PDA

Zobacz pełną wersję : Konkurs "Sztuka prasowania"



Strony : [1] 2

Redakcja
06-10-2010, 11:41
Weź udział w naszym konkursie na najlepszą, inspirującą historię i wygraj cenne nagrody firmy Tefal.

Zadanie konkursowe:
Wyobraź sobie, że używasz do prasowania generatora pary, w związku z tym masz dużo wolnego czasu. Napisz nam w jaki sposób wykorzystasz ten cenny czas.


Decyzją Komisji Konkursowej nagrody otrzymują:

Generator pary GV7250 Express AntiCalc - aniol801
Generator pary GV5240 Easycord Pressing - mamadwojga

Żelazko FV9450 Ultimate Autoclean 500 - Agadia
Żelazko FV9450 Ultimate Autoclean 500 - infinity1
Żelazko FV9450 Ultimate Autoclean 500 - JENASIA

GRATULUJEMY!



Autorki 5 najciekawszych historii zostaną nagrodzone!

Nagrody:
Dla pierwszych dwóch osób mamy generatory pary
GV7250 Express AntiCalc
GV5240 Easycord Pressing
Dla kolejnych trzech osób mamy żelazka
FV9450 Ultimate Autoclean 500

Laureatów wybiera Redakcja oraz Sponsor konkursu!

Konkurs trwa od 6.10 do 28.11.2010r.


Szczegóły >> (http://polki.pl/moda_prasowanie_trendy_artykul,10020884.html)

19790411
06-10-2010, 12:47
Od kiedy wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim stale mam poczucie winy, że za mało czasu poświęcam rodzinie, a szczególnie córeczce. Ale tak już jest, że po pracy, wracam do domu - do drugiej pracy, gdzie cały czas jest coś do zrobienie: pranie, prasowania, gotowanie itp. itd. Mając generator pary zaoszczędziłabym sporo czasu, który poświęciłabym córeczce - mogłabym się z nią bawić - nie tylko uczyć, iść na spacer, czy poczytać jej książeczkę. A kiedy córeczka by już zasnęła, ja nie byłabym tak zmęczona jak zwykle, więc przed zaśnięciem miałabym chwilkę dla męża :)

Cikitusia
06-10-2010, 13:19
Pewnie wiele osób napiszę że czas poświęciłoby dla dzieci, rodziny, na swoje hobby lub na zwyczajne leniuchowanie. Ja zaoszczędzony czas poświęciłabym zupełnie na coś innego. Na naukę. Obecnie jestem na II roku studiów, a od ok roku staram się sama uczyć j.włoskiego. Bardzo mi się ten język podoba, niestety brak czasu i materiałów sprawia, że pewnie jeszcze długo będę się go musiała uczyć. Staram się z internetu ściągać jakieś darmowe lekcje, piosenki czy słownictwo, jednak wiele rzeczy się powtarza, a ja chciałabym znać choć podstawy tego języka żeby móc się porozumiewać. Jestem takim samoukiem. Kiedyś uczyłam się tutaj na forum razem z innymi, jednak "nauczyciele" zostawili nas i wątek zaginął, ale nie moja pasja i chęci. A oto kilka rzeczy które się nauczyłam. Nie wiem czy wszystko jest poprawnie, bo nie ma mnie kto sprawdzić, ale...

Ciao. Sono Anna e ho 21 anni. Io studio di gestione. Parlo un po' l'italiano. Mi piace scrivere poesie e ascoltare musica. Mi piacerebbe vincere un premio in questa competizione. Vedere
A oto tłumaczenie dla osób które włoskiego nie znają.

Cześć. Nazywam się Ania i mam 21 lat. Studiuję zarządzanie. Znam włoski tylko trochę. Lubię pisać wiersze i słuchać muzyki. Chciałabym wygrać nagrodę w tym
konkursie. Do zobaczenia.

Angel1090
06-10-2010, 14:21
Myślę, że bardzo bym skorzystała na tak zaoszczędzonym czasie. Może wreszcie udałoby mi się zrobić serię profesjonalnych zabiegów w jakimś SPA?
Dzięki nim byłabym zrelaksowana, a to jest mi bardzo potrzebne.
Poszłabym wreszcie na długi spacer po parku, bez obaw, że "czas mnie goni...".
Miałabym czas na to, aby przyrządzić kolację, która byłaby prawdziwą ucztą dla podniebienia...
Zapisałabym się na jakiś kurs (hm, może tańca lub językowy? ;) )
Po prostu zajęłabym się wreszcie sobą i własnymi przyjemnościami :)

justynarojek
06-10-2010, 14:37
Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym tylko i wyłącznie dla siebie.Pewnie wielu z was uzna mnie za egoistkę ale na codzień jestem mamą i żoną, która cały swój cenny czas poświęca rodzinie rezygnując z wszystkich przyjemności jakie kiedyś sprawiały mi radość.Mieszkamy sami,rodziców mamy daleko tak więc nie ma mi kto pomóc.Zaoszczedzony czas przeznaczyłabym na czytanie książek -mam tyle tytułów, które chciałabym przeczytać a nie mam czasu,na pływanie czy lekcje tańca.Jednym słowem przeznaczyłabym ten czas na spełnianie swych marzeń bo szczęśliwa mama to szczęśliwa rodzina.

pekaes86
06-10-2010, 15:00
Wolną chwilę chętnie poświęciłabym na:

* obejrzenie zaległych odcinków ulubionych seriali
* spacer z psem po parku
* zakupy z przyjaciółką
* upichcenie obiadku
* opalanie przed domem
* plewienie

:)

mamamichasia
06-10-2010, 15:03
W zaoszczędzonym czasie szybciutko założyłabym mój obcisły strój superwoman i wyleciałabym przez okno ratować świat. Po powrocie nauczyłabym się chińskiego i arabskiego, napisałabym jakieś 40 tomów encyklopedii, rozwiązałabym konflikt na Bliskim Wschodzie, nałożyłabym maseczkę regenerującą, odmłodniałabym o 10 lat i z uśmiechem powitałabym budzące się dziecko (zawsze prasuję, kiedy Mały śpi). Myślę, że jasne jest, że generator pary jest mi niezbędny, chyba, że sami potraficie uratować świat?

linka1312
06-10-2010, 15:10
Oczywiście czas ten poświece mojemu ukochanemu! A dokładniej na niezapomniane przygody z duża ilością adrenaliny! Scenariusz jednej "randki" już mam. Gorąca atmosfera między nami spotęgowana przeżyciami- to jest to! Na początek jazda na quadach na przedmiesciach miasta- tak żeby się rozgrzać. Pożniej tymi Quadami pojedziemy na wies i bedziemy ganiać po łąkach ze stadem szalonych byków oczywiscie w czerwonych koszulkach. Gdy już je wszystkie przegonimy znajdziemy chatkę i rozpalimy w niej ognisko- rozumiecie jest pażdziernik wiec na dworze za zimno. Piec będziemy oczywiscie bycze jądra bo zapomniałam dodać ze jedego ze złapanych byków oskalpujemy:) Po ramantycznym obiedzie przyjedzie po nas samolot i bedziemy skakac na spadochronie- oczywiscie na jednym zeby było bardziej romantycznie. Pilot bedzie mial zadanie by kazac nam wyskoczyc nad bagnami, wiec podniebny lot zakończy sie lądowaniem w błocie którym stoczymy walke- wygrany od tej pory rzadzi w związku. Wieczorem usiadziemy w szczerym polu i patrzac na księżyc bedziemy spiewac piosenki. Nad ranem wrócimy do domu gdzie będą na nas czekały wyprasowane wczesniej koszule i jakby nigdy nic uwierzemy sie i pójdziemy do pracy

aurora81
06-10-2010, 15:28
Prasowanie to prawdziwa udręka,
Która mnie od lat niezmiernie nęka.
Piętrzą się firmany, pościel i koszule,
Na sam ich widok w krzyżu czuję bóle.
Sił mi ubywa, pocę się srodze,
Lecz na nikogo liczyć nie mogę.
Mąż wtedy chyłkiem z domu umyka,
Oczy zasłania, uszy zatyka.
Brak mu do prasowania woli i chęci,
Liczy, że i mnie skutecznie do niego zniechęci.
Na mojej głowie problemów bez liku -
Najchętniej zaszyłabym się cicho w kąciku
I przeczekała jak borsuk w norze,
Lecz ufam, że generator pary Tefal mi pomoże.
On usunie to ciężkie brzemię,
A pranie będzie gładkie i świeże jak marzenie.
Tefal modzie na oszczędzanie hołduje,
Usunięcie zagnieceń bez trudu oferuje.
On nadzieję w mym sercu wznieci,
A mą głowę pomysłami na zyskany czas wolny ukwieci.
Pielęgnacyjną maseczkę nałożę
I wygodnie swe ciało w fotelu ułożę.
Mąż mnie nie pozna, bo w mig wypięknieję,
A potem go lampką wina przy kominku rozgrzeję.
Bez liftingu i drenażu, pozytywnie wpłynie na zmianę mojego imażu.
Generator pary nie tylko czas pracy mi skróci,
Ale też radość męża ze wspaniałej żony przywróci.
Słoneczna poświata mi twarz spowije,
a ja wreszcie poczuję, że żyję!
Wszak zyskany czas tym lepiej smakuje,
gdy się nim z kimś bliskim delektuję.

Ona12345
06-10-2010, 16:07
Zdecydowanie przydało by mi się trochę wolnego czasu,który dobrze bym wykorzystała na pewno na relaks,ćwiczenia oddechowe,które pozwalają mi się zawsze odprężyć.Słucham również muzyki spokojnej która pozwala mi na chwilę relaksu.Staram sobie wyobrazić jakąś miłą scenerię.Las, wodę, plażę, bezludną wyspę, zachód słońca – cokolwiek, co wywołuje we mnie przyjazne emocje. Przenoszę się tam myślami zostawiając wszelkie problemy daleko za sobą.Wolny czas wykorzystałabym również na moje hobby,na udoskonalanie domu,gimnastykę,gotowanie-nowe potrawy, przysmaki, ciasta, desery to coś co rozbudza moją wyobraźnie.
Przydał by mi się taki generator pary,mam mało czasu na relaks,a chciałabym mieć go o wiele więcej.Pracuje często od rana do wieczora,nie mam czasu na sprzątanie,wiele zajęć robię późnym wieczorem,generator pary pozwolił by mi skrócić czas sprzątania.Mogłabym zamiast prasowania koszul wylegiwać się w pachnącej wannie pełnej gorącej wody.Małe urządzenie a potrafi zdziałać cuda.Dzięki temu urządzeniu prasowanie stało by się przyjemniejsze i skróciło by się o wiele godzin.Zaoszczędziłabym mnóstwo czasu dla siebie na powyższe przyjemności :)

kasia89tn
06-10-2010, 16:10
Jestem studentką III roku zarządzania, ale przede wszystkim mamą 4-letniego Mateusza. Dlatego na nadmiar wolnego czasu nigdy nie narzekam.
W tym roku miałam okazję przeżyć najwspanialsze wakacje w moim życiu - przez 1,5 miesiąca pracowałam w pewnej firmie. Trafiłam tam na cudownych ludzi, którzy w miejscu pracy tworzyli naprawdę świetną atmosferę, chociaż czasem również im zdarzały się małe zgrzyty. Kiedy po raz ostatni otworzyły się przede mną drzwi biurowca, rozpłakałam się... To nie musiał być koniec mojej pracy w firmie X, gdyż dostałam propozycję pozostania tam w roku akademickim. Musiałam z niej zrezygnować, gdyż pogodzenie pracy, studiów dziennych i samotnego macierzyństwa było dla mnie niemożliwe...
Dlatego gdybym tylko zyskała trochę wolnego czasu, bez wahania wykorzystałabym go na pracę. Wszak doświadczenie zawodowe jest dziś pożądane od najniższych szczebli kariery.

jazz1723
06-10-2010, 16:42
Z generatorem pary cenny czas zyskam,
skoro go zyskam zaraz z domu pryskam.
Pobiegnę na siłownię poćwiczyć sobie brzuszki,
i z koleżankami uciąć sobie pogaduszki.
Droga powrotna będzie również bardzo zdrowa,
bo formę jogging-u przyjmie część aerobowa.
Tak więc zniknie z mego życia żmudny rytuał stary,
zastąpi go "Sztuka prasowania" dzięki generatorowi pary.

izabela_77
06-10-2010, 16:58
Czas, który zyskam, przeznaczę na naukę języka migowego. Chciałabym się nauczyć tego języka, ponieważ być może - zamknięta w świecie ciszy - kiedys będzie to jedyny sposób na komunikację z otoczeniem. Nawet jeśli ten czarny scenariusz się nie spełni - będę mogła wykorzystać te umiejętność, by łączyć świat ludzi słyszących i niesłyszących.

19740914
06-10-2010, 17:03
Prasowanie moich koszul to prawdziwa męka,
a spodni na kant to już prawdziwa udręka.
Zadanie to tyle czasu mojego pochłania,
że po nim mam ochotę tylko do spania.
Nie bawi mnie z żelazkiem tańczenie,
lepsze jak dla mnie jest na spacer chodzenie
albo dla rekreacji pływanie,
czy też dziecka zabawianie.
A najlepiej lubię z interesującą książką poleżeć,
albo z rodziną przed telewizorem posiedzieć.
Właściwie wszystko jest lepsze od prasowania
i żelazkiem po desce szurania!

luuna
06-10-2010, 17:22
"Bezcenny czas"....
Brzmi dla mnie obco, ale ja nie narzekam nie wyobrażam sobie 'leniuchowania", nie robienia "nic" całymi dniami.
Uwielbiam żyć na pełnych obrotach,mieć zapełniony grafik na maxa - wtedy wiem,że żyje,że jestem szczęśliwym spełnionym człowiekiem.
Uwielbiam z siebie dać wszystko.Gdybym miała możliwości nadprzyrodzone z wykorzystaniem "bezcennego czasu" chciała bym aby doba nie miała 24 godzin tylko jeszcze ciut więcej.
I wtedy "Bezcenny czas był by dla mnie Bezcennym DAR" i śmiało umieściła bym kolejne relaksacyjne zajęcie w grafiku;)
Możliwość obcowania z ludźmi ,którzy tego bardziej potrzebują niż nam się wydaje.
Brakuje nam abyśmy mogli na chwilę zatrzymać i zastanowić się nad swoim życiem. W dzisiejszych czasach czas pędzi nie ubłagalnie , tylko widać jak zmienia się data w kalendarzu, jak rośnie nam konto. Jak powstają coraz to nowsze pojazdy na drogach. W spotkaniach z bliskimi są rozmowy innego szczebla, typu: gdzie byłeś na wakacjach, ile zarobiłeś na tym projekcie,jaką lokatę wybrać?? a gdzie codzienność, gdzie rodzina, gdzie miłość, gdzie podstawowe ludzie wartości ??!!
Myślę, że bardzo zanikł czas wyjątkowo rodzinny. DLATEGO chciała bym swój nadmiar czasu dać przede wszystkim potrzebującym, dać choć odrobinę rodzinnej atmosfery, ciepła rodzinnego i bliskości drugiej osoby.
Chciała bym aby każde dziecko, każdy człowiek mógł w życiu powiedzieć jestem SZCZESLIWY.
Tak jak na całym świecie się są kościoły, muzea,zamki ja pootwierała bym domy "Bezcenny Czas" i przekraczając prób człowiek czuł by się jak w rodzinie, jak by przychodził do własnego domu, gdzie mógł by liczyć na bliskość drugiej osoby. Gdzie czas stawał by w miejscu,żeby w życiu było więcej czasu na miłość i bliskość.
Chciała bym z tego nie mieć zysku, nagród, statuetek,podziękować, ale chciała bym ludzi którzy by do mnie dołączyli w drodze do lepszego życia. Gdzie po paru miesiącach ,latach widoczny był by efekt licznych pełnych szczęśliwych rodzin.Uśmiechniętych dzieci, dumnych rodziców na spacerach.
Gdzie wieczorne moje spacery były by moim spełnieniem,że w oknach widziała bym rodzinne biesiady przy stołach , szczęśliwego dziadka czytającemu bajkę swojemu wnuczkowi, szczęśliwą babcie która uczy wnuczkę rodzić na drutach.I szczęśliwych rodziców którzy zbudowali tą miłość i bliskość.
A ja oglądając wieczorne wiadomości, nie słyszała bym o statykach porzuconych niechcianych dzieci, a krzywdach , porzuceniach , braku miłości - ten świat już by nie istniał.
Tylko tyle albo aż tyle chciała bym zrobić z bezcennym czasem Kochani.....

niania5
06-10-2010, 17:40
Będę robić to co lubię najbardziej - LEŻEĆ I PACHNIEĆ!!!
;)

marionetka26
06-10-2010, 20:56
B]Moj wolny czas wykorzystalabym na poprawe swojej kondycji.Rower,silownia lub nawet zwykly codzienny spacer bylby dla mnie milą odmianą od porzadków i sterty ubran do wyprasowania.
Mój dzien kazdy wyglada podobnie.
Pranie,sprzatnie,prasowanie i zero czasu dla siebie samej i dla wlasnych przyjemnosci.Jestem matką,zajmuje sie domem ale potrzebuje tez odrobiny odpoczynku i chwili dla siebie by nie stac sie znudzonym robotem domowym.[/B]

Tefal wychodzi na przeciw kobieta rozumiejac nasze potrzeby.Generator pary ułatwil by mi zycie,pomogl zadbac o wyglad moich ubrań ale takze o moj wyglad i dobre samopoczucie.

ColorWomen
06-10-2010, 21:21
Codziennie rano ściele łózka ,wstawiam pranie oraz sprzątam.
A potem to nie szczęsne prasowanie ,którego prawdę mówiąc nie lubię!
Być może dlatego ,że za każdym razem muszę zmieniać temperaturę prasowania aby nie zniszczyć córeczki ubrań , no i te najmniejsze miejsca nigdy nie mogę ich dokładnie wyprasować.Dlatego też prasowania trwa czasem ponad godzinę!

Jednak gdybym co rano miała więcej czasu dla siebie przeznaczyłabym go dodatkowy spacer z córeczką.
Obowiązkowy spacer jest zawsze po obiedzie i nie trwa zbyt długo gdyż czekają mnie inne obowiązki.Dlatego dodatkowy spacer byłby super gratisem do każdego dnia.

jagoda5913
06-10-2010, 21:39
Weź udział w naszym konkursie na najlepszą, inspirującą historię i wygraj cenne nagrody firmy Tefal.

Zadanie konkursowe:
Wyobraź sobie, że używasz do prasowania generatora pary, w związku z tym masz dużo wolnego czasu. Napisz nam w jaki sposób wykorzystasz ten cenny czas.


Autorki 5 najciekawszych historii zostaną nagrodzone!

Nagrody:
Dla pierwszych dwóch osób mamy generatory pary
GV7250 Express AntiCalc
GV5240 Easycord Pressing
Dla kolejnych trzech osób mamy żelazka
FV9450 Ultimate Autoclean 500

Laureatów wybiera Redakcja oraz Sponsor konkursu!

Konkurs trwa od 6.10 do 28.11.2010r.


Szczegóły >> (http://polki.pl/moda_prasowanie_trendy_artykul,10020884.html)


CENNY CZAS PRZAZNACZE NA WIELE RZECZY ,KTÓRYCH DO TEJ PORY NIE MIAłAM CZASU ZREALIZOWAĆ,DOSTAłAM OD LOSU DRUGIE ŻYCIE I SZANSE NAREALIZACJĘ MOICH MARZEŃ,NIE BĘDE POŚWIĘCAĆ TYLE CZASU NA PRASOWANIE, WIĘC MOGĘ WYJECHAĆ NA WYMARZONĄ WYCIECZKĘ LUB WEeCEND ZAGRANICZNY SAMOLOTEM- NIE MIAłAM NIGDY OKAZJI I CZASU NA TO WSZYSTKO,NIE BYłAM NIGDY POZA GRANICAMI POLSKI.PRAGNĘ COŚ ZROBIC NARESZCIE DLA SIEBIE.:)

monludki5
06-10-2010, 21:44
Och tak! tak często marzyłam o tym, bym mogła cofnąć czas lub choćby na chwileczkę go zatrzymać .
Pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie.. Taki już jest los współczesnej gospodyni domowej. ( choć w zasadzie narzekać nie powinnam bo należę do płci pięknej – kobieta wygląda nago znacznie bardziej ponętnie aniżeli mężczyzna;) a do tego nie musi płacić rachunków w restauracji i może godzinami plotkować przez telefon z przyjaciółką )

W każdym razie.. i tak mam wciąż zbyt mało czasu..
Także gdybym tylko mogła skorzystać z tego nowoczesnego sprzętu , byłabym wniebowzięta .

Kiedy tak sobie liczę ile czasu w ciągu miesiąca poświęcam na prasowanie to aż się za głowę łapię – uwierzycie, że stoję przy tej desce prawie 30 godzin? Ożesz kurde! Jaki to daje wynik w skali roku? 15 dni. Dodatkowych 15 dni w roku na spełnianie moich zachcianek i marzeń.

Sama nie wiem od czego bym zaczęła. Od dziecka marzyłam o podróżowaniu. Grecja, Turcja, Tunezja, Skaliste wybrzeża Malty. Ach.. cudo! Tak! w pierwszym roku wykorzystam te dwa tygodnie na podróże. Kupię sobie prawdziwy Grecki ser, skosztuję Hiszpańskiego winka i poopalam się na Tunezyjskich plażach.

Rok drugi: Wybiorę się na kurs tańca.. Polka, Tango, Walc! Czy 15 dni intensywnej nauki wystarczy, bym mogła wystartować w zawodach?

Rok trzeci: Mój Synek będzie już na tyle duży, że będę mogła Go zabrać do Parku Dinozaurów. Tak.. to będzie podróż w czasie. Odwiedzimy Biskupin, Wenecję.. Będziemy zwiedzać ruiny zamków w całej Polsce. A wieczorami, będziemy się ściskać, tulić, łaskotać i opychać się czekoladowymi lodami.

Rok czwarty: Całe dwa tygodnie poświęcę na zakupy ( w ciągu poprzednich trzech lat dam radę odłożyć całkiem niezłą sumkę;)) Będę biegać od jednego sklepu , do drugiego. Nigdy nie miałam na to czasu. Kupowałam ubrania w lumpeksach i to bez przymierzania – bo Mężowi trzeba ugotować obiadek i posprzątać mieszkanie. A do tego przecież czekała na mnie cała kupa prasowania..

Rok piąty: a może by tak w końcu poleniuchować? Wyłożyć się na leżaku w ogrodzie , podziwiać moje lilie i słuchać śpiewu skowronka. I żyć.. tak, jakby każdy mój dzień miał być tym ostatnim.. CHWILO TRWAJ!!:)

joannas1
06-10-2010, 23:37
Ten czas wykorzystam na...
obejrzenie wszystkich zaległych odcinków "MODY NA SUKCES"
LOL :)

jorunn2010
07-10-2010, 08:13
Mając mnóstwo wolnego czasu, poświęciłabym go na moją największą pasję. jest nią odtwórstwo historyczne, a ściślej - rekonstrukcja wczesnego średniowiecza. Przy codziennych obowiązkach pani domu - żony i mamy- jest bardzo mało czasu na rozwijanie swoich zainteresowań i marzeń. A tu niedługo zjazd Wikingów i trzeba uszyć sobie fartuch a mężowi giezło; przydałoby się wykonać nowe krajki; zacerować własnoręcznie uszyty namiot; odmalować mężowską tarczę; wreszcie wyjść do ogrodu i poćwiczyć strzelanie z łuku, a także fechtunek. W wolnych chwilach poeksperymentowałabym w kuchni, odkrywając tajniki starodawnych przepisów. Chciałabym na koniec usiąść w fotelu i posłuchać skandynawskich sag, które mój mąż opowiada synkowi. I zasnąć słodko w obecności ukochanych chłopaków :)

margola44
07-10-2010, 09:02
W tajemnicy przed mężem zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na kurs w Rajdowej Szkole Jazdy.
Mężowi powiedziałabym, że chodzę na przykład na aerobik.

Po zakończeniu kursu zabrałabym męża pod jakimś pretekstem na przejażdżkę samochodem w jakieś spokojne miejsce a tam zademonstrowała nowe umiejętności.

Już widzę jego przestraszoną minę :)
A po tym na pewno by nie miał odwagi krytykować moich umiejętności za kółkiem.

SyEla
07-10-2010, 09:50
Mam nowe żelazko. Ponoć jakieś cudo. "Zaczynamy prasowanie"- Wypowiedziałam sama do siebie te słowa.
Może włączę mój serial jak zawsze przy prasowaniu? Tak myślę że mój serial zaraz się zacznie. O już są reklamy. Chyba się coś te reklamy przedłużają bo ja już 3 koszule zdążyłam wyprasować.

No już mój serial - "Miłość Ognistej Róży".

No nie kobieto! On Cie Kocha!!! W myślach przezywam każdą scenę z serialu. Ale coś mi nie pasuje. Maryja Kasandra Manuela jeszcze nie powiedziała ze jest siostrą cioteczna dziadka stryjecznego Mariny De Sawol który był ojcem brata Hose Dawido de Parton a kosz z bielizna do prasowania jest już pusty.
Co ja mam teraz robić? Nie jestem do tego przyzwyczajona.Sterta prania zawsze zalegała w koszu mimo ze serial dawno się skończył a tu taka niespodzianka.
Oglądać dalej ?
Szkoda mi czasu na taki serial.Bądźmy poważni. Wole porobić coś pożyteczniejszego. Może pobiegam albo skorzystam z nowo powstałej ścieżki rowerowej?Tak myślę ze zainwestuje ten czas w moje zdrowie.


Imina i nazwa serialu wymyślone na potrzeby konkursu.

mama_Krysia
07-10-2010, 11:03
Zawsze wydawało mi się, że na emeryturze będę miała czas na wszystko. Już wiem, że to nieprawda. Na pewno nie mam aż tyle obowiązków, dzieci są dorosłe, nie pracuję, nie wzięłam jednak pod uwagę faktu, że na emeryturze będę cieszyła się mniejszą sprawnością. Dlatego też prasowanie to dla mnie koszmar. Stanie przy desce mnie wykańcza. Dlatego dzięki generatorowi pary nie dość, że zaoszczędziłabym czas, który poświęciłabym na rehabilitację to przede wszystkim zaoszczędziłabym swój kręgosłup i nogi - co dla mnie jest bezcenne.

ulmich
07-10-2010, 11:18
Żywiołowo będę zaczynać dzień :) z GENERATOREM PARY zawsze jest lżej !!!
Wolny czas poświęciłabym na przebywanie z moimi owczarkami niemieckimi. To rasa psów cechująca się energią, temperamentem ! a więc nie miałabym czasu na nudę
Zapewniłabym im możliwość solidnego wybiegania się i uczestnictwo w ciekawych zajęciach takich jak: tor przeszkód, zawody posłuszeństwa ,treningi obrony i tropienia i inne, które pozwolą na utrzymanie psów w dobrej formie fizycznej i psychicznej.

babaryba
07-10-2010, 14:34
Na co przeznaczyłabym czas wolny od prasowania?
Na zakupy! Skoro utrzymanie atrakcyjnego wyglądu moich ciuchów nie spędzałoby mi już snu z powiem, to stałoby na przeszkodzie posiadaniu większej ilości ubrań? Obskoczyłabym całe miasto, galeria po galerii, butik po butiku, wszystko to upchnęłabym w bagażniku, a później rozkoszowałabym się widokiem każdej wygniecionej szmatki poddanej działaniu generatora pary. I przy tym ani krzty mojego wysiłku. Czy życie nie jest piękne? ;)

justynak2608
07-10-2010, 14:38
Uwielbiam prasować. Setki malutkich ubrań mojego synka, pachnące koszule i koszulki męża, miękka pościel. Może to śmieszne, może troszeczkę dziwne ale lubię to robić. Czemu? Sama nie wiem. Oczywiście tracę wtedy dużo czasu a przecież mogłabym go wykorzystać w inny sposób. Np. mogłabym uprawiać dziki seks z mężem lub pójść na długi samotny spacer. Mogłabym też zamknąć się w pokoju z tortem kokosowo-czekoladowym i dawno nie czytaną książką. Mogłabym też zbudować wielką wieżę z klocków z moim synkiem. Ale i na to wszystko znajduje czas, bo prasuje w nocy. Wtedy gdy już wszyscy śpią a ja mogę każdą rzecz dokładniutko wyprasować. A gdybym miała taki Generator Pary.... Ech cóż to byłaby za przyjemność i rozkosz....

bluangel
07-10-2010, 15:05
Mój nowy generator pary jest świetny ! ma gorące serce !
Odkąd go używam czasu miewam więcej !
Więc kiedy miewam troszkę przerwy zawsze troszkę się rozerwę .
Tą rozrywką są zakupy wyjątkowe pomysłowe !
Niebywałą dla mnie gratką są zakupy z moją matką :)
Kupujemy ciuchy stale odkąd to żelazko mamy !
Bo prasowanie nie jest udręką odkąd to cudo mamy pod ręką !

dagstar
07-10-2010, 17:25
Oj, dokładnie wiem ile czasu zabiera prasowanie, bo moi bliscy (mąż, syn i córka) uznają, że "tylko mama potrafi dobrze wyprasować koszulę (spodnie, spódnicę, bluzkę...wszystko)". W związku z tym wielokrotnie w ciągu tygodnia - mimo wewnętrznego buntu- wykonuję tę znienawidzoną czynność (klnąc w duchu "na czym świat stoi" i obiecując sobie, że przeprowadzę w domu kurs prasowania). A moja rodzinka w tym czasie zajmuje się innymi obowiązkami (oglądanie TV, słuchanie muzyki, wizyty znajomych). A wiecie co ja bym robiła gdybym już nie musiała prasować. Poświęciłabym się poznaniu bliżej idei feminizmu i równości praw i obowiązków w rodzinie -co wyraźnie zaniedbuję w wyniku nadmiaru obowiązków (w tym prasowania). Następnie po zdobyciu niezbędnej wiedzy zaczęłabym ją propagować wśród moich znajomych, które nadal (jak ja teraz) tkwią w poczuciu, że są obowiązki (prasowanie) przypisane kobietom. A gdyby zostało mi jeszcze trochę czasu to zajęłabym się promocją niesamowitego urządzenia jakim jest cudowny wynalazek firmy Tefal - generator pary, uwalniając w ten sposób wiele kobiet z uwięzi prasowania.

kasandra85
07-10-2010, 18:28
Wolny czas.. Bezcenne chwile, których ciągle nam brakuje. Gdybym miała możliwość zarezerwowania sobie trochę czasu, tylko dla siebie, byłby to kurs spadochronowy o którym zawsze marzyłam. Do tej pory jednak natłok codziennych obowiązków sprawił, że to marzenie zeszło na dalszy plan, niestety. Wolne popołudnie, bez sprzątania, gotowania, przygotowywania się na następny dzień, sto spraw na głowie skutecznie odsunęły moje myśli od tego podniebnego sportu. A szkoda, bo szybowanie w przestworzach, podziwianie niezwykłych widoków i to poczucie wolności tam "na górze" to coś niezapomnianego i pozwalającego odsunąć wszystkie nasze kłopoty. Gdybym miała więcej tego cennego czasu, to właśnie na to bym go przeznaczyła. pozdrawiam

antalis
07-10-2010, 19:55
Choć http://www.naobcasach.pl/forum/images/smiles/xx_prasowanie.gif bardzo lubię to jednak przy moich panach prania http://www.chuda777.republika.pl/grafika/pierze_aut.gif i prasowania mam sporo -a co za dużo to niezdrowo.Prasuję głownie wieczorem gdy synek już http://www.chuda777.republika.pl/grafika/spioszek.gif.Zamiast spędzić czas z mężem stoję przy desce klnąc na swoje przeciekające żelazko . Gdybym mogła zaoszczędzić czas dzięki generatorowi pary to w chwili obecnej przeznaczyłabym go na ... "randki " http://www.chuda777.republika.pl/grafika/buziaczek.gif z mężem,bo jak tu się starać o kolejnego dzidziusia ;) skoro chęci są a czasu brak :rolleyes:. Tak więc sztukę prasowania zamieniłabym na sztukę kochania http://www.chuda777.republika.pl/grafika/w_lozku.gif

Aleks21
07-10-2010, 22:33
Gdybym miała to cudo to po prostu - wyspałabym się. Przy opcji niemowlak, dwulatek i mąż garniak - omaniak (codziennie nowa koszula), moje ręce są po prostu przyklejona do żelazka...

sierotka
08-10-2010, 06:18
Czas wolny od obowiązków domowych byłby dla mnie czasem świętym. Udałabym się wtedy do mojej przyjaciółki na plotki,bo odkąd zostałam "Panią domu" nie mam na nic czasu. Wypiłabym sobie moją ulubioną kawę,objadła się słodyczami i nie przejmowała się tym,że pójdzie mi w boczki:)

brzozak
08-10-2010, 10:53
Kiedy wróciłam do pracy po urodzeniu córeczki doba zaczęła być zbyt krótka aby zdążyć ze wszystkim. Zaczęłam mieć poczucie winy, że za mało czasu poświęcam córce i mężowi, że mieszkanie nie jest wystarczająco czyste a sterta ubrań do prasowania wydaje się nie mieć końca. Nie mogłam już jak dawniej chodzić na lekcje angielskiego, bo wolałam poświęcić ten cenny czas rodzinie. Teraz mam już dwie córeczki, jeszcze mniej czasu na wszystko, a po powrocie do domu nie mam już siły na zabawę z dziećmi.
Zaoszczędzony czas poświęciłabym na przyjemności, których ostatnio mam coraz mniej. Marzą mi się rodzinne wypady rowerami do pobliskiego lasku, wspólne malowanie farbami i lepienie plasteliną. Jeśli można choć odrobinę skrócić czas prasowania to naprawdę warto :cool: mąż się na pewno ucieszy...:D

cramp
08-10-2010, 13:11
hm.......???Tyle mam pomysłów w głowie.Rzadko zdarza mi sie mieć czas tylko dla siebie.Jestem szczęśliwa mamusia bliźniat :)
Chyba na poczatek zrobiłabym sobie gorąco aromatyczna kawke.Właczyłabym swoj ulubiony serial i nic nie robiac odpoczywała! :) i chyba niczego wiecej do szczescia mi nie trzeba!
Tym czasem pozostaje mi sprzatanie i gotowanie a do tego prasowanie (przy blizniakach jest tego naprawde sporo):)

ANIEZAREM
08-10-2010, 13:15
KIEDYŚ GDY NIE MIAŁAM DZIECI ZDAWAŁO SIĘ ŻE BRAK MI CZASU NA WSZYSTKO-TERAZ MAM DWÓJKĘ DZIECI ROK PO ROKU 20MIEŚ SYN ALAN -OBECNIE WSZYSTKO BRUDZI NA PODWÓRKU ,ORAZ CÓRECZKA NIKOLA 6 MIEŚ ,KÓTA ZACZYNA ETAP JEDZENIA.KTO MA DZIECI WIE ŻE MAM OOOOOGOMNĄ ILOŚĆ ŻECZY DO PRASOWANIA ,TYM BARDZIEJ IŻ JESTEM JA I MÓJ MĄŻ ,A JA SPENDZAJĄC Z NIMI CZAS PRZEBIERAM SIĘ TAK SAMO DUŻO JAK I ONE.MARZĘ O TYM BY MÓC SIĘ POŁOŻYĆ NA KANAPIE W CISZY POSKŁADAĆ MYŚLI ,POPROSTU ODPOCZĄĆ ...MAŻĘ O TYM BY MÓC POŁORZYĆ SOBIE JAKIEŚ MASECZKI NA TWARZ I WYPIĆ W SPOKOJU KAWĘ.WIĘC GDYBYM MOGŁA ZORGANIZOWAĆ SOBIE WIĘCEJ CZASU DLA SIEBIE A NIE DLA DOMU BYŁABYM WNIEBOWZIĘTA ,BO BEZ TEJ FANTASTYCZNEJ TECHNOLOGI PRASOWANIA MOGĘ O TYM ZAPOMNIEĆJESZCZE NA JAKIEŚ PRZYNAJMNIEJ 3 LATA .NIEKRĘPUJCIE SIĘ I ODPOWIEDZCIE ŻE WYGRAŁAM A DOBA ZOSTANIE DLA MNIE JABY WYDŁUŻONA ...POZDRAWIAM:p

mnemonbender
08-10-2010, 14:42
Generator Pary To Są Istne Czary!!!
Nie, Nie Takie Z Różczką W Roli,
Tylko Tefal Na To Ci Pozwoli:
Odpoczynek Z Kawką W Spodku,
Z Ciastkiem I Wisienką W środku.
Relax Z Kawką, Ciachem - Oczywiście!!
Jeszcze Lepiej Przy Babskim Piśmie.
Potem Czas Na Dobre Kino,
Może Mąż Przyniesie Jakieś Wino??
Dziś Są Takie Fajne Czasy:
że Pralka Wypierze Te Brudasy,
Zmywarka Poprostu Pozmywa,
A Tefal Guzików W Koszuli Nie Pourywa!!!

jolunia559
08-10-2010, 15:13
Oj,oj jak ja chciałabym mieć dużo czasu.Tyle,żeby w końcu przeczytać wszystkie książki zalegające półki i czekające na zaś -potem.Poleniuchować w wannie z pachnącymi olejami lub z kozim mlekiem i poczuć się jak Kleopatra.Może w końcu miałabym czas na podróż latającym dywanem.Wybrałabym się do krajów Orientu w poszukiwaniu swojego,osobistego Alladyna z cudowną lampą i zamkniętym Dżinem staruszkiem w środku.W ich towarzystwie odkrycie i otworzenie wrót Sezamu pełnego skarbów to fraszka.I będę żyła sobie długo i szczęśliwie.

Izabella30
08-10-2010, 15:30
To byłaby super pomoc dla mnie(czytaj: zawsze zapracowanej Matki Polki),której częściej brakuje czasu niż jest go w nadmiarze.Niekiedy myślę,że gdyby można dołożyć jeszcze kilka godzin do aktualnego czasu,wtedy może bym wyrobiła się z moimi obowiązkami.Cóż,to tylko marzenia.
Taka chwila wytchnienia byłaby dla mnie po prostu zbawieniem,mogłabym wtedy pomyśleć tylko o sobie.I co bym zrobiła?-pierwsza myśl-zaparzyłbym pachnącą kawę i delektowałbym się jej smakiem i aromatem.Tak,tego w takim momencie by mi było trzeba!A,zaraz to nie byłoby totalne oderwanie się myślami od pracy,ale czas na zaplanowanie tego,co jeszcze nie jest zrobione.Cóż takie są realia,więc świadoma jestem tego,że przekształciłam się w pracoholika.Dlatego,gdy zajmuję się jedną rzeczą,potrafię rozpocząć drugą i nawet trzecią.Po prostu taka chwilka wytchnienia byłaby perełką,która ozdobiła mój szary i stresujący dzień.:)

asiorek2107
08-10-2010, 16:05
:)Ja to bym zaoszczedzony czas spedzila z moja najkochansza 10misieczna coreczka niestety malo dla niej go mam bo choruje na wodobrzusze czesto wlucze sie po lekarzach a gdy od wizyt mam wolne zajmuje sie wszystkimi zaleglymi sprawami domowymi i jeszcze uczeszczam do szkoly a przy dziecku prania prasowania jest a jest i czesto bardzo malo czasu spedzam z moim kochanym dzieciatkiem a to przeciez ona jest najwazniejsza!! pozdrawiam

miszel17
08-10-2010, 17:54
Od kiedy kupiłem generator pary w sklepie
Od razu poczułem się lepiej!

Prasowanie stało się wielką przyjemnością
Prasuję szybciej i z wielką łatwością

Mam teraz dużo wolnego czasu !
Chodzę z kumplami pobiegać do lasu .
Mam czas na mecze przed telewizorem
Chodzę na spacer ze swym psem Azorem .
Z nadmiaru czasu obiad dla żonki gotuję !
Tak bardzo z generatora pary się raduję!

havajana
08-10-2010, 19:19
Prasowanie, ufff, to ta czynność, którą odkładam, dokąd tylko można, ale niestety, nie da się w nieskończoność. Dlatego, gdybym miała taki luksus, to po pierwsze może polubiłabym prasowanie, a po drugie wolny czas wykorzystałabym na rzeczy przyjemniejsze, które też wymagają pary, to jest bieganie, jazda na rowerze. A po nich, na odparowanie, kawka i ploteczki u mojej koleżanki, którą często muszę zbywać tzw.hukiem roboty.

