza tym ja tego nie chce a po co robic cos wbrew sobie??? :) zycie jest takie ciekawe...

stokrotka28
14-11-2007, 21:30
Witaj Stybia, jak dobrze, ze choc Ty mnie rozumiesz i wiesz co czuje, to jest bardzo trudna sytuacja i nieplanowana.Nie chcialam tego, nie mialam zamiaru sie zakochac ale stalo sie i nie potrafie sobie z tym poradzic.Wiem, z bede cierpiec, juz cierpie ale to chyba jeszcze za malo, zeby podjac ta ostateczna decyzje.Pozdrawiam cieplutko

stybia
14-11-2007, 21:57
stokrotko28 wlasnie dlatego rozpoczelam ten watek, bo mam z tym problem i mam nadzieje ze dziewczyny ktore wejda na ten temat udziela mi (a teraz okazuje sie ze i Tobie) kilku cennych informacji, opisza swoje przezycia, swoje doswiadczenia i moze wyciagniemy z tego wnioski:) powiem Ci szczerze, ze tak sobie o Tobie myslalam i przelozylam to wszystko na siebie- wniosek z tego taki ze ja mam narazie chlopaka-narzeczonego-planuje on slub, malzenstwo, dzieci--wspolne zycie; a ja co?? nadal nie wiem czy to napewno ten. a wszystko przez ta przyjazn. nie wiem czy warto uciekac w malzestwo z nadzieja ze to sie zmieni, gdy juz wiem ze Ty "ucieklas" wczesniej a teraz masz kolejna taka sytuacje-fakt ze z kim innym.... sama nie wiem... niby tak niewinnie sie wszystko zaczyna: rozmowy, telefony, smsy a pozniej uczucie, ktore jest zakazane ale jakze piekne...:)

stokrotka28
14-11-2007, 22:41
wiesz wnioski to ja wlasciwie wyciagnelam juz z tamtej przyjazni, ale i tak to mi nie wiele pomoglo, moj rozum podpowiada mi co powinnam zrobic i zgadzam sie z nim, niestety serce temu zaprzecza...I prowadz tu walke serca z rozumem.... ;)

stokrotka28
14-11-2007, 22:43
A co do Twoich planow zyciowych, to nie wiem co mam Ci doradzic, chyba nie jestem ta wlasciwa osoba. W dniu slubu mozesz byc wszystkiego pewna ale to sie bardzo szybko moze zmienic... i to jest chyba zycie, nikt nie mowil ze bedzie latwe...Buzka

stybia
14-11-2007, 22:58
:) Kochana to i ja mam tak, ze rozum jedno a serce -drugie. ale szczerze to jak narazie nie bylo nas tutaj az tak duzo-tylko Ty opowiedzialas jak to jest u Ciebie...za co dziekuje:) licze ze bedzie nas z czasem wiecej, aby wymieniac sie doswiadczeniami:) pozdrawiam :*

stokrotka28
14-11-2007, 23:29
Oj obawiam sie, ze bedzie wiecej ale tych ktore nas potepia, moze i maja racje moze i nie, bo ciezko jest oceniac kogos, skoro nie znalazlo sie w podobnej sytuacji, nie wszystko w zyciu mozne zaplanowac, nie nad wszystkim mozna zapanowac i nie wszystko jest czarne i biale, choc kiedys sama tak myslalam...

stybia
14-11-2007, 23:46
Stokrotko28 widze ze naprawde jestesmy baaardzo podobne:) ja tez tak kiedys myslalam- ze nie mozna sie zakochac w przyjacielu, ze istnieje przyjazn damsko-meska, ze nie mozna czuc "czegos" do kolegi swojego chlopaka, itd.
szybko zmienilam zdanie gdy sama w to wszystko wpadlam. :) a te ktore nas potepiaja- prosze takze o uzasadnienie-krytyka tez mile widziana:) z tym tez trzeba sie liczyc jak sie robi to, co w ogolnym pojeciu "jest zakazane, niedozwolone, niemoralne, itp." :)

Ciarka
17-11-2007, 11:36
z tym tez trzeba sie liczyc jak sie robi to, co w ogolnym pojeciu "jest zakazane, niedozwolone, niemoralne, itp." :)
Tu nie chodzi o te pojęcia, nie chodzi o ogólnie panujące normy etyczne, tylko moim zdaniem zawsze, zawsze w takich sytuacjach najważniejszy jest CZŁOWIEK!!! Krzywdzicie bliskich, oddanych wam ludzi, oszukujecie ich i to jest naganne :( Powiem Wam o co miałam największy żal do kochanki mego mężczyzny, nie o to, że go uwiodła, nie o to, że go pokochała, nie o to, że mnie robiła w konia przez wiele miesięcy (tzn oczywiście, że o to też, ale to nie to było najgorsze)...Najbardziej mnie zabolało to, ze ona wcale nie chciała z nim sie związać!!!!!!!!!! To po co to wszystko?! Jesli jest wielka milość, jesli między dwojgiem ludzi dzieje sie cos takiego, ze nie sa w stanie nad tym zapanowac, jeśli po latach innego życia nareszcie sie odnajdują i sa dla siebie wszystkim, sa dwiema połówkami pomarańczy, to ja im dam jeszcze swoje blogosławieństwo, trudno, tak sie czasem dzieje... Ale nie moge znieść tego, że rozwalaja cudze życie dla chwilki przyjemności.....Że czują się niedocenieni i poszukują dowartościowania kosztem cudzego ułożonego życia......Bo tak naprawde dziewczyny odpowiedź tkwi w Was samych i np. Ty Stokrotko bardzo przypominasz mi kochanke mojego m. ona tez znała już smak romansu i z moim m. wlazła w taki układ już drugi raz. I to mi się cholernie nie podoba, bo człowiek powinien się uczyć na własnych błędach. Jesli nie umiecie trwać w stałym związku z jednym partnerem to albo sie nie wiążcie na stałe, albo poszukajcie rozwiązania problemu w gabinecie psychologa, a nie w ramionach kolejnego kochanka... Bo jak juz pisałam, problem tkwi w was samych, a jest nim zazwyczaj bardziej lub mniej ujawnione niedowartościowanie......
Dziewczyny, pomimo tego, że jesteście po drugiej stronie barykady ;) życzę wam mądrych, dojrzałych decyzji. Życzę Wam, żebyście się odnalazły, żebyście odnalazły same siebie i swoją miłość............

stybia
17-11-2007, 13:14
Witam,
Ciarka masz racje. wczoraj ostatecznie zakonczylam ta dziwna opcje ze swoim "przyjacielem". nie wiem jak to bedzie, nie wiem jak to bede przechodzila... on mi tego wogole nie ulatwia. pisze, dzwoni... masz racje- zachowujemy sie jak egoistki. fakt, ze my nie rozbijamy zwiazkow- ale kto wie co byloby w przyszlosci jesli bym sie nie otrzasnela.
dziekuje...
stokrotko28 napisz co u Ciebie.
pozdrawiam.

stybia
17-11-2007, 14:11
prosze jednak o Wasze opinie na temat przyjazni miedzy kobieta a mezczyzna, o Wasze doswiadczenia w tej sprawie.
dziekuje... :)

Mari
17-11-2007, 14:41
stybia,
Wiesz tak z perspektywy latek powiem może troszkę przewrotnie do innych opinii..tak jest przyjaźń pomiędzy Kobietą a Mężczyzną ...Jednak jest to dość ryzykowne , ale nie ze strony Mężczyzny a Nas :confused: bo, bo , bo?
bo my angażujemy się często emocjonalnie , choć na początku nawet nam do głowy to nie przychodzi..Nie wiem dlaczego tak się z nami dzieje..mogę pogdybać..uczucie ciepła,zrozumienie , gotowość Przyjaciela , który tak naprawdę czuje się Przyjacielem bez podtekstów ..do pomocy ,rozwiązania jakiegoś Nas nurtującego problemu?..no właśnie a Nasz reakcja ?.Zaczynamy porównania :( do Partnera..Męża... Przyjaciel wychodzi na tym "in plus" i zaczynamy Go cenić i widzieć w Nim potencjalny "falochron" na życie..Oczywiście poddajemy się temu ? na początku bezwiednie , instynktownie
i w pewnym momencie po prostu zaczynamy kochać bardziej od stałego Partnera.
Podałam skrajny przypadek :D ..są prawdziwi Przyjaciele Mężczyźni np. Związek + Związek =przyjaźń dwóch małżeństw itp., ale to "norma" nie podlegająca dyskusji ...

pozdrawiam cieplutko ;)
aj sory teraz zobaczyłam ,że nic wesołego nie napisałam!...poprawię się w następnych :p

Ciarka
17-11-2007, 17:31
Mari, częściowo masz rację, ale ja sadzę, że w mysl przysłowia: "jak nie urok to sraczka" :D oraz "na dwoje babka wróżyła" to sa dwie opcje: pierwsza ta z twojego postu, a druga, ze to mężczyzna zaczyna traktować te przyjaźń jako cos więcej, znma pare takich przypadków :(
Stybia, piszesz, ze nie rozbijasz związków,a co z twoim związkiem? Nie rozwalasz czyjegoś tylko swój własny. Dlatego warto sie dobrze zastanowić; a może trzeba odejść od stałego partnera, może to drugie jest prawdziwą milością? Każde rozwiązanie jest dobre, byle uczciwe, najgorzej to ciągnąć za ogon dwie sroki naraz......

adelajde26
18-11-2007, 11:49
dziewczyny, nie wyobrażam sobie że się zakochuje w moim przyjacielu a jestem z kimś innym ,bo to jest normalna zdrada, i nic nie zmienia tego fakt że było to nieplanowane, zakochanie sie w kimś innym ,niekoniecznie w przyjacielu to zdrada,tak po prostu
Jestem monogamistką i kocham tylko jednego a przyjaciół facetów mam i to paru, ale nie spędzam z nimi całego mojego czasu, tak jak nie spędzam go z moją przyjaciółką, bo mam swoją rodzinę, czasami umawiam się z przyjacielem-kumplem na ploty na skypie, czy jak przyjeżdżamy do polski wszyscy spotykamy sie przy piwku,są telefony, zwierzenia jak to się w życiu dzieje, ale ja KOCHAM swojego faceta, i to z nim chce spedzać i spędzam życie,nie mówie że przyjaźń damsko-męska jest możliwa zawsze, bo myślę że zależy to od ludzi jakimi jesteśmy
pozdrawiam i mam nadzieję że uda się wam wyprostować swoje życie uczuciowe,bez ranienia wszystkich naokoło

stokrotka28
18-11-2007, 13:29
Do Stybia; u mnie podobnie jak u Ciebie, kilka dni temu powiedzialam, ze to nie ma sensu, ze prowadzi to do nikad, on pisze nadal, ja nie mialam ostatnio czasu, zebu mu dac choc krotka odpowiedz, wiec nie bardzo wiem na czym stoimy. Tak dla sprostowania chce napisac, ze w naszym przypadku to byla przyjazn, w ktora wdarlo sie uczucie i niestety to nie jest juz ta sama przyjazn i to juz nie wroci. Chce napisac, ze nie doszlo miedzy nami do fizycznej zdrady, my sie nawet nigdy nie spotkalismy. Poznalismy sie jak on byl na kontrakcie poza granicami kraju, wydaje mi sie ze potrzebowal kogos komu mogl sie wyzalic, opowiedziec o swoich obawach, nie wszystko chcial opowiadac zonie, nie chcial jej martwic, ale mial potrzebe porozmawiania z kims. Tam gdzie przebywal przez 6 miesiecy nie jest wesolo. I tak sie zaczela nasza znajomosc, ja tez nie mieszkam w Polsce i tez potrzebowalam czasem sie komus wyzalic, no i tak ze soba rozmawialismy godzinami. Swietnie sie rozumielismy. Ale jak juz napisalam, zaczelismy rozmawiac o uczuciu...a tam gdzie pojawia sie uczucie nie ma juz czystej przyjazni damsko-meskiej. Dzieli nas dosyc duzo kilometrow, wiec raczej nigdy sie nie zobaczymy, bo i wlasciwie po co, oboje mamy rodziny. Pozostaje tylko wspomnienie mile spedzonych chwil i uczucie, ze moze poznalismy sie ciut za pozno...
Pozdrawiam

white_chocolate
18-11-2007, 14:02
hmm.. podobno przyjaźń między kobiętą i mężczyzną może być tylko 'łóżkowa';) i ja bym się z tym zgodziła bo prędzej czy później całe to przedstawienie kończy się smutną utratą kontaktu albo zwyczajnie w sypialni.. a najbardziej przypominające tą przyjaźń to wg mnie kontakty przez internet, gdzie rozumiemy się, rozmawiamy, pocieszamy, przeżywamy to co druga osoba ale na coś więcej zwyczajnie nie ma szans.. pozdrawiam:)

stokrotka28
18-11-2007, 14:18
no wlasnie taka internetowa "przyjazn" mnie dpadla, bylam pewna ze jak wroci do domu to wszystko sie skonczy, ale sie pomylilam...

stybia
18-11-2007, 17:16
hej Dziewczyny,
jestem Wam bardzo wdzieczna za opinie. Wasze opinie nie sa mi potzrebne tylko do "wlasnego uzytku" ale postanowilam napisac o tym prace z Psychologii i Wasz wklad bedzie w nia olbrzymi.
dziekuje!!!

stokrotka28
18-11-2007, 17:24
Hej Stybia, bardzo dobry pomysl, sama juz mowilam, ze gdybym jeszcze kiedys zdecydowala sie ponownie pojsc na studia to temat, milosci, przyjazni i internetu, bylby swietnym tematem na prace magisterska. Powodzenia,
ps. jak bedziesz miala jakies ankiety do wypelnienia, to dawaj haha

stybia
18-11-2007, 17:27
do Stokrotka28: Kochana chyba Ty mnie najbardziej rozumiesz. u mnie tez niestety wkradlo sie uczucie i juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys... teraz jest zal...bol...rozczarowanie...pustka... troche to niesprawiedliwe, ale ...

do Mari:zgadzam sie z Toba, to jest ryzykowne, wkrada sie uczucie... napisalas ze to jest skrajny przypadek ale niestety najczesciej sie zdarza. ciagle czekam na Wasze przemyslenia. dziekuje za opinie.
pozdrawiam

do Ciarka: wzielam sobie Twoje slowa do serca i tak jak wczesniej pisalammysle o tym aby zostac sama i dowiedziec sie czego chce od zycia. ale to kolejny powazny krok w moim zyciu i pewnie znowu bede sie troche zastanawiac i zbierac aby roztrzygnac to ostatecznie. pozdrawiam

do mama-maksika: rozumiem Twoje zdanie, ale czasami nie jestesmy w stanie zaplanowac swojego zycia i przewidywac czy w kim sie zakochamy/zauroczymy w kimkolwiek (nie patrzac czy to przyjaciel czy nie) nawet z kims bedac. :)
pozdrawiam

Mari
18-11-2007, 18:49
Stybia ,
Tak sobie teraz pomyślałam czytając dzalszy ciąg Twojego wątku , a czy aby koleżanko Ty nie darzysz kolegi większym uczuciem jak partnera? i czy czasami kolega "charakterkiem" bardziej do Ciebie pasuje jak Twój "stały"?.
Wiesz dlaczego tak myślę? ...bardzo ciepło o nim piszesz ..zwróć uwagę a o partnerze piszesz ciut ..że pracuje...
Aj, chiba ;) kochamy się w koledze! :D .Pamiętaj jak się ma wybór i jest sie wolną , bierze się dla siebie najlepsze "kąski" ...

pozdrawiam

Mari
18-11-2007, 18:51
Stybia ,
Powiedz mi jeszcze dlaczego wybrałaś obecnego , a nie kolegę?


;)

stybia
18-11-2007, 19:15
Mari,
hmmm... powiem Ci, ze to baaardzo skomplikowana sprawa... wydaje mi sie ze "koledze" dalam za malo czasu, a przede wszystkim sobie. jak przeczytalas w mojej histori- rozstalam sie z obecnym i chyba "kolega" tez dal mi za malo czasu na to aby sie odnalesc. :( siedze jak tylko po poludniu przeczytalam Wasze opinie i mysle, ze mimo iz "ostatecznie" zakonczylam z "przyjacielem" to i tak nie moge sie pozbierac - tesknie. :(
mozliwe ze czuje cos wiecej niz sympatie, ale szczerze-to zawsze staralam sie nie dopuszczac do siebie tej mysli.
sama nie wiem co zrobic... czuje sie zagubiona... :(

Mari
18-11-2007, 20:08
Przepraszam Stybia,
ja nie chciałam abyś się zasmuciła...buuu naprawdę :( , tylko zaintrygowało mnie że tyle ciepłych słów pisałaś o nim , a tu ras pras i rozstanie .Myślałam,że później, później ...za miesiąc , dwa twoje posty będziesz pisać o innym ;) ..., sory jeszcze raz :confused:

stybia
18-11-2007, 21:02
Mari nie przepraszaj, ba ja sie nie zasmucilam z powodu Twojej wypowiedzi. :) ja poprostu od kilku miesiecy jestem w przyslowiowej kropce. :(
mam teraz chec napisac do niego... ale po co?? jak sama "ostatecznie" zakonczylam... a moze wbrew sobie i swojemu sercu??...

stybia
20-11-2007, 03:00
niestety :confused: nie potrafilam nie odpisac na jego( "przyjaciela") smsy... a moze nie "niestety"... pisze, meczy mnie i siebie, bo chcialam to zakonczyc a nie potrafie... :(
to nie jest takie proste... wczoraj moj facet zaczalmi robic jazdy za to, ze mam duzo znajomych, ale mam sie z nimi nie spotykac, a przynajmniej nie czesto.. on raz na miesiac przyjezdza a ja co?? mam siedziec w domu i odciac sie od swiata i siedziec w domu jak stara wdowa? nawet one maja lepiej. powiedzial mi ze jestem pelna nienawisci do jego znajomy(co jest nie prawda bo mam z nimi b.dobry kontakt i wszystkich bez wyjatku akceptuje-choc niektorych nie lubie-ale nie pokazuje im tego). a chwile pozniej powiedzial ze on sie mus wyszalec i dlatego na imprezach zachowuje sie jakbym byla powietrzem i klepie po tylku obce kobiety-tego nie powiedzial, ale tak zrobil niedawno tlumaczac sie ze chcial aby sie odwrocila! :(
oczywiscie jak mowie co mi przeszkadza, ze poczulam sie wtedy strasznie (widzieli to nasi znajomi) to powiedzial ze wyolbrzymiam i przesadzam...
moze czas zakonczyc jakze toksyczny zwiazek?? chyba nie pasujemy do siebie...

andzia500
20-11-2007, 03:22
Witam serdecznie.... siedze od kilku godzin w internecie i szukam konkretnej odpowiedzi na swoje pytanie: jak to właściwie jest z tą przyjaźnią damsko-męską.... i nic.... nie interesują mnie całkowicie wywody jakichś profesorów którzy bladego pojęcia chyba nie maja o życiu...

postanowiłam przyjść do Was po radę, chcę abyście wyraziły swoja opinie, przedstawiły swoje historie... z gory Wam za to dziękuje :)

kilka lat temu poznałam swojego obecnego chlopaka i jego znajomych. z nim sobie swirowalam na poczatku- ot takie lekarstwo po nieudanym związku- ale zaprzyjaźnilam sie w tym czasie z jego kolega, a nawet przyjacielem.
bardzo dobrze sie rozumielismy, zawsze gdy mialam problem mogłam zadzwonic, wyzalic sie, itp. w miedzy czasie zwiazalam sie ze swoim obecnym partnerem, ktoremu zaczelo przeszkadzac to, ze przyjaznie sie z jego kolega. a z tamtym jezdzilam na imprezy, na wczasy(paczką cała jeździlismy)- przeciez to nie moja wina ze moj facet nie mogl byc przy mnie zawsze kiedy go potrzebowalam(praca) a przyjaciel byl. zaczelam go traktowac jak brata... z biegiem czasu nasze wiezi zaczely sie coraz bardziej zaciesniac - dlugie rozmowy, smiech, zarty, kawka, spacery, imprezy, slodkie smski, itp. inagle zauwazylam ze moj najlepszy przyjaciel(trzymam praktycznie z samymi chlopakami, bo z nimi potrafie sie dogadac-mam tylko 7 kolezanek w tym 2 przyjaciolki-a kolegow nie zlicze:) ) zaczal zachowywac sie dziwnie.... tzn. odnioslam wrazenie ze nie patrzy na mnie jak na przyjaciolke, ale jak na dziewczyne, ktora sie jest zainteresowanym...
i co zrobilam...?? wykorzystalam to... bezczelnie, ale sama zaczelam go postrzegac jako faceta-ktory jest zawsze blisko, pamoeta o najmniejszych planach, rzeczach w moim zyciu, przytuli, jest mily, opiekunczy,ZAWSZE OBOK.
zrodzil sie romans... krotki, ale namietny.... wyjechal... zostalam znowu sama... zerwalam z chlopakiem bo sie pogubilam... przyjechal "przyjaciel" - piekne tygodnie spedzone razem i znow wyjechal.... powiedzial ze kocha, ale zostawil... wyszlo ze jak tylko sie faceci zakochuja to juz ich ne ma tak blisko...
pogubilam sie... trzy miesiace probowalam sie odnalezc... wrocilam do swojego faceta... przyjaciela nie ma...
wrocil teraz... ale traktuje mnie jak obca... moj facet sie smieje ze chcial mnie tylko wyrwac a jak go odtracilam to mnie olal....
a ja mysle ze nie potrafi sobie z tym poradzic, nadal kocha i niemoze mi tego darowac ze wrocilam do mojeg faceta...
czy jestem pewna wyboru??? nie... chyba kocham, ale brakuje mi zainteresowania "przyjaciela"
tego romansu nie powinno byc, ale jakby ktos cofnal czas to powtorzylabym to...
co mam zrobic aby odzyskac przyjazn... czy dam rade.... co on teraz czuje...???

Hej
Ty wiesz najlepiej
to co ty robisz
ty ich znasz
nikt Ci nie poradzi
masz komplikt w glowie i nic wiecej
ciekawe ile masz lat?????
ale pomysl ze by to nie bylo na cale zycie
a zobaczysz co pisze
szczegolnie poznasz na swoim slubie
wiec zrob to wszystko dobrze
bo bedzie Ci zle
przez pare lat i wiecej
Anna

stybia
20-11-2007, 03:59
"zrob to wszystko dobrze"- tzn.?? co to znaczy dobrze??? dlatego mam metlik bo wlasnie nie wiem jak i z kim bedzie mi dobrze...
zobaczysz na slubie- moze byc juz zapozno:((
pozdrawiam

Ciarka
20-11-2007, 10:38
Stybia , ciesze się, ze na stare latka trafię do czyjejś pracy magisterskiej :D :D :D
A na poważnie: pisałas, że postanowiłas na razie pobyc sama, a w ostatnim poście, ze twój partner robi ci jazdy....Czyli jeszcze nie wprowadziłas w zycie tego postanowienia? Ja bym sie na twoim miejscu powaaaaażnie zastanowiła, póki jeszcze nie doszło do tego ślubu z postu Andzi....Mam podobne wrażenie jak Mari, że byc może tracisz miłość swojego życia, bo.....No właśnie, bo co? Dopóki nie założysz prawdziwej rodziny, masz czas na wybory. Jasne, ze nie obejdzie sie bez czyjegoś bólu, ale tak jest z miłością.....Dokonaj dobrego wyboru teraz, żebyś potem nie cierpiała przez reszte życia, bo to będzie wracać......

stybia
20-11-2007, 14:11
Ciarka zanim zdecyduje sie na ostateczny krok musze sie przygotowac psychicznie na ten krok...
poza tym "przyjaciel"... no wlasnie dzisiaj dostalam od niego dziwnego sms-a... ogolnie chodzilo o to, ze on wie jak sie czuje moj facet i musi sie wycofac... trace grunt pod nogami... :(

MAMAELI
21-11-2007, 11:11
Witam. Jestem tu po raz pierwszy jako pisząca i czytam to wszystko z przerażeniem. Obecnie mam 25 lat. Jak miałam jakieś 14-15 poznałam chłopaka o 6 lat starszego (wprowadził się obok) Od tamtej pory jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nigdy nie było mowy o pocałunkach czy seksie. Był ze mną w najtrudniejszych chwilach mojego życia (śmierć ukochanego taty :( ). Wiele razy nocowałam u niego w domu. Teraz mam cudownego męża i wspaniałą córcie a on nadal jest moim (a teraz i mojego męża) PRAWDZIWYM PRZYJACIELEM !!
Uważam, że trafiałyście na facetów, którzy nie wierzą w przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną. I dlatego tak się dzieje

takaXania
21-11-2007, 12:02
PRZYJAZN DAMSKO MESKA? :) jest możliwa jak najbardziej:)
1. ... Kocham mojego brata całym sercem. Najmocniej na świecie!!!! i choć nie mieszkamy juz znaszymi rodzicami bywają dni (noce) ze idziemy "spac" do domu rodzicow i bojcymy ile sie da. Nawet do rana.... o wszystkim:)
...i kiedy jest nam źle, kiedy chce nam sie piwa, kiedy trzeba jechać na zakupy do hipermarketu zawsze znajdziemy dla siebie czas choć mamy partnerów:) na których mozemy sobie razem ponarzekać miedzy sobą:)
Jest on moim najlepsiejszym przyjacielem... takim od serca:) choć jest 6 lat starszy ode mnie. mówilam juz ze go kocham?:)
2. Poznał mnie z nim brat. Jest cudownym, mądrym wrażliwym facetem. zawsze wiec gdy coś lezy mi na sercu, coś mnie gryzie....
krótko: Tylko pozazdrośc jego żonie że ma takie codeńko w domu
P. jest 9 lat starszy ode mnie.
heh. Chyba lepiej sie dogaduje ze starszymi facetami...

Ciarka
21-11-2007, 19:29
Mamaeli Wyjatek potwierdza regułę :)
Taka ania Ile czasu sie znacie?
Pamietajcie dziewczyny, ze zycie jeszcze przed wami, a skąd wiecie, dokąd te przyjaźnie zmierzają?
Owszem przemawia przeze mnie ból i brak zaufania po tym, co mnie spotkało...i nie potrafie uwierzyc w szczerość przyjaźni damsko-meskiej. Chciałabym wejść na to forum za 20 lat i usłyszec od was, ze te przyjaźnie nadal wyglądaja tak jak dziś, ale jakoś nie potrafię w to uwierzyc....A mimo to życze wam tego!

wild_rose
21-11-2007, 20:55
Ja też wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny. Ale myślę, że to dość rzadkie zjawisko. Przyjaźnimy się z Michałem już 10 lat :) i nic się nie zmienia :)
I jest dla mnie tak samo... aseksualny jak był na początku naszej znajomości. Wiem, że mogę na Niego liczyć w każdej sytuacji, wiem, że mogę się do Niego przytulić, kiedy jest mi smutno i wiem, że nie ma w tym... "drugiego dna". Jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo (a przecież nie myśli się o seksie z bratem ;) ). I wiem, że On na mnie też nie potrafi spojrzeć jak na kobietę (tak jak ja nie widzę w Nim faceta- to prostu Michał :) ). Nie potrafię tego inaczej wyjaśnić, słowo "aseksualny/-a" to jedyne jakie przychodzi mi teraz do głowy. Ja nawet nie wiem, czy On jest przystojny, bo... nie pasuje do Niego ta kategoria :) wiem, że podoba się kobietom, więc chyba jest, ale... co za różnica? :)

wild_rose
21-11-2007, 20:59
I też u siebie nocowaliśmy wiele razy, będąc nastolatkami. I nic. Więc zakładam, że skoro było tyle okazji i do niczego nie doszło- nikomu to nawet przez myśl nie przeszło!- to już tak zostanie :)

stybia
21-11-2007, 22:30
dziewczyny ja chce Wam tylko pogratulowac! :)
ja nie mowie ze nie mam kolegow-przyjaciol facetow z ktorymi mnie nic nie laczy oprocz kolezenstwa, ale trafila sie przyjazn ktora zaprowadzila mnie dalej- a raczej ktora rozwinela sie w uczucie.
Ciarka ma racje- ciekawe, czy z Waszych przyjazni nic wiecej nie bedzie:) a poza tym czy macie pewność, ze Wasi Przyjaciele nic do WaS n ie czuja???

wild_rose
23-11-2007, 12:36
Szczerze? tak :)

Ciarka
24-11-2007, 20:20
Wild rose, a czy jestes mężatką? Bo to dość zasadnicze pytanie...

wild_rose
24-11-2007, 20:57
Nie. A dlaczego pytasz? Papierek coś zmienia? ;)

Ciarka
24-11-2007, 21:26
To może inaczej, czy masz stałego partnera, mężczyznę, z którym jesteś? Papierek nie ma znaczenia :o

wild_rose
24-11-2007, 21:40
Tak. Od ponad trzech lat. I od ponad roku mieszkamy razem. Wiec? Jaka teoria sie z tym pytaniem wiazała? Bo chciałabym wiedzieć o czym teraz rozmawiamy ;)

Ciarka
26-11-2007, 18:38
Chciałam zapytać, czy on wie o tej przyjaźni, czy odkąd jestescie razem, to nic w twoich relacjach z przyjacielem nie uległo zmianie, czy Twój mężczyzna wie o wszystkich waszych spotkaniach, zna relacje między wami i czy nigdy nie miał nic przeciwko temu? Nic sie za tym nie kryje ;) po prostu inaczej jest z przyjaźnią samotnej z samotnym a inaczej to wygląda w przypadku, gdy z kims sie wiążesz...

stybia
26-11-2007, 23:49
Kochane i wszystko wrocilo... w weekend widzialam sie ze swoim przyjacielem... dzis mi napisal ze chce aby bylo jak kiedys...
moj facet powiedzial ze jestem "po************-nie dlatego ze sie widzialam z przyjacielem(o tym nie wie). tak w trakcie rozmowy ...
powiedzialam dosc-nie dam sie tak traktowac...
przyjaciel jest na tapecie... :)

sarna
27-11-2007, 17:35
I bardzo dobrze Sybia,bierz nogi za pas i jak najdalej od tego czlowieka.Narazie rani cie slowami ,a potem beda rece.Porozmawiaj otwarcie z przyjacielem,powiedz ,że ci zależy i korzystaj ze szczescia,ktore masz.To jest twoje życie i rob tak aby tobie bylo dobrze.Powodzenia.Buzka ;)

stybia
27-11-2007, 17:46
dziekuje Sarenko. juz od dzisiaj korzystam z zycia i ze spokoju. :) powiedzialam mu wczoraj ze niedlugo bedzie tak ze zacznie uzywac rak- to powiedzial ze to ja go sprowokowalam do tego, ze tak powiedzial. wiec powiedzialam ze zwala na mnie wine i sie usprawiedliwia, a jak mnie kiedys uderzy to tez bedzie ze ja go sprowokowalam...

pozdrawiam Cieplutko

stybia
29-11-2007, 00:55
zycie... przepelniona tyloma wątpliwościami czekam aż sie wszystko samo ułoży... ale to chyba nic nie da... w styczniu zostane bez przyjaciela na 8 miesiecy... zostane sama... i po co to wsxzystko... moze lepiej byloby jednak to skonczyc??? ta "przyjazn", ktora ma silniejszy wydźwięk niż powinna...
czuję się zagubiona... może to chwila słabości... ale pchac sie znowu w związek na odleglość i znowu zostać sama bez wsparcia... pozwolic sobie na brak czułości... znowu??? :( :( :(

sarna
29-11-2007, 02:11
A co to za marudzenie??
A tak poważnie,to on wyjeżdza do pracy czy gdzie? A ty nie możesz jechać?Jeżeli do pracy to bedzie mógł chyba przyjeżdzać?Rozmawiałaś z nim o tym i co on na to? Dużo pytań,ale jeżeli możesz to odpowiedz.Jeżeli zrezygnujesz to możesz potem żałować,trzymaj sie.Bużka ;)

stybia
29-11-2007, 03:20
czas i na mnie zeby troche pomarudzic:) a tak powaznie, wyjeżdża do pracy. ja nie moge wyjechac - studia(mam zelazna zasade - nie stawiac faceta wyzej niz studia). a z tymi przyjazdami to jest wlasnie problem. moze po 6 miesiacach uda mu sie na 2 tygodnie przyjechac. :( a to nie jest pozytywna perspektywa... :( a jak on wroci to ja wyjade na wymiane do Hiszpanii i mozemy sie lacznie w najgorszym przypadku nie widziec 1,5 roku. :(
zeby nie zwariowac to cale mieszkanie wysprzatalam-az mnie dusi od tych preparatow do czyszczenia. :) :):)

pozdrawiam, buziaki

Ciarka
30-11-2007, 20:30
Stybia, ale rozwiązaniem tego problemu nie jest pozostanie w dotychczasowym związku...Mysle, ze tego faceta powinnas zostawic bez względu na układ z przyjacielem...

stybia
01-12-2007, 00:26
Ciarka wiem... jestem na najlepszej drodze aby zostawic go daleko za sobą i wieść samotne ale szczesliwe zycie...
dziekuje za wsparcie.
pozdrawiam

Ciarka
01-12-2007, 10:16
zostawic go daleko za sobą i wieść samotne ale szczesliwe zycie... Ta opcja mi również wydaje sie być zoraz bliższa......

stybia
02-12-2007, 01:46
Ciarka a co sie u Ciebie stalo??

Ciarka
02-12-2007, 14:13
U mnie się własnie nic nie dzieje :(

stybia
02-12-2007, 21:24
moj facet nie chce isc na sylwestra- znalazlam powod... :) powiedzialam ze sama pojde do znajomych jak mu bal ze znajomymi w restauracji nie pasuje! to powiedzial ze mozemy posiedziec w domu... hehehe bo ja mam pewnie 80lat aby sylwestra spedzac w domu!!!! ide sama... dzis zadzwonil i spytal czy nie moge zadzwonic do tej restauracji i nas zapisac- powiedzialam, ze mam juz plany a Sylwestra z nim mi sie odechcialo juz tydzien temu... mozolnie idzie mi przeciecie pepowiny ktora mnie z nim laczy, ale jest coraz lepiej...
p.s. Ciarka lepiej jak nic sie nie dzieje niz mialoby sie cos zlego dziac:) pozdrawiam

Mari
02-12-2007, 21:30
stybia ,
Ciarkę trzeba podminować :D , bo zaczyna mieć jakieś tajemnice przed nami !,
zaczyna uciekać zdrajczyni gdzieś w głąb siebie..nie pozwólmy jej!

;)

stybia
02-12-2007, 23:08
Ciarka wylej swoje zale:))

zwrotka
04-12-2007, 15:08
Hej, zaczęłam szukać informacji na necie o przyjaźni między kobietą a mężczyzną, czy jest możliwa..i trafiłam na Wasze forum..wczoraj zaczęłam ten temat ze swoim chłopakiem i interesuje mnie Wasza opinia..a chodzi o to, że moja przyjaciółka zasugerowała mi, że zabraniając mojemu chłopakowi przyjaźni z innymi niż ja kobietami ;) ograniczam go i zabieram mu coś ważnego..nie chcę tego, ale mam swoje doświadczenia w szukaniu przyjaźniami z mężczyznami.mój związek z obecnym chłopakiem zaczął się od przyjaźni (7 lat temu), inne próby zaprzyjaźnienia się z facetami kończyły się zawiedzionymi nadziejami po obu stronach i końcem każdej z "przyjaźni".jakie jest Wasze zdanie na ten temat?? czy go ograniczam, czy mam prawo mu zabraniać przyjaźni z inną kobietą??

stybia
04-12-2007, 16:15
Kochana zaczęłam ten wątek w poszukiwaniu odpowiedzi:) ja Ci powiem tak - tak jak praktycznie niemozliwa jest przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną(nieliczne przypadki- choc i tak w nie nie wierze) tak niemozliwa jest taka przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta. :) Ja nie ograniczalam swojego w kontaktach z innymi kobietami i co??? przeczytalam smska od jednej takiej "przyjaciolki"- wole nie uzywac tutaj slow jakie w nim byly. teraz to przyjaciolki sa fajniejsze niz ja, ale mam to gdzies - wlasnie sie z nim rozchodze.
caly czas czekam na doswiadczenia innych zeby tu je zapisali- wiec i Ty moze uzyskasz odpowiedz. ja pisze na ten temat prace z psychologii:)
pozdrawiam

zwrotka
04-12-2007, 16:28
no ja też nie wierzę w przyjaźń między kobietą i mężczyzną (względnie mężczyzną i kobietą:D ale nie chce powodować efektu zakazanego owocu u mojego chłopaka..masz bardzo ciekawy temat pracy,chętnie bym zapoznała się z wnioskami do jakich dojdziesz na koniec badań..ja pisałam pracę o komunikacji wsi i miasta i dużo się dowiedziałam o sobie podczas prowadzenia badań..życzę Ci podobnych doświadczeń :)

Ciarka
05-12-2007, 20:20
Zwrotka Uważam, ze w związku dwojga ludzi nie powinny istniec zakazy, bo jak wiadomo, zakazy sa po to, żeby je łamać... Natomiast powinien istniec dialog. Ja uważam, ze najlepsza metoda jest po prostu informowanie sie nawzajem o swoich potrzebach, wyjasnianie, co mnie boli, co mi przeszkadza i dlaczego. Warto powiedziec partnerowi:"tego i tego nie jestem w stanie zaakceptować, przemysl to, czy jestes w stanie to zrozumiec i zaakceptować, bo jesli nie, to bede przy tobie nieszczęśliwa" czy cuś w ten deseń :D
Stybia, Mari Nic nie ukrywam, tylko moj chłop wyjechal na prawie dwa tygodnie, więc siłą rzeczy nie nastepuje rozwój akcji :D Ale jutro wraca :rolleyes:

kochaniutka
10-12-2007, 16:34
Witajcie!!
Wpadłam na temat tego forum nie przez przypadek. Szukałam coś na temat "przyjaźni" damsko-męskiej.
Taka "przyjaźń" rozwaliła muj związek! :( :( :(

stybia
10-12-2007, 17:09
kochaniutka zapraszam:) napisz nam cos na ten temat-postaramy sie pomoc.

pozdrawiam

kochaniutka
10-12-2007, 17:33
Właśnie jestem w trakcie pisania mojej historii. Pisze ja w wordzie i pozniej przekopjuje tutaj. jest taka dluga ze pewnie nie wielu bedzie ja chcialo czytac ale za pare minut ja wysle.

pozdrawiam

kochaniutka
10-12-2007, 18:00
tamto jednak jest za długie.
w skrócie chodzi o to że mój facet mi wmawia że przyjaźni się z kobieta która poznał m-c temu.
Jeszcze bym sie zmusiła i uwierzyła w przyjaźń gdyby nie fakt ze w tym czasie on ze mna sie rozstał.
widziałam jak mu to cieżko przyszło i do dzisiaj jeteśmy w kontakcie telefonicznym. Jeżdże do jego mamy bo bardzo sie z nia lubimy.
Ogólnie można stwierdzić że ta kobieta go omotała.

stybia
10-12-2007, 19:00
kochana czekam na calosc:) ja przeczytam w koncu sama zalozylam ten watek i baaardzo mi zalezy aby poznac rozne przypadki. chce napisac prace z psychologi na obrone na ten temat.
jak bedzie potrzeba wklej to w wiecej niz dwoch postach.

pozdrawiam

zwrotka
11-12-2007, 16:00
Zwrotka Uważam, ze w związku dwojga ludzi nie powinny istniec zakazy, bo jak wiadomo, zakazy sa po to, żeby je łamać... Natomiast powinien istniec dialog. Ja uważam, ze najlepsza metoda jest po prostu informowanie sie nawzajem o swoich potrzebach, wyjasnianie, co mnie boli, co mi przeszkadza i dlaczego. Warto powiedziec partnerowi:"tego i tego nie jestem w stanie zaakceptować, przemysl to, czy jestes w stanie to zrozumiec i zaakceptować, bo jesli nie, to bede przy tobie nieszczęśliwa" czy cuś w ten deseń :D
Stybia, Mari Nic nie ukrywam, tylko moj chłop wyjechal na prawie dwa tygodnie, więc siłą rzeczy nie nastepuje rozwój akcji :D Ale jutro wraca :rolleyes:
Ciarka, widzę, że z Ciebie prawdziwy psycholog wychodzi :) pogadałam z moim facetem i okazało się że nie zależy mu tak bardzo na przyjaźni z kobietą, obiecał, że jak go takowa relacja zainteresuje da mi znać. Za to głębsze reakcje wywołała dyskusja na ten temat w związku mojej przyjaciółki, której facet przyjaźni się z laską od sześciu lat. Twierdzi że między nimi nic nie ma ale moja przyjaciółka twierdzi, że obiekt sporu wzdycha potajemnie do jej faceta, a co gorsza-facet ukrywa spotkania ze swoją przyjaciółką..ciekawi mnie finał tej historii, jak go poznam, to dam znać.

Mari
11-12-2007, 18:49
zwrotka :)
i tu podałaś "czysty" przykład spojrzenia jak różny!? z punktu widzenia mężczyzny, który nie widzi nic , żadnego problemu i o co te halo? i ze strony kobiety , która jednak ten problem zauważa ...
Hmm...może my kobiety ;) wyolbrzymiamy trochę te "przyjaźnie" :confused: , ek !jednak wolę dmuchać na zimne już!.... po oparzeniu pierwszego stopnia :cool: i polegać na swoim instynkcie samozachowawczym niż słuchać kojącego i lekko zniecierpliwionego pytaniem mojego mena o tym,że to nic nie znaczy ...te kilkadziesiąt smsów , czy innego typu konwersacji ...

pozdrawiam

stybia
11-12-2007, 18:58
Mari masz racje:) u mnie bylo tak ze ja zauwazalam i dmuchalam na zimne (moj facet uwazal ze przesadzam, ze to tylko kolezanka) ale nie zauwazyl ze obok mnie ktos sie kreci i ze z przyjazni rodzi sie cos wiecej... za pozno zaczal dmuchac:)
z wlasnego doswiadczenia wiem-te kilkadziesiat sms-ow zawsze COŚ znaczy:)

pozdrawiam

Mari
11-12-2007, 19:03
stybia :D ,
hej ..tak się zastanawiam cały czas ...trochę mi gł*pio zapytać , ale odważę się co mi tam! ...Stybia a jak Ci się układa z Przyjacielem? ..plis nie pisz jak nie chcesz ..zrozumiem ;)

buziaki

stybia
11-12-2007, 19:13
Mari, a co ja bede tu ukrywac:) drugi watek tez z nim jest zwiazany:) wlasnie pisalam tam co i jak:)
"przyjaciel" czeka az mi sie wyklaruje sytuacja - czyli az rozstane sie z facetem obecnym. probowalam wczoraj ale tak mnie zakrecil, ze zglupialam i nie wiedzialam w koncu co i jak. teraz mysle jak to skonczyc, a przyjaciel czeka.
widujemy sie raz na jakis czas. piszemy kilkadziesiat sms-ow dziennie gdzie z "facetem-2--3 dziennie i jakies 20 minut rozmowy.
jest bardzo dobrze, gdyby nie fakt, ze w styczniu znow go nie bedzie... :( wszystko takie skomplikowane

pozdrawiam

Mari
11-12-2007, 19:23
stybia,
wiesz ,że czasami myślę o Tobie i dziewczyno pilnuj się ze swoimi uczuciami..nie angażuj sie za bardzo a co! ..na razie baw się i ciesz .Wybieraj na dany dzień , czy wekend Tego , który bardziej Cię bawi i rozpieszcza :D .
Czytasz forum..i widzisz jak toczą się losy Tych bardzo zakochanych i bezgranicznie ufających dziewczyn ?, a więc korzystaj z chwil szczęścia , które oni Ci "muszą" ;) dawać , bo jeszcze Cię nie "mają" na pewniaka .
Sorki ..czasem jestem przewrotna , to zależy od mojego humorku :rolleyes:

buziaki

stybia
11-12-2007, 19:31
mari, wiesz wlaśnie u mnie jest taki problem, ze ja to bym mogla ich miec obu - kazdy daje mi co innego... :) szkoda z ktoregos rezygnowac:)
no ale tak sie nie da i trzeba dokonac wyboru... ja na szczescie nigdy (nie liczac swojej pierwszej milosci) nie daję siebie w 100%, nigdy nie ufam facetowi na tyle by oddac mu siebie calo- to ja ich moge otworzyc i ewentualnie:) wykorzystac:) a nie oni mna sie bawic:)
Mari a co u Ciebie? jak sobie radzisz??

pozdrawiam cieplutko

Mari
12-12-2007, 17:56
stybia kochanie,
ja posprzątałam już z mężusiem ogródek ...jest fajno a nawet powiem super, ale :confused: mam żal do siebie samej ,że to co teraz wiem (z forum , czy z kontaktów z poza) nie starałam się poznać wcześniej ,że nie wpadło mi do głowy nawet ,iż czasem trzeba :( porozmawiać aż do łez a nie boczyć się i mieć wyrzuty, pretensje wobec siebie na wzajem...
Ech! było , minęło. Ważne ,że zakończyło się happy endem :D

a tak w nawiasie ...dobrze ,że troszkę dmuchasz na zimne ...też to odkryłam niedawno ...można ufać tylko Sobie ;) i to nie w 100% !.

buziołki .

zawe
31-12-2007, 16:00
hej dziewczyny
ja powiem tak, nie wierzę w przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną. Ale zauważyłam, że wiele kobiet traktuje swych męskich przyjaciół, tak jak ja kiedyś kolegów, ot nic wielkiego a nazywają to przyjaźnią. Dla mnie przyjaźń jest czymś bardzo intymnym, silną więzią emocjonalną...nie mam przyjaciół mężczyzn oprócz mojego faceta...i szczerze mówiąc nie brakuje mi czegoś takiego :).
U mnie najpierw pojawiło się koleżeństwo, potem przyjaźń i związek oparty na przyjaźni a potem na niej wybudowany na miłości, wydaje mi się bardziej stabilny.

Nie chciałabym by mój mężczyzna miał przyjaciółkę, bo jak mówiłam dla mnie to bardzo silna i intymna więź. To bardzo intymne rozmowy, to pocieszanie....to już związek jak dla mnie.

Nie chciałabym by z jakąś dla mnie obcą kobietą analizował nasze życie, nasze relacje. Nie Chciałabym by ludzie dla mnie obcy wiedzieli to czego ja nikomu nie mówię i nie pokazuję, mój partner też by nie chciał abym mówiła o jego najskrytszych problemach. Każde z nas zapewne czułoby się zdradzone gdyby się o tym dowiedziało. I chyba stąd nie ma w nas pragnienia posiadania przyjaciela płci przeciwnej w tej sprawie mamy ten sam pogląd.

Ale zanim tak rozprawiacie o tego typu relacji musiałybyście określić co rozumieć przez przyjaźń.
Bo ja mam jedną przyjaciółkę, której i tak nie mówię wszystkiego, wręcz prawie nic ;) i nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwa. Uważam, że i tak mam więcej o tę jedną niż połowa świata...

Mari
02-01-2008, 20:16
Zawe witaj,
Nie zawsze ona jednak kończy się tak jak Ty próbujesz sugerować;) <żart>,
ale wyobrażam sobie taką przyjaciółkę męża o jakiej przyjaźni napiszę.....Ona jednak ma więcej twarzy..nawet między kobietą a mężczyzną.Jestem mężatką a więc ze strony ,którą trochę znam???

Przyjaźń to także między innymi np. bezinteresowna pomoc?..Może urodziłam się w czepku , ale spotkałam taką na swojej drodze niejednokrotnie .
Nie mam oporów przed tym ,że daje mi ją mężczyzna i wyobraź sobie ,ze nigdy nie pomyślałam o żadnym jako o potencjalnym partnerze?, ale jak o koledze który ma chęć mi pomóc dziś..(może będę miała ten zaszczyt i kiedyś się mu odwdzięczę?).

Moje oczekiwania od przyjaciela.. chcę aby czuł,że ktoś o nim pamięta.. czy się spotykamy, czy zadzwonię do niego za miesiąc,rok niespodziewanie.. on będzie mnie pamiętał..a ja o nim.
Nie musi to być ktoś z kim obowiązkowo ,systematycznie muszę mieć kontakt..czasem jak sama wiesz tacy przyjaciele są "męczący" :confused: , ale wiemy,że gdy wzajemnie pomyślimy o sobie to czule i z uśmiechem w serduchu i tyle..

zawe
03-01-2008, 19:46
dla mnie ktoś taki kogo opisujesz, to raczej bardzo bliski kolega. Dla mnie przyjaźń to jeszcze coś więcej :)

Ciarka
03-01-2008, 20:38
Problem w tym, na jakim gruncie powstają te "przyjaźnie"... Przewaznie czujemy sie sobie bliscy, bo mamy podobne problemy, ja jestem nieszczęśliwa i on jest nieszczęśliwy więc sie dobrze rozumiemy i możemy sie pocieszyć, a potem z tego pocieszania sa kolejne nieszczęścia.....

mambusia
04-01-2008, 01:45
byc moze istatniej taka przyjazn ale ja akurat znalazłam sie w podobnej sytuacji do Marzenki nie wmyslałam ze kiedykolwiek sie z przyjacielu zakocham.. a tak sie stało to nieunkione a to rzeczywiscie smuje najlepiej.. to jest jak romantyczny romans dziwna namiętnosc mętlik w głowie to jest po prostu takie uczucie któego sie nie zna tak przynajmniej było ze mna.. nie zycze tego nikomu tego dylematu bo nigdy nie wiadomo co zrobic i co zrobi druga strona zazwyczaj taka sytaucja wczesniej czy poźniej niszczy przyjażć:( niestety...

stybia
08-01-2008, 16:54
witajcie Kochane
dziekuje za wypowiadanie sie na moim watku:) ostatnio obserwowalam tylko Wasze wpisy na kazdym przeze mnie obserwowanym watku. nie moglam udzielac rad, ani sie wypowiadac poniewaz sama jestem w takim stanie psychicznym (emocjonalnym) ze szkoda mowic, wiec nie chcialam byc nieobiektywna:)
mambusia widze ze jestesmy w baardzo podobnej sytuacji... tylko u mnie ten "romans" jak to nazwalas ma ciag dalszy - nadal jest te dziwne uczucie szczescia, zauroczenia, zapatrzenia, cieszenia sie kazda chwila spedzona we dwoje...
i sa tez dylematy...
no ale przez swieta podjelam decyzje po licznych wydarzeniach - najwazniejszym bylo dla mnie to ze moj facet "wyprawil" mi swieta... oczywiscie w sensie negatywnym...:(
bylismy na imprezie i tam pokazal swoje okropne oblicze...
ale obok byl... przyjaciel:)
pozdrawiam
buziaki

Ciarka
09-01-2008, 21:49
Stybia, przestan z ta tajemniczością! Opowiadaj!!! :)

stybia
10-01-2008, 01:19
Ciarka juz opowiedzialam na licznych zwiazanych z tym tematen watkach sie wyzalilam:) no ale w koncu na swoim tez trzeba.
W swieta bylam ze swoimi znajomymi (a raczej z naszymi) i swoim "chlopakiem" na imprezie. byl tez oczywiscie moj przyjaciel:)
mialam zamiar dobrze sie bawic choc wiedzialam ze nie bedzie mi latwo ze wzgledu na "przyjaciela" bo aby zachowac pozory musialam grac dobra dziewczyne a on musial bawic sie z innymi. i swiadomosc tego ze inne beda obok-nawet niezobowiazujaco sprawila ze przed impreza troszeczke:) musialam wypic aby miec tzw."znieczulice"
na poczatku bawilam sie wspaniale, ale niedlugo... moj facet wpadl w jakis szal - pobil sie... uspokoilismy go... bylam zla...
nie minely 2 godziny- pobil sie znowu... ale wtedy wpadlam w histerie, nieopisana zlosc na niego, na siebie ze z nim jestem...
byl agresywny w stosunku do naszych znajomych i do mnie...
szantazowal mnie ze jak pojde sama tanczyc to pokaze na co go stac...
zaprowadzilam go do samochodu.. tam dal mi niezly koncert...
sciagnelam reszte i ze swiadomoscia ze moge zabic 5 osob jechalam jak pirat drogowy do domu... moj blad:(
wysadzilam go pod domem i tyle go widzialam az do piatku po swietach...
wtedy powiedzialam mu ze nie chce z nim byc, ze zasluguje na kogos lepszego, ze nie moge na niego patrzec...
blagal, prosil... powiedzialam ze mozemy sprobowac ale niech nie oczekuje ode mnie za duzo...
sylwestra spedzilismy oddzielnie... ale ja spedzilam go ze swoim "przyjacielem" to byl cudowny sylwester i nowy rok...

moj facet byl u mnie po nowym roku... patrzylam na niego z obrzydzeniem i powiedzialam mu ze to nie ma sensu bo mnie drazni swoja osoba...
znowu prosil blagal...
wczoraj to skonczylam...
kocham innego - ktory daje mi szcescie, zrozumienie, cieplo, dla ktorego jestem najwzniejsza osoba pod sloncem-tak czuje..
jestem szczesliwa... fakt ze jest teraz daleko, za granica ale za 4 tygodnie bedziemy razem - ja i "moj przyjaciel"
moze bede zalowala ale teraz jestem szczesliwa i warto pozniej zalowac dla tych chwil (jak narazie) szczescia:)
byl zawsze obok- w swieta, po swietach, w sylwestra, a nawet dzien przed wyjazdem przyjechal 200km specjalnie aby sie pozegnac...
mamy staly kontakt, mamy tematy do rozmowy, nigdy ich nie brakuje...
teraz mi podziekowal ze walczylam, ze chcialam z nim miec kontakt, ze nie pozwolilam sie zdegradowac przez niego do poziomu kolezanki...:)
jest kochany.

WAM tez zycze trafnych wyborow. czasem szczescie jest na wyciagniecie reki:)

pozdrawiam

Bunia71
10-01-2008, 11:03
Kochana Stybiu gratuluję podjęcia mądrej decyzji. Cieszę się Twoim szczęściem :p.Walcz o siebie i swojego przyjaciela.Warto!!!!!
Pozdrawiam pa :)

stybia
10-01-2008, 11:50
dziekuje:) walczylam i nadal bede walczyc o szczescie:)

pozdrawiam WAS kochane.

Ciarka
13-01-2008, 11:27
Ja tez chce takiego przyjaciela........Buuuuuuu......
Stybiu, gratulacje!!! To napewno nie było łatwe, ale w końcu tego dokonałaś :o Trzymam kciuki za WAS :o

Jasta5
17-01-2008, 03:31
Zgadzam sie, nie ma przyjazni damsko-meskiej, poniewaz tak samo zaczyna sie partnerstwo, zwiazek. Najpierw sie spotykacie raz, drugi, trzeci... poczym stwierdzacie ze dobrze sie dogadujecie i gotowe, mamy pare! Tak samo jest z ta rzekomo, "przyjaznia", rozni sie tylko tym, ze kobieta lub facet maja juz kogos i spotykaja na swej drodze taka druga "druga polowe"... Gdyby zadna z was nie miala faceta, to znajac zycie "przyjaciel" bylby juz waszym partnerem, a ze w polsce mozna miec tylko jednego F to zostalo nazwane jako przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta, a kazdy wie dokad taka przyjazn prowadzi... Kazda kobieta jest na to narazona, jezeli jest w jakims zwiazku, a nagle stanie na jej drodze mezczyzna, z ktorym sie dobrze pozna! Ludzie sa jak zwierzeta, po jakims czasie wlacza im sie instynkt pozadania, wtedy nie patrzy sie na konsekwenje, a czesto bywa juz za pozno ...

Mari
23-01-2008, 22:29
Eee... Jasta :p ,
upraszczasz ..przecież to od nas samych zależy czy wpuścimy przyjaciela do łóżka czy będzie naszym z prawdziwego zdarzenia przyjacielem...
Czytając cię smutno mi się zrobiło ,że nie wierzysz i nie spotkałaś na swojej drodze takowego...
Facet- przyjaciel to ktoś na kogo można liczyć tak samo jak na partnera a ,że często my kobiety nie potrafimy oddzielić pożądania od zwyczajnej bliskości fizycznej..(czytaj... przytulenie) i emocjonalnej(czytaj... wypłakanie się mu w rękaw) to nasza wina...

pozdrawiam cieplutko ;) .

stybia
25-01-2008, 01:10
istnieje taka przyjazn! i bede sietego trzymala, tylko czasami jest tak ze przyjaciel okazuje sie tym kogo chcemy miec za druga polowke.:)
mam innych przyjaciol-facetow. spotykamy sie, rozmawiamy, ale nie wytworzyla sie miedzy nami wiez jaka wytworzyla sie w opisanym przypadku:)

pozdrawiam

Ciarka
26-01-2008, 20:22
Tylko Stybia, czy to są przyjaciele, czy kumple? Ja to sie juz teraz grubo zastanawiam zanim nazwe kogos przyjacielem, czy przyjaciółką, bo to dotyczy tez relacji damsko-damskiej.

Heike1
27-01-2008, 00:23
Stybia
zrobiłabym taka samo jak Ty.

Z tymi przyjacielami mężczyznami jest tak, że istnieją tacy, których można przyjacielem nazwać bo można do niego iść z każdą sprawą, wiadomo, ze zawsze można na niego liczyć, że nigdy nie odwróci sie od ciebie, zawsze pomoże , pocieszy i nigdy nie będzie podłoża seksualnego, pożądania. To może być mąż przyjaciółki bo oni razem są najlepszymi przyjaciółmi dla mnie. I nic więcej sie nie wytworzy. Wierzcie, że można tak :)

Ciarka
27-01-2008, 10:44
To jest chyba tak jak pisała Mari. To ty musisz znać granice i wiedzieć czym jest dana znajomość. Wydaje mi się, ze najwięcej tych fałszywych niby-przyjaźni tworzy się, jesli jestesmy nieszczęśliwi w związku i przyjaciel płci przeciwnej jest po to, żeby sie wyżalic i wyplakac. Wtedy z czasem tworzy sie ta dziwna więź pomiędzy pocieszycielem a pocieszającym, ze nie wiesz kiedy przekraczasz granice tylko przyjaźni...Problemy w związku musza byc załatwiane z partnerem a nie wypłakiwane w ramiona innego mężczyzny i może wtedy gdy potrafisz sama zadbac o swój związek, to umiesz tez stworzyc zdrowe relacje przyjacielskie z innym mężczyzną....Choc ja juz chyba do końca życia bede krzywo patrzec na takie znajomości :(

Mari
27-01-2008, 16:00
Ciarka Kochanie,
mówisz to teraz ...ale pogadamy za jakiś czas ;) jak na świat będziesz patrzeć przez różowe okulary!!!.
Wtedy wtedy zobaczysz ,że przyjaciół mężczyzn wokół Ciebie i to tych których znasz dzisiaj!..będzie sporo , tylko Ty teraz widzisz wszystkich poprzez pryzmat partnera z którym jesteś i może jeszcze nie daj Boziu masz narzucone lub wtłoczone takie poglądy przez niego? i mimowolnie nie masz prawa patrzeć na innego a co dopiero wyjść do knajpki na kawę , czy drina...

buziaków duzio !

Ciarka
29-01-2008, 17:36
Mari chyba się nie zrozumiałyśmy...Nigdy nie mialam tego typu problemów. Wręcz przeciwnie, moge łazic wszędzie gdzie chcę, z kim chcę i kiedy chcę. Czasem bym chciałam, zeby on byl choć odrobine zazdrosny......Mam wielu kumpli, ale kumpelstwo a przyjaźń to dwie różne rzeczy i nie sadzę, zebym jeszcze kiedys była w stanie spojrzec łaskawym okiem na damsko-męska przyjaźń, nie po tym co mnie spotkało....Bo jesli znów bym zuwierzyła, ze to mozliwe, to byłabym skonczoną naiwniaczką......

ragazza
01-02-2008, 16:46
ciekawe...mój pierszy post.mam taką sytuację, że facet zerwał ze mną i chce się przyjaźnić. ja jakoś próbuje czasami do niego zagadać, porozmawiać...
zauważyłam ostatnio, że zaczyna mnie unikać...
co zrobić?

maja101
02-02-2008, 00:06
Kiedyś wierzyłam w przyjaźń między kobietą a mężczyzna. A przynajmniej chciałam w to wierzyć. Przyjaźniłam się swojego czasu z jednym chłopakiem. Jemu mogłam powiedzieć o wszystkim, co mnie gryzie. Często poruszaliśmy trudne dla nas tematy(problemy rodzinne), ale nigdy nie czuliśmy skrępowania. To nas bardzo zbliżyło. Ta historia kończy się jak wiele innych. Niestety zakochałam się w nim, ale to przyniosło mi tylko cierpienie, bo mój przyjaciel zapomniał mi powiedzieć, że ma dziewczyne... Wydaje mi się, że przyjaźń jest podstawą związku, bo bez sensu jest zwierzać się i być blisko z jednym, a trwać w związku z innym...

stybia
02-02-2008, 03:49
jak to zapomniał Ci powiedziec??? Maja chyba za wczesnie nazwalas go przyjacielem, bo przyjaźń to cos wiecej niz kilka rozmow na trudne tematy. czasy sie zmienily i teraz praktyczni wszyscy mowia o wszystkim- o problemach z mezem, z chlopakiem,z zona, z dziewczyna, w pracy, w domu, itd. teraz malo ktory temat jest tematem tabu. jak moglas nie wiedziec ze ma dziewczyne???? dla mnie to nie do pojecia... ja gdy jeszcze bylam na etapie z obecnym facetem - przyjazni to wiedzialam o nim wszystko -- nawet ile razy spal ze swoja dziewczyna.... moj przyjaciel od podstawowki tez nie ma skrepowania mowic o takich rzeczach i czasami sie smialismy z nasych partnerow:)) ale wiem nawet o swoich kolegach duzo...
a moze on nie uznawal tego za przyjazn.... troche malo informacji zeby cos stwierdzic...

stybia
02-02-2008, 03:52
RAGAZZA w Twoim przypadku powiem tak- nie łatwo jest stwsorzyc przyjazn po zwiazku... nielicznym sie tylko udaje... Kochana ja osobiscie nie wierze w taki uklad- utrzymuje kontakty z bylymi ale nawet nie takie mocno kolezenskie - "czesc-czesc. co slychac, jak u Ciebie?" cos w tym rodzaju...
pozdrawiam

maja101
02-02-2008, 16:30
STYBIA, masz rację, że chyba trochę za wcześnie nazwałam go przyjacielem. Ale kiedy człowiek czuje się samotny i pojawia sie osoba, która naprawdę cię rozumie to pewnych spraw się nie zauważa. ja nie sądziłam, że on może mieć dziewczynę, przecież bardzo często odprowadzał mnie do domu. W okolicy zaczęły nawet krążyć plotki, że jesteśmy parą. A najgorsze jest to, że ja tą dziewczynę znałam i często zastanawiałam się dlaczego ona za mną nie przepada. Tym bardziej, że dla innych staram się być zawsze serdeczna i nie lubię się kłócić. I najgorsze jest to, że spotkałyśmy się na wycieczce rowerowej i to od niej się dowiedziałam... To była dla mnie niezła lekcja. Teraz jestem ostrożniejsza...

ragazza
03-02-2008, 00:34
dzięki STYBIA ;) tylko ja nie chce z nim stracić kontaktu, bo jest mi bardzo bliski...

stybia
03-02-2008, 23:42
kontakt mozesz miec ale przyjazni raczej z ego nie bedzie... po zwiazku to chyba nie mozliwe- choc sa wyjatki od reguly...

nadzia20
04-02-2008, 10:09
Tez jestem zdania ze nie ma szans na przyjazn pomiedzy kobieta a mezczyzna (moze sie myle)Sama jestem z moim chlopakiem(Adrianem) przez 2 lata.Bardzo mocno go kocham i jestem pewna ze on o tym wie.No ale zdarzylo sie. Radka (Kolega Adriana z pracy) poznalam kilka miesiecy temu.Od razy sie polubilismy-jest naprawde spoko chlopakiem.Swietnie sie rozumielismy.Oczywiscie jezeli chodzi o moje stosunki z adrianem to wcale nie bylo gorzej.No wiec wracajac do Radka....bylismy dobrymi kumplami do pewnego dnia a raczej wieczoru...Urzadzilismy z Adrianem w domu mala impreze przyszlo kilku znajomych w tym Radek.Wiadomo jak to na imprezach...Troche za duzo sie wypilo. Adrian zasnal na kanapie, a reszta (nie liczac Radka) rozjechala sie do domow.% Jak zawsze dodaly mi troche odwagi no i powiedzialam do Radka to na co mialam ochote od dluzszego czasu...powiedzialam zeby mnie pocalowal.Musze przyznac ze dawno nie mialam takich "motylkow " w brzuszku .Powiedzialam mu ze go kocham...Radek powiedzial ze on mnie tez kocha i nie wiedzial jak mi to wczesniej powiedziec.Bal sie .Spytal sie co my teraz zrobimy przeciez jestem z Adrianem juz prawie 3 lata? No i ja w ryk :( Plakalam i plakalam.W koncu sie uspokoilam,przytulilismy sie i zasnelismy.Cale szczescie ze sie obudzlam przed Adrianem.On by nas chyba ZABIL gdyby nas zobaczyl razem.
....od tego zdarzenia minelo jakis pare miesiecy z sebastianem jestem nadal.Rakek powiedzial ze bedzie na mnie czekal....Mam straszne wyrzuty sumienia,glupio mi...No a to przyjazn z radkiem to wiadomo ze przepadla a bylo tak pieknie. Teraz boje sie do niego tak zblizyc jak kiedys. Sama nie wiem ktorego z nich kocham.Wiem tylko ze boje sie tego uczucia.A moze boje sie rozstania z adrianem? Sama nie wiem.A moze kocham ich dwoch?
Nie zycze nikomu takiego dylematu:( Narazie jestem z Adrianem i nie planuje juz zadnych zdrad.Przepraszam Adrian

Ciarka
04-02-2008, 12:30
Nadzia20, plączesz się w zeznaniach, w twoim opowiadaniu piszesz o trudnym wyborze pomiędzy Adrianem a radkiem, a....kim jest Sebastian? Chyba cos ściemniasz dziewczynko...

karolkaXr
07-02-2008, 01:17
Przyjazn damsko-meska istneje ale tylko wtedy gdy jestes przekonana ze on bedzie zawsze twoim przyjacielem i nic wiecej w inny przypadku to nie ma sensu. jesli twoj chlopak juz teraz nie akceptuje takiej relacji to juz nigdy tego nie zaakceptuje.czsami trzeba z czegos zrezygnowac albo z milosci albo z przyjazni.

stybia
07-02-2008, 01:26
JA NIE ZREZYGNOWALAM Z PRZYJAZNI... ktora przerodzila sie w milosc... wybralam "przjaciela" i jestem szczesliwa... nie zaluje...
moj byly zaluje wielu rzeczy- ze wczesniej nie zareagowal, ze nie zabronil...
to i tak by nic nie dalo... :)
nadzia20 podejrzewam ze jest jeszcze trzeci i przez przypadek sie wydalas, albo jak ciarka pisze --cos sciemniasz:) bez obrazy
pozdrawiam

Ciarka
07-02-2008, 16:28
Stybiu, ależ ty jesteś żywym dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje :D Twoja przyjaźń doprowadziła dokładnie do tego, czego się w nie obawiamy, czyli do związku. Tyle, ze w twoim przypadku sytuacja była jasna i czysto rozegrana, bez zdrady i kłamstwa......

agata_123
07-02-2008, 18:17
hej dziweczyny:) nie mam zamiaru nikogo oceniac bo doskonale wiem że to wsystko jest o wiele trudniejsze niż się wszystkim wydaje. ja od zawsze łatwiej dogadywalam się z chłopakami, ale od kąd związałam sie z chłopakiem próbowalam się odciąć od kolegów - oczywiscie ze względu na chłopaka, on tego ode mnie wymagał... ale jak długo tak mozna??? jednego jestem pewna, sa faceci, którzy słuchają i wspieraja lepiej niz niejedna kolezanka, bo oni nie oceniają, nie rywalizują z nami, dostrzegaja nasze piekno i zalety...:) ja wierze w przyjźń damsko - meską nawet jesli ma prowadzic do uczucia:) pozdrawiam

stybia
07-02-2008, 19:49
Ciarka ja jestem moze wyjatkiem od reguly, a moze dowodem na to ze przyjazn nie istnieje... kto wie... zdania sa podzielone...:))
Agatko ja zawsze tez trzymalam z samymi facetami, no ale moz i faktycznie im blizej jestesmy z jakims facetem to nagle orientujemy sie ze juz jest uczucie... my kobiety nazywamy chyba troche z wyolbrzymieniem ze kontakt jaki mamy z danym facetem jest przyjaznia, a faktycznie to jest zauroczenie i albo rodzi sie z tego milosc, albo czar pryska...
a co do Twojego faceta... ja nigdy nie zrezygnowalabym, nie zrezygnuje z kontaktow z kolegmi! paranoja aby odmowic sobie znajomosci przez faceta...
podstawa jest zaufanie i dystans i szybkie rozpoznanie sprawy jesli cos sie dzieje miedzy kolezanka a kolega- albo sie wycofac z takiej znajomosci albo sie n nia godzic nie raniac nikogo i jasno postawic sprawe. zycze powodzenia
pozdrawiam

Felycyta
12-04-2010, 21:20
Kiedyś też myślałam, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną trawa któtko, bo w końcu któraś ze stron zaczyna chcieć czegoś więcej niż tylko (a może aż) Przyjaźni ... Ale teraz wiem, że taka przyjaźń może trwać dłuuuugo ... Nie każdy facet patrzy na Ciebie jak na obiekt seksualny . Sama mam takiego przyjaciela , znamy się od czasów podstawówki, zawsze się razem trzymaliśmy , zawsze się dobrze dogadywaliśmy. Oboje jesteśmy w udanych związkach , nigdy nie myśleliśmy jak by to było iść razem do łóżka, czy jako para byśmy się dogadywali ... Wydaję mi się, że w przyjaźni nie ważna jest płeć . Albo się dogadujecie, albo nie. A tak swoja droga przyjaźń damsko-męska moim zdaniem jest więcej warta niż ta babska ... Bo kobiety strasznie złośliwe są :) Mam nadzieję, że rozumiecie o co chodzi :p :D

KasiaKubus
12-04-2010, 23:19
Ja też miałam przyjaciela od serca niestety kontakt się urwał bo zgubiłam jego numer.A szkoda niegdy nie wybiegliśmy poza granice przyjaźni.Więc ja jak najbardziej wierzę w przyjaźń damsko-męską...:)

Rosaliora
13-04-2010, 00:37
Niektórzy twierdzą, że wszystko zależy od tego, na co ludzi stać, ale ja nie wierzę, że to od tego zależy, bo uczucia to nie jest coś nad czym można zapanować, zarzucić cugle, nadać kierunek... Uczucie to potężna siła. Przyjaźń to bliskość, a w przypadku kobiety i mężczyzny taka bliskość jest podstawą miłości: w grę wchodzą emocje, uczucia, tęsknota...
Rzadko się taka przyjaźń zdarza, nie znam ani jednego przypadku czystej przyjaźni damsko-męskiej, natomiast znam wiele połączonych z nadzieja na bycie razem, albo tylko z podtekstem erotycznym.
Taka przyjaźń jest fajna jak ludzie są wolni, bo może być z tego wspaniały związek, ale jak się z kimś jest to często prowadzi do rozbicia związku.
Warto się np. postawić w sytuacji, co czułybyśmy gdyby nasz Ukochany Partner/Mąż miał taką "przyjaciółkę" z którą by godzinami rozmawiał, której by się zwierzał zamiast nam, z którą by się spotykał... nie poczułybyśmy się zagrożone? Nam wolno a im nie?:cool:

Kasiu, ale jeśli to był prawdziwy Przyjaciel, to dlaczego sam się nie odezwał, gdy zgubiłaś jego numer?:confused: Może sam uznał, że tak będzie lepiej?

natii0900
16-04-2010, 13:28
Moim zdaniem nie ma przyjaźń damsko męskiej ... sama przekonałam się o tym na własnej skórze . U mnie było w ten sposób iż poznałam tego niby przyjaciela na imprezie , wszystko było dobrze , mogliśmy rozmawiać na każdy temat , pomagalismy sobie nawzajem , mogliśmy na siebie liczyć w każdej sytuacji, traktowaliśmy się jak brat i siostra pomimo że on był o 15 lat starszy ode mnie ... wszystko było świetnie doskonale aż to czasu kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka ... DAMIAN bo tak miał na imię przyjaciel stał się zaborczy, zazdrosny a co lepsze wymyślał takie historie na mój temat że szkoda gadać ... okazało się że on się we mnie od początku zakochał ,dużo grupa osób mi to mówiła a ja nie chciałam słuchać .... teraz już nie mamy ze sobą żadnego kontaktu .... wiec moim zdaniem taka przyjazd nie ma szans !