PDA

Zobacz pełną wersję : Co robic gdy on mnie zostawil?Jak zachowac sie z klasa??



Strony : [1] 2

Paulina55053
23-08-2007, 22:55
Dokladnie tydzien temu rozstalam sie z chlopakiem tzn. on mnie zostawil.Mowil ze swiata bezemnie nie widzi i traktuje powaznie a tym czasem przez 4 dni nie moglismy sie dogadac i on mnie zostawil argumentujac ze musi to przemyslec.Dzis z nim rozmawialam oczywiscie ja pierwsza sie odewzalam bo on milczal i to z mojej winy.Wiem sama przyznam ze przeginalam ale przeprosilam i chcialam wszystko naprawic.Prosilam tylko aby dal mi jedna szanse pozwolil to naprawic...Nie pozwolil.Stanowcze nie i tylko przyjazn.Czy on wroci?Jak to szybko przebolec?Pomozcie!!!

kaXka86
25-08-2007, 15:49
widze że mamy podobny problem:(( też nie chce mi dać szansy i nie wiem co mam robić ciągle myśle o nim i nie mogę się powstrzymać od napisania smsa ale on nie odpisuje

Zakochany
25-08-2007, 17:23
Dziewczyny

Chłopak też człowiek i jeżeli kocha to wróci. Jeżeli myślicie że chłopaka nie boli rozstanie to jesteście w błędzie! On też czuje cierpi cieszy się płacze tylko po prostu tego nie okazuje. Dajcie im czas do namysłu i jeżeli coś facet czuje do dziewczyny to też nie potrafi spać całe noce! Myśli tylko jak wrócić do kobiecego ciepła, marzy żeby się do niej przytulić, pocałować porozmawiać. Pamiętajcie że nikomu się tak nie ufa jak swojej dziewczynie można z nią porozmawiać o wszystkich i o wszystkim. Jeżeli uczucie jest tak silne to wrócą! A wy musicie zrozumieć swoje błędy i je naprawiać bo bez tego długo to nie potrfa.

POWODZENIA !!!!

kaXka86
25-08-2007, 20:36
Łatwo mówić trudno zrobić. jakoś mój facet nie potrafi mi ufać a najśmieszniejsze że nie wiem dlaczego nie dałam mu do tego powodów. Ale ile można czekać chciałabym się do niego przytulić i go pocałować ale on nie chce nawet ze mną porozmawiać normalnie.

wiec wytłumacz mi dlaczego tak jest?

kaXka86
26-08-2007, 15:20
a co ty Paulino próbowałaś zrobić z tą sytuacją??

Paulina55053
03-09-2007, 17:22
Odpuscilam.Rozmawialam z nim w tydzien po tym jak mnie zostawil przez telefon.Odmowil mi kategorycznie.Rozmawial ze mna bardzo ostro.mysle ze dzis napisze mu smsa zebysmy porozmawiali na spokojnie ale watpie ze to cos da

Paulina55053
03-09-2007, 17:28
Mowil ze jestem dla niego wazna ze zrobi dla mnie wszystko ze bardzo mnie kocha itp.Wkoncu zaczelam w to wiezyc.Prawie jak go poznalam skonczylam calkowicie z innym (to byl koszmarny zwiazek z ktorego nie moglam wyjsc nie potrafilam sobie z tym chlopakiem poradzic) dlatego mialam pewne uprzedzenia ale zakochalam sie zaryzykowalam a on pierwsze ostre starcie i koniec...boze jak to boli.Wiem ze bylo w tym duzo mojej wiy ale jego takze bo nie mowil ze nie chce isc tam i tu nigdy nie powiedzial stanowczo ze nie i koniec.Jestem impulsywna i czesto mowilam i dopiero myslalam.Nagle okazalo sie ze jego to bolalo bardzo itp.Przeprosilam podczas rozmowy mowilam ze sie zmienie ze zaluje i zeby pozwolil mi to naprawic ale on nie chcial o tym slyszec.czy tak wyglada prawdziwa milos?czy oby napewno mnie tak kochal?Jest mi ciagle bardzo ciezko...nie wiem jak go przekonac zeby wrocil.Nie chce sie tak narzucac i byc namolna ale ja go kocham i nie chce innego.Co robic kiedy on nie chce rozmawiac?To juzponad 3 tyg. POMÓZCIE!

Paulina55053
03-09-2007, 19:29
no i nie odpisal...zero znaku zycia...napisalam mu czy nadal zdania nie zmienili czy nie moglibysmy pogadac rzeczowo i spokojnie.milczy jak grob....Jest mi srtasznie ciezko. CO ROBIC? pOMOCY

Ankaaaa
03-09-2007, 21:39
paulinko umow sie z kims wyjdz i staraj sie nie czekac na zaden znak. czekanie dobija, sprobuj zapomniec o tym smsie- wtedy bedzie z klasa:) a jka nie- to pisz do niego non stop, az dran odpisze-wykonczysz go przynajniej tymi esami, a co tam!:) w koncu kocha-nie kocha- ale taka rzecz, jak spotkanie jest w stanie dla Ciebie zrobic, chocby z przyjazni...pozdrawiam!:)

Paulina55053
03-09-2007, 22:02
On chyba nie jest w stanie zrobic.widzialam go dzis na gadu ale odrazu wylaczylam,nie wiem czemu.ja nie chce mu sie narzucac no ale to spotkanie zeby pogadac...choc tyle moglby zrobic zwarzajac chocby na to co mi zawsze tak mowil...to chyba byly klamstwa.Staram sie o nim nie myslec to juz ponad 3 tyg przestalam plakac ale ciagle chce zeby wrocil.a jesli nie to jak tego dokonac?Wiesz jak tego dokonac?kto wie?????

Aza
04-09-2007, 00:47
Dziewczyno daj spokoj gdzie Twoja duma?Blagac faceta zeby sie odezwal/pisac do niego etcß Wiesz, kiedys mialam taka sytuacje z moim eks.Wydawalo mi sie ze go bardzo kocham i ze to najlepszy dla mnie czlowiek na swiecie. Zostawil mnie po 2.5 roku mieszkania razem na dobre i na zle. Przez smsa. Wyjechal do Anglii na 2 miesiace zeby zarobic na zycie dla nas i znalazl sobie jakas inna. Nawet mnie nie poinformowal. A ja glupia potem jak sie raz po 2 miesiacach odezwal (kochalam go wciaz, tak mi sie przynajmniej wydawalo)to myslalam ze poszedl po rozum do glowy i ze chce do mnie wrocic i zaczelam latac naokolo niego, pisac na gg czy smsy. Jak rozmawialam z moim przyjacielem na ten temat powiedzial mi tak: "gdzie twoj honor kobieto?prosisz go zeby do ciebie wrocil? takich facetow to na peczki jest a ten niewart nawet jednego twojego usmiechu. bo tego co mu dalas nie potrafil uszanowac. nie daj sie bo silna jestes, przezyjesz bez niego, i jeszcze na dobre ci wyjdzie"
Nie daj sie do ziemi przygwozdzic, to on powinien blagac Ciebie nie Ty jego!!Miej swoja godnosc.Przeprosilas, powinien dac zwiazkowi szanse jesli by mu zalezalo, a moze lubi jak Ty go blagasz i czuje sie wywyzszony?
Nie daj sie:)

Paulina55053
04-09-2007, 21:19
Dzieki za te slowa.Bylismy krotko ale ja zaryzykowalam bo myslalam ze on jest inny wczesniej bylam z facetem prawie 3 lata ale to byl toksyczny zwiazek z ktorego nie potrafilam wyjsc gdy wkoncu sie od niego uwolnilam pojawil sie on...Szanowal mnie,bylam dla niego w centrum uwagi, zawsze mial dla mnie czas,romantyczne wypady we dwoje itp.Byl taki jak chcialam a ze nie byl najprzystojniejszy wcale mi to nie przeszkadzalo. Wiem ze on jest uparty.Kiedy przyjechal zeby mi powiedziec ze to koniec...plakal jak to mowil.Nie wiem czy udawal.Drugi raz sie sparzylam.Pisalam do niego a on nic.Postanowilam tak jak napisalas nie bede sie prosic o nic bo chcialam dobrze zeby wyszlo.On bedzie studiowac i mysle ze bal sie tego ze sie bedziemy klucic i przez to zawali studia.Juz sama nie wiem ale strasznie za nim tesknie.Nie widujemy sie teraz juz wcale bo akurat tak sie teraz zlozylo.Wlasnie jest na gg jak weszlam ale swoje odrazu wylaczylam,nie chce zeby myslal ze czekam aby sie odezwal...ale czy zawsze mam wylaczac gg kiedy on jest? Dziekuje za te slowa...chyba masz racje...nie jest wart dla niego to byla gra

Aza
04-09-2007, 23:59
Wiesz moj eks jak sie spotkalismy po tej calej aferze polowe czasu przeplakal, patrzyl w podloge itd. dlatego ja pomyslalam ze moze mu zalezy i chcialam to nawrocic na dawny tor jak to bylo kiedys. No chyba facet na pokaz nie placze? (tak mi sie wydawalo) ale gdzie tam po tym spotkaniu zaraz do tamtej nowej laski pobiegl az sie kurzylo. Wiec od tego czasu jakos w meskie lzy nie wierze. Mowil ze mnie kocha, plakal, nawet mi w oczy nie spojrzal a zaraz do niej polecial. Hmm dziwny koles i tyle :)teraz to sie usmiecham bo to frajer byl i tyle, jeszcze z mojej kasy ssal 2.5 roku, bo do pracy to gdzie tam ani rusz a studia to drugi rok przez 3 lata robil :D
Nie przejmuj sie ja tez sie sparzylam wiele razy a i teraz to zbyt lekko nie jest chociaz lepiej niz kiedys.W koncu czas przyjdzie i jesli masz miec ta wielka milosc to ja bedziesz miala.Ja wiem ze ja juz nigdy nie bede blagac zadnego faceta zeby do mnie wrocil bo slowa mojego kolegi za bardzo mi zapadly w pamiec :D
Pozdrawiam

inglot2
12-09-2007, 16:58
Zależy wszystko od tego co zrobiłaś... i czy w jeszcze w tej sytuacji będziesz mogła zachowac sie z klasą....

poziomeczka0106
08-10-2007, 17:07
musze Cie zmartwic, nie ma recepty na szybkie przebolenie, tylko czas goi rany. w moim przypadku po ponad 4 i pol letnim zwiazku do dzis nie chce mi sie oddychac ani zyc a minelo juz 4 mies... najgorsze ze niewyobrazam sobie ze moge kogos poznac i od nowa wszystko ukladac za bardzo boli, kocham tego dupka ale wiem ze nie wroci ma inna mlodsza... ludze sie ale czym? miloscia ktorej nigdy tak na prawde nie bylo skoro sie skonczyla i skoro on potrafil sobie ulozyc zycie na nowo? wspolczuje Ci i tylko wypelniony dzien na maxa praca, szkola, zajecia, znajomi to pomoze Ci przetrwac i moze z czasem zapomniec. nie zabijaj klin klinem nie ran innych...

Paulina55053
08-10-2007, 17:24
Wiesz podnioslam sie z tego ale nie chce go narazie widziec bo sie boje ze to wroci...narazie nie...tylko jest problem poznalam kogos bardzo mnie szanuje i zabiega o mnie to bardzo sie szybko dzieje...mam wszystko co chce z nim tylko nie wiem czy brnac w to dalej?Kiedy nie pisze jestem zla nie wiem co z tym robic bo nie chcialabym go zranic bo nie zasluguje na to...Boje sie ze sie znowu rozczaruje i nie wiem do konca co do niego czuje bo wiedze ze on dla mnie jest w stanie wiele zrobic...co robic????POMOCY

xywa
23-10-2007, 17:52
Hej Dziewczyny!!!
ja mam podobny problem..Bylam z facetem 3 lata i rozstalismy sie 2 tygodnie temu..tzn. on mnie zostawil..Mowil, ze nadal mnie kocha i ze zawsze na swoj soposob bedzie kochal, ale nie moze juz poraz kolejny zaczynac wszystkiego od poczatku (nasz zwiazek byl burzliwy i juz raz zaczynalismy wszystko od nowa..wszytko przez moje marudzenie, jazdy itd.), ze nie ma sily i musimy sie rozstac..bardzo plakal..ale zastanowila mnie jedna rzecz..poniewaz nadal ma w centralnym miejscu pokoju postawione moje zdjecie..pytalam czemu go ne schowa, on na to ze bedzie tu tak dlugo stalo jak bedzie chcial i ze ma mu przypominac dobre chwile. Poza tym chyba z 10 razy pytal czy jesli mu sie odwidzi, to czy moze mi o tym napisac i ewentualnie wrocic...mowil, ze nie jest pewien tej swojej decyzji, ale ze nie moze teraz zaczynac jeszcze raz...Aktualnie nie mamy ze soba kontaktu..ja nie nalegam, nie pisze..dalam mu spokoj..pozwolilam odejsc, ale bardzo za nim tesknie i bardzo go kocham - wiem, ze to ten facet i nie chce nikogo innego..bylo nam ze soba dobrze..Po tej calej naszej ostatniej rozmowie nie wiem co mam myslec..Czy on wroci??? czy mam sie ludzic, ze jeszcze bedziemy razem?? dziewczyny jak myslicie??? Prosze o odpowiedz.

Pysiek16
28-10-2007, 18:49
Qurde dziewczyny co wy mówicie?? tak jak Aza powiedziała miejcie swoją godność, jak wróci to wróci a jak nie to nie. Czas zagoi rany. Na początku zapomnicie jak wyglądają jego oczy, później twarz, a na końcu zapomnicie o nim. Nie angażujcie się szybko w związki po rozstaniu, bo ludzie mogą sobie o was źle pomyśleć "że o ta to leci na wszystkich" lub możecie zranić chłopaka, bo szybko nie zapomnicie o swojej miłości. Przeczekajcie, uspokójcie się i zapomnijcie, a jak faceta widzicie na GG, to bądźcie dzielne i pokażcie, że nie zależy wam na nim i nie uciekajcie, bo to niczego nie da. Pozdrawiam

MiNiA23
01-02-2008, 10:19
Witam was kobietki :D przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi i normalnie prawie wszystko odpowiada mojej historii tylko z jednym szczegółem...też wydawało mi sie, że spotkałam mężczyznę mojego życia choć już przestałam wierzyć, że to jest możliwe...za nim go spotkałam miałam już za sobą kilka związków, które pozostawiły w mojej psychice znamiona. Twierdziłam, że już nigdy nikomu nie powierzę swojego świata, nie zaufam, nie pokocham...miałam wybudowany pogląd o facetach...że są świniami, że zależy im na jednym i zrobią wszystko by to osiągnąć...aż pewnego dnia w moim życiu pojawia sie on...przystojny, inteligenty, romantyczny, i.t.d...na początku spotykaliśmy sie jako kolega i koleżanka, dużo gadaliśmy...poznawaliśmy sie, opowiadaliśmy sobie o miłosnych doświadczeniach...(on był tylko raz prawdziwie zakochany ale ona go zdradziła i mimo wszystko nie potrafił o niej zapomnieć)...i uwierzyłam, że on jest inny...że on sie różni od tych facetów, których spotykałam do tej pory na swojej drodze...zaczęło mi na nim zależeć, on także dawał sygnały, że jest mną zainteresowany i po 5 miesiącach znajomości staliśmy sie parą...na początku zachowywałam dystans, broniłam sie przed głębszym uczuciem...aż do momentu, w którym to on mi powiedział, że mnie Kocha...coś we mnie pękło i zaczęłam czuć coś pięknego, coś czego nigdy jeszcze przedtem nie doświadczyłam...teraz już wiem, że kochałam pierwszy raz...układało nam sie super. czułam sie kochana i cały czas słyszałam zapewnienia z jego strony, że tak jest...nawet czyny o tym świadczyły...ale pewnego dnia zadzwonił do mnie mówiąc, że chce separacji, że potrzebuje czasu, bardzo mnie to roztrzęsło...i powiedziałam mu, że nie uznaje słowa separacja, że w moim słowniku go nie ma, podziękował mu za czas jaki mi poświęcił i sie rozłączyłam...po paru minutach zadzwonił...nie potrafiłam powstrzymać łez...prosił żebym nie płakała...tłumaczył, że po prostu musi pomyśleć parę spraw...(zastanowiło mnie to bardzo nad czym musi myśleć skoro super nam sie układa, skoro mnie kocha) cały czas podtrzymywałam swoje zdanie i zakończyłam rozmowę...jeszcze tego samego dnia zaczepił mnie na gg prosząc o spotkanie i rozmowę, byłam nie ugięta, nie chciałam się z nim widzieć, bo po co miał oglądać moje łzy a mi by było o wiele bardziej trudno, niż było...następnego dnia dzwonek do drzwi...otwieram a tu on...gdy już weszliśmy do mojego pokoju spytał się czy naprawdę myślałam, że może mnie tak zostawić...mówił, że przecież mnie kocha, że nigdy by tego nie zrobił...spytała więc, czemu miała służyć ta separacja...odparł, że chciał mnie sprawdzić, chciał przekonać się, jak mocne jest moje uczucie i że teraz już jest pewien...uwierzyłam w jego słowa choć zastanowiło mnie czemu ktoś kto Cię kocha w ten sposób gra na Twoich uczuciach...i znowu było cudownie jeszcze przez jakiś miesiąc...aż do następnego dziwnego zdarzenia...przyjechał do mnie tuż przed wyjazdem na działkę, był dziwny...zaczął mi zarzucać, że go oszukuje choć nie miał dowodów i sama wiem, że tego nie zrobiłam...mówił, że jego zaufanie do mnie zmalało i mam teraz szanse to naprawić przyznając się do błędu...nie zrobiłam tego bo nie miałam do czego się przyznawać...w końcu przeprosił i nagle zaczął się trząść z nerwów i powiedział mi, że wciąż nie może zapomnieć o tamtej którą kochał a ona go zdradziła...zatkało mnie nie wiedziałam co mam powiedzieć...on kontynuował, że to mu rysuje banie...że jest mu ciężko i musi sobie z tym poradzić...ja mu doradziłam żeby sie z nią spotkał bo wiedziałam, że wtedy będzie wiedziałam kogo tak naprawdę kocha...tłumaczyłam mu, że ja to zrozumiem bo zależy mi tylko na jego szczęściu...on twierdził, że tego nie zrobi, bo już raz próbował i dużo go to kosztowało...powiedział, że da sobie z tym rade wstał pocałował mnie powiedział, że kocha zebrał swoje rzeczy i wyszedł...to zdarzenie rozbiło mnie totalnie...miałam dużo czasu do rozmyślania bo na działce spędził 2 tygodnie, w końcu zdecydowałam sie na sesa w który napisałam, że ja nie potrafię żyć ze świadomością, że on będą obok mnie myśli o niej, że nie chce żyć w cieniu, i to chyba nie ma sensu skoro stracił do mnie zaufanie poprosiłam także żeby sie ze mną nie kontaktował i wykasował mój nr tela(zrobiłam to tylko dlatego by mu pomóc, by się zdecydował na skontaktowanie z nią, miałam też taką świadomość, że jeśli go puszcze wolno a on wróci to naprawdę kocha)...zadzwonił do mnie po tym sesie...mówił, że nie może beze mnie żyć i takie tam...dostałam także list od niego w którym opisywał jak bardzo mnie kocha i jak bardzo pragnie by nasze wspólne plany i marzenia sie spełniły-czytając płakałam...znowu uległam i znowu było pięknie a 2 lub 3 tygodnie przed odejściem kazał mi obiecać, że go nigdy nie zostawię i on zrobił to samo...wszystko było pięknie i cudownie...kochał mnie jeszcze 2 dni przed tym jak zdecydował się na rzucenie mnie, w tym dniu rozmawialiśmy przez telefon(to był poniedziałek)...bardzo mnie zdenerwował, więc sie rozłączyłam i wyłączyłam tela by nie powiedzieć w nerwach coś czego potem będę mogła żałować...po włączeniu tela miałam od niego 2 seski, że nie ładnie z nim postępuje i chamsko...od razu odpisałam, tłumacząc, że tak wolałam by sie nie kłócić...ale nie dostałam żadnej odpowiedzi, nie odbierał tez telefonu mimo moich błagalnych sesów...w końcu zadzwonił w sobotę, ale tylko dlatego, że wymusiłam to na nim...gadaliśmy długo, a z tej rozmowy dowiedziałam się, że już mnie nie kocha, że już od 2 miesięcy to nie jest to co na początku, choć zakochał sie we mnie od pierwszego wejrzenia ale nadal mnie bardzo lubi...nie rozumiałam jego argumentów i do tej pory nie rozumiem...może dlatego, że do końca mówił mi, że mnie kocha...najbardziej zabolał mnie to, że po tym wszystkim potraktował mnie jak śmiecia, którego tak po prostu można zgnieść i wyrzucić ze swojego życia...nawet nie miał odwagi mi powiedzieć tego w twarz tak samo jak miał odwagę okłamywać mnie, że kocha.....
minęło już ponad 2 miesiące odkąd go nie ma...przez pierwszy miesiąc było bardzo ciężko, nie jadłam, nie mogłam spać, bolało oddychanie, czasami zdarzało się, że na środku ulicy osuwałam sie na kolana bo nie mogłam nabrać powietrza...łzy same płynęły i to uczucie beznadziejności, pytania w czym jestem nie zbyt dobra dla niego...każdy sygnał mojego tela dawał nadzieje, że to on...że zatęsknił...chciałam mu napisać seska takiego przyjacielskiego ale powstrzymywałam się...2 razy dzwonił do mnie by spytać sie co tam u mnie...każda rozmowę analizowałam...ostatnia była dosyć dziwna...spytał sie czy ktoś się obok mnie kręci...powiedziałam prawdę (w ów czas interesował się mną taki jeden ale wiedziałam, że nic z tego nie będzie, spotykałam się z nim dla zabicia czasu i podbudowania własnej samooceny)zaczął się wypytywać o niego jak ma na imię, ile ma lat co robi w życiu...a następnie on powiedział, że kilka dni temu wyhaczyła go taka jedna, podobna z wyglądu i zachowania do tamtej o której nie mógł zapomnieć, ale stwierdził, że chyba nic z tego nie będzie bo gadka im sie nie klei i jest tylko w weekendy bo studiuje w innym mieście...potem zaczął mi wmawiać, że podobam sie facetom i do końca rozmowy nazywał mnie piękną...przyznał się także, że od tamtej pory pije i prosił mnie o poradę dotyczącą tego co ma zrobić by nie pić... pożegnaliśmy się uprzejmie, życzyłam mu powodzenia i duuuużo miłości i on mi również...przez cały czas trwania rozmowy nie dałam po sobie poznać, że jest mi ciężko, miałam dosyć zadowolony głos i nawet, żartowałam...do tej pory nie rozkminiłam o co mu chodziło podczas tej pogawędki ale nie chce sie już zastanawiać...
Teraz jest mi trochę łatwiej, choć przychodzą takie chwilę, że znowu płaczę, znowu wspominam...podniosłam się, choć wiem, że nie do końca, dzięki temu, że zdałam sobie sprawę jakim on jest człowiekiem skoro w ten sposób potraktował drugą osobę...poza tym tuż po zerwaniu pojawiło sie w moim życiu dwóch facetów...choć ich nie szukałam...obaj zadeklarowali mi miłość...nie jestem z żadnym z nich bo nie potrafię zaufać, oddać swojego świata, nie wierzę w miłość...nie chce też próbować pomimo tego, że znają cała sytuacje i wiedzą, że może nie wyjść a proszą o szansę...ale ja nie chce by ktoś sie przeze mnie poczuł tak jak ja się czułam przez eksa...wiem także, że z jednym z nich nie ma szans na związek...z drugi natomiast czemu nie ale nie teraz muszę do końca zaleczyć ranę...obiecałam mu, że gdy tylko otworzę się ponownie na mężczyzn dam mu znać :D
Wiem, że do końca życia, mimo wszystkiego co sie wydarzyło, skrawek mojego serducha będzie należał do niego, bo tak kocha sie tylko raz...ale idę dalej przez życie bo wierze, że gdzieś tam czeka na mnie ktoś dla kogo będę całym życiem, ktoś kto będzie mnie kochać bezgranicznie bo każdy na to zasługuje....Więc proszę nie smutajcie się, wiedzcie, że nie jesteście same i jeżeli coś takiego was spotkało to oznacza, że on nie jest was wart, a doceni to co stracił kiedyś na pewno, gdy to do niego powróci i los mu sie tym samym odpłaci, wtedy pożałuje ale będzie już za późno...I pamiętajcie, by być twardymi, by cierpieć "wdziękiem damy wielkiej" z ambicją i honorem, nie błaźnić sie i nie narzucać...by mu pokazać, że potraficie żyć bez niego...teraz macie dużo czasu dla siebie, więc relaksujcie się z przyjaciółmi, wizyta u kosmetyczki, nowa fryzurka, dbajcie o siebie...życzę powodzonka... dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca mojego eseju :D :D :D jeżeli chcecie to komentujcie, piszcie co uważacie na ten temat, wszystkie opinie mile widziane...pozdrawiam i buziam :)

dunia87
27-02-2008, 16:58
Daj mu czas nie odyzywaj sie do niego jezeli Cie kocha poczuje teksknote i wroci...

viki82
27-02-2008, 17:38
Daj mu czas nie odyzywaj sie do niego jezeli Cie kocha poczuje teksknote i wroci...
Nieprawda. To wcale nie jest najlepsza metoda. Moze dla wiekszosci tak ale nie dla wszystkich. Czesto jest tak ze facet jest albo zbut upary albo zbyt dumy zeby wrocic i brak zainteresowania ze strony kobiety dla niego znaczy, ze jej przestalo zalezec. Jesli to babka jest winna to nie ma co zgrywac ksiezniczki i kogos unikac....No ale oczywiscie to zalezy od charakteru tego faceta i o to co tak naprawde spowodowalo rozpad zwiazku- a w takim przypadku to najczesciej sa klotnie i narzekania kobiet. Facet zaczyna czuc ze nie da rady, ze cokolwiek bedzie robil bedzie zle i co najwazniejsze- jemu sie wydaje ze sie stara a kobieta mowi ze nic nie robi. Wiec on stwierdza ze sie nigdy nie dogadaja, ze ona potrzebuje kogos innego i postawia dla wlasnego spokoju i dla dobra (jak sie jemu wydaje) tej dziewczyny sie rozstac. I jesli jest uparty to nie wroci.....Nawet jesli kocha....

mel
03-03-2008, 22:43
Jak kocha to będzie chciał wrócić.
Narazie proponuje dać chłopakowi spokój. Nie dzwonić, nie pisać, nie zagadywać na siłę. Nie błagać żeby wrócił. Nie robić awantur i nie unikać na siłę. Nie robić żadnych dziwnych rzeczy, które dziewczyny często robią po rozstaniu.
Jak przeboleć? NA to tylko czas pomaga. Może trochę łez jeszcze i wsparcia od przyjaciół. I dobrze sobie wyszukać jakieś fajne zajęcie, żeby nie myśleć cały czas o tej sytuacji.

wiolunia_82
09-03-2008, 15:34
Wiecie co ciężka sytuacja-nie wiem jakbym się w niej zachowała!!!

zawsze_Gosiaczek
17-03-2008, 23:51
Ja mialam podobną sytuację, co Minia23...facet zostawil mnie po ponad roku, tez zaczynając gadką, ze może powinniśmy odpocząć...Jego zachowanie bylo o tyle zalosne, ze zrobil to jako riposta na moje pytania dlaczego nie odbiera telefonow, nie oddzwania (wg niego "bo przeciez po co mial to robic, skoro widzimy sie prawie codziennie i zawsze mozna potem na gg odpisac...") - jakby potrzebował pretekstu zeby odejsc. Co wiecej, znów podobnie jeszcze pare dni przed rozstaniem twierdzil, ze mnie nie chce zostawiac. W dniu kiedy to sie jednak stało, przyznal sie ze tak od ponad 3 miesiecy nie czul do mnie pociagu...ze moze pol roku temu byl zakochany a teraz to juz nie...
poczulam sie strasznie upokorzona...caly czas pytalam, dbalam o to, zeby bylo miedzy nami dobrze...a on nic, na dowidzenia za to zebralo mu sie takie cos...
poczatkowo czulam ulge ze to juz koniec, bo juz tydzien przed rozstaniem az do ostatnigo tygodnia, mialam silne nerwobole, czeste wymioty, placze - koszmar.
A teraz nie wiem co myslec...z jednej strony mysle sobie, to nie byl ten, z drugiej odczuwam coraz wieksza pustke...mam ogromne rozterki. mimo wszystko nie odzywam sie...nie po tym co mi powiedzial...
A co wy o tym myslicie??? z gory dziex za rady. pzdr.

viki82
18-03-2008, 09:30
Gosiaczek w takiej sytuacji to sobie daruj jednak. Jak facet nie ma ochoty chocby na kontakt z Toba... Zobacz ze wiekszosc kobitek tutaj pisze ze facet dzwoni, przyjezdza, pisze... Nawet jak jest zly i chocby mial cos niemilego napisac to jednak chce kontaktu. Czasem zeby pokazac ze jest uparty probuje milczec ale napewno nie w sytuacji gdy jestescie razem i niby wszystko jest OK. To nie wyglada na jakas wielka milosc, albo zeby przezywal jakies wewnetrzne walki, tylko po prostu stalas sie dla niego obojetna. Co innego jak facet ci nagle cos takiego oswiadcza, a co innego jak to ju trwa. Przez te 3 miesiace o ktorych on mowil, nic nie zauwazylas??

kaXka86
18-03-2008, 09:45
hej Paulinko ja powiem ci ze udało mi się z ty chłopakiem jesteśmy razem dal mi szanse powiedział mi że nigdy nie przestał mnie kochać:) a tobie tez sie pwenie uda:)

zawsze_Gosiaczek
18-03-2008, 15:02
Właśnie nie...wtedy wyjechaliśmy razem na narty, super bylo, obchodzilimsy moje urodziny, tez bez zarzutu, nawet walentyki byly mega udane...A jesli czulam ze cos moze byc nie tak, pytalam, zaprzeczal; mowil ze wszystko w porzadku, ze mnie kocha... Dlatego jego zachowanie doprowadzilo mnie do wraku, raz to, ze po zwroceniu mu uwagi, na nieustannie nieodbierane ode mnie telefony,zaproponowal odpoczynek ( tak jakby potrzebowal jakiegos pretekstu zeby to powiedziec), po czym sie z tego wycofywal; drugi raz za to, ze przez ten tydzien przed rozstaniem wodzil mnie od sciany do sciany: raz mowil, ze nie chce mnie zostawiac, mielismy sie zobaczyc, nie przyszedl, potem znowu sie odzywal jakby nigdy nic "co slychac.."az w koncu sie spotkalimy i oznajmil ze przyszedl sie pozegnac. Od wtedy nie odzywalam sie, bo po pierwsze naprawde musialam od tego odpoczac, a po drugie, po takim wyznaniu naprawde nie wiem co bym mogla powiedziec...

zawsze_Gosiaczek
21-03-2008, 18:30
A teraz odzywa sie i sle mi zyczenia z okazji Świąt...nic juz nie rozumiemm:(

zawsze_Gosiaczek
21-03-2008, 18:38
i nie wiem co w tej sytuacji robic...help;( Myślicie że moja sytuacja jest juz beznadziejna???

kasia102
26-03-2008, 14:14
ja bym nic nie robila na Waszym miejscu. Wczoraj tez rozstalam sie z chlopakiem. On mnie zostawil. Powiedzial, ze sie wypalil, ze nie wie czego chce, ze sie pogubil. Pomimo , ze deklarowal, ze lepszej kobiety nie mogl znalezc, ze kocha itd. Wiadomo ,jest mi przykro, smutno, ale przemyslalam sobie, ze jezeli on mnie zostawil, to ja nie bede prosila o to, zeby zostal, zeby przemysliwal. Sam zdecydowal, nie zdecydowalismy o tym razem(nie dal mi okazji). Tylko on sam postanowil. Wczoraj spakowal sie i poszedl. Stwierdzil tez, po moim pytaniu czego oczekiwal od zwiazku. On na to ze jakiegos WOW (po ponad roku bycia razem). Facet ma 30 lat, ma dziecko i rozwod na karku. A on poszukuje w zwiazku WOW!! Az mnie w siedzenie wtopilo. Coz za elokwentny powod, wymyslny wrecz. Eh:( I tak po wielu przemysleniach, stwierdzilam, ze jednak nie gralo cos u nas. to ja zaakceptowalam, ze jest rozwodnikiem z dzieckiem. Mieszka w moim mieszkaniu, nie majac grosza przy duszy. Zawsze rozmawilismy, ze teraz finansowo jest zle, ale damy rade. Nigdy nie dawalam mu odczuc, ze mi przeszkadza, ze czasami nie ma kasy.Caly czas zmieniajac prace, nie byl zdecydowany, co chce robic w zyciu. To ja glownie zabiegalam o jego wzgledy. caly czas usprawiedliwialam jego zachowanie, ze nie bral mnie za reke, rzadko calowal, przytulal, nie zapraszal nigdzie. Te oschlosc ( nie zawsze tak bylo, czasami jak mial dobre dni to czulam, ze mu zalezy, ze kocha) zrzucalam na jego rozwod i zle przezycia. ale ile moge go usprawiedliwiac?? po rozowdzie jest ok 6 lat. Ponad rok jest ze mna, to ile czasu moglam go usprawiedliwiac. i czuc sie niepewna uczuc. Ile mozna czekac. wiele rozumialam, szanowalam jego postepowanie. Ale nie mogalam siedziec cicho. Musialam mowic czego barkuje mi w zwiazku. obydwoje chcielismy rozmawiac i przyznawal mi racje, ale coz. Wczoraj stwierdzil ze sie wypalil i nie wie czego chce, pogubil sie. Nie chce mnie krzywdzic swoja osoba. Zostawil klucze i wyszedl. mam swoj honor,i nie bede o niego wiecej zabiegac. Staralam sie przez rok, a on nawet nie umial ze mna porzadnie porozmawiac. Kilka zdan i koniec. Eh, trzeba sie otrzepac i isc dalej. Ciezko, ale tak bywa, ze raz sie czlowiek smieje, raz placze. Wierze wam dziewczyny, ze ciezko, ale trzeba zagluszyc umysl, nie wspominac tych dobrych dni. Zacisnac zęby i isc dalej. Ja wierze, ze bede kiedys szczesliwa. Wierzylam, ze z nim, ale trudno...trzymajcie sie

viki82
26-03-2008, 14:46
gosiaczek mysle ze zyczenia sle z grzecznosci raczej. pewnie by ci teraz powiedzial ze jestes wartosciowa kobieta ale....
albo zdobadz sie na szczera rozmowe dlaczego tak sie stalo albo daj sobie spokoj, nie rob sobie nadzieji bo bedziesz cierpiec. Jesli bedzie chcial wrocic to podejrzewam ze inaczej ci to zakomunikuje niz Wesolych Swiat.

zawsze_Gosiaczek
26-03-2008, 18:00
Hmmm...mija kolejny tydzień bez niego...to, o czym najbardziej mysle, to są te "magiczne" 3 miesiące, o których mi powiedział - 3 miesiące, które zdarzyłam że tak go ujmę "przeanalizować na wszystkie strony". Nasuwa mi sie wręcz myśl, że on musi mieć jakieś rozdwojenie jaźni nie wiem...tyle pięknych rzeczy wtedy razem przeżyliśmy, jego zachowania wydawały się motywowane, czystym, intuicyjnym uczuciem...W momecie kiedy zdaje już sobie sprawę, że nie było to szczere, sądzę, że albo byliśmy skrajnie niedobrani (zupelnie inna wrażliwość), albo rzeczywiście trafiłam na faceta, który ma "swój świat i swoje kolcki" - a to ciężko pojąć.
Narasta we mnie w tym momencie niechęć, niechęć do podejmowania jednak jakichkolwiek działań. Zaczynam na to patrzeć w ten sposób, że jeśli teraz, kiedy na dobra sprawe, nie byliśmy w pełni od siebie zależni (nie mieszkliśmy razem, nie utrzymywaliśmy sie razem etc.) on sprawił mi taki kwiatek, na dowidzenia zwierzył sie z wątpliwości, i rzeczy które go drażniły, a które mi by na myśl nigdy nie przyszly, ze moga go zranic, to utrzymanie tego groziłoby wejściem w poważny związek z totalnie nieodpowiedzilanym, niepowaznym mężczyzną. może wręcz lepiej, że nie doszliśmy dalej? Przecież w tamtym momencie stanął mi przed oczami zupełnie inny facet...o którego istnieniu nie mialam pojęcia...A przecież dałam z siebie wszystko, żeby sie wzajemnie poznać..
I nie wiem, czy to jest egocentryczne stwierdzenie, ale jego zachowanie uznaje za chamskie w 100 %...nie fair. Ktos wpuszcza go do swego swiata, na maxa - mowi mu o tym, po to zeby na koniec sie dowiedziec, ze ja o jego wlasnym nie mialam pojęcia...
grzeczności świąteczne w tym momencie nic nie zatuszują...


A Ciebie Kasiu102, to w ogole podziwiam, ze weszłas w zwiazek z facetem po takich przejsciach...ja nie wiem czy bym miala odwagę..w koncu musiałas stawicz czoła wielu przeciwnościom. jestes pewna ze nie chcesz o to walczyc? na pewno duzo wlozylas z siebie zeby te znajomosc utrzymac.
No chyba ze facet jest tak zdecydowany, ze nie ma opcji zeby go do czegos przekonac...

kasia102
27-03-2008, 09:51
Witaj Gosiaczek,
Mialam odwage cholerna, wiele rozmow toczylismy na ten temat. On zawsze mi powtarzal, ze takich kobiet jak ja jest jedna na milion. Ze nie kazda jest na tyle odwazna itd.Bo taka jest prawda, nie latwo byc z facet, ktory ma dziecko, mial juz zone. Wiele wyrzeczen kosztuje i cierpliwosci. Podchodzilam do niego bardzo ostroznie, zreszta on tez. Nie chcialam sie za szybko angazowac, ale czas spedzony razem robi swoje. Zaangazowalam sie na maksa, za duzo bylo z jego strony zapewnien. Uwazalam go za osobe odpowiedzialna, dorosla emocjonalnie. jakze sie mylilam. Wiesz walczyc o te milosc, juz nie chce. walczylam przez caly czas bycia razem. tak jak napisalas wiele wlozylam z siebie, on niestety nie. On zdecydowal, a jest czlowiekiem bardzo upartym. Mam swoj honor i nie bede sie ponizala. Wierze w czas, ktory jest najlepszym lekarstwem. To ja jestem na wygranej pozycji, nie on. On niesie ze soba bagaz, zrozumialam, ze nie umie byc odpowiedzialny za druga osobe. Jezeli kwituje nasz zwiazek tylko dwoma zdaniami, ze sie wypalil, nie wie czego chce, i oczekiwal wiekszego WOW. Nie mial odwagi powiedziec mi co czuje, spojzec mi w oczy i porozmawiac. Mowi sie trudno, ja swoje zrobilam co moglam. Nie bede prosila kogos o milosc, bo to by nie byla milosc, tylko litosc. A ja nie potrzebuje litosci. Znam swoja wartosc. Jest smutno cholernie, zreszta sama wiesz. Chcialabym odlozyc mozg na polke, zeby nie myslec, choler i sie nie da:) trzymaj sie, trzeba zakrzyczec mysli, ale pisz tutaj. Bo jestem ciekawa jak tam Ci idzie. Papa

zawsze_Gosiaczek
27-03-2008, 18:23
Dziex;) U mnie bez większych zmian...hustawki nastrojów..Ty też pisz, bo to co czytam podnosi mnie na duchu i pozwala zagłuszać myśli... które czasami nadal krzycza, ze powinnam walczyc...ze moze jednak sie do tego wszystkiego przyczynilam, ze moze bylam za duma tu i tam...np. że gdybym po tym jak zapomnial o waznym dla mnie spotkaniu jednak odebrala telefon, albo gdybym potem jak sie na gg niesmialo odzywal byla milsza...to moze by sie to wszystko dalo naprawic , I z dnia na dzien kusi mnie zeby zadzwonic i chociaz sucho zapytac "co u Ciebie". nadal nie moge uwierzyc, ze koles ktory jeszcze na Gwiazdke, kupowal mi prezent na ktory sama bym skladala nie wiem ile..., ktory zaraz potem zabiera mnie w gory, sprawia mi super urodziny i walentynki, i w ogole ktory ponad rok jest stale przy mnie..nagle...mowi, ze to wszystko nie bylo szczere... tym bardziej to bylo dla mnie szokiem, bo mimo ze ma 27 lat nie pracuje, tylko czasami dorabia, i ma na karku 2 prace mgr, jedna zalegla i jedna ma teraz (w czerwcu) niby obronic..(ten miesiac temu wybral temat wiec raczej sie nie wyrobi..ale mniejsza o to), na dodatek nie mieszka na swoim... Stad sadzilam ze jak juz cos robi i wydaje pieniadze, poswieca czas, to musi to byc szczere...czy w ogole jest mozliwe, ze caly czas widze w nim faceta ktorym chcialabym zeby byl...?

kasia102
28-03-2008, 11:34
wiesz im dluzej o tym mysle, to wydaje mi sie, ze nasi ex panowie przestraszyli sie. Tak jak piszesz, Twoj ma dwie prace mgr, nie ma mieszkania i facet sie pogubil. Ma dziewczyne, ale nie wie co dalej. Nie ma pracy, i do to przeraza. Nie umieja sobie radzic jak maja wiele spraw na glowie. I tak samo z moim ex. Ma dziecko, nie ma mieszkania, zaczal dopiero powazniejsza prace. Zamotal sie totalnie. My kobiety jak mamy problemy, ze wszystkim i tak sie uporamy. oni nie!!! Nie obwiniaj sie, ze nie odebralas tel. czy cus. nie dzwon, jak bedzie chcial z Toba porozmawiac to sam bedzie dzwonil, az do skutku. Nie zastanawiaj sie, ze cos moglas lepiej zrobic,czy powiedziec. Jezeli jestesmy w zwiazku mamy prawo wyrazac swoje emocje. kazdy ma wady, ja , Ty, oni. Milosc polega na szacunku i kochaniu pomimo wszystko( czy jestem zla, mam dola, czy, ze dzisiaj jestem uszczypliwa). Polega na odpowiedzialnosci za druga osobe, jak i za siebie. Eh, naprawde staraj sie siebie w jakis sposob afirmowac, ze to on stracil, a nie TY.
Mnie dobilo (tu sie powtorze), ze szuka wiekszego WOW i sobie poszedl. Ludzie, tak sie czlowiek normalny nie rozstaje. szok!!! e tam, jego zapewnienia, ze lepszej kobiety nie mogl miec, ze takiej szukal, jest mu dobrze. Skwitowal w dwoch zdaniach, nie mial jaj, zeby usiasvc i porozmawiac ze mna dluzej. szkoda slow. Trzymaj sie i nie dawaj

zawsze_Gosiaczek
28-03-2008, 14:01
Faktycznie, jak myśle sobie, że ten Twoj ex miał taki bagaż doświadczeń, zapewne młody też nie był, generalnie znajdował się na innym etapie życia niż beztroski studnet a oczekiwał właśnie takiego czegoś jakby miał pare ładnych latek mniej...M a s a k r a. czyli zwiazek czytał jako jakis ciag irracjonalnych uniesien milosnych, wzruszen ? przygod? o jaaaa....przykre. W takich chwilach to chyba tylko dziekowac, ze to sie skonczylo, niz gdyby moglo dojsc do nie wiadomo czego.
A tak ogolnie, to powiem Ci,że takie pisanie o tym co sie stało i u Ciebie i u mnie pomaga;) Tzn. dopiero teraz jak czytam kolejne posty widze jak idealizowalam goscia...jak nie dostrzegalam jego podstawowych brakow...np. zawsze lubilam otaczac sie konkretnymi ludzmi, ktorzy mniej lub bardziej ale kieruja swoim losem, maja cele i ambicje, choby najmniejsze ale maja. A Tom...chyba nie trzeba przekonywac ze 27latek z n i c z y m ich po prostu nie miał (jak sie 2 lata temu poznalismy) i nadal nie ma...A to nie wynika z jakiego jednego zdarzenia tylko calej jego konstrukcji...
Niedawno bliska osoba powiedziała mi, że jeszcze bedę mu dziękowac...i to chyba nas obu dotyczy;)
ale powiedz co z Tobą teraz? Mowilas ze sie spakowal, wyprowadzil, czy tak?odzywa sie w ogole? i co teraz zamierzasz?

kasia102
28-03-2008, 15:29
Facet ma 30 lat,ktory jak sie okazalo poszukjue nadal WOW (teraz wsrod moich znajomych, jest to najlepszy zart miesiaca:)) Nie zrozumiem tego (i nadal nie moge uwierzyc), bo chcial miec kobiete, dom, ustabilizowac sie. A on mi wypala, ze WOW mu brakuje. Masz racje chyba zrobili nam przysluge, ze nas zostawili i juz nie zawracaja glowy. Bo co by bylo, jakbysmy zabrneli dalej (nie wiem malżenstwo/dziecko/zobowiazania finansowe), i tez by mi powiedzial, ze WOW nie ma (matko smiac mi sie chce jak to powtarzam:)) ah nie chce go tutaj oczerniac, bo i tak uwazam, ze dobry chlop z niego, tylko jak dziecinnie sie zachowal.W zyciu bym sie po nim tego nie spodziewala.
najwazniejsze, ze przy naszym rozstaniu moglam mu powiedziec "pakuj sie".(chociaz tu jestem na wygranej pozycji:)) Ha! smieszna jest jeszcze jedna rzecz, na pytanie moje, po co mi mowil, ze mnie kocha, snul ze mna plany itd. Mowie mu, ze mnie oszukal, on na to, ze to jest prawda, tak czuje, ale WOW nie ma. No badz tu Panie madry. Szok!!! Eh szkoda slow.
A ja nic, wczoraj wieczorem mnie oswiecilo. Ze to on stracil i tyle. Nie to nie. I dzisiaj jak reka odjal, wszytsko wrocilo do normalnosci. Smieje sie, pracuje i sobie zyje tak jak bylo wczesniej. Spotykam sie ze znajomymi, slonce swieci i jest dobrze. Od piatku nic nie jadalam( bo juz w piatek mi obwiescil, ze musi przemyslec, a we wtorek sie dopiero odezwal i wyprowadzil), dopiero dzisiaj mi apetyt wrocil. I po co mi to bylo, dla chlopa???? E tam, trzeba sie cieszyc co sie ma. Teraz juz sie do mnie nie odzywa i dobrze, trzeba zapomniec. Mozliwe, ze dzisiaj sie z nim spotkam, bo niestety, ale mieszkajac ze mna ostatnie rachunki ja zaplacilam ( zaczynal prace i nie mial kasy), wiec we wtorek powiedzialam panu, zeby poczul sie odpowiedzialny chociaz za to i zlozyl sie na polowe rachunkow. No zobaczymy czy ma na tyle honoru. Ale jak sie nie odezwie, to juz ewidentnie stwierdze, ze facet byl nie dla mnie. Ty sie nie przejmuj, i nie wspominaj dobrych chwil. Zobaczysz, ze bedziemy szczesliwe. Ze znajdziemy facetow, ktorzy zaakceptuja nas takie jakie jestesmy z usmiechem/ ze smutkiem/z problemami itd. papa

osiemm
28-03-2008, 21:51
Kasiu masz rację! Jego strata.
Aczkolwiek dobrze, że wiosna idzie (:
(byle nie wpadać zbyt często na zakochane pary:p)

zawsze_Gosiaczek
30-03-2008, 11:52
Przypomnialaś mi Kasia, ze ja tez musze sie o pare moich rzeczy od niego upomniec...jakies ciuchy, ksiazki, ktore u niego zostaly. Brrr...

w ogole dowiedzialam sie wczoraj, ze moj ex zapytany przez naszego wspolnego kumpla, o co poszlo, powiedzial, ze ..."z*****ałam go że był źle ubrany jak do teatru poszliśmy". Wypowiedź mówi sama za siebie...dno.

kasia102
31-03-2008, 12:45
i jak tam sie trzymasz??Ja wczoraj peklam. Siedzialam w chacie, jakas durna/smutna piosenka leciala i sie poryczalam jak bobr (pierwszy raz). A myslalam, ze ja taka twarda baba. Hehe, gówno, dupa. Serce nie sluga i pobolec musi. Eh.
Wyobraz sobie, ze pan sie nie odezwal. Mial dac znac w piatek i cisza. Eh, raz powiedzialam, i to jego sprawa co z tym fantem zrobie. E tam.
napisz co u Ciebie papa

maXaXhiszpanka
31-03-2008, 15:39
Przede wszystkim nie rozpaczać!!!

kasia102
31-03-2008, 17:19
gratuluje swietnej porady!!!! nie wpadłabym na to dzieki!!!

zawsze_Gosiaczek
31-03-2008, 19:15
Ja pomału wracam do siebie. Wczoraj musialam do niego zadzownic, zeby sie o moje rzeczy upomniec. Powiedzialam ze moze przyjechac i je podwiezc albo poczta przeslac.Mi to obojętne. Powiedzial ze przywizie...zobaczymy.

Ja juz etap placzu przeszlam. Teraz jest mi troche smetnie, tak zwyczajnie. Mega przykro zrobilo mi sie jak sie dowiedzialam o tym, jak go niby wielce z*****alam za ubior do teatru i ze takie brudy wyciaga przed swoimi znajomymi...Bo to, chyba nie jest w porzadku, nie?

To najbardziej boli, ze ktos, kogo mialas tak blisko, okazuje sie zupelnie inny...

kasia102
01-04-2008, 08:55
Ha! Wczoraj do mnie przyszedl,aby dac mi kase za czynsz. Zapytalam sie czy wejdzie czy cos. O ludzie takiego zdenerwowania i zazenowania u chlopa nigdy nie widzialam. Powiedzial,ze wrocil dopiero z pracy i musi leciec. Uciekl tak jak strus pedziwiatr, szok!!! az kurzylo sie, nie mial odwagi na mnie spojzec. Napisalam mu smsa, ze chcialam mu reszte rzeczy oddac. Nie odpisal. A w dupie z nim!!! szok jak malolat sie zachowuje!!!

zawsze_Gosiaczek
02-04-2008, 18:03
Nie pierwszy i nie ostatni tak laski traktuje. ja sie pomalu godze z tym co sie stalo. ide na przod, ale spokojnie. czekam tylko az on przyjdzie i odda moje rzeczy...

Bierdronka
03-04-2008, 11:37
witam...
mam troche staroswieckie poglady...moim zdaniem..powinnas uniesc sie duma i pokazac mu co stracil... jestem tego dowodem..nie pokazuj mu,ze rozpaczasz po rozstaniu, ale nie mowie tez,ze masz zaliczyc kazda impreze w miescie...i robic z siebie latawice, ale uniesc sie honorem i olac faceta...jezeli naprawde mu zalezy to napisze, zadzwoni, ale jezeli nie odezwie sie to odpusc...i w zadnym wypadku nie kontaktuj sie pierwsza...wiem,ze bedzie ci z tym ciezko, ale uwierz mi rezultaty sa powalajace...sama tak mialami facet do dzis zaluje,ze mnie zostawil...przez 4 lata pisze i mowi,ze mnie kocha, a ja mam z tego satyswakcje.mial kilka dziewczyn po mnie,ale z zadna z nich mu sie nie udalo,bo jak stwierdzil, kazda porownywal do mnie...i jestem tego pewna, bo nie raz spotkalam sie z jego bylymi, ktore byly na mnie o to wsciekle...nie pisze tego,zeby pokazac ci jaka tpo ja nie jestem,ale po to, aby udowodnic ci, ze facet to proste stworzenie...konstrukcja cepa:).. musisz byc niedostepna w jakims malym %, zeby mogl cie zdobywac kazdego dnia...wtedy bedziesz miala pewnosc,ze faect sie toba nie znudzi,ale nie mozesz tez przegiac w duga strone...pamietaj umiar jest najwazniejszy!!!! powodzienia....i pamietaj...silna wola:) pozdrawiam

kasia102
03-04-2008, 12:01
ja tam nie rozpaczam, smutno bo smutno. a smsa mu napisalam, gdzyz dokumenty zostawil u mnie w domu. Nie wyrzuce na smieci, nie jestem swinia.
Nie odzywam sie w ogole. Tak jak pisalam wczesniej nic na sile, nie to nie.

ehhhhh
03-04-2008, 12:33
ja byłam z moim chłopakiem przez 5 lat. Zawsze mówił jak mocno mnie kocha i wiele razy to udowadniał ... Ostatnio zaczynało się psuć, zawsze byłam wymagająca, i często nie chciałam pokazywać swoich uczuć, w wakacje mieliśmy przerwę bo ja tego chciałam, choć starałam się być uczciwa i szczera. doszłam do wniosku ze chce byc z nim. wrocilismy do siebie, ale ciagle bylo niedokonca dobrze, ja ogolnie zawsze bylam pewna siebie i nie sadzilam ze moze mnie zostawic, choc delikatnie mówił że jest pewny i nie wie co robic ja to w jakis sposób zbagatelizowałam. dowiedzialam sie ze pisze bardzo duzo meili z dziewczyna, ktora poznał przez przypadek, prosilam zeby jakos to rozwiazal, że jestem zazdrosna, pokazal mi te meile i ewidentnie dziewczyna w jakiś sposób zaczynała się zadurzac, oczywiscie pozniej wyszlo, ze myslala, ze juz ze mna sie nie spotyka i pisywała do niego czulej. było mi bardzo przykro, ale on nie chcial tego
skończyć, choć powtarzał mi że nie jest to dla niego ważne i to nie jest przyczyną jego rozterek. prosiłam zeby chociaz dla mojego spokoju zmienił swoje postepowanie, a pozniej powiedzialam, zeby wybral moj spokoj czy pisanie z nia. niestety wybral pisanie do niej i rozstanie ze mna ... mowi mi ze potrzebuje czasu ... i ze chce znow poczuc to uczucie ja cierpie bardzo i nie wiem jak powinnam postępować, bo rozmowy niestety nie pomagaja chyba powinnam przestać się odzywać tylko jak to wytrzymać i móc funkcjonować normalnie?

Justaa
04-04-2008, 20:51
czesc dziewczyny! Jak to wszystko czytam to naprawde mozna sie pogubic w milosci i zastanawiac sie czy istnieje jeszcze prawdziwa milosc, taka na dobre i zle, na ktora zawsze mozna liczyc i wierzyc, ze facet nigdy cie nie zostawi albo nie zdradzi. Myslalam ze bylam kiedys zakochana ale dopiero kiedy poznalam Go spotkalam sie z prawdziwym uczuciem. Jestem z nim 1,5 roku. Jak jest wszystko w porzadku to moje zycie jest najwspanialsze na swiecie, jest dla mnie najlepszy na swiecie i mam wrazenie ze spotyka mnie naprawde cos niesamowitego i niepowtarzalnego, ale gdy jest juz cos nie tak, zaczynamy sie klocic to moj chlopak staje sie zupelnie kims innym. Jest dla mnie bardzo ale to bardzo niemily i nieprzyjemny, wrecz chamski, traktuje mnie jak smiecia a ja przez to placze, ale na niego to i tak nie dziala, a ja nie potrafie sie powstrzymac. Poklocilismy sie w srode i znowu sytuacja sie powtarza, ale tym razem jest jeszcze gorzej. Wydaje mi sie, ze on mysli o rozstaniu chociaz przyznam sie, ze ja o tym tez mysle bo popadam w jakis obled, trace pewnosc siebie slyszac ze jestem glupia i ze potrafie tylko plakac. Czasami mam takie mysli ze jestem beznadziejna i nie nadaje sie do niczego. Jak jestesmy razem to co innego ale nie rozumiem jak czlowiek, ktory kocha moze wypowiadac tak cierpkie slowa. Juz raz sie z nim rozstalam ale po tygodniu zadzwonil, przyjechal, wyjasnilismy sobie wszystko i myslalam ze tym razem bedzie inaczej, niestety gdybym wiedziala jak bardzo sie mylilam to teraz moze bym sie jakos pozbieralam. Chce z nim byc bardzo bo wierze, ze to prawdziwa milosc, ale milosc to chyba nie wszystko zeby stworzyc zwiazek. Przeciez nie moge sobie pozwolic na takie upokorzenia, mam przeciez swoja wartosc. Beznadziejna sytuacja!!!

JadwigaAnna
04-04-2008, 21:04
Dziewczyny wyjdzie z domu, umówicie z kimkolwiek, pójdzie do fryzjera, solarium, kosmetyczki, zacznijcie się ruszać (wiele fajnych osób można poznać, jeżdżąc po partku na rolkach, na rowerze) - zróbcie coś dla siebie, poczujcie się kobietami - TYLKO NIE SIEDZCIE W CZTERECH ŚCIANACH, bo dostaniecie klaustrofobii od własnego bólu po rozstaniu.
Nie ma sensu dzwonić, pisać - to i tak nic nie da. Jeśli kocha i faktycznie mu zależy na związku to wróci. ......... a i nie wierzcie w to, że musi to przemyśleć - to bujda na resorach. A jak będzie chciał wrócić po tych przemyśleniach, ustalcie pewne zasady związek ma być parterski a nie, że traktuje Wasz związek jak wycieraczkę.

Świat przed Wami stoi otworem :) tylko musicie uwieżyć w siebie :)

Głowa do góry i do przodu :)

zawsze_Gosiaczek
04-04-2008, 22:04
Pare dni tu nie zaglądałam a widze ze duzo osob sie do dyskusji dołączyło - fajnie ;). u mnie mija już miesiąc i 4 dni od kiedy nie ma nas. Czuje sie coraz lepiej - coraz rzadziej mysle o tym co sie stalo w charakterze wielkiej straty, żalu etc; częsciej widuje sie ze znajomymi ze studiow...i chyba robie to, o czym pisala Biedroneczka :P ...wiec dolaczam sie do zdania, ze to pomaga. trzeba wypelnic sobie czas i porobic rzeczy, ktore sie zaniedbywalo, a na ktore mialam zawsze ochote.

jesli chodzi o niego to nie odzywa sie...juz tydzien temu mial mi przywiezc moje plyty, ksiazki.. i nic, napisze mu maila albo cos...na pewno zapomnial. w tej chwili czuje ze nie brakuje mi JEGO jako osoby, ale po prostu kogos bliskiego - pustka emocjonalna. ponoc jak juz to mi przejdzie to w ogole bedzie si ;)
Po tym co mi powiedzial, żegnając się- cytuję "[...] od dobrych 3 miesiecy nie czuje do ciebie pociagu..." czuje do niego odraze, niechec. wydaje mi sie ze mimo ze ponad rok ze soba bylismy kompletnie stracilam do niego zaufanie.

Justaa
05-04-2008, 10:50
czas leczy rany i bardzo dobrze:) trzymac tak dalej! dziewczyny gora!!!

ehhhhh
05-04-2008, 15:24
dziś jest pierwszy dzień kiedy jeszcze nie płakałam, mam nadzieje, że dotrwam ... boję się przyszłości ... ale zobaczymy jaka ona będzie:confused:

Justaa
05-04-2008, 17:46
dobrze jest sie napic melisy, naprawde potrafi uspokoic bo plakanie moze wymeczyc:(

zawsze_Gosiaczek
05-04-2008, 19:03
Płacz do pewnego stopnia może pomóc...ja np. wole rozryczeć sie na maxa, wręcz wyć, ale wyrzucić to z siebie...nieprawdopodobna ulga. Ale musi to być jednorazowe - jeden konkretny ryk, wlasnie po to zeby tego nie dusic w sobie, bo takie stany napięcia pożeraja ogromne masy energii.
Jezeli mimo tego ze dalas upust swoim emocjom przez placz, nadal czujesz niepokoj, to rzeczywiscie, melisa na noc, ewentualnie persen albo kalsmy - roslinne tabsy uspakajajace.

ehhhhh
06-04-2008, 09:28
już ryczałam, łkałam, biorę uspokajacze ... najgorzej że nie mam na nic ochoty, wychodzić, spotykać się ... choć walczę ze sobą, żeby się nie pogrążyć ... to nie widzę dalej siebie, ehh ciężko ... dziękuję dziewczyny

zuczek55
06-04-2008, 09:46
ja mialam identyczna sytuacje.bylam zakochana po uszy.mimo ze on byl brzydkim rudzielcem i grubym(!?)no ale nie wyglad sie liczy dla mnie byl idealem.byl...to ja zawsze sie do niego odzywalam.zawsze ja namawialam na spotkania.co mozesz zrobic?zapomnij przy innym chlopaku...to jest moze nie fair ale romans przezyjesz.a potem napewno spotkasz kogos wspanialego i bedziesz sobie tylko myslala:niech zaluje dupek!:) ja tak zrobilam teraz mam nowego chlopaka.kochamy sie jak dwa byki. i jest przystojny jak nic...:)good luck!!!!

tysia87
08-04-2008, 01:12
Dokładnie wczoraj zostawił mnie chłopak, który dzień wczesniej wpajał mi jak to mnie bardzo kocha jak mu ze mną cudownie i ze nie wyobraża sobie zycia w którym nie ma mnie:((( byłam tak szczęśliwa z nim... Spędzaliśmy prawie każda chwile on powtarzał ze mnie kocha ze jest dumy ze ma taka dziewczynę i ze jego świat by runął gdybym go zostawiła.
Bylismy ze sobą 5 miesięcy i były to najlepsze miesiące w moim zyciu. Gdy jago była dowiedziała sie ze ma teraz mnie odezwała sie do niego i zaczeła mu mieszac w glowie. On Powtarzał mi ze to niewazne ze to bylo i nie wróci zmienil nawet nr tel.
Wczoraj napisał mi na gg wiadomość ze niemozemy byc juz ze soba bo jego była powiedziała mu ze go kocha i ze on jej niszczy zycie będąc ze mna(my dwie nie znamy sie jesteśmy z innych miast). Byli razem 3.5 roku rozeszli sie bo R...miał dosc jej zachowania, cierpiał przez nią ale postanowił dac jej juz 3 szanse bo powiedziała ze jesli nie to zrobi sobie krzywdę.
Zrywając ze mna płakał i mówił do mnie kochanie kocham cie ale zrozum...
Jestem zdruzgotana nie dał mi nawet szansy, jestem na skraju depresji bo go kocham całym sercem i nie wiem jak będe zyła wiedząc ze jest z nia...
Spotkaliśmy sie dziś bo chcialam aby powiedział mi to prosto w oczy, nie wierzyłam ze ze mną zrywa to jakis koszmar...ale on nie umie zyc kochając mnie i patrzyc jak ona niszczy sobie życie (wg. kłamie k********)
Prosiłam przekonywałam ale nie słucha tylko powtarza ze to jego wina i ze nie mozemy byc razem kosztem jej zycia... a podobno liczyłam sie dla niego tylko ja byłam jego Niunilką a teraz jestem...była dziewczyną:(:(:(:(
Nie mam siły do życia R... jest cudownym i b. przystojnym facetem a przede wszystkich czułym...co ja mam bez niego teraz zrobic nie umeim zyc bez niego..nie umiem...;(;(;(

viki82
08-04-2008, 08:42
Troche dziwny ten twoj facet. Albo raczej naiwny. Wystarczy mu ze go ktos postraszy juz cie zostawia. Powiedz mu ze widocznie to co mowi nic nie znaczy jesli przy pierwszej lepszej okazji zostawia cie dla niej. Bo taka jest prawda. Niewazne czy chce z nia byc czy nie, ale ze wybiera ja zamiast ciebie. Ze jej zycie i jej szczescie jest dla niego wazniejsze niz TY. Jesli na niego dzialaja takie rzeczy to sama powiedz ze sobie nie wyobrazasz zycia bez niego i powiedz mu cos podobnego co ona. Poza tym spytaj sie go czy chce byc z kims z litosci, skoro jak twierdzi kocha Ciebie. To wszystko brzmi jak glupia wymowka. Zapytaj sie go po co cie oklamywal skoro na koncu wybral ja. Wiesz gdbyby byla taka sytuacja ze z plonacego budynku on by mial wyniesc jedna osobe, bo wiecej by nie zdolal, to wybral by Ciebie czy ja?
Spytaj go o to. Jesli powie ze Ciebie to spytaj sie po co klamie skoro postepuje inaczej, jesli powie ze ja- przykro mi ale ona dla niego znaczy wiecej niz ty i wtedy uciekaj gdzie pieprz rosnie bo nigdy nie bedziesz ta pierwsza....

tysia87
08-04-2008, 09:28
Wiem ze masz racje ale serce nie sługa i niemoge poprostu pozbierać sie bo to był dla mnie wielki szok:( Brakuje mi go, tęsknie za nim chociaż wiem ze nie jest wart żadnych łez ani poswięcena, ale niemoge zapomnieć tego wszystkiego co było...
Wiem jestem żałosna:( zwyczajnie głupią zakochaną dziewczyną:(

viki82
08-04-2008, 11:35
Tysia moze on cie kocha ale nie rozumie co Ci robi...Faceci sa czasem glupi i naiwini. Nie rozumieja najprostszych rzeczy. Postaraj sie z nim poromawiac jeszcze. Powiedz mu ze kazda jedgo decyzja bedzie powodowala ze ktos bedzie nieszczeslwiy- ty albo ona, wiec niech on przy wyborze kieruje sie tylko swoimi uczuciami. Powiedz mu ze go kochasz ale czujesz sie oszukana i wykorzystana, ze tyle czasu cie zapewnial ze tylko ty a w koncu cie zostawil dla niej, ze widocznie chcial tylko zapomniec o tamej nie liczac sie ze swoimi uczuciami. Taki troche atak na niego, ale to po to, zeby on zaczal sie odkrywac co naprawde czuje.

Justaa
08-04-2008, 15:51
to fakt ze faceci czasami nie rozumieja najprostszych rzeczy ale tylko do czasu. moim zdaniem przestraszyl sie ze ona 'cos' tam moze sobie zrobic, ale jesli Cie kocha tak jak mowilas to sie opamieta i wroci. Jak facet kocha to tez cierpi wiec na dluzsza mete zrozumie ze to co zrobil nie ma sensu. Wiem ze to trudne ale potrzeba troche cierpliwosci i nadziei

zawsze_Gosiaczek
08-04-2008, 21:21
Moim zdaniem to, co Twoj byly czy facet robi, to troche poniżej pasa...jak on moze usprawiedliwiac swoja decyzje tym co powiedziala mu jego byla dziewczyna? Jedynie w sytuacji, kiedy ona tak naprawde, nie jest do konca "byla" tylko caly czas siedzi w jego sercu...a to jest chyba najbardziej nie fair wobec ciebie co mogl w ogole zrobic - Twoim kosztem zagłuszać tamte uczucie. W innym przypadku to sie troche kupy nie trzyma...w moim przypadku bylo tak, ze jak po wysluchaniu moze innych ale rownie niespojnych argumetnow, zadalam konkretne pytania, powody dla ktorych chcial odejsc byly skrajnie inne...i bardzo bolesne...
Ja bym sie na Twoim miejscu zastanowila, czy mimo ze jest przystojny, czuly etc. czy chcesz byc z kims kogo tak latwo wytracic z rownowagi? ktory zmienia zdanie z dnia na dzien i nie liczy sie z uczuciami osoby ktora ponoc tak kocha?

tysia87
10-04-2008, 12:19
zawsze_Gosiaczek on mnie od niedzieli wyprowadził juz dwa razy z równowagi doprowadzając do płaczu:( we wtorek prosił mnie o wybaczenia o czas mówił ze ma nadzieję że nam się wszystko ułozy. I wiecie co mi wczoraj napisał że podjął decyzje i wraca do byłej bo chcę z nią sprobować i dac jej szanse. Najgorsze jest to że powiedział mi jeszcze ze nie moze tak nie odezwać się do mnie bo ja jestem cały czas w jego myślach i w sercu...
Same widzicie jaki on jest... wyrzuciłam jego wszystkie nr ale jak widze na gg wiadomość od nieznajomego to wiem ze to on, a ja zamiast go zablokować rozmawiam z nim powiedziałam nawet mu ze go kocham i ze na niego będę czekać;/ wiem ze źle zrobiłam ale co ja mogę innego jak ten drań jest nadal w moim sercu;(

zawsze_Gosiaczek
10-04-2008, 21:29
To minie...naprawdę. Moim zdaniem chłopak nie był pewien swoich uczuc od poczatku...i niestety wykorzystał Cie, aby sie jednak upewnic....ze kocha tamtą...silniejsze uczucie wygrało. Z doświadczenia wiem, ze im szybciej przestaniesz o nim mysleć tym lepiej...bedziesz mniej cierpiec. Zobaczysz ze z czasem bedziesz mu tylko dziekowac, ze nie zmarnował wiekszej ilosci Twojego czasu. 3maj sie cieplo

Gitsiorka
15-04-2008, 21:09
Jak dla mnie to najlepiej zapomniec i zostac singlem tak jest najwygodniej ale rozumiem ten bol jednakze nie ma co sie nad nimi wszystkimi plaszczyc kochaja to wroca. . .

Kelsie
15-04-2008, 21:38
http://www.polki.pl/forum/showthread.php?t=3131&page=2
Tutaj opisałam swoją historię. Od rozstania minęły 4 miesiące, a ja wciąż tęsknie. Nawet teraz, gdy niedawno zobaczyłam jego zdjęcie z nową dziewczyną. Ciągle zdarzają się takie chwile, że mam ochotę wyć z bólu. Dzisiaj rozmawiałam z nim na gg po praz pierwszy od dłuższego czasu. Cudem się powstrzymałam od słów "Kocham cię, Tęsknię, wróć do mnie". A przecież nie mam już żadnych do niego "praw", jeśli bym zaczęła coś mikeszać w jego nowym związku, to ja byłabym ta zła. Po rozstaniu napisałam mu że załuję, ze o mnie nie walczył. Odpowiedział mi w ten sposób:Ja nie walczylem, a to ciekawe. A kto cały czas skakał nad Toba i probował rozkochiwać mimo tego jak był traktowany. Robiłem wszystko co umiałem, żebys na nowo mnie kochała. Nie wiem czego Ty odemnie jeszcze oczekiwalas. Sorry, ale po 2 latach bycia traktowanym gożej niż Twoj ciapek miałem juz dość i ciepliwość oraz wiara w to ze jeszcze sie uda mi sie skonczyły.I miał rację, byłam zbyt pewna jego miłości, na dodatek przez ostatni rok wogóle nie miałam ochoty na seks, i co tu ukrywać za dużo piłam. Dopiero kiedy się napiłam robiłam się napalona i dzika. Co z tego skoro rano niewiele pamiętałam. Były też inne problemy, np. problemy z jego matką, która po 5 latach związku nadal mnie nie tolerowała. Miałam nadzieję, że czas mi pomoże, jak na razie jest tylko ciut lepiej. Moi rodzice w ramach pociechy zafundowali mi dwa tygodnie pobytu we Francji, a ja... no cóż, zwiedzałam i myślałam o nim, piłam i dzwoniłam do niego nie odzywając się. Szaleństwo. A może po prostu jestem złym człowiekiem, bo dobrych ludzi spotykają dobre rzeczy a złych złe.

viki82
16-04-2008, 00:07
co za glupota- kazdego czlowieka spotykaja dobre i zle rzeczy niezaleznie od charakteru
gdzies kiedys slyszalam ze bog zsyla na nas tyle ile jestesmy zniesc i przetrwac- tylko chyba nie zawsze sami w to wierzymy
los moze ci co najwyzej odplacic bo zlo wraca podwojnie, ale to minie wkrotce. badz silna a przerwasz wszystko. spotkasz nowa milosc i ja bedziesz juz szanowac i pielegnowac

TYSIA napisz co u CIEBIE !!!???

tysia87
19-04-2008, 12:13
cześć dziewczyny;)
Od mojego rozstania mineło juz 2 tyg i niestety lub stety żadnego happy endu nie będzie. Moje życie zmieniło sie diametralnie od imprezy do imprezy z chłopakiem z którym byłam kiedyś tam...
Ponadto dowiedziałam sie o moim byłym pare istotnych rzeczy od jego znajomych i wiem ze nie jest wart uczucia...mimo to ze go nadal kocham próbuje o nim zapomnieć i jakos to idzie choc czasem jak powracają do mnie wspomniania to potrafi rozpłakać sie niemalże w każdym momencie i miejscu ehhh trzeba żyć dalej nie oglądając sie na to co było, a było niestety za dobrze aby szybko zapomnieć:(
Najgorsze jest to że on wykorzystał mnie aby zapomnieć o byłej dziewczynie to on za mna "latał" a nie ja za nim chciał abym go pokochała tak jak on mnie...i co zrobił???...wystarczyło ze tamta zaczęła na niego wywierać nacisk nie wytrzymał i wrócił do niej nie licząc sie ze mna w ani odrobinkę i to boli i bolec zawsze będzie najbardziej...

zawsze_Gosiaczek
19-04-2008, 13:34
<pocieszacz> ...niestety, life is brutal..tak jak facetom trudno czasami pojac jak my myslimy, tak my tez chyba do konca ich nie zrozumiemy. 1 maja mina dwa miesiace od kiedy jestem singielka i nadal mysle, moze nie juz tak czesto, ale co jakies 2 tygodnie na pewno...mysle czy moglam cos jednak zrobic, o tym jak to w ogole mozliwe ze po 2 latach facet z punktu mowi ze mnie nie chce, gdzie tkwil bład, ze moze powinnam sie bardziej starac i walczyc..wiem ze to niczego nie zmieni, ale to silniejsze ode mnie. na szczescie na co dzien funkcjonuje w porzadku i patrze raczej pogodnie w przszłość.
Moim zdaniem dobrze Tysia zrobilas ze dalas sobie spokoj z tym facetem. Korzystaj teraz z zycia i jeszcze tyyyle przed Toba;) Pozdrawiam!

Paulina55053
17-05-2008, 17:15
Jak dawno mnie tu nie było...Czy ktos jeszcze to pamieta?Niedlugo minie rok od tego rozstania i czuje sie swietnie ale minelo kilka miesiecy zanim sie z tym osowilam.On nie był dla mnie widzialam go przez pryzmat swojej milosci a gdy spojrzalam na niego obiektywnie okazalo sie ze jest dwulicowy nie potrafi sluchac i mysli o sobie.A jak sie potem okazalo zostawil mnie bo jego bylej (z kora nie był ponad rok) przypomnialo sie NAGLE ze go kocha i przyjechala do niego prosic zeby wrocil do niej, to dlateog mnie zostawil i na jedno skinienie wrocil do tamtej.ZAL.

Potem co jakis czas pisywal do mnie na gg co u mnie i czy mam chlopaka czy sie z kims spotykam a jak tak to ile ma lat itp, co u mnie slychac.Przy czym robil to tak perfidnie zeby mi pokazac jaki to on jest teraz szczesliwy i ile szczesliwszy odemnie z inna podczas gdy ja sama jestem, ehhh denerwowalo mnie to ale teraz sie z tego smieje.

Jednak do tej pory boje sie zaufac temu ktory ie teraz pojawil,nie wiem czemu...Bardzo mi sie podoba, swietnie sie dogadujemy,mamy o czym rozmawiac,dobrze sie czujemy w swoim towarzystwie i razem spedzamy duzo wolnego czasu jednak jakos nie umiem zainwestwoac w to wiecej zaangazowania itp.Co o tym myslicie??

Do kaska86: pisalas kilka mies temu ze dal ci szanse. Co u ciebie?jak wam jest?mam nadzieje ze dobrze?Poki co ja jestem szczesliwa singielka.

Pozdrawiam was wszytkich.Buziam

Cikitusia
17-05-2008, 22:39
Z mojego doświadczenia wynika że nie warto walczyć i czekać. Facet podjął decyzję i koniec. Też czekałam, błagałam, prosiłam i zmarnowałam sobie 2 lata. Lepiej zapomnieć, wypaczyć itp. A nawet jeżeli facet mówił że jesteś tą jedną jedyną to nie masz pewności że mówił szczerze. Ja też wierzyłam i okazało się że mój były miał kilka panienek na boku. Ale teraz mam kogoś innego i jestem szczęśliwa. Życzę powodzenia

Aglinka
27-05-2008, 21:00
Mnie 7 lat temu facet z dnia na dzień zostawił,co prawda z mojej winy[błachostka] byłam w nim strasznie zakochana ,dzwoniłam chciałam porozmawiac a on mnie po prostu olał.I wiesz co też był miły,dla mnie zrobiłby wszystko itp.
Ciężko mi było,ale po paru miesiącach zapomniałam tzn przeszło mi.
Teraz z perspektywy czasu,cieszę się bo on mnie nie kochał, mówił ze kocha,ale jakby mu zalezało to by chciał rozmawiać i sie pogodzić.
Nie przejmuj się zostaw ...to z czasem przejdzie...

Paulina55053
28-05-2008, 23:35
Dobrze ze czas leczy rany,juz mi dawno przeszlo.Ale tak sie zastanawiam ze od tego czasu jakos nie moge sie z nikim zwiazac gdy poznaje kogos interesujacego i zblizamy sie do siebie jest taki moment krytyczny ze nagle moje uczucia do niego nagle topnieja...Sama nie wiem czemu tak sie dzieje?Macie tez tak?

zawsze_Gosiaczek
30-05-2008, 00:14
ja mam cos podobnego...tzn. bardzo sie hamuje, jestem ostrozniejsza...nie nastawiam sie od razu na co wielkiego...raczej czekam. kiedys bylam ta strona co robila pierwszy krok, niby osmielajacy...ale teraz mysle, ze jak facet mnie pozna i go zainteresuje to sam sie zakreci...jesli nie - to potem walczyc tez nie bedzie...bo o co?

osiemm
21-06-2008, 10:22
po pół roku wzlotów i upadków wykasowałam wszystkie namiary na niego! jeśli nie przed wakacjami to kiedy, chciałabym żeby choć trochę poczuł się jak ja! z tym, że on ma grono wiernych fanek, które wydrapałyby sobie oczy, i nadskakują mu nie zważając na nic!

mam nadzieję, ze wytrwam (:

17ania
22-06-2008, 11:42
Pisze tu po raz pierwszy,pisze bo szukam jakies dobrej rady. przeczytalam wątek i jestem w takiej samej sytuacji. doslownie wczoraj rozstalam sie z chlopakiem, wlasciwie to on zdecydowal ze to koniec. po 4 latach . fakt - ostatnio nam sie nie ukladalo - ciągle kłotnie i moje pretensje ze nie ma dla mnie czasu. ja chcialam walczyc, staralam sie zeby jakos sie ukladalo, ale on juz nie za bardzo. rozmawialismy o tym, mowilam co mi przeszkadza. ale to nic nie zmienilo.po ostatniej sprzeczce nie rozmawialismy 2 tyg do wczoraj. kiedy odezwal sie i stwierdzil ze to nie ma sensu. ja tez myslalam o rozstaniu od jakiegos czasu, ale to bylo takie nierealne - mielismy byc zawsze razem. ale rozum swoje, a serce swoje:(od wczoraj nie przestaje plakac, lzy lecą same bez przerwy. powiedzcie prosze, jak sobie poradzilyscie? ile czasu jeszcze bede tak ryczec i wspominac wszystkie dobre chwile, zastanawiac sie czy moze udałoby sie zaczać wszystko od nowa jeszcze raz? jak wypelnic pustke? co zrobic z wolnym czasem? kiolezanki niestety odpadaja - nikogo nie ma w poblizu, a te ktore sa mają juz mężów,nie chce zawracac im glowy swoimi problemami.Ile czasu potrzeba zeby zapomniec? mam wrazenie ze u mnie nie nastąpi to nigdy;(poradzcie cos, bo zwariuje :( P.S mam 24 lata a to byl moj pierwszy facet niestety;/

Shia
22-06-2008, 18:42
Do 17ania!
Kochana bardzo Tobie wspolczuje bo dokladnie 3 lata temu rozstalam sie z chlopakiem, z ktorym mielismy byc na zawsze, dla mnie tez bylo to nierealne. Strasznie to przezylam, nie umialam w to uwierzyc, walczylam. Mysle ze rozumiem twoj bol. Z perspektywy czasu uwazam, ze zmarnowalam go zbyt duzo i gdybym szybciej pogodzila sie z rozstaniem, byloby mi po prostu latwiej. Ja poczulam ulge gdy pozbylam sie nadziei na powrot i zaakceptowalam ta sytuacje. Doszlam do tak krytycznego momentu, ze nie wahalam sie skorzystac z pomocy terapeuty, bo czulam ze sama sobie nie poradze. Teraz patrze na to z dystansem i widze ze dobrze sie stalo. Uwierz mi ten bol nie bedzie trwal wiecznie i w duzej mierze od Ciebie zalezy na ile pozwolisz mu soba zawladnac. Zycze Tobie z calego serca abys jak najszybciej to przeszla i zaczela zyc na nowo. Nie trac czasu, nie warto. Pisz jak Ci zle, pamietaj nie jestes sama!

princesss84
23-06-2008, 11:06
po miesiacu bardzo intensywnej znajomosci kolezka powiedzial ze to koniec. powod bo on siebie zna i bo nie. tak naprawde zaczelo sie psuc jak powiedzilam mu ze lece na wakacje do USA, pracowac nie balowac, siedziec w lesie i cudzy dom prowadzic z sarnami i wiwiorkami. Decyzje o wylocie podjelam wczesniej niz go poznalam, a w czasie mojego pobytu mielismy utrzymywac kontakt przez skype, gg i tela. Ja wiem ze jego poprzednia dziewczyna go zdradzala, ma poczucie zagrozenia bolu etc ale do diabła ja tez bylam zraniona i to nie raz i nie dwa. Jednak uwazam ze my kobiety nie karzemy płacic za cudze błędy a mezczyzni - zranieni chlopcy- niestety tak. Oczywiscie nie wiem jakby to dlugo trwalo gdybym zostalam w Polsce na wakacje, w kazdym razie jezeli jest dobrze i nagle ni z gruszki ni z pietruszki bo on siebie zna, bo nie to dla mnie przepraszam *************enie kota za pomoca młota. Jezeli dalam temu szanse to rowniez cos mnie to kosztowalo, musialam przelknac dume i powiedziec glosno iz uwazam ze powinnismy dac temu szanse - to sie dowiedzialam ze chce postawic na swoim, ale jak on to skonczyl to nie postawil? Moze ta rozmowe powinnam inaczej byla zakonczyc nie wiem, a jego smutna twarz i zaszklone oczy nie wiem czego mialy dowodzic. Rada kolezanki odezwij sie do niego (rozmowa o koncy miala miejsce w piatkowych wczesnych godzinach), rada kolegi - nie odzywaj sie bo to go bedzie łechatac. Aczkolwiek mam doła bo sie w koncu czulam szczesliwa po raz pierwszy od 2.5 roku jak zakonczylam z byłym, ktory wpedzil mnie w totalne dno. Nie wiem czy to moje szczescie, czy faceci uciekaja przed ............. czym własciwie?














j

osiemm
26-06-2008, 09:08
no nie wiem, chyba przed nami. bo inni z innymi SĄ i się da (albo nawet ci nasi z innymi).
ja zerwałam kontakt z KSIĘCIEM. nie odpisuje, nie daje znaków życia. a przez ostatnie 5 miesięcy rozmawialiśmy prawie codziennie.
wiem, że nie złamałam mu serca bo traktował mnie tylko jak koleżankę. ale chyba wiedział, że ja wciąż coś do niego czuje, i tak na prawde w tej kwestii z mojej strony nic się nie zmieniło.

ale jeśli nie mogę mieć wszystkiego, to nie chcę mieć już nic. nie ma co się oszukiwać

monisia74
26-06-2008, 14:11
nie wiem ale ja znajac moj charakter i temperament nie prosilabym o szanse,odeszłabym,wrecz nie dajac mu odczuc ze cierpie.jak to mowi moja mama jestem bardzo dmna,zreszta sama mi powtarzala nie pros sie nigdy i nie chodz za facetem jak nie szanujesz samej siebie to facet tez nie bedzie cie szanowal.

pereXka4
28-06-2008, 14:50
Wiesz mi chłopak przez pół roku mówił, że mnie kocha, chce ślubu, dzieci, a potem raptem napisał mi sms, że mnie nie kocha i nie możemy być razem. I właśnie najśmiesniejsze w tym wszystkim było to, że to on przez pół roku zawracał mi głowę. Przez pierwsze dwa dni powyzywałam go od najgorszych, ale potem spojrzałam na to z innej strony.......Mam przyjaciela, który mnie bardzo kocha, faceci ogladają się za mna na ulicy, jestem wartościową dziewczyną i to on stracił, nie ja. Wykasowałam jego numer, spałilam wszystkie zdjęcia, zrobiłam wszystko, żeby zniknąl z mojego życia i pamieci i jest dobrze....:):)

monisia74
08-07-2008, 21:10
brawo PEREłKA:) DOBRZE ZROBIłAś

czarXiXmagia
17-11-2008, 20:10
Witajcie!

ogólnie po przeczytaniu to stwierdzam ,że mężczyzną a może raczej chłopcom nie można wierzyć.. Może waśnie od tego należy zacząć ,żeby umieć rozpoznać czy ma się do czynienia z jednym czy z drugim przypadkiem.. Mnie właśnie tydzień temu zostawił taki CHŁOPIEC, w prawdzie był to dopiero początek znajomości, wydawało mi się nawet , że całkiem miło było i że to Ten...( najgorzej jak się komuś coś wydaje ) Jednak zaczęło się dziać coś dziwnego: teksty na za zasadzie " dzisiaj każdy płaci za siebie ", jakbym go na jakiekolwiek koszty narażała (a no tak - na raz na 2 randce zapłacił za kino)... a jak przyjeżdżał to zmęczony był i szedł spać, a jak nie spał to albo go coś bolało albo był niezadowolony albo oglądał telewizję - czytajcie innymi słowy totalny brak zainteresowania mną.. Co dziwniejsze gdy się nie wdzieliśmy to pisał smsy co 30 min.. Nie wiedziałam co o tym myśleć, więc napisałam mu ze czuję się trochę odpychana przez niego NO I NASTĄPIŁA OBRAZA MAJESTATU ! Jakby uwagi nie można było zwrócić dziecku bo zaraz się obrazi..Jest mi przykro, jak każdej kobiecie .. Co wy na to?

niunia205
06-01-2009, 08:38
Hej! Ja to wszystko przeszłam na świeżo...Chłopak zostawił mnie ponieważ stwierdził, że po ostatnim związku jest mu wszystko obojętne i nie jest czuły...Powiedział też, że zasługuję na lepszego faceta... No i ? Na początku było mi smutno ponieważ myślałam, że może coś z tego być. A teraz chce mi się z tego śmiać. Jak sobie to wszystko przemyślę to jednak dochodzę do wniosku, że miał rację. Nie potrzebuję takiego faceta, który umie tylko dawać czekoladki i mówić jaka to jestem ładna i jak mu zależy...a później zrywać przez sms-a...Heh...Odrazu jak dostałam tego sms-a odpisałam mu :"tak masz rację, nie pasujemy do siebie". No i już po wszystkim :) Nie mam zamiaru więcej się do niego odzywać a poza tym nawet nie miałabym jak ponieważ odrazu skasowałam wszystkie jego numery. Już tak miałam kilka razy, po najwyżej miesiącu zaczynali nagle rozumieć, że mogliby być ze mną całe życie... Ale nigdy się nie wraca do takich dupków, pamiętajcie...
A najlepszy sposób na smutek to nowy chłopak:) Ale wiecie...może nie taki do zakochania się tylko taki żeby móc porządnie z nim zaszaleć. Ja mam kogoś takiego i chociaż nie jesteśmy razem to jest nam ze sobą bardzo dobrze. Facet zna się na wszystkim bardzo dobrze, wkońcu ma 28 lat :) Nie jest gówniarzem tak jak tamten (miał 21)....Naprawdę dziewczyny nie ma czym się przejmować...Przecież przed nami jeszcze wiele związków...Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem, trochę honoru...Od takich frajerów trzeba się trzymać z daleka. Pozdrawiam :)

osiemm
08-01-2009, 09:49
święte słowa :)

arowka
15-02-2009, 17:42
Moja historia wygląda podobnie do niektórych z Was. Wczoraj minął miesiąc jak jestem sama. Z dnia na dzień mnie zostawił. Poszło o moje fochy i krzyki o naprawdę błahostki. Uwierzcie, nic nie wskazywało na to że mnie zostawi, totalnie nic. Niestety nie dał mi nic wytłumaczyć, przeprosić. Byliśmy ze sobą ponad 3 lata. Połączyła nas wspólna pasja, którą przelaliśmy na jego firmę. Mimo, że miałam swoją pracę pomagałam mu we wszystkim. Powiedział, że to nie ma wszystko sensu, że ja się nie zmienię. Próbując coś wyjaśniać, ratować coś na czym zależało mi naprawdę bardzo, on powiedział, że to tylko pogarsza sprawę. Na początku chciał ze mną mieć jeszcze kontakt, spotkać się czasami. Ale po czasie nagle chciał zerwać całkowicie kontakt. I tak z dnia na dzień musiałam mu na to pozwolic, bo nie odpisywał już na moje pytania. Wiem, że nie znalazł sobie innej dziewczyny, oddał się całkowicie pracy. Gdy go prosiłam, żeby powiedział mi w twarz co z uczuciami, czy mnie już nie kocha? Odpowiedzieć nie potrafił. Zmieniał zdanie. Do dzisiaj nie dostałam odpowiedzi na to pytanie. Twardy był zawsze. Nigdy nie pozwolił na to, żeby to serce kierowało jego rozumem. Widzę go na gg często. Ale milczę. On oczywiście też. Cieżko mi bardzo, mimo ze minelo już tyle czasu…Kiedy to wszystko przestanie bolec?

merynosek
15-02-2009, 17:52
4 lata chodziłam z chłopakiem (całe LO) Pewnego dnia stwierdził, że to koniec... I co? Rozpaczałam pół roku... Gdyby nie rodzina pewnie dłużej bym w dołku była... A teraz? Mam kochanego męża i syneczka:) Pytasz kiedy minie ból... Wkrótce ból przemieni się w nienawiść i potem w obojętność. Sama zobaczysz jak to szybko się będzie zmieniać:) Życzę wytrwałości w byciu "twardą" - bo nie warto się płaszczyć i błagać żeby wrócił...

martuX20
17-02-2009, 22:06
o taaak, znam ten ból. byłam z chłopakiem przez dwa lata, wiadomo myślałam jak każda z Was że to już na zawsze itp. No ale cóż stalo sie inaczej, zerwal ze mną w święta, więc już drugi miesiąc leci. Sytuacja była o tyle dziwne że po dwóch dniach żałowal, wiadomo, nie mogę bez ciebie żyć, no i dałam nabrać. po tygodniu stwierdził że chyba jednak tylko mu sie wydawalo i nie wie co czuje. Spotykaliśmy się przez ten czas po koleżeńsku ale niedawno powiedział że to koniec, napisal że nie kocha. Kiedy sie spotykaliśmy nie potrafił mi tego powiedziec. Wrecz w styczniu mowil ze kocha. W tydzien mu sie odmienilo ale niewazne. trzeba żyć dalej, nie pokazywać bólu, robić to na co sie ma ochote i najlepiej olewać. Sam zrozumie co stracił i jak kocha to wróci jak nie to nie. ja mam o tyle jasne że nie kocha, przynajmniej nie myśle co by było gdyby:)

kasia8888
21-03-2009, 17:59
Witajcie moje miłe... Wczoraj zostawił mnie facet, po 2 latach. :-) nie dociera to do mnie... Przez ostatni okres 4 miesięcy było ciężko... Ciągle jakieś kłótnie, sprzeczki... Ostatnio dowiedziałam się,że spotkał się z jakąś kobietą 3-4 razy. Z zazdrości napisałam do niej, zapytałam czy coś się wydarzyło, czy do czegoś doszło. On tłumaczył się tym, iż ona poprosiła go o pomoc. Nie chciał powiedzieć w czym. Ona odpisała,że nie doszło i że nigdy nie dojdzie. Same wiecie jakie potrafią być kobiety... Zawsze wszystko obracaliśmy w żart, krzyczeliśmy,że się rozstajemy, a za chwile każde z nas do siebie przylatywało... A Tym razem? Jutro są moje urodziny, rodzinny obiad itp... A jego nie będzie? Wszyscy będą pytać, gdzie mój ukochany. Jestem wrażliwą dziewczyną, płaczę jak dziecko. :-) Dziś trochę popisaliśmy, nie spotkaliśmy się. Ale o głupotach... Nie chcę się z nim rozstawać. Powinnam pokazać klasę i honor, ale nie potrafię, to jest tak trudne. Chciałabym do niego zadzwonić, pojechać... Ale to chyba bez sensu? Mówił dzień wcześniej,że mnie kocha. Ale wczoraj zostawił mnie ze względu na to,że napisałam do tamtej dziewczyny... Prosił mnie, żebym tego nie robiła. Ale nic mi o niej nie powiedział, dowiedziałam się o niej przez przypadek... On nie jest złym facetem, do tej pory mnie szanował, był idealny. Wiem,że coś do mnie czuje... Poradźcie coś, co mam robić, jak o tym przestać myśleć. Jutro mam urodziny, to będzie wielki cios... Gratuluję tym, co wytrwały.

tweety5
21-03-2009, 18:10
walcz o niego, bo możesz później żałować....
wiem to bo sama niedawno byłam na Twoim miejscu i ja postanowiłam nie odzywać się do niego, w myśl zasady, "zatęskni i wróci". ale on znalazł sobie inną :(
to był bład, że nie walczyłam i się wycofałam więc na twoim miejscu po prostu bym z nim porozmawiała o tym co czujesz, co chcesz itp....

kasia8888
23-03-2009, 07:13
wczoraj przygotowując obiadek z okazji urodzin ktoś zapukał... otwieram, a tu On :-). stwierdził,że to była głupota. dobrze,że to trwało tak krótko... powodzenia Kobitki. i tak jesteśmy górą! ;-)

polcia611
04-04-2009, 15:07
:(Hej, jestem w tej samej sytuacji, miesiąc temu mnie zostawił. 22 sierpnia 2009r. mieliśmy się żenić, nie daję sobie z tym rady, robię co mogę żeby nie myśleć, ale nic nie pomaga. Boję się że nie wróci :-( Nie wiem czy mam pisać do niego?? Czy dzwonić?? robiłam to przez cały miesiąc i nic nie dało, powiedział że to koniec, byliśmy 3 lata razem.

polcia611
04-04-2009, 15:11
Nie wiem czy mam pisać do niego?? Czy dzwonić?? robiłam to przez cały miesiąc i nic nie dało, powiedział że to koniec, byliśmy 3 lata razem.

martuX20
04-05-2009, 17:26
absolutnie nie dzwon. jesli nie zawinilas to zrozumie cos pod warunkiem ze go olejessz

shauna
07-05-2009, 18:32
Też jestem w kropce, a nawet bardzo wielkiej... również rozstałam się z mężczyzna kilka dni temu. Jest ciężko, lecz staram się jak mogę, faktycznie siedzenie w domu nie pomaga. Ten trudny czas dla mnie zapełniam spotkaniami z koleżankami..tj. póki co 3 dni- pomaga mi to jednak kiedyś czas wrócić do mieszkania i wtedy jest na prawdę ciężko. Mam dużo egzaminów na uczelni, sporo prac zaliczeniowych, i niestety nic się nie chce, na niczym nie można się skupić...

Dlatego znalazłam to forum, samo czytanie trochę podnosi na duchu..!?! widząc ze jednym się już ułożyło, innym co prawda nie ale podnieśli się i poszli dalej...i motywuje do jakiegoś działania nie tylko użalania się nad sobą i tym co będzie bez NIEGO....

Wydaję mi się, że w tak zwanej "kupie" będzie nam raźniej i może uda się nam wspólnymi rozmowami jakoś załagodzić to co się z nami dzieje...

Przyłączycie się do rozmowy?:confused:

mmonika86
24-05-2009, 14:36
shauna,
mam podobny problem co Ty, ehhh tylko nie wiem w zasadzie czy się rostaliśmy czy nie ;-( pokłociliśmy się , on powiedział żebym dała mu spokój a nastepnie wyłączył telefon, włączył dopiero po 2 dniach ale i tak sie nie odzywa;-( a ja zaczynam wariowac;-( Przez ostatni miesiac wszystko sie zawaliło, a to przez to ze zrobiłam mu awanturę o filmy pornograficzne, były tylko kłótnie , zero życia intymnego i tak w miesiac przekresliły sie te 4,5 lata. Nie zawsze było idealnie, kłótnie zdarzały sie też wcześniej, ale zapewnial wielokrotnie ze mnie bardzo kocha i NIGDY nie zostawi,że zawsze będziemy razem.
Niewiem czy sie znowu odezwac teraz do niego pierwsza? czy cos z tego jeszcze będzie?
skoro powiedział żebym dała mu spokój to chyba on sie powinien odezwac pierwszy? ale im dłużej nie rozmawiamy tym bardziej sie pogrążam, przede mna egzaminy, kiepsko to widze bo tylko rycze, myśle i nic nie jem ;-( kocham go i nie chcialabym go stracic, ale ile razy to ja mam wyciagac pierwsza ręke?
niewiem jaki okres mu dac na nieodzywanie sie?

elemiah
05-06-2009, 19:59
nie proście się... faceci lubią zdobywać, gdy prosicie ich o "szansę" to tracicie w ich oczach... - to nie koniec świata gwarantuje, patrzcie na świat z podniesioną głową i bądźcie alpha female

miedzy_slowami
13-06-2009, 22:16
Zanim mnie to spotkało, elemiah, myślałam, że będzie łatwiej. Ale doszłam już do tego momentu, kiedy każdy, dosłownie każdy najmniejszy powód, żeby odwiedzić/zadzwonić/napisać do mojego byłego chłopaka wydaje się genialnym pomysłem:cool:

Bardzo kocham swojego chłopaka, zawsze było mi z nim wspaniale, dlatego jeszcze chyba nie do końca wierzę, że on na pewno chce odejść. Powiedział już, że nie chce ze mną być, że powinniśmy się rozstać, nie pisze, nie dzwoni, nie przyjeżdża... :( I ja codziennie sobie powtarzam, że to koniec, że nie mam szans, że on nie chce. Ale jak mnie czasem najdzie, potrafię do niego napisać mail albo zadzwonić... A potem żałuję, bo to niczego nie zmienia, a tylko pogarsza. Wychodzę na totalnie zdesperowaną i rozchwianą emocjonalnie... :rolleyes:

Tydzień temu wyrzuciłam jego nr telefonu, adres, żeby, kiedy przyjdą chwile rozpaczy i tęsknoty, nie już go nie zamęczać. Ale niestety zapamiętałam numer, zapamiętałam adres... i boję się, że ulegnę emocjom i poproszę, by wrócił...
Jest tak ciężko :(

motylek8604
14-06-2009, 06:58
Witajcie Kochani.Pisze z tego powodu co Wy,czuje ze powoli usycham,nie daje juz rady,moje zycie rozpadlo sie w kawałki...Rozstał sie ze mna chlopak po 6 latach,nie wierze ze to dzieje sie naprawde.Jak to w zwiążku byly wzloty i upadki ale nie sądzilam ze tak to sie skonczy.Jego zarzuty byly takie ze się bardzo zmienilam,i ze nie jest juz tak ja kiedys,byly klótnie,i awantury,ale głownie o to ze on byl nie wporządku wobec mnie.Po 2 latach bycia razem zostawil mnie dla innej,mimo ze bylo nam dobrze,uwiodla go dziewczyna,stracil głowe,ale po krótkim czasie uswiadomil sobie ze jej nie kocha,ze to tylko zauroczenie,bylam w okropnym stanie,nie jadlam,nie spalam,serce bilo ale fizycznie bylam wykonczona,Wrócil do mnie,wybczylam mu, bo nie wyobrażalam sobie bez niego zycia.Od tamtej pory przestal miec do mnie szacunek,spotykl sie z innymi dziewczynami,mowil ze to nic zlego,ale mnie to doprowadzalo do szalu,tym bardziej ze to nie byly zwykle kolezanki tylko flirtowanie,zosilam to choc blagalam zeby przestal,bo to mnie rani,za kazdym razem tylumaczylam sobie ze się zmieni.Bylismy ze soba od 17 roku zycia,i usprawiadliwialam go tym ze sie nie wyszumial,i to przejdzie...Calkiem nie dawno dowiedzilam ze podrywa 18 letnia dziewczyne,powiedzilam mu o tym on ze to moja wina,ze ja go do tego zmusilam,nie wiem dlaczefgo tak powiedzial,bylam zrozpaczona,starcilam do niego zaufanie,sciszal tel kiedy byl u mnie,po to zebym nie slyszala ze ktos mu pisze,bo objecal ze przestanie to robic,poczulam ze znowu klamie.Czasami powiedzilalam cos czego puzniej zalowalam,bylam czasami niemila,ale tylko dlatego ze on mnie oklamywal,nie liczyl się ze mna,nie wytrzymywalam tego psychicznie.Mimo ze mi to wszytko robil dalej go bardzo kocham,i nie wiem jak mam dalej zyc,wczoraj darlam z bolu włosy z głowy,a on bawil sie na imprezie.Myślelismy o ślubie,o wspolnym zyciu.Dlaczego to takie trudne,co zrobic zeby dalej zyć,on byl calym moim zyciem...

miedzy_slowami
14-06-2009, 13:21
Motylku... z tego, co piszesz, widać, że to była straszna relacja. Po zdradzie i tym, jak ją wybaczyłaś, Twój chłopak powinien był stawać na rzęsach, żebyś znów mogła mu zaufać i poczuć, że mu na Tobie zależy. Nie rozumiem jego zachowania, więc nie wiem zupełnie, jak się do jego postępowania odnieść - może te zdrady zrozumiałby i wytłumaczył psycholog:rolleyes:, ale Ty lepiej przebolej, a potem poznaj kogoś, na kogo naprawdę zasługujesz :)

Doskonale rozumiem to, że go kochasz, nawet, kiedy odszedł i wciąż zachowuje się - to jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl: ohydnie:mad: Ale wierzę, że czas naprawdę leczy rany, i chociaż teraz nie wiadomo, co zrobić, niedługo będziesz spokojniejsza, spojrzysz na wszystko z dystansem i zrozumiesz, że lepiej rozstać się nawet teraz, po sześciu latach, niż trwać z kimś takim dłużej.

motylek8604
15-06-2009, 21:32
Bardzo dziękuję za słowa otuchy...Przez te wszytkie lata nie bylo mi latwo,na początku byly cudowne chwile,zapewne jak w kazdym związku,cierpiałam i kochalam,sądzilam ze taki juz moj los,gdyz zycie nie bylo dla mnie laskawe,i dla mnie to wazne bylo ze ktos mnie kocha,choc nie tak jak bym chciala:(z czasem poprostu sie do tego wszyskiego przyzwyczailam...Chlopak juz od dawana nie mial do mnie szacuku,ale wychowalam sie w takiej rodzinie gdzie go nie zaznalam...Nie moge zrozumiec jak człowiek po tylu spędzonych latach razem moze traktowac inna osobe jak powietrze,jestem za bardzo wrażliwa i nie radze sobie z tym wszytkim:( Jesli chodzi o psychologa to proponowałam mu to gdyz myslalam ze poprostu postradal zmysly,mowiac mi ze kocha mnie i tamta dziewczyne dla ktorej kiedys mnie zostawil,iii wyśmial mnie...Nie wiem jak to bedzie,ale wiem ze on tak naprawde nie wie czego chce,najgorsze jest to ze gdyby chcial do mnie wrócic,i ja równiez bede chciala z nim byc to czy znowu nie bede ciepiec,czy to bedzie mialo sens...

cicha_kotka
16-06-2009, 20:09
witaj motylku,
Twoja historia jest bardzo smutna, to przykre że najwięcej krzywdy wyrządza nam ten, kogo tak bardzo kochamy.... Moja poprzedniczka ma racje pisząc abyś zapomniała jak najszybciej o tym chłopaku. Pamietaj: szacunku nie można się wyuczyć, trzeba go po prostu mieć w sobie, trzeba czuć go do drugiej osoby i tyle.Twój chłopak to flirciarz i nie można go tłumaczyc słowami "bo on sie jeszcze nie wyszumiał". Obawiam sie że "uspokoi" się za pare lat, przy innej kobiecie kiedy zrozumie, że czas sie ustatkować. Nie jest wart tego byś czekała na to aż dorośnie. Nie zrozum mnie źle ale od początku pozwoliłas mu na takie zachowanie pokornie przyjmujac jego wybryki. on wiedział doskonale że Cie rani ale pewnie myślał że sobie popłaczesz i Ci przejdzie..... I robił dalej swoje. Podnieś głowę do góry i absolutnie nie czuj sie winna niczemu co sie miedzy wami wydarzyło. To on zawinił i jak widac nie bardzo się tym przejął. Zasługujesz na człowieka wrażliwego, dla którego TY będziesz najważniejsza i wierz mi, że tacy istnieją :) trzeba tylko cierpliwie poczekać...

meridian
16-06-2009, 20:14
mnie też facet zostawił. mówił, że zakochany,że tęskni cały czas, a odszedł bez pożegnania. nie podał powodów. cały czas spotykamy się w pracy. jesteśmy już w innych związkach i widzę jak go szlak trafia jak widzi mojego chłopaka. to była najlepsza zemsta

motylek8604
17-06-2009, 20:56
Cichy kotku...
Bardzo Ci dziękuję za te słowa pocieszenia,jak dobrze ze jest ktos taki jak Wy,ze nie jest Wam obojetne czyjes cierpienie...Wiem ze za duzo mu pozwoliłam,i to głównie przez to teraz cierpie...sama jestem sobie winna,ale miłosc jest slepa,na początku był szacunek z jego strony,ale po tym jak mnie juz kiedys zostawil,juz nigdy go nie mial bo wiedzial ze mu wszytko wybacze,nawet dochodzilo do tego ze mnie bil,przed rozstaniem pokłucilismy sie, powiedzialam mu zeby sie wynosil bo nie wytzymalam napiecia,ale czulam sie winna i prosilam zeby zostal,kiedy mowil ze nie zostanie,zaczełam sie ponizac,błagalam wrecz ,bo dawno sie nie widzilesmy,i tesknilam ,a on zaczał mnie strasznie poniewierac,bic,podarl mi ubranie które mialam na sobie,,wiem ze pomyslicie ze jestem wariatka ale nie znam swojej wartosci,i zawsze sie ponizalam,i od tego momentu mnie zostawil,jakby czekal na taki moment ale powiedzil ze moze sie jeszcze kiedy do mnie przekona,z taka laska jakbym ja nic nie znaczyla...
Doszly do mnie sluchy ze on i jego kolega (ktory ma na mojego bylego bardzo zly wpływ,poniewaz zdradza swoja dziewczyne i tez nie ma do niej szacunku)spotykaja sie z jakims 17 latkami,wiem ze ten kolega go w ta wciagnal,bo jest okropnym babiarzem,powiedzilam mu po tym jak sie dowiedzilam ze znikne z jego zycia,ze po tym juz nie wytrzymalam i nie che zeby juz kiedykolwiek do mnie wracal,po czym on sie chyba przestrszyl i powiedzil ze "jak mamy byc ze soba to bedziemy' Wydaje mi sie oon mysli ze sie ''pobawi' i do mnie wróci a a ja pokornie bede na niego czekac i znosic to co bedzie robic,teraz jestem pewna ze tak wlasnie mysli...
Mimo ze go nadal kocham,wiem ze jesli mu na to pozwole zniszcze sobie zycie bo wiem ze juz nigdy nie bede z nim szczesliwa...

Sloneczko8417
17-06-2009, 22:37
Motylku ja byłam w związku 7 lat i też chłopak odstawił mi pare numerów z tym,że nigdy mnie nie uderzył.Ale raz sie "zauroczył" po tym wrócilam do niego i tez jeszcze jak głupia sie o niego starałam .Póżniej dowiedziałam sie,ze bawił sie z jakas laska na dyskotece do czego nigdy sie nie przyznał i ja oczywiście mu uwierzyłam.To,że mu wybaczałam tłumaczyłam sobie tym,ze potrafi byc super nie można sie z nim nudzic to ten pierwszy jedyny i ostatbi poza tym mialam 15 lat jak zaczelismy ze soba chodzic .Pod koniec naszego zwiazku nie układało sie pomiędzy nami i dałam mu odejsc gdyż zle mnie traktował i nie mialam ani siły ani ochoty o niego walczyc po raz kolejny.Okazało sie,ze ma kogos a podobno sie pogubił-gadka-szmatka .Po trzech miesiącach chciał wrócic ,prosił mnie o to ponad rok mimio,ze spotykał sie z tamta lecz ja mu nie wybaczyłam .A teraz jestem juz z moim obecnym chłopakiem 2 lata i jestem szczesliwa nigdy mnie nie potraktowal tak żle i chamsko jak moj byly.Dlatego radze Ci zostaw go jak najpredzej a zobaczysz,że sa na swiecie chlopcy ktorzy szanuja swoje dziewczyny bo na to zasługujesz!!!

motylek8604
18-06-2009, 17:00
Słonczeko...
Cieszę sie ze jestes szczesliwa,i bardzo Ci zazdroszczę.Moze to wydawac sie idiotyczne dla Was co napisze,ale mam ochote ze soba skonczyc,do dzisiaj robilam sobie nadzieje,ale chlopak mi powiedzial ze nie chce byc juz ze mna,i nigdy juz do mnie nie wróci,to mnie zabilo,jadac do domu samochodem z pracy,wyłam jak pies,cos we mnie pękło,to cos to serce,mialam ochote sie rozbic,bo wiem ze nie zniose tego bólu,nie wyobrazam sobie zycia bez niego,a po co mam zyc kochajac kogos kto nie chce ze miec ze mna nic wspolnego...Jestem za słaba,juz kiedys te chcialam popelnic samobojstwo jak mnie zostawil ale wtedy dawalam mi nadzieje dlatego jeszcze zyje,bo wrócil,byc moze ktos by mnie jeszcze pokochal,ale ja nie chce,bo nie dotrwam do tego dnia,i wiem ze juz nikogo nie pokocham bo moje serce zalezy tylko do niego...
Czuje sie nikim,i wiem ze to ze mnie zostawil byla moja wina,dlatego ze czesto sie klócilam,i bylam nie dobra ale nie za nic,poprostu nie okazywalam mu ze bylam taka szczesliwa,to wszytko moja wina,jestem nikim,i wiem ze nie zaakceptuje tego ze go nie bedzie,a tym bardziej jesli sie z kims zwiażę,wole umrzec niz to wszytko przezywac,ciepiec.Pisze to tutaj bo naprawde nie mam komu tego powiedziec,nie musicie mnie załowac,nie zasluguje na to...Dziekuje Wam ze chcialyscie mi pomoc.Zycze Wam duuuzo milosci i szczescia w zyciu...

miedzy_slowami
18-06-2009, 21:09
Motylku,
nawet nie wiem, jak zacząć. Może w wolnej chwili zajrzyj na tę stronę, proszę:
http://samobojcy.prv.pl/
Na pierwszej stronie jest tekst, który mi bardzo pomógł. Wiem, że możesz teraz nie mieć głowy do takich rzeczy, ale przeczytaj chociaż kawałek...

chica_solitaria
18-06-2009, 21:14
Słonczeko...
Cieszę sie ze jestes szczesliwa,i bardzo Ci zazdroszczę.Moze to wydawac sie idiotyczne dla Was co napisze,ale mam ochote ze soba skonczyc,do dzisiaj robilam sobie nadzieje,ale chlopak mi powiedzial ze nie chce byc juz ze mna,i nigdy juz do mnie nie wróci,to mnie zabilo,jadac do domu samochodem z pracy,wyłam jak pies,cos we mnie pękło,to cos to serce,mialam ochote sie rozbic,bo wiem ze nie zniose tego bólu,nie wyobrazam sobie zycia bez niego,a po co mam zyc kochajac kogos kto nie chce ze miec ze mna nic wspolnego...Jestem za słaba,juz kiedys te chcialam popelnic samobojstwo jak mnie zostawil ale wtedy dawalam mi nadzieje dlatego jeszcze zyje,bo wrócil,byc moze ktos by mnie jeszcze pokochal,ale ja nie chce,bo nie dotrwam do tego dnia,i wiem ze juz nikogo nie pokocham bo moje serce zalezy tylko do niego...
Czuje sie nikim,i wiem ze to ze mnie zostawil byla moja wina,dlatego ze czesto sie klócilam,i bylam nie dobra ale nie za nic,poprostu nie okazywalam mu ze bylam taka szczesliwa,to wszytko moja wina,jestem nikim,i wiem ze nie zaakceptuje tego ze go nie bedzie,a tym bardziej jesli sie z kims zwiażę,wole umrzec niz to wszytko przezywac,ciepiec.Pisze to tutaj bo naprawde nie mam komu tego powiedziec,nie musicie mnie załowac,nie zasluguje na to...Dziekuje Wam ze chcialyscie mi pomoc.Zycze Wam duuuzo milosci i szczescia w zyciu...

Motylek, do cholery, Ty nie gadaj głupot. Absolutnie żadne samobójstwo nie wchodzi w grę, wogóle o czymś takim nie masz prawa myśleć. I wogóle co to jest za podejście, że to wszystko Twoja wina?? Absolutnie tak nie jest!! i Zakoduj to sobie! To on Cię poniżał, zdradzał, nieszanował, bił, bawił się Twoim kosztem, a Ty mu jeszcze chcesz dać satysfakcję, że dla niego się zabijesz? Absolutnie tak nie może być. Dzisiaj cierpisz, jutro też nie będzie lepiej, ale pojutrze spojrzysz na świat inaczej. Po pierwsze zrób sobie urlop, wyjedź, odpocznij. Po drugie zmień otoczenie, pomyśl o przeprowadzce, zmianie pracy. Sama tak zrobiłam i było to bardzo pomocne, po roku za granicą wróciłam całkowicie odmieniona, a też gadałam jakieś głupoty o samobójstwie, topieniu się itp. Teraz z perspektywy czasu, jest mi źle że wogóle o czymś takim myślałam, bo to wszystko przechodzi, chociaż potrzeba na to czasu. Więc jazda, bierz urlop, wyjedź na trochę odpocząć, poznaj nowych ludzi i żyj chwilą obecną a nie przeszłością. I odezwij się jak idzie bo przecież po tym co tu napisałaś aż ciarki mi przechodzą. Trzymam za Ciebie kciuki i absolutnie nie poddawaj się przez takiego palanta!

miedzy_slowami
18-06-2009, 21:57
Motylku, o tylu sprawach chciałabym Ci napisać... Ale boję się, że nie przeczytasz, bo może nie masz ochoty poświęcać czasu na elaboraty jakiejś "polkowej" nieznajomej ;)

Chcę Ci tylko powiedzieć, że rozumiem wszystkie uczucia, o których napisałaś, i te, o których jeszcze mogłabyś napisać. Mnie też zostawił najukochańszy człowiek. Zabrał ze sobą całą nadzieję i radość, zabrał wszystkie kolory życia. Chyba nawet teraz wierzę, że tak naprawdę on mnie kocha i wróci, ale wiem, że nie...

Zrozum, proszę, że nie jesteś z tym wszystkim sama, tak jak i ja nie jestem. Popatrz: nie znamy się, a przeżywamy to samo i tak samo... Widzisz, mam 23 lata. Kiedy kończyłam liceum, miałam kontuzję i ponad rok rehabilitacji zajął powrót do normalnego życia. Odzyskałam zdrowie, ale straciłam Tatę: zmarł nagle niemal na moich rękach. A był moim najbliższym przyjacielem:(
Myślisz, że nie myślałam wtedy o samobójstwie? Myślisz, że dziewczyna, która marzy o miłości, o studiach, a nie może chodzić ani stać z bólu, a potem traci Tatę, widzi jakiś sens własnego życia?

Motylku, ja też wyłam z rozpaczy. Wtedy i teraz, kiedy po prawie dwóch latach - najszczęśliwszych, jakie mnie kiedykolwiek spotkały - straciłam miłość swojego życia. Więc wiem, jak Cię boli rozstanie, jak Ci się serce z żalu rozrywa... po prostu wiem... :(
Ale zrozum, musisz o siebie walczyć, musisz siebie samą z tego wyciągnąć - właśnie Ty, bo jesteś ważna, jesteś piękna, jesteś zdolna do największych uczuć. Nie wszyscy przeżywają tak silnie, i ja nie chcę, żeby osób tak dobrych i tak wrażliwych, jak Ty, było na świecie o chociaż jedną mniej, rozumiesz? Nie chcę!

Chcę Ci powiedzieć, że chociaż każda upływająca minuta jest dla Ciebie koszmarem, to zobaczysz, że z każdą godziną, z każdym dniem będzie lepiej :) Bo mówią prawdę, że czas leczy rany. Mnie już jest ciut łatwiej, niż jeszcze wczoraj wieczorem, niż jeszcze dwa dni temu... I Tobie też będzie, zobaczysz! Tylko musisz teraz o siebie bardzo dbać... Rób to, na co masz ochotę, spełnij jakieś swoje marzenie... :) Ja na przykład rozpieszczam się teraz, jakbym była księżniczką: oglądam film za filmem, objadam się ciastami czekoladowymi, objeżdżam swoje ukochane miasto na rowerze, słucham gigantycznej ilości muzyki, spotykam się ze znajomymi, których nie widziałam od stu lat, biorę kąpiele z bąbelkami... I Ty też tak rób! Bo jesteś cudowną osobą i po prostu zasługujesz na to, żeby ktoś o Ciebie zadbał. I ja wiem, że jeszcze będziesz kochać i będziesz kochana - zobaczysz :) Ale to za jakiś czas. Na razie musisz się wyciągnąć z tego dołka, przeczekać jakkolwiek te najgorsze chwile, żeby dotrwać do tych najwspanialszych, które nadchodzą :)

joancu
22-06-2009, 09:32
Wiem, że teraz nie widzisz światełka w tunelu, ale zobaczysz czas Ci pomoże. Nie zamykaj się w domu, bo to jest najgorsze. Rozmawiaj ze znajomymi, przyjaciółmi- oni Ci pomogą, albo pisz tutaj jak często tylko chcesz. Zachowanie Twojego byłego chłopaka jest bardzo niedojrzałe. Kiedyś uwierz mi spojrzysz na to z dystansem i myślę, że dojdziesz do wniosku, że dobrze się stało, jak już emocje opadną. Bardzo Cię boli, ale będzie lepiej i jeszcze na Twojej twarzy zagości uśmiech.

motylek8604
22-06-2009, 16:52
Tak bardzo chcialabym żeby to wszytko sie juz skonczylo,nie wazne juz z jakim skutkiem ale oby tylko przestalo to bolec...Niestety nie mam przyjaciól stracilam ich kiedy związlam się z chlopakiem(teraz trudno jest trudno o prawdziwych przyjaciól)mam jedna przyjaciólke ktora jest za granica,i nie moge sie jej nawet wyplakac w ramie:(
Z kazdym dniem moja milosc zamienia sie w nienawisc do niego...
Wiem ze sie poniżyłam kolejny raz ale blagalam go o szanse dla mnie,dla naszego związku,ja tyle razy mu ją dawalam i tyle okropnych rzeczy mu wybaczyłam,a on potraktował mnie jak nic nie znaczącego smiecia,jakby te wszystkie lata byly dla niego niczym...Nie sądzilam ze tak wydawaloby sie dorosły, i mądry człowiek moze tak postąpić...Od wczoraj przestałam zupełnie sie odzywac,bo wczesniej robilam sobie nadzieje,i dzwonilam do niego,tak strasznie tesknilam i nadal tesknie...ale wczoraj kiedy uswiadomiłam sobie ze on sie zupełnie juz ze mna nie liczy,i zabawia sie na calego z kolega i jakims dziewicami przestalam o niego walczyc,nie mam juz sily,czuje sie jak zuzyta i znudzona przez niego zabawka...Teraz tak sobie wmawiam ze tak widocznie mialo byc,ze nie jestesmy sobie przeznaczeni:(Nawet gdy wiem ze mnie zostawil nie moge zniesc mysli ze on bedzie z kims innnym,jest cholernie przystojny i wiem dlugo nie bedzie sam...Jak ja to zniose:(Cieszę sie ze trafilam na to forum,naprawde podnosicie mnie na duchu...Dziękuję...

joancu
22-06-2009, 16:56
zasługujesz na kogoś lepszego, spójrz na to z innej strony- lepiej, że teraz wyszło jaki jest naprawdę, a nie po ślubie i z dziećmi

motylek8604
25-06-2009, 09:54
Witajcie Kochani...Chcialabym wyrazic to co czuje ale jedyny słowo jakie mi przychodzi to ze coraz bardziej cierpie...Czekalam ze czas mi moze troche ulzy,pomoze tak jak u Was,ale mi jest z kazdym dniem coraz gorzej...A tak naprawde wierzylam ze to minie,ze bedzie mu mnie brakowalo,i ze wróci...Wczoraj przyjechal do mnie ,od ponad 1,5 tygodnia tak bardzo sie cieszylam ze jest przy mnie,ze go przytule,ale byl obojetny wszytkiemu,kiedy odjezdzal powiedzil ze ,,myslalem ze poczuje to co kiedys ale nie poczulem,, To mnie bardzo zabolalo,jakby mi wbil nóz w serce,zapytalam czy przestal mnie juz kochac ,powiedzial ze nie wie,ze chcilaby byc ze mna ale nie czuje tego co kiedys,ze to mu siedzi w głowie...Kiedy tylko pojechal załozylam sobie pasek od spodni na szyje,chcialam zeby mi ulzylo,nie wiedzilam juz przyszlosci dla mnie,czułam jakby moje zycie juz sie skonczylo...ale nie mialam na tyle odwagi,pomyslałam o rodzicach,ze beda ciepiec,tak jak teraz,ze nie moge ich tak zranic...Nie radze sobie,nie wiem co mam robic,poprostu nie wiem,znam osoby ktore tez zostaly porzucone,i do tej pory są same,mimo ze uplynelo 20 lat,boje sie ze ze mna bedzie tak samo,ze juz nie bede potrafila kogos pokochac,ze pozostane mu wierna do konca zycia w samotnosci,mam takie przeczucie,ze nawet czas mi nie pomoze,bo kocha sie tak naprawde tylko raz w zyciu...I nie wazne jest ile placzu i bolu bylo miedzy nami,wazne jest ze go kocham,i reszta dla mnie nie ma znaczenia...Nie wiem co bedzie dalej,zapytalam czy wyobraza sobie zycie beze mnie,odpowiedzil ze tak...a przez 6 lat mowilismy sobie ze nie wyobrazamy sobie bez siebie zycia...Ja w to wszytko nie wierze,to moze byc prawda co sie dzieje,czy Bog tak chcial?

joancu
25-06-2009, 11:21
Ja na Twoim miejscu nie spotykałabym się z Nim- po co? Jak przynosi to tylko ból. Pokaż sobie i temu palantowi, że możesz żyć fajnie bez Niego. Idź do fryzjera, kosmetyczki, zmień coś w wyglądzie, kup sobie coś. Niech widzi, że dajesz radę i że nie jest pępkiem świata. Zobaczysz za pewien czas, że dobrze się stało!!! Pisz jak Ci źle- nie jesteś sama! Dasz radę:)

motylek8604
25-06-2009, 11:40
Teraz wiem ze takie spotkania bardzo bola,ale nie myslalam wczoraj o tym,cieszylam sie ze go zobacze,bede mogla przytulic,wierzylam ze bedzie jak kiedys,ze to nam pomoze,ale kiedy powiedzial ze to nie ma juz sensu zebym ulozyla sobie zycie z kims innym,nie wytrzymalam tego bolu...Podziwiam tych ktorzy sie godza z utrata bliskich,ja nie potrafie,nie moge sie z tym pogodzic...Nie mam sily zeby gdzies wychodzic,przestalam juz wierzyc ze mnie spotka cos dobrego...Zaczelam sie codziennie modlic ,jedyna wiara jaka mi pozostala to Bog,moze On mi pomoze,moze mnie wyslucha...Moj chlopak powiedzial zebym nie czula sie winna,ze to jego wina ze tak sie dzieje,ale to ja sie winie moze gdym lepsza dziewczyna nie byloby tego wszytkiego...

Joancu Dziekuje ze mnie wspierasz,i starasz sie mi pomoc...

joancu
25-06-2009, 11:47
jakby co to jestem;) my kobiety musimy się razem trzymać:)

joancu
25-06-2009, 11:47
mi też pomaga modlitwa i medytacja, ćwiczenie jogi

motylek8604
26-06-2009, 12:06
Kolejny dzien placzu ,bolu i cierpienia,nie wiem dlaczego tak jest ale mi czas nie goi ran jak wiekszosci,zadego dnia jest coraz gorzej,czuje ze sama sobie nie poradze...Nie radze sobie ze swiadomoscia ze odeszdl odemnie ktos kto byl dla mnie calym swiatem,nie dociera to do mnie,jak Wy sobie poradziliscie?co robic zeby tak nie ciepiec?nie mam do kogo wyjsc bo jak powiedzil stracilam porzyjaciól,siedze zamknieta w tych czterech sciaanach,nie wiedze siebie dalej, tak mi ciezko...

joancu
26-06-2009, 12:19
motylku, może wybierz się do psychologa

motylek8604
26-06-2009, 12:24
Myslalam o tym,ale nie mam odwagi...

joancu
26-06-2009, 12:25
co do czasu- no jeszcze to świeże jest i dlatego tak boli, ale minie

joancu
26-06-2009, 12:44
spróbuj, może ruch Ci pomoże, ja ostatnio biegam i tak pozbywam się negatywnych emocji, podobno pomaga także przytulanie się do drzew- zwłaszcza do brzozy, generalnie kontakt z przyrodą. Motylku, a skąd jesteś?

miedzy_slowami
26-06-2009, 16:23
Przyłączam się do Joanci: wyjście na dwór, choćby na spacer/rower/zakupy/bieganie/cokolwiek poprawia samopoczucie, polepsza zdrowie, a więc i "zdrowe" postrzeganie rzeczywistości :)
Motylku, nawet, jeśli teraz wydaje Ci się, że nic nie ma sensu, otacza Cię pustka, zobaczysz, że będzie lepiej, dasz radę z tego wyjść, jestem pewna :)

motylek8604
26-06-2009, 18:05
Kochane próbowalam juz wszytkiego,ale gdzie się nie rusze wszedzie widze jego...nawet gdy zamykam oczy...Zamykam sie w czterech scianach bo tutaj nikt nie widzi moje cierpienia,moja rodzina nie rozumie co ja przezywam,nawet gdy sie modle,nie moge wypowiedziec słow o które prosze Boga...
Czuje jak mnie od srodka rozrywa,ten ból jest nie do zniesienia,nigdy tak bardzo nie ciepiałam nawet kiedy juz mnie raz zostawil po 2 latach,wtedy moje uczucie nie bylo tak silne...Moj byly chlopak kontaktuje sie ze mna,dzowni i pisze ale miażdzy mnie od srodka,jakby sprawialo mu to przyjenosc tym co mowi,bo kiedy wypowiada z swoich ust ze,,nie pasowalismy do siebie(po 6 latach),albo ze nie bylo dla nas ratunku,mimo ze wie jak ogromnym uczuciem go obdarzam...Nie dosc ze mnie zostawil jak znudzona,zuzytą,zabawke to jeszcze rani mnie taki bolesnymi słowami...
Joanci jestem z Zamoscia,a dokladniej z okolic.
Tak Wam zazdroszcze ze macie tyle motywacji,i sily by dalej zyc,ja nawet gdybym chciala to jej nie mam,cała moja energie pochlania ból i lzy,nie mam sily jesc,teraz mam tydzien urlopu bo jestem chora,spie na sile zeby nie myslec,z trudem oddycham,wiem ze napewno czas pomoga ale u mnoie to juz trwa 3 tyg,i z kazda godzina jest gorzej...Dziekuje Wam ze jestescie...

joancu
26-06-2009, 18:25
nie jest to Twoja wina, tylko Jego i to On powinien się źle z tym czuć. Jest bardzo niedojrzały. Moim zdaniem, lepiej że tak to się skończyło teraz, a nie po ślubie. Nie jest Ciebie wart i tyle!!!!!!!!

motylek8604
26-06-2009, 18:34
Joancu napisz jaka jest Twoja historia?co u Ciebie sie wydarzylo...

miedzy_slowami
26-06-2009, 18:53
Motylku, Słonko... Naprawdę nie wiem, co Ci doradzić. Przechodziłam przez wszystko, o czym piszesz, i wiem, po prostu wiem, co się wtedy czuje... Wiem, że decyzje najukochańszej osoby i kolejne raniące słowa rozrywają Cię z bólu od środka. Czytam Twoje słowa i widzę siebie sprzed kilku miesięcy, tygodni... Tylko nie umiem podać Ci na nic gotowej recepty, sama nie wiem, dlaczego w pewnym momencie się nie poddałam.
W każdym razie teraz widzę, że moje emocje i uczucia nie poszły w stronę rozpamiętywania, wyrzutów i nienawiści wobec mojego chłopaka (no, właśnie, jak w ogóle o nim mówić? chłopak? były chłopak?...:(). Raczej skupiam energię na tym, żeby "uratować" jakoś siebie, np. chcę się znów uczyć angielskiego (bo mój były chłopak był anglistą i tak bardzo wstydziłam się przy nim, że nie mówię dobrze po angielsku, że nie mówiłam w ogóle:(). Zamierzam też w wakacje zadbać o siebie bardziej, niż dotąd: schudnąć, zmienić kolor włosów na naturalny (bo dla chłopaka zamieniłam się w brunetkę, co po prostu do mnie nie pasuje:mad:)...

Motylku, mam nadzieję, że i Tobie uda się odkryć siłę, by zawalczyć o samą siebie:) Jesteś zdolna do miłości: umiesz kochać, okazywać miłość i dawać szczęście. Wyobraź sobie, jak to będzie spotkasz kogoś, kto też to potrafi: przecież będziecie mogli razem góry przenosić, rozmawiać do rana o wszystkim i o niczym...
I nie myśl, proszę, że już nikogo nie pokochasz. Pokochasz, jeśli tylko będziesz otwarta na Tego Odpowiedniego człowieka. Ja też znam dziewczyny, które po rozczarowaniu zostały same. Ale one zamknęły się nie tylko na drugiego człowieka, ale i na całą otaczającą je rzeczywistość. To koszmarny los. Zrobię wszystko, żeby żyć inaczej, niż one, i Tobie też tego życzę, z całego serca :)

motylek8604
26-06-2009, 19:12
Miedzy slowami...Kochana nie uwierzysz ale czuje sie jakbys byla mna(odzwierciedleniem mojej osoby),moj chlopak tez jest anglista,robie wlasnie studia magistra z filologii angilskiej,i tez zawsze bylo mi wstyd ze nie potrafie nawet zdania powiedziec po angiesku...i co najlepsze te mialam sie przefarbowac na brunetke,bo jemu sie podobaja brunetki ale nie chcialam zrobic tego dla niego tylko sama bylam ciekawa jak bede wygladac w takich wloskach,aktualnie jestem blondynka i mysle zeby cos zmienic w swoim wygladzie,i tez chce troche schundac bo bedac z nim zawsze robilam cos do jedzonka i nabralo sie tu i ówdzie...
Widze ze przezywamy to tak samo,tylko u Ciebie najgorsze juz minelo,a ja dalej tkwie w tym koszmarze....

joancu
27-06-2009, 15:10
Motylku, jak tam? Myślimy o Tobie:)

joancu
27-06-2009, 15:13
czasem jest tak bardzo źle, że potem musi być już tylko lepiej

joancu
27-06-2009, 15:18
On był ze mną cały czas i nadal jest:):) Wierzę, że Wy też spotkacie kogoś dobrego i odpowiedzialnego. Między słowami- dobrze piszesz:). Motylku, szukaj zainteresowań. Ja biegam, śmigam na rolkach i rowerze, czytam książki- Coelho, zwiedzam nowe miejsca, interesuję się numerologią:). Dasz radę! Ja wierzę w Ciebie, Ty też uwierz:)

motylek8604
28-06-2009, 13:20
Witajcie Kochane...
Czuje sie tak jakby się czas zatrzymal,ten ból nie ustępuje,nie ma dnia w którym nie placze...Moze to bląd ale kazdego dnia robie sobie nadzieje,miimo ze chlopak pisze mi zebym o nim zapomniala,i powtarza ze nie ma nas,jakby te slowa dotyczyly tylko mnie ,a jego juz nie:((((((((((((((to tak strasznie boli...
Traktuje mnie jak wroga,jak kogos o kim chce zapomiec i nie chce znac,po tylu latach,po tylu cudownych chwilach,razem storzylismy swoj swiat,swoje miejsce,a teraz on chce to niszczyc,nie potrafie sie pogodzic ze on juz mnie nie chce,nie potrafie,i uwierzcie mi ze z checia juz zakonczylabym swoj zywot....
Nie widze swojej przyszlosci bez niego,poprostu nie widze....i choc staram sie zyc,to z kazdym dniem jest coraz gorzej mi oddychac....Tak bardzo za nim tesknie,nie cche zyc,bez niego,mimo ze wiem ze mnie czesto ranil...Popadlam w silna depresje i nie potrafie z niej wyjsc...

Joancu tak bardzo Ci zazdroszcze ze masz przy sobie milosc,ile ja bym dala zeby cofnac czas,zeby on mnie dal mi szanse....

joancu
28-06-2009, 21:56
Motylku, masz ludzi którzy Cię kochają, rodzinę- pomyśl też o nich.

motylek8604
28-06-2009, 22:26
Joancu mysle o nich dlatego jeszcze tutaj jestem..........ale to i tak nie daje mi tyle sily ile potzrebuje...

miedzy_slowami
28-06-2009, 23:05
Kochana, pomyśl sobie, że co ma być, to będzie. Wiem, to brzmi dość banalnie, ale mnie jakoś podtrzymuje na duchu, więc może i Tobie pomoże :) Ktoś napisał niedawno na tym forum, że "jeśli to miłość, to przetrwa"... i wiesz, zdaje mi się, że to mądre słowa. Bo jeśli Twój chłopak Cię kocha, to prędzej czy później wróci. I obie wiemy, że jeśli tak się stanie, to szczęście z jego obecności zakryje obecne przykre chwile tak szczelnie, że zupełnie przestaną się liczyć :) A jeśli nie wróci? Bo to równie prawdopodobne. Przecież obie się zgubiłyśmy w tym, co oni do nas czują, i nie wiemy już, co na ten temat myśleć ani czego się spodziewać...
Po pierwsze, wydaje mi się, że jeśli teraz jest tak źle, to znaczy, że już niedługo będzie o wiele lepiej. Po prostu mam takie doświadczenia, które pokazują, że po najgorszych wydarzeniach, jakich człowiek nie był sobie w stanie nigdy nawet wyobrazić, następuje coś, co jest o wiele lepsze. Może to będzie powrót Ukochanego, a może spotkamy kogoś innego i to on będzie Tym Jednym Jedynym? Kto wie, co przyniesie nam jutro? :rolleyes: Trzeba się tylko pilnować, żeby doczekać do takich pięknych momentów, Motylku:)
Trzymaj się ciepło :)

motylek8604
29-06-2009, 11:25
Witajcie Moje Sloneczka....Wczoraj zapytałam bylego zeby mnie juz nie oklamywal i powiedzil prawde,bo jak do tej pory sie wyperal,czy jest ktos,jakas dziewczyna?bo widziałam co się dzialo,jego zachowanie bylo do niego nie podobne,to co pisal i mowil,oswiadczył mi ze ma przyjaciólke...Dzisiaj juz sie nie kepowal i nastał dzien w którym wszytko sie wyjaśnilo,otóz moj byly chlopak znalazl sobie inna,tego wlasnie sie najbardziej obowiałam...Powiedzil ze kiedy sie pokłócilsmy,wtedy kiedy on mnie tak stasznie poniewieral,nasptepnego dnia byl u niego gril,jego koledzy przywiezli jakies dziwczyny,i mowil ze poprostu wpadl w ręce innej, ze ona taka mila,fajna,to 18 latnia dziewucha,która jeszcze nie wie jak sie swiat kęci,zostawil mnie dla niej,a najlepsze jest to ze kiedy zapytalam co by bylo gdyby jej nie poznal?a on na to ze bylby sam,albo spotykalby sie dalej ze mna z ,,z nudów,, Jak ja mogłam byc taka slepa:(((((((((((Po tylu latach tak sie zachowac,drugi raz mnie zostawil i ostatni.......

joancu
29-06-2009, 11:28
Cześć Motylku:) więc znasz prawdę, będzie dobrze, tylko potrzebujesz czasu jeszcze

miedzy_slowami
29-06-2009, 13:03
No i wszystko jasne. Zachowanie Twojego byłego (na szczęście!) chłopaka jest skandaliczne. Pomijam sam fakt skrajnie nieodpowiedzialnej zdrady. Ale sposób, w jaki Twój chłopak zachowywał się wobec Ciebie później, Motylku, jest jeszcze gorszy.

Joancu ma rację: będzie dobrze. Ja myślę, że o tym wszystkim zapomnisz szybciej, niż myślisz.

motylek8604
29-06-2009, 14:12
Kochane ja wiem ze teraz powinnam przejrzec na oczy,ale mi jest z tym bardzo zle ze on tak szybko sie pocieszyl,ze dobrze ze mna nie skoczyl,to juz spotykal z ta gówniara,a mi wpajał ze nie ma nikogo,ze ma blokade,ze nie potrafi dac teraz nikomu sczescia,ze chce byc sam,po co mi to wszytko mówil:(ja wiem ze to jak mnie potraktowal jest bezczelne,niewybaczalne ale ja dalej mimo to go kocham.....Napisal mi ze nie zasługuje na mnie ,dlatego juz nigdy mnie nie zrani,przez 6 lat tak nie uwazal,mowil ze jestesmy dla siebie stworzeni,wiem ze pisze tak po to zeby usprawiedliwic sie przed samym soba zeby nie miec wyrzutów sumienia o ile wogle je ma...W głowie mi sie nie miesci ze jeszcze 3 tygodnie temu byl ze mna,a teraz ugania sie za inna,to jakis koszmar...
Czuje do niego teraz niechec,ale tak mi przykro ze znowu zostawil mnie dla innej,a kiedys objecal ze nigdy tego bledu nie popełni...
Moze to cierpienie sie zmniejszy ale o nim nigdy nie zapomne bo sie nie da:((

joancu
29-06-2009, 21:22
Nie jesteś sama, pisz Motylku:)

Sloneczko8417
29-06-2009, 22:13
Motylku wiem co czujesz bo przechodziłam przez to samo,pierwszy raz czułam,ze miłość moze sprawiac ból fizyczny,nie można spać ,jesc ,życ i odbiło sie to na moim zdrowiu.Powiem Ci,ze moj byly chcial wrocic po 3 miesiacach i też zostawil mnie dla innej po 7 latach(oczywiście sama do tego doszlam).Przyznał sie jak juz nie mial wyjscia Twoj bynajmniej Cie nie zwodzi glupimi wymowkami choc wiem,ze nie jest to pocieszające.Prawda jest taka,ze tylko czas pomoże Ci sie z tym uporać ,któregoś dnia obudzisz sie i będzie lepiej.A moja skromna rada jesli bedzie chcial wrocic lepiej tego nie rób bo on nie jest tego wart ,przejdziesz przez te najgorsze chwile i bedziesz silniejsza.Trzymaj sie cieplutko

joancu
02-07-2009, 09:34
Motylku, jak tam?

celinka
03-07-2009, 15:26
Myślę, że w takiej sytuacji najlepsza jest obojętność. Jak mu pokażesz, że ci nie zależy i jest ci bez niego dobrze, to sam się zainteresuje, co jest grane :)

motylek8604
03-07-2009, 18:10
Witajcie Kochane:)Nie pisalam jakis czas,bo nie mialam weny,musialam jakos sobie to wszytko poukladac w glowie:(Nie powiem ze jestem szczęsliwa bo tak niestety nie jest:(ale czuje ze największy ból juz minąl(mam taka nadzieje)i tak narazie sie czuje,choc mam napady placzu,i zakłuje mnie jeszcze bol w srodku...
Jesli chodzi o chlopaka to jest bez zmian,nie spotykamy,ale to jak on sie teraz zachowuje jest poprostu skandaliczne.Jak juz wspominalam okazalo sie ze ma tą 18 letniaprzyjaciolke,myslalam ze to tylko jakas dziewczyna do rozrywki,ze to nie jest na powaznie,choc dla mnie to juz nie mialo znaczenia,ale kiedy powiedzial mi ze zmienia nr,tel na inna siec,specjalnie dla niej, stwierdzilam ze to cos na powaznie,wiec zyczylam mu szczescia,ale moj koszmar niestety na tym sie nie konczy...
Kiedy przestalam sie odzywac,on pisze ze mu mnie brakuje,i teskni(ale stwierdzil nie mozemy sie spotykac bo zrobie sobie nadzieje) wiec ja naiwna jak zwykle poddaje sie i z nim rozmawiam,pisze,a on nagle kolejny raz mowi mi zebym o nim zapomniala,po czym sie nie odzywam,a on znowu pisze i dzwoni,ze dlaczego sie z nim nie kontaktuje,i tak jest w kołko,wiem ze wogle nie powinnam sie z nim kontaktowac,i robie sobie tym sama krzywde,aleczuje sie stasznie samotna,i tesknie za nim mimo ze traktuje mnie jak smiecia... Nie wiem co mam o tym wszytkim myslec...ale teraz widze jaki on jest niedojrzaly,bezczelny...
Mam juz tego dosc,tej chorej sytuacji,chce juz miec to wszytko za soba,strasznie mnie to meczy.Pozdrawiam Was serdecznie:)

joancu
04-07-2009, 10:33
Motylku, najgorsze masz już za sobą. Teraz będzie już tylko lżej:)

motylek8604
04-07-2009, 12:00
Ja tez myslalam ze mam najgorsze chwile ze soba,ale jednak dzisiaj sobie uswiadomilam ze nie!!!!!Boze jak mnie to boli,jaka jestem beznadziejna,nie radze sobie z tym wszytkim.Dzisiaj rozmawialam z nim powiedzial ze byl wczoraj u tej dziewczyny,sam,a zawsze jezdzil z kolega,znowu wylam z bólu,a najgorsze co mnie zabolalo to kiedy powiedzial ze nie chce jej zranic,bo go polubila,zapytalam a co ze mna?mnie nie zrani tylko ja,ona go zna 3 tyg a ze mna byl 6 lat!!!!
Powiedzial ze ja juz mialam swoja szanse,i juz nie ma nas,on nie zdaje sobie sprawy jak mnie rani tymi słowami: ((((((((((((((((((((((((((((((((
Nie dociera do mnie ze on mnie juz nie chce,ze chce byc z kims innym,wieczorami pisze lub mowi ,,nie ma mnie,,bo spotyka sie z tamta a rano dzwoni i pyta jak sie czuje,juz tego nie wytrzymuje,ten koszmar nigdy sie nie skonczy,bylam kiedys taka radosna,szczesliwa a teraz moja psychika jest na skraju wyczerpania...Pod koniec rozmowy kiedy slyszal jak cierpie powiedzial ze przyjedzie do mnie,to porozmawiamy,ale o czym jest tu rozmawiac,ten człowiek mnie zniszczy,on ma mnie za nic.....Dlaczego to ja cierpie a on sie cieszy jakby nic sie niec stalo,dlaczego to zycie jest takie niesprawiedliwe....Co ja mam ze soba zrobic?

joancu
04-07-2009, 12:23
Motylku, moim zdaniem powinnaś definitywnie zerwać z Nim kontakt, bo On Cię dręczy!!!

mazan
05-07-2009, 00:02
dziewczyny nic na siłe! po raz kolejny i ja napiszę że jak będzie chciał i zrozumie to wróci, tylko zastanów się czy po czymś takim jest wart tego żeby go przyjąć, jeśli to się raz wydarzyło więcej jak pewne że się powtórzy bo możesz się zmienić ale nie diametralnie i nie na zawsze, a czy chcecie znów w podobny sposób cierpieć? dajcie SOBIE odpocząć, żaden jedyny nie musi być akurat TYM jedynym.

motylek8604
06-07-2009, 19:19
Witajcie kobitki:) Jakos mi czas sie toczy powoli,ale niestety nie moge sie pozbierac,ciagle mysle o tym wszytkim:(czuje ogromna pustke i zal: ((((Moj byly stwierdzil ze mnie zostawil bo nie bylo iskierki,wczesniej natomiast ze nie pasujemy do siebie,za kazdym razem sa inne wersje,juz sam nie wie co mowic zeby sie usprawiedliwic,po tym co on wyznaje zastanawiam sie czy ja bylam taka slepa czy ja nie widzialam tego co robi:( Mowi ze ma serce twarde jak głaz,ale skoro tak rzekomo jest to po co sie spotyka z inna???kiedy powiedzialam mu ze nigdy mu tego nie zapomne ze drugi raz mnie zostawil o ostatni dla innej,na to on czy dam sobie rade bez Niego,bo jesli nie to wróci do mnie,zatkało mnie to,czy on juz zupelnie nie ma do mnie szacunku,bawi sie moimi uczuciami,przeraza mnie to w jaki sposób on teraz mnie traktuje...
Co ja mam o tym wszytkim myslec,dlaczego on tak sie zachowuje:(((((((((

miedzy_slowami
07-07-2009, 00:43
Skąd ja znam to mówienie o "braku iskry", Motylku...
Tylko jak wykrzesać iskrę z lodowatego serca??? Tego mój były chłopak nie powiedział :mad:

Szkoda mi już słów i nerwów na to wszystko, wiesz, Motylku? Tak bardzo bym chciała o nim raz na zawsze zapomnieć, móc znowu normalnie spać, a nie ryczeć po nocach jak ostatnia idiotka :mad: Najgorsze, że zdaję sobie sprawę z tego, jakie to głupie: płakać po kimś, kto od tygodni nawet nie zadał sobie trudu, żeby do mnie zadzwonić albo napisać :(

Ależ ja byłam ślepa i głupia, że nie docierały do mnie wcześniej te wszystkie sygnały mówiące, że jak mało dla niego znaczę!
Kiedyś nawet powiedział mi, że jestem dla niego jak cudzy mebel z akademika: jestem - OK, nie ma mnie - też OK, on tego po prostu nie zauważa :(
Boże!!!

edycia1234
08-07-2009, 00:28
Witam!!!
Mnie też zostawił chłopak, i nawet nie mam komu sie wyżalić i w rękaw wypłakać... historia zaczęła sie bardzo fajnie, a więc byliśmy świadkami na weselu mojego brata. Znałam go wcześniej, ale jakoś nie wzbudzał we mnie zainteresowania. a na weselu okazał sie być miłym, uprzejmym, uroczym a przede wszystkim przystojnym chłopakiem. a ja głupia się zakochałam. złapałam welon, on krawat, więc szczeście potęgowało. na poprainach trzymaliśmy się za łapki i byłam w siódmym niebie, poźniej mu powiedziałam ze sie zakochałam. On we mnie też.... Czy może być większe szczeście?byliśmy piękna para, przez 3 dni... po 3 dniach odszedł bez slowa, bez wyjaśnienia. do dziś nie wiem czemu. widziałam sie z nikmkilka razy, siła musiałam go zmuszać do rozmowy, ktora wyglądała tak, że ja mowiłam, prosiłam, błagałam,płakałam a on spuścił głowe i ciągle mówił nie, lub że to jego wina. Kiedyś widziałam go na festynie, byłam na tyle podła ze podeszłam do niego i do jego kumpli. z nimi rozmawiałam, a on... jak on spuścił głowe, a potem uciekł. Kilka dni temu był u brata, znow byłam na tyle podła ze poszłam, ubrałam sie w najfajniejsze ubrania i poszłam,. znów spuścil głowe, i uciekł. Chce dać mu zdjecia z wesele, ale ja nawet nie mogę go złapać, bo ucieka.
a najśmieszniejsze w tym jest tio ze za miesiac mam kolejne wesele. zaprosiłam go na nie jak byliśmy razem a ostatnio przez smsy zapytałam czy pójdzie ze mna( miałam napisac czy pójhdzie czy szukać innego). powiedział ze pójdzie. wie już gdzie i kiedy. nic nie odpisuje, zbaczy ze dalej idzie. tylko ciekawe jak on zamierza iśc skoro on nawet w oczy mi nie spojrzy. a jesli teraz napisze mi zebym szukała sobie innego, to pojade do niego do domu, napluje mu prosto w twwarz i kopne tak mocno ze nie bedzie mogł miec dzieci.od miłości do nienawiście jeden krok. zal mi samej siebie. zawaliłam przez niego szkołe, mam poprawki we wrześniu.a dla niego ważny jest tylko on. miłośc jest slepa

rowerek789
08-07-2009, 20:33
Wiem ze to sś głupoty.Byłem z dziewczyna miesiąc,rzuciła mnie
Jej powód był taki ze nie zakochała się we mnie tylko zauroczyła,a ja zakochałem nie jestem z nią ponad miesiąc a nadal coś do niej czuje
Chciałbym od was pomoc coś zrobić żeby wróciła do mnie i mnie pokochała,tylko narazie jest z innym.

miedzy_slowami
12-07-2009, 12:09
rowerek789, popatrz, znalazłam to w Internecie. Nie wiem, czy działa, ale wydaje mi się całkiem rozsądne:

Jak odzyskać byłego
Wstęp
To nie taka prosta sprawa. I nie zawsze jest to w ogóle możliwe (jeśli
zrobiłeś jej jakieś duże świństwo, to szanse są znikome). Ten artykuł
dotyczy sytuacji, kiedy dziewczyna cię rzuciła bez tzw. wyraźnego powodu.
Wskazówki
* Nie proś, nie błagaj, nie przynoś kwiatów. Nie bądź nachalny ani
męczący. Najlepiej nie odzywaj się do niej.
* Zainwestuj w siebie, stań się atrakcyjny, towarzyski, popularny.
* Baw się dobrze i zadbaj o to, żeby się o tym dowiedziała.
* Nie wytrzyma i po jakimś tygodniu sama się odezwie. A jak nawet się
nie odezwie, to przynajmniej zbyt boleśnie tego nie odczujesz.

miedzy_slowami
12-07-2009, 12:27
Jestem w tej samej sytuacji (tylko że ode mnie odszedł chłopak po półtora roku związku). I chciałam Was zapytać, czy macie jakieś sposoby na to, żeby nie dzwonić ani nie pisać :cool: Bo mój chłopak nie chce się ze mną kontaktować, ale jest mi go ogromnie brak i średnio dwa razy w tygodniu nie wytrzymuję, dzwonię lub piszę, mówię, że tęsknię, pytam, dlaczego odszedł, mam pretensje, że się nie odzywa... :( To go strasznie męczy, a ja już nie chcę, żeby było między nami gorzej :( Nie chcę go stracić, ale to już się stało, wiem. Więc powinnam dać mu spokój...
Tylko są takie przypływy tęsknoty, że każdy powód, żeby z nim porozmawiać, wydaje mi się genialny, jestem ślepa na wszystko i... dzwonię :mad: To i tak chyba lepiej, niż gdybym do niego jeździła, ale mimo wszystko... nie chcę być męczącą, zrzędliwą babą ;) No, więc:
- myślę dziesięć razy, zanim zdecyduję się dzwonić
- przyczepiłam na telefonie karteczkę z napisem "Nie dzwoń" :D
- rzadziej doładowuję kartę telefoniczną, żeby nie było mnie stać na rozmowę
- (co oczywiste) staram się zajmować obowiązkami, nie myśleć o nim, ale o rodzinie i znajomych
Mimo to wieczory wciąż są koszmarem :( Macie jeszcze jakieś pomysły, żeby jakoś godnie znosić rozstanie?

totally_confused
13-07-2009, 23:15
Ja mam podobny problem jak mmonika86… Proszę o porady. Z górry przepraszam za długość.
Byłam ze swoim chłopakiem 8 miesięcy, on się we mnie zakochał od razu, ja potrzebowałam czasu, aby to uczucie się rozwinęło dlatego na początku naszej znajomości, gdy jeszcze nie wiedziałam czego chcę i zanim go tak naprawdę pokochałam popełniłam nic nie znaczące dla mnie głupstwo (pocałunek z kolegą, do którego się przyznałam)- wiem, ze to wszystko jest dziecinne, ale chciałam ponieść konsekwencje tego czynu, chciałam dorosnąć. Wybaczył mi (tak bardzo mnie kocha), jeszcze trochę obwiniając siebie, bo przez jego ciągłe wyjazdy do pracy za granicę, nie spędzał ze mną tyle czasu ile byśmy potrzebowali. Poprosił żebyśmy nigdy więcej do tego nie wracali i nie obwiniał mnie za nic.
Jego rodzina była mi wdzięczna, gdyż częściej wracał do domu, jego mama cieszyła się że w końcu znalazł kogoś z kim sobie ułoży życie, myślał o życiu poważnie i tak też mnie traktował, nawet wyszedł z nałogu-dla mnie.
Nasze uczucie było naprawdę silne, a częsta rozłąka tylko nas umacniała i zbliżała do siebie. Bardzo nam na sobie zależało, czułam się pewnie w związku i dlatego, gdy go nie było regularnie spędzałam czas ze swoimi znajomymi, imprezy (studenckie życie) i nigdy mi nic nie zarzucał, nie był zazdrosny, bynajmniej tego nie okazywał.
Ufaliśmy sobie bezgranicznie, nasz związek był oparty na szczerości, dlatego pozwalałam sobie na te wyjścia, teraz zdaję sobie sprawę, ze to było trochę niewłaściwe, ale czy miałam cały czas siedzieć w domu z utęsknieniem i nigdzie nie wychodzić? Nie chciałam się od niego całkowicie uzależniać i zostawić moich przyjaciół, myślałam, że to dobrze, że nie użalam się nad sobą, gdy go przy mnie nie ma i chciałam jakoś wypełnić ten czas w oczekiwaniu na niego, aż o jedną imprezę za dużo…Zadzwoniłam do niego po pijaku, po tym jak on mi wysłał wiadomość, że już jest w kraju (zmęczony po pracy, a tu takie coś :/ wiem jak to wygląda). Wiem, ze nie był zachwycony moim zachowaniem, ale też nic nie powiedział, na drugi dzień nie wytrzymał, (pomimo tego, iż mieliśmy zaplanowany wspólny wyjazd na kilka dni), powiedział, że musi przemyśleć parę spraw, że znowu wyjeżdża i chce spokoju, że musi odpocząć, że potrzebuje przerwy..! :( ale po moim lamentowaniu odpisał, że się odezwie, nie wiem czy tylko dlatego żeby mnie uspokoić i mieć ten spokój czy naprawdę potrzebuje tego czasu...
Dojrzale myślał o życiu, o założeniu rodziny… a ja w jego oczach zachowywałam się jak dziecko!
Od tamtej pory minęły już prawie 2 miesiące, nie odpisuje na sms-y, nie odbiera telefonów, zero reakcji, jedyne co mi pozostało to pójść do jego rodziców żeby dowiedzieć się chociaż kiedy przyjedzie, ale to już byłby chyba akt desperacji, a od jego kumpli niczego się nie dowiem..
W ogóle nie chciał ze mną porozmawiać, dla niego wszystko chyba było jasne.

Czy to uczucie ma szansę przetrwać? Czy on się odezwie? W moim życiu wszystko się teraz zmieniło diametralnie, nie mam teraz ani życia towarzyskiego ani jego, nie umiem się pozbierać, tak bardzo mi na nim zależy, ze nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego. On o tym wiedział, ale widocznie swoim zachowaniem okazywałam coś innego.

I jeszcze kilka czynników wpłynęło na jego zachowanie.. np. mógł odczuć, ze jeszcze nie myślę poważnie o życiu, gdyż chciałam wyjechać na pół roku (w celach edukacyjnych), niczego mi nie bronił, cieszył się razem ze mną.
Czy mógłby w ten sposób zakończyć związek? Dając mi jeszcze nadzieję? Czy dla niego to jest już skończone?
Może jestem naiwna, ale cały czas wierzę w to, ze wróci, dopóki mi nie powie, że to jest koniec. Wiem, ze to jest chora sytuacja, ale już nie wiem co mam myśleć co robić.

motylek8604
14-07-2009, 20:06
Witajcie Kochane....Nie pisalam jakis czas,ale to jednak mi nic nie daje takie czekanie,nie wiadomo nawet na co: ((( Myslalam ze stalam sie silniejsza,ze moje uczucie sie do niego zmniejszylo,ale szybko osobie uswiadomilam ze nadal siedze w tym dole,i mimo ze minal juz ponad miesiac,dalej nie moge sie pozbierac...
Kiedy dowiedzilam sie ze moj byly ma hmm on to nazwal ,,przyjacióleczke,,przetastałam sie odzywac,ale wtedy on zacząl pisac ,dzownic,pewnie troche z wyrzutów sumienia,no i niestety koszmar moj nadal sie ciagnie,bo jestem glupia i naiwna,tak bardzo mi go brakowalo ze sie z nim spotkalam,ale bardzo sporadycznie,zobaczylam w nim zupelnie kogos innego,nie czulego,wydawal mi sie taki obcy,i ja czulam sie jakbym byla dla niego zwykla znajomą..To byl wielki bląd ze ja sie z nim kontaktuje,nie zdajac sobie sprawy jaka ja robie sobie krzywde,podczas rozmów telefonicznych mowil dziwne rozne rzeczy,np.jednego dnia ze mu mnie brakuje,teskni ze mysl o powrocie,a drugiego dnia ze nie potrzebnie to powiedzial bo zrobilam sobie nadzieje,ze bym o nim zapomniala!!!Po tym wszystkim oznajmil mi ze jesli kiedys do mnie wroci to poprosi mnie odrazu o rekę,ale mimo to nadal sie spotyka z ta dziewczyna,i twierdzi ze nie ma juz nas...Do cholery po co on mi to wszytko mowi zeby sprawdzic czy na niego czekam???w okrótny sposob bawi sie moimi uczuciami...To jest jakis koszmar: (((((((((((((
Wczoraj przyjechal do mnie,powiedzil ze teskni,wiec ja jak zwykle na to pozowolilam,mimo ze nie byl juz taki surowy,przytulalismy sie,calowalismy,ale nadal czulam jego obojetnosc,a ja nie myslac o niczym cieszylam sie jego obecnoscia,czulam sie jakby zalowal,ale dzisiaj okazalo sie ze dalam soba zmanipulowac kolejny raz,dzwonilam do niego zeby zapytac jak sie czujesz po wczorajszym a on sie nie odzywal caly dzien po czym pochwalil sie ze spedzil cale popoludnie ze swoja przyjaciolka nad woda,nie wytrzymalam juz tego,znowu wylam z bolu,a on na to nie wiem jak moge Ci pomoc a jeszcze wczoraj byl ze mna,przyulal mnie!!!!Moze Wy mi powiecie co sie dzieje,bo ja juz nie mysle logicznie...Dobilo mnie gdy powiedzil ze bedac ze mna ,raz byl szczesliwy raz nie ,i jesli by wrocil to zmarnuje swoja szanse na szczescie...Rozumiecie cos z tego??????ten czlowiek wolge sie ze mna nie liczy,nie ma serca,raz mowi ze to jego wina,a teraz mnie obwinia ze jestem tak samo winna jak on,mimo ze to on mnie zostawil i sie teraz spotykla z inna...Dlaczego ja ulegam i nie potrafie przestac sie znim kontaktowac,widze jak sie mna bawi a ja dalej cierpie,kiedy to sie wreszcie skonczy.....

miedzy_slowami
14-07-2009, 21:55
Ja Ci już nic mądrego nie powiem, Motylku. Mój chłopak przestał odbierać telefon, a dziś, kiedy do niego pojechałam, powiedział, że nie powinniśmy się więcej widywać :( Wyszłam bez słowa.
Wiem, że popełniałam masę błędów: miałam pretensje z powodu jego milczenia, płakałam... ale... on nie chce mnie więcej widzieć :( Już nigdy nie będziemy razem, nawet się nie zobaczymy...
To koniec. On nie wróci... :( Nie chce mnie znać, nie chce ze mną rozmawiać, denerwuję go... a przecież kiedyś mnie kochał, byłam dla niego dobra... Czuję się, jakbym umarła. Kocham go... :(

Przepraszam, Motylku, że tak o sobie dziś piszę, ale...
Co za koszmar...

Sloneczko8417
14-07-2009, 22:07
Rozumiem Was dziewczyny najgorsza jest ta nienawiść od osoby, która kochamy , dla której chce się jak najlepiej .Z własnego doświadczenia moge Wam powiedzieć ,że mniej chyba bolesne będzie milczenie i próba pogodzenia się z rzeczywistością niż ciągłe poniżanie .Oni być może zrozumieją przez to na czym lub na kim im zależy i Wam także radze zastanowienie się czy aby są oni warci Waszych łez.Wiem,że to mało pocieszające ale ja przez to przeszłam jakieś 2 lata temu wiec łatwo mi teraz pisac ale bylo za*****iscie ciężko dlatego trzymam za Was kciuki .

motylek8604
14-07-2009, 22:42
Miedzy słowamiKochana nie przepraszaj ze piszesz o sobie,to ja jestem egoistka,i to ja powinnam cos dac od siebie...
Wspołczuje Ci tak bardzo jak sobie,bo wiem jak boli cierpienie,kiedy mnie zostawil chlopak juz raz po 2 latach to myslalam ze jest dobra strona medalu bo to tylko 2 lata,a nie jak ludzie sie rozwodza po 15 latach,i choc bardzo cierpialam,wiedzilam ze mam tylko 20 lat i to przywiazanie nie bylo tak silne jak teraz,i napewno jeszcze kogos poznam: ((((((Obie mamy juz 23 lata i choc innym wydaje sie ze to nie duzo dla nas to juz jest taki rozdzial z zyciu gdzie chcialybsmy sie ustabilizowac,miec plany na przyszlosc z ukochana osoba,a teraz mamy taka swiadomosc ze nie mamy nic,nie mamy nawet do kogo sie przytulic,to najgorsze chwile w moim dotychczasowym zyciu w Twoim zepewne tez..Nie piszesz ze Ciebie zostawil chlopak dla innej,uwierz mi to chyba najgorsze co moze zrobic ukochana osoba,
gdybym wiedzila ze jest sam,to napewno bym tak nie cierpiala,ale kiedy dzisaij mi powedzi ze byl sam na sam z ta dziewczyna,na plazy to mnie zal za serce cisnąl,bo nie moge uwierzyc ze on tak potrafi,bo tylu wspolnych latach...
Najgorsze jest przyszlosc,co ona nam da,czy szczescie czy samotnosc...
Tego najbardziej sie boje....

joancu
15-07-2009, 11:11
Motylku, nie katuj się, nie daj się mu niszczyć, zerwij to raz na zawsze, bo do niczego dobrego, to nie prowadzi( to bezwzględny człowiek).Kiedyś uświadomisz sobie, że dobrze, że już nie jesteście razem.

miedzy_slowami
19-07-2009, 22:34
Motylku, tak, wiem, a właściwie wyobrażam sobie, jak Ci strasznie: mnie chyba żal rozsadziłby serce, gdyby była "ta druga". Chociaż wtedy może jest o tyle inaczej, że nie ma nadziei - bo mój chłopak odszedł tak po prostu, ode mnie, a nie do kogoś. Czyli jaka okropna muszę mu się wydawać, skoro woli być sam... :(

Myślę, że słoneczko8417 ma rację: lepiej jakoś radzić sobie samej (chyba, że ktoś ma rodzinę, przyjaciół, i może być wtedy z nimi) nawet w tych najgorszych chwilach, niż poniżać się próbując prosić o miłość. Ja tego nie umiem, wieczory są naprawdę ciężkie. W sobotę znów się złamałam i zadzwoniłam. Dziś wieczorem też. Powiedziałam, że chciałam mu tylko życzyć "Dobranoc". Jestem żałosna, wiem... :( Tak bardzo za nim tęsknię...

Motylku, też się czuję, jakby moje życie się skończyło, i to akurat, kiedy miało się dopiero zacząć, kiedy byłam najszczęśliwsza. Ale wszyscy tu mówią, że te rozpacze po stracie kiedyś miną, a kolejny związek będzie jeszcze lepszy, mądrzejszy i radośniejszy niż to, co było.
Nie wiem, jak się to wszystko ułoży. Ale nie można się poddawać. To znaczy może już nie w sensie starań o poprzedni związek, ale tak najogólniej, w sensie starań o własne szczęście :) Boże, mądrzę się, a robię zupełnie co innego, niż sama radzę... :(

asiekk
20-07-2009, 15:00
Powiem Wam dziewczyny jedno: Nie warto zaprzątać sobie głowy kimś takim. Sama jestem w podobnej sytuacji - chłopak zostawił mnie po półtorarocznym związku, chociaż praktycznie codziennie zapewniał mnie o swoim uczuciu. Dzisiaj spakowałam jego rzeczy i wyśle je pocztą, bo nie mam zamiaru patrzyć na takiego oszusta. Nie warto za takimi biegać bo to tylko świadczy o tym, że na związku zależy jednej osobie... Każdy chce być kochany - to oczywiste - ale naprawdę nie warto się zadręczać i "błagać" bo życie jest zbyt krótkie a i tak nigdy nie wiadomo co się stanie jutro. Myślicie, że jest źle? Pomyślcie inaczej: gorzej być nie może :)

motylek8604
23-07-2009, 12:46
Kochane ja juz nie mam sily : (((((((((Nie chce mi sie zyc,kazdego dnia zadaje sobie pytanie dlaczego ja????dlaczego mnie to wszytko spotkalo...Nie widze sensu swojego zycia...Czasami mam ochote zasnąc i sie nie obudzic...Dlaczego ja cierpie a moj byly sie zabawiaz inna ,nie przejmujac sie mna,dlaczego to zycie jest takie niesprawiedliwe.....On ma zawsze wszytko co tylko chce,a ja nie mam nic...Zabral mi wszytko co mialam,cale moje dotychczasowe zycie,plany,milosc...Dlaczego inni sa szczesliwi a ja nie....Nie chce tak cierpiec,tak sie meczyc....Co mam zrobic...Jak zyc dalej...

doC
16-08-2009, 15:52
Witam was kochane. nie wiem czy ktokolwiek tu jeszcze zaglada bo ostatni post napisany prawie miesiac temu... mimo wszystko gdzies musze zrzucic ten bol :(( nie chce mi sie zyc, oddychac, byc... bez niego... Bylismy razem 14 miesiecy... wczoraj on odszedl... rozmawiamy na gg... powiedzial ze bedzie przy mnie dopoki ktos sie mna nie zaopiekuje... kocha mnie... jednak jestesmy jak ogien i woda... ciagle klotnie... czasem nie potrzebne... moje czepianie sie... no i mam za swoje... serce mi peka... na mysl o tym wszystkich planach jakie mielismy na przyszly rok... poprostu wolalabym sie zapasc pod ziemie... potrzebuje go jak powietrza... bez niego nic nie ma sensu... pomocy ;(((

miedzy_slowami
19-08-2009, 23:39
Jedyne co mogę Ci powiedzieć na chwilę obecną to to, że nie tyle nawet czas, co
czas + przyjaciele + nauka/praca/inne sensowne zajęcie
leczą rany. W każdym razie ja zapełniam sobie dzień do maksimum, żeby tylko nie mieć chwili czasu na zastanawianie się, czy mój były właśnie podrywa jakąś dziewczynę, czy nie.
I naprawdę polecam wszelkiego rodzaju spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi, koleżankami, rozmowy z rodziną i każdy inny możliwy kontakt z drugim człowiekiem :) To genialna sprawa - przestać myśleć "jaki On był wspaniały" i "jak ja Go kocham" :rolleyes: - a zainteresować się innymi ludźmi.

To taka moja wersja porad dla rozczarowanych poprzednim związkiem :cool:. Wiem, że niektórzy radzą od razu po rozstaniu szukać nowego chłopaka, ale jeśli w Was też jest jeszcze za dużo rozczarowania i zawodu odnośnie byłego chłopaka i związku, polecam właśnie podtrzymywanie (lub budowanie) przyjaźni.

zywia
23-08-2009, 18:14
Motylku - bo oni tak mają, kierują się chwilą, impulsem, nie potrafią momentami używać mózgu, a potem ewentualnie myślą, ile i kogo stracili. Tylko że wtedy właśnie jest tak, że to my cierpimy i nas boli...
Po czasie dotrze do niego, będzie żałował, przejedzie się jeszcze nieraz, a Ty - zbierz się, choć wiem, że to megatrudne (sama jestem w podobnej sytuacji) Są na pewno wokół Ciebie przyjaciele, znajomi i skoncentruj się na przebywaniu w ich towarzystwie, zajmij się sobą i spróbuj wyłączyć w głowie lampkę "eks" Z czasem zniknie ona zupełnie.
Nie ma co rozpamiętywać, pisać, czekać na jakikolwiek gest z jego strony, który mógłby gwarantować powrót do tego, co było. I nie zabiegaj o niego sama, zachowaj się dumnie i z klasą. To już nie ma sensu i trzeba zacząć pisać nowy rozdział. Nie poddawaj się!! Trzymam kciuki!

motylek8604
03-09-2009, 17:45
Witajcie Kochane.
Dawno tutaj pisalam,leczylam swoje serce,i prawie mi sie udalo ale wszytko na marne...
Od czasu kiedy mnie zostawil moj byly,minelo juz 3 mc,ale z czasem juz mnie to mniej bolalo,zapominalam o bólu i cierpieniu,po jakims czasie nie odzywania sie z bylym,on zaczal pisac,dzowonic,a ze ja jestem naiwna,poddalam sie temu,choc moje kontakty z nim byly bardzo rzadkie,on natomiast mowil ze mu mnie brakuje,ze jestem nieszczesliwy,ze nie moze sie odnalezsc,mimo ze spotykal sie z tamta.
Przed wczoraj chcial sie spotkac,rozmawial ze mna przez tel powiedzil ze coraz czesciej o mnie mysli,ze mysli o tym zeby wrócic do mnie,w co ja uwierzylam,ale ze juz bylo bardzo puzno odmówilam,nastepnego dnia powiedzialm mu ze mozemy sie spotykac,pogadac,a on ze to przemyslal i to zly pomysl,po czym okazlo sie ze pojechal do tej 18 stki,napsialam mu zeby nigdy wiecej nie bawail sie miomi uczuciami,i zeby sie ze mna nie kontaktowal,nastepengo dnia napisal cytuje,,Misiu to nie jest wszytko takie proste,przy Tobie czuje sie wyjatkowo,,mialam wrazenie ze to jakas pomylka,ze to nie do mnie sms,wiec pojechalam do niego do pracy zeby to wyjasnic,bo on nie raczyl,a ja mialam juz dosc tej chorej sytuacji,a tam zastalam jego z 18stka,byl taki zmeszany ze nie wiedzil co powiedzic,to wygladlo jak komedia,do ostaniej chwili twerdzil ze to nie jest jego dziewczyna tylko dobra kolezanka,itp choc wiedzialam ze jest inaczej,nie mial na tyle odwagi zebys sie przyznac,wiec okazalo sie ze sa razem,powiedzila to ta dziewczyna,oczywiscie cala rozmowa byla przy niej,wszytko to co mi mowil,pisal stwierdzil ze sobie to uroilam,i ze zle go zrozumialam,ze on nie chcial zebym tak cierpiala i dlatego sie ze mna kontaktowal,na koniec powedzil ze coraz bardziej jest szczesliwy,nie wytrzylam tego i wyszlam,nie mogalam isc,czulam sie tak jakbym umierala....
Kolejny raz dalam sie oszukac na jego mile slowa...
POMOZCIE BO NIE ZNIOSE TEGO!!!!

Sloneczko8417
03-09-2009, 19:14
Motylku doskonale rozumiem co czujesz,u mnie było tak samo po 3 miesiącach mój były zaczął żałować i ja również plątając się pomiedzy swoimi uczuciami zgadzałam się na spotkania,na których on prosił bym wróciła jednak ja mu nie ulegałam gdyż mu nie ufałam. Choć z oczu płynęły mi łzy to się nie zgadzalam bo czułam,że mnie oszukuje i właśnie po takim spotkaniu gdzie sądził,że juz nie jest z tamtą dziewczyna miałam jakieś dziwne przeczucia a że wiedziałam gdzie ona mieszka pojechałam pod jej dom a tam...jego samochód.Tłumaczył się pozniej,ze byl u niej po telefon:) ale wiedziałam,ze to kolejne kłamstwo i postawiłam na swoim,trwało to jeszcze ponad rok nim całkowicie dał mi spokój.Kochana to co mogę Ci doradzić to spróbuj żyć od nowa swoim życiem wyjdz gdzieś do baru czy dyskoteki ,mów o tym jak najwięcej jeśli czujesz taką potrzebę aż przyniesie Ci ulgę.Bądź twarda nie dzwoń i nie pisz do niego bo jest zwykłym ,niezdecydowanym padalcem!!!

motylek8604
03-09-2009, 20:07
Słoneczko dziękuje ze odpisalas.Nie rozumiem jednak po co mi to wszytko mówil,pisal,ja juz zaczelam sie z tym godzic,ale on znowu mi dawal nadzieje,kiedy dzisiaj go spotkalam i byl z tamta,powiedzil bezczelnie przy niej ze ona go pocieszka jak moze,i to ze czuje sie coraz bardziej szczesliwy,to mnie najbardziej zabolalo bo jeszcze prze wczoraj mi mowil zupelnie co innego,pisal ze sie boi co bedzie z nim i ze mna,ze nie moze sobie uporzadkowac zycia,a tu wielce zakochany,zapytalam go po co to wszytko a on ze nie chcial ze mna urywac kontaktu,zebym lepiej to zniosla ale soryy mowic mi ze coraz czesciej o mnie mysli???nie wiem ta dziewczyna wszytko to slyszala,ona nie miala pojecia ze on takie teksty mi mowi,ale jest zakochana natolatka i pewnie nie przejela tego do siebie,nie ze jej zaluje ale powedzil jej ze jej nie skrzywdzi,mi tez tak mowil o czym jej powedzilam,zreszta mnie juz to nie dotyczy...Chcialabym sobie ulozyc zycie ale nie wiem czy bede potrafila,boje sie ze nowu bede cierpiec...

Sloneczko8417
03-09-2009, 20:51
Wiesz co ja też nie potrafie go zrozumieć,chyba chciał spradzić czy mu z niż będzie dobrze a jeśli nie to chciał mieć otwartą furtkę do Ciebie:(oni właśnie tacy są.Najgorsze jest to,że przy niej okazał się taki w stosunku do Ciebie ,wiem ze Cie to boli.Musisz uwierzyć,że dasz sobie rade i z czasem spróbujesz komuś zaufać wiem co mówię bo moj były był moim pierwszym,byliśmy 7 lat razem i przypadkiem kiedy chciałam zapomniec o nim poznałam kogoś innego ,po 4 miesiącach od rozstania i nie chciałam sie znów angażowac a teraz jesteśmy juz 2 lata razem.Czasami myślę co by było gdybym wybaczyła...ale powiem Ci,ze mój były ożenił sie z ta dziewczyna po 1,5 roku ale jeszcze 2 tygodnie przed slubem pytal sie mnie czy sa jakies szanse zebysmy byli razem.To mi dało na prawdę do myślenia jakim on jest człowiekiem.Później powiedział,że żył chwila i to zrobił no i oczywiście żałuje kilka razy wyprowadzal sie od "żony" a od znajomych wiem,że traktuje ja nie najlepiej i wypowiada sie o niej "kur.."wiec ciesze sie,ze sie z tego wyplątałam i czuję,że u Ciebie też może nie być to koniec chociaż życzę Ci żeby skończyło sie to jak najszybciej bo szkoda czasu na myśleniu o kimś takim.Trzymaj sie cieplutko

motylek8604
04-09-2009, 19:19
Dzięki Kochane za słowa otuchy...
Słoneczko zachowanie Twojego eska bylo bardzo podobne do mojego,i ciesze sie ze mialas na tyle sily i nie dalas mu wrócic, ja tez bylam ze swoim bylym od 17 roku zycia,do tej pory przez 6 lat i czuje sie tak jakbym przezyla z nim cale dotychczasowe zycie,bo wczesniejszych lat zupelnie nie pamietam,tylko te z nim...
Najwiekszy ból wczoraj sprawialo mi to ze czulam sie dla niego jak obca osoba,taktowal mnie przy tamtej jak zwykła nic nieznaczącą znajoma,a pare dni temu przytulal mnie kiedy pozwolilalam mu na spotkanie,mowil do mnie kochanie itp a tu takie cos,to byl szok,jakby nie przezyl ze mna tyle cudownych chwil,lat,to jak na nia potrzyl to serce mi sie krajalo... pocieszal swoja 18 stke zeby sie nie stresowala ta rozmowa,a mi lały sie lzy,na które nawet nie zwrócil uwagi,pierwszy raz w zyciu przezylam cos takiego,przeciez bylam kiedys dla niego wszytkim,a on potrafil mnie w tak okrutny sposób potraktowac...Uswiadomilam sobie dlaczego mi to wszytko pisze,bo tylko to mi przychodzi do głowy,on najwidocznej chcial krecic na dwa fronty,tak jak napisalas TY i Nataszarustowa poniewaz ta dziewczyna wyjezdza na studia,i on bedzie tutaj sam.Wiem ze juz napewno do niego nie wróce,wylaczylam wczoraj tel prędko go nie wlacze,usunelam go z gg,bardzo jest mi cięzko ale wiem ze musze dalej zyc,choc wiem ze nie bedzie mi latwo...

Sloneczko8417
04-09-2009, 21:35
Nie bedzie łatwo ale wierzę,że dasz rade a po tym wszystkim będziesz silniejsza.Z czasem zobaczysz to czego nie widziałas do tej pory i uświadomisz sobie,ze nie jest Ciebie wart.Najgorsze sa te pierwsze chwile bez niego,ta pustka człowiek nie wie co ze soba zrobic,gdzie sie podziać:( dlatego najlepiej nie daj mu znów satysfakcji trzymam za Ciebie kciuki

Sloneczko8417
04-09-2009, 22:51
MOTYLKU dodam jeszcze ,ze moim zdaniem skoro ona ma 18 lat to ten związek nie potrwa dlugo.To pewnie tylko fascynacja po tak długim zwiazku z Tobą każda dziewczyna bedzie dla niego fajna bo bedzie inna.Uwazam,że za jakis czas sam powie,że tamta nie dorasta Tobie do pięt.Musisz dać rade i nie daj mu się omotać po tym jak postapił przy niej nie ma już moim zdaniem dla niego wytłumaczenia:(
NATASZARASTOWA nie znam Twojej sytuacji ale wyobrazam sobie jak sie czułaś podczas tego koncertu i najgorsza jest obojetność osoby którą kochamy i wszystko byśmy dla niej zrobili.Chyba jak juz jest obojętność w zwiazku to nie ma czego ratowac:(
Bądzcie twarde dziewczęta i pamiętajcie,że same musimy siebie szanować bo inaczej nikt nas nie uszanuje.

motylek8604
05-09-2009, 18:00
Kochane dziekuje ze poswiecacie mi swoj cenny czas,to dla mnie bardzo duzo,lepiej sie czuje kiedy sie Wam wygadam,kiedys ktos mnie rozumie,doradzi...
NATASZAROSTOWA ja tez nie wiem jaka jest Twoja historia,jaki byl powod rozstania,ale to ja sie zachowuje Twoj byly jest ochydne i chamskie,nie rozumiem jego zachowania,za kogo oni sie uwazaja do cholery?!!!za lepszych od nas?za wartosciowszych?przeraza mnie to jak widze ile dziewczyn zostaje porzuconych,jakimi egoistami okazuja sie faceci ktorych kochamy i dla ktorych zrobilsmy tak wiele,w głowie mi sie to wszytko nie miesci...
Moj byly jakis czas temu napisal mi esa bedac juz z tamta ,,Wierze ze jesli jestesmy sobie przeznaczeni to bedziemy razem na zawsze i bedzie tylko milosc i szacunek tylko oboje musimy zrozumiec ze nie mozemy zyc bez siebie,,napisal mi to kiedy przestalam sie odzywac,zrozumialam to tak ,,wiesz Kochanie ja teraz sobie zobacze jaki bedzie mi z inna dziewczyna,ale jak sie okaze ze to nie jest milosc mojego zycia to wroce do Ciebie i juz zawsze bedziemy razem,,
takie odnioslam wrazenie po przeczytaniu tego,tez czlowiek zrobil ze mnie smiecia,upokorzyl mnie w najokrutniejszy sposob,zapytalam go pare dni temu czy jest zakochany bo zalil sie mi ze zmizernial itp,a on ze nieeeee,ze boi sie co bedzie z nim i ze mna,a przed wczoraj potrzyl mi w oczy i mowil ze jest coraz bardziej szczesliwy,on kiedys nie potrfil klamac a teraz nie znam gorszego oszusta i klamcy od niego,od tamtego momentu kiedy widzilam go ostatni raz nie odzywa sie do mnie,nawet nie stac go na glupie przepraszam,ale juz nie zalezy mi na jego przeprosinach,niech sobie zyje dlugo i szczesliwie,ja bede cierpiec jeszcze ale nie chce znac czlowieka ktory zrujnowal mi zycie...

Sloneczko8417
08-09-2009, 20:18
Dziewczyny co u Was ? jak tam samopoczucie?

motylek8604
09-09-2009, 17:18
Czesc Słoneczko:) U mnie bez zmian,od tamtej pory kiedy moj byly mnie tak upokorzyl nie odzywa sie,po za jednym bezczelnym szczególem,dwa dni temu zadzowonil nie odebralam wiec napisal esa zebym oddala pieniadze za samochód jego rodziców bo mamusia sie denerwuje ze nie spalacam im dlugu,a z tym samochodem historia jest taka ,kiedys jechalam po mojego bylego na busa samochodem jego rodziców,bo nie mial czym wrócic do domu ,samochod byly 20 sto letnim trupem,byl to ich 3 samochod ktorego juz mieli nie ubezpieczac,bo sie sypal,ja mialam uczyc sie nim jezdzic,bo zdalam prawko,jadac po niego mialam nim stluczke,oczywiscie nie dawali go do naprawy bo naprawa wiecej by kosztowala niz wartosc tego samochodu,a ze na ich szczescie mialam nim stluczke to teraz wyludzaja odemnie pieniedze,najbardziej przyczynila sie do tego jego matka od kiedy mnie moj byly zostawil jego mamusia wydzwania do mnie abym splacila samochod kwota 1000 zl,dzwoni co miesiac,bardzo mnie boli i jest mi cholernie przykro bo nie dosc ze jej synek zostawil mnie po 6 latach to jeszcze nie ma na tyle szacunku ani godnosci i wyludza pieniadze,nie wpominalam ze moj byly to mami synalek,ktory malo kiedy sie za mna wstawial...Pewnego dnia mialam dosc i wygarnelam jej to ze po tylu latach bycia z jej synem potraktowala mnie jak nic nie znaczacego czlowieka,ze pieniadze sa wazniejsze od ludzkich uczuc,zaczela sie tlumaczyc ale ja sie rozlaczylam,mam wielka antypatie do tej kobiety...Nie liczni wiedza jaki jak koszmar przezywalam czasami,dopiero teraz zaczynam o tym mowic znajomym i nie moga uwierzyc jak ja znosilam to wszytko przez tyle lat,a jednak znosilam bo milosc jest slepa....

Sloneczko8417
09-09-2009, 21:19
To okropne co prawda nie wiem czy zobowiązywałaś sie do oddania im pieniędzy czy nie ale na prawdę ta kobieta jest bezwstydna!!!i on tak samo ma tupet po tym co Ci zrobił !!! ale teraz jeszcze bardziej twoja historia przypomina mi moją bo mój były wziął na siebie pożyczke dla mnie bo chciałam dołożyc sobie do samochodu.Wziął 2 tys i spłacałam mu po 200zł miesięcznie, a pracowałam wtedy jeszcze w sklepie i kiepskie były utargi i niestety wypłata nie na czas to tez potrafił do mnie dzwonić ,kiedy oddam mu kase mimo,że wiedział jaka jest sytuacja:(Później przepraszał co prawda itp ale było to bardzo chamskie i przykre po tylu latach.Wydaje mi sie,że twój były szuka jakiegokolwiek kontaktu z Tobą bo nie mozna tak o kims z dnia na dzień zapomnieć i przestac myśleć ale bądz twarda szczególnie przy nim.

motylek8604
11-09-2009, 19:31
Słoneczko kochane rzeczywiscie nasze historie są bardzo podobne,to żadne pocieszenie ale chociaz widze teraz ze nie jestem z tym sama i ze nie tylko ja mam ta chora sytuacje:/
Wiesz nie wiem czy to byl preteskt z ta kasa zeby nawiazac kontakt ze mna,ja mysle jednak ze chcial mi zaoszczedzic rozmowy z jego matka,bo wie jaka ona potrafi byc bezczelna, lub nie chcil zebym sie wygadala jej jak mnie bezczelnie potraktowal,od tamtej pory sie nie odzywa i ja równiez,nie bede i nie mam zamiaru...jest mi troche lepiej,widze rzeczy ktorych wczesniej nie dostrzegalam i przymykalam na nie oko,nie docenil mnie,wiec nie bede zebrac o milosc,najbardziej jednak dokucza mi samotnosc,czuje sie nie potrzebna,nie kochana to mnie najbardziej teraz sprawia ból....czuje sie nijak:((Jestem 3 mc sama a czuje sie jakby to bylo juz rok:((((

motylek8604
14-09-2009, 19:39
Witajcie Kochane:)Co u Was? jak samopoczucie?Nataszarostowa jak egzamin?mam nadzieje ze do przodu:)ja tez mam tyle zaliczen,poprawek,a jeszcze obrona a nie mam na to zupelnie głowy: ((( U mnie jakos tez czas leci smutno i ponuro,juz nie mysle tyle o bylym,przestalam go juz tak idealizowac,ale mimo tego czesto jeszcze mnie zakluje w srodku dosc mocno mimo ze mienelo juz 3 mc,bo jednak to boli ze on jest szczesliwy a ja nie dosc ze mnie zostawil to daleko mi do szczescia...
Słoneczko mam pytanie,kiedys zaczelas byc z obecnym chłopakiem porównywales Go do bylego?brakowalo Ci go mimo ze juz bylas z innym?boje sie ze jesli kogos poznam to bede porównywac,ze z nikim nie bede mogla sie tak dobrze rozumiec jak z bylym:(((( cholernie boje sie przyszlosci,ze bede samotna...

Sloneczko8417
14-09-2009, 22:09
Motylku cieszę sie,że lepiej sie czujesz:)Mojego obecnego chłopaka pozanałam 4 miesiące po rozstaniu z byłym i myślałam jeszcze o nim pewnie tez dlatego,że jemu przypomnialo sie o mnie ,dzwonil do mnie, przyjechal nawet do mnie do domu ,oświadczal sie(co prawda bez pierscionka co jakos przez 7 lat nie przyszlo mu do głowy)dzwonil po nocach gdzie jestem itp.Porównywałam ich chociażby mimo wolnie ale to dlatego,że zaczęłam zauważac jak traktuje mnie mój terazniejszy chłopak ,jaki jest spokojny,dobry,mily,jak sie do mnie odzywa, nie szuka powodów do kłótni, chce ze mna wszędzie wychodzić nie musze go prosić itp.A niestety moj były potrafi być strasznie niemily dla mnie pod koniec to juz wogole taka potrafil mi sprawia przykrośc ,że chyba dlatego było mi łatwiej powiedziec mu nie.Teraz juz nic do niego nie czuję są wspomnienia dobre i złe czasem myslę,że te złe czas zaciera ale jak go widze to jakos nie mam szczególnie o czym rozmawiać i nie czuję tez takiej potrzeby chyba za bardzo mnie skrzywdził.Motylku nie chciałam sie wiązać ale samo tak wyszlo i trwa do dzis i zobaczysz,też sie zakochasz nawet nie bedziesz wiedziala kiedy buziaki

chucky44
25-09-2009, 13:37
Witajcie dziewczyny!!Nie wiem już co ze sobą zrobić,po rozmowach z przyjaciółkami i dniach pełnych płaczu znalazłam to forum i widzę,że nie tylko ja mam ten sam problem i może ulży mi jak się Wam wygadam,bo na pewno wiecie,co czuję...Mój facet po prawie 3 latach związku chce się rozstać,tzn zrobił nam przerwę jakiś miesiąc temu,bo twierdził,że musi się ogarnąć,bo nie wie już co do mnie czuje i musi sobie to poukładać..ale gdyby to było takie proste to byłoby za pięknie.Chodzi mu głownie o to,że ja ciągle była niezdecydowana i raz mówiłam,że go kocham a innym razem,że nie wiem,że chyba musimy się rozstać,żeby tak naprawdę zrozumiała,ale nigdy nie zrobiłam tego kroku,bo to uczucie po prostu mi przechodziło...teraz wiem,że bardzo go tym raniłam,że nie czuł się przy mnie stabilnie, a ja chciałam tylko być z nim szczera,bo traktowałam go jak przyjaciela i nie chciałam ukrywać przed nim moich uczuć.On to wszystko dusił w sobie,po każdym takim moim wyznaniu,że nie wiem,pocieszał mnie i potem było dobrze..ostatnio super się między nami układało aż teraz w sierpniu pojechaliśmy na urlop no i mnie znowu napadł ten nastrój,wypłakałam się,on był bardzo smutny,ale pocieszał mnie.Następnego dnia nie wracaliśmy do tego,wiem,że źle postąpiłam,bardzo go zraniłam,chciał mi się oświadczyć niedługo a ja mu robiłam takie jazdy.No i po urlopie rozjechaliśmy się w każde w swoją stronę(ja do Wawy,on do Gdańska) i bylo dalej normalnie między nami,tęsknił dzwonił,mówił,że kocha,tylko ja tego nie mówiłam,bo nie chciałam kłamać..pod koniec sierpnia on poszedł jako osoba tow ze swoją siostrą na wesel i tam poznał dziewczynę,której się strasznie spodobał,i jemu to zaimponowało,nawet zadzwonił do mnie z tego wesela,żeby mi to powiedzieć a ja się śmiałam,bo nie jestem o niego zazdrosna bo zawsze ufałam mu w 100% i to był błąd.Ta laska dała sobie z nim zdjęcia na nk jak ją obejmuje...to był szok dla mnie,poczułam się jakby mi ktoś nóż wsadził w serce.Pojechałam do niego na początku września i wtedy mi powiedział,że chce przerwy, że nie wie już czy mnie kocha,że ona mu sie podoba,itd.płakaliśmy oboje cały weekend.gdy go nie było weszłam na jego nk i zobaczyłąm,że on z nią pisze w taki sposób wiecie,romansował z nia regularnie,flirtował z nia!!po paru godzianch znajomosci!!nie moglam w to uwierzyc,wszystko bym mogla o nim powiedziec ale na pewni nie to ze mnie oszukuje i zdradza,bo dla mnie to jest zdrada emocjonalna i to tak bardzo boli... gadalam pozniej z jego siostra,ta laska dobrze wiedziala,ze on ma dziewczyne i mimo to go wywrywa,ja pierdziele,niektore dziewuchy to nie maja wstydu.Co ja przezylam przez ten miesiac to nikomu nie zycze,najgorszemu wrogowi(no moze oprocz niej:mad:)
on nie odezwal sie do mnie ani slowem przez ten weekend,ja sie napraszalam ,pisalam ze go kocham dzwonilam,przepraszalam,ze tak go traktowalam i nic,powiedzial,ze musimy to zalatwic osobiscie..jutro domnie przyjezdza,zeby ze mna skonczyc ,juz wiem to bo pared ni temu wymusilam to na mi przez tel,powiedzial,ze chyba chce sie z nia spotykac:((nie wiem jak ja teraz bede zyc bez niego i do tego ze swiadomoscia ze on tak od razu kogos sobie znalazl,jego siostra mowil,ze jeszcze w lipcu prsoil ja zeby mu pomogla poszukac dla mnie pierscionka zareczynowego:(A najgorsze ze mnie oszukal,obiecal ze nie bedzie z nia krecil,zanim sie nie roztsaniemy a wczoraj widzialam jej opis(zdobylam jej gg): Gdansk:*....ona do niego pojechala,czaicie??zero wstydu,ja nie wiem...nawet nie zaczekal do jutra az ze mna zerwie...brak slow,strasznie sie boje jutrzejszego dnia,biopre tab;etki nasenne,nic mis ie nie chce,ciagle placze,ten sam schemat co u Was..dopiero jak go stracilam to zrozumialam jak bardzo go kocham i ze nie docenialam jego staran,bylam dla niego calym swiatem,robil dla mnie wszystko a mi coagle cos nie pasowalo..ale to ,zesie z nia sptokal to i tak wielkie swinstwo z jego strony i nie wiem,czy w ogole sie do niego jeszcze odezwe(chociaz w glebi duszy chccialabym zeby wrocil do mnie):(((

piniek87
15-10-2009, 01:56
Cześć dziewczyny. Mam strasznego doła, bo zaledwie 3 dni temu zerwał ze mną facet :(

Byliśmy ze sobą 1.5 roku. W lutym poleciałam do mojego brata na 3 m-ce do Irlandii, powiedziałam do mojego ex, że wyjeżdżam, był to dla nas ogromny cios, ale pomyślałam sobie, że jest to dla nas obojga sprawdzian. Gdy już byłam u mojego brata, mój były całymi dniami siedział ze mną na skypie, dzwoniłam do niego, prosił mnie żebym szybciej wróciła bo nie wytrzymyje już beze mnie. Namawiałam go, żeby poszedł sobie na imprezę z przyjacielem, żeby się rozerwał, a nie siedział cały czas przed kompem, powiedział wtedy, że beze mnie nigdzie nie wychodzi...
I tak minęły 3 m-ce w Irlandii.
Gdy leciałam samolotem do domu byłam chyba najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, cieszyłam się, że przetrwaliśmy ten najgorszy okres i myślałam, że wszytsko będzie jak najlepiej.
Po moim powrocie układało się idelanie, potrafił w ciągu tygodnia być u mnie 3-4 razy, mimo że dzieliła nas odległość 50km. Do tej pory było idealnie...
jakieś 2 m-ce temu przylechał jego najlepszy przyjaciel na urlop. No i się zaczęło... Mój były dzwonił do mnie i mówił mi że wychodzi z kumplem do pubu. Wcale nie pisał jak wrócił do domu, budziłam się o 3-4 nad ranem i dzowoniłam, pyt. gdzie jest,a on z zadowolonym głosem oznajmiał mi, że jeszcze go nie ma w domu. W trakcie jak jego przyjeciel był jeszcze na uropie przyjechałam do niego do gdańska i zaczęłam krzyczeć na niego, że od kiedy jego przyjaciel przyleciał, to on ma mnie w nosie, wtedy mi powiedział, że ma mnie dość, że mu się podoba takie imprezowe życie.
Pamiętam jak dziś jak stałam na dworcu ze łzami w oczach, mówiłam mu, że ma mnie zostawić samą, ze poradzę sobie bez niego.A on zrobił gest jakby chciał mnie chyba przytulić, ale się odsunął ode mnie zabrał mnie za rękę jakby nigdy nic i spędziliśmy razem dzień.
I tak do końca uropu jego przyjaciela wciąż gdzieś wychodził, przesiadywał do nocy, a ja się martwiłam i spać nie mogłam.
Aż w końcu zaczął mniej dzwonić, tłumaczył się, że ma dużo pracy, ale wciąż bardzo często do mnie przyjeżdżał....
30.09 dostał od jakiejś dziewczyny smsa na dzien chłopaka, rozpłakałam się, powiedziałam, że jeśli chce mi 2 raz złamać serce to ma mnie zostawić bo nie chcę przechodzić tego poraz drugi. Mówił mi że wszystko jest ok, ze mnie kocha i że to jest koleżanka ze szkoły.
(w zeszlym roku w październiku będąc ze mną spotykał się z jakąś laską, kiedy to wyszło na jaw pamiętam jak dziś jak płakał na kolanach i prosił, żebym mu przebaczyła, mówił, że miał taki moment wątpliwość ale terazwie czego chce że ona się nie liczy, że z tym skończy, a ja mu wtedy wybaczyłam)
Mówił mi że sobie wkręcam pewnie coś i że mam przestać.
A ja nie wiem czemu ale wciąż przez ost. miesiąc naszego związku pytałam się czy wszystko jest na pewno ok, miałam złe przeczucia. A on jeszcze tydzień temu przekonywał mnie, ze ze mną nie zerwie, że mnie kocha.
Pomyślałam sobie, ze może faktycznie sobie wkęcam i starałam się sobie niczego nie wmawiać.
Przyjeżdżał do mnie dalej. Az tydzien temu powiedział, że nie ma na paliwo, że zobaczymy się w przyszłym tyg.
powiedziałam mu w zeszłą niedzielę, ze tęsknię, a on do mnie: "Uwierz Kochanie, że ja bardziej od Ciebie".
teraz w zeszły pon. miał przyjechać... Nie przyjechał napisał mi smsa, że już od miesiąca nie jest ze mną tak szczęśliwy jak kiedyś i że zrywa ze mną ;(
Wpadłam w chiserię. dzwoniłam do niego, a on mi odp., że nie mam dzwonić bo i tak będzie mnie odrzucał ;(((
Nagrałam się na sekretarkę i powiedziałam, że chciałabym, zeby mi wyjaśnił dlaczego???
Odpisał mi, że od m-ca mnie nie kocha i nie wiedział jak mi to powiedzieć!!!
Czy to możliwe, żeby tak nagle przestać kochać i kłamać prosto w oczy,przez miesiąc??? Tym bardziej, ze ja coś podejżewałam i mu o tym mówiłam??
Podejrzewam, że poznał kogoś i nie chce się do tego przyznać...


POMÓŻCIE proszę :(

piniek87
15-10-2009, 02:02
Wczoraj jeszcze pisałam smsy, że jak można tak zapomieć o tym co nas łączyło to on mi napisał, że się z tym pogodzę, że przestanie mnie boleć z czasem. Tak bardzo się wtedy wkurzyłam że napisałam mu, że ma rację. Przyznałam, że jest mi przykro, sle muszę się wziąć za siebie, że wszystkie joego rzeczy poszły do śmieci.
Napisałam też, że może już nikogo tak bardzo nie pokocham jak jego i będe nieszczęśliwa do końca życia, ale jeśli poszukam kogoś wyjątowego, to jeszcze mu podziękuję za to że ze mną zerwał.

piniek87
15-10-2009, 02:05
Ale ja sama siebie okłamuję :( Wyrzuciłam jego rzeczy :/ Usunęłam gg, nr tel., zdjęcia...
Ale wciąż bardzo go kocham nie wyobrażam sobie dnia bez niego... Wciąż przed oczmi mam jego twarz i ściska mnie w sercu na myśl, że teraz może się z kimś spotyka i ona go dotyka itd...

piniek87
15-10-2009, 11:32
Staram się robić tak jak mówisz. Nie piszę nie dzwonię...
Wszystko się zaczęło jak jego kolega był na uropie! Może coś mu nagadał, bo mój były się zapytał mnie czemu już nie ćwiczę. Poczułam się jakbym była gruba, barzydka i garbata.
Nigdy przed tem by mi nie powiedział takiego czegoś...

Nie mogę też zrozumieć, czemu zachował się jak 15 latek i zerwał ze mną przez smsa. W ostatnim czasie tyle razy go pytałam, czy wszystko jest ok, zapewniał mnie, że tak. Czemu wtedy nie mógł mi powiedzieć...
Może to chore, ale myślę, ze nie można kogoś tak przrestać kochać w miesiąc, jeszcze tydzień temu sam mnie przytulał jak spaliśmy, przytulił mnie tak bardzo jakbym miała mu za chwilę ucieć... Gdyby już od m-ca mnie nei chciał, to wydaje mi się że nie robił by tego.
Myślę po prostu, że on spotyka się z kimś, ona jest z Gdańska, na miejscu,może jest piękną długonogą blondi... dobrze się dogadują itd...I się zauroczył nią.
Chciałabym, żeby pewnego dnia (nie mówię, że za tydz.) będąc przy niej pomyślał o mnie, żeby zaczął żałować swojej decyzji. I odezwał się do mnie, ale powrotu już nie będzie, za bardzo mnie zranił nie umiałabym mu zaufać :(


Mam ochotę się zemścić na nim, czuję się teraz jakbym była nie wiem jak brzydka, chciałabym zmienić cały swój wizerunek i w momencie kiedy o nim całkowicie zapomnę, pojechać do niego do pracy, do restauracji, żeby zobaczył, że dziewczyny z małych miast też mogą być ładne. Żeby mu było tak przykro, że ze mną nie jest jak mi teraz!

To chore co piszę prawda???!!! Czy Wy dziewczyny też tak macie???

piniek87
15-10-2009, 12:10
Nie wiem czemu myślę o zemście... Przecież tak na prawdę wypłakuję oczy codziennie, nie jem, nie śpie. Chciałabym, żeby przyjechał i powiedział, że to był sen.... Czuję, że się nie doczekam. Może dlatego tak myślę...???

Katarzyna1984
15-10-2009, 14:31
Nie wróci ...
Facet, który zostawia dziewczynę bo "posprzecza się z nią tylko 4 dni" nie wróci...
Taki facet tylko szukał pretekstu do zerwania i najmniejsze nieporozumienie - ZOSTAWIAM CIĘ

piniek87
15-10-2009, 15:47
Ale chodzi o to, że my się nie kłóciliśmy przed rozstaniem. Jeszcze dzień przed jego smsem normalnie rozmawialiśmy... Jeszcze powiedział mi, że bardziej tęskni ode mnie... w zeszłym tyg. przytulił mnie przy mojej koleżance i powiedział przy niej, że mnie kocha i że sobie coś wkręcam. Po prostu mi intuicja podowiadała, że coś jest nie tak, daletgo pytałam przez ost. miesiąc czy jest wszystko ok. ;( No i najwidoczniej mnie nie myliła... ;(

piniek87
15-10-2009, 15:55
Może masz rację Kasiu. Może faktycznie szukał pretekstu do kłótni, a że ja mu go nie dałam, to postanowił tydzień nie przyjeżdżać i zerwać ze mną przez smsa.

Faceci są bez serca ;( pewnie poznał jakąś laskę, a mnie rzucił w kąt....

Katarzyna1984
15-10-2009, 18:28
piniek87:
Ty się nic nie przejmuj ... nie znam Cię ale na pewno dla niejednego będziesz świetną kobietą i znajdzie się facet, który Cię pokocha ze wszystkimi twoimi wadami i zaletami.
A z tym gburem daj sobie spokój ...
Jak Cię facet nie pokochał i szukał byle pretekstu do zerwania to nie jest wart zamartwiania się o niego.
Ja rozumiem jakby to był facet wart zachodu, który Cię "SZCZERZE" kocha i różnice poglądów, częste kłótnie itd... ale TO??
Nie przejmuj się tą imitacją faceta ... weź się w garść ... na 100% nie minie pół roku a ty znajdziesz już następnego. ZOBACZYSZ ...
POWODZENIA !!!

piniek87
15-10-2009, 18:56
Dziękuje za dodanie mi otuchy :) czuję się znacznie lepiej niż przed tem :) Fajnie jest się wygadać komuś. Zrobię tak jak mówisz, bo nie warto jest się nim przejmować, skoro on pewnie teraz jest z nią... a ja siedzę i płaczę. NIE WARTO....

Tym bardziej, że mnie okłamywał mówiąc, że mnie kocha, a ja mu wierzyłam ;( Przykro mi ale cóż muszę się jakoś pozbierać do kupy :) Dziękuje :*

piniek87
15-10-2009, 19:10
Nie raz pewnie będe płakać, bo to nie uniknione ;( Ale lepiej się z tym pogodzić, niż prosić Go o miłość ;(

Katarzyna1984
15-10-2009, 20:50
piniek87:
Ty nie masz powodu się martwić i płakać :) Ty powinnaś się cieszyć bo będąc z nim znacznie ograniczyłabyś szansę na prawdziwą, wartościową miłość ...
Ty nie jesteś w złej sytuacji. Sądząc po nicku 87 to chyba Twój rok urodzenia? Masz dopiero 22 lata, pewnie studiujesz i masz sporo znajomych.
To nie koniec świata :)
Pomyśl tak: jak mają się czuć dziewczyny, które chodziły z facetami naście lat, same mają po 30 lat i dowiadują się wtedy o czymś takim jak ty się teraz dowiedziałaś? One już pracują, a jak się kończy studia i idzie się do pracy to kontakty towarzyskie i wybór potencjalnych facetów znacznie się ogranicza :)
Szalej i ciesz się, że jego charakter wydał się teraz a nie kiedyś tam ...
Masz jeszcze sporo czasu, jesteś pewnie fajna, młoda i stać Cię na kogoś lepszego, a do tego drania nie wracaj już nigdy ... nawet jak sobie zda sam sprawę z tego co stracił ... i daj mu odejść z klasą.
Niech wie, że stracił laskę z KLASĄ a je jakąś tam.
Nie dzwoń, nie pisz i znajdź sobie super faceta - to będzie słodka zemsta.

POZDRAWIAM

piniek87
16-10-2009, 00:08
Nawet nie wiesz jak bardzo pomogły mi Twoje rady :* Cieszę się, że istnieją jeszcze tacy ludzie jak Ty, którzy pomagają w cierpieniu drugiemu człowiekowi :) Dzisiaj spotkałam się z kolegą, miałam nawet taki opis na gg. Ja usunęłam jego gg, ale jeśli on ma moje, to niech wie, że nie siedzę w domu załamana i nie płaczę w poduszkę za nim. Satram się myśleć pozytywnie i nie przypominać sobie w ogóle o nin. Myślę, że nie jest tego wart... Nawet jak kładę się spać i chce mi się płakać, to nagle sobie pomyślę: "Kinga weź się w garść On pewnie teraz słodko śpi i wcale się Tobą nie przejmuje", zamykam oczy i o wiele łatwiej jest zasnąć i funkcjonować w ciągu dnia.

Coraz bardziej zaczynam wierzyć, że faktycznie jest ktoś, kto czeka na mnie. Ktoś wartościowszy od Niego :)

piniek87
16-10-2009, 00:22
Na pewno będe za Nim tęsknić, bo nie przestałam kochać w ciągu 4 dni, ale chcę się wyleczyć z tej nieszczęśliwej miłości. Nie chcę sobie wmawiać,że wrócimy do siebie i Go prosić...
Nawet jeśli On by chciał wrócić, to ja bym już nie chciała, dla własnego dobra, bo nie wiem z czym by mi wyskoczył za 2 lata np. I znowu przez to samo przechodzić...

Jeszcze raz bardzo dziękuję Ci Kasiu :***** Bardzo dużo wyniosłam z Twoich rad :)

teravita2
16-10-2009, 00:41
To dobrze że próbujesz funkcjonować :-) niech facet nie mysli ze byl jedynym i że sobie bez niego nieradzisz .....ide sobie malego palca uciąc ze jabys miala inne opisy typu "zyje swoim zyciem w 100%" lub " dopiero teraz znam jego smak :*" to by sie odezwal i trul Ci ze szybko o nim zapomnialas.....Tacy sa faceci latasz za nim to zle a jak olejesz to nagle kochają Cię na zabój... Wszytkie dziewczyny ktore dawały Ci rady mają rację dasz rade bo jestes młoda i masz wielką miłośc przed sobą jak to się mowi " nie ten to następny" :-)

piniek87
16-10-2009, 11:15
Satram się nie myśleć tyle, bo bym do głowy dostała... Czasami nawet widzę Go jak siedzi koło mnie, jego twarz, każdy gest... Ale MUSZĘ zapomnieć, chcę tego, im szybciej tym lepiej... Ja go kochałam bardzo, widocznie on mnie już nie i grał przede mną tyle czasu, przykre to jest ;(

Dlatego też postanowiłam napisać tutaj na forum i jestem bardzo zadowolona. Zaczęłam myśleć w inny sposób niż przed tem. Myślę, że będzie już teraz coraz lepiej :)

Seta
20-10-2009, 10:07
Forum polega na tym, by móc wyrazić swoje zdanie i od czasu do czasu opowiedzieć o swoim problemie, zatem jak najbardziej pisz o tym co Cię boli, wygadanie/"wypisanie" się w takiej sytuacji jest bardzo kojące. :)

piniek87
23-10-2009, 22:54
No i jestem w podobnej sytuacji jak nataszarostwa ;( Nie piszę już przez 2 tyg. do mojego byłego i on tak samo się nie odzywa ;( Ma mnie totalnie gdzieś... Boli mnie to strasznie, bo nie rozumiem jak można tak po prostu o kimś zapomnieć ;( Czasami siedzę i uświadamiam sobie, że może już nigdy Go nie zobaczę, wtedy włączają mi się wspominki i momentami naprawdę jest ciężko ;(

Z jednej strony się cieszę, że mam na tyle silną wolę, że nie piszę i nie dzwonię do niego....

PolnyKwiatek
24-10-2009, 00:39
Piniek, spotkasz mężczyznę dla którego będziesz całym światem i który da Ci prawdziwą miłość i zapewni bezpieczeństwo emocjonalne. Jeszcze będziesz szczęśliwa. Bardzo dobrze robisz, że nie kontaktujesz się z eks. Przykro mi, że tak cierpisz, ale to minie... jeszcze wyjdzie dla Ciebie słoneczko. Wiesz... jest takie powiedzenie "Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy". Powiedz sama, co to za facet, który zrywa przez sms i jeszcze mówi, żebyś nie dzwoniła bo i tak będzie odrzucał Twoje połączenia? Nie tak się kończy związek. Sama jestem zdania, że po rozstaniu nie powinno się utrzymywać kontaktów, ale każdy zasługuje na normalną, szczerą rozmowę w takim momencie. Cóż on sobie myślał, że będziesz go błagać o uczucie? On nie jest wart Twoich łez! Jesteś Cudowną dziewczyną i jeszcze stanie na Twojej drodze Wyjątkowy Mężczyzna.
Trzymaj się!

Elita82
05-11-2009, 14:16
no i nie odpisal...zero znaku zycia...napisalam mu czy nadal zdania nie zmienili czy nie moglibysmy pogadac rzeczowo i spokojnie.milczy jak grob....Jest mi srtasznie ciezko. CO ROBIC? pOMOCY

nic. zapomniec ty probowalas i nie pomoglo :(
czas isc dalej droga sama nie zmusisz nikogo do milosci facet dal ci dokladnie do zrozumienia ze nie chce wiec trudno wiem ze boli lecz niedlugo znow sie zakochasz:)

Elita82
05-11-2009, 14:34
piniek no to na fajnego lajdaka trafilas:rolleyes:
ja bylam zakochana kiedys w chlopaku ktory powiedxial mi ze chyba wyjedzie za granice potem po rozmowie w tramwaju dostalam smsa wyslanego przez pomylke do mnie zamiast do jego kolegi a pisalo tak: mam dosc tej laski powiedzialem jej ze jade za granice...
mozecie sobie wyobrazic jak zabolalo 3 miesiace pieknej love story gadanie o milosci potrafil w srodku nocy lezac kolo mnie pisac wiersze i wysylac je na moj telefon rano sie budzilam a tu sms i to od niego a potrafil pieknie pisac i co z tego skoro okazal sie takim hu...em ja sie zaparlam nie prosilam o nic po jakims czasie wspolna impreza wyszlo ze teskni i zaluje ja bylam sama i co poszlam na calosc i do lozka rano zdalam sobie sprawe ze tak nie chce i napisalam mu smsa ze jednak nie chce z nim byc... zaraz potem pojawila sie moja milosc nawet chcieli sie bic itp. ale to sa stare czasy teraz mam swojego ksiecia wiadomo czasem mam go dosc ale ogolnie jest kochany:)

Nusia5003
17-01-2010, 20:59
Czy wszyscy faeci są tacy sami?!
Jestem (byłam) z moim facetem dokladnie rok i dwa dni... W naszą rocznicę pokłóciliśmy się trochę z mojej winy... Przepraszałam go wiele razy jednakże bezskutecznie.. Nie odzywał sie do mnie przez cały dzień. Nie pisał, nie dzwonił mimo moich wielu próśb... Ku mojemu zaskoczeniu dwa dni po tym zajsciu, czyli dzisiaj zaczął do mnie pisać... W miedzyczasie zdąrzyłam stracić wszelką nadzieje na to że mnie kocha, że mu na mnie zalezy... Pytałam go, co bedzie dalej, czy mi to wybaczy... Najpierw pisał ze nie wie, ze chce zapomnieć o tym całym wydarzeniu (dogryzłam mu, chodziło o jego koleżanke a on sie na mnie obraził i wyszedł z domu)... Ja bardzo go kocham, jak nikogo innego na świecie... Nagle napisał mi że "nie chce mnie już widzieć, rozmawiać ze mną, nie chce nic co jest wspolngo ze mną..." Bardzo mnie to zaskoczyło, byłam roztrzesiona gdy napisał że to już koniec że nie chce ze mną być... Napisałam mu, że po co okłamywał mnie przez cały rok że mnie kocha, że mnie nigdy nie zostawi, że zawsze bedziemy razem... Założyliśmy sobie nawet taki zeszyt w którym wpisywaliśmy co w danej chwili czujemy... On w rocznicę wpisał, ze mnie kocha że zawsze zawsze bedzie tylko mój, ze ten rok był taki piekny.... ze zauważył jak wielkim uczuciem sie dazymy... A DZISIAJ napisał mi na gadu, że ma mnie dosyć?! Wiem że wtedy troche przesadziłam, ale przepraszałam go wiele razy, prosiłam a nawet błagałam żeby mi wybaczył...
Cały świat mi sie zawalił... Mam oparcie w przyjaciołach ale nikt nie zastąpi mi Jego... Tego czułego, namiętnego, romantycznego faceta który ak bardzo mnie kochał... Przynajmniej tak mowił... Wcześniej też zdarzyło mu sie ze mną zerwać ale wrócilismy do siebie, teraz łudzę sie że wszystko wróci do normy.. Pomóżcie mi ;(( Ja wierze i wiem, że on na prawdę mnie kochał... Nie rozumiem jego decyzji zupełnie ;(( Kocham Go i nie chce bez niego żyć ;(((

Amelia1717
18-01-2010, 14:35
Witam ;) ja niestety znalazłam się w takiej sytuacji jak większość kobitek wypowiadających się na tym forum.... ;( nie wiem co mam robić proszę o jakąś odpowiedź może rade... mam 17 lat malutko wiem... ale rok temu poznałam swoją wielką miłość tzn znaliśmy się wczesniej ok 3 lat... ale to była taka znajomość na cześć nic pozatym... pózniej pojechaliśmy na wspóną klasową wycieczkę... było super... coś zaiskrzyło.. pisaliśmy ok 2-3 miesięcy dzień w dzień 24h na dobę.. potem spotkaliśmy się było namiętnie poczuliśmy że zależy nam na sobie... minął kolejny miesiąc on wyznał mi miłość... ja zrobiłam to troche później... byłam pewna i jego i swoich uczuć było nam razem tak dobrze... mieliśmy plany... on każdego dnia zapewniał że kocha na zawsze że nigdy nie zostawi tęskni żyje moim światem i wogóle... aż jakiś miesiąc temu coś pękło on był dziwny nie pisał setki wyznań głupio mi docinał wszystko mu się we mnie nie podobało momentami był chamski... potem święta sylwester... znowu żar wrócił... ale 4 stycznia coś pękło we mnie on znowu był dziwny i zostawiłam go... a jego to wogóle nie ruszyło... a ja za kilka minut zrozumiałam swój błąd przeprosiłam powiedziałam że go kocham ale nie mogłam znieść tych jego zmian głupich żartów tego że raz było ok a raz wogóle nie dzwonił nie pisał... ale on nie dał tej szansy i stanowczo powiedział nie... później ja dzwoniłam tłumaczyłam a on że nie wróci bo go zawidłam tym że zostawiłam go <i dodam jeszcze raz że jedynym powodem ku temu było jego zachowanie wobec mnie> spotkaliśmy sie on dał tą szanse myślałam że bedzie ok to trwało 2 dni później znowu nie pisał nie mówł że kocha... później znowu było dobrze... ja poraz kolejny nie wytrzymałam i dwa dni temu zadzwoniłam do niego. Rozmawialiśmy ponad 2 godziny... i on powiedział że nie kocha że mu nie zależy a te wszystkie obietnice były nieodpowiedzialne... w niedziele napisał smsa co tam... popisaliśmy chwile.. później powiedział że nie ma czasu.. nie napisał nawet dobranoc... mamy sie spotkać w niedziele.. nie wiem czy dobrze robie ale bardzo go kocham zrobie dla niego wszystko... wszystko dosłownie... tak mocno go kocham... prosze o jakąś rade wskazówkę co mam robić co myśleć... i dlaczego on tak szybko przestał mnie kochać:(( z góry dzięki...:((

Nusia5003
19-01-2010, 11:59
Hej!
Musze wam powiedzieć, ze udało mi się!! :D Słuchajcie. Siedze sobie wczoraj w domku, rycze i ocieram łzy... Nagle dzwonek do drzwi... Mówie sobie : "co mam teraz zrobić, jak otworze komuś drzwi taka zaryczana". No ale jednak sie przełamałam i mimo wyglądu poszłam otworzyc drzwi. Jak ja sie zdziwiłam......! On tam stał!!!!!!!!! Spojrzał na mnie i zaczął płakać.... Spytałam co tu robi. Odparł czy nie może wejść. Odpowiedziałam, ze nie wiem czy tego chce ale niech wejdzie. Wszedł do pokoju, rozebrał kurtkę i stał. Stał i płakał. Wyszeptałam wtedy : "Moge sie przytulić?" A on podszedł do mnie i bez słowa tak czule objął... :p Jejjjku. Płakał. Tak bardzo płakał. Powiedział że żałuje tego wszystkiego co powiedział, że nie chce żebym przez niego płakała. Ja wtedy odparłam , że nie chce by był ze mną z litości, dlatego że bez niego sie nie pozbieram... On na to żebym przestała tak mówić bo on mnie kocha! Kocha i nigdy nie przestał!!! :D Mój Boże , jak ja sie ciesze!


Moje drogie panie, jeśli kocha to wróci. Oni też mają swoje uczucia, też tęsknią... Mówie wam, nie łamcie się i nie martwcie na zapas. Będzie dobrze!!!! :D

Nusia5003
20-01-2010, 12:34
Dziękuję. ;)
Ja też mam nadzieję ze wszystkie panie czekające na swoich ukochanych niedlugo też będą szczesliwe :)
Piszcie jak tam u was!! :D

Nusia5003
20-01-2010, 12:46
Amelia1717.
Powiem Ci, że zachowanie Twojego chlopaka nie jest dla mnie nowością. Ja też słyszałam takie słowa , a nawet i jeszcze gorsze. Wątpiłam już w cokolwiek, jakąkolwiek szanse. Też mówił, że już mu nie zależy, że nie kocha, że nie chce już być z kimś takim jak ja. Załamałam sie... Ale w duchu wierzyłam ze nadal kocha. że wróci. No i tak też sie stało. Nie napisałaś chyba ile razem byliście. ja ze swoim rok i i troche już jestem. Mówię Ci, jeśli byliście ze sobą dość długo, to on przyzwyczaił sie do Ciebie. Jeśli naprawdę Cie kocha to wróci. Pisz do niego, proś o spotkanie. Ja tak robiłam. Jesli napisał do Ciebie potem "co tam?" To może jednak coś go obchodzisz i interesuje sie Tobą... Nie łam się. Jeśli jednak nie wróci , nie łam się. Nie jest Ciebie wart... Pomyśl sobie, ze nie jesteś sama. Wychodź z przyjaciółmi, zapraszaj ich do sieie, rób coś dla siebie. Zajmuj sobie czymś ten czas, staraj sie o tym nie myśleć. Czas leczy rany.
Powodzenia!!! ;*

Amelia1717
20-01-2010, 14:01
byłam z nim rok... niestety ja już nie wierzę w miłość z Jego strony... on poprostu przestał mnie kochać ;( od kilku dni wogóle się nie odzywa... ma inną czuje to;( a jeżeli chodzi o przyjaciół to niestety mamy wspólnych... narazie siedzę w domu ze złamaną nogą;( więc ogólnie nie mam pojęcia co on im powiedział jak oni zareagowali i wogóle... obiecał mi spotkanie w piątek.... ale nie wiem czy dam radę powstrzymać się od płaczu... nie chciałabym się przy nim rozkleić..;( kocham go bardzo mocno... nie wyobrażam sobie życia bez niego... a najgorsze jest to że on ma inna... ;( tak szybko... czy to jest możliwe że tak z dnia na dzień można przestac kochać??;((

Nusia5003
22-01-2010, 10:57
Amelka!! :)
No to tak, jak ja z moim... Piszesz że obiecał Ci spotkanie, z tego wynika że dzisiaj sie widzicie. Powiem Ci, że jeśli obiecał spotkanie, to morze jeszcze jest jakaś iskierka nadziei. Wkońcu nie wiesz, co chce Ci dzisiaj powiedzieć. A nóż Ci powie, że zrozumiał swój bład, że potrzebował troszke czasu zeby to wszystko przemyśleć?? :) Nadzieje zawsze trzeba mieć. Piszesz, że nie chcesz sie przy nim rozklejać. Ale co Ci szkodzi? Jak sie popłaczesz to przecież nic sie nie stanie... Ja tam nie kryłam łez. Wręcz przeciwnie... Może wtedy zobaczy, że naprawdę Ci na nim zalezy, że cierpisz przez drania! Nie mówie tu że masz udawać nie wiem jaką załamaną,poprotu nie ukrywaj tego co czujesz. Rok czasu to jednak troche dużo... Spytaj go dziś, po co był ten cały rok? Po co były te wszystkie słowa którymi Cie karmił? Spróbuj w ten sposób. Powiedz mu, że skoro teraz Cie zostawił cały rok CIE OSZUKIWAŁ, że jest zwyklym oszustem i nic wiecej! Nie wiem czy to możliwe, że przestał Cie kochać... Ja tam nie wierze w to, że po roku bycia z kimś koleś poprostu przestaje. Jesli Ci powie że to już jest ostatczny koniec (odpukać) Uciekaj od gnoja gdzie pieprz rośnie! Powiedz mu że jest świnia, że zmarnował Ci rok życia. Że jest oszustem i kłamcą. Wykrzycz mu to! Opisałam Ci tutaj, jak ja sie starałam , żeby mój do mnie wrócił. Spróbuj i Ty .
Powodzenia ! Trzymam za Was Kciuki!! :*

Nusia5003
22-01-2010, 11:00
A tego czy ma inną narazie nie wiesz. Podpytaj przyjaciół, napisz do kogo=ś, czy coś wspominał o Tobie, czy coś im mówił... Może jak komuś powiesz z przyjaciół lepiej sie poczujesz? A moze ten ktos bedzie potrafił wpłynąc na kolesia? Nigdy nic nie wiadomo. Łap sie czego tylko można! :*

Amelia1717
22-01-2010, 11:46
Droga Nusiu;* dzięki za słowa wsparcia... chciałabym żeby wrócił.... ale z drugiej strony raz mnie zostawił pewnie zrobi to znowu... napisze po spotkaniu jak to wszystko się skończyło... Tobie też życzę powodzenia!!!!!;*

Nusia5003
22-01-2010, 11:55
Napisz napisz :* Mam nadzieję, że wszystko sie ułoży, że on zrozumiał swój błąd.
Jak nie , to niech żałuje co stracił, bo lepszej od Ciebie już miał nie bedzie :) :* Pozdrawiam i całuję :*

Amelia1717
22-01-2010, 12:44
znajdzie znajdzie pewnie już znalazł... jednego jednak jestem pewna... nikt nigdy nie bedzie kochał go tak mocno jak ja go kocham... znalazłaś się w tej samej sytacji co ja więc dobrze wiesz co przeżywam;( chciałabym przespać to wszystko... i obudzić się znowu taka szczęśliwa jak kiedyś:* najgorsze jest to że jak wspominam ten czas ten wspólny rok... to wszystko co dawało mi szczęście to momenty z nim... to że był kochał tęsknił;) bardzo trudno bedzie wypełnić tą pustkę.... mam nadzieje że dam rady...;*

Nusia5003
22-01-2010, 15:44
Tak, rozumiem Cie doskonale, rozumiem to jak bardzo cierpisz... Dlatego próbuje Ci pomoc... Wiem że takie osoby potrzebują w tym czasie wsparcia pomocy a moze poprostu towarzysza któremu mogliby sie zwierzyc... Rozumiem Cię... Ale moze dzisiaj wszystko sie zmieni? :) Jeszcze nic nie wiadomo... ;*

Amelia1717
23-01-2010, 09:33
Witam. Spotkałam się z nim wczoraj... owszem kocham go nadal bardzo... wiem co mówie wiem co czuje.... przyjechał do mnie był całkiem miły a ja starałam się być chłodna ale kur**** nie udało się jestem wściekła na samą siebie:( wszedł jakgdyby nigdy nic... mam złamaną nogę więc ogólnie głównym tematem była moja noga a nie to co zrobił.. później wprost zapytałam czy ta dzieczyna jest na tyle ważna żeby przekreślił ten wspólny rok. on oczywiście powiedział że innej nie ma... wogóle nie nadążam za tym co on gada.... wiem że on kłamał i inna jest... no ale... Jak spojrzałam w Jego oczy to wszysko wróciło zaczełam Go całować... on nie odmówił a ja pomyślałam że już jest dobrze bo jak już wcześniej wspominałam on nie był typem chłopaka który chciał tylko jednego.... całowaliśmy sie ze 3 godziny ogólnie było świetnie... a kiedy on miał już wychodzić to zapytałam czy znowu jesteśmy razem czy wszystko ok.... a on że nie bo mnie nie kocha wogóle i niechce być ze mną... i w tym momencie poczułam się jak dziwka:( i zamiast już wtedy odpuścić to ja normalnie zaczełam go błagać żeby wrócił.... nie chciałam go puscić:( o Boże to było:( takie okropne;( czuje się jak jakaś ku*****;((

Nusia5003
23-01-2010, 12:41
Amelia... To jest ********a poprostu jakaś świnia!!! Przecież Cie całował 3 godziny prawda?! Kur**** co za idiota!! Ale cwel!!! No nie mam słów na gnoja! Przyszedł , dał Ci nadzieje, całował Cie!! I na końcu powiedział ze Cie nie kocha?! Co za pacan!! On m chyba jakies rozdwojenie jaźni!! Nosz ja pierdziele, ale mam nerwa!!!!! Amelka, tak mi przykro.... Ale może lepiej , że już z nim nie jesteś? Kurde nie moge zrozumiec dlaczego skoro Cie nie kocha i nie chce być z Tobą całował Cie... Uwierzyłaś, wiem... Rozumiem, bo ja też bym uwierzyła... W żadnym wypadku nie możez czuć się jakąś ku***** czy szmatą... To on może sie tak czuć! Całował Cie, co mogłoby oznaczac że już jest wszytsko dobrze... Boże... Co za cham.... Jak bym była gdziieś blisko gnoja to bym poprostu wyj*****ała w twarz i koniec!!! Mała, nie przejmuj się... Wysłałam Ci prywatną wiadomość z moim numerem gg, odezwij sie do mnie jak najszybciej. Tu nie chce podawać, bo inni by mogli też pisać... Ale świnia... Poprotu żal mi gościa i tyle....

Amelia1717
23-01-2010, 16:23
ok;*

takapoprostu
28-01-2010, 20:27
a ja chyba nie jestem z moim chlopakiem od dzis.... w ogole chyba go nie rozumiem... niestety... tylko ze moja historia siega troche glebiej. :( jestem chociaz praktyfznie bylam z nim 3 miesiace. zaufalam, pokochalam. ale on chyba nigdy nie ufal mi. ale zaczynajac od poczatka. kiedys pewien facet bardzo mnie skrzywdzil. przezylam to strasznie, wspomnienia zostana do konca zycia. do facetó ogolnie mialam wstret. omijalam ich szerokim lukiem. ale pewnego dnia napisal do mnie moj pewien chlopak. wymienilismy sie zdjeciamai, mieszka 40 km ode mnie. pisalam z nim bardzo dlugo. czesto dzwonil. byl mily, poukladany, pisal wiersze, gral w teatrze i skakal po scianach:P troche dziwne polaczenia ale co tam... pozniej lezalam w szpitalu, odwiedzil mnie z tomikiem wlasnych wierdzy i misiem,po jakims czasie zaczelismy ze sobą chodzic. musialam mu powiedziec prawde o tym co wydarzylo sie wczesniej, ze pewien facet bardzo mnie skrzywdzil. on zrozumial. podobno... ale zaczela sie zazdrosc, byl zazdrosny o wszystko, nawet o to ze na sylwestrze zatanczylam z sasiadem, ze w szkole uczylam sie walca z kolega z klasy, zawsze pozniej dochodzilismydo porozumienia. a dzis ni z tad ni z owad zaczal mi to wypominac, uslyszalam ze nie wiadomo co z kim robie, ze mi nie ufa... nawet padlo ze sie puszczam... pozniej przestalam odpisywac wiec stwierdzil ze skoro nawetsie nie odezwe to koniec i tyle. a taeraz milczy. napisam do niego ale nie odpisal.a ja nie wiem czy to wszystko ma jeszcze sens... ? czy da sie kogos wyleczyc z chorobliwej zazdrosci?

Pola33
13-02-2010, 17:07
Witam wszystkich, tak jak wiekszosc z Was trafilam na to forum z powodu zerwania z facetem, kilka tygodni temu natrafilam w sieci na to forum, przeczytalam wszytskie wypowiedzi, mysl ze nie jestem sama bardzo mi pomogla, ze inne dziewczyny tez to przechodza/przeszly i tylko trzeba poczekac i mi minie i znow zagosci usmiech na mojej twarzy... niestety zamist byc lepiej, jest mam wrazenie z mijajacym czasem gorze.... Zle sie czuje zarowno z powodu zerwania, jak i mojego zachowania, zawsze bylam zbyt dumna aby jak dochodzilo do rozstania wogole rozmawiac, odwracalam sie na piecie i staram sie zapomniec, ale nigdy sie juz nie odezwalam. Ty razem zrobilam inaczej, i czuje sie podwojnie lub potrojnie fatalnie, raz ze zerwlismy (powod odleglosc, zaangazowanie w prace, ze juz sil nie mielismy na pielegnowanie zwiazku i ktoregos dnia pozwolilismy aby nasze drogi sie rozeszly). Staralam sie zaakceptowac jego decyzje o zerwaniu, ale po miesiacu dopadly mnie takie wyrzuty sumienia, dostrzeglam dopiero ze to on sie caly czas staral w tym zwiazku a ja moglam byc odbierana jak osoba ktora nie odwzajemnia jego uczuc (ja poprastu po awansie nie radzilam soba z ta odpowiedzialnoscia jaka za mnie spadla, musialm sie wiele nauczyc i merytorycznie do wykonywanej pracy jak i postpowania z ludzmi ktorzy jeszce jakis czas temu byli moimi kolegami a teraz sa podwladnymi, poza tym wraz z awansem moja praca nie monczyla sie po 8 godzinach, itd,)Potrzebowalam czasu, ale ze jestem osoba skryta to zamist sie z nim tym podzielic i wytlumaczyc dokladnie mowilam tylko ze jestem zmeczona praca i na niego czasmi "wyladowywalam" nerwowa atmosfere w pracy. Tak jak wspomnialam, dotarlo do mnie ze w wiekszym stopniu przyczynilam sie ze on sie wypalil, bo trudno cos planowac jak druga osoba wydaje sie obojetna, napisalam kilka szczerych smsow jak zaluje ze na to pozwolilam, ze bylam slepa i wiele musze sie jescze nauczyc... niestey po miesiacu po zerwaniu on mi napisal tylk ozebym sie nie obwiniala bo widocznie tak mialo byc... ze tez nie jest idealaem i po prostu nie ma sil planowac naszych spotkan, chce byc sam. Ryczalam cala noc... bolala mnie swiadomosc ze to ja wszytsko zniszczylam i ta moja bezsilnosc ze nic nie moge zrobic, ze jak to ja tu deklaruje swoje uczucia a on nic....gryzlam sie tym, na przeman ze jestem glupia i nie potrzebnie napisalam, bo tylko go polechtalam tymi wyznaniami a i tak juz nic nie wskuralam, na zmiane ze jak bym tego nie zrobila to moze mialabym zal do siebie z enie sprobowalam. Minely jeszce kilka tygodni, napisalam jeszcze raz.... zeby przemyslal swoja decyzje, ze szkoda tak pozwolic aby to co nas laczylo poszlo w niepamiec, bo przeciez nie bylo zadnych klotni czy zdrad ktore spowodowaly by to rozstanie. Niestey nadal byl nieugiety, odpisal grzecznie w sumie to samo co poprzednio. Mnie to tak rozwscieczylo ze mu nawymyslam w smsach od tchodzy.... nie bede cytowac dalej bo za bardzo sie wstydze tego co napisalm!. Teraz czuje sie fatalnie!!!!!! Chyba juz nie ma szans aby facet do mnie wrocil po takich scenach... przyjaciele mi dopiero teraz radza ze moglam poczekac, dac mu czas, zeby przemyslal, zatesknil a nie go atakowac. Co Wy na to dziewczyny? Osoby postronne jak to widzicie? Chyba zrobilam z siebie totalna idiotke?!

luiza123456778889999
20-03-2010, 01:40
Witam wszystkich, tak jak wiekszosc z Was trafilam na to forum z powodu zerwania z facetem, kilka tygodni temu natrafilam w sieci na to forum, przeczytalam wszytskie wypowiedzi, mysl ze nie jestem sama bardzo mi pomogla, ze inne dziewczyny tez to przechodza/przeszly i tylko trzeba poczekac i mi minie i znow zagosci usmiech na mojej twarzy... niestety zamist byc lepiej, jest mam wrazenie z mijajacym czasem gorze.... Zle sie czuje zarowno z powodu zerwania, jak i mojego zachowania, zawsze bylam zbyt dumna aby jak dochodzilo do rozstania wogole rozmawiac, odwracalam sie na piecie i staram sie zapomniec, ale nigdy sie juz nie odezwalam. Ty razem zrobilam inaczej, i czuje sie podwojnie lub potrojnie fatalnie, raz ze zerwlismy (powod odleglosc, zaangazowanie w prace, ze juz sil nie mielismy na pielegnowanie zwiazku i ktoregos dnia pozwolilismy aby nasze drogi sie rozeszly). Staralam sie zaakceptowac jego decyzje o zerwaniu, ale po miesiacu dopadly mnie takie wyrzuty sumienia, dostrzeglam dopiero ze to on sie caly czas staral w tym zwiazku a ja moglam byc odbierana jak osoba ktora nie odwzajemnia jego uczuc (ja poprastu po awansie nie radzilam soba z ta odpowiedzialnoscia jaka za mnie spadla, musialm sie wiele nauczyc i merytorycznie do wykonywanej pracy jak i postpowania z ludzmi ktorzy jeszce jakis czas temu byli moimi kolegami a teraz sa podwladnymi, poza tym wraz z awansem moja praca nie monczyla sie po 8 godzinach, itd,)Potrzebowalam czasu, ale ze jestem osoba skryta to zamist sie z nim tym podzielic i wytlumaczyc dokladnie mowilam tylko ze jestem zmeczona praca i na niego czasmi "wyladowywalam" nerwowa atmosfere w pracy. Tak jak wspomnialam, dotarlo do mnie ze w wiekszym stopniu przyczynilam sie ze on sie wypalil, bo trudno cos planowac jak druga osoba wydaje sie obojetna, napisalam kilka szczerych smsow jak zaluje ze na to pozwolilam, ze bylam slepa i wiele musze sie jescze nauczyc... niestey po miesiacu po zerwaniu on mi napisal tylk ozebym sie nie obwiniala bo widocznie tak mialo byc... ze tez nie jest idealaem i po prostu nie ma sil planowac naszych spotkan, chce byc sam. Ryczalam cala noc... bolala mnie swiadomosc ze to ja wszytsko zniszczylam i ta moja bezsilnosc ze nic nie moge zrobic, ze jak to ja tu deklaruje swoje uczucia a on nic....gryzlam sie tym, na przeman ze jestem glupia i nie potrzebnie napisalam, bo tylko go polechtalam tymi wyznaniami a i tak juz nic nie wskuralam, na zmiane ze jak bym tego nie zrobila to moze mialabym zal do siebie z enie sprobowalam. Minely jeszce kilka