Muffiene
08-10-2010, 20:50
Na mojej liście obowiązków i prac domowych prasowanie uplasowało się na ostatnim miejscu.
W dobie, kiedy urządzenia wykonują za nas prace domowe, mówię tu o nowoczesnych pralkach, zmywarkach, piekarnikach, czy garnkach zapobiegających przypaleniu, żelazko wydaję się być wynalazkiem rodem ze średniowiecza.
Za każdym razem, kiedy widzę stertę ubrań do prasowania dostaję szału, ale z pokorą wyjmuję deskę do prasowania, żelazko podłączam do gniazdka…jeszcze tylko kilka głębokich wdechów i do dzieła. Początkowo idzie mi to nawet sprawnie. Niestety po 30 min. prasowania bolące mięsnie karku, nadgarstka, kręgosłupa w końcu głowy zaburzają mój spokój wewnętrzny i zaczynam stawać się kłębkiem nerwów. Aby nie doszło do szału ;) , odstawiam wszystko a nie uprasowane rzeczy chowam do szafek łudząc się, że dziś mnie to ominie. Po chwili jednak wraca myśl, że jutro idąc do pracy (aby dobrze wyglądać ) muszę uprasować kilka rzeczy…wrr
Na domiar złego, humor mam już „ popsuty” do końca dnia nie wspominając o jutrzejszym poranku.
Podejrzewam, że gdybym miała generator pary moje życie zmieniło by się diametralnie, zaczynając od poprawy samopoczucia, zrobieniu w końcu coś dla siebie ( może jakieś małe SPA ) , kończąc na dobrej kawie i ploteczkach z ( dawno nie widzianymi ) psiapsiółkami ;)

PS. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym się przekonać, że prasowanie może być przyjemnością, bo jak na razie dla mnie to KOSZMAR!

assathra
08-10-2010, 21:33
Może zacznę od tego że nienawidzę prasować i robię wszystko by się najzwyczajniej od tego wymigać. Poczynając od misternego planu wieszania ubrań na suszarce w ten sposób, by po ich wyschnięciu, wgniecenia były mało zauważalne, a najlepiej by nie było ich widać wcale. Niestety, nie zawsze się to sprawdza i zmuszona jestem korzystać z innej ale jakże prostej metody, również mojego autorstwa, która polega na nakładaniu na siebie nie wyprasowanych ubrań w nadziei, ze wygniecenia same się wyprostują. Byc może mój problem wynika z faktu, ze jeżeli już muszę, to używam prehistorycznego żelazka, rodem z epoki kamienia łupanego, przy którym, by osiągnąć efekty lepsze niż te wymienione powyżej, trzeba się naprawdę nagimnastykować. Nie mam pojęcia jak wygląda ten cudowny wynalazek, i możecie mi wierzyć lub nie, ale nie miałam okazji jeszcze wypróbować żadnego żelazka na parę, może własnie dzięki niemu zmienię ten okropny nawyk i mój mężczyzna wreszcie będzie mógł liczyć na wyprasowane koszule. Kto wie? może prasowanie stanie się moją pasją. A rano , zamiast prasować na ostatnią chwilę, bo niestety często mi się to zdarza.(czekać wieczność, aż żelazko się nagrzeje). Będę mogła wreszcie skupić się na mojej niesfornej fryzurze, i powitać nowy dzień w pracy (tym razem punktualnie)z uśmiechem spełnionej kobiety, nie strasząc już współpracowników koszmarnym wyglądem, wieczne spóźniającej się do pracy Katarzyny w pogniecionym kostiumie :)

aniulka8204
09-10-2010, 12:58
Witajcie :)
Jak również jestem mamą :) mam 9miesięczną córcie i faktycznie czasu na wszystko brakuje i często ciężko wszystko pogodzić, choć na internet staram sie chwilke znaleść by pogadac z ludzmi :p
ale skoro te żelazko jest takie fajne i szybkie i zaoszczędziłabym przy nim troche czasu to ten czas wykorzystałabym żeby strzelić sobie może wkoncu co jakiś czas maseczke na twarz i zadbać o siebie :D no i dzięki temu żelazku napewno prasowanie byłoby o niebo spokojniejsze bo przy tym moim biedaku to zżeram nerwy :o

polkaXpl
09-10-2010, 19:18
Gratulacje!!
Wygrała Pani generator pary firmy Tefal!!!!.
Po upływie dwóch tygodni,zwrócimy się do Pani z pytaniem:
Czy Generator Pary pozwala zaoszczędzić czas??



Z początku nie wierzyłam,że dzięki generatowi mogę zaoszczędzić czas.Sadziłam ,że to kolejna reklama która ma na celu naciągnięcie ludzi i oskubanie ich z pieniędzy.
Jednak za którymś razem postanowiłam tak naprawdę przetestować to nowe urządzonko.
Zebrałam równą stertę prasowania , po prawej stronie zwykle domowe żelazko , po lewej generator pary-czas start!
Prasowanie zwykłym żelazkiem zajęło mi godzinę ,zaś generatorem jedynie pól godziny!Z każdym dniem prasowanie zajmowało mniej czasu niż dotychczas.
Nie wierzyłam własnym zapiskom-dla własnej pewności pochowałam wszystkie zegarki aby nie czuć stresu.
Pomyślałam ,że jeżeli pozostaje mi tyle czasu to mogę coś z tym zrobić prawda?I tak też zrobiłam.
Nie dawno jak tydzień temu ,koleżanka zaproponowała mi jesienny fitness codziennie po godzinie ,aby zimą z dumną chwalić się sylwetką.
Wzięłam telefon do ręki ,zadzwoniłam i już następnego dnia szlam na ćwiczenia.
Czuję się jak nowo narodzona , a przede wszystkim nie siedzę już w domu przez żmudnym prasowaniem.

Każdej Pani domu polecam Generator Pary , jest nowoczesnym urządzeniem ułatwiającym codzienny obowiązek jakim jest prasowanie.
A co najważniejsze nawet nasi mężowie mogą w niego korzystać ,gdyż jest dziecinnie prosty!

majeczkab1
09-10-2010, 21:26
hmmm... generator pary :rolleyes:... fajna sprawa... każda kobieta która spróbowała to by go chciała...
a ja okazję miałam; koleżanka sobie zafundowała i zachwalała i do testowania namawiała " kochana pożyczę ci, kochana wypróbuj, kochana musisz go mieć..."
Ale jak cenę usłyszałam to próbować nie chciałam,
myślę sobie w duchu; dom w budowie, wykończyć trzeba kupić pralkę i zmywarkę no i milion innych ważniejszych rzeczy. I jeszcze mąż;
" - Kochanie mamy żelazko
- Kochanie a czy ty kiedykolwiek nim prasowałeś?
- No... Chyba nie bo jak chcę to zrobić to nie ma co prasować. Ale tobie to lepiej idzie.
- No właśnie.
- Oj Kochanie ale wiesz że mamy ważniejsze wydatki...."
Nie chce testować, nie chce żałować...
Wiec generator pary good bye :(
Sprawdzam pocztę i serfuję po necie aż nagle :eek: KONKURS "SZTUKA PRASOWANIA".
Dzwonie do koleżanki generator pożyczam i się zachwycam.
Ile czasu zaoszczędzam :eek:
Co z nim zrobiłam?
Szukałam pralki i zmywarki...
Generator oddałam :(
A po nocach myślałam co bym z wolnym czasem zrobiła:rolleyes: ... milion rzeczy ważniejszych wykonała może w końcu o dziecko się z mężem postarała :)
Dom wykończymy, dzidziusia kochanego sobie sprawimy a z generatorem pary czasu dla siebie zaoszczędzimy wiec o niego bardzo prosimy

merkana
09-10-2010, 22:15
Stoję przy generatorze. Jedną ręką oparta o biodro, drugą- o szafę. Rozmyślam nad planem dnia- cóż mogę wyczynić mając tak wiele wolnego czasu?..."Pogoda jest ładna, śpiewa ptak i choć wieje wiatr mam ochotę wyjść na spacer."- przeciągam się leniwie i nawijając gumę do żucia na palec, kontynuuje myślenie:" Iga pewnie nie ma humoru, więc mi nie potowarzyszy. Zrobię więc tak..." W tej chwili zostawiam generator, niech żyje swoim życiem! Ja tymczasem zajmę się swoim. Łapię się odkurzacza i biegnę do samochodu. Mój niezawodny przyjaciel, Ferb już dawno nie był sprzątany. Swoją drogą to bardzo ciekawe, że zawsze mam tyle ciekawszych zajęć od wysprzątania samochodu. Potem pobiegnę złapać w garść trochę weny, wyłapię ją pośpiesznie z powietrza, pisząc jakiś długi, mało romantyczny poemat, o krukach, a może wronach. Jest jesień. Pozbieram więc kasztany i usypując z nich wielką kupę, rozrzucę na niej zeschnięte i konające jeszcze liście, bawiąc się, jak dziecko. Mam tyle czasu, więc mogę spokojnie pobiec za jednym z liści, który wpadł mi do rzeki i dowiedzieć się, dokąd mu się tak śpieszy. Poczuję się samotnie na zalesionej ludźmi ulicy, pytając przechodniów o drogę- "naiwni"-pomyślę-"przecież tak świetnie znam drogę!" Nauczę się mówić biegle w języku rosyjskim, a potem wyjadę na miesiąc wgłąb Rosji. Będę tam sprzedawać biały ser wykradziony spod uśmiechniętej krowy, ileż ja będę mieć czasu! Zrobię też prawo jazdy na motor i ciężarówkę- przecież kiedyś zamierzam wyjechać do Californii! A na koniec- zakocham się i całe mnóstwo wolnego czasu poświęcę osobie, która pochłonie mnie bez reszty. Mnie, mój świat i cały ogrom należącej do nas wieczności!

jaga12Xj1
10-10-2010, 10:02
Jak Bym Miała Generatora Pary To Bym Wolny Czas Przeznaczyła Dla Rodziny I Miała Bym Więcej Czasu żeby Zadbać O Swój Wygląd Myślę że Takie Sprzęty Są Bardzo Potrzebne Bo Nam Ukrócają Czas Pracy W Domu I Możemy Te Chwile Przeznaczyć Na Inne Rzeczy Ważne W Naszym życiu Które Brakuje Nam Czasu

OlkaG87
10-10-2010, 10:41
Prasowanie to moja zmora... Taki generator pary wniósłby w moje życie nielada radość i wybawienie od znienawidzonej czynności: niedoprasowane kanty, zagniotki, koszule wyglądające jak wyciągnięte psu z gardła... To by się wreszcie skończyło, a ja dzięki generatorowi pary, stałabym się wzorową gospodynią domową w oczach teściowej:) I miałabym mnóstwo wolnego czasu... Co bym z tym czasem zrobiła?
Pomysłów mi nie brakuje: dokształcanie się, pisanie małych form literackich, które jest moja pasją, poświęcanie więcej czasu na zabiegi "urodowe", więcej ruchu na świeżym powietrzu...
Aczkolwiek wśród masy zajęć, na które teraz brak mi wolnych chwil, mam jedno wymarzone, na którego realizację potrzeba rzeczywiście dużo czasu i zaangażowania...
Otóż chciałabym założyć Klub Młodych Mam! Mieszkam w małej wsi, gdzie kompletnie nie ma życia kulturalnego, a to społeczne ogranicza się niestety do zebrań w wiejskiej świetlicy parę razy do roku... Taka inicjatywa bardzo by nam się przydała! Młode mamy siedzą w domach, nie pracują, a nie maja tez odwagi odwiedzać się, bo nawet nie wszystkie się znają prócz oficjalnego "dzień dobry".
Chciałabym zapewnić młodym mamom z mojej miejscowości mozliwość porozmawiania, podzielenia się radościami i smutkami oraz doświadczeniami na temat wychowania dzieci, powrotu do pracy, edukacji. Pomyślałabym także nad profesjonalnym doradztwem związanym z prawami rodziców, doradztwem zawodowym i aktywizacją młodych mam na rynku pracy. Taki Klub zapewniłby opiekę dla maluchów w razie potrzeby, co jak wiadomo jest sporym problemem, kiedy np. mama musi załatwić jakieś sprawy urzędowe czy zwyczajnie jechać na zakupy. Mamy z naszego Klubu wymieniałyby się opieką nad dziećmi tak, żeby w miesiącu każda miała przynajmniej jeden dzień dla siebie i swoich spraw! Dobrym pomysłem byłoby także wspólne spędzanie czasu na realizacji hobby - każda z nas mogłaby przedstawić na forum grupy swoją pasję i nauczyć jej pozostałe mamusie:) W ten sposób poszerzyłybyśmy swoje horyzonty. Kolejna sprawa: profesjonalne porady psychologa, pediatry, położnej. Wspólną inicjatywą spróbowałybyśmy zaprosić takich ekspertów przynajmniej raz w miesiącu do naszego Klubu i mogłybyśmy wtedy zadawać dręczące nas pytania lub omawiać konkretny temat przygotowany na spotkanie. Ach, mam mnóstwo pomysłów, które chciałabym zrealizować w moim Klubie Młodych Mam! Miejscem spotkań mogłaby być nasza świetlica bądź jedna z klas w szkole podstawowej, a w razie braku możliwości nawet mieszkania każdej z mam po kolei:)
Jeśli tylko miałabym taki wspaniały generator pary, to kto wie, kto wie...Młode mamy z Czerska Świeckiego i okolic - będę zapraszać do Klubu:)

enigma10
10-10-2010, 12:27
KOPCIUSZEK 2010

- Kochanie, chciałabym Ci coś pokazać - zagadnęłam do Adama (mego życiowego partnera), gdy właśnie siadaliśmy do kolacji.
- Niedaleko nas otwarto nowy klub, w którym właśnie są organizowane kursy tanga argentyńskiego - powiedziałam, podając Adamowi ulotkę.
- Może byśmy się zapisali?
Adam musnął mój policzek ustami i wziął ode mnie ulotkę. Uważnie czytał treść ulotki, jednocześnie wgryzając się w grzanki.
- Kochanie, wiesz, jak bardzo bym chciał iść na ten kurs razem z Tobą. Ale jest jedna przeszkoda....Zajęcia odbywają się w piątek, a w piątki przecież spotykam się z kumplami, żeby celebrować sport.
Jasne. No przecież. Zupełnie zapomniałam o "sportowych piątkach". Myślicie, że to może spotkania w sali gimnastycznej i gra w kosza albo nogę?
Nic podobnego! "Sportowe piątki" to spotkania w pubie, oglądanie transmisji z międzygalaktycznych rozgrywek w coś-tam i popijanie piwa oraz jedzenie chipsów czy solonych orzeszków. Samo zdrowie:(
Już miała strzelić focha, gdy nagle mnie olśniło.
- Trudno, kochanie. zupełnie zapomniałam o Twoim sporcie.
- I co, nie gniewasz się? - dopytywał zdezorientowany Adam. Nie takiej reakcji się spodziewał.
- Oczywiście, że się nie gniewam, głuptasku - pocałowałam go w czubek nosa.

Zjedliśmy kolację i nie wracaliśmy już do tematu kursu tańca.

A następnego dnia wzięłam się za realizację mojego planu.
Wracając z pracy wstąpiłam do klubu i zapisałam się na kurs. Przemiła pani zapewniła mnie, że brak partnera do tańca nie jest problemem, oni zapewnią mi takowego.
Następnie udałam się do sklepu, gdzie kupiłam odpowiednie buty do tańca (nawet nie wiedziałam, że takie są) oraz sukienkę. Rzadko chadzam w sukienkach. Ale tym razem zaszalałam i wybrałam wydekoltowaną kreację w karminowoczerwonym kolorze. W końcu mam w niej tańczyć argentyńskie tango.
Ostatni punkt mojego chytrego planu to wycieczka do sklepu z agd i zakup czegoś wyjątkowo wyjątkowego;)

I tak nadszedł piątek, wieczór.
Gdy Adam szykował się na swój "sportowy wieczór", ja wyciągnęłam deskę do prasowania i moje przedpotopowe żelazko; w salonie kłębiły się stosy wypranych ciuchów do prasowania.
- Na pewno nie chcesz ze mną iść? - zapytał chyba już po raz trzeci Adam.
- Chciałabym, kochanie, ale ktoś musi to uprasować - odpowiedziałam.
- Idź i baw się dobrze, nie przejmuj się niczym - dodałam.
Adam z niepewną miną pocałował mnie w policzek, jeszcze zawahał się przy drzwiach i w końcu poszedł.
Wtedy rzuciłam się do schowka na odkurzacz, miotły i środki czystości (tu chowam te rzeczy, których Adam nie powinien znaleźć - mam pewność, że właśnie do schowka NIGDY nie zajrzy) i wyciągnęłam moje nowe cudo.
Szast - prast, pokój spowił się mgłą, a ja tylko co chwilę sięgałam po następny ciuszek.
Wyprasowałam prawie wszystko (prawie - bo tak miało być, to przewidywał mój chytry plan), wskoczyłam w karminową sukienkę i nowe buty, i pognałam do klubu, na kurs.
Było wspaniale! Wiecie, jakiego mi zaproponowano partnera do tańca? Prawdziwego Argentyńczyka, Carlosa, przystojnego tak, że aż dech zapiera.
Po kursie szybko przybiegłam do domu (dobrze, że klub jest tak blisko), buty i sukienkę ukryłam w schowku, moje cudowne cudo do prasowania także tam umieściłam, za to wyjęłam przedpotopowe żelazko i nim prasowałam (a raczej męczyłam) kilka ostatnich rzeczy, które zostały do wyprasowania.
Wtedy wrócił Adam.
Gdy zobaczył mnie przy desce do prasowania, na jego twarzy odmalowało się zaskoczenie i coś na kształt wstydu? współczucia?
- To jeszcze prasujesz? - zapytał niezbyt mądrze.
- Ale już kończę, kochanie - odpowiedziałam - Padam z nóg - dodałam (zgodnie z prawdą).

I tak minął miesiąc. Co piątek Adam wychodził do pubu, a ja zostawałam na placu boju z deską i ciuchami do prasowania. Myślicie, że łatwo nazbierać przez tydzień tyle prasowania? Nie, łatwo nie jest. Ale od czego są sąsiedzi?
Moja sąsiadka, zapracowana matka trójki dzieci w wieku szkolnym, omal mnie nie ozłociła, gdy zaproponowałam jej, że trochę jej pomogę w prasowaniu.
Za to co tydzień piecze dla mnie ogromna blachę pysznego sernika (Adam myśli, że to ja piekę jego ulubione ciasto)
Robię postępy w tańcu.
Adam ma ogromne wyrzuty sumienia, gdy zostawia mnie samą (hehe) w piątkowe wieczory z górą prasowania (hehehe).
Jego wyrzuty sumienia przekładają się w wymierny sposób na prezenty dla mnie. Ostatnio zaczął przebąkiwać, że w wakacje pojedziemy na urlop do Ameryki Południowej - bo ja zawsze o tym marzyłam.
No i wszyscy kumple zazdroszczą mu takiej fajnej babki, która bez gadania puszcza go na męskie piątkowe, sportowe spotkania.

A wszystko to dzięki tobie, mój ukochany generatorze pary;)

Anaris
10-10-2010, 12:48
Zamykam oczy, przenoszę sie do świata nowej generacji i tak u mnie wyglada...

Jeśli wygram generator pary
już nie będą mnie dręczyć "wygniecione" koszmary.
A gdy chwilkę będę miała dla siebie wolnego,
zrobię coś dla całej rodzinki pysznego.
Pewnie jeszcze czasu mi wystarczy
by wycisnąć dla siebie sok z pomarańczy.
Bo ja jako rodziny głowa,
muszę być pełna energii oraz zdrowa.
Taki sprzęt w domu to super rozwiązanie,
bo będę miała idealne prasowanie na zawołanie.

kawka10003
10-10-2010, 13:22
Mam 24 lata mam dwie cudowne córeczki Julia ma 4latka Maja 2latka gdy bym posiadała wasz produkt mogła bym więcej czasu poświęcić moim dzieciom na zabawe,naukę uwielbiam dużo czasu poświęcać dzieciom lecz niestety czasami dużo żeczy utrudnia mi to np:prasowanie małych ciuszków zwykłym żelazkiem dużo czasu mi zabiera.:)

lulu_mortese
10-10-2010, 14:51
Automatycznie pomyślałam o błogim leniuchowaniu albo posegregowaniu różnych fatałaszków, bibelotów ale...
...ale to przecież inni ludzie są najistotniejszą częścią naszego życia i to im należy się dodatkowa uwaga, a to tak apropo's mojej wieloletniej przyjaciółki. Obie zaczynamy 2 rok studiów ( czyli masa nauki) i uświadomiłam sobie jak zubożały nasze kontakty- nie ma już wspólnych spacerów, wypadów na miasto, plotkowania przez pół dnia. Mając więcej wolnego czasu od razu umówiłabym się na jakieś wspólne wyjście do kina, potem pub by móc omówić zaległe tematy...no i częstsze wypady zakupowe, bo to obie uwielbiamy.

mrpiter
10-10-2010, 19:55
Jeszcze niespełna 4 miesiące temu zapewne odpowiedziałbym oglądanie filmów, muzyka, czytanie książek. Ale teraz musiałbym skłamać mówiąc coś innego niż bycie z naszym Maleństwem. Stellcia ma trzy i pół miesiąca. I jak to mówię znajomym, nigdy dotąd nie wygrałem konkursu ani loterii ale los się odwrócił te ponad 3 miesiące temu i wygrałem życiowo. Otrzymałem od życia cudowne, pogodne i zdrowe dziecko, które mam z moją żoną, kobietą mojego życia. Ale wracając do tematu, często zastanawiałem się przy prasowaniu co zrobić żeby koszula była doprasowana i kanty w spodniach "ostre" a jednocześnie aby udało się się zaoszczędzić trochę czasu. Teraz jeszcze więcej cennych minut zabiera prasowanie maleńkich ciuszków, które tak naprawdę strasznie ciężko nawet ułożyć na desce. Próbowałem nawet prasować "na mokro" jednak to również nie daje rezultatów. Podsumowując gdybym mógł "zaczarować" prasowanie i skrócić jego czas, zyskane chwile życia spędziłbym z Gwiazdą przewodnią mojego życia. Bo Stella moi drodzy znaczy Gwiazda...

Justi1983
10-10-2010, 20:53
Zaoszczędzony czas, dzięki użyciu generatora pary wykorzystałabym na walkę z jesienną chandrą. Już sama myśl o tym, że nie musiałabym sterczeć nad deską do prasowania, a sterta wygniecionych ubrań mojego męża i synka przeistoczyłaby się bez mojego udziału w równiutko rozprasowane ciuszki, wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy. Przyznaję się bez bicia, że prasowanie to dla mnie katorga - najnudniejsza czynność na świecie. Dodatkowy czas poświęciłabym na poprawę nastroju, urządzając sobie seans przy lampie kwarcowej, która choć trochę rekompensuje mi brak słonecznego światła oraz przyjemnie rozgrzewa całe ciało. Następnie zaaranżowałabym domowe SPA. Do wanny wlałabym aromatyczny i pobudzający olejek np. o zapachu cytrusów, zapaliłabym kilka świeczek, włączając płytę z hitami minionych wakacji, żeby choć na chwilę poczuć się jak w tropikach. Po kąpieli obowiązkowo wtarłabym w skórę balsam utrwalający opaleniznę ze złocistymi drobinkami i przygotowałabym sobie sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy lub grejpfrutów, a szklankę z napojem przyozdobiłabym na brzegach cytrynką i słomką z parasolką :)

BISDONIA82
11-10-2010, 11:39
Ojej!!!..."pół Królestwa I Córkę Za żonę " Za Taki Generator :) ....wiele Bym Dała,aby Nie Musieć Prasować.jest To Jedna Z Nie Wielu Czynności,których Delikatnie Mówiąc,nie Darzę Zbyt Wielką Sympatią.dlatego Aż Ciężko Jest Mi Sobie Wyobrazić,że Mogłabym Mieć Coś ,co By Mnie Od Tej Okropnej Czynności Uwolniło.przy Mojej Dwójce Wiecznie Brudzacych Się Rozbójników I Mężu-fanatycznym Mechaniku Samochodowym Sterty Wypranych I Pogniecionych Ubrań Zbierają Się Niezwykle Szybko.a Ja,kiedy Tylko Mój Młodszy Potworek Zmruży Oczka Zamiast Mieć Chwilę Relaksu,odrazu Biorę Sie Za Prasowanie (nie Zależnie Od Pory Dnia).dlatego Też Tak Chętnie Wykorzystałabym Ten Czas Zupełnie Inaczej.i Tak Puszczając Wodze Fantazji,wyobrażam Sobie Jak Po Południu Kiedy Mój Synuś Zmęczony Swoim Szaleństwem Nareszcie Pada śpiący Na Poduszce Ja Mam Mój Wymarzony Luz:).zabieram Więc Mój (nigdy Nie Używany Z Braku Czasu)elektryczny Masażer Stóp Na Wodę I Rozsiadając Się W Wygodnym Fotelu Wkładam Stopy Do Bąbelkowej Wody.aha, No I Oczywiście Wcześniej Zabieram Jeszcze Ze Soba Filizankę Kawy I Telefon:).może Nareszczie Zdążyłabym "obdzwonić" Moje Przyjaciółki,które Wiecznie Narzękają,że Ciągle Nie Mam Dla Nich Czasu (hmm...a Może Nawet Mogłyby Mnie Teraz Odwiedzić?---albo Nie Lepiej Zadzwonię I Troche Się Odprężę W Samotności:) )o!i Wiem Nareszcie Mogłabym Pomalować Paznokcie I Jest Nawet Szansa ,że Zdążą Mi Wyschnąć Zanim Będę Musiała Się Brać Za Jakąś Pracę...a że Niestety Kolej Rzeczy Jest Taka,że Mój Mały Terorysta Coraż Mniej śpi W Ciągu Dnia ,to Prasowanie Zostaje Mi Na Późne Wieczory:(.a Tu To Już Niestety Jest Większy Problem,bo Na Tym Cierpi Moje...małżeństwo.bo Kiedy Już Zdołam Uporać Się Ze Stertą Ciuchów I Gdy Juz Nareszcie Koło Północy Mogę Udać Się Do Sypialni Na Progu Słyszę Jedynie Zaspany I żartobliwie Obrażony Głos Mojego Męża:"ty To Sie Najlepiej Ze Mną Rozwiedź I Wyjdż Sobie Za To Twoje żelazko":)...ach...jak Tylko Sobie Pomyślę ,że Moje życie Mogłoby Być O Wiele Piekniejsze I Lżejsze Gdyby Z Nieba Spadł Mi Taki Generator Pary....no Cóż ...ale Niestety Ciągle Nie Spada....tak Więc Kończę Moje Gdybanie I Idę Się Wziąść Za Prasowanie...bo Mój Synuś Właśnie Zasnął...:(

kwoloch
11-10-2010, 11:47
A ja wolne od pracy
Wykorzystam na spacer
Moja ukochana trasa
Biegnie skrajem lasu
Uwielbiam gdy jest po deszczu
Ziemia paruje ciepłem dnia jeszcze
Biorę ciepły sweter oraz milion myśli
Nogi same niosą obok dzikiej wiśni
Tutaj rzędy sosen, a tam stara lipa
Wszystko się układa, chaos życia znika
Słońce za horyzont powoli odchodzi
Na mnie też już pora, choć nie liczę godzin
Wracam taka sama, a inna zupełnie
Odmieniona tą ciszą, która jest też we mnie

aneszna
11-10-2010, 11:55
Pewnie wiele razy zdarzyła Wam się sytuacja, że z utęsknieniem czekałyście na to by mieć wolną chwilę w domowym zaciszu. Gdy już nadeszła okazało się, że nie wiadomo co robić, czym się zająć. Spróbuję dać Wam kilka propozycji na efektywne wykorzystanie wolnego czasu w domu byście nie marnowały czasu na bezczynność.




Sposób pierwszy – Relaksacja.

Wydaje mi się, że pierwszym rozwiązaniem – w chwili gdy zdobędziemy wolny czas – jest relaksacja. Ogromne przemęczenie i stres towarzyszące codzienności mogą doprowadzić do wyczerpania nawet najsilniejszych, więc gdy staniemy się szczęśliwymi „posiadaczami” wolnego czasu dobrze doprowadzić się do stanu używalności.

Jak to zrobić?

Istnieje wiele technik relaksacyjnych. Napiszę tylko o kilku – o takich, które są dla mnie skuteczne.
Pierwszą z technik są ćwiczenia oddechowe. Pozwalają one się odprężyć, uregulować bicie serca i uczą koncentracji. Najlepiej usiąść wygodnie lub położyć się i skupić na miarowym oddychaniu. Liczę w myślach do pięciu wdychając powietrze, zatrzymuję oddech – liczę wtedy do trzech, a następnie wypuszczam powietrze licząc do siedmiu. Powtarzam całość około10 razy.

Drugą techniką jest słuchanie muzyki. Może to być muzyka relaksacyjna, ale nie koniecznie – ważne aby była spokojna. Kiedy słucham muzyki – podkładu instrumentalnego bądź odgłosów natury – staram sobie wyobrazić jakąś miłą scenerię. Las, wodę, plażę, bezludną wyspę, zachód słońca – cokolwiek, co wywołuje we mnie przyjazne emocje. Przenoszę się tam myślami zostawiając wszelkie problemy daleko za sobą.
Słuchając muzyki – piosenek z tekstem – wyobrażam sobie to, co zawiera tekst – np.: widzę na ziemi cień orła, spoglądam w górę, a tam leci przepiękny biały orzeł i zatacza na niebie koła J. Pozwól by Twoja wyobraźnia pokazała Ci na co ją stać!


Sposób drugi – Pasja, hobby.

Wiele osób ma swoją pasję, hobby. Coś czemu może poświęcać się bez reszty, każdą wolną chwilę. Myślę, że osoby, które posiadają jakąś pasję nie muszą czytać tego artykułu – bo ich cały wolny czas zagospodarowany jest właśnie na robienie tego co kochają. Kiedy ma się takie zainteresowanie, któremu można się poświęcić to jest się w sytuacji komfortowej.

Jeżeli jednak nie ma się hobby to najwyższa pora je znaleźć! Posiadanie hobby naprawdę ubogaca. Jedni kolekcjonują znaczki, monety itp., drudzy czytają wszelkie dostępne informacje o tym co ich kręci, inni uprawiają sport, jeszcze inni robią na drutach ilu ludzi tyle hobby!

Hobby to doskonały sposób by wolny czas spędzany na beznamiętnym nic nie robieniu przestał istnieć.


Sposób trzeci – Udoskonalanie domu.

W wolnym czasie warto przyjrzeć się bliżej naszemu mieszkaniu. Może jest coś, co wymaga poprawy? Może warto zrobić jakiś mały remont albo przemeblowanie? Może czas na jakieś drobne upiększenia?

Czasami wystarczy niewielki wysiłek, by coś, co do tej pory uważaliśmy za stare i bezwartościowe nabrało wartości. Odnawianie mebli jest doskonałym przykładem takiego działania. Wystarczy stare szafki lub drzwi okleić okleiną i będą wyglądały jak nowe. Świeżo pomalowany stół i krzesła też nadają uroku pomieszczeniom.


Sposób czwarty – Udoskonalanie siebie samego.

Udoskonalanie siebie samego ma dwa aspekty – możemy poprawiać swój wygląd, ale również rozwijać swoje wnętrze. Warto rozważyć obydwa warianty udoskonalania siebie.

Dbanie o wygląd zewnętrzny działa dobroczynnie na naszą psychikę. Kiedy robimy coś dla siebie – panie: zabiegi kosmetyczne, maseczki, odżywcze kąpiele itp.; panowie: golenie, nacieranie się aromatycznymi wonnościami itp. – odczuwamy satysfakcję i poprawia się nasz nastrój.

Wnętrze możemy kształtować m.in.: przez lekturę dobrej literatury. Zdobywanie nowych umiejętności np.: szybkie czytanie czy nauka obcych języków jest też dobrym rozwiązaniem. Warto rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Może dzięki temu staniesz się w przyszłości ekspertem z danej dziedziny?


Sposób piąty – Nauka gry na instrumencie.

Ten sposób może wydawać się trudnym do zrealizowania. Jestem jednak przekonana, że poza instrumentem i chęcią do gry na instrumencie nie potrzeba nic więcej – no może podstaw z muzyki (nuty i ich nazwy), ale to każdy powinien znać ze szkoły podstawowej.

Żeby nie być gołosłowną – przez tegoroczne wakacje poznałam podstawy gry na keyboardzie. Chwyty można znaleźć w Internecie. Można też wypożyczyć z biblioteki książkę, która przedstawia podstawy gry na instrumencie (żeby nie wchodzić w koszta). To naprawdę jest możliwe. Na początku jest ciężko, ale przy odrobinie samozaparcia osiąga się zamierzone efekty.

Gdy potrafimy już jako tako grać na instrumencie, będziemy się starali nauczyć coraz większej ilości utworów i będziemy chcieli coraz lepiej grać. To naprawdę dobre zajęcie w wolnej chwili.


Sposób szósty – Twórczość.

Gdy dostajemy szansę na spędzenie czasu wolnego warto ją twórczo wykorzystać. Można poświęcić się tworzeniu. Co można tworzyć? Wszystko zależy od usposobienia. Możemy pisać wiersze, opowiadania, powieści, artykuły – będzie to wówczas twórczość literacka. Możemy też tworzyć rysując, malując, rzeźbiąc, lepiąc, tworząc coś z niczego. Możemy też komponować muzykę. Wszystko jest dozwolone byle tylko dawało jakieś owoce. Twórczość to wyrażenie siebie samego przez sztukę.


Sposób siódmy – Gimnastyka.

”W zdrowym ciele zdrowy duch.” W myśl tej zasady dobrze poświęcić trochę wolnego czasu na ćwiczenia gimnastyczne. Jeśli na co dzień nie gimnastykujemy się dobrze w wolnym czasie wykonać serię ćwiczeń rozciągających, wzmacniających mięśnie czy też oddechowych. Wpłynie to doskonale na nasze samopoczucie.


Sposób ósmy – Gotowanie.

Nic nie zajmuje tak wspaniale wolnego czasu jak przygotowywanie przysmaków w kuchni. Nowe potrawy, przysmaki, ciasta, desery to coś co może pobudzić wyobraźnię wielu ludzi do działania.

Możemy opracowywać własne przepisy i modyfikować już znane. W kuchni wszystkie chwyty są dozwolone. Kiedy coś fajnego uda nam się ugotować możemy przekazać przepis dalej – dlaczego tylko my mamy korzystać z dobrodziejstw kulinarnych naszej kuchni? – w zamian za to otrzymamy na pewno wiele ciekawych przepisów, które mogą nas pozytywnie zaskoczyć.


Sposób dziewiąty – Planowanie.

Wolny czas można wykorzystać też na planowanie przyszłych działań. Możemy zaplanować wakacyjny wyjazd, czy wypad na weekend.

Warto zaplanować kolejne dni. Nie będziemy wtedy żyć w chaosie. Określając zadania, jakie mamy wykonać systematyzujemy nasz czas – łatwiej wtedy określić kolejny termin wolnego czasu, co nastroi nas optymistycznie.


Sposób dziesiąty – Pobudzanie umysłu do myślenia.

Nic tak nie sprzyja pracy mózgu jak rozwiązywanie zadań logicznych. Dlaczego zmuszać swój mózg do myślenia w wolnym czasie? Słyszałam, że każde zmuszenie mózgu do wykonania jakiejś pracy przedłuża nam życie. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale dlaczego by nie spróbować?

Co dobrze pobudza nasz umysł?

Wszelkiego rodzaju gry logiczne i strategiczne, gry, w których musimy coś dokładnie zaplanować np.: brydż.

Dla naszego umysłu dobre jest też rozwiązywanie krzyżówek – panoramicznych, „jolek”, wykreślanek itp. Nie można zapomnieć też o SUDOKU, grze polegającej na ustawieniu w odpowiedniej kolejności cyfr od 1 do 9.

Czytanie książek też pobudza nasz umysł. Pozwala działać naszej wyobraźni. Czytanie daje dużo więcej pożytku dla naszego mózgu niż np.: oglądanie filmów. W filmach dostajemy gotowe, podane na tacy wizje reżysera. Nie musimy wytężać umysłu tylko przyjmujemy skondensowaną papkę.


Życzę Wam i również sobie, abyście zawsze potrafili maksymalnie wykorzystać swój wolny czas. Przeznaczenie wolnego czasu na swój rozwój to naprawdę procentująca inwestycja.

Aagateczka
11-10-2010, 17:27
W ten jesienny zimny dzionek,
siedzę sobie na kanapie
i na snuciu marzeń – sama siebie łapię.
Mam „maszynę parującą” bardzo szybką i gorącą,
co koszule prasuje w mig –
prawie tak szybko jak robię „a psik!”.
Dzięki niej mam mnóstwo czasu wolnego –
na spacer, rolki i zabawy z Lego.
Lecz najbardziej mnie cieszą wolne chwile,
które mogę wykorzystać dla mnie najmilej –
na robótki ręczne, ale nie na druty –
lecz na kartki świąteczne, drewniane koguty,
na kwiaty z bibuły i na decoupage,
który powoli docenia każdy z nas.
Delektuję się ciszą i wyrobami,
które spod mych palców wychodzą pasjami,
które cieszą oko, serce radują
i co dzień nowych fanów sobie zyskują.
Więc gdyby za mnie maszyna prasowała –
mojej pasji często bym się oddawała :).

aniap1
11-10-2010, 21:43
Wolny czas ?
A co to jest ..
mając takie cacko , postawiłabym przy nim męża .
Lubi wynalazki a ja bym miała tego czasu podwójną ilość ;)
Myslę , że tym by sobie nie wypalił dziury w koszuli .
I wkońcu by się nauczył jaką drogę pokonują jego skarpetki i inne rzeczy od chwili kiedy je ściąga i wkłada do kosza na brudy , do chwili kiedy je znajduje czyste w szafie :)
A czas ? Poszłabym na wielkie zakupy ..... żeby było jeszcze wiecej prasowania.
także zabierzcie moje stare żelazko i wymieńcie je na to nowe cacko

dzo83
11-10-2010, 23:11
Jedyne co uwielbiam to prasowanie,
nie podchodzi mi kurzy wycieranie.
Nie lubię odkurzać ani okien myć,
jak mam sprzątać aż nie chce się żyć.
Zatapiam się w marzeniach i widzę jak
siedzę na kanapie ot sobie TAK.
Piję herbatę a czasami kawkę,
przeglądam gazetę i, przegryzając kanapkę.
Z synkiem zamek wielki buduję,
z córcią lalki ubieram i maluję.
Gramy w gry i na spacer idziemy,
później rowerami sobie pojezdzimy.
Odrabianie lekcji , no i czytanie,
sprawdzić synka wypracowanie.
Wieczorem nastawiam pranie,
i gorącą kąpiel biorę w wannie.
Pachnacym balsamem ciało smaruję,
nakładam koszulę i ... świetnie się czuję.
Niedowierzam bo moja koszula,
jest gładka i delikatnie ciało me otula.
Ten generator pary to coś wspaniałego
pościel jedwabiscie delikatna- coś niesamowitego.
Przykładam głowe do poduszki i już śnię,
jak bardzo generator pary przydał by mi się.
Otwieram oczy i rzeczywistość dopada mnie,
że wiem już czego pragnę - generator pary wygrać chcę.

hadec
12-10-2010, 09:32
No i nadszedł ten dzień..dzień zmiany stylu życia.
Nigdy nie podejrzewałabym siebie, że to kiedyś powiem, ale życie weryfikuje wiele tematów.. a więc.. jeśli ów czarodziejski generator pary zagościłby u mnie w domu..w pełni świadomie i z pełną odpowiedzialnością za swoje czyny, wstawiłabym kolejną pralkę prania, aby móc bardziej i dłużej cieszyć się tym cudem techniki,
pokonywania zagnieceń wszelakich.

Administrator
12-10-2010, 09:34
Pewnie wiele razy zdarzyła Wam się sytuacja, że z utęsknieniem czekałyście na to by mieć wolną chwilę w domowym zaciszu. Gdy już nadeszła okazało się, że nie wiadomo co robić, czym się zająć. Spróbuję dać Wam kilka propozycji na efektywne wykorzystanie wolnego czasu w domu byście nie marnowały czasu na bezczynność.




Sposób pierwszy – Relaksacja.

Wydaje mi się, że pierwszym rozwiązaniem – w chwili gdy zdobędziemy wolny czas – jest relaksacja. Ogromne przemęczenie i stres towarzyszące codzienności mogą doprowadzić do wyczerpania nawet najsilniejszych, więc gdy staniemy się szczęśliwymi „posiadaczami” wolnego czasu dobrze doprowadzić się do stanu używalności.

Jak to zrobić?

Istnieje wiele technik relaksacyjnych. Napiszę tylko o kilku – o takich, które są dla mnie skuteczne.
Pierwszą z technik są ćwiczenia oddechowe. Pozwalają one się odprężyć, uregulować bicie serca i uczą koncentracji. Najlepiej usiąść wygodnie lub położyć się i skupić na miarowym oddychaniu. Liczę w myślach do pięciu wdychając powietrze, zatrzymuję oddech – liczę wtedy do trzech, a następnie wypuszczam powietrze licząc do siedmiu. Powtarzam całość około10 razy.

Drugą techniką jest słuchanie muzyki. Może to być muzyka relaksacyjna, ale nie koniecznie – ważne aby była spokojna. Kiedy słucham muzyki – podkładu instrumentalnego bądź odgłosów natury – staram sobie wyobrazić jakąś miłą scenerię. Las, wodę, plażę, bezludną wyspę, zachód słońca – cokolwiek, co wywołuje we mnie przyjazne emocje. Przenoszę się tam myślami zostawiając wszelkie problemy daleko za sobą.
Słuchając muzyki – piosenek z tekstem – wyobrażam sobie to, co zawiera tekst – np.: widzę na ziemi cień orła, spoglądam w górę, a tam leci przepiękny biały orzeł i zatacza na niebie koła J. Pozwól by Twoja wyobraźnia pokazała Ci na co ją stać!


Sposób drugi – Pasja, hobby.

Wiele osób ma swoją pasję, hobby. Coś czemu może poświęcać się bez reszty, każdą wolną chwilę. Myślę, że osoby, które posiadają jakąś pasję nie muszą czytać tego artykułu – bo ich cały wolny czas zagospodarowany jest właśnie na robienie tego co kochają. Kiedy ma się takie zainteresowanie, któremu można się poświęcić to jest się w sytuacji komfortowej.

Jeżeli jednak nie ma się hobby to najwyższa pora je znaleźć! Posiadanie hobby naprawdę ubogaca. Jedni kolekcjonują znaczki, monety itp., drudzy czytają wszelkie dostępne informacje o tym co ich kręci, inni uprawiają sport, jeszcze inni robią na drutach ilu ludzi tyle hobby!

Hobby to doskonały sposób by wolny czas spędzany na beznamiętnym nic nie robieniu przestał istnieć.


Sposób trzeci – Udoskonalanie domu.

W wolnym czasie warto przyjrzeć się bliżej naszemu mieszkaniu. Może jest coś, co wymaga poprawy? Może warto zrobić jakiś mały remont albo przemeblowanie? Może czas na jakieś drobne upiększenia?

Czasami wystarczy niewielki wysiłek, by coś, co do tej pory uważaliśmy za stare i bezwartościowe nabrało wartości. Odnawianie mebli jest doskonałym przykładem takiego działania. Wystarczy stare szafki lub drzwi okleić okleiną i będą wyglądały jak nowe. Świeżo pomalowany stół i krzesła też nadają uroku pomieszczeniom.


Sposób czwarty – Udoskonalanie siebie samego.

Udoskonalanie siebie samego ma dwa aspekty – możemy poprawiać swój wygląd, ale również rozwijać swoje wnętrze. Warto rozważyć obydwa warianty udoskonalania siebie.

Dbanie o wygląd zewnętrzny działa dobroczynnie na naszą psychikę. Kiedy robimy coś dla siebie – panie: zabiegi kosmetyczne, maseczki, odżywcze kąpiele itp.; panowie: golenie, nacieranie się aromatycznymi wonnościami itp. – odczuwamy satysfakcję i poprawia się nasz nastrój.

Wnętrze możemy kształtować m.in.: przez lekturę dobrej literatury. Zdobywanie nowych umiejętności np.: szybkie czytanie czy nauka obcych języków jest też dobrym rozwiązaniem. Warto rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Może dzięki temu staniesz się w przyszłości ekspertem z danej dziedziny?


Sposób piąty – Nauka gry na instrumencie.

Ten sposób może wydawać się trudnym do zrealizowania. Jestem jednak przekonana, że poza instrumentem i chęcią do gry na instrumencie nie potrzeba nic więcej – no może podstaw z muzyki (nuty i ich nazwy), ale to każdy powinien znać ze szkoły podstawowej.

Żeby nie być gołosłowną – przez tegoroczne wakacje poznałam podstawy gry na keyboardzie. Chwyty można znaleźć w Internecie. Można też wypożyczyć z biblioteki książkę, która przedstawia podstawy gry na instrumencie (żeby nie wchodzić w koszta). To naprawdę jest możliwe. Na początku jest ciężko, ale przy odrobinie samozaparcia osiąga się zamierzone efekty.

Gdy potrafimy już jako tako grać na instrumencie, będziemy się starali nauczyć coraz większej ilości utworów i będziemy chcieli coraz lepiej grać. To naprawdę dobre zajęcie w wolnej chwili.


Sposób szósty – Twórczość.

Gdy dostajemy szansę na spędzenie czasu wolnego warto ją twórczo wykorzystać. Można poświęcić się tworzeniu. Co można tworzyć? Wszystko zależy od usposobienia. Możemy pisać wiersze, opowiadania, powieści, artykuły – będzie to wówczas twórczość literacka. Możemy też tworzyć rysując, malując, rzeźbiąc, lepiąc, tworząc coś z niczego. Możemy też komponować muzykę. Wszystko jest dozwolone byle tylko dawało jakieś owoce. Twórczość to wyrażenie siebie samego przez sztukę.


Sposób siódmy – Gimnastyka.

”W zdrowym ciele zdrowy duch.” W myśl tej zasady dobrze poświęcić trochę wolnego czasu na ćwiczenia gimnastyczne. Jeśli na co dzień nie gimnastykujemy się dobrze w wolnym czasie wykonać serię ćwiczeń rozciągających, wzmacniających mięśnie czy też oddechowych. Wpłynie to doskonale na nasze samopoczucie.


Sposób ósmy – Gotowanie.

Nic nie zajmuje tak wspaniale wolnego czasu jak przygotowywanie przysmaków w kuchni. Nowe potrawy, przysmaki, ciasta, desery to coś co może pobudzić wyobraźnię wielu ludzi do działania.

Możemy opracowywać własne przepisy i modyfikować już znane. W kuchni wszystkie chwyty są dozwolone. Kiedy coś fajnego uda nam się ugotować możemy przekazać przepis dalej – dlaczego tylko my mamy korzystać z dobrodziejstw kulinarnych naszej kuchni? – w zamian za to otrzymamy na pewno wiele ciekawych przepisów, które mogą nas pozytywnie zaskoczyć.


Sposób dziewiąty – Planowanie.

Wolny czas można wykorzystać też na planowanie przyszłych działań. Możemy zaplanować wakacyjny wyjazd, czy wypad na weekend.

Warto zaplanować kolejne dni. Nie będziemy wtedy żyć w chaosie. Określając zadania, jakie mamy wykonać systematyzujemy nasz czas – łatwiej wtedy określić kolejny termin wolnego czasu, co nastroi nas optymistycznie.


Sposób dziesiąty – Pobudzanie umysłu do myślenia.

Nic tak nie sprzyja pracy mózgu jak rozwiązywanie zadań logicznych. Dlaczego zmuszać swój mózg do myślenia w wolnym czasie? Słyszałam, że każde zmuszenie mózgu do wykonania jakiejś pracy przedłuża nam życie. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale dlaczego by nie spróbować?

Co dobrze pobudza nasz umysł?

Wszelkiego rodzaju gry logiczne i strategiczne, gry, w których musimy coś dokładnie zaplanować np.: brydż.

Dla naszego umysłu dobre jest też rozwiązywanie krzyżówek – panoramicznych, „jolek”, wykreślanek itp. Nie można zapomnieć też o SUDOKU, grze polegającej na ustawieniu w odpowiedniej kolejności cyfr od 1 do 9.

Czytanie książek też pobudza nasz umysł. Pozwala działać naszej wyobraźni. Czytanie daje dużo więcej pożytku dla naszego mózgu niż np.: oglądanie filmów. W filmach dostajemy gotowe, podane na tacy wizje reżysera. Nie musimy wytężać umysłu tylko przyjmujemy skondensowaną papkę.


Życzę Wam i również sobie, abyście zawsze potrafili maksymalnie wykorzystać swój wolny czas. Przeznaczenie wolnego czasu na swój rozwój to naprawdę procentująca inwestycja.


Wypowiedz pochodzi ze strony: http://intermen.pl/new/mie-psyche-zdrowie-88/473-czas-wolny-w-domu-10-sposoba-jego-efektywne-wykorzystanie

i nie będzie brała udziału przy wyłanianiu laureatów konkursu!!!

kasia8120
12-10-2010, 14:26
Tyle czasu mam wolnego
jak by tu skorzystać z niego?
może spacer w liściach z drzew,
może lepiej oddać krew?
Może sprzątnąć generalnie
wtedy będzie idealnie,
dom czyściutki i pachnący
zawsze jest zniewalający.
Dalej myślę co tu zrobić?
może z synkiem coś porobić?
Rysujemy, malujemy
później obiad grzecznie zjemy!
Prasowanie też zrobione
więc z mężusiem siup na stronę.
Wszyscy są zadowoleni
generator pary nam życie zmienił!

jowitka_o
12-10-2010, 14:59
Na co dzień jestem zabieganą żoną, studentką i mamą w jednym. Wstaję rano zaprowadzam córcię do przedszkola, szybko lecę na przystanek żeby zdążyć na zajęcia. Po zajęciach muszę posiedzieć trochę na pracowni magisterskiej bo to już ostatni rok, a badań do pracy jeszcze trochę mi zostało.
Prosto z uczelni biegnę szybko po moją dziewczynkę do przedszkola,bo nie lubi siedzieć dłużej niż do 15stej. Z przedszkola idziemy po drodze zrobić zakupy.
Wracamy w końcu do domciu a tam jak zwykle mały bałaganik i góra prasowania. Przy małym dziecku jest bardzo dużo prania a co za ty idzie prasowania.
Niestety gdy wieczorem zabiorę się wreszcie do prasowania schodzi mi z tym bardzo długo, ponieważ moje żelazko jest już lekko mówiąc stare (ma 15lat i para już nie działa). Żeby uprasować jeden wsad z pralki to potrzeba mi około 3 godzin lub dłużej. Na dodatek teflon z czubka mojego żelazka się już pozdzierał i niektóre tkaniny po prostu się przyklejają a niektóre niszczą. Już nie jedną rzecz zniszczyłam przez to żelazko. Myślę ze nowoczesny generator pary firmy Tefal bardzo by mi pomógł.
Czas mojego prasowania by się pewnie skrócił przynajmniej o połowę. A ja bym miała chwilkę na naukę, zabawę z moją kochaną córcią, późnym wieczorem zamiast siedzieć przy desce do prasowania posiedziałabym z mężem przy dobrym filmie lub zajęlibyśmy się czymś bardziej miłym .... :)

ladygrey
12-10-2010, 17:09
generator pary... - pięknie brzmi.
Brzmi tak pięknie jak piękny jest obraz w końcu doprasowanych lnianych obrusów i pościeli.
Brzmi tak pięknie jak pięknie wygląda stos wyprasowanych koszul moich gwóch garniutowców.
Wiadomo, przy domowych obowiązkach zawsze brakuje czasu, zawsze jest niedosyt, zawsze coś niedokończone, niezrobione ... Mówimy sobie "najpierw obowiązki, potem przyjemności" i w myśl tej zasady najpierw pójdę na spacer, porozmawiam z córką, spokojnie wypiję kawę, może nawet poczytam książkę?, a potem ... potem, wezmę się za prasowanie. Bo "to " prasowanie nie będzie już udręką, stanie się przyjemnością.
Z generatorem pary życie staje się takie ... proste.

Myszaa
12-10-2010, 17:55
Generator pary byłby w moim nowym mieszkanku bardzo mile widziany.
Dużo pracy przy prasowaniu by mi ułatwił i stertę ubrań w mig załatwił.
Prasowanie nie byłoby już udręką, a tylko dla pralki podzięką.
Bardzo cennie ten czas bym wykorzystała,
Nauki języka niemieckiego w tym czasie bym pobierała.
To byłby tak zwany czas wolny i tylko dla mnie przeznaczany.
Wreszcie miałabym czas na edukację,
Bo to jest bardzo ważne, macie rację.
A jeśli już bym się trochę pouczyła,
Może bym wreszcie coś dla swojej kondycji zrobiła.
Chętnie bym się z koleżankami do szkoły tańca powłóczyła
I na przykład jakiś egzotycznych tańców, samby się nauczyła.
Bo sport i ruch na co dzień jest wskazany,
A człowiek nie tylko na domowe prace jest skazany.
Gdy się trochę czasu na domowych obowiązkach zaoszczędzi,
Można także odwiedzić przyjaciół, może ktoś z nami sobie pogawędzi.
Zajęć można znaleźć wiele i mam nadzieję, że Tefal mi
W tym pomoże i to mi nagrodę przekażecie wyręczyciele!

wonna_sasanka
12-10-2010, 20:05
Jest rzecz, którą z braku czasu przekładam
choć za robieniem takich rzeczy wprost przepadam.
Chcę zrobić album dla mojej córki
z grubego kartonu i dekoracyjnej bibułki.
Pamiątki uzbierały się z czasem
od kiedy była jeszcze bobasem.
Będą tam zdjęcia USG i test ciążowy,
wypis ze szpitala i opis szczegółowy,
odcisk stópek gdy miała 5 miesięcy
i pierwszy kaftanik niemowlęcy.
A do tego mnóstwo fotografii,
żeby pamiętać co ona już potrafi.
Wszystkie chronologicznie poprzyklejane
i ręcznie, ozdobnie podpisane.
Na koniec pomocy fachowca będę potrzebować,
żeby wszystko zszyć lub zbindować.
Tworzenie tego albumu sprawi mi wiele przyjemności
a córeczce będzie przypominać o mojej miłości.
To wszystko dzięki generatorowi pary Tefala,
który czas przyjemnie spędzać pozwala.

pumcia
12-10-2010, 21:06
Prasowanie od zawsze mnie pasjonowało,szczególnie jako dziecko,nawet wtedy,kiedy wystraszona babcia odkryła,że sama podwędziłam jej żelazko i wypaliłam piękną dziurę w swoim pięknym fartuszku...dziś wiem,że było to baaardzo nierozsądne,tak wykorzystać babciną nieuwagę. ;)

To było takie ekscytujące,tak patrzeć kiedy mama sunie swoim żelazkiem po ubraniach a one tak artystycznie zmieniają swoje oblicze.Takie śmieszne wyobrażenia miałam jako kilkuletnia dziewczynka...:)

Teraz wiem już,że prasowanie w niczym nie przypomina scenariusza z dziecięcych lat..wręcz przeciwnie,to co miało być takie piękne jest męką mej duszy.Wieczne problemy z parą,przypalona stopka żelazka,kamień...w rezultacie źle wyprasowane spodnie a o koszulkach z lnu już nie wspomnę :/ całkowita masakra.

Stan teraźniejszy jest zupełnie nie do przyjęcia,małe dziecko,większe dziecko,odzież robocza męża no i moja.Człowiek nie ma czasu nawet na spokojny sen,zabawę z starszą córką a co dopiero na poświęcenie czasu prasowaniu..w rezultacie ---nie rzucajcie we mnie błotem!!!--mam wiecznie górę prasowania.Wściekam się na siebie za takie postępowanie,ale nigdy nie mogę nadążyć z czasem,kiedy coś już wyprasuję znowu pranie i sterty malutkich i większych rzeczy...bbrrrrrr.

A teraz wyobraźmy sobie,że mam cudowny generator pary,sunie miękko i cichutko pomrukując po ubrankach malutkich i tych większych..powracam myślą do dziecięcych wspomnień,jest dokładnie tak jak sobie to wyobrażałam jako dziecko.Ciach mach i po krzyku,wszystko ładnie wyprasowane,poskładane ląduje w szafkach.Pełna kontrola i harmonia,poczucie ładu i idealnej proporcji.
Jestem uśmiechnięta,bo szybko rozprawiam się ze stertą koszul,koszuleczek o spodniach już nie wspominając :) Rozglądam się,dzieci patrzą wyczekująco,zaraz pewnie wciągną mnie do zabawy..i tak się dzieje.

Więcej wolnego czasu,to więcej czasu na zabawę z dziećmi,łaskotki,wygłupy,spacery z psem.Ten czas wykorzystałabym tylko i wyłącznie na rozrywkę z rodziną,bo czas tak szybko ucieka,właściwie między palce,nie zauważamy,że tak naprawdę ktoś na nas czeka,na nasz gest,zainteresowanie,słodki buziak..a my tymczasem wiecznie zagonieni,zagubieni w czasie,oddalamy się od siebie sami nawet tego nie zauważając niekiedy...może wyda się to takie naginane,co tam rodzinę ma się na codzień lepiej zaszaleć,zrobić coś dla siebie jakieś spa czy nawet zakupy..każdy robi to co czuje----dla mnie ważna jest więź z ludźmi mi szczególnie bliskimi,a wiem,że jest jak jest,nie mamy czasu na szczerą rozmowę,dlatego chciałabym mieć więcej czasu na kontakt dla moich wiecznie wyczekujących dzieci,dla mojego wiecznie odstawianego "na bok" męża,dla wszystkich ich razem bo to oni są moim skarbem na całe życie,zasługują naprawdę na wiele, wiele więcej czasu...ale jak temu zaradzić????Jak podbudować ten fundament,kiedy obowiązki gonią za obowiązkami,terminy za terminami.. :(

kasiooolka
12-10-2010, 21:12
W pralni mojej rośnie góra prasowania
Sięga już niemalże wysokości nosa,
I tak wzrasta, pęcznieje, okna już zasłania!
Chętnie bym to wszystko w trzy wiatry wyniosła!

Mam pewne obawy, zupełnie logiczne
Że niebawem pralni przekroczy już progi
Osiągając w końcu rozmiary krytyczne
Zasłoni całą powierzchnię podłogi!

Złowieszczo mruga guzikami koszul
Sukienek falbany wrogo połyskują
Jakże mam odnaleźć się w tych ciuchów morzu
Które coraz głośniej do mnie nawołują:

"Uprasuj nas! Prasuj, wygładź nasze fałdy!
Będziemy prężyć się na desce dumnie!
Nie damy Ci spokoju! Urośniemy w hałdy!
I z nerwów niechybnie wylądujesz w trumnie!"

Łapię się za głowę, przebieram nogami,
"Co by tu uczynić?", myślę, zlana potem,
"Jak by tu rozprawić się z fatałaszkami?",
I nagle myśl nowa uderza jak młotem:

"Tak jest! To właśnie moje wybawienie!
Tyś mi ulgą! Lekiem, ratunkiem w potrzebie!
Generator pary! To cud urządzenie!
Moje mary senne skutecznie pogrzebie!"

I tak w mig, ja i on, jak jedna drużyna
Pozbawiamy zagnieceń, gładzimy krawędzie
Szast prast i po krzyku, kochana maszyna
Zaraz to wszystko sprasowane będzie!

Wtedy ja odetchnę z ulgą jakże wielką
Do wanny wleję wody, będzie mnóstwo piany
Zapach się uniesie nad całą łazienką
I cały świat na chwilkę stanie się różany

Generator pary - to super maszyna!
Teraz mi niestraszne słowo "prasowanie"
I czas swój oszczędzam, mogę iść do kina
lecz najchętniej przeznaczę go na LENIUCHOWANIE!!!

stellis
12-10-2010, 21:29
Gdybym miała więcej czasu oddałabym go innym. Zrobiłabym to o czym marzyłam od zawsze- założyła fundację wspierającą chore dzieci. Czas nie ubłagalnie pędzi i zezwala jedynie na załatwienie podstawowych spraw codzienności. A gdyby tak ktoś zesłał nam więcej czasu? Czy życie nie byłoby piękniejsze?

witaaminkaa
12-10-2010, 22:27
Piękny jesienny dzień, do drzwi puka przystojny kurier. Ma dla mnie to na co czekałam tyle tygodni. Generator Pary, najważniejszy sprzęt w moim domu. W suszarni właśnie wyschły moje białe bluzki do pracy.
Więc szkoda czasu, bierzemy się do roboty.
Kurcze zawsze kiedy trzeba prasować, mąż wybywa z domu. Ojj ale dzisiaj to nawet lepiej, osobiście rozkoszuję się nowym nabytkiem.
Do wyprasowania czeka aż 10 koszul. Zwykle potrzebuję godziny by koszule były idealnie wyprasowane. Puszczam swoją ulubioną płytę z muzyką filmową i do roboty.
Mija 15 minut. OOOOOOOOOOOO!! to już ostatnia koszula. Niemożliwe! Przecież to nie może być takie łatwe? A jednak.
I co ja teraz zrobię z tym wolnym czasem, zaoszczędziłam aż 45 minut!!!
No cóż my kobiety zawsze wiemy co jest do zrobienia w domu. Aleee nieee! nie tym razem, teraz czas dla siebie.

Dzwonię do koleżanek i zapraszam je na kawę, a coo niech wiedza co za cudo sobie sprawiłam. Chwalę się wszystkim że Generator Pary to cudowny sprzęt, każda może wypróbować, a ja przy okazji mam zaległą stertę suchego prania wyprasowanego. Ale muszę uważać by któraś nie ukradła mi mojego cacka. Plotki i pogaduszki z koleżankami a przy okazji przechwalanie się tym czego one nie mają. Tak właśnie wykorzystała bym wolny czas.

liwias
13-10-2010, 08:37
Życie mogłoby być bajką... Ale nie jest, bo trzeba prasować.
Brrr... jak ja tego nie znoszę: te sterty pomiętego prania, które upycham gdzie się da, te godziny spędzone przy żelazku, kiedy w końcu nadchodzi mobilizacja, bo rodzina już nie ma w czym chodzić. I ledwo co zdążę ułożyć w szafach całą wyprasowaną i pachnącą garderobę okazuje się, że następną porcję trzeba właśnie ściągnąć z suszarki... To jak niekończąca się opowieść, albo raczej powtarzający się koszmar nocny.
A mogłoby być tak pięknie - taki generator pary mógłby człowiekowi (czyt. kobiecie) zmienić całe życie. Oczyma wyobraźni widzę, jak przy desce do prasowania stoi mój mąż. Do zwykłego żelazka pewnie by się nie dotknął, ale takie cudo techniki! Mój gadżeciaż musiałby sprawdzić osobiście jak to wszystko działa, a ja mogłabym w końcu poświęcić mnóstwo czasu mojemu ulubionemu hobby: projektowaniu i szyciu ubrań. Mogłabym wymyślać nowe, szalone kreacje i godzinami siedzieć przy maszynie do szycia.
I tak koło się zamyka - byłoby więcej ubrań do prasowania. Ale to już by była inna bajka... A raczej bajka mojego męża...

mycha1000
13-10-2010, 08:45
Witam - nazywam się Aneta i chociaż jestem osoba nastawioną na sukces, to on mnie czasem nie lubi. Czymże jest sukces w pracy, w małżeństwie w porównaniu do bałaganu w domu spowodowanego stertą ubrań do prasowania? Nigdy sobie z tym nie radziłam. Teraz, gdy zostałam żoną nie radzę sobie już w ogóle (rzecz jasna ubrań jest dwa razy tyle). I kupka zbiera się i powiększa, i powiększa i powiększa ... tak że już mnie zza niej nie widać :) (gdyby można było zamieścić zdjęcie sterty, to ja chętnie to zrobię, może się ktoś zlituje w szanownej komisji;) ). Wracając do tematu wolnego czasu, to go praktycznie nie mam, bo muszę pracować na 1,5 etatu, wracam do domu (mam dość daleko, gdyż pracuję po drugiej stronie Bydgoszczy w stosunku do mieszkania) no i obiad, nastawienie pralki ( niestety kolejnej ) zmywanie, bo tego sprzętu też się jeszcze nie dorobiliśmy...ech...i tak dzień mija jak co dzień. Być może są osoby, które potrzebują bardzo generatorów pary - komisja na pewno będzie w tej sprawie obiektywna, ale mi to w zupełności wystarczy żelazko, bo mam takie stare co przypala ubrania, więc czasem lepiej w ogóle ich nie prasować, bo można się nabawić odcisku stopy żelazka na plecach. Wszystkich biorących udział pozdrawiam i życzę powodzenia!

niurwa
13-10-2010, 10:59
Gdybym posiadała generator pary i mogła zaoszczędzić trochę czasu, napewno wykorzystałabym go w pełni. Jednym z pomysłów,jaki przychodzi mi do głowy jest relaks. Już nie mogę się doczekać,kiedy siadam przed telewizorem i wygrywam z moim mężem, oczywiście w playstation.Zaoszczędzony czas mogę poświęcić na trenowanie i doskonalenie się w tej dziedzinie.
Pozdrawiam.

krystynasug
13-10-2010, 13:23
mam czas aby poświęcić kilka chwil sobie czyli biorę kąpiel siadam wygodnie w fotelu i rozwiązuje krzyżówki popijając kawę, nareszcie sama w domu to dopiero frajda, reszta myśli że stoję z żelazkiem mam naprawdę chwilę nareszcie dla siebie.

piotrus76
13-10-2010, 20:11
.......góra prasowania mnie nie przeraża, lubię prasować ...to mój czas medytowania....albo nadrabiania zaległości w tv.....ale , gdy ten czas miał by się jakoś inaczej zapełnić to pojechała bym przed siebie na rowerze(to coś co przed mamusiowaniem robiłam notorycznie...) i czuła bym ten wiatr we włosach, a moje mięśnie zszokowane zaczęły by się budować od nowa....i tak do celu ..lub bez....ładować bateryjki.....ale jeszcze pachnąca kąpiel ,peelingi wszystkiego co możliwe, maseczki, masażyk,nawilżenie, ujędrnienie ... i znowu wracać mogę do codzienności............

katarzyna-bozek
13-10-2010, 20:28
hmmm... no cóż, jak bym wykorzystała wolny czas?
A więc pomysłów mam wiele hihih
Najważniejszy to poświęcenie czasu dla mojej córci Wiolci.
Oczywiście mogłabym zrobić coś dla siebie, ale poco, dla mnie czas jest dobrze spędzony tylko, gdy jestem z rodziną. Cały wolny, a także zajęty czas spędzam w domku na urlopie wychowawczym, potrafimy się bawić całe dzionki, razem, gotujemy, sprzątamy, pierzemy i prasujemy. Mamy stare, zużyte żelazko, troszkę się męczymy prasując, ale dajemy radę. Czas nam płynie słodko i zabawnie.
Wolny czas oczywiście spędziłabym na zabawach tak jak dotychczas, a może pojechałabym z rodzinką na wycieczkę, kto wie, ciężko sensownie odpowiedzieć na takie pytanie. Jedno jest pewne na 100% wolny czas by się nie zmarnował ;)
Pozdrawiamy

marychna1265s
14-10-2010, 09:58
Zaoszczędzony czas na prasowaniu był by dla mnie skarbem który bym poświęciła synowi który wymaga stałej opieki i poświęcenia ,a prasowania jest bardzo dużo szczególnie koszul mojego męża,który jest motorniczym i wymaga co dzień czystej koszuli tak więc czas który pochłania prasowanie jest tak dla mnie bardzo cenny dziękuję i pozdrawiam wszystkie panie domu

niechcemisie
14-10-2010, 12:00
Odpowiem szczerze - zaoszczędzony przez generator pary czas najchętniej wykorzystałabym na porządki i to z kilku powodów:
- lubię sprzątać, daje mi to poczucie panowania nad czymś, jest to jeden z tych rodzajów wysiłku, gdzie efekt działania widać od razu, a to bardzo przyjemne odczucie
- porządkowanie mnie uspokaja
- lubię kiedy jest czysto, ale ja i moje kochanie często się spieszymy, a wtedy nie odkładamy przedmiotów na miejsce, nie zmywamy naczyń od razu, itd.
- jeśli dookoła jest nieporządek to w głowie pojawia sie chaos, ale to działa też w drugą stronę - stan mojego mieszkania odzwierciedla mój nastrój
- czasem sprzątanie chcę już mieć za sobą (jeśli jest go dużo):D
Dzieci jeszcze nie mamy, więc nie musimy kombinować , żeby znaleźć choć trochę więcej czasu dla nich, ale i bez tego jesteśmy bardzo zajęci niestety.
Tak więc, jeśli już wzięłabym się za prasowanie to chciałabym przy okazji zając się paroma innymi rzeczami, szybko i sprawnie. Z zajęć porządkowych nie lubię właśnie prasowania :) Powód jest taki - mój mężczyzna chodzi tylko i wyłącznie w spodniach bojówkach. :eek: Wiecie co to znaczy?

tanika
14-10-2010, 13:25
Wyobrażając sobię,że wykorzystuję do prasowania generatora pary...już jestem szczęśliwa!Poniewarz prasowanie,to poczęści mój zawód,bo projektuję i szyje ubrania,więc doskonale wiem jakich trudności dostarcza prasowanie.Teraz prowadzę swój malutki sklepik z odziezą,ale zanim ona trafi na wieszaki,manekiny i ekspozytory - dokładnie ja prasuję.Dzieki tej czynnosci każda rzecz nabiera wspaniałego wyglądu i niesamowicie atrakcyjnie się prezentuję,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki!Mój sklepik jest moją ogromną pasja,kocham to co robię,ale prasowanie rzeczywiście pochłania mnóstwo czasu,który z miłą chęcią spędziła bym ze swoją rodziną,z którą ostatnio o wielę mniej się "widuję".Dzięki generatorowi pary,z którego miałam szczęście korzystać kiedyś w profesionalnym atelje w którym pracowałam, zyskała bym naprawdę dużo wolnego czasu,który bym poświeciła na przyjemności swoje i swojej rodziny - na spacer w ciepłych promieniach słońca,na zabawę w złotym runie z jesiennych liści,na zbieraniu darów jesieni,a potem robieniu z nich małych,zabawnych ludzików i całych miasteczek:-)Dla siebię poświęciła bym odrobinę czasu na relaks w zaciszu własnej łazienki,czyli takie małe SPA,na czytanie kśiażek i ulubionych czasopism, spędziła bym z mężem romantyczny wieczór tylko we dwoje - przy blasku świec, kieliszkiem dobrego wina,z erotycznym masażem i,oczywiście czułym seksem(na który ostatnio,choć wstyd przyznać, nie mam ani sił,ani czasu,ani ochoty:-()Jedno wiem napewno,generator pary był by dla mnię pawdziwym darem losu:-)oraz POLEK.pl i TEFAL:-),poniewarz prócz wolnego czasu dla siebie i rodziny,zyskała bym również wiekszą satysfakcję i niesamowitą wygodę w prowadzeniu swojego sklepiku - ubrania będą nieskazitelnie wyprasowane,klijęci będą jeszcze bardziej zadowoleni,a ja o wiele szczęśliwsza i bardziej wypoczęta!!!

5patryczka
14-10-2010, 13:52
generator pary.. był by bardzo sympatycznie
Jestem młoda mamą, Malwinki. Mieszkamy w małym mieszkanku dosłownie 21 m2 to nasz pokój dzienny jadalna sypialnia itd. i do tego jeszcze garderoba ze sterta ubrań do prasowania. Zawsze gdy robię pranie piorę 3 - 4 pralki, żeby na dłużej mieć spokój, no ale.... z prasowaniem to już inna bajka. zbieram i zbieram aż wszystko wyschnie a później w jeden wieczór wszystko prasuję.Nie możliwe???
ale tak jest. Nie chcę kolejny czas poświęcić tylko porządkom, chce pójść na spacer, pobawić się z małą. Na co dzień pracuję zawodowo - jak prawie każdy młody człowiek. Po cóż muszę się męczyć ze zwykłym prasowaniem, skoro TECHNOLOGIA nam umożliwia podejście do pracy z uśmiechem.:)

bluejustynka
14-10-2010, 19:46
Powiem szczerze, że prasowanie jest moim ulubionym obowiązkiem domowym.:D a nie należę do pracusiów...(niestety). Dlatego dobre żelazko w domku to podstawowa rzecz... No a taki generator pary to musi być już coś bajecznego... To takie moje małe marzenie:)
Wydaje mi się, że pierwszym rozwiązaniem – w chwili gdy zdobędziemy wolny czas – jest relaksacja. Ogromne przemęczenie i stres towarzyszące codzienności mogą doprowadzić do wyczerpania nawet najsilniejszych, więc gdy staniemy się szczęśliwymi „posiadaczami” wolnego czasu dobrze doprowadzić się do stanu używalności.
Ahh no i .. gdybym miała ten świetny generator pary, zajęłabym się wreszcie tym o czym myślę od dawna, a na co niestety brakuje czasu - czyli bardzo popularnym ostatnio Nordic Walkingiem. Chudnie się szybko, efektywnie, i nie nudzi się taki sport. Sport towarzyski. Można chodzić z z kimś , gawędzić, a jednocześnie intensywnie ćwiczyć , odciążając nogi, stawy, a wprawiając w ruch ręce.
No bo RUCH to ZDROWIE ---- więc szkoda czasu na dłuuuugie prasowanie;)
Pozdrawiam...

Agadia
14-10-2010, 20:43
Czas wolny od prasowania wykorzystam na szydełkowanie i robienie na drutach. Brakuje mi tych wieczorów z dzieciństwa, kiedy za oknem jesień a moja babcia wyciąga pudło z włóczkami i drutami i robi nam ciepłe rękawiczki, szaliki i czapki. A ja przy niej uczę się i robię wełnianą spódniczkę i szalik dla lalki.
Chętnie więc teraz, w wolnym czasie, usiądę: przypomnę sobie klasyczne ruchy drutami, nauczę się nowych wzorów.
Sztuka tak zapomniana, a tak wdzięczna!
Mamie zrobię ciepły szalik w jej wymarzonym kolorze – będzie pasował do płaszcza. Siostrze, która wiecznie marznie, zrobię ciepły sweterek. Dla taty będę mieć własnej roboty skarpetki na gwiazdkę. Przyjaciółka ucieszy się z oryginalnej czapki na zimę…
A sobie? Dla siebie udziergam serwetkę i wplotę w nią na pamiątkę beztroski czas dzieciństwa. Czas wolny - nieskażony syndromem wiecznego spóźnienia i rosnących zaległości.

Ewes
14-10-2010, 22:44
Prasowanie, cóż historię miałam niezbyt ciekawą wręcz okrutną :mad: ... Kupiłam nowe firanki, były zbyt pogniecione więc zabrałam się do roboty... z pierwszą jakoś poszło no ale z tą drugą... uuu... pss - tak było słychać i wielka dziura we firance a reszta na żelazku!
-Jak to mogło się stać??? nie zmieniałam temp., pary nie regulowałam (he, zresztą nie mogłam bo na niskiej temp.tylko by mi zachlapała firanki :( ) Przepłakałam całe popołudnie i wieczór, oczywiście mąż kupił następna firankę bo jak tak z jedną, chyba ze bym w poprzek powiesiła ;), straciłam mnóstwo czasu i nerwów a zła byłam w sumie na siebie i na to durne żelazko które do tej pory klei się i co poprasuje ok 10 min muszę wyłączać, myć je, i tak schodzi do późnej nocy aż mąż zasypia a ja prasuje i prasuje ... I jak z nieba spadł teraz ten rewelacyjny KONKURS a pytanie - co bym robiła z tym czasem :
-po 1 długo bym podziwiała moje nowe żelazko
-po 2 nie męczyłabym się przy prasowaniu
-po 3 kupiłabym nowe firanki :D
-po 4 w końcu bym miała więcej czasu dla męża ... wieczorem ... a to jest bardzo cenny czas...

edka21
15-10-2010, 10:14
Otóż ja moja historię z zaoszczędzonym czasem wyobrażam sobie tak:

Pewnego dnia przechodzimy z mężem obwieszeni siatkami z zakupami przy słupie ogłoszeniowym,na którym zachęcają do wzięcia udziału w kursie tańca towarzyskiego dla początkujących. Zajęcia odbywają się 2 razy w tygodniu. Myślę sobie...hm...odkąd posiadam to cudo od Tefala, mam więcej czasu, co znaczy ,że możemy sobie pozwolić na małe hulanki na parkiecie. Biuro szkoły tańca jest akurat otwarte,więc ciągnę "biedaka" na 2. piętro,aby nas zapisać. Opiera się trochę, krzywi, protestuje,że on przecież nigdy nie tańczył, ale w końcu "gramoli" się na górę. Uff...sukces!!!
Jutro pierwsza lekcja.
Trochę się martwię o niego, czy podoła, bo przecież nieraz skarżył się na bóle pleców, a to na na strzykanie w kolanie. Myślę....eh..staruszku rozruszasz się jakoś... Marek nigdy nie był wytrawnym tancerzem, na imprezach u przyjaciół raczej się gibał niż tańczył, a tu będzie trenował tanga, walce i to jeszcze pod okiem instruktora!!! Już zacieram ręce, to będzie widowisko, ale jednocześnie boje się jak o przedszkolaka, który ma iść pierwszy raz do przedszkola. Ale ja z moim "przedszkolakiem " będę cały czas, będę chwalić i pilnować ,żeby nie zwiał mi do domu i nie zasiadł w fotelu przed TVN TURBO.
Pierwsza lekcja.
Widzę strach w oczach mojego ukochanego, stoi przestraszony w T-shircie tak opiętym,że ledwo mieści się tam jego zaokrąglony brzuszek -efekt kilku piwek w weekendy. Gra muzyka, instruktor pokazuje kroki i tak mijają pierwsze zajęcia. Ja bawiłam się świetnie, mimo,że moje stopy są doszczętnie zdeptane.
Po miesiącu prób, "oponki" męża jakby zmalały. Nie skarży się już na bóle pleców, ja zaczynam mieścić się w ulubione dżinsy ,w których moja pupa wygląda najseksowniej, mąż jest zachwycony a nasz związek KWITNIE!!!

ewelcia86
15-10-2010, 12:35
Hmmm na co wykorzystam swój cenny czas?
Na pewno spędzę go ze swoja rodziną która jest dla mnie w życiu najcenniejszym skarbem.Ponadto spodziewamy się drugiego dziecka, także będę zbierała sile na ten najważniejszy dzień w jego życiu- czyli dzień narodzin:)

Milena22x
15-10-2010, 14:42
W ogóle nie jestem zmęczona. Mam w sobie sporo pozytywnej energii. Nie wszystkie obowiązki domowe lubię, ale prasować uwielbiam. Czy naprawdę ja to napisałam? Mąż sam się dziwi i ja wcale nie mniej od niego. Odkąd mamy generator pary nie marudzę, nie narzekam. Prasuję i uśmiecham się. Ta radość bierze się z tego, iż wiem, że jeszcze wiele czasu pozostanie tylko dla mnie. Dawniej się nie wyrabiałam, chodziłam wiecznie niezadowolona. Teraz zmieniło się wszystko. Mam mnóstwo czasu wolnego. Prasując zastanawiam się, jak go wykorzystam. I uśmiech sam się pojawia na twarzy. Już widzę siebie jak leżę na kanapie i czytam kobiece czasopisma, albo oglądam ulubiony serial. Albo jeszcze co innego, przecież trzeba zrobić mężowi niespodziankę, jakoś podziękować mu za ten trafny prezent, jakim jest generator pary. No więc wybieram się na zakupy. Tak, zakupy, to coś co kobiety lubią najbardziej. Czy seksi bielizna będzie odpowiednia na romantyczny wieczór? Ależ oczywiście, że tak. A może jeszcze fryzjer i kosmetyczka? Przecież mam teraz mnóstwo wolnego czasu. Mmmm… podoba mi się. Niby zwykłe urządzenie, a tak wiele dobrego uczyniło w moim życiu. Czuję, że żyję! I pisze całkiem szczerze- uwielbiam prasować!

meryemka
15-10-2010, 15:06
Moja historia o wolnym czasie
No cóż życie obdarowuje nas wieloma niespodziankami zaróno tymi dobrymi i tymi złymi. Zabiegani, zapracowani, zarobieni często tym co tak naprawde można by było zastąpić czymś innym. Na nic nie mamy czasu, praca, domo, dzieci i tak mijają nieubłagalnie te nasze dni.
Barakuje nam czasu na chwile wytchnienia, na wspólne chwile spędzone razem z najbliższymi: z dziećmi, mężem, rodzicami, rodzeństwem.
Mój Dawid zawsze mi powtarza: "usiądz sobie, odpocznij po pracy, nie wiem skąd ty masz tyle siły,energii ..., przez godzine nie masz wstepu do kuchni masz sbie usiąsc i poodpoczywać, zostaw tą książkę ..:) połuż się odpocznij nie myśl o niczym". Ale przecież jest tyle zawsze rzeczy do zrobienia, pranie, prasowanie, kwiatki trzeba podlać, itd.
Zawsze uważałam że szkoda czasu na siedzenie i nic nie robienie, zawsze miałam cos do zrobienia tylko czy to ma sens.
Czasami warto niektóre rzeczy odłożyć, a na niektórych zaoszczędzić troche czasu tak jak na prasowaniu :) "szybkie prasowanie" i cały wieczór mamy dla siebie, możemy posiedzeć wspólnie pooglądac telewizje, poczytć interesujące nas ksiązki, porozmawiać. Szczególnie teraz to dobry pomysł "szybkie prasowanie" a czas zaoszczedzony jest bezcenny. Przeznaczyła bym go własnie na wspólne siedzenie, przy kominku, popijając lampkę wina, otuleni kocem oglądamy film. Czas który spędzamy z bliskimi jest bezcenny.
Włanie tego uczy mnie moj Dawid, odpoczywania - trzeba teraz tylko znaleźć na to odrobine wolnego czasu. A "szybkie prasowanie" w sam raz do tego się nadaje.

Życze wam wszystkim żeby wasi mężowie, partneży życiowi, faceci, chłopcy ... dbali o to żebyście odpoczywały, relaksowały się, miały wolny czas na bycie z bliskimi. Tak jak mój Dawid cały czs mi przypomina o tym żebym odpoczeła, zrelaksowała się. Jak narazie ja i tak o tym zapominam bo nie mam czasu :) ale kocham go za to że umie się troszczyć o to, żebym odpoczywała i uczy mnie tego. :):):)

szalonakisia_1
15-10-2010, 16:35
Wolny czas spędzam z rodziną z moim synem Krystiankiem i mężem Krzyśkiem, razem jesteśmy nie rozerwalni, pomysłów nigdy nie brakuje na spędzenie wolnego czasu. Spacery,przejażdżki ,gry,zabawa to miła sprawa.
W wolnym czasie również angażuje się w Portalu społecznościowym Ja.w.polki.pl, jest to miejsce stworzone dla mnie. Poznałam tam wiele sympatycznych, miłych ludzi, jest naprawdę przyjemnie, miła atmosfera. Dzień bez polek jest dniem straconym,dlatego codziennie tam zaglądam i miło spędzam czas, relaksując się. Jak każda kobieta, musi dbać o dom, więc porządki w wolnym czasie to rzecz jasna.

Monroe1591
15-10-2010, 21:22
Tak cenny czas z pewnością wykorzystałabym na spełnianie siebie,
miałabym czas tylko i wyłącznie dla siebie samej,mogłabym poleżeć przy zapalonych świeczkach w wannie pełnej olejków i zapachów z kieliszkiem wina..
Przejrzałabym swoją biblioteczkę i odnalazłabym mnóstwo książek,których jeszcze nie czytałam.
Znów rozpoczęłabym prowadzenie mojego pamiętnika,o którym zapomniałam juz chyba dobrych 10 lat temu.
Miałabym również możliwość na bardziej intensywną naukę języków obcych,z którymi wiąże swoją przyszłość.
Kto wie..może przez ten czas odnalazłabym miłość ?;)

kobietabyc
16-10-2010, 16:02
W związku z tym, że teraz, kiedy już będę miała generator pary lub niezastąpione żelazko, dzięki którym prasowanie stanie się łatwe, przyjemne a i dzięki temu zyskam znacznie więcej czasu, więc będę mogła zająć się swoim wolnym czasem.
A to wszystko przez ich szczególne przeznaczenie, ułatwiające życie zmęczonym kobietom, mającym już coraz mniej czasu na rozwijanie swoich zainteresowań i hobby.


Mianowicie będę fotografować cudowną jesień, w której można dostrzec tak wiele piękna, które nie objawia się tylko w złotych kolorach, ale także poprzez przygotowywanie się zwierząt do zimy... W tym celu będę mogła wybrać się do lasu na spacery aby uwiecznić ten fantazyjny obraz zmieniającej się pory roku.


Wolny czas będę mogła poświęcić także czytaniu książek i doskonalenia mojego domu, poprzez proste zabiegi zmienienia wystroju, czy też przestawienia mebli, albowiem elementy te są bardzo ważne w zachowaniu dobrego nastroju w tym okresie na ogół zauważalnego przygnębienia i smutku.

Mam więc nadzieję, że uda mi się wygrać ten interesujący konkurs. Jak na razie wracam do pracy.

Pozdrawiam. M.

kendi
16-10-2010, 17:36
nie znoszę prasować i nie umiem i prasowanie zajmuje mi bardzo dużo czasu.
gdybym mogła przeznaczyć ten czas na cos innego to pewnie byłoby to gotowanie. Uwielbiam gotować i piec ciasta. Ciągle sie uczę i eksperymentuje. gdybym miala więcej czasu to nie kupowałabym tyle półproduktów tylko sama bym je robiła. Zrobiłam bym własna ricottę, ser tofu czy ciasto francuskie, którego nigdy nie robiłam z braku czasu, a które uwielbiam. Rogaliki francuskie z czekoladą serwowałabym codziennie na śniadanie ukochanemu. Zrobiłabym też własnoręcznie ciasto na pizze i wyrobiłabym prawdziwy włoski makaron jak przystało na polska "mammę".
Oprócz gotowania miałabym czas na naukę. Jestem zaklinaczem psów. Ta praca to ciągła nauka. Czas wykorzystałabym na przeczytanie książek, wysłuchaniu wykładów. No i miałabym więcej czasu dla moich psów.
Poświęciłabym jeszcze czas na randki z facetami, no bo cóż singielka jestem a tempo życia nie pozwala mi na tak częste wychodzenie z domu. Po pracy z psami mam stertę brudnych uprań, które trzeba ciągle prasować. Przecież nie będę chodzić na randki w pogniecionych ubraniach. Zegar biologiczny mi tyka a ja nie chcę rezygnować z życia, z moich marzeń żeby szukać faceta wiec potrzebuje technologii, która odda mi trochę wolnego czasu

jola12
16-10-2010, 19:17
Jestem matka wielodzietnej rodziny dziewiątki dzieci.Sama organizuje sobie prace w domu ponieważ mąż ma nas na utrzymaniu i pracuje poza domem do późnych godzin.W związku z tym pracy mam nie mało. Wszystkie dzieci jeszcze się uczą z wyjątkiem półtorarocznego bobasa którego mam ciągle przy sobie.Czasu dla siebie mam niewiele ale wieczory robią się długie ,dlatego mogę napisać kilka słów.Gdybym wygrała generator,zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na wymarzony ogród który mam w marzeniach i wolnymi kroczkami zmierzam do celu . Od pięciu lat zbieram rożne rośliny przesadzam i pielęgnuje je . Zajęcie to pracochłonne ale jeszcze inna taka czynność to prasowanie pościeli, bielizny , koszul i spodni. Lecz domownicy czuja się wtedy elegancko.Ja tez jestem wtedy zadowolona. Przypuszczam ze generator przyczyniłby się do realizacji mego marzenia jakim jest piękny ogród a w nim cala rodzinka spędzająca radośnie wolne chwile które uwieczniliby w pamięci na zawsze,ze to dzięki generatorowi pozbyliśmy się tego prasowania zyskując szczęście w rodzinie

diana171615
16-10-2010, 20:03
szczerze mówiąc ciężko mi jest wyobrazić sobie, że mam wolny czas bo w domu jest multum pracy. Ale juz gdyby cos takiego miało miejsce wykorzystałabym go całkowicie. Najpierw wybrałabym się na zakupy do duzęgo miasta- tak second handy to cos co kocham;) Po kilku godzinach spedzonych na "łowach" z pewnoscią nogi by mi odpadały- udałabym sie zatem na kawke i gofry z bitą smietaną. Po lekkim lunchu spotkałabym się z moja pierwaszą miłoscia z zerówki. Wiem, wydaje się to absurdalne aczkolwiek lubie powracac na stare "błoto". Z Jarkiem moge przegadać kilka godz pod rząd- z pewnoscią złapał by an s wieczór ale to nie koniec urozmaiceń. Wybralibysmy się na jakąs fajna komedię obowiazkowo z wielkim kubłem popcornu i coli. Smiech to jest to!
Po zakonczonym seansie czas na imprezke- delikatna muzyka clubowa i jego włoski postawione na zel- przypomina mi sie szkola srednia. Moje biodra kolysza sie jak za dawnych lat a jego usmiech jest bezcenny. Po taki szalonym dniu chyba koniec ATRAKCJI...
nic bardziej mylsnego! Jarek zaprasza mnie do siebie na odpoczynek. Dom ma cudowny. Pietrowy, drewniany - taki jak w moich marzeniach. Wypiłam kubek goracej czekolady , posłuchałam muzyki- czas na mnie. Odwozi mnie do domu i odprowadza pod bramke. Musze powiedziec , ze mimo mojego wieku da sie czerpac z zycia na maxa! I nikt mi nie powie , ze tak nie jest!

jak dobrze , ze sa generatory pary;)

migi11
17-10-2010, 10:19
Za miesiąc mam termin porodu, wiec gdy maleństwo pojawi się na świeci czasu będzie bardzo mało. Dodatkowo mam już jedna córeczkę, która zaczęła chodzić do szkoły. Uwielbiam gotować, piec, wymyślać różne przepisy i z pewnością, gdybym trochę czasu mogła zaoszczędzić to wykorzystałabym go na dogadzanie rodzince:)
Obecnie tego nie robię bo ciąża jest zagrożona i nie bardzo mogę być w pełni aktywną mamą i żoną.

inia
17-10-2010, 11:56
Prasowanie to dla mnie wątpliwa rozrywka, którą zawsze odkładam na później. Góra wypranych, lecz niewyprasowanych ubrań piętrzy się w naszej "graciarni" właściwie zawsze. Żmudne, długotrwałe prasowanie jest prawdziwą udręką. No chyba ,że używasz generatora pary. Myślę, że ten wynalazek uratowałby mój cenny czas. Och jak cudnie byłoby pobyć z mężem wieczorem, gdy malutka pójdzie spać. Siedzieć sobie we dwoje z popcornem w ręku i oglądać film, albo gotować pyszny obiad na kolejny dzień. Być może wtedy przestałyby rządzić w naszym domu gotowe dania. Wolny czas mogłabym również spożytkować na ... dopieszczanie siebie. Długa kąpiel w pianie czy czytanie moich ulubionych czasopism wnętrzarskich przy lampce wina. Byłoby rozkosznie, ale... obowiązki czekają

akubiec
17-10-2010, 17:13
Generator pary

Jak co weekend
Marna mina
Dzionek nastał
I od rana
Kupka ciuchów była do wyprasowania.

Prędko sobie przypominam
Że marzenia swe spełniłam
I generator pary niedawno kupiłam.

Szybko sterta ciuchów zniknęła
Ja zajrzałam do portfela
Do przyjaciółki zadzwoniłam
I już na zakupach byłam.

Po zakupach - raźna minka,
Bo zadowolona z życia ze mnie dziewczynka.
Do rodziców mknę w odwiedziny
Czasu mam ponad 2 godziny.
Jeszcze czas na randkę się znajdzie
Z mym Piotrem, którego kocham najbardziej.

Każdy musi mieć taki generator
Zwykłym żelazkiem prasuje tylko amator
Ja czasu dzięki generatorowi mam co niemiara
Więc niezła ze mnie fuksiara;)

melusia
17-10-2010, 21:04
Hmmm, gdybym ja miała taki fajny sprzęt do prasowania to wolny czas poświęciła bym na przeczytanie książki, którą dostałam od męża i czytam tylko po jednej stronie gdy siedzę na ubikacji:) następnie na pewno poświęciła bym ten czas na odrobienie zaległości z moim starszym synem, z którym spędzam obecnie mniej czasu gdy pojawiła się na świecie jego siostrzyczka. Na pewno postarała bym się odzyskać kondycję i figurę sprzed lat i pokazałabym mężowi, że kobieta po urodzeniu dwójki dzieci może być super laską za którą oglądają się faceci a nie tylko kurą domową będącą na macieżyńskim czy wychowawczym. I oczywiście gdybym miała taki super sprzęt ucieszyłabym się szalenie. Pozdrawiam

rabarbara
17-10-2010, 22:09
No dobrze, mam już - tak sobie wyobrażam - generator pary. On generuje parę, a ja w tym czasie generuję sobie dopaminę. Dopamina to szczęście, a szczęście to spontaniczność, której nie da się zaplanować, więc jeszcze nie wiem co będę robić, ale na pewno będzie to coś przyjemnego.

11kemot
18-10-2010, 09:33
Witam,jeśli miałabym ten generator,to zaoszczędziłabym czas ale również zużyłabym mniej prądu elektrycznego,co się z tym wiąże miałabym nadpłatę.Za te pieniążki kupiłabym porządną patelnie teflonową i usmażyłabym naleśniki dla moich dzieci,bo one je uwielbiają.A te co mam to bym wyrzuciła bo każdy placek się przykleja i brak mi już cierpliwości a moi synowie muszą się obejść smakiem.:)

beatiska
18-10-2010, 11:29
Sobota rano. Wygrzebuję się z czeluści kołdry, by zaspanym wzrokiem spojrzeć za okno i uśmiechnąć się do siebie, zadając sobie pytanie: „Czy ten dzień będzie należał do udanych?”. Łazienka. Śniadanie. Poranne wiadomości. Pora zabrać się do cotygodniowych obowiązków. Sprzątanie. Gotowanie. Odkurzanie. Mycie podłóg. Czas upłynął szybko i dosyć przyjemnie. Wszystko zapowiadało, że dzisiejszy dzień nie będzie stracony. Do momentu. Wchodzę do pralni. Szok. Mina zrzedła. Sterta ubrań do prasowania. Mając złe doświadczenia przy poprzednich prasowaniach wiedziałam, że czynność ta nie tylko zajmie mi dużo czasu, ale również pozbawi wszelkich sił. Prasuję. Pierwsza koszula, druga koszula. Jedno zagięcie. Przypalenie. I tak w kółko.
Przewińmy jednak taśmę do momentu zajrzenia do pralni. Właśnie wyobraziłam sobie, ze używam do prasowania generatora pary, w związku z tym prasowanie przebiegło sprawnie i szybko. Reszta dnia należy do mnie.
Na pewno nie zmarnuję wolnego czasu, który uzyskam przy użyciu generatora pary. Jako, ze jestem osobą żywiołową nie potrafiłabym tego czasu przeleżeć i nie spożytkować. Pierwsze, siadam przed komputerem otwieram edytor tekstu i zabieram się do napisania porządnego listu motywacyjnego i CV. Od dawna nie mam czasu na przyłożenie się do tej czynności, a praca jest mi niezbędna m.in. do wyładowania energii. Następną czynnością byłby sport. Ubieram sportowy strój i wybiegam w teren, do lasu na długie godziny. Satysfakcja po takim wysiłku niesamowita. Aż w końcu po latach wracam do dzieciństwa i pojawiam się na treningu tańca towarzyskiego, który kiedyś trenowałam. Wspomnienia wprowadzają mnie w dobry nastrój, a myśl, że od teraz będę miała na to czas, powoduje, że spełniam się w życiu, robiąc to co kocham.
Po powrocie: kąpiel, czas na przyrządzenie zdrowej kolacji, a potem drobny relaks przy czytaniu książki. Na samym końcu zaglądam do wiadomości i sprawdzam co dzieje się na rynkach i giełdzie. Wykorzystuję resztę dnia na dopisanie paru zdań do pracy magisterskiej. Analiza wskazuje, że sesja na giełdzie znów zamknęła się niepozytywnie dla mnie, moje akcje znów lecą w dół, ale to nieważne, bo kładąc się spać, odpowiadam z dumą na poranne pytanie: „tak, ten dzień był wspaniały”.

mama108
18-10-2010, 12:25
Pewnie wiele osób napiszę że czas poświęciłoby dla dzieci, rodziny, na swoje hobby lub na zwyczajne leniuchowanie. Ja zaoszczędzony czas poświęciłabym zupełnie na coś innego. Na naukę. Obecnie jestem na II roku studiów, a od ok roku staram się sama uczyć j.włoskiego. Bardzo mi się ten język podoba, niestety brak czasu i materiałów sprawia, że pewnie jeszcze długo będę się go musiała uczyć. Staram się z internetu ściągać jakieś darmowe lekcje, piosenki czy słownictwo, jednak wiele rzeczy się powtarza, a ja chciałabym znać choć podstawy tego języka żeby móc się porozumiewać. Jestem takim samoukiem. Kiedyś uczyłam się tutaj na forum razem z innymi, jednak "nauczyciele" zostawili nas i wątek zaginął, ale nie moja pasja i chęci. A oto kilka rzeczy które się nauczyłam. Nie wiem czy wszystko jest poprawnie, bo nie ma mnie kto sprawdzić, ale...

Ciao. Sono Anna e ho 21 anni. Io studio di gestione. Parlo un po' l'italiano. Mi piace scrivere poesie e ascoltare musica. Mi piacerebbe vincere un premio in questa competizione. Vedere
A oto tłumaczenie dla osób które włoskiego nie znają.

Cześć. Nazywam się Ania i mam 21 lat. Studiuję zarządzanie. Znam włoski tylko trochę. Lubię pisać wiersze i słuchać muzyki. Chciałabym wygrać nagrodę w tym
konkursie. Do zobaczenia.
witam wszystkich serdecznie

To prawda ,że wiele kobiet napisze ,że ten wolny czas poświęciŁoby swoim dzieciom!!!...i bardzo dobrze:p , bo cóż jest ważniejszego niż fajne ,rozbiegane dzieciaczki!!!!!!!!!!!!;):D...Ja mam troje dzieci , dwóch chŁopców ( jeden ma 7 lat a drugi jest malutki i ma 5 miecięcy) i dziewczynkę ( 2 latka ).Pomagam mężowi w gospodarstwie:eek:, a oprócz tego zajmuję się domem i ogrodem:eek:!!!!! pracy jest naprawdę mnustwo i mówię to z wielką szczerością!!!!!!!!nie mam czasu nawet przeczytać książki dzieciaczkom!!!co dla mnie jest bardzo przykre:-(((( ,bo one sobie na to nie zasŁużyŁy!!!!!!!!!!!!!!:-( ... no ale przecież prace które wykonuję muszą być zrobione!!inaczej "zjadŁy by nas robaki":mad:-co jest niedopuszczalne.Dlatego w tym natŁoku pracy i obowiązków każda wolna chwila jest dla mnie naprawdę bardzo ,bardzo ważna !!!! i wszystkie kobiety które zajmują się domem , wychowują dzieci i wykonują jeszcze do tego wiele,wiele innych zadań przyznają mi rację!!!...dlatego chciaŁa bym mieć taki generator pary dzięki któremu zaoszczędzę czas , który(i mówię to z wielką radością i przekonaniem!!!!:-)) poświęciŁa bym w końcu na przeczytanie chociaż jednej z bajek jakie posiadają moje dzieciaczki:-)!!!!!!!!!:p i wcale się tego nie wstydzę mówić ,bo bardzo kocham swoje dzieci i lubię z nimi w wolnych chwilach rozmawiać i bawić się!!!także jeśli generator pary zaoszczędzi mój czas , to będę bardzo szczęśliwa , bo będzie to ogromna kożyść tylko i wyŁącznie dla mojej rodziny(nie mam nic ważniejszego w życiu!!!)
...i nie muszę pisać pięknych , dŁugisz wierszy ,żeby każda kobieta która już czasami nie wie w co ma "ręce wŁożyć":eek: wiedziaŁa i zrozumiaŁa, jaką wartośćdla rodziny i dla samej siebie ( czasami!:-)):confused: ma każda wolna chwila w ciągu dnia!!!!!!:)

Serdecznie Wszystkich Pozdrawiam!!!!:-):p:)

angela006
18-10-2010, 13:57
W sobotni poranek powoli otwieram oczy budząc się z cudownego snu, wszędzie dookoła nie rozpakowane kartony-to nie sen wreszcie mamy swój dom:). Do pokoju wchodzisz Ty-mój ukochany, uśmiechnięty i zadowolony. Nigdzie nie musimy się śpieszyć, nie trzeba prasować sterty ubrań bo wiecie co- to prawie nierealne- po raz pierwszy wygraliśmy konkurs - GENERATOR PARY FIRMY TEFAL. Co jest w tym cudownego, wreszcie spełniło się nasze długo wyczekiwane marzenie mamy swój własny kąt na ziemi. Możemy rozkoszować się chwilami wspólnego szczęścia niczym nie zmąconymi ( nie trzeba stać godzinami i prasować). Czy możecie uwierzyć w te nasze podwójne szczęście: NASZ NOWY WSPÓLNY DOM I WYGRANA W KONKURSIE????. Jeżeli to sen to niech trwa jak najdłużej, a jeśli nie to co nam więcej potrzeba do szczęścia...........

Eerve
18-10-2010, 14:18
rany, gdyby tak ktoś zabrał mi wątpliwą przyjemność prasowania... Chyba mogłabym zrobić w zamian naprawdę wiele, włączając w to mycie okien i zmienianie firanek, których nienawidzę porównywalnie mocno. Ale gdybym mogła poświęcić ten czas dla siebie, to zafundowałabym sobie relaksujący masaż i wieczór w domowym SPA, z pachnącymi olejkami, relaksującą muzyką w tle, paroma świeczkami (no mogłabym jeszcze podpalić ręczniki przypadkiem) i kieliszkiem jakieś dobrego trunku.

aniol801
18-10-2010, 15:51
Mam uwierzyć w cuda, że się uda... i zamiast spędzać dwie godziny na prasowaniu, po kwadransie będę już wolna?
Ach, skłamałbym, pisząc, że stanę się poliglotką, mistrzynią gotowania czy idealną żoną. Problem w tym, że mając małe dziecko w domu, ZAWSZE jest coś do zrobienia. Chciałabym napisać, że wolny czas wykorzystam na leżenie w wannie i słodkie nicnierobienie, ale kłamać nie będę. Dobrze znam siebie. I wiem, że zamiast myśleć "zaoszczędziłam czas dla siebie", będę myśleć: "mam więcej czasu dla swojej rodziny".
Dodatkowe, dajmy na to, choćby i 60 minut? Nawet i 45 na dobę to tak dużo!
To wystarczający czas, bym mogła iść po córeczkę do przedszkola, wracając zaś, nie musiała śpieszyć się, bo obiad jeszcze nie gotowy. To kilka więcej ludzików z kasztanów i żołędzi, okna myte częściej jak raz w miesiącu, placek domowej roboty na niedzielę a nie z pobliskiej cukierni.
Może i chwila rozmowy z mężem nie tylko o tym, co trzeba kupić na następny dzień?
Telefon do koleżanki, z którą nie widziałam się od trzech miesięcy?
Wiem, z przyjemnością poleniuchowałabym w wannie. Przeczytała zaległą prasę. Obejrzała jakiś film.
Dla mnie jednak luksusem byłoby te kilkadziesiąt minut spędzonych z rodzinną. Tak, codzienność dziś to praca, dom... i czas podkradany dobie. Choć i tak często bawiąc się z córeczką myślę, co muszę jeszcze wieczorem zrobić.
A sterta prania do prasowania zawsze czeka... czeka... czeka... i wydaje się nigdy nie maleć.
Ot, syzyfowa praca :(

evelinek13
18-10-2010, 16:02
ohhh gdybym miala generator pary:) Zniknely by moje klotnie z mezem gdyz mamy podzielone obowiazki ale prasowania nikt z nas nie lubi... zawsze mamy o to male sprzeczki... mialabym czas na zabawe z dziecmi na spacerki.Sadze ze ten generator przydalby sie kazdej mamie:) Bo ktora z nas kocha prasowanie? Nie ma takiej!! Zniknely by klotnie, obrazalskie miny, byl by czas na relaks na zabawe z dziecmi a nawet na zrobienie leszego obiadku :) Maz i dzieci byli by zadowoleni:)
Takze czy wygramy czy nie generator pary kupimy sobie!!! hej;)

agn30
18-10-2010, 18:32
Odkąd sięgam pamięcią,jedyną rzeczą jakiej nie cierpię,to prasowanie.Zawsze prasowałam tylko jak zbliżały się święta,lub jakieś uroczystości(koszula,czy sukienka).
Ile można stać nad deską i stertą prasowania? Do tego obojętnie jakiego żelazka nie miałam,zawsze mnie zawodziło. A to żółte smugi na bluzkach,źle wyprasowane koszule,stopa porysowana od guzików,przypalony materiał na desce,do tego dochodził ból nóg i pleców,oraz nerwy.
Więc przestałam prasować :)
W maju zagościło w moim domu szczęście,przyszedł na świat mój syn :) a wiadomo,przy takim maluchu,obowiązkowe jest prasowanie.
Kupiłam żelazko - już na drugi dzień się spaliło,wymienili na inny model,ciut lepszy..ale cóż z tego?Jak i tak prasowanie zajmuje mi pół dnia. Nie ma dnia,by nie było sterty ciuszków.Kto tylko mnie odwiedza,widzi deskę do prasowania i górę prasowania.
Przyznam że mam tego dość,nie mam czasu dla siebie,na ulubiony serial,wizytę u fryzjera,czy kosmetyczki.Nie mam czasu nawet na kino.
Pomyślałam że może gdybym miała generator pary,mogłabym zanurzyć się w wannie i zrelaksować,wyjść do kina,zadbać też o siebie,a przede wszystkim,może w końcu pokocham prasowanie.

izaa99k
18-10-2010, 20:17
Prasowanie nigdy nie sprawiało mi zbyt wiele przyjemności. Zaczynało się od prośby mamy, by pomoc wyprasować olbrzymie firany, których wręcz nie znosiłam. Prasowało się je i prasowało i końca nie było. A gdzie już prasowałam??, a gdzie jeszcze nie??. Obracałam i przekręcałam…uhhh!!!! Jednak nie potrafiłam odmówić, bo choć tyle mogę pomoc przy porządkach Teraz sama jestem „Panią Domu”. Prasowanie zajmuje mi zbyt wiele czasu, a prasowane rzeczy niekoniecznie później wyglądają na zupełnie wyprasowane. Cóż tłumaczę, że jestem młodą Panią domu i na pewno będzie takie żelazko, które wprost wprawi mnie w humor do prasowania. W codziennym życiu czas płynie nieubłaganie szybko. Spieszę się do pracy, na uczelnie, przy sprzątaniu, myciu okien i prasowaniu. W marzeniach - jak z reklamy, szybko sprzątnąć, szybko umyć okna, szybko odkurzyć, pauza. Prasowanie, ach... i czas się zatrzymuje - żelazko samo sunie sie po firanach, pościeli czy rzeczach, a ja mogę układać pięknie pachnące kwiaty w wazonie, ładnie wkomponowane w prościutko wyprasowanych firanach. Oszczędność czasu na porządkach, które sprawiają przyjemność i satysfakcję. Gdyby wszystkie kobiety miały żelazko sprawiające, że prasowanie to lada sekunda, każda z nas byłaby perfekcyjna w swoim domu.

plumka6
19-10-2010, 09:44
Nie będę się rozpisywać- będzie krótko i na temat. Ostatnio jedyną rzeczą, o której marzę jest to, by wreszcie móc się porządnie wyspać. Myślę, że czas zaoszczędzony na prasowaniu wystarczyłby na to w zupełności....

kathiee
19-10-2010, 10:33
Jest! Wreszcie mam czas wolny! Użyłam pierwszy raz generatora pary! Co by tu wymyślić... hmmm... zakupy? zmęczą mnie.. Spacer? o tak! Spacer, ubieram szybko Maleńką w dopiero co wyprasowany kombinezon i wyruszamy w poszukiwanie jesiennych cudów. Pogoda nam sprzyja - jest ciepło, nie ma wiatru słoneczko lekko wychodzi zza chmur - Polska jesień. Nasza Piękna Polska jesień wita nas w Parku kolorami żółci, zgniłej zieleni i brązu.. Jak pięknie! Wyjmuję Malutką z wózka i pędzimy do liści które już opadnięte tworzą śliczny jesienny dywan.. bawimy się - rzucamy liśćmi, szukamy kasztanów robimy zdjęcia - pięknie! Nie przejmuję się ubraniami, tarzamy się w liściach - śmiejemy sięl, ludzie przechodząc obok uśmiechają się do Nas, a My dwie szczęśliwe bawimy się dalej.. Wróciłyśmy po 2 godzinkach do domu, zmęczona, pachnące jesienią, z torbą pełną kasztanów i pięknych liści. Uśmiech nie schodził Nam z ust. Rozebrałyśmy się, zrobiłam dla Nas herbatkę z sokiem malinowym babcinej roboty i zasiadłyśmy do stołu. Kasztany wyłożyłyśmy do drewnianego puzderka, liście połowę włożyłyśmy do wazonu a z połozy zrobiłyśmy wyklejanki.. potrzebna była nam duża tekstura i zwykła antyrama.. ponaklejałyśmy liście ( Malutka tylko mi je podawała) i umieściliśmy na tym Nasze wspólne zdjęcie, włożyłyśmy w antyramę i powiesiłyśmy na ścianę! Przepiękna pamiątka po spędzonym beztrosko wolnym czasie i to wszystko nie odbyło by się bez generatora pary który pozwolił spędzić Nam razem ciepłe, jesienne popołudnie.

invissible90
19-10-2010, 11:09
Chociaż nie jestem mamą, nie żoną
i domu nie prowadzę,
to prasowanie uprzykrza mi życie,
co ja na to poradzę?

Gdybym miała magiczny generator,
co za mnie chce prasować parą,
może bym wreszcie uznała,
że prasowanie jest zabawą, nie karą!

Uwolniłabym się od deski,
od kabli, od stert zmiętych ubranek
i ruszyłabym w świat szeroki
stanąć do zabaw i szranek.

Pierwsze moje kroki
stawiałabym w stronę kina,
na wieczorny seans z Ukochanym,
a potem na lampkę wina...

Zaprosiłabym znajomych, przyjaciół
na imprezę roztańczoną,
w końcu byłoby dużo czasu
by lepiej poznać brata narzeczoną!

Poszłabym na spacer z rana,
by docenić piękno jesieni,
żołędzie, liście, kasztany,
kolorami świat się dziś mieni!

Na pewno też jeden dzień,
(ale csiii, nie mówicie nikomu!),
poświęciłabym na leniuchowanie,
pospanie, posiedzenie w domu,

Czytałabym książki - to kocham!
Spałabym do południa
i nie martwiła się, że wieczorem
robota czeka mnie trudna.

Nie byłoby wizji żelazka,
nie byłoby ubrań wymiętych,
tylko radość, że będzie
wiele chwil wesołych i pięknych!

:)

lucy27
19-10-2010, 12:24
Gdybym miała taki generator pary, to na pewno nie miałabym problemu z wykorzystaniem wolnego czasu. Tyle spraw muszę załatwić. Między innymi:
- poleciałabym balonem do Ameryki Południowej, gdzie z ostatnim plemieniem dzikich Indian przepłynęłabym Amazonkę,
- Pojechałabym do Rosji, gdzie zażyłabym radosnej i długiej kąpieli w Bajkale,
-wspięłabym się na M.Everest, gdzie zostawiłabym ulubioną zabawkę z dzieciństwa-Wodnika Szuwarka,
- spotakłabym sie na popołudniowej herbatce i ploteczkach z królową Elżbietą,
- wzięłabym udział w treningu naszych piłkarzym i nauczyłabym ich wreszcie strzelać gole,
- złożyłabym wizytę w Afganistanie, gdzie przekonałabym wszystkich do zawarcia pokoju i pokochania bliźnich,
- poleciałabym w kosmos, żeby pogadać z kosmitami i dowiedzieć się co słychać we wszechśweicie,
- odszukałabym Elvisa Presleya-wszyscy wiemy, że żyje,
- wzięłabym udział w koncercie Lady Gagi, oczywiście jako Lady Lucy,
- no i jeszcze zatańczyłabym z Alem Pacino tango argentyńskie.
A potem wróciłabym do domu i pochowała do szafy uprasowane ubrania.

justynab1903
20-10-2010, 09:48
Gdybym miała taki generator pary to może bardziej polubiłabym prasowanie
:) Jako studentka nie zawsze mam na to czas i często robię to szybko i dośc niechlujnie... Gdyby generator pary trafił do mnie wolny czas przeznaczyłam bym napewno w dużym stopniu na spotkania ze znajomymi, których ostatnio troszkę zaniedbałam :( Może wreszcie miałabym czas wyruszyc w miasto i poszukac "tego jedynego", który będzie mnie wart :p

carrina518
20-10-2010, 13:27
Aktualnie jestem na diecie - po ciąży :) Także ten wolny czas wykorzystałabym na przygotowanie czegoś dobrego, bo przeciez dietra nie musi byc drastyczna, a moze byc smaczna:) Tefal ma bardzo szeroki asortyment.

Najpierw soczek z wyciskarki
potem warzywka i mięsko z parowaru

Dla synka -zmiksowane papki, które uwielbia (mikser działa bez zarzutu!)

Dla tatusia - frytkownica i ekspres do kawy

Przygotowanie trzech dan zabiera duzo czasu, ale z zelazkiem tefal - to proste !

agnieszkazs
20-10-2010, 17:46
W domu mam malutką 5-cio miesięczną córeczkę i tatę w śpiączce - pranie i prasowanie to codzienne niezbędne czynności dlatego wolną chwilę spędziłabym poprostu na wypicie spokojnie kubka kawy... :)

emilia89sp
20-10-2010, 21:03
ten zaoszczędzony wolny czas na pewno spędziłabym z moją śliczną córcią , a teraz nie mam dla niej zbyt dużo czasu bo musiałam wrócic do pracy a umowę mam na czas określony więc nie mogłam sobie pozwolić na urlop macierzyński , bo wiadomo że w dzisiejszych czasach nie jest łatwo ;) wolny czas jaki mamy do dyspozycji spędzamy bardzo radośnie w domku lub na długich spacerach jeśli tylko pogoda nam na to pozwala ;)nie zamieniłabym mojej córci za żadne skarby na nic , bardzo ją kocham i każdą wolną chwilę poświęcam jej choć przyznam że mi samej tez przydałby się mały odpoczynek ;) pozdrawiam gorąco ;))

goskaf1
20-10-2010, 22:13
Przede wszystkim namowiłabym wszystkie przyjaciółki aby kupiły to samo urządzenie co ja i miały tyle samo czasu wolnego.
Oj prasowanie może uprzykrzyć życie, więc warto zakupić taki generator i oszczędzić nerwy oraz czas.
Swój wolny czas poświęciłabym na różne milsze rzeczy jak np. uczenie synka malować (bo widać, że chce, ale jeszcze nie wie jak;)
Marzy mi się również sesja zdjęciowa, dlatego zaprosiłąbym kilka przyjaciołek aby mnie umalowały, ubrały i zrobiły zdjęcia dobrym aparatem. Oczywiście najładniejsze zdjęcie dałabym mężowi...niech wie jaką ma super laskę koło siebie.
Jeśli synek by spał w tym czasie, to zaprosiła bym mężusia do kąpieli....już nie pamiętam kiedy braliśmy razem kąpiel, a przecież to takie przyjemne.
Na pewno ugotowałabym jakiś dobry obiadek, coś co nigdy jeszcze nie jedliśmy, na co trzeba więcej czasu.
A być może poszłabym też pospać, ostatnio chodzę jak zombi bo mały daje wkość nocami;) więc sen napewno przydałby się.

envyme
21-10-2010, 09:52
szszszsz... mgłaaa, mleczno-biała piękna mgła :rolleyes: Sauna sucha? Zabieg oczyszczania twarzy? Nie wiem, ale to strasznie przyjemne! Mmmm czuję masaż. Masaż! I to profesjonalny! Oj jak mi dobrze, ale nie pamiętam, żebym była umówiona...
Co to za zapach? Ogórek? Melon? Nie wiem, ale jest naprawdę relaksujący. Mam zamknięte oczy, ale czuję czyjeś dłonie na mojej twarzy, to chyba maseczka - wreszcie zrobią coś z moją poszarzałą ze zmęczenia cerą... Nie mogło być lepiej: masaż, potem maseczka na twarzy, a teraz, gdy się wchłania ktoś zaczyna robić mi manicure.. poczekaj! Druga osoba zabiera się do pedicure moich stóp! Chyba jestem w niebie :eek: Mmmm relaksująca muzyka lounge i znów ta mleczna mgła..jak mi dobrze....

Nagle słyszę "kochanie jaka mgła? Śni Ci się mgła? :D"

... mgłaaa? Nie mgła, tylko para z generatora pary Tefal, dzięki której wreszcie miałam trochę czasu i się wyspałam, odpoczęłam i troszkę pomarzyłam, ahhh właśnie tego mi brakowało.
Chyba wybiorę się na masaż :) A może po prostu przydałby się nowy generator pary lub żelazko?


__________________________________________________
moja mała opowieść :) naprawdę zrelaksowałam się pisząc :D Pozdrawiam :)

siedem_wysp
21-10-2010, 11:40
W domu zawsze jest coś do zrobienia, także z tym wolnym czasem nie ma co tu szaleć, ale ja bym chętnie wykorzystała zaoszczędzony na prasowaniu czas, na wyjście się do parku rozrywki, na rower, rolki czy spacer. Zawsze mi się marzyło usiąść w parku z kawą i czytanie książki, leniwie w promieniach słońca, ale ta wizja w zwykłym codziennym rodzinnym życiu (szkoła, dom, praca, rodzina, dzieci, zakupy, gotowanie, sprzątanie...) chyba na długo odpłynęła.

ysmay
21-10-2010, 12:00
Prasowanie to moja udręka, w szczególności koszule mężą, firanki. Od dawna marzę o generatorze pary, jednak sa one stosunkowo drogie. Prasuje więc zwykłym, żelazkiem (jako młode małżeństwo nie dorobiliśmy się super sprzętu) rzeczy swoje i mamy - chora reka. więc prasowania przybywa.
Zaoszczędzony czas hmm jest tego wiele: może w końcu ugotowałabym obiad dal męża, wyszła na dłuższy spacer z psem, pobawiła się z kotem, dłużej posiedziała u mamy, pogadała przez telefon ze znajomymi, a może w końcu porządnie się wyspała.

paaaula007
21-10-2010, 12:05
…A gdy już kolejny raz w swoim małym wielkim dniu, dzięki generatorowi pary mam znów wiele wolnego czasu, poświęcę go dla tego, który w moim życiu jest najważniejszy…
Niewątpliwie będzie to najprostszy czas z możliwych.. bo co? ;) dla mnie to są właśnie te przyjemności, które oddają mnie ukojeniu i beztroskiemu życiu. Bo co jeśli to życie jest taką tylko gonitwą za kasą.. Codziennie mam firmę, rozszerzając: komputer, ładunki, telefony papierki, nerwy stres, stres nerwy, czasami kłótnie z ludźmi z branży.. no tak.. i to często.. bo jak to się mówi w biznesie nie ma sentymentów, więc i pokłócić się trzeba.. no coż..
Ale co z takim zwykłym dniem… takim domowym.. gdzie ani on ani ja nie mamy nic na głowie.. żadnych wyjazdów, załatwiań, żadnej bieganiny..

Własnie to jest to, ten czas, kiedy wiem się że żyję i jest to niezwykle relaksujące ;)

Jest sobota, prasowanie zajęło mi tylko chwilkę, bo przecież mam generator pary, więc teraz życie jest łatwiejsze, on jeszcze leży w lóżku.. nagle, „żoneczko” – woła, „ chodź tutaj do mnie i przytul się do mężusia” – dodaje, „może zrobimy sobie dzisiaj razem nasze ulubione śniadanie? Ja zrobię pyszną herbatkę i jajecznicę, a Ty pokroisz chlebek i pomidorki, co Ty na to żonusiu?”. No może trudno w to uwieżyć, ale takiej jajecznicy jak on, nie robią nawet w Grand Hotelu w Sopocie. Trudno byłoby się nie zgodzić gdy tak już sobie siedzimy przy stole i kończymy śniadanie, a promienie słoneczne przeciskają się przez okno do środka, jakby chciały zjeść razem z nami, pomyślę, że to idealny czas na taki właśnie domowy dzień skoro byłaby jesień, a w ogrodzie pełno drzew liściastych, które o tej porze roku oddają swoje uroki dzięki różnorodności kolorów, których jest już więcej na trawie niż na drzewie, postanowię, że zaciągnę mojego męża do… pracy !! ;) ale jakaż będzie to tez ta praca same przyjemności..
Z owocowych drzew pozbieramy do koszyków te ostatnie, jabłka śliwki i te wspaniałe w smaku gruszki które są w tym ogrodzie od lat i tak świetnie owocują. Ja będę zberać do koszyka w on będzie zbierał razem ze mną… razem… a ile się uśmiejemy przy tym wspominając to jak bardzo nie chciałam tej działki bo miała tyle drzew i ja wręcz z wielką złością mówiłam, że sam sobie będzie te liście grabił bo ja na pewno nie! A co zrobi z tyloma owocami, to wszystko będzie gniło i śmierdziało, bo nawet ptaki i robiaki tego nie przejedzą!
A dzisiaj.. oddałabym wszystko za ten ogród, i za te owoce.. te pyszne jabłka ze słoika.. kompot ze śliwek.. gruszki w syropie.. wszystko to co robimy razem.. z nim…

Piękne chwile...

Po zagrabieniu liści w kupki.. przyszedłby czas na wygłupy, bo jakże to bez nich ;) przecież trzeba się troszkę porzucać w ten „puch”, ja jego, on mnie;)



A wieczorem wśród tych drzew, wśród tego pięknego ogrodu, na palenisku, które oczywiście tez razem zrobiliśmy.. upieczemy sobie kiełbaski nad ogniskiem.. na kijach które on zrobi z leszczyny, zagląda na nasz ogród od sąsiada...

Powspominamy jeszcze minione czasy i życie naszych przodów, i pójdziemy spać.. a ja będę mogła odetchnąć z ulgą, że w końcu mam czas na takie przyjemności...

mamamysia
21-10-2010, 13:52
Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam szperać w maminej i babcinej szafie, przymierzać ich sukienki, buty na obcasach, marzyłam o tym, żeby w końcu być dorosłą kobietą. Nie mogłam się tego doczekać, świat dorosłych wydawał mi się tak wspaniały, ciekawy, ekscytujący. Pragnęłam zamienić sukienki z falbankami i dziecięce sandałki na eleganckie garsonki i szpilki mojej mamy, biegać do pracy, być żoną i matką, wszystkie obowiązki wykonywane przez moją mamę wydawały mi się takie pasjonujące. Teraz jestem dorosła, mam pracę, własną rodzinę, męża, synka, doczekałam się w końcu spełnienia dziecięcych marzeń. Jednak wyobrażenie dziecka bardzo się różni od tego jak wygląda naprawdę ten wspaniały świat dorosłych. Ciągła gonitwa, praca, dom, dziecko, obowiązki domowe, z których zawsze jest coś do zrobienia "na wczoraj", wszystko robię w pośpiechu a i tak brak mi czasu na wiele rzeczy. Na końcu tej listy jest czas przeznaczony wyłącznie dla siebie, na takie prywatne poobcowanie ze swoim "ja", posłuchanie ciszy przy filiżance dobrej herbaty, bez poczucia winy, że marnuję czas, podczas gdy ze zlewu wyzierają brudne naczynia a sterta ubrań domaga się prasowania I tak sobie marzę po cichu, że mąż może podaruje mi zmywarkę do naczyń na którąś kolejną rocznicę,a może uda mi się wygrać genarator pary, dzięki czemu odzyskam kilka chwil z zapracowanego dnia i będę mogła powspominać cudowne, beztroskie lata dzieciństwa, kiedy tak bardzo tęskniłam do dorosłości.

joanen
21-10-2010, 13:54
Weź udział w naszym konkursie na najlepszą, inspirującą historię i wygraj cenne nagrody firmy Tefal.

Zadanie konkursowe:
Wyobraź sobie, że używasz do prasowania generatora pary, w związku z tym masz dużo wolnego czasu. Napisz nam w jaki sposób wykorzystasz ten cenny czas.


Autorki 5 najciekawszych historii zostaną nagrodzone!

Nagrody:
Dla pierwszych dwóch osób mamy generatory pary
GV7250 Express AntiCalc
GV5240 Easycord Pressing
Dla kolejnych trzech osób mamy żelazka
FV9450 Ultimate Autoclean 500

Laureatów wybiera Redakcja oraz Sponsor konkursu!

Konkurs trwa od 6.10 do 28.11.2010r.


Szczegóły >> (http://polki.pl/moda_prasowanie_trendy_artykul,10020884.html)


W poniedziałek muszą być kręgle.Trzeba się miło zmęczyć
We wtorek basen, sauna i jacuzzi.
W środę koniecznie odwiedzę Centrum Handlowe z przyjaciólką. Pójdziemy na kawę i ulubiony torcik z marcepanem.
W czwartek grill w moim ogrodzie. Dużo karkówki, szaszłyków, kiełbasek, a do tego mała impreza karaoke.
W piatek z pewnością udam się do fryzjera i studia kosmetologii.
No i weekend!!
Sobota - czas na to co tylko najlepsze! Zakupy w Butikach, obiad z narzczonym i wieczorem imprezka.
W niedzielę - spacer, dobra książka i bezcenne słuchanie muzyki.
Jak dobrze, że jest ze mną TEFAL!! Uwielbiam go

bogdanka2
21-10-2010, 17:16
Nie jest tajemnicą, że my - kobiety - na nadmiar czasu nie możemy narzekać. Praca, dom, dzieci - wszechobecne obowiązki piętrzą się Alpami prania, Himalajami prasowania, wulkanami gotowania i innymi wzniesieniami, które co dzień przychodzi nam zdobywać. Dołączając do tego naszą wrodzoną ambicję i dążenie do perfecji, bycie kobietą okazuje się codziennie nieprzerwanym pasmem gór do zdobycia i MY JE ZDOBYWAMY!!!:) Niestety - konsekwencją nieugiętej natury kobiety jest tzw "padanie na twarz" lub "przybijanie gwoździa" zaraz po zachodzie słońca co nie pozwala na satysfakcjonujące ogarnięcie wzrokiem ładu w jaki obracamy wszechobecny chaos. Najedzona rodzinka nie może zbytnio liczyć na zabawę wieczorową porą, perfekcyjnie czyste i gładziutko wyprasowane koszule nie cieszą, pomyte naczynia nie zachwycają blaskiem... Gdybym mogła zaoszczędzić choćby chwilę z doby odwiecznie "za krótkiej" najpierw rytualnie przechadzałabym się między efektami swojej pracy z wysoko podniesioną głową i ogarniałabym władczym wzrokiem podjęte i pokonane na dany dzień wyzwania racząc je wyniosłym "buhahaha" niczym kreskówkowy czarny charakter aby po chwili triumfu czmychnąć do rodzinki na wspólne oglądanie telewizji i wariacje na dywanie... I nareszcie może udałoby mi się nie zasnąć razem z dziećmi:D

doriz
21-10-2010, 19:14
Gdybym zyskała trochę wolnego czasu… no cóż mam wiele cudownych pomysłów na nadrobienie zaległości: wizyta u fryzjera, kosmetyczka, day SPA… ale nie, tym razem chciałabym zrobić coś nie tylko dla siebie. Gdybym więc zyskała trochę wolnego czasu zostałabym radną. Ot tak po prostu… tzn. spróbowałabym zostać radną, bo wiadomo, że nie wystarczy chcieć. Jest tyle rzeczy w moim otoczeniu, które chciałabym zmienić, naprawić - aby mi, moim sąsiadom i naszym dzieciom żyło się lepiej. Mam mnóstwo pomysłów natomiast kompletny brak czasu na ich realizację. Zyskany wolny czas wykorzystałabym właśnie na poprawienie jakości placów zabaw, utworzenie wokół osiedla terenów rekreacyjnych, nowe wygodne chodniki, żeby mamy z dziećmi nie miały problemów podczas spacerów. Ech…

Dynia_01
21-10-2010, 19:22
Witam,
jestem jeszcze młodą osobą i mam (chyba;) jeszcze całe życie, aby pra,prasować,sprzątać itp, dletego chciałabym póki co skorzystać z życia ile się da :D
Gdybym mogła zaoszczędzić czas na powyzsze czynności (bo niestety mus to mus:() wykorzystałabym go na:

1. poświęcenie większego czasu nauce - "Bo wiedza to potęgi klucz" :D. Jest to bardzo ważne dla mnie jako dla młodej osoby,tym bardziej, że kierunek na,którym się uczę wymaga sporo czasu i "świeżego"rozumu.
2. znalezienie chociaż odrobiny czasu na moją pasję jaką jest taniec...Od dziecka niestety nie było ma dane spełniać się w tej dyscyplinie, czego bardzo żałuję, a teraz znowu z powodu nadmiaru obowiązków musze z tego rezygnować.

Mam nadzieję, że wkrótce stanie się tak, jak to sobie wymarzyłam :):rolleyes:

Bubi
21-10-2010, 23:43
Kocham prasować ,prasowanie mnie odpręża i mimo że trudno w to uwierzyć, ale dzięki generatorowi pary Tefala zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na ...jeszcze większe prasowanie. Z taką maszyną prasowanie to przyjemność i fraszka. Na pewno mój synek byłby bardzo zadowolony, że mamusia pracuje takim generatorem ,bo byłabym jeszcze bardziej szczęśliwa. Stare żelazko odmawia już posłuszeństwa a ta magiczna maszyna ułatwiłaby mi pracę.
Wszystkie ciuchy,pościel i inne rzeczy byłyby uprasowane jak w maglu.
Taki generator pary to nie tylko zaoszczędzony czas, zaoszczędzone pieniążki za prąd ,ale także wspaniały przyjaciel każdej pani domu. Umili i ułatwi każde prasowanie, a czas który zaoszczędzę prasując nim przeznaczę także na dłuższe zabawy z synkiem i mile spędzony czas z mężem.
Zadowolona pani domu to szczęśliwa kobieta.

majena5
22-10-2010, 09:34
Swój wolny czas wykorzystam wreszcie na planowanie naszego ślubu, bo nigdy nie ma na to czasu! A świadomość, że przyszły mąż będzie miał idealnie uprasowaną koszulę bez większego wysiłku bezcenna !

momita20
22-10-2010, 10:31
Za siedmioma górami za siedmioma rzekami W mieście Tefallo mieszkała sobie mama która miała już dośc prasowania.
Co dzień to samo, co dzień nie inaczej.
Od rana do wieczora musiała trzymac w ręku tego żelaznego potwora, a że bez pary żelazko miała
to się okropnie nad tym umęczała.
Co dzień to samo, co dzień nie inaczej.
Włosy potargane,oczy nieumalowane i nie dziwcie się moje dzieci ta mama nie mówi tego do hecy
Czasu dla siebie nie miała bo cały dzień tylko prasowała, a że żelazko strasznie stare miała to bez pary prasowac musiała,
a jak wiadomo powszechnie wszystkim bez pary wolnooo, trudno i brzydko.
Całe już duże miasto Tefallo i wszystkie mamy w nim mieszkające posiadały sprytne urządzenie jakim jest generator
pary. Tylko ta jedna mama biedulka bez pary stała nad deską i nic... tylko prasowała.
Co dzień to samo, co dzień nie inaczej.
Koszule taty, krawaty taty, a że ten tata brudził co dzień kilka to mamie dla siebie nie zostawała nawet chwilka.
Body maleństwa, śpiochy i skarpetki córeczka mała wręcz maleństwo ale jakie z tatą podobieństwo.
I tak ta mama na deską stała i nad swym marnym żywotem dumała:
A żeby tak dosta żelazko Tefala to bym się już tym prasowaniem tak nie umęczała, generato pary szybko by mi pomógł
i więcej czasu dla siebie bym miała.
Oczy bym umalowała i włosy uczesała.
Z córeczką długi spacer byśmy urządziły bo teraz to 15 minut i do domu lecimy.
Koleżanek to już z rok chyba nie widziałam.
Mąż tylko kracze że jego kobieta nad deską tylko skacze, a mogła by z nim na kolację wyskoczy albo chociaż na colę
lub soczek.
I tak myśli i myśli, duma i duma i ma nadzieję że to jej wielkie marzenie kiedyś się spełni i parą z generatora pary
jej życie wypełni.

justynaXsanko
22-10-2010, 11:11
Wolny czas wykorzystałabym na urządzanie nowego mieszkania (które mam nadzieje do końca roku będę miała).
A że z kasą kiepsko to będzie to wyszukiwanie tanich( dobrych) mebli,farb, tapet, dodatków, dekoracji...
Może sama coś uszyję np. zasłonki, poduchy.
a na to czasu wolnego będę potrzebować sporo!

mimiaga18
22-10-2010, 12:55
Do tej pory zawsze brakowało mi czasu, rano śniadanie dla męża,potem mleko dla córeczki, sprzątanie, gotowanie, pranie i zwykle całe popołudnie to prasowanie...Nie miałam czasu dla siebie, dla córeczki i dla męża...Jednak od kiedy w moim domu gości generator pary firmy Tefal tempo mojego życia zwolniło. Mój dzień do obiadu wygląda mniej więcej tak samo-z jednym małym wyjątkiem, dzięki temu wspaniałemu urządzeniu prasowanie zdążę zrobić nim wstanie mój malutki śpioszek, a tym sposobem całe popołudnie zajmuje mi odtąd zabawa z moją córeczką. Teraz wreszcie mamy czas na to aby zbudować wymarzony domek-bawitko dla Nicolki, mamy czas pooglądać razem ulubione bajki, bądź też wybrać się na spacer do lasu. Około 19 mąż wraca z pracy, Nicolka idzie spać, a my wreszcie mamy czas aby pobyć we dwoje i nacieszyć się swoja bliskością. Generator pary to dla mnie więcej korzyści-więcej czasu dla siebie i rodziny, wieczorem nie kładę się na łóżko zła i padnięta, a uśmiechnięta i wypoczęta. To naprawdę super urządzenie...

kasiunia347
22-10-2010, 14:27
Ja wręcz przeciwnie do innych kobiet nie potrzebuję wyjazdów do spa,długich pachnących kąpieli czy wyjść do kina.
Dla mnie największym"relaksem"jest moja 2-letnia córeczka...jej uśmiech przebija największe zmęczenie i smutek.
Zamiast spędzać godziny przy prasowaniu...wykorzystujemy jesienną pogodę i długie wieczory dla siebie.Najpierw idziemy z Zuzieńką nazbierać liści na kolorowy bukiet i kasztanów na ludziki,a po powrocie do domu przy malinowej herbacie gramy w chińczyka:)
Szkoda czasu na użalanie się nad "chałdą" prasowania i złoszczenia nad "podwójnym" kantem w spodniach.Generator pary Tefal można wspaniale wykorzystać i tak zamierzam zrobić!

alekssa
22-10-2010, 15:10
Mój wolny czas z pewnością bym wykorzystała dla siebie... :p wskoczyłabym do wanny, wylegiwałabym się z maseczką na twarzy:D,a przy tym śpiewałabym tak głośno:eek:, że sąsiedzi z bloku by słyszeli przez wentylację :confused: z pewnością zadbałabym też o pazurki:o, pomalowałabym je na piękny czerwony kolor, żeby ożywić smutną kolorystykę jesienną...:rolleyes:mmm nie ma to jak czas dla siebie :)

mingzhiyi
22-10-2010, 18:03
A ja, co mam napisać, co? Wszystkie Panie wiersze płodzą, piszą o ratowaniu świata i porannych impresjach...ja opowiem swoją historię...mam 24 lata i siedzę na Dalekim Wschodzie...autentycznie...swoje życie zmieniłam w bajkę i się z tego cieszę. Przy boku mam ukochanego, który tak jak ja fascynuje się Azją i każdym jej zakamarkiem...cieszy się porankiem i zapachem zielonej herbaty oraz wychodzi rano po baozi.....potem spoglądamy na siebie i każdy wyrusza w swoją stronę...szkoła, uniwersytet, praca, spacer z naszym małym MaoMao - samoyedkiem...., co by mu smutno nie było, a potem bajka się kończy....bo... raz w tygodniu nadchodzi czas na sprzątanie i nawet w Chinach jest ono koniecznością! Ech...pranie, prasowanie, gotowanie na cały tydzień i masa kartkówek, klasówek i testów do napisania, sprawdzenia i poprawienia....Przy sprzątaniu się gimnastykuje... i to mnie relaksuje, mycie okien mnie dołuje..ale z drugiej strony zawsze pięknie jest patrzeć na świat przez świeżo umyte okna... a po praniu ..prasowanie...zatem zasiadam za deską, jak królowa... i....dziwne...myślę o Polsce..o mojej mamie, co babcią się zajmuje i pewnie robi to samo, co ja...bo jest sobota, u mnie popołudnie, u niej wczesny poranek...więc za parę godzin i ona siądzie do góry ubrań...prasowanie kojarzy mi się z Polską..ciekawe...sama się na tym łapię... i dobrze mi z tym, zapach świeżo wypranego prania, napawa mnie optymizmem i dobrocią....taką dziwną...a przede wszystkim bezpieczeństwem i ciepłem, bo przypominam sobie krok po kroku, jak mam prasować na kant, jak postępować z koszulą...a łzy mi się do oczu cisną, na myśl, że mama .... milion km robi/zrobi/zrobiła to samo....dla niej chciałabym zaoszczędzić ten czas, niech jej będzie lżej...a czas...który zostanie jej darowany przez Wasz Generator pary... zostanie mi oddany...niech telefon zadzwoni....i nawet spalona koszula tutaj w Chinach...będzie nagrodą....większą....niż jakakolwiek inna....własnie tak...

s_pycia
22-10-2010, 20:27
Gdybym miała taki generator pary, to moje życie studenckie stałoby się o wiele prostsze i przede wszystkim miałabym czas na naukę. Dzięki niemu zaoszczędziłabym wiele czasu, a przez to spełniła swoje marzenia o medycynie:)

lipsi2
23-10-2010, 00:01
A ja wykorzystałabym ten czas żeby się po prostu porządnie wyspać!!! Powiecie: "jakie to banalne...", ...ale za to jakie prawdziwe;)
Pozdrawiam wszystkie młode żony, matki i bizneswoman zarazem:D

Bozena13
23-10-2010, 11:06
Gdybym miała generator pary, zamiast stać godzinami przy desce do prasowania, męczyć się z doprowadzeniem do porządku ozdobnych falban i falbaneczek, plis , trudno dostępnych zakładek itp. , z przyjemnością wykorzystałabym ten czas na aktywny wypoczynek z rodziną. Oprócz męża ,córki , syna ,pełnoprawnym członkiem mojej rodziny jest kochany i uwielbiany przez domowników pies rasy amstaff, o imieniu Borys. Nasz Borysek tryska wprost energią , nad którą w domu czasem trudno jest zapanować, bowiem szczęśliwy amstaff – to „zmęczony” amstaff. Wspólne, piesze i rowerowe wypady na łono przyrody, do lasu, podglądanie jak to dzięcioł umieszcza w swojej kuźni orzechy laskowe , szyszki, z których pieczołowicie wydziobuje smaczne nasionka, bezpośredni kontakt z naturą - dają radość i szczęście wszystkim członkom rodziny bez wyjątku. Dwa miesiące temu, podczas takiej eskapady, udało nam się uchronić przed niechybną śmiercią małą sarenkę, którą zaatakowały dwa bezpańskie psy. Sarenka leżała wyczerpana a psy kąsając doskakiwały do niej. Wtedy Borys spisał się na medal. Jako, że jest silnym, atletycznie zbudowanym psem – swoją posturą skutecznie wystraszył i odpędził napastników. Sarenka chwilę jeszcze poleżała, odpoczęła , następnie wstała i pobiegła przed siebie w gęsty las. Borys oczywiście został sowicie nagrodzony psimi przysmakami, pieszczotami i zabawami. Biegaliśmy po lesie, chowaliśmy się w najróżniejszych krzakach i zaroślach a Borys nas szukał. Ileż było śmiechu, gdy syn, wdrapał się na niewysokie drzewo i zawołał : „ Borys, szukaj mnie!”. Borys krążył w pobliżu właściwego drzewa, penetrował krzaki i coś mu nie pasowało. Dopiero, kiedy Tomek cicho zagwizdał, pies od razu zorientował się gdzie jest obiekt poszukiwań. Popatrzył w górę i przez chwilę z wyraźnym niedowierzaniem wpatrywał się swymi pięknymi, brązowymi oczyma w koronę drzewa. Zamerdał ogonem i radośnie popiskując bezskutecznie próbował wdrapywać się na pień . W końcu zrezygnował, usiadł pod drzewem i poszczekiwał z wyraźną naganą w głosie , jakby chciał zawołać : znalazłem cię przecież, schodź na dół! Drugi raz już jednak nie dał się nabrać na taki numer. Każde szukanie rozpoczynał dopiero po upewnieniu się, że nikt z nas nie schował się pośród konarów drzew. Umorusani, podrapani ale szczęśliwi, siedliśmy wreszcie u stóp wielkiego dębu i zrobiliśmy sobie mały piknik. Jakże smakował przesiąknięty leśnymi zapachami, zabrany z domu, upieczony przeze mnie, drożdżowy placek ze śliwkami. Dla Borysa, który w tym czasie ganiał za kolorowymi motylami, również znalazły się, psie oczywiście - przysmaki. Powróciliśmy do domu szczęśliwi i wypoczęci z równie szczęśliwym, bo zmęczonym amstaffem. Takie chwile integrują i umacniają więzi rodzinne. Podczas obcowania z naturą , wyłączam telefon, nie myślę o pracy, zapominam o troskach dnia codziennego, obowiązkach. Wracam zrelaksowana, radosna, z nowym ładunkiem optymizmu, bardziej zadowolona z własnego wyglądu i co się z tym łączy - dotleniona i sprawniejsza fizycznie.

mdumbo
23-10-2010, 13:32
Dostaję kilka dni wolnego i... lecę do Hiszpanii!
O tak... kilka dni wakacji to najlepsze, co mogę zrobić w tej chwili z wolnym czasem, którego tak mi brakuje. Zabieram się do działania... bukuję bilety na najbliżysz lot. Oczywiście dwa, bo co to za wakacje bez kochanej osoby. Jak się relaksować, to we dwoje. Pakujemy się i na lotnisko. Hotel nie będzie nam potrzebny, odwiedzimy przyjaciół, z którymi dawno się nie widzieliśmy z powodu odległości i jak by mogło być inaczej, braku czasu. Uwielbiam latać, więc już samo to pozwala mi się zrelaksować... Lądujemy na lotnisku docelowym. Jak miło zobaczyć dawno niewidziane twarze najlepszych przyjaciół. Mamy tylko kilka dni, więc trzeba nadrobić stracony czas. Długie rozmowy, wylegiwanie się na plaży, wycieczki po okolicy i pyszne owoce morza z regionalnym winem... Tak, na to poświęcę czas, który zyskałam dzięki generatorowi pary... Na marzenia o wakacjach w Hiszpanii!

apoccalipsa
23-10-2010, 16:20
Czasu miałabym wiele.
Zyskaliby przyjaciele!
Spotkanie przy kawie
czy wypad do kina...
Zyskałaby też rodzina.
Wycieczka rowerowa
czy spacer po parku...
Zapomniałabym o zegarku!
Czas dziś jest na wagę złota
tracić go na prasowanie to głupota!

pene
23-10-2010, 17:46
Prasowanie - to męka,
aż trzęsie się ręka,
żeby w kąt pranie rzucić,
bo świat wokół kusi.
Kusi siłownia i aerobik,
kusi basenik i salta w wodzie,
tak na koniu pobrykać w stadninie
lub po lesie pobiegać wśród zielonych choinek.
Kusi też kino, teatr, wystawa,
czeka przyjaciół grono i kawa!
I dziecko woła, bo chce się bawić.
A ja... ja prasuję i prasuję,
już plecy bolą i nóg nie czuję,
dreptam w miejscu i denerwuję,
tylko urodę sobie tym psuję.
Tyle przyjemności wokoło czeka
a tu do prasowania prania "rzeka".

drewienko
23-10-2010, 18:03
A może by tak swój wolny czas przeznaczyć na SEKSOWNE MIEJSCA NA ŚWIECIE? Nie żartuję - i nie mam na myśli nic niestosownego - chodzi mi o zgłębienie swojej wiedzy na temat np. romantycznych Seszeli, rytuałów piękności prosto z Afryki (gdzie kobiety wybierają najpiękniejszego mężczyznę), zabaw przy pełni Księżyca w Tajlandii, muzeów przedstawiających zdumiewającą ludzką pomysłowość dotyczącą zmysłowych kwestii. Gdybym miała dużo wolnego czasu ( i dużo pieniążków ), to chciałabym poznać te miejsca osobiście, a potem chcialabym stworzyć może dobrą książkę? Bo przecież fajnie, by było zobaczyć ślub na Seszelach w ostatnich promieniach chowającego się słońca, które łagodnie muskałoby opalone ciała nowożeńców.
A może tak, ciekawie byłoby uczestniczyć w tzw. eye-dating w Kuwejcie, gdzie związki pozamałżeńskie piętnowane są więzieniem, a młodzi ludzie i tak biorą udział w zabawie w kawiarniach polegającej na rzucaniu głębokich spojrzeń do siebie, dotyczy to nawet kobiet, którym widać jedynie spod hidżabu mocno umalowane oczy. Intrygujący wydaje mi się też temat samej Kamasutry w Indiach, historyczne wątki zmysłowej Grecji, miłość w Bollywood (gdzie indyjskie filmy zamiast namiętności przedstawiają taniec). Och wolny czasie spadnij mi z nieba!

izka_88
23-10-2010, 20:37
Kiedy byłam młodsza moją pasją była sztuka malarska. Niestety nie miałam żadnych możliwości wystawiania moich prac. Bardzo było mi przykro z tego powodu, ale wykorzystałam fakt, że mieszkam w typowo turystycznym mieście, więc czasami w wakacje stałam z moim pracami przy ślicznej, widokowej uliczce. Z biegiem czasu doszło mi wiele zajęć studia, praca, dom. Przez nawał zajęć przestałam malować, choć płótna, sztaluga, farby, pędzle cały czas są w piwnicy. Gdybym miała generator pary, mogłabym zaoszczędzić dużo czasu. Tak bardzo chciałabym poczuć znowu tą adrenalinę związaną z malowaniem. Spełniać swoje marzenia. Mam tyle pomysłów. Tyle bym chciała uwiecznić na płótnie. Mając teraz większe możliwości, mogłabym zorganizować wernisaż. Może by droga redakcja i firma Tefal jeszcze o mnie usłyszała, a na pewno byłaby gościem honorowym na mojej wystawie.

Pijuska
23-10-2010, 20:54
Gdybym więcej czasu miała,
Więcej bym się uśmiechała :)

telka10
24-10-2010, 12:51
KOBIETA..."k" jak kura domowa, "o" jak obowiązki, "b" jak bardzo dużo obowiązków, "i" jak interdyscyplinarna, "e" jak elektryczny sprzęt, "t" jak tefal i nowe żelazko, "a" jak ambitna. Tym samym, każda kobieta zawsze ma dużo obowiązków i nie lubi być nazywana kurą domową, jest ambitna i interdyscyplinarna (bo musi znać się na wszystkim) i uwielbia wszelkie elektryczne sprzęty, które ułatwiają jej życie w domu! Pralki, zmywarki, kuchenki, odkurzacze i super-żelazka to marzenie każdej kobiety - moje również.
Wiedząc, że prasowanie jest łatwe i przyjemne i dzięki nowemu żelazku opracowałam tą sztukę do mistrzostwa, zdecydowanie miałabym wówczas więcej czasu na dokończenie remontu! Ach...jakie to marzenie...zabrałabym szybciej męża od mamusi i sama nauczyłabym go jak się prasuje - a co! takim żelazkiem to sama przyjemność! Mogłabym pomóc przy malowaniu ścian, kładzeniu fugi i skręcaniu szafek w kuchni...byłabym taka szczęśliwa, że szybciej wyprowadzimy się od teściów. Wtedy nikt by mnie nie poprawiał i nie mówił mi, że źle coś robię, nikt nie wtrącałby się w moje gotowanie, pranie i prasowanie i nie wyręczał mojego męża we wszystkich obowiązkach...Wystarczy, że sobie to tylko wyobrażę, a już jestem uśmiechnięta. Mała rzecz a cieszy!

katrin7161
24-10-2010, 19:03
Witam! Chciałam przedstawić pewną historię związaną z prasowaniem króra przytrafiła mi się kilka lat temu .Otóż w sobotę wieczorem kiedy już byłam bardzo zmęczona po całym dniu pracy wzięłam się za prasowanie ,bo następnego dnia mieliśmy Komunię w rodzinie . Oczywiście mój mąż był ojcem chrzestnym i chciałam aby ładnie wyglądał więc wziełam się za prasowanie garnituru.Włączyłam stare żelazko i zaczęłam prasować spodnie.Gdy przyłożyłam je do spodni ,nagle krach spodnie przykleiły się do żelazka no i została tylko dziura. Okazało się że regulator tem. się zepsuł i żelazko grzało na fula . Niestety następnego dnia mąż nie wystąpił w garniturze , musiał iść w starych spodniach i koszuli. Jestem pewna że gdybym miała żelazko na parę TEFALA to ta historia napewno by mi się nie przytrafiła i miałabym więcej czasu dla siebie i rodziny .Może wreszcie mogłabym wypić spokojnie kawę bez pośpiechu i trochę poleniuchować .

honorata_b
24-10-2010, 19:18
Co oznacza skrócone prasowanie?
10 minut więcej.

Właśnie TE 10 minut więcej, których we właściwym momencie nigdy nie mogę znaleźć.

Tylko 10? Jasne, pod warunkiem, że wyjątkowo tego dnia nie poplamię bluzki kawą przy śniadaniu, spódnica nie okaże się niepasująca do koszuli, a pogoda za oknem diametralnie inna niż to, czego się spodziewałam.

Niestety właśnie dlatego zazwyczaj te "10 minut" muszę powtórzyć kilka razy, bo przecież która kobieta nie chce wyglądać świetnie każdego dnia.

Ale...

Co zrobię posiadając magiczne żelazko Tefal?

Na przykład wyśpię się. Nie powiecie chyba, że nie marzycie o tych "kilku minutach dłużej" w łóżku.
Zacznę wyglądać ładniej. W końcu wyprasowane ubrania to +100 do estetyki i +5 minut na perfekcyjny makijaż.
Wreszcie założę bluzkę z żabotem, bo w końcu będę w stanie ją doprasować.

Zadzwonię do przyjaciółki, kupię pączki na drugie śniadanie i potańczę przy ulubionej muzyce.
A potem uśmiechnę się szerzej niż zwykle i zacznę kolejny dzień.

gagipa
24-10-2010, 20:03
Dla mnie skrócony czas prasowania, to więcej czasu dla dzieci. Mam dwóch żywiołowych chłopców , którzy wymagają ciągłej uwagi i pomocy w zabawie. Wczoraj piknik na dywanie, z klocków szaszłyki i kanapki. Dziś latają samoloty, a co będzie jutro? Może dinozaury? Czas spędzony z dziećmi-bezcenny.

doomka85
24-10-2010, 22:08
Witam, dziś mam 25 lat, ale pamiętam jak dziś.....
przygotowania do 100-dniówki:
sukienka szyta przez krawcową spokojnie wisi na wieszaku a ja w dniu 100-dniówki siedzę sobie u kosmetyczki, robię makijaż, potem fryzura, staram się zrelaksować przed tak wielkim wydarzeniem, w końcu to pierwszy bal w moim życiu...
Nagle dzwoni telefon, mama nie posłuchała rady krawcowej, by zostawiła w spokoju już sukienkę, by jej nie prasowała. Mama uprasowała sukienkę, ponieważ żelazko było starej generacji na sukience zostawiło dokładne swoje odbicie. WIELKĄ ZARDZEWIAŁĄ DZIURĘ. A krawcowa uprzedzała, że tylko parowym żelazkiem można ją prasować. Do dziś pamiętam tą panikę w ostatniej chwili szukanie krawcowej i pytanie: JAK TO NAPRAWIĆ???????
Niedługo zakładam własną rodzinę i moim marzeniem jest uniknięcie takiej sytuacji w przyszłości, nie chciałabym przeżywać tego jeszcze raz, chcę by moje dzieci miały ładnie wyprasowane ubranka z każdego gatunku materiału a ja będę miała dużo czasu dla siebie, męża i moich małych potworków.
:)

infinity1
25-10-2010, 10:39
U nas w domu mamy sprawiedliwy podział prasowania: żona prasuje drobne rzeczy – mnie w udziale przypada cięższy kaliber, jak pościel i prześcieradła. Jakoś sobie radzimy przy takim układzie.
Gdyby jednak w ogóle nie trzeba było niczego prasować – co ja już od dawna próbowałem przeforsować, a czego moja żona nadal nie potrafi sobie wyobrazić – poświeciłbym się temu, co tygryski lubią najbardziej…

Wstaję o 4 rano, biorę wędkę i idę na ryby. Świeże powietrze, spokój, relaks…
W kolejny weekend wstaję o 5 rano i idę na grzyby. Oto dwie moje pasje, których uprawianie nieraz przegrywa z czasochłonnym prasowaniem. Gdyby tak uwolnić się od tej deski do prasowania i wymienić ją na wędkę… albo na kozik i koszyk na grzyby!

Przecież Wigilia już coraz bliżej… I chociaż na pewno nie złowię karpia na naszą kolację Wigilijną , ale za to uszka do barszczu będą własnej roboty i ze „swojskich” prawdziwków :-)

szymela4
25-10-2010, 13:00
Jak poprawnie prasować nauczyła mnie mama. Oczywiście wpadki też miałam, np. spaliłam koszulę męża, którą dostał od swoich rodziców. No i podpadłam teściowej. Trudno, ważne, że mąż się zbytnio nie przejął.
Prasować lubię. Jak dzieci były jeszcze małe, uwielbiałam prasować ich ubranka. Nie cierpiałam z kolei zmagać się z pościelami. Dobrze, że dzisiaj stosuje się już inne tkaniny i mam z tym spokój.
Z żelazkiem firmy Tefal miałabym dużą przyjemność prasowania. Mogłabym podzielić się tą przyjemnością z moją rodziną. Każdy prasowałby swoje rzeczy a ja miałabym więcej czasu dla siebie.

rendus
25-10-2010, 13:03
Prasowanie nigdy nie było moim ulubionym zajęciem. Zawsze tę czynność odkładam "na potem", ale w końcu przychodzi taki moment, że piętrzy się przede mną cała hałda ubrań, których prasowanie pochłania długie godziny. Gdyby ktoś lub zbawienne "coś" mogło mnie wyręczyć w tej monotonnej pracy, z niekłamaną pasją oddałabym się innej czynności, która mnie zafascynowała i urzekła. To loty motolotnią nad okolicą. Cudowne widoki, poczucie wolności i radość z otaczającego piękna. Niesamowite uczucie nieprzemierzonej przestrzeni. Malownicze krajobrazy i "figurki" pozostających na ziemi osób, zwierząt, kolorowych domów i samochodów. Rzeki jak małe wijące się wstążki. To coś co warto przeżyć, zobaczyć i pokochać. Choć przez chwilę poczuć się jak ptak szybujący w przestworzach i z jego perspektywy patrzeć na świat. Jeszcze nie potrafię tego robić sama i jestem tylko pasażerem osoby posiadającej uprawnienia do samodzielnych lotów, ale właśnie nauce pilotażu motolotni poświeciłabym swój wolny czas. Bo w życiu ważna jest wolność, adrenalina i niekłamana radość życia. Ważne, by spełniać swoje marzenia, pielęgnować pasje i cieszyć się tym. Ważne, by nie zamknąć się w zaklętym kręgu domowych czynności, ale robić też to, co się lubi to co, przynosi radość. A prasowanie? Prasowanie... zawsze można odłożyć "na potem":)

nira85
25-10-2010, 13:05
Hmm, prasowanie z generatorem pary to byłaby super sprawa, a na pewno zaoszczędziłabym mnóstwo czasu-z żelazkiem w ręku spędzam co najmniej 10 do 15 godzin tygodniowo.Mam małego synka,który zużywa "tony" ubranek....a ja jestem pedantką, wszystko musi być tip-top.
Gdybym już miała wolny czas, to pierwsza rzeczą jaką bym zrobiła byłaby dłuuuga kąpiel, co najmniej godzinna, a nie tylko szybciutkie chlup-chlup, bo właśnie synuś zaczął marudzić.Potem usiadłabym wygodnie i zagłębiła się w jakiejś pasjonującej książce,może podróżniczej-aby chociaż troszeczkę oderwać się od rzeczywistości i "pozwiedzać ciekawe miejsca".Tak, podróże-moje wielkie marzenie, niestety jak na razie nierealne, chyba, że wrzucę sobie na plecy cały dom-beze mnie by się chyba zawalił:)
A jeśli po tym wszystkim zostanie mi jeszcze jakaś wolna chwilka, zabiorę mojego "malutkiego" pieseczka (mamy doga niemieckiego) na spacerek i wielkie szaleństwo później w ogrodzie, bo już nie pamiętam kiedy ostatni raz się z nim "tarmosiłam".

turtelek
25-10-2010, 15:45
Witam!

Słuchajcie ileż można męczyć się podczas prasowania? Podczas wykonywania swojej ulubionej czynności w domu?

Opowiem wam w skrócie że raz prasowałam swoim "cudownym" żelazkiem moją nową elegancką bluzeczke. Żelazko stopiło i pomarszczyło mi bluzke;/ aleeee... wpadłam na genialny pomysł zaczełam w pozostałych miejscach prasować i wyszła mi super nowa bluzka modnie marszczona!!! Moja mama zachwycona! Myżlała że jakaś nowa heh!!
Jedyny minus? Żelazko musiało odwiedzić śmietnik!!!:)

Obecnie po tej sytuacji niemm żelazka, planuje zakup. Szukam dokładnie takiego generatora pary ponieważ kto w życiu się naprasował różnymi żelazkami to wie że taki sprzęt jest NIEZASTĄPIONY!

Gdy wygram lub kupię sobie takie żelazko to wiecie co?...
.... Opowiem sąsiadkom,że mam takie cacko, i nie bede miala juz wolnego czasu bo..... wszystkie będą podrzucać mi ciuchy do prasowania!!!
Wszyscy wiedzą że bardzo lubię prasować a takim sprzętem to tylko i wyłącznie będzie sprawiało mi jeszcze większą przyjemność.

Hmm...może wtedy otworzę swoją działalność?
Pomóżcie wygrać mi konkurs to mmoże rok prasowania za FREE...????

Pozdrawiam wszystkich którzy wzieli i wezmą udział w konkursie!
I już śle gratulacje dla wygranych;)

Nie łamcie sie jak nie dziś to jutro wygracie;)

"Żeby wygrać trzeba grać"!!!!

rudago
25-10-2010, 16:34
Gdy staję przy żelazku, czuję się jak w potrzasku, cały dzień mi gdzieś uleci, pod nogami plątają się znudzone dzieci. Nogi puchną, rąk nie czuję, mąż pilotem po TV buszuje.
Twarz z upału i zmęczenia się praży, o generatorze pary moja głowa marzy. Och ile bym w życiu czasu zyskała, gdybym taki generator miała...
Rankiem w niedzielę bym wstała i zanim rodzinka by się obudziła, z prasowaniem szybciutko bym się rozprawiła. 2 minuty nagrzewania, a potem sama przyjemność szybkiego, łatwego prasowania i bezproblemowego opornych zagnieceń likwidowania.
Rodzinka wstaje, śniadanie na stole, wspólny spacer nawet pies czuje merdając ogonem. Dzieci szczęśliwe, mąż zapomniał o pilocie od telewizora, ja uśmiechnięta i do rozmów skora. Mamy czas na lody i na film w kinie i tak kwitnie miłość w naszej rodzinie.
Ale...
możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest fascynujące, więc marzę, marzę gorąco jak to żelazko gorące (nad którym cierpię katusze) o generatorze pary, by się spełniły z cudownych marzeń czary :D

mamadwojga
25-10-2010, 19:18
Jako matka dwójki dzieci i właścicielka usportowionego (czytaj "wiecznie ubłoconego i spoconego") męża często jestem, jak wszystkie Panie, zapraSowana.
Czas spędzany nad górą prania jest bardzo bezproduktywny umysłowo, a ja jestem jak Herkules Poirot i moje małe szare komórki zawsze muszą coś robić. W czasie prasowania oddaję się więc marzeniom. Wyobrażam sobie jak moja tona prasowania pali się w rękach i dosłownie WYPAROWUJE ekspresowo za pomocą żelazka z generatorem pary. A ja w zaoszczędzonym czasie spełniam marzenie z dzieciństwa.
Mam takie niezrealizowane marzenie, jakim jest gra na pianinie. Jako dziecko, z różnych powodów nie miałam szansy go zrealizować. Potem nigdy nie było dość czasu albo pieniędzy. Jako matka, próbowałam swoje marzenie przelać na dzieci, ale mimo moich starań, po dwóch latach nauki córka się zniechęciła. Kompletnie nieużywane, wysokiej klasy organy stoją i wołają mnie, coraz głośniej. A posiadając przynajmniej DWIE, całkowicie WOLNE, ZAOSZCZĘDZONE extra godziny w tygodniu chyba bym się w końcu odważyła i spełniła marzenie o graniu na pianinie. Oczyma duszy widzę siebie grającą całej rodzinie kolędy na Wigilii, czy dającą mini recitale dla przyjaciół. Ech….. rozmarzyłam się...
Zdałam sobie sprawę, że od realizacji mojego dziecięcego snu o graniu dzieli mnie dosłownie obłok pary…

asiulek282
25-10-2010, 20:03
Prasowanie należy do takich rzeczy które staram się jak najdłużej odwlekać, nie z lenistwa bo tak pewnie wszyscy pomyślicie, ale po prostu z troski o rzeczy, które mam prasować. Kilka razy zdarzyło mi się przypalić to, i tamto a wśród nich ulubiona bluzkę i garniturowe spodnie męża, i zawsze te historię powracają przy okazji rodzinnych spotkań. Mnie też bawią ale dopiero teraz, nie każdy ma do wszystkiego talent, a ja i żelazko nie koniecznie stanowimy dobry duet, mój mąż to wie...i dlatego wyręcza mnie w tym, i dziękuje mu za to że rozumie. Gdy bym jednak miała takie magiczne żelazko, takie jak wasze, polubiłabym prasowanie, i na pewno zadziwiłabym męża, że nie tylko że potrafię ale bez obaw można powierzyć mi rzeczy do prasowania. Prasowanie stałoby się przygodą bez przykrych niespodzianek, to wiem już uwierzyłam w jego magię. A mój zapał i jego magia równa się, zachwyt w oczach mego męża .....i to jest bezcenne.....

agulam84
25-10-2010, 20:59
Co ja zrobiłabym z czasem wolnym?Jest bardzo dużo rzeczy ale jedną najważniejszą rzeczą jaką bym zrobiła to poświęcenie więcej czasu swojemu związkowi.Możecie pomyśleć jakie to banalne?Dla mnie rok temu też tak się wydawało,dlaczego dlatego, że przestało mi zależeć na własnym małżeństwie.Ogrom spraw w domu, w pracy, na studiach no i zainteresowanie innym mężczyzną doprowadziły do ,,dołka" w moim małżeństwie.Nie zależało mi na mężu.Jednak teraz trochę się zmieniło.Tamto już się skończyło ale obowiązki nadal zostały.Mąż nie wie o niczym a ja od nowa staram się zauważać w moim mężu te dobre rzeczy.Staram się cieszyć chwilami spędzonymi z nim.Jest trudno ale muszę, w końcu coś sobie przysięgliśmy.A wiem, że miła atmosfera zależy od tego czy w domu jest wszystko zrobione.Tacy są mężczyźni, tak wychowały je Nasze teściowe.Dla tego właśnie poświęciłabym wolny czas.:)

agulam84
25-10-2010, 21:01
fajne

annna84
25-10-2010, 23:49
Wolny czas poświęcę na powrót do zgrabnej sylwetki. Dostałam niedawno stepper, tylko brak mi czasu na korzystanie z niego. Podczas prasowania raczej nie stracę zbędnych kilogramów, za to mogę się poparzyć i przez nieuwagę spalić ulubioną bluzkę. A dzięki generatorowi pary wszystko stałoby się prostsze:).

renatak0
26-10-2010, 07:58
Mój wolny czas momentalnie zostałby zapełniony obowiązkami, które sa odkładane na"kiedyś" bo w czasie teraźniejszym sa wazniejsze sprawy.Na pewno zajęłabym sie czymś co od dawna zaprząta mi głowę i nie moge sie do tego zabrać.Gdybym to już zrobiła a zostałoby mi jeszcze troche czasu, to poświęciłabym na wiecznie odkładana przyjemność - haftowanie i dokończylabym w końcu obraz, który odłożyłam w kąt z braku czasu kilka lat temu!

izaiza
26-10-2010, 14:14
Właśnie wpisałam w wyszukiwarkę "żelazko najtaniej". Czemu żelazko. Nastąpił właśnie ten magiczy moment "podziału majątku". Żelazko było prezentem od teściówki, no to wziął je mąż. Czemu najtaniej - moja sytuacja finansowa jest delkiatnie ujmąc tragiczna. A żelazko potrzebuję - szybko muszę znaleźć pracę - wymięta przecież nie pójdę na rozmowę kwalifikacyjną. W końcu bez opiekacza, maszynki do mielenie, nawet ekspresu do kawy mogę żyć (choć w tym ostatnim przypadku - ciężko, oj ciężko).
Ale wbrew pozorom wolnego czasu jak na lekarstwo - w domu mnóstwo roboty - sprzątanie, zagospodarowanie pustawych teraz szafek ( to akurat przyjemne), przyniść drewno i napalić w kominku, uporządkować piwnicę, umyć i zabezpieczyć okna przed zimą, załatwiać wszystkie sparwy w urzędach, w ogrodzie - wiadomo jak to jesienią: gałęzie, liscie, przycinanie, owijanie roślinek itp.
Wolny czas wykorzystam, żeby opracować nowy plan na dalsze czasy. Tak, że to nowe urządzenie byłoby jak znalazł na "NOWĄ DROGĘ ŻYCIA"

Czesia102
26-10-2010, 15:16
W zasadzie uważam żelazko za sprzęt wrogi. Między innymi dlatego, że prasowanie jest nudne, czasochłonne i zawsze w gigantycznych ilościach. No bo pomyślcie sami - mieliście kiedyś do prasowania "kilka" rzeczy?? Nigdy w życiu mi się to nie zdarzyło - ich jest zawsze co najmniej kilkadziesiąt!! A przecież ja wcale nie mam dużo ciuchów!!! A na najbliższa imprezę u przyjaciół i tak muszę kupić coś nowego.

No ale wracając dorzeczy - kolejnym wrogim elementem jest z pewnością kabel od żelazka. A powodów jest kilka:
1 - gdy wyjmuję żelazko z szafki, kabel zawsze rozwija się sam, a wtyczka trafia mnie prosto w stopę!! BOLI!!
2 - zawsze zahacza o aktualnie prasowane ubrania i to nigdy w miejscu jeszcze wygniecionym - zawsze tam, gdzie ciuch jest już wyprasowany!!
3. gdy go zwijam - nigdy nie trzyma się dookoła stopki żelazka, rozwija się, co często kończy się tak samo jak w punkcie 1 - wtyczką na mojej stopie. Przy zwijaniu boli tak samo!!

Nie lubię też pojemniczka z wodą do wytwarzania pary. Jest absolutnie niewymiarowy i choćbym nie wiem ile razy szła go napełniać, woda i tak skończy się na przedostatniej prasowanej rzeczy!!

A sam mechanizm wytwarzania pary?? Uruchamia się zawsze w najdziwniejszych momentach: gdy żelazko jest odłożone lub gdy sprawdzam czy nie przypaliłam stopy prasującej o swój czarny sweterek - wtedy para dmucha prosto w twarz!!

Ogólnie stwierdzam, że ze wszystkich domowych sprzętów żelazko jest najbardziej podatne na prawa Murphy'ego.

No ale gdyby mieć generator pary!! To byłoby zupełnie co innego. Całkowita kontrola i nad kabelkiem, i nad pojemnikiem z wodą, i nad mechanizmem wytwarzania pary!! Zaoszczędziłabym czas nie tylko na prasowaniu, ale także na masowaniu stopy, bieganiu do kranu po wodę i denerwowaniu się na parę buchającą w twarz. A cóż bym w tym dodatkowym czasie zrobiła?? Pewnie napisała tekścik na kolejny konkurs!!

justynakoksa
26-10-2010, 15:42
Moje Kochanie uważa mnie za osobę kreatywnę:) Także uważam, że gdybym stała się posiadaczką tego cudowngo urządzenia to poświęciłabym swój czas na coś twórczego. Myślę, iż w końcu, pozbawiona wymówek, że jest jeszcze coś co muszę zrobić, usidałabym przed komputerem z kubkiem ulubionej gorącej czekolady i założyłabym stronę internetową lub bloga dotyczącego moich pasji.
Myślę że takie rozpoczęcie działalności byłoby czymś czego mi teraz brakuje:)

pragnewygrac
26-10-2010, 16:45
3 miesiące po tym jak wygrałam generator pary firmy Tefal…

Moje życie z szarego, przepełnionego stertami wypranych ubrań które należy
wyprasować dokładnie, aby cała rodzina była zadowolona i reprezentowała się
znakomicie nagle zniknęło… Nie muszę stać i jęczeć z bólu kręgosłupa starając
się w tym czasie jedną ręką trzymać pilota, aby jak najszybciej przełączyć na
mój ulubiony serial, drugą trzymać ciężkie, mało poręczne żelazko z długim
kablem, łokciem trzymać koszule męża żeby czasem nie spadła i nie trzeba
było prasować znowu – bo przecież na spotkaniu musi wyglądać idealnie, a
nogą trzymać deskę, aby się przypadkiem nie złożyła.

Jak śpiewał wokalista zespołu PIH:
„Widocznie tak być musi…
Ta chwila nigdy już nie wróci…”

Teraz moje życie wygląda inaczej… Myk myk i po prasowaniu… Mam dużo
wolnego czasu… Leżę na idealnie wyprasowanym hamaku w ogrodzie…
Podchodzi mąż w idealnie wyprasowanym garniturze i podaje mi sok… i ups…
Sok wylewa się na jego koszule… Macham ręką i z uśmiechem na twarzy
mówię… Kochanie nie przejmuj się przecież generator pary jest tak szybki i
łatwy w obsłudze, że pewnie sobie poradzisz po praniu
wyprasować swoją własną koszulę…
Mąż z uśmiechem na ustach mówi „Tak kochanie uwielbiam prasować”…
Nie wiem czy to sen czy jawa, jednak nie pragnę się obudzić…
Nareszcie mamusia jak przyjedzie będzie w szoku, że potrafię być takim
„czyściochem” i ubrania są jeszcze dokładniej wyprasowane niż u niej w domu
(podkreślam, że to osiągnąć jest bardzo trudno).
Mamusia już kilkakrotnie chciała go pożyczyć i wypróbować, jednak jeszcze
nie jestem w stanie oddać go chociażby na chwilę, pragnę aby ta
idylla trwała wiecznie…
Dzieci są zadowolone, że nie mówię im już „uważaj bo się pognieciesz”, tylko z
większą wyrozumiałością podchodzę do tej kwestii…
Pies jest wniebowzięty, że poświęcam mu więcej uwagi, gdyż nie muszę już
przeganiać go jak prasuje bojąc się, że pociągnie za kabel (odgryzie go
niechcący) lub spowoduje upadek żelazka.
Mam więcej czasu dla koleżanek które są pod wrażeniem ilości mojego
cennego, wolnego czasu jaki posiadam i zazdroszczą mi mojego sprzęciku…
Czasami nawet przynoszą swoje ubrania abym pokazała im co potrafi
generator pary- ponieważ dotychczas widziały go tylko w telewizji…
Dodatkowo zaoszczędzę na energii… Będę „bardziej eko”… Cóż tu dużo pisać
„bycie eko” jest na czasie.
Moje firanki są cudne wyprasowane... Już nie zastanawiam się podczas kupowania
nowych firanek z jakiego materiału są wykonane żeby nie prasować ich godzinami
Teraz wybieram te które mi się podobają, nie zastanawiam się długo i już są moje..

Och jakby to było pięknie uszczęśliwić wszystko kobiety na świecie,
aby prasowały z przyjemnością, a być może zainspirowały swoich mężczyzn
do tej czynności…


Jednak hm… tak się rozmarzyłam, że zapomniałam, że jeszcze nie było
zakończenia konkursu i nie wiem czy wygram… No cóż może tym razem po raz
ostatni prasuję klasycznym żelazkiem…

Jedno jest pewne marzenia o generatorze pary są bezcenne… I dodają mi
energii, że przede mną jest tak wiele do odkrycia…

jaskoleczka
26-10-2010, 21:12
Ha! I otóż nadchodzi w życiu Prawdziwej Kobiety (które to wyrażenie jest wyświechtanym banałem naturalnie, ale wspaniale poprawia nastrój, gdy myślę w tenże sposób o sobie) moment, kiedy musi (w imię potencjalnego posiadania gładszej odzieży) odpowiedzieć sobie na pytanie- " Cóż ja bym mogła takiego zrobić, gdyby doba wydłużyła się do 25 godzin?".

Rzecz oczywista, pytanie nie musi być traktowane ze śmiertelną powagą. Rzeczone żelazko, pomimo swoich niewątpliwych zalet, istotnych właściwości magicznych nie posiada. Nie oznacza to jednak, że dobrego żelazka jak przedmiotu magicznego nie należy traktować. O nie, dobre żelazko daje nam niespotykaną możliwość oszczędności czasu, czyli kwestii w czasach dzisiejszych niespotykanej. Niemożliwej, ale tylko z pozoru. Bo- tu co mniej odważne panie biorą głęboki wdech pełną piersią, niezależnie od rozmiaru tejże - dodatkowy czas dla siebie...ho ho...i chciałabym..i boję się...

Mnie również dopadła refleksja tego typu. Od razu mój błądzący i zaszokowany niesamowitą myślą umysł postanowił oprzeć się na sposobach znanych z gazetowych porad: właź do wanny, kobieto, nałóż na się błoto z odchodów nietoperza, jedyne 29, 97 za 100 g, co to i skórę wygładzi i zapach oryginalny da, bo feromony pewnie posiada, więc chłopy latać będą jak te muchy za tobą (co miałoby sens zważywszy na skład tegoż specyfiku). Świeczkę zapal, właź w pianę, drzwi od łazienki dwa metry na trzy zarygluj, płacz dzieci zignoruj stukania męża do wspomnianych odrzwi zignoruj podwójnie i myśl o palmach.

Albo:
Weź, droga siostro, świeczkę z poprzedniej scenerii, nadziub na świecznik jakowyś, ugotuj rosołek (nazwij go z francuska, żeby nie było, żeś nieświatowa), upiecz coś w elektrycznym piekarniku, najlepiej drobiu kawałek, może być rosołowy, dopraw sosem z torebki. Nałóż bieliznę składającą się z jak najmniejszej ilości materiału,(przeczącą prawom jakiejkolwiek logiki głoszącym, że im mniej tym taniej) pod małą czarną w kolorze fioletu, włos zaczesz, usta uszminkuj na czerwono, drób postaw na stół, za stołem mężczyznę, wręcz mu sztućce i bądź seksowna jak cholera. Otóż i jest- czas wolny, który wykorzystasz na umacnianie swojego związku. Zakładając naturalnie, że drób potrafi być więziotwórczy.

Nie, nie, nie.

A ja powiem kulturalnie i mądrze jak na mnie przystało- a kupa z tym. Wolny czas, który przeznaczam dla siebie, przeznaczam - ot, zaskoczenie nastąpi- DLA SIEBIE. A cóż robię? Moje myśli staram się przelać na ekran monitora, mniej od papieru romantycznego, ale bardziej trwałego. Pisanie daje mi niesamowitą i tajemniczo głupią radość, co w dzisiejszych trudnych czasach może być podejrzane, ale co ja będę Wam kłamać, że wolę latać po klubach i szczerzyć ząbki z drinkiem w łapce. Tu nie chodzi o posiadanie talentu; mają go podobno osobnicy jedzący bigos na czas, jeżeli wierzyć czwartej władzy, tu chodzi o robienie tego, co absolutnie relaksuje mnie i obdarza olbrzymią masą przyjemności i satysfakcji, a o to przecież w czasie wolnym chodzi.

Żeby jednać oddać sprawiedliwość- zdarzy mi się i zielone cudo na twarzy i schabowy z Mym Jedynym. I czasem nawet o tym sobie napiszę.

Madzialena81
26-10-2010, 22:38
witam wszystkie Fanki prasowania!!!!
Cóż gdyby magiczny pomocnik w postaci generatora pary TEFAL dopomógł mi w mojej pasji prasowania, zapewne odrobiłabym moje zadania domowe w postaci lepienia zamków z piasku czy w innym sezonie bałwana ze śnieżynek... mojemu Synkowi; a także odrobiłabym lekcje z zakredu objaśniania istoty tego Świata mojej kochanej Istotce... Bo na to wciąż za mało chwil, a ciekawość rośnie z każdym dniem :)
Pozdrawiam Forumowiczki

stoke
27-10-2010, 00:00
Gdy uśnie moje małe Kochanie
Nadchodzi czas na prasowanie
Sterta pieluszek czeka już na mnie
Prasuję więc je bardzo starannie
Ojej, już ta godzina?
Nadeszła chyba na marzeń chwila
...Wycigam z szafy generator pary
I już się samo prasuje, czary mary
Czasu mam teraz troszkę dla siebie
Chcę więc się w końcu poczuć jak w niebie
Wezmę sobie kąpiel gorącą
Z pianą, świeczkami, bardzo pachnącą
Po takim relaksie w fotelu zasiądę
Relaksacyjną muzykę włączę
Lecz nagle spokój mój coś przerywa
Oj chyba już płacze moja dzidzia
Więc były to tylko marzenia moje
Oj jaka szkoda generatorze, że te marzenia są niespełnione...

kwoloch
27-10-2010, 10:46
Spożytkowałabym ten czas może mało oryginalnie, a w najmilszy mi sposób, czyli na czytanie. Zawsze zabraknie mi na to czasu, bo łącząc obowiązki żony, pracującej mamy i pani na 154 metrach wciąż rezygnuję z przyjemności, jaką daję czytanie na rzecz niezliczonych obowiązków. A czytać kocham! Dlatego, że w książkach jest zaklęta jakaś magia, iskry spod pióra autora, jego energia i cząstka duszy. Dlatego, że książki są mądrością narodu, choć patrząc pod kątem tego, co dziś jest wydawane, może trudno w to powiedzenie uwierzyć. Jednak pośród półek pełnych plastiku i kiczu, powieści pisanych na zamówienie, pod konkretną publiczkę tudzież na fali pewnego wydarzenia, zdarzają się wciąż perełki, które są w stanie skutecznie przygwoździć do fotela – i to dla nich warto czytać. Warto czytać na znak protestu przeciwko internetyzacji całego społeczeństwa, od osesków w pampersach poczynając. Bo czyż to jest normalne, że maluch bardziej ciągnie do klawiatury niż do rysowania po książkach, które mamy w domu? Chcę pokazać swoim dzieciom, że papierowa książka ma w sobie to coś, chcę im przekazać jaka to frajda, kiedy przynosi się do domu wprost z księgarni jeszcze pachnącą farbą drukarską pozycję, wyczekaną, wytęsknioną… Codziennie czytam córce na dobranoc i widzę, że kocha książki, śpi z nimi, a raz nawet rozczuliła mnie do łez, kiedy w środku nocy nakryłam Ją na czytaniu książki „bo nie mogę spać mamusiu”. Ale żeby zaszczepić dzieciom bakcyla czytelniczego, mama musi mieć czas na to, by samej czytać. A mama wieczorami prasuje góry ubrań i jest to czynność, której bardzo nie lubi. Co prawda ratuję się słuchaniem audiobooków, ale to jednak nie to samo. Chciałabym zamiast nieustannej misji prasowalniczej siedzieć sobie na kanapie z kubkiem herbaty malinowej i jedną z tych książek, które kupiłam i na których odkłada się kurz…

lucyna_m
27-10-2010, 14:21
Witam,
Czas... trudno go wyłuskać pośród codziennych spraw. Zawsze coś stoi nam na przeszkodzie... praca zawodowa a popołudniu a to pranie, prasowanie mycie podłogi, mycie okien, układanie bałaganu po dzieciach i wnuczkach, obieranie ziemniaków, wstawienie wody na makaron, upieczenie mięsa, czy usmażenie kotletów, zakupy, pozmywanie, przewijanie wnucząt, pilnowanie ich i usypianie, w międzyczasie zrobienie sobie kawy aby jakoś wszystko ogarnąć i nie zasnąć na stojąco. Nie mam czasu na obejrzenie w spokoju swojego ulubionego serialu, wszystko zawsze w biegu, na szybko, pomiędzy załatwianiem jedną a drugą rzeczą w jednym czasie. Ułatwiam sobie życie jak tylko można, a i tak mam ręce pełne roboty. Gdybym miała generator pary TEFALa, gdybym mogła nie przejmować prasowaniem i gładkością ubrań, to zapewne i tak bym nie odpoczęła. Ale taka już jestem, cała dla rodziny.

Pozdrawiam.

Ps. to nie znaczy, że nie chciałabym wygrać :D:D:D

iloniczek
27-10-2010, 18:01
Odkąd mamy już prawie 3-letniego synka i drugie maleństwo "w drodze", nasza codzienność przestała być szara i nudna. Synek zaczął mówić pełnymi zdaniami i coraz bardziej wtajemnicza nas w swój wspaniały świat. Teraz trzeba znaleźć czas na wdepnięcie w kałużę i podziwianie mrówki idącej środkiem chodnika. Ważne jest również wygodpodarowanie czasu na wspólne turlanie po dywanie i setnego całusa na dobranoc.
Istotną rzeczą jest również wyprasowanie sterty ubrań czekających od wczoraj!!!
...Za pomocą geeneratora pary zaoszczędzimy czas na najpiękniejsze chwile spędzone razem i wspólne oczekiwanie na kolejego smyka, który pojawi się na świecie z końcem lutego ;-)

Zazuzi
27-10-2010, 19:09
Zamykam oczy... szum morza... Boże, jakie niebieskie!
Wiatr w gałęziach, jesienne liście...
Nagłe uderzenie fali gorąca gdzieś w tropikach...
Krople wody spadające ze skał...
Gdzie jestem? Otwieram oczy.

Deska, żelazko, szum pary, gorąco...
I na cóż wolny czas? Kiedy to wszystko masz w domu?
I śmiech mojej córeczki i dotyk szorstkiego zarostu mojego męża
Cicha muzyczka, miękka koszula, zapach świeżości...

A gdyby tak zabrać to wszystko gdzieś daleko?
Tam gdzie szum morza, wiatr w gałęziach, tropiki, wodospad...
Tylko raz, dwa uwinę się z tym prasowaniem!
Dziękuję Ci moje cudne żelazko TEFAL :)

TWOJA Wielbicielka

Aszka7
27-10-2010, 23:46
Jeśli chodzi o ubrania... nie wyjdę z domu bez idealnie wyprasowanych ubrań. Moja pościel musi być równiutka bo nie znam lepszego uczucia niż zatopienie się w pięknie pachnącej i WYPRASOWANEJ pościeli. Niektórzy uznają to za stratę czasu - przecież i tak jutro nie będzie nic widać, ale ja z tego nie zrezygnuję za żadne skarby.
Prasowanie płaszcza o 6 nad ranem, przed pracą, generatorem pary dałoby mi więcej czasu na... senne marzenia, wypoczynek czy na jakiś przyjemny poranny seks. Mniej podkrążone oczy - podoba mi się!
Poza tym nie jestem w tym systematyczna. Zbliża się sobota muszę wyprasować całą górę ubrań... Co bym robiła w zaoszczędzonym czasie?
Znając siebie przepuściłabym przez palce, czytając ksiązki, sluchając muzyki albo na spacerze robiąc zdjęcia przechodniom. To moje pasje i czasu na to zawsze jest mało. Gnam do pracy, wracam z pracy, robię obiad, sprzątam mieszkanie, wpadają znajomi, jeszcze zakupy...Już późno, a jutro ciężki dzień... Życie w ciągłym biegu.
Gdybym miała odrobine czasu więcej....

Może miałabym czas żeby się zatrzymać na dłużej...

bez tik tak zegarka,

bez dryń dryń telefonu,

bez klik klik! mail od szefa...

Muzyka, ksiązki, zdjęcia.
Pstryk!

karbuka
28-10-2010, 12:35
nie
to koszmar
ja i ten stos
nie znosimy się nawzajem
ale muszę
nie mam wyjścia
i nic mi nie pomoże

nowe czy nie nowe
zawsze to po prostu
znienawidzone
wredne
paskudne
żelazko

ale
jak to
to już?

a jednak!

błogość

małe łapki w moich dłoniach
i największa radość dnia

razem biegniemy do słońca

klabiak
28-10-2010, 12:43
Jest taki moment w życiu każdej kobiety niezależnie od tego czy jest mamą, córką , babcią , w którym potrzebuje chwili relaksu... Relaks dla większości kojarzy się z leniuchowaniem, słodkim spędzeniem czasu z książką, zajadaniem chipsów bądź innych bombek kalorycznych w kapciach i szlafroczku przed telewizorem, zabawa z dzieckiem dla nielicznych również jest formą relaksu, ale nie dla mnie ...

Gdyby prasowanie, które powiedzmy sobie szczerze jest nudne i monotonne stało się zajęciem przyjemnym i ciekawym, wtedy stałoby się moim "czasem wolnym" wyjmowałabym wtedy z uśmiechem na twarzy deskę do prasowania w kolorze słodkiego karmelu, włączała telewizor i prasowałabym z błogim wyrazem twarzy, te wszystkie malutkie ubranka mojej córeczki kołysząc lekko biodrami w rytmie oglądanego właśnie teledysku na programie muzycznym. A dlaczego właśnie tak? Bo podstawową zasadą młodej Pani domu jest łączenie przyjemnego z pożytecznym :)

Poza tym dzięki relaksującemu,szybkiemu i wybornemu prasowaniu z nowym żelazkiem, jeśli by pogoda dopisała poszłabym z moją księżniczką na miły jesienny spacer :)

olgmat14
28-10-2010, 15:47
Generator pary-jest naprawdę wspaniały. Dzięki niemu, prasowanie idzie jak po maśle i w tym jest cały sekret właśnie. Mam więcej czasu dla siebie i czuję się jak w niebie. Upiększam się do woli i świetnie sprawdzam się w tej roli. Robię sobie Spa, a mąż po przybyciu, znów piękną żonę ma. Najpierw robię peeleng całego ciała, a póżniej aromatyczna kapiel przy blasku świec i czego więcej chcieć. Pachnąca i rozlużniona, zaparzam kawkę i zjadam ciasteczko na dokładkę. Pogrążam się w lekturze lub włączam film. Wspaniale spędzony czas- wyprasowane, posprzątane, a ja, wyglądam pięknie. Polecam wszystkim taki sposób na taka formę relaksu.

bee
28-10-2010, 17:53
Prasowanie to prawdziwa przyjemność :) Pięknie jest wrócić wcześniej z pracy, rozłożyć deskę, włączyć jeden z programów muzycznych i zacząć pasowanko :) Można oglądać, śpiewać, tańczyć i prasować w tym samym czasie:D

A kiedy skończą się rzeczy do prasowania najlepiej zaprosić przyjaciół. Ugotować dla nich coś pysznego. Kiedy przyjadą będziemy wspólnie jeść, pić wino i tańczyć :) Każdy ma tyle samo czasu, lepiej więc robić jak najwięcej, prawda?
:)

ataner59-59
28-10-2010, 19:50
Zwariować można w tym domu. Nie obrobię się chyba nigdy. Ania i Krzyś zaraz po obiedzie pod pretekstem lekcji uciekli do siebie i pewnie ślęczą przed komputerem, Paweł z gazetą odpoczywa po pracy a ja...Jak tylko wróciłam z biura to harówa. Najpierw obiadek, później zmywanko, pranko, ogarnięcie tego co pierwsze i...wreszcie jestem w salonie. A tutaj niespodzianka - deska do prasowania już drugi dzień rozstawiona, fotel bynajmniej nie zachęca do posiedzenia, bo zajęty stertą ciuchów. Oszaleć można, ale co robić trzeba zawalczyć. Ależ to żelazko działa, woda kapie, palec sobie oparzyłam, a uprasowana spódnica do poprawki. A teraz jeszcze dzwonek do drzwi. Nikt się nie ruszy. Kogo tam niesie. O nie! Mariola i to właśnie teraz. Ale otwieram i udając zadowoloną uśmiecham się jak umiem najlepiej. A ona : Aguś kochanie. Przepraszam, że tak bez zapowiedzi, ale już nie wiem co robić. Stało się coś? - pytam. Nie - odpowiada - ale nudzę się okrutnie. Wiesz po pracy szybciutko się obrobiłam, pranko, prasowanko. Zobacz jaki lakier sobie strzeliłam. Cudna czerwień prawda? - i pokazuje zadbane paznokcie. Szybko chowam za siebie palec z pęcherzem po oparzeniu. Z obrzydzeniem patrzę na to moje żelazko. A ona nadaje dalej: - i tak sobie pomyślałam, że wyskoczę na miasto. Proszę chodź ze mną, wypijemy kawkę, może kino?. Będzie miło. ...Mariola czy ty zwariowałaś, spójrz na mój salon. Co widzisz? Deska, ciuchy, nie wiem kiedy to dokończę już drugi dzień się z tym bujam. Też bym chętnie czerwień na paznokcie nałożyła a tu co...bąbel od żelazka, poszła bym nie tylko na kawkę, może bym kupiła sobie nowego ciuszka. Ja nie mam kiedy iść do biblioteki książki wymienić, zresztą jeszcze tych co mam nie przeczytałam. Wiesz kiedy ostatnio byłam na basenie. Trzy miesiące temu. Wstyd co? Zdziwiona Mariola odparowała mi: to czemu tak guzdrzesz się z tym prasowaniem? Załącz generator pary, zrób to raz a dobrze i z głowy. Osłabiła mnie. Jaki generator pary? Dlaczego ja nic o nim nie wiem? Słuchaj kochana - zwróciłam się do Marioli - jeśli jakimś cudem zdobędę to cacko, to znaczy,że te wszystkie zaległości znikną? A moja najlepsza przyjaciółka swoimi wypielęgnowanymi palcami przeczesała dumnie włosy i dopiero teraz zauważyłam - ona była u fryzjera. Jak słowo daję, dłużej nie zwlekam - muszę go mieć - generator pary!. Jestem przede wszystkim kobietą. Złożyłam deskę, upchnęłam ciuchy do szafy i razem z Mariolką ruszyłam na miasto. Czego szukałyśmy? Kto zgadnie? Może kolejna zapracowana dama!!!!!!

paula_2008
28-10-2010, 23:19
Wolny bezcenny czas...jak te słowa pięknie brzmią, i jakże są mi obce. Ten bezcenny czas w 100% procentach poświęciłabym SOBIE, tylko i wyłącznie. No cóż...może jestem egoistką, ale dlaczego nie? Skoro całą dobę robię coś dla innych, poświęcam się swoim kosztem. Generator pary byłby taką moją odskocznią, takim "mini" weekendem od obowiązków. Skoro skraca mój czas pracy, to ten wolny czas jest MÓJ! Zrobiłabym w tym czasie wszystko i nic, tylko dla swojego ciała i duszy. Ah! byłoby cudnie!

onola74
29-10-2010, 08:42
Wojtek z Anią, na pół porozpinani, z czerwonymi policzkami biegają po podwórku, Jarek bez czapki i szala i co? I zdrowi jak rydze! Ja wyszłam ubrana w dwie bluzy, rękawiczki, w ciepłej kurtce, w czapce i otulona szalem. I kto wieczorem zaczął psikać i smarkać? Ja!!!!Dziś miałam zamiar wziąść się za prasowanie , wielka chołda rzeczy leży w koszu na pranie i czeka . Co chwilkę przechodząc koło garderoby , noga zamykam drzwi ,zeby nie widzieć tej całej góry koszulek , spodni i bluzek. Nie chce mi sie !!! Naprawdę nie mam podejścia do tego prania .dlaczego ja ? I dlaczego tym starym żelazkiem 12 letnim .Nie da się ukryć, ze moje mocno wysłużone, 12 letnie żelazko (nota bene prezent ślubny), nawet przy moich ogromnych staraniach i stosowaniu wszelkich porad nie jest w stanie stać się nagle superenergooszczędnym urządzeniem i mega szybka maszyna która z tą górą ubrań poradzi sobie w kilka minutek .Juz miałam zamiar zrobić sobie kawe i podołać temu wezwaniu , gdy niespodziewanie zaczełam psikać , kaszleć .Wiedziałam ze to stan przdgrypowy.

Niby taka odporna, a tu chwyciło mnie przeziębienie na całego… Z jednej strony dobrze, że właśnie mnie, a nie Jarka, który w ma właśnie urlop. U niego najlżejszy katar to niebezpieczeństwo brzemienne w skutki - oczywiście, tylko dla mnie. Wystarczy stan podgorączkowy albo lekkie skaleczenie i mam w domu rozhisteryzowanego faceta, która wymaga wysoko wyspecjalizowanej opieki medycznej i psychoterapii, polegającej na zapewnieniach, że na pewno nie umrze!!!!!!:)

Tymczasem moje przeziębienie rozkręciło się na całego: stan podgorączkowy, katar i dreszcze. Robiło się ciekawie
- z jednaj strony było mi przykro, że musze leżeć w łóżku, a z drugiej (szczerze mówiąc) poczułam ulgę. Co chwilkę do naszej sypialni na piętrze otrzymywałam nową dostawę herbatki z cytrynką i gazetki do poczytania wiec sobie odpoczywałam. W tym czasie na parterze domu działo się różnie… I tylko dochodziły mnie słowa: „cicho, bo mama chora”, „Ania, a gdzie mamy patelnie?”, „Wojtek, ty tu mieszaj, a tata zaraz przyjdzie”, „nic się nie martw jutro mama pojedzie z nami”.
W momencie kiedy zbliżał się czas kolacji i lekarstw, a ja cierpliwie czekałam na dostawę, pojawiły się też kłopoty.
Mój rycerz oświadczył, że wyleczy mnie sam i że zajmie się wszystkim!!! Matko Boska - pomyślałam – to się wpakowałam. Na talerzyku obok kanapek leżały trzy ogromne ząbki czosnku. Cała moja ekipa medyczna stała nade mną i czekała, aż to przełknę. Zjadłam jeden i… o całowaniu już nie było mowy:) Dodatkowo zamiast oczekiwanej herbaty z cytrynką, dostałam rosołu, który przyznam, trochę pachniał kostką rosołową, ale do moich podejrzeń nie przyznałam się. Przy pytaniu czy boli mnie gardło - została mi wręczona wielka łyżka miodu pomieszanego z cytryną:) Nie mam pojęcia gdzie oni to wszystko wyczytali, ważne, że mieli dobre chęci, i że o mnie dbali tak miło.

Po zakończonym obchodzie medycznym myślałam, że moje zmagania z leczeniem naturalnym się skończyło,
ale… myliłam się - najgorsze miało nastąpić. Ania przyniosła mi grube skarpety i powiedziała, że tata teraz robi mi specjalne lekarstwo! Chciałam zaprotestować, ale moja córcia już była uczestnikiem tego medycznego klubu i w ogóle mnie
nie słuchała. Po godzinie znów cała ekipa wjechała do pokoju z jednym kubkiem. Zapach miało znajomy, ale smak straszny!!! Okazało się, że Jarek zrobił mi tzw. grog - herbatę z cytryną, duuuużą ilością cukru i wódką! Rozumiem ciepłe wino z miodem ale herbata z wódka na słodko…? Jeszcze teraz otrząsa mnie, jak sobie o tej mieszance wybuchowej pomyślę:)

Na drugi dzień sytuacja się powtórzyła, ale wtedy już przy grogu kategorycznie zastrajkowałam. Medycyna naturalna jednak zadziałała - po trzech dniach byłam wyleczona z przeziębienia. Nie wzięłam ani jednej tabletki, ani odrobiny syropu, za to czosnku nie ruszę jeszcze długo. No i przy każdym toaście na imprezie rodzinnej już zawsze będę myślała o mojej dzielnej ekipie ratowniczej:) . Ostatnio nadarzyła sie okazja, moja szwagierka zaprosiła mnie na pokaz bardzo nowoczesnego żelazka firmy Philips. Oglądając prezentację i słuchając informacji
o możliwościach i zaletach żelazka stwierdziłam, że przy takiej maszynie
nie byłabym w stanie popełnić błędów technicznych w prasowaniu. I zaoszczędzić mnóstwo cennego czasu Zaskoczył mnie fakt, że idealnie rozprasowuje nawet wcześniej zaprasowany materiał! Żelazko posiada bardzo dużą moc pary, co poprawia jego efektywność podczas prasowania a także zdecydowanie skraca czas całego zadania. Ubrania można składać na kilka części i tak złożone prasować, bez obawy, ze spodnia warstwa pozostanie pognieciona!
Oczywiście jest wyposażone w rozbudowany system antywapienny, zabezpieczający przed osadzaniem sie kamienia.
Ten pokaz dał mi wiele do myślenia. Jak widać nie tylko sposób prasowania, ale również sprzęt, którego używamy
ma istotny wpływ na oszczędzanie energii.i zapewnienie sobie ogromnej ilości czasu , którą możemy wykorzystać dla siebie .Tylko dla siebie . Do mojego męża argumenty o zaletach żelazka szwagierki jakoś
nie docierały. Jakoś mnie to jednak nie dziwi; przecież on nie zdążył jeszcze przetestować naszego dwunastoletniego żelazka. Ehhhhhh ..zostało mi napisanie listu do Św. Mikołaja; oby on był bardziej podatny na moje argumenty i spełnił marzenie o dobrym żelazku…

fasolka12
29-10-2010, 11:40
„Wyobraź sobie, że używasz do prasowania generatora pary, w związku z tym masz dużo wolnego czasu”

Wyobrażam sobie, że mam znakomity Generator pary i w związku z tym, mam dużo wolnego czasu.....
- Co to jest ten wolny czas?
Będąc kobietą pracującą, matką, oraz spełniając rolę zaopatrzeniowca domowego, kuchareczki, sprzątaczki, kobiety do towarzystwa, czasem ostrej kochanki dla własnego męża - trzeba znaleźć czas na prasowanie.
Generator do prasowania, to najfajniejsza rzecz, którą można było wymyślić!
Jest to dzieło, za które należy się nagroda Nobla.
To właśnie dzięki temu, że Generator pary zaistaniał, zdobędziemy ten wolny upragniony czas, który łatwo pozwoli nam rozprasować kanty, plisy, zakładki, falbanki, nogawki od spodni - od czasu do czasu przypominając o swoim istnieniu i wydobywając głośne dźwięki pary, fuch, fuch.
Kiedy będę prasowała jedwabne firanki z ulgą stwierdzę, że wystarczy jedno pociągnięcie żelazka a nie kręcenie i dociskanie w tym samym miejscu po kilka razy na wpuklonym wzorku firany, zwykłym żelazkiem.
Uporam się jeszcze z kilkoma koszulami zaczynając prasowanie od kołnierzyka, potem rękawy, tył koszuli i z ulgą zakończę prasując przód koszuli ze wspaniałym Generatorem pary, bez jednego krzywego zaprasowania....
Każda z rzeczy uprasowanych Generatorem pary, będzie wyglądała niczym nowa ze sklepowej półki.
Praca pójdzie mi szybko - tym bardziej że włączę płytę CD z nagraną książką.
Nawet nie zauważę kiedy sterta do prasowania znajdzie się po stronie uprasowanych rzeczy. Kończąc pracę, żelazko postawię na generatorze - zbiorniczku z wodą.Wyciągnę wtedy wtyczkę od zasilania prądu. Odstawię żelazko do ostygnięcia.
Wreszcie wygodnie położę się na kanapie i dalej zostanę przy słuchaniu książki.
Poczekam jak zakończy się rozdział słuchanej płyty CD, gdyż zdobędę zapas wolnego czasu, dzięki znakomitemu urządzeniu do prasowania „Generatorowi Pary”. Sztukę znakomitego prasowania spodni, koszul,koronek, falbanek, jedwabiu osiąga się w chwilę po użyciu tego znakomitego i wspaniałego urządzenia jakim jest Generator Pary. Ten kto nie dokonał takiego zakupu wiele traci wspaniałych chwil w osiągnięciu wolnego czasu i przyjemności w prasowaniu. Jeżeli to ja zdobędę to cudo, będę najszczęśliwsza pod słońcem prasowaczka i wszystkie wolne chwilę będę chciała spędzać z tym urządzeniem do prasowania jakim jest "Generator do Prasowania"

monara8
29-10-2010, 12:02
Mieć dla siebie tyle czasu ile nigdy nie mam...
Ogrzewać się cieplem kominka z lampką dobrego wina
Jeść tyle na ile nigdy sobie nie pozwalam..
Robić to na co akurat mam ochote a czego nigdy robic nie moge...
Elegancko wygladać choć jedną noc na specjalnej kolacji..
Leżeć rankiem tak dlugo jak nigdy i bujać w obłokach
Ambitnie zwiedzać miejsca o których zawsze marzę a których nie widziałam jeszcze ..
Kąpać się w dużej wannie w pianie spod której nie bedzie mnie widać..
Skakać z radosci tak wysoko jak jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło.

agat1978
29-10-2010, 13:58
Luksus posiadania wolnego czasu - i jak go wykorzystać?
Oczywiście spakowac rodzinkę w samochód i wybrać się na jakąś wyjątkową wycieczkę rodzinną. Zabrać ze sobą aparat i robić spontaniczne zdjęcia rodzinne :o
A po powrocie, jak nadal będe miała wolny czas, wpaść do łazienki - już niekoniecznie z rodzinką:D i zanurzyć się w dłuuuugiej i pachnącej kąpieli relaxującej.
A potem obudzić się z tego pięknego snu i zabrać się za prasowanie :p

basiaa22
29-10-2010, 15:17
Wzięłabym synka na długi spacer i rozkoszowałabym się wolna chwilą,którą nie musiałabym poświecić na prasowanie sterty ubrań-tych mniejszych(dla synka) i dla męża(jest ich dwa razy więcej).........taka chwila może zdarzyć się chyba we śnie :)))

wink
29-10-2010, 21:49
Jaga wróciła z pracy. Rzuciła klucze na wiklinową szafkę przy drzwiach. Torebka powędrowała na wieszak. Zamaszyście rozsunęła zamki u kozaków i zdjęła z ulgą buty. Płaszcz położyła na podłodze.

Weszła do pokoju. Sterta wyschniętego prania straszyła ze stołu. Jaga zakryła ręką oczy, aby nie widzieć bałaganu. Ale jak zdjęła ręce stos ubrań nadal leżał. Znowu zakryła oczy i znowu odkryła i tak kilka razy. Jak to możliwe, że mieszkając samemu można uzbierać takie ilości ciuchów?

Tak dłużej być nie może. Jaga wzięła telefon, wybrała numer pizzerii i zamówiła dużą pizze pepperoni.
- Pizza będzie za ok. pół godziny. - Długo pomyślała, bo była straszliwie głodna. Nie ma nic gorszego niż czekanie na jedzenie. Trzeba czymś się zająć. Włączyła generator pary i zaczęła prasowanie. Dobrze, że go ma, bo wcześniej prasowanie zajmowało jej kilka godzin, a teraz robi to w czasie czekania na jedzenie na wynos lub gdy szykuje sobie kąpiel z bąbelkami.

Dryń, dryń - domofon!
- Pizza pepperoni, 27 zł. - zabrzmiało jak serenada. Jaga odebrała pudło, rozłożyła na czyściutkim stole i zaczęła jeść.

kostka1982
30-10-2010, 17:00
Czy Wy chcecie, czy nie chcecie
tak to bywa na tym świecie,
trzeba myć się, prać, prasować
i rodzinę dopingować!
A gdy zdarza się okazja,
to odpocząć też wypada,
więc gdy generator pary za mnie prasuje
to ja ręcznie haftuję!
Kwiatki, góry, pola, lasy,
skocznie, turystów, narciarskie trasy,
więc gdy wygram to i Wam szczerze
wyhaftuję coś w plenerze!!!
Pozdrawiam.

Kamila_91
30-10-2010, 19:11
Mając generator pary
Mogę mieć powód do chwały
Gdyż zaoszczędzam czasu pełno,
Mówię wam, wiem to na pewno.
Wiem już nawet co z nim zrobię,
Ja wam opowiem, a wy wyobraźcie to sobie:
Wezmę kartkę i mój nadgryziony ołówek,
Po czym zrobię pewien malunek,
Będzie na nim sporo literek, kresek i cyferek,
Których nie zrozumiałby nawet pan Zenek.
Powstanie projekt doskonały
Pod tytułem „dyrdymały”.
Będzie się wiązać z tematami
Jak trzasnąć obrotowymi drzwiami.
W prawdzie zabraknie mu trochę doskonałości
Bo trudno doprowadzić go do realności
Wniosek nasuwa się więc taki
Że plan ten będzie trochę nijaki.
Dochodząc do meritum gwarantuję,
Że zaoszczędzony czas jednak inaczej spożytkuję:
Położę się na kanapie
I wszyscy będą mogli posłuchać jak chrapie.

oinoic
31-10-2010, 17:06
VIVE LA FRANCE! Kocham Francje. Uczę się tego języka od roku, ale ciężko idzie -w weekend zamiast usiąść do ksiażki, w domu rządzi żelazko. Raz w tygodniu to mało - wiem. W moim domu zawsze według francuskiego święta (Galette des Rois) Trzech Króli, stoi francuskie ciasto ze schowanymi w środku figurkami i to zawsze JA wygrywam koronę. Gdy kupowaliśmy narty to oczywiście musiały być francuskiej firmy. Gdy znajdziemy trochę czasu to na pewno wybierzemy się we francuskie Alpy, gdzie mój mąż będzie miał okazję wykorzystać kilka wyuczonych słów, których na razie nauczył się z menu naszego auta. A ja dzięki nowej "sztuce prasowania", w końcu spełnię swoję marzenie, na które brakowało mi czasu - postawię na swoim i będę uczyła się języka francuskiego, nie raz w tygodniu, ale trzy razy.

anita301066
31-10-2010, 19:27
Tydzień z generatorem pary


Ach,gdybym miała generator pary nie wiedziałabym co zrobić z wolnym czasem.Tysiące pomysłów przychodzi mi do głowy.
Przyjmijmy ,że go mam!
Jest początek tygodnia -poniedziałek ,który aż wola o sprzątanie,pranie a co za nim idzie prasowanie.
Takie niby zwykle -niezwykle urządzenie a pozwala zaoszczędzić tyle czasu.
Sterta prania została pokonana w nie całą godzinę,a ja zyskałam około 1,5 godziny wolnego czasu.
W pierwszej kolejności dzwonię do mamy aby zajęła się wnuczką a ja w tym czasie uciekam do kosmetyczki.Me dłonie i twarz,że nie wspomnę o okolicach bikini wołają o pomoc.Przy okazji porozmawiam z dziewczynami ,wypiję kawę i hops do domu.
Wtorek-po poniedziałkowym wieczornym praniu zebrało się trochę prasowania.Biorę więc mą pomocną dłoń i do dzieła!
Minęła nie cala godzina ,a ja już miałam koniec prasowania.
Na zegarku dochodzi godzina jedenasta ,lodówka pusta więc może zakupy??
Ubieram małą ,oraz siebie i wyruszamy.Nie ma to jak babskie zakupy,gdy żaden mężczyzna nie marudzi nad uchem.
Po powrocie do domu szybki obiad,a potem popołudniowy spacer.
Środa-mój ulubiony dzień tygodnia gdyż mąż wraca szybciej z pracy.
Mając małe dziecko ma się także więcej prasowania,lecz dzisiejszego dnia tą czynność zostawiam mężowi.
Krótka instrukcja obsługi i może zaczynać pracę.Korzystając z tego ,że córeczka śpi zapukam do sąsiadki która od tygodni zaprasza mnie na kawę.
Wychodząc jednocześnie daję szansę parterowi aby się wykazał w obowiązkach domowych ,po prasowaniu czeka go karmienie córusi oraz przyszykowanie kolacji.
Milo po powrocie zasiąść do stołu zastawionego pysznościami i usłyszeć ,że nasza pociecha już wykąpana śpi a przecież nie było mnie zaledwie dwie godzinki.
Czwartek-Zbliża się weekend,czas więc wrzucić do pralki naszą pościel.Świeżo wypraną bardzo ciężko się prasuje ,no ale od czego ma się generator pary prawda?
Pól godzinki i po sprawie,obiad czeka już w lodówce nie pozostaje mi nic innego jak wykorzystać wolny czas.
Łapię więc za telefon i dzwonię:
-halo?
Dzień dobry ,chciałabym zapytać czy znajdzie się wolne miejsce na dziś?
-chwileczkę.....tak jest wolne miejsce ,na godzinę 13.
Dobrze,proszę mnie zapisać ...do widzenia.

Już jest u mnie mama ,więc ja wyruszam na relaksujący masaż.
Powiem Wam,że po takim zabiegu kobieta czuję się wolna ,jakby spadły z niej zbędne kilogramy zebrane po całym tygodniu.
Piątek-wreszcie koniec tygodnia,dziś czeka mnie tylko prasowanie ubranek córeczki.Muszę się śpieszyć,gdyż wieczorem przychodzą znajomi-ależ co ja mówię, z moim generatorem pary prasowanie to magia!
Po obowiązkach czas na elegancki strój i makijaż,wieczór należy do nas.

Weekend-czas spędzony z rodziną bez żadnych domowych obowiązków.

I tak minął tydzień,dzięki nowemu urządzeniu zaoszczędziłam wiele cennego czasu i bardzo dobrze go wykorzystałam.Znalazłam czas dla siebie , rodziny oraz dla znajomych.

ja-mamusia
31-10-2010, 19:37
Hm... trudne pytanie... Pewnie wyjdę na okropną matkę, ale czasu napewno nie poświeciłabym dzieciom. Nie pracuję, więc wciąż z nimi jestem i poświęcam im tyle czasu ile trzeba. Więc co zrobić z wolnym czasem??? Jednego dnia porządnie bym się wyspała, innego poszła na zakupy, jakieś buty lub bluzeczka zawsze wywołuja uśmiech na mojej twarzy Kolejnego dnia zrobiłabym coś dla swojej urody, może jakiś fryzjer, kosmetyczka... któregoś dnia poświęciłabym czas mężowi, biedaczek pracuje a jak wraca do domu to oboje jesteśmy zmęczeni i chcemy po prostu sie położyć. A jeszcze kiedy indziej po prostu położyłabym się na kanapie i nic nie robiła Pewnie zastanawiacie się kto zajął by się w tym czasie dziećmi... Poprosiłabym swoją mamę, na pewno by nie odmówiła, bo wie, że wyspana, szczęśliwa i wypoczęta mama to wspaniała mama

milady10
01-11-2010, 17:18
Jako panna nabyłam umiejętność kupowania ubrań "nie gnieciuchów", obcisłych co by uniknąć znienawidzonej chyba przez większość czynności prasowania. Z wiekiem i obowiązkami zawodowymi a potem obowiązkami żony zmuszona byłam do brania żelazka do rąk z grymasem na twarzy oraz nieczystymi myślami itp. nie raz wyobrażałam sobie w trakcie tej czynności jak bym spożytkowała czas- dla mnie odpowiedz na zadane pytanie to nic prostszego.
W wolnej chwili gdy bym już upoiła się widokiem "samo prasujących" się koszul męża i moich garsonek usiadłabym do pysznej świeżo zaparzonej kawy z dobrą książką i nadrobiłabym zaległości literackie. Marzenie przyziemne i zwyczajne ale brakuje mi tych wolnych chwil dla siebie, dla swojej pasji czytania, rozmyśleń, marzeń. żeby tak czas zwolnił, żeby "coś" zrobiło za nas prace, żeby czas należał tylko do nas.

mbmamba25
02-11-2010, 18:25
Przez moje niedawne problemy ze zdrowiem , każda , nawet krótka chwila jest dla mnie bezcenna, dlatego chciałabym ją wykorzystać jak najlepiej.Trzy miesiące temu urodziłam córeczkę i jak wiadomo większość czasu poświęcam jej pielęgnacji w każdym tego słowa znaczeniu. Dla męża mam czas tylko wieczorami, ale nawet nie potrafię się skupić na tym co mówi, bo ,, padam ze zmęczenia". Niedawno dotarło do mnie , że życie szybko przemija, za dużo czasu poświęcamy na błahostki , za mało rodzinie , przyjemnościom, bo każdy jest zaganiany - jak nie praca to porządki domowe, opieka nad dziećmi i znowu praca.......Dwa tygodnie po narodzinach mojej córeczki zmarła mi babcia - moja najmilsza i najukochańsza przyjaciółka (nie pomijając mojej mamy), która zawsze mówiła, że pomimo tego,że ma 86 lat wiele by jeszcze zrobiła. Po jej śmierci wiem, że o coś jeszcze nie zdążyłam jej zapytać, czegoś jeszcze z nią zrobić, pomimo tego , że dzień jest długi , ale dość szybko przemija.Nasze obecne pokolenie jest zbyt zabiegane i naprawdę niezauważamy , że codziennie tracimy coś cennego, bo pośmiech cenny nie jest

kasiulastan
02-11-2010, 21:32
Witam serdecznie!! Nie będę owijała w bawełne ani wymyślała historyjek :) wiem tylko tyle, że mając taką prawą rękę w domu jak generator pary pewnie wreszcie bym się wyspała, albo przynajmniej odpoczeła nie martwiąc się niczym bo moja 4 miesięczna córeczka to Terrorystka i niestety, wtedy kiedy ona śpi to ja nie mam możliwości na krótki sen, a w tym momencie to jest moje największe marzenie.pozdrawiam wszystkich serdecznie.

anneczka23
03-11-2010, 11:26
Gdybym posiadała generator pary spełniłabym swoje marzenie, którym jest nauka sztuki decoupagu.
Od 5 lat fascynuje mnie ta wspaniała technika ozdabiania przedmiotów i staram się zgłębiać wiedzę na jej temat, niestety dość nieskutecznie, gdyż jestem mamą dwóch urwisków i właściwie brakuje mi czasu na wszystko. Nie mam więc co marzyć o czasie "tylko dla siebie." Gotowanie, zmywanie, sprzątanie i to czego najbardziej nie lubię PRASOWANIE zabiera mi większą część mojego życia. Wierzę, że dzięki generatorowi pary mogłabym cieszyć się wolnymi chwilami spędzanymi na nauce. Mogłabym nawet zapisać się na kurs decoupagu prowadzony w miejskim domu kultury w mojej miejscowości. Trzymam kciuki za swoją wygraną, będzie ona dla mnie małym światełkiem w tunelu.

MariaMagda
03-11-2010, 14:41
Puk, puk… to mój sąsiad, starszy, ubogi człowiek, samotny człowiek, któremu opieka społeczna opłaca obiady.
- Dzień dobry, pani Ewuniu, przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mógłbym pożyczyć żelazko, na pięć minutek, bo idę jutro do urzędu i chciałem wyprasować sobie koszulę.
- Dzień dobry, oczywiście, bardzo proszę żelazko. Poradzi pan sobie?
- Tak, tak, dziękuję…

Żelazko… używam je codziennie, najczęściej w pośpiechu rano, prasując mężowi koszulę do pracy. Wieczorem nigdy o tym nie pamiętamy, zresztą szkoda wieczoru na takie prozaiczne czynności. Robię mężowi kawę, a gdy on ją piję, ja męczę się z jego koszulą.
Gdybym miała generator pary… po prostu mogłabym zacząć dzień od pysznej kawy. Nie warczałabym na męża zza deski do prasowania, wściekła, że on pije kawę a ja muszę tą koszulę… siedziałabym naprzeciwko pijąc pyszną białą i opowiadała o swoich podróżach, które śnią mi się co noc. O pięknym, małym żaglowcu, którym we dwoje opływamy Australię, o rafach koralowych, które podziwiamy z pokładu, o olbrzymich falach, z którymi walczymy.
On wyszedłby do pracy w doskonałym humorze i w idealnie wyprasowanej koszuli, oczyma wyobraźni widząc siebie w stroju kapitana żeglugi morskiej. Przecież dobry nastrój mojego męża jest ważny dla kilkudziesięciu jego uczniów, ich nastrój natomiast wpływa na klimat w całej szkole, popołudniami zaś na relacje w ich rodzinach.
Niesamowite, jaką moc może mieć jeden generator pary!

Puk, puk…
- Dziękuję, oddaję żelazko i bardzo przepraszam… trochę się przypaliło…
- Się przypaliło? Trudno, coś z tym zrobimy.
- Jeszcze raz przepraszam, takie dobre żelazko, nie wiem jak to się stało.
- Zdarza się, nie szkodzi.

Generator pary, oprócz mnie, mojego męża, kilkudziesięciu nastolatków i rodziców tych nastolatków uszczęśliwiłby także mojego sąsiada, któremu najzwyczajniej w świecie mogłabym podarować moje cudowne, ale już przypalone żelazko.

Aguniacz
04-11-2010, 09:29
Sztuka prasowania zawsze mnie przerastała. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego ubrania pięknie wyprane i pachnące świeżym płynem do płukania nie chcą się tak samo dobrze rozprasować. Stanie przy desce do prasowania z żelazkiem, które z uporem maniaka zaznacza kolejne kanty na moich spodniach czy też nie chce rozprasować zagnieceń na bluzce powstałych w wyniku ustawienia zbyt wysokich obrotów w pralce niejednokrotnie zmusza mnie do pozostawania z "upartym" urządzeniem w ręku przez długie godziny. W jaki sposób wykorzystałabym wolny czas zaoszczędzony przy wykonywaniu tych czynności? To proste - poszłabym do sauny, by poczuć powiew pary nasączony aromatycznymi olejkami i ziołami. Zamknę oczy i wczuję się w swoje ubrania, które pod wpływem nowego generatora pary zmieniają się w proste, eleganckie i idealnie odnowione ciuchy. Po zakończonej sesji ataku pary na moje ciało będę miała poczucie dobrze spełnionego czasu. A jak pomyślę, że moje ubrania założone po tym relaksacyjnym seansie,przeszły podobną metamorfozę wszystko stanie się "sztuką idealnego połączenia".

ewka656
04-11-2010, 10:04
Los kobiety losem ciężkim
Nie mówię tu o byle kim
Tylko o tych paniach które codziiennie
Zmagają się z trudem znamiennie
Ja kobieta jeszcze młoda
Muszę szczeże jeszcze dodać
Że rodzinę mam na karku
Muszę chodzić jak w zegarku
Nie przyszłam banałów tu prawić
Że sprzątać muszę, z dziećmi się bawić
Odkurzeć, piec, gotować obiady
Bo wszyscy wiedzą to już bez gadki.

Pytacie co bym zrobiła z czasem wolnym
Zyskanym przez prasowanie urządzeniem tym frywolnym
Otóż mili moi i kochani
Nie oddałabym tego czasu za nic!

Chciałabym szczyptę relaksu i spokoju
Bez rozgardiaszu i bałaganu w pokoju
Garstkę ciszy i samotności
Opanowania i cierpliwości
Która tak rzadko w sercu mym gości
Gdy ducha bym już dopieściła
Była by we mnie taka siła,
Że mogłabym skakać i bawić się z dziećmi!
Dzięki takim duchowym odnowom
Mogłąbym nawet zaprosić teściową!
Czasu tego było by tyle, że
Mogłabym na łące łapać motyle
Być wolna jak ptak i szcześliwa jak niemowle
Czuć wiatr we włosach, jego ciepły powiew!
Stać się spełnioną, mądra kobietą
Gdyby tylko czasu starczyło mi na to...

Wracając na ziemię z ty marzeń tych przepięknych
Czas ten bym spędziła na rzeczach codziennych.
Troszkę z mężem poprzebywać chcę
Pobawić się z dzieckiem i wyjsć na dwór z psem.
Chciałabym też zadbać o wygląd swój zmieniony
Aby w oczach męża widzieć błysk szalony!
Do kościoła pojdę i na spacer potem
Porozmawiam z sąsiadem mieszkającym za płotem
Tyle rzeczy kochani planujecie
A miała być cisza i spokój jak wiecie!
Tyle rzeczy na mą listę wleciało
A miał odpocząć duch mój i me ciało...

Z pomiędzy natłoku prac domowych slę gorące pozdrowienia!

Gosia_S
04-11-2010, 13:12
Aktualnie brakuje mi czasu na wszystko, co lubię robić - od czytania po taniec. Jeśli udałoby mi się wyegzekwować dla siebie więcej wolnych chwil, to na pewno pozbierałabym te wszystkie rozpoczęte książki, które mam czas tylko ukradkiem czytać w miejscach dla niektórych ludzi dość dziwnych :-) Zabieram je ze sobą do poczekalnie, kiedy idę do lekarza, czytam w autobusie, na przystanku i w domu w toalecie. Zawsze to za krótko i za mało... Pozostaje mi jeszcze czytanie wieczorne bajek dzieciom, ale to nie to samo... Brak słowa pisanego ciąży mi... Polonistce z wykształcenia, matce z powołania... :-)

picola
06-11-2010, 15:03
Jakbym miała wolny czas zapisałabym się na szkolenie z komunikacji empatycznej. Wierzę głęboko, że każdy człowiek jest dobry z natury i każdy z nas ma niepowtarzalny potencjał do wykorzystania. Po co mi takie szkolenie? Ponieważ chciałabym porozumiewać się bez przemocy. Jestem przekonana, że takiego porozumienia powinniśmy się uczyć wszyscy, łącznie z dziećmi w szkołach, ba, nawet w przedszkolach. Chciałabym umieć słuchać innych bez oceniania, ale poprzez skupianie uwagi na obserwacjach, uczuciach, potrzebach i prośbach. Chciałabym nauczyć się pamiętać jak ważna w rozmowie jest otwartość na potrzeby innych. Bardzo mnie ciekawi czy szakal i żyrafa potrafią się porozumieć, czy to jest w ogóle możliwe? Może na szkoleniu nauczyłabym się jak być żyrafą, która ponoć ze wszystkich zwierząt ma największe serce. Pragnę aby moje kontakty z ludźmi opierały się na otwartości, wsparciu, równości i empatii. Wierzę głęboko, że szkolenie z komunikacji serca dałoby mi inspirację do poszukania w sobie i otaczającej mnie rzeczywistości harmonii, wewnętrznej równowagi i odpowiedzi na ciągle nurtujące mnie pytanie: Jak żyć w zgodzie z samym sobą nie raniąc innych?

Zojka
06-11-2010, 21:45
Czy to możliwe, że ktoś podaruje mi czas, który mogłabym wykorzystać na to, co lubię najbardziej? To prawie niemożliwe.
Skoro jednak producent generatorów pary obiecuje, że moje co tygodniowe prasowanie będzie łatwe, szybkie i przyjemne, popuśćmy wodze fantazji:
Wyobrażam sobie, że jak zwykle, rozkładam deskę do prasowania, włączam żelazko i przynoszę kosz z wypranymi ciuchami.
Mój pies i dwa koty, przyzwyczajone do tego, że moje prasowanie trwa prawie całą wieczność, rozsiadają się wokół i z wyrzutem patrzą mi na ręce.
Nie mogą pojąć dlaczego zajmuję się tak dziwnymi, nikomu do niczego niepotrzebnymi, czynnościami zamiast przytulić, podrapać za uszkiem, czy rzucać piłeczką.
Znudzone zaczynają drzemać.
Aż tu nagle, co to? Już koniec? Tak szybko?
Wyłączam urządzenie, składam deskę a szczęśliwe zwierzęta zaczynają swój radosny taniec.
Pies, z piłeczką w pysku, podskakuje z radości i już wie, że będzie dobra zabawa.Rzucam mu ją i patrzę jak biegnie za nią przez całe podwórko.
Zanim wróci biorę na ręce, ocierające się o moje nogi, koty.Przytulam je i z przyjemnością słucham ich mruczenia.
Zabawie i pieszczotom nie ma końca.
Mam przecież dużo więcej czasu niż zazwyczaj.
Wszyscy jesteśmy szczęśliwi.
Sprawianie przyjemności moim zwierzętom daje mi dużo satysfakcji, odstresowuje mnie i daje dużo radości.
One zaś wiedzą, że są kochane i zawsze, w miarę mojego wolnego czasu, mogą liczyć na dogadzanie im i spełnianie różnych zachcianek.
Nie wiedzą głupiutkie, że teraz, w dużej mierze, zawdzięczają to mojemu nowemu urządzeniu, generatorowi pary.
Nie wiedzą też skąd je mam, ale to niech zostanie moją tajemnicą.

megg1984
07-11-2010, 10:49
Tak się składa, że jestem młodą mamą, do tego mam męża, który chodzi do pracy w koszulach (a niech je wszystkie szlak!), dalszą część tej historii już można sobie wyobrazić. Góra ciuchów do wyprasowania. Myślę, że, tygodniowo spędzam trzy godziny przy desce do prasowania!. Aż dostałam gęsiej skórki, bo naprawdę nie lubię prasować. Ale niestety nikogo na zastępstwo do tej czynności nie posiadam,więc chcąc nie chcąc trzeba. A jest tyle wspaniałych zajęć, które mogłabym zrobić zamiast tego prasowania. Na pierwszym miejscu jest mój synek. Moglibyśmy się bawić, czytać książeczki, być dużej na spacerze, a tu NIE MOŻNA w domu czeka prasowanie. Czy kiedy już położę synka spać. Wieczory są teraz takie długie i leniwe, jak pięknie byłoby je spędzić w towarzystwie męża i lampki wina. Albo zrobić sobie kąpiel. Trochę takie małe, domowe spa. Byłoby pięknie, jednak czeka na mnie góra ubrań do wyprasowania. Mężowie potrzebne są koszule na jutro i nie wywinę się z tego!. A gdyby nie prasownie to pewnie zaprosiłabym Kaśkę sąsiadkę i można byłoby poplotkować, albo obejrzeć jakieś romansidło. Eh! Szkoda, że jeszcze nie wymyślili pralki z której wyjmowałabym już uprasowane ubrania. A taki generator pary- na pewno przydałby się...bo czas tak szybko ucieka...

sabinka71
07-11-2010, 16:40
Moje gospodarstwo domowe liczy 6 osób:teściowa,ja,mąż,i trzech synów w wieku 15,14 i 10 lat.My z mężem prowadzimy gospodarstwo rolne .Jest dużo pracy w gospodarstwie(w budynku i na polu)I jeszcze praca w domu.Są takie dni że nie wiadomo co robić najpierw:prać,sprzątać czy prasować.Przy tak licznej rodzinie pracy jest dużo.Spodnie, koszule, podkoszulki, piżamy, pościele,ręczniki-prasowanie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu.Gdybym posiadała generator pary to ten czas poświęciła bym na pieczenie ciast,które my bardzo lubimy oraz na przyjemne spędzenie czasu z moimi dziećmi(lubimy razem w miarę wolnego czasu grać w monopoli ,okręty,chińczyka,warcaby,i szachy).Są dni że na to wszystko brakuje czasu.Taki generator pary dla mojej rodziny to by była wspaniała rzecz.

mamulia53
07-11-2010, 18:06
Mieszkam blisko parku, więc poszła bym na długi spacer alejkami, wśród kolorowych liści opadających z drzew,kasztanami i żołędziami lecących z gałązek i wiewiórkami radośnie skaczącymi - z gałęzi na gałąź. Ponieważ tak się składa, że jesieni jeszcze trochę zostało, więc sobie pospaceruję po kolorowym liściastym dywanie i poobserwuję przyrodę, bo jakoś zawsze zabrakło czasu na taki beztroski spacer. Na pewno wzięła bym kilka liści, (pomalowanych przez panią JESIEŃ) z różnych drzew, żołędzie i kasztany znalezione w parku. W domu poukładała bym jesienne kompozycje w wazonie i zimą spoglądając na nie, przypominało by mi o pięknym spacerze, z którego mogłam skorzystać dzięki zaoszczędzonemu czasowi - za sprawą generatora pary.

mamusiaczek
08-11-2010, 20:37
Będę wylegiwała się na plaży,
Opaleni przystojniacy będą serwowali mi drinki.
Mhmmm niestety to tylko marzenia...
Ale będę miała na nie czas,
Bo do prasowania będę używała generatora pary Tefal.
Dzięki niemu będę mogła poświęcać więcej czasu rodzinie
Ale i samej sobie.
Zamiast stać godzinami przed deską do prasowania,
Będę wylegiwała się w gorącej wannie,
Wychodziła częściej do kina,
Czytała więcej książek,
Wychodziła na dłuższe spacery,
Może w końcu odwiedzę salon SPA?
Będę oddawała się swoim przyjemnością
I rozpieszczała się jak tylko mogę,
Bo będę miała na to czas.
A jaki jest przepis na mój sekret?
Używanie do prasowania generatora pary Tefal.
W końcu jestem kobietą i jestem tego warta.

kliwia42
09-11-2010, 09:47
Pobyt w SPA jest dla mnie chwilą dla siebie. Zawsze wyobrażałam sobie wizytę w SPA jako czas relaksu. Od dłuższego czasu mam w głowie ułożony scenariusz takiej wizyty. Zafundowałabym sobie weekendowy pobyt w hotelu SPA w pięknie położonym miasteczku. Połączyłabym zabiegi SPA ze zwiedzaniem okolicy. Taki błogi odpoczynek połączyłby w sobie doznania estetyczne, duchowe i zdrowotne.
Pokój oczywiście zarezerwowany jest tylko dla mnie. Za oknem piękny widok, który najchętniej zabrałabym za sobą. Z chęcią piję kawę patrząc przez okno i słuchając najpiękniejszej muzyki na świecie – flamenco. Pragnę chwili spokoju, relaksu. Chcę pobyć sama ze sobą. Wyciszyć się i pozbierać myśli.
Żeby się odstresować najbardziej potrzebuję masażu całego ciała. Moje zmęczenie, stres odczuwam bólem kręgosłupa i nóg. Dlatego każda partia ciała zostanie wymasowana, odprężona i zrelaksowana. Wymarzonym zabiegiem w SPA jest masaż ciała stopami. Taki masaż poruszyłby każdą kostkę i każdy mięsień. Daje on przyjemność dla ciała i ducha. Sprawiłby, że poczułabym się zdrowo i nabrała siły do działania. Na pewno czułabym się po takim zabiegu wyśmienicie – jak nowo narodzona.
Do Wrocławia jednak nie pojadę bo jest niestety za daleko. Ale jeśli udałoby mi się wygrać kosmetyk pielęgnacyjny obiecuje, że urządzę dla siebie SPA w domowym zaciszu i żeby nadać rangę moim zabiegom z pewnością wykorzystam cud kosmetyk.

zuzu20
09-11-2010, 15:10
Kiedy siedzę z moim ukochanym synkiem w domu...
Hmmm Oskarek ma 10 miesięcy tak wszędzie go pełno...Mimo iż poświęcam dla niego tyle czasu wciąż sądzę że to za mało. A dlaczego? Mąż pracuje daleko i rzadko bywa w domu. Wszystko więc muszę robić praktycznie sama. Kiedy nadchodzi wieczór i synek kładzie się spać mam chwilę wolnego czasu dla siebie...i właściwie tak powinno być prawda? Cóż ale jest niestety inaczej. Stale znajduje się coś do zrobienia. Przechodząc do rzeczy najwięcej wolnego czasu spędzam na sprzątaniu, lecz najgorsze jest to pranie i prasowanie. Zgadzam się... pralka sama pierze, ale prasować już muszę sama...Może i kiedyś polubiłabym to prasowanie? Ale jak gdy mam stare żelazko Sądzę, że gdybym wygrała w konkursie po pierwsze: odetchnęłabym, po drugie wykorzystałabym wolny czas wreszcie dla siebie, a po trzecie i najważniejsze- każdą chwilą cieszyłabym się z moim małym urwisem Gdyż to lubię najbardziej
Pozdrawiam Izabela Szumska

lipuchna1
09-11-2010, 20:05
A ja to wiecie co bym zrobiła?! Ha! Ja szybko bym poprasowała, jeszcze zostałoby mi mnóstwo czasu i tak: ugotowałabym obiady na 3 dni, poprałabym, posprzątałabym cały dom, napiekłabym ciasteczek, umyłabym okna i zmieniła firanki, odkurzyłabym wszystkie meble i.... miałabym wolne przez najbliższe 3 dni, a wtedy spakowałabym walizkę i pojechałabym na małe wakacje. I wtedy naprawde bym wypoczęła. Hm, to byłoby wspaniale!

JENASIA
09-11-2010, 23:06
Dosyć tego odkładania
Czeka sterta prasowania
I choć nie chcę tego wcale
Ruszam naprzód ociężale

Pierwszy krok, a za nim drugi
Już się leją potu strugi
Pozmywane wszystkie gary
Czas się wziąć z deską za bary

Żelazko już na mnie czyha
Toż to jest domowa szycha
Lecz ja jestem dzielny zuch
Więc żelazko idzie w ruch

Gdyby jednak tak nie było
Gdyby coś się wydarzyło
W obowiązków mych zamęcie
Padło magiczne zaklęcie

Hokus pokus, czary mary
Oto generator pary
Co uczyni istne cuda
Wszystko gładko z nim się uda

Teraz wszystko idzie zwinnie
Prosto, łatwo i rodzinnie
Wiele czasu z nim zyskuję
Zadania nowe planuję

Na początek małe party
Potem kręgle i gokarty
Jest szaleństwo, jest zabawa
Czas dla siebie – świetna sprawa

Może pójdę na dżudokę
Lub zaśpiewam karaoke
A gdy zjedzie się rodzina
Pójdziemy wszyscy do kina

Może piknik, może grilla
Niech przyjemna będzie chwila
Zrobię przepyszną sałatkę
Aby każdy chciał dokładkę

I w Twistera pobrykamy
Sprytnie ciało wyginamy
A gdy wieczór już nastanie
Marzę o kąpieli w pianie

I choć planów jest bez liku
Czeka pranie wciąż w koszyku
Odchodzę od kubka kawy
Zakasam już swe rękawy

Nagle krzyknę nie do wiary
Mam swój generator pary
Z zazdrości przyszła teściowa
Niech się wnet do kąta schowa!

ika5559
11-11-2010, 11:59
Szybkie prasowanie to super pomysł.
Wolny czas można super wykorzystać.
Spacer z przyjaciółką.
Długa kąpiel z maseczkami i tp.
Zabawa ze synkiem.
A przedewszystkim mniej czsu przy desce jest nagrodą samą w sobie.

silvera
11-11-2010, 12:49
Gdybym dużo wolnego czasu miała,
na pewno bym go nie zmarnowała!
Chwilę dla siebie bym poświęciła,
dla urody, relaksu coś zrobiła...
Masaż, maseczka czy też kino,
to jest to co mi się od dawna marzyło.
Teraz mam okazję spełnić te marzenia bo generator pary wszyto zmienia!

satine163
11-11-2010, 17:10
Prasowanie zawsze było moją zmorą. Ponurą koniecznością na tle innych obowiązków domowych, które wykonywałam z mniejszą lub większą przyjemnością. Czymś okropnie nudnym, a przy tym strasznie męczącym w tej swojej nudzie. I jedyną rzeczą, której w domu po prostu nie umiałam robić.

Zaprzyjaźnienia się prasowaniem nie ułatwiała mi wcale moja teściowa. Za każdym razem, gdy przychodziła z "wizytacją", nie mogła się doczepić niczego innego, tak więc kontrolowała stan ubrań mojego męża. Nie omieszkała skomentować żadnego najmniejszego niedociągnięcia co do gładkości ubrań mojego ukochanego, bo przecież jako jego żona powinnam dbać nie tylko o to, aby był najedzony i mieszkał w czystym domu, ale także aby jej jedynak miał zawsze świetnie wyprasowane koszule, spodnie i marynarki. Czekałam, aż rozkaże mi prasować jego sznurówki. Na szczęście jeszcze na nic takiego nie wpadła, ale czekałam z niepokojem.

Pewnego razu wyjechała na 2 tygodnie do sanatorium. Postanowiłam z przebiegłością, że tym razem, kiedy odwiedzi nas po powrocie, to ja zatriumfuję i nie będzie miała powodu do krytykowanie mnie przed moim własnym mężem. Ten okres był jednak bardzo napięty w mojej firmie, terminy goniły terminy, a ja nie miałam czasu zajmować się domem tak, jakbym sobie tego życzyła. Niestety, dopiero na 3 dni przed jej powrotem znalazłam czas na gruntowne porządki. Nie wiedziałam od czego zacząć. Niemal każdy kąt, każdy przedmiot prosił się o upranie, odkurzenie, wyszorowanie czy - ku mojej rozpaczy - uprasowanie. W piątkowe popołudnie usiadłam zrezygnowana na środku pokoju. Po chwili słabości zabrałam się do roboty. W ciągu weekendu umyłam okna, poodkurzałam cały dom, wyprałam 4 kosze ubrań, wyszorowałam i wypastowałam podłogi, umyłam na błysk całą łazienkę. Pozostała mi tylko tona prasowania i zakupienie ciasta do kawy, a godzina "0" już się zbliżała, mąż już wyjechał po teściową, a ja nie byłam jeszcze gotowa na jej przyjęcie. Różne myśli galopowały po mojej głowie, ale szczyt rozpaczy osiągnęłam, kiedy okazało się, że wysłużone "ślubne" żelazko nie działa. Szybko jednak zaczęłam racjonalnie myśleć i zadzwoniłam do przyjaciółki, która znała moje relacje z teściową i ze śmiechem zgodziła się przywieźć mi swoje żelazko. Było to supernowoczesne żelazko Tefal z czymś, co ona nazwała generatorem pary. Nie obchodziły mnie żadne dodatkowe opcje, zależało mi na tym żeby szybko się z tym uporać. Na tamtą chwilę byłam tak zdesperowana, że zadowoliłabym się nawet starym żelazkiem z duszą. Wzięłam się do pracy. Szło mi to tak sprawnie, że sama byłam zaskoczona, a na mojej twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech. Po raz pierwszy sprawiało mi to radość. Po raz pierwszy po uprasowaniu kawałka materiału nie musiałam do niego po kilku minutach wracać i poprawiać. Na godzinę przed przyjazdem męża i teściowej wszystko było idealnie gładkie, z kantami tam, gdzie powinny one być. Zastanawiałam się, co zrobić z tą godziną. Doszłam do wniosku, że zdążę przygotować świetne ciasto, na które przepis otrzymałam kiedyś od koleżanki z pracy. Kiedy usłyszałam dźwięk przekręcania klucza w zamku, wszystko było już gotowe. Na stole stało już pyszne ciasto, a w kuchni wrzała woda na kawę. Z triumfalnym uśmiechem przywitałam gościa, który pod pretekstem wykonania telefonu udał się do pokoju obok. Po chwili teściowa usiadła przy stole z lekko zaskoczoną miną. Zrobiła łyk kawy i nałożyła sobie ciasta.
- Gdzie kupiłaś taki pyszny placek? - zapytała z ciekawością.
To był pierwszy komplement, który od niej usłyszałam.
A wszystko dzięki przyjaciółce i jej magicznemu żelazku, które kilka dni później sama nabyłam. :)


Co bym zrobiła z wolnym czasem? Udowodniłabym teściowej, że w pełni zasługuję na jej ukochanego synka, na którego szczęściu zależy mi równie mocno jak jej! :)

lusiaagata
12-11-2010, 21:41
Zamykam "prasowalnię" na cztery spusty. A niech się tam dzieje wola Boga! Ja znikam- w końcu czas mi na to pozwala. Walizka spakowana tak szybko jak tylko kobieta może to zrobić, samochód po przeglądzie (mąż o to zadbał:) ), a ja spadam na przejażdżkę donikąd. Gdzie oczy poniosą. A może poniosą szlakiem świetnych rokowych koncertów, na które zawsze brak czasu i pieniędzy?

agata44
12-11-2010, 21:45
Sonia kochana, dopisz mnie do listy na ten babski wypad do spa na najbliższy weekend :) jadę !!!! też nie mogę w to uwierzyć, ale pranie czekające na prasowanie z ostatniego miesiąca zniknęło ... kupiłam parownicę Tefala i ... weekend wolny :). Jak kupię jeszcze szybkowar, mikser, parowar, wypiekacz do chleba to z tydzień zaooszczędzę i ... jedziemy nad morze :) a potem to i wagę mogę kupić a co mi tam ;)

wersdi05
13-11-2010, 15:20
Cudownie jest mieć trochę czasu dla siebie i robić tylko to, co się chce:)
Czekałam na czas wolny bardzo długo i właściwie dopiero podczas czekania uświadomiłam sobie co odpręża mnie najbardziej i za czym tęsknię kiedy nie mam czasu pomyśleć nawet jak się nazywam...
Najchętniej czas wolny spędzam leżąc (niezbyt długo) rano w łóżku i patrząc za okno... nie myślę o niczym związanym z pracą, problemami, przyszłością. Robię sobie poranną kawę i zastanawiam sie jak spędzę dzień. Co ważne wszystko robię bez pośpiechu i jestem dla siebie bardzo wyrozumiała jeśli się z czymś opóźniam... Jeśli jest ładna pogoda, idę na obowiązkowy spacer gdzieś gdzie jest zielono i naturalnie... Jeśli pada - jest to idealna aura do kocyka, ciepłej herbaty i dobrej książki. Czasem maluję butelki. Nie poganiam się, nic nie muszę, jem ulubione rzeczy i nie liczę kalorii (nigdy)... wyłączam telefon... lub nie odbieram... Ten czas jest całkowicie mój... i nikomu go nie oddam. Potem jestem w stanie przenosić góry...

mdepfs
13-11-2010, 16:22
W jak wyczekiwana chwila, która w końcu mi się należy,
O jak odpoczynek, który na pewno zapewnią mi moi mali bohaterzy.
L jak lubię się z moim małym rodzeństwem bawić: Malowanie, bieganie, skakanie,
N jak nigdy nam się razem nie nudzi, kocham nasze wspólne w obłokach bujanie.
A jak atakowana się nawet czasami czuję, ale z zabawy z moimi chłopakami nigdy nie zrezygnuję.

C jak czasem wolną chwilę tylko dla siebie w całości poświęcę,
H jak hamak w ogrodzie by się przydał i jakieś czarodziejskie ręce
W jak w tym hamaku bym sobie leżała i była obsługiwana,
I bym sobie Martini popijała, oczywiście wersja dla mnie wstrząśnięta nie mieszana.
L-edwo, co wypoczęte, rześkie już przetarłam oczy
A tu już koniec mojej przerwy, bo już do mnie mama z nowymi obowiązkami kroczy.

swierdzai
13-11-2010, 21:59
Jestem krawcową i PRASUJE codziennie bardzo dużo, jest to praca bardzo męcząca, źle działająca na kręgosłup , mając taki generator pary napewno bardzo by mi to ułatwiło prace i skróciło czas jej wykonywania a wtedy, miałabym czas dla siebie i dla rodziny , mieszkam w dzielnicy małego miasteczka ,można powiedzieć ze na wsi , chodziłabym na spacery do lasu ,do parku, jeździłabym częsciej na basen , poczytałabym gazete na leżaku na podwórku (latem) i byłoby super.

sweetheart5
15-11-2010, 01:46
Nie sądzę, żeby prasowanie było jedynie nudną czynnością. Bywa bowiem, że jest i męczące... Szczególnie przy stercie prania z poprzedniego tygodnia czy harówki po 12 godzin dziennie, ale skoro doba ma nie więcej niż 24h, to czasem bywa i tak, że taka długość też może być na swój sposób atrakcyjna...
Dawniej, kiedy żelazka były całkowicie z żelaza, zdarzało nam się testować ich cierpliwość na różnych materiałach - od papieru, poprzez liście, aż po płytki do typowo elektronicznych projektów. Przy tych ostatnich wyjątkowo korzystnie spełniały swoją rolę.
Po ostatnim prasowaniu, żelazka już właściwie nie mamy, dzięki uprzejmości mojego mężczyzny, który potrafił jednym ruchem (i niewinnym "upsss...") sprawić, że wylądowało na podłodze. Przyznam, że kiedy tak leżało z częściami na pół kuchni, najpierw na niego nakrzyczałam, później w myślach nawet za to dziękowałam, bo zdałam sobie sprawę z tego, że krzyczeć nie muszę... :p Aż w końcu przeszłam do dzikiego śmiechu. Przestałam się jednak śmiać kiedy przyszło nam prasować ubrania na ślub. Wstyd się przyznać, ale pojechałam wówczas do rodziców.
Teraz z tego wszystkiego znowu się śmieję, ale nie wspomnę ile razy żelazko pomogło nam przetrwać zimę. Kiedy kaloryfer był jedynie ozdobą a nas nie było stać na wynajem lepszego mieszkania...
Lata temu również dzięki żelazku suszyłam skarpetki i spodnie, byle tylko nie założyć spódniczki do szkoły. Właśnie teraz chętnie zrobię kolosalną zmianę i założę ulubioną spódniczkę na znak protestu przeciwko zimie. Wyprasuję nową koszulkę z napisem "Uwielbiam prasować!". I buchając parą, udowodnię, że potrafię lepiej zorganizować czas. Zaczynę oczywiście od szybkich porządków, celebrujących przybycie żelazka i... wreszcie odpocznę!
Tylko... kiedy dane nam będzie doświadczyć tej przyjemności, gdy chmurki pary wodnej i relaksujący zapach olejku ukoi te wszystkie przeciwności...?!

mamakrysia
15-11-2010, 16:54
Kolejny czwartkowy wieczór. Co tu robić? Dziecko śpi, mąż w delegacji. Manicure, kąpiel, a może dobry film? Odpowiedz jest prosta-prasowanie...3 godziny z głowy- czasem żałuję, że szafa mojego dziecka nie jest o połowę mniejsza. A gdyby mój mąż nie nosił koszul oznaczałoby to, że na tej potwornie nudnej czynności spędzałabym tylko 30 min.
Katarzyna..zamknij oczy, włącz wyobraźnię
zobacz co tam błyszczy kolo deski do prasowania
czy to...
może..
tak to jest..generator pary- a myślałam że taki sprzęt mają tylko w luksusowych butikach
10 min- drapacz chmur z różowych ciuszków córki gotowy
10 min później- koszule męża wiszą równiutko w szafie
a może tak wyprasować skarpety?:)

a może nakręcę mini teledysk dla męża. tańczę dookola deski do prasowania, a wokół mnie bucha para- niczym gwiazda z teledysków
dziękuję ci generatorze pary- teraz nawet maż chwyta za żelazko, a ja mam wtedy wolny czas i...co wtedy robię-tańczę:)))

pinkolina90
15-11-2010, 18:27
Dziewczyny, koniec marudzenia! Czy naprawdę mamy prawo narzekać na prasowanie, mając do dyspozycji takie cudeńka techniki jak wybajerowane żelazka, generatory pary czy supernowoczesne deski do prasowania? Oczywiście, że nie! Ale prawda jest taka, że nasze przodkinie musiały męczyć się z ciężkimi, niewygodnymi żelazkami, o deskach nie było mowy, a gdyby znalazł się taki generator pary, to najprawdopodobniej wylądowałby w parniku. Tak być nie może! Kobiety wszystkich epok, łączcie się! Niniejszym zwołuję tajną babską naradę w celu stworzenia wehikułu czasu, żeby każda kobieta dostęp do "sprzętów prasowawczych" na miarę XXI wieku, a tym samym miała równe szanse w nadążaniu ze wszystkimi obowiązkami domowymi! Niedoborem naszego czasu wolnego nie mamy się co przejmować, w końcu prasowanie jest teraz takie proste...:) A więc, co Wy na to, Koleżanki? Pomożecie?:)

proster
15-11-2010, 19:22
Gdybym miał generator pary moje życie obróciło by się o 180 stopni...
W końcu teściowa wypuściła by mnie z rodzinnej prasowalni w której jestem zamykany codziennie na 23 godziny już od ponad 5 lat jako, że nie jestem wystarczająco szybki i biegły w sztuce prasowania.

Co bym zrobił z tym wolnym czasem? Ohhhh... Zobaczył bym blask słońca, spotkał bym żonę i znajomych (o ile jeszcze żyją), uściskał telewizor, może nawet pozwolono by mi spróbować piwa...

Mam nadzieję, że spełnicie moje marzenia... teraz muszę kończyć, bo chyba teściowa się zbliża, a lepiej, żeby nie zauważyła że przegryzłem kłódkę i nie ma mnie w prasowalni...

asia1606
16-11-2010, 11:51
Jestem mamą 2 letniego smyka a obecnie spodziewamy się drugiego dzidziusia. Zawsze marzyłam o szczęśliwej rodzince - kochającym mężu, gromadce dzieci i własnym domu z dużym ogrodem. Kochającego męża już mam, ślicznego synka też, drugi dzidziś w drodze, los tak chciał, że mieszkamy z moimi rodzicami więc czego można chcieć więcej? Jak na razie zdecydowałam się nie wracać do pracy i poświęcić ten czas wychowaniu dzieci. A jak wiadomo przy dziecku jest mnóstwo pracy a na dodatek spadły na mnie wszystkie obowiązki domowe, gdyż pozostali członkowie rodziny pracują. Dlatego też przychodzą takie dni gdzie najchętniej rzuciłabym to wszystko i zajęła się sobą. No niestety przy małym dziecku można sobie o tym tylko pomarzyć, bo przecież nie wymyślono jeszcze rzadnej takiej maszyny która zrobiłaby za mnie wszystko. Ale gdy tak zastygam w moim świecie marzeń wówczas wyobrażam sobie, że jestem na bezludnej wyspie pełnej ciszy i spokoju. Relaksuję się leżąc pod palmami i wsuchując się w dzwięki natury. Bez tego ulicznego szumu, płaczu dziecka, narzekań męża i wszystkich dzwięków dochodzących z dzisiejszego zagonionego świata.

monique1234
16-11-2010, 14:24
Dużooo wolnego czasu... marzenie. Ale gdyby ono dzięki generatorowi pary się ziściło to bardzo starannie przygotowałabym... babski wieczór z moimi, również "dzieciatymi", przyjaciółkami. Zawiozłabym córeczkę do babci a męża "wyprawiła " na piwo (spodobałby mu się ten pomysł ;) Poprosiłabym aby dziewczyny również zorganizowały sobie w danym dniu pomoc do dzieci i przyjechały do mnie, byśmy mogły trochę poszaleć. Szaleństwo polegałoby oczywiście na piciu pysznej kawki, przegryzanej słodkimi ciasteczkami i wspominaniu "starych, dobrych czasów". Dzieliłybyśmy się między sobą sekretami na temat: "Jak wychować męża" :rolleyes: i jak "wiecznie być młoda i piękną" :p. Z doświadczenia wiem że takie spotkania są świetnym sposobem na oderwanie się od codziennych obowiązków i kłopotów i poprawienie sobie humoru - szczególnie jesienią.

kamila313
16-11-2010, 17:55
Używając generatora pary zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na aerobic w klubie fitness. Po ciąży zostało mi kilka kilogramów i pragnę wrócić do dawnej sylwetki. Kiedyś uczęszczałam na ABF i STEP. Z braku czasu na udział w tych zajęciach zaczęłam ćwiczyć w domu, lecz nie trwało to długo. Słaba motywacja i brak zaangażowania spowodowały zaprzestanie ćwiczeń. W klubie fitness takie zdarzenie nie miałoby miejsca, tam instruktorka trzyma tempo i mobilizuje każdego uczestnika do wysiłku fizycznego. Chcę, żeby moje ciało było znowu jędrne. Sama dieta nie wystarczy, muszę mieć intensywny wysiłek fizyczny, aby spalić tkankę tłuszczową.

pluma
16-11-2010, 17:56
Humor mam od ranka, nie ma prasowanka.
Mam w końcu czas dla siebie, czuje się jak w niebie.
Twarz kremikiem posmaruję, usta pięknie umaluję.
Zadzwonię do mamy, spotkam się z koleżankami.
Wyjdę na spacerek, na słoneczko lub wiaterek.
Pójdę na zakupy, kupie sobie buty.
Obejrzę film w telewizorze, albo w kinie może?
Sałatkę przygotuje, dla męża coś pysznego ugotuje.
Bo przecież generator pary, do prasowania doskonały!
Gdy Firma Tefal takie niezwykłe żelazko oferuje,
kobieta od razu lepiej się czuje :)

briggie
17-11-2010, 15:40
Myślę, że ten ogrom zaoszczędzonego czasu poświęciłabym na wynalezienie naturalnego materiału, którego nie trzeba będzie... prasować!

caribena
17-11-2010, 18:38
Hm, takie sprytne urządzenie bardzo by mi się przydało. Jak na razie zasługuję bezsprzecznie na tytuł królowej marnowania czasu. Ale zakładając, że generator pary generowałby również czas wolny, byłaby to świetna okazja, aby go dobrze zagospodarować. Pierwszym punktem byłby kurs fotografii. Uwielbiam robić zdjęcia, obecnie są one bardzo amatorskie. Wiem, że taki kurs przyniósłby mi wiele korzyści fotograficznych. I jeszcze jedną. Wszak talentu nie można marnować, więc z aparatem na szyi często ruszałabym w plener. A do tego... potrzeba czasu, i to kolejny moment, w którym przydałby się generator pary - dostarczałby czasu do realizacji mojego fotograficznego hobby.

ippi
17-11-2010, 23:20
Bajka o Czarnoksięznku znanym jako Generartor Pary
Wcale nie "dawno dawno temu", ale w obecnych czasach żyła sobie Królowa, która miała bardzo mało wolnego czasu, właściwie nie miała go wcale.
Krasnoludki, które miały jej pomagać wyjechały do innego królestwa, a Król był wiecznie zajęty, powiedzmy, że ... rządzeniem. Królowa miała już wszystkiego dosyć i kiedy myślała, że nie ma dla niej ratunku, zobaczyła w gazecie dla Prawdziwych Monarchiń ogłoszenie, w którym pewien Czarnoksięznik obiecuje, że za niewielką opłatą zamieni część obowiązków w bajeczne 5 minut. Otóż chodziło o bardzo ważną rzecz - o prasowanie. Wszyscy na zamku wiedzieli jakie to ważne - mieć pięknie wyprasowane suknie, koszule i atłasowe prześcieradła na których sie spało, ale nikt nie miał ochoty ani czasu na prasowanie każdej falbanki i każdego zagięcia, dlatego często Królowa była zła kiedy musiała prasować kolejną partię upranych rzeczy. Szybko, więc zadzowniła po Czarnoksiężnika i zatrudniła go a on za pomocą czarodziejskiej pary zamieniał wszystkie ubrania w mięciutkie szaty i nawet Król przestał narzekać. Królowa miała teraz więcej wolnego czasu i mogła ...... ale to już inna bajka"
Taką właśnie bajkę opowiedziałabym moim małym córkom, gdybym miała więcej wolnego czasu:).

Denise
18-11-2010, 12:03
Więcej wolnego czasu, to coś, o czy marzę od dawna...Niestety, obowiązki domowe są bezlitosne- garnki same się nie umyją, podłoga nie pozamiata, a koszule same się nie wyprasują... Gdybym jednak miała więcej wolnego czasu, wykorzystałabym go tylko dla siebie! Nadrobiłabym bym zaległości "książkowe"- jest tyle lektur, które chciałam przeczytać! Zadbałabym o własny wygląd- pomalowałabym w końcu paznokcie tym pięknym, czerwonym lakierem, któy tak długo stoi na półce (normalnie nie mam czasu, czekać aż wyschnie...), nakładałabym relaksujące maseczki i peelingi! I w końcu zadbałabym o włosy! Wypróbowałym te obiecujące domowe mikstury, o których tyle się pisze. Może poszłabym jeszcze na długi spacer (ruch to zdrowie!), i odwiedziałabym tą Aśke, koleżankę ze studiów, z którą z goła od dwóch lat umawiam się na ploteczki przy herbacie...O! I jeszcze wybrałabym się w końcu na zakupy do galerii i kupiła tą bombową bluzkę, którą widziałam na wystawie. I jeszcze...pomalowałam ściany na kanarkowy kolor, bo męża doprosić się ciężko...I jeszcze...oglądnęłabym ten najnowszy, pomoć genialny (!) film Almodowara! Aha, i jeszcze odwiedziałabym wreszczie fryzjera i poszłabym do manikuirzystki ("Andrzejki" wkrótce!), i jeszcze...Ach, gdybym tylko miała więcej czasu...

Czarnula10
18-11-2010, 13:29
najchętniej wogóle ucieszyłabym się że mam ten czas
ciągle tylko mama to mama tamto ..prasowanie moim ledwo juz chodzącym żelazkiem , sprzątanie ...
wszystko później mnie boli...poszłabym sobie do kina do którego tak planuje iść odziwo od ponad roku...oczywiście nie sama;P albo usiadła na tapczanie i pooglądała jakiś dobry film...poprostu wystarczy chwila moment...znalezc ten czas ..zawsze później zasypiam ze zmęczenia....)a taki generator bardzo by mi pomógł nie meczyłabym się jednym zelazkiem ledwo chodzacym i jeszcze musze sie dzielic z 2 innymi kobietami w moim domu;/ więc szybko szybko....boże dajcie czas.....
Edytuj/Usuń Wiadomość

agatita
18-11-2010, 21:16
A mi mój "świeżo upieczony" mąż obiecał, że jak wygram ten generator pary, to on sam będzie prasował nasze rzeczy :) :) :)
Zyskany czas przeznaczę na umacnianie naszej wzajemnej miłości :)
Obiecuję też, że nauczę się pisać wierszem.
Póki co, oszczędzę Wam tego ;)

aniana2
18-11-2010, 21:40
I pomyśleć, że mam mnóstwo czasu wolnego, oto co z nim zrobię! Ooo!

- Na spacer się wybiorę, teraz z pewnością trafię na wymarzoną pogodę,
- Upiekę coś pysznego dla rodzinki, żeby mieli uśmiechnięte minki,
- SPA sobie w łazience zafunduję, może w końcu wypoczęta się poczuję,
- Zapiszę się wreszcie do fryzjera, bo teraz zwykły dzień będzie niczym beztroska niedziela,
- Wybiorę się w końcu z mężem na film do kina, i na kolację przy lampce wina,
- Pomaluję w pokoju ściany, a co, będzie kolorowo - dla odmiany,
- No i pójdę z generatorem pary na pogaduszki do koleżanki, niech i ona wyprasuje swoje obrusy i firanki!

Oznaka
19-11-2010, 12:02
Jestem nieuporządkowana.
Zawsze taka byłam. Sprzątam w porywach olśnienia, piorę przeważnie jednego dnia w ilości prań: osiem, później brak mi sznurków, suszarek i pomysłów gdzie to wszystko powiesić, a muszę bo jest to czas gdzie ostatnie czyste wdzianko mam właśnie na sobie i dnia kolejnego rysuje się jakieś ważne wyjście.
I jeszcze pół biedy jak na zewnątrz słońce pomaga, podczas deszczu , no cóż...mój domek zamienia się w tropikalną dżunglę z parującymi opadami.
Często na pół godziny przed wyjściem ratuję się żelazkiem, które ma już lat dziesięć, wypadają z niego wszystkie śrubki i grzeje tylko przez pierwsze dziesięć minut - nie wiem od czego to zależy, może w miarę upływu lat będzie grzało coraz dłużej:)?
Niemniej ten stary, sączący bokiem wodę rupieć nie raz uratował mi życie i udałam się tam gdzie powinnam była się udać i jakoś wyglądać jedynie w rzeczach wilgotnych a nie ociekających wodą.
Ale odpowiadając na pytanie konkursowe: gdyby to cudo na parę trafiło do mnie na pewno wolny czas pozostały po bez wysiłkowym i bezstresowym prasowaniu przeznaczyłabym na to co lubię najbardziej: czytanie, pisanie, tworzenie kolejnych grafik i zaparzanie ulubionych herbatek oraz wylegiwanie się w towarzystwie mojego równie bałaganiarskiego kota.
Pozdrawiam wszystkich:):)

laurence
20-11-2010, 12:41
Prasowanie zajmuje mi sporo czasu, pomimo tego, że unikam kupowania garderoby z wszelkiego rodzaju udziwnieniami, takimi jak marszczenia, kilkuwarstwowe falbanki i dodatkowe „ozdóbki”, które sprawiają, że to zajęcie staje się prawdziwą udręką. Zazwyczaj prasuję zwykłe koszulki, bieliznę, piżamki, pościel, męskie koszule i damskie bluzeczki. Z całego tygodnia zbiera się tego tyle, że wyprasowanie całej góry prania zajmuje mi zazwyczaj dużą część sobotniego popołudnia. Mniej więcej 3 godziny, co miesięcznie daje wynik 12 godzin, a po przemnożeniu osiągam wynik 12x 12 miesięcy czyli 144 godziny rocznie! Wow, sama jestem zdziwiona, że tyle czasu spędzam na tak mało twórczej pracy jak prasowanie. Załóżmy, że generator pary skraca tę czynność o 30% - tak, jak obiecuje producent, czyli zyskałabym 44 godziny w ciągu roku. Hm… to prawie całe 2 dni! W ciągu 2 dni można przeczytać grubą książkę (to jedna z moich ulubionych odskoczni) albo obejrzeć kilkanaście filmów z Clintem Eastwoodem (odskocznia mojego męża, do której czasem kompromisowo się dołączam)… Ale tak sobie myślę, że gdybym faktycznie miała 2 całe dni, tylko do swojej dyspozycji to najchętniej pojechałabym z dziećmi do domku mojego dziadka w Beskidach. To jedno z piękniejszych miejsc jakie znam. Odetchnęłabym tam cudownym powietrzem, ukoiła oczy kolorami (jesień i zima są tam przepiękne!), wyhamowała w mojej codzienności, zdystansowała się do problemów. No i przy okazji zrobiłabym niespodziankę mojemu, już coraz starszemu dziadkowi, który nie dość, że przepada za swoją wnuczkę (czyli mną) to wprost uwielbia swoje prawnuczki…

agatadub
21-11-2010, 18:05
Gdy oszczędzam czas na prasowaniu ,to spędzam go na dbaniu o szczęście rodzinne i radości, miłości dawaniu. Chwile szybko miają i wspomnienia pozostają. Na spacer z dzieckiem pozwolę sobie i prasowac krótko mogę.Lubię zakupy robić i w kuchni próbować potrawy róźne gotować.

catharina2
22-11-2010, 13:17
Gdybym miała dość wolnego czasu to przeznaczyłabym go na coś czego nie udało mi się zrealizować przez długie lata, a mianowicie dokończyłabym studia i zrobiła magisterium. W życiu tak mi się ułożyło, że większość moich pięknych planów musiałam zweryfikować i od tej pory żyłam już tylko dla innych, podporządkowując swój czas wszystkim a nie myśląc zupełnie o swoich potrzebach. Rodzina, dzieci, dom, praca tym żyłam cały czas ucząc się jednocześnie a przy trójce dzieci nie było to wcale takie łatwe. Problemy zdrowotne, długie leczenie i rehabilitacja sprawiły, że musiałam odłożyć wszystko czym żyłam, o czym marzyłam. Ale wtedy liczyło się tylko to by wrócić do świata żywych, do normalności i dzieci, które tęskniły. Dałam sobie wówczas słowo, że zrobię wszystko by były szczęśliwe i zapewnię im dobre życie i udany start. Dzieci rosły, miały swoje potrzeby a ja pracowałam zawodowo i pomagałam mamie w prowadzeniu kwiaciarni. W wolnych chwilach działałam społecznie w szkole i nie było czasu na nic innego. Potem stało się najgorsze. Po krótkiej chorobie zmarła moja mama a zaniedługo ojciec. Kiedy mój młodszy brat się rozchorował przejęłam nad nim opiekę, bo tylko ja jedna mu zostałam. To co przeżyłam było nie do opisania, bo utrata rodziców w tak krótkim czasie była dla mnie potwornie bolesna a teraz patrzyłam jak życie uchodzi z mojego brata. Nie mogłam spać, jeść, byłam na każde żądanie, aż w końcu przeniosłam się do brata, bo szpital już nie chciał go leczyć. To było potworne. Byłam jego pielęgniarką, opiekunką, kucharką i wszystko znosiłam z pokorą, choć nocą nieraz płakałam z bezsilności, gdy brat w tej chorobie potrafił dokuczyć i bywał złośliwy. Po jego śmierci byłam pod opieką psychologa i chyba tylko dlatego wyszłam z tego obłędu. Od tamtej pory zajęłam się dodatkowo pracą w hospicjum, bo doświadczyłam tego jak nieoceniona jest bezinteresowna pomoc chorym. Pracuję tam do dziś kosztem rodziny, ale nie narzekam. Dziś kiedy dzieci są już dorosłe, mają pokończone studia, tytuły, dobrą pracę to ja mogłaby, zrealizować swoje marzenie o magisterium, ale potrzeba mi czasu... Czasu na naukę, bo przez tyle lat wiele zapomniałam. Nigdy jednak nie zapomniałam jak ważna jest nauka i, że trzeba próbować spełniać swoje cele, może i mnie się w końca uda.... Szef w firmie obiecał mi awans, ale potrzebny jest papierek.... od tego dzieli mnie zaledwie jeden krok, kilka zaliczeń, obrona pracy, ot i wszystko. Myślę, że takie żelazko znacznie ułatwiłoby mi życie. :)

gollumik
22-11-2010, 15:46
Wyobrażam sobie, że używam do prasowania generator pary TEFAL, w związku z tym mam do wykorzystania trochę wolnego czasu. Najprawdopodobniej wykorzystam ten czas do tego, żeby zdobyć jeszcze więcej wolnego czasu. A oto mój diabelski plan, w jaki sposób tego dokonam. Na początku zafunduję sobie wizytę u kosmetyczki i fryzjera, piękny makijaż, manicure, nowa fryzura. Kiedy przyjdę do domu taka piękna i odmieniona, mój mąż nie będzie mógł oderwać ode mnie wzroku. Zjemy romantyczną kolację, winko, nastrojowa muzyka, świece … Jak znam mojego męża, to w końcu nie wytrzyma i zapyta, skąd taka odmiana i co to za okazja. W odpowiedzi przedstawię mu mojego nowego przyjaciela czyli generator pary TEFAL. Mój mąż zauroczony całym wieczorem z wielką uwagą wysłucha i obejrzy moją prezentację generatora pary. Co więcej, jestem przekonana, że chętnie sam spróbuje go użyć i zachwyci się łatwością oraz przyjemnością jego użytkowania. Tym właśnie sposobem przekonam moją druga połowę, żeby odtąd prasował swoje koszule i T-shirty. Być może on jako nowy fan generatora pary zaproponuje, że od czasu do czasu uprasuje również rzeczy moje i naszego synka, a ja będę mogła w tym czasie poczytać książkę :).

bercia5
23-11-2010, 19:09
Wolny czas-to marzenie każdej zalatanej Pani domu.Z takim wspaniałym pomocnikiem jak generatora pary mogłabym wreszcie zatrzymać się chociaż na krótką chwilę i odpocząć od wiecznych zmagań z górą piętrzacych się ubrań czekających na prasowanie .Gdybym miała do dyspozycji takie cud urządzenie które oszczędza czas to zorganizowałabym spotkanie z przyjaciółmi . Dlugie interesujące rozmowy o nowych książkach i filmach przy lampce dobrego wina i czekoladowym fondue a do tego dla podkreslenia klimatu muzyka ze starych winylowych plyt i nastrojowy blask świec ...Czy można lepiej wykorzystać wolny czas? Nie sądze- zazwyczaj tak wciąż pędzimy że mało pozostaje nam czasu na zwykłą rozmowę z naszymi bliskimi -a w końcu właśnie takie chwile mają ,ogromny wpływ na jakość naszego życia.

Sesil
23-11-2010, 23:35
Gdybym miała sporo wolnego czasu, którego mi brakuje poświęciłabym go tylko DLA MNIE...
Odważnie, egoistycznie i nierozsądnie to coś na co mi brakuje czasu. Za każdym razem byłoby to coś innego. Nie tylko wielkie rzeczy sprawiają, że czujemy się wyjątkowo. Każdy następny dzień niesie ze sobą coś magicznego, co chciałabym wykorzystać. Wyjazd na weekend do Paryża czy lunch z przyjaciółką jest tak samo cudowny i niesamowity. Uciekałabym z butelką wina tam gdzie mnie nikt nie znajdzie i oddawałabym się swoim pasją, których mam ogromną ilość. Począwszy od czytania kryminałów i kończąc na wspinaczce górskiej... :)
Ale co najważniejsze gdybym miała czas wyruszyłabym na poszukiwania księcia z bajki, który się zgubił i chyba jest zbyt dumny aby spytać kogoś o drogę jak do mnie trafić.
Gdybym miała czas..poszukałabym miłości, nie takiej wielkiej i głośnej ale takiej tylko dla mnie. Bo przecież każdy ma gdzieś tą swoją połowę...tylko trzeba się odnaleźć w tym ogromnym i przerażającym świecie. Poszukałabym miłości gdybym miała tylko kilka sekund szczęścia i magii:)
A tak w ogóle to lubię prasować, czuje wtedy, że monotonia i rutyna uspokaja mnie po zwariowanym i ciężkim dniu. Prasując słucham muzyki i i uspokajam wnętrze, lepsze niż joga:)

agf
24-11-2010, 20:05
Och, wiem doskonale co zrobiłabym z tym czasem! Cóż, prasowanie nie jest moim ulubionym zajęciem, a jeszcze się przyznam, że często pranie wisi na sznurku od weekendu do weekendu zanim je zdejmę, po czym na szybko poskładane ląduje w szafie. Wiem, nie jest to wzór postępowania :( W związku z tym prasuję ubrania przed samym wyjściem do pracy, a, że jestem wielkim śpiochem, staram się wykorzystać poranek na moją ulubioną wtedy czynność - sen. Gdybym więc miała podarowany ten czas, który schodzi mi na parsowaniu, z pewnością pozwoliłabym sobie jeszcze na kilkuminutową drzemkę :) I uwierzcie, że byłoby to z korzyścią dla wszystkich - w końcu wiadomo, że jak człowiek niewyspany to zły... ;)

aniasz8206
25-11-2010, 06:36
Taki generator pary to była by bajka, pomimo, że prasowanie nie jest jakimś okropnym zadaniem dla mnie to czemu nie miało by stać się przyjemnością, a tak w nawiasie, to najbardziej lubię prasować koszulę mojego męża. Wolny czas poświęciła bym sobie bo zawsze jest tak, że dla siebie przeważnie mi go braknie, najpierw są dzieciaczki, mąż dom, mnóstwo spraw do pozałatwiania, a gdzieś na szarym końcu ja i czasem wieczorem, już nie mam weny, żeby zrobić coś dla siebie nie chodzi o jakieś niestworzone rzeczy ale chociażby długa kąpiel w wanie czy poczytanie książki, takie zwykłe rzeczy, które mogą sprawić mnóstwo radości. Generator pary pewnie by to załatwił, takiego pomocnika to na pewno każda kobieta by chciała, to byłby przyjaciel, który nigdy Cię nie zawiedzie i zawsze służy swoim ramieniem, a może w tym przypadku stopą:rolleyes:

summersunset
25-11-2010, 11:32
Jak wiadomo powszechnie większość żon i matek
Nie ma przyjemnosci z prasowania gatek.
Takze i koszule ,spodnie,bluzek stosy
sprawiają ,ze zaraz mam zjeżone włosy!
Te długie godziny z żelazkiem spędzone
są niepowetowanie ,na wieki stracone :)
Gdybym tak generator pary posiadała ,
sporo wolnego czasu bym sobie poświęcała!
Przede wszystkim zakupy - od rana wymiatanie
kolejnych półek z TEALEM -(wszystkiego co jest na stanie!:P)
Parowary,szybkowary ,
w nowy zmienić garnek stary;
Kuchnię w INGENIO czas wyposażyć,
Ekspress w dostojnym miejscu postawić.
Mikser i blender,grill i wypiekacz-
wszystko pomoże mi czas oszczędzać!
Jakbym już wszystko Wam wykupiła,
to bym na ciuszki sie przerzuciła!
Mąż mógłby już wszak w kuchni królować
(a on i tak bardzo lubi gotowac:P)
Dotychczasowa domowa kura,
Mogłaby sobie po mieście hulać.
Do kosmetyczki i do fryzjera-
w myślach fryzurę juz dziś wybieram!
Także w solarium by sie przydało
przez małą chwilkę wygrzać swe ciało.
Lecz nie za długo -wszystko z umiarem!
Nie chcę mieć zmarszczek na ciele całym!:P
Zaś po powrocie - w domu wieczorem
Z dziećmi byśmy zasiedli nad jakimś utworem,
bajeczki czytali przez długie godziny,
zarezerwowane tylko dla Rodziny!

A co bardzo ważne jest moi Kochani:
MIAŁABYM CZAS JESZCZE NA ZALEGŁE BADANIA!!!
Bo wszak często o nich zapominamy,
kiedy w codzienności tak sie zatracamy!
I czasem sie własnie okazać też może,
że to własnie TEFAL ocali nam zdrowie! :D

zebrrra
25-11-2010, 12:32
Może to zabrzmi banalnie, ale chciałabym podarować ten czas mojemu mężowi. Każdą wolną chwilę poświęcam dziecku, gubiąc w mojej codzienności rolę żony. Być może mężczyźni to twardziele, ale wcale nie oznacza to, że nie potrzebują troski oraz czułości. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz zjedliśmy romantyczną kolację przy świecach i nie pamiętam nawet naszego ostatniego tańca przy muzyce nuconej cichutko do ucha. Nasze "Kocham cię" rzucane w biegu rozpływa się w wirze obowiązków i nieustannego braku czasu. To właśnie mężowi poświęciłabym czas, który mogłabym zyskać dzięki używaniu do prasowania generatora pary. Nie wiem czy zjedlibyśmy tę romantyczną kolację, ale na pewno mielibyśmy mnóstwo czasu, by po prostu być ze sobą. Tak zupełnie bez żadnego powodu wtuliłabym się w jego ramiona, by znowu poczuć, że nie jestem sama. Oboje potrzebujemy chwil tylko dla siebie.

agnieszkamen
25-11-2010, 22:41
Patrzę na niego i jestem zakochana,taki gładki,delikatny i tylko mój.Towarzyszy mi i uprzyjemnia czas kilka razy w tygodniu,delikatnie sycząc- rozgrzewa mnie i cały pokój.Trzymam na nim rękę i dozuję wybuchy pary,prowadzę po mojej bluzce...Hmmm czy ja naprawdę tak mówie o żelazku?! Tak teraz prasowanie to czysta ekstaza,która bardzo szybko sie kończy z powodu jego sprawności i perfekcyjnej szybkości.Ponieważ mam teraz więcej czasu mogę założyć sukienkę idealnie uprasowaną (pomimo że materiał gniotliwy) i wyjść odwiedzić przyjaciółkę.Ona strasznie narzeka żę czasu jej brak-więc ja otwieram torbę i dzielę się nim.Przecież nie może zostać w domu sam ....mój TEFAL.

niepytajonia
26-11-2010, 17:13
Och, gdybym wygrała cokolwiek, wtedy w końcu miałabym uprasowane ubrania :p życie studenckie nie jest lekkie, wiadomo: imprezy, kino, kluby, domówki, uczty za zdane kolokwia i „pocieszenia” za nieudane, a i nauka oczywiście! Czas wolny rozplanowany co do minuty, ciężkie jest życie studenckie. Z dala od mamusi, która zawsze dbała o schludny wizerunek córuchny, z dala od taty, który stale powtarzał: „jak moja księżniczka ślicznie wygląda”. W tym całym biegu nie chce się uprasować ubrania, które w końcu i tak szybko pognie się przy spaniu na wykładzie.. ups! Przy notowaniu! A gdyby tak wygrać.. och samo przygotowanie sprzętu byłoby niezłym popisem przed współlokatorką - wyższa kultura prasowania ;) Po za tym mogłabym w końcu zaprosić kolegę na pranie i prasowanie do siebie, a zaoszczędzony przez niego czas, mogłabym zagospodarować na małe przyjemności dla nas dwojga. Herbatka i czekoladka, miła pogawędka, a po odpowiednim czasie przynęta i wędka – na niego oczywiście! W końcu zawsze lepiej wolny czas wykorzystywać we dwoje :cool:

Meleth
26-11-2010, 17:14
Czas wolny, czas bezcenny i upływający szybko, przeznaczyłabym na pielęgnacje... MIŁOŚCI.
W Jego spojrzeniu bym się zatopiła i na nowo narodziła...
W blasku Jego uśmiechu bym się leniła...

W rytmie naszych ciągle gorących, lecz zapracowanych, serc odliczałabym sekundy szczęśliwie, wspólnie spędzonego czasu...
Opowiadałabym na ucho swoje marzenia wstydliwe...
Poiłabym się ciepłem Jego oddechu...

Trwalibyśmy. Tak po prostu i tak pięknie.
Zawieszeni w czasie i przestrzeni, otuleni ciszą, wypełnieni spokojem.

Tak też doskonale WYPRASOWAŁABYM NASZ ZWIĄZEK!

cytrynkowa
26-11-2010, 18:56
zwykły szary poranek (dzwoni telefon)

- Cześć kochana, przepraszam że tak wcześnie
- o cześć, wreszcie dzwonisz możemy poplotkować, co tam u tej Twojej sąsiadki spod czwórki
- a nic się nie dzieje,wiesz ten mąż nadal ją zdradza, widzę go często z tą młoda kochaną...
- serio, wiesz bo ta Baśka to ona normalnie oszalała punkcie tego latynosa....( po 30 minutach)
- kochana a jak Twój mąż,i te jego ważne interesy
- wiesz ma dziś kolejną, ważną rozmowę...
- to leć mu prasuj ubrania, pogadamy póżniej....................

No to teraz może kawa:
- kochanie skończyłeś się golić?, może kawy Ci zrobić?
- już kończę, kawa tak chętnie, dziękuję
- kochanie a kupiłeś wczoraj gazetę?
- tak leży na ławie

Pogrążona w lekturze ( 10 minut)

- No kochanie, łyk kawy za 5 minut muzę wyjść
- A no tak
- Wyprasowana koszula, spodnie?
- a nie już prasuje..

prasowanie (2 minuty)

- super, wszystko wyprawowane na kancik!
- będziesz się super prezentował
-wiem kochanie to wszystko dzięki generatorze pary
.............................
........................dryńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńń ńńń

- KOCHANIE!!!! WSTAWAJ MOJE UBRANIA NIE WYPRASOWANE ZARAZ MUSZĘ WYJŚĆ!!!!

Ooooo a to był taki miły sen.....

mamano
26-11-2010, 21:47
Dzisiaj znowu wypada mi prasowanie- starym, wysłużonym żelazkiem. Nazbierało się tego bardzo dużo, najgorsze są firanki i story będę musiała postać przy nich przynajmniej 3 godz. A pogoda jest dziś taka wspaniała! W sam raz na pielęgnowanie ogrodu.
W trakcie prasowania mogłam tylko wyobrazić sobie jak cudownie byłoby mieć generator pary Tefal. Kiedyś widziałam taki w telewizji i byłam nim naprawdę oczarowana- to prawdziwy super robot, pomocnik każdej Pani domu. Och! Gdybym tylko taki miała znikłyby moje problemy tj: ból nóg, pleców. A cenny czas? Miałabym go w tedy dużo i mogłabym go przeznaczyć na moje ukochane hobby jakim jest pielęgnowanie ogrodu. Od dawna już pasjonuje się roślinami i krzewami. Uwielbiam patrzeć jak rosną, a później obdarzają nas pięknymi kwiatami. Żeby były piękne potrzebują dużo miłości, przycinania, podlewania, odchwaszczania. Ale efekt jest imponujący. To wszystko zabiera dużo czasu, a mój czas jest ograniczony min: przez sterczenie godzinami przy desce do prasowania.
Generator pary byłby wybawieniem w mojej sytuacji, a czas prasowania skróciłby sie do minimum, samo prasowanie byłoby przyjemnością. Ach te marzenia warto od czasu do czasu pomarzyć. A może przy odrobinie szczęścia moje marzenia staną się rzeczywistością? Kto wie.....

emerycia
26-11-2010, 22:09
Każdy wolny czas wykorzystuję na pracę w wolontariacie. Teraz mając takie urządzenie jak generator pary z pewnością zyskałabym na czasie i więcej czasu mogłabym poświęcić pracy społecznej. Przecież są tam ludzie, którym jestem potrzebna.A może też uszczknęłabym trochę czasu dla siebie, pójście do fryzjera, kosmetyczki lub po prostu poleniuchować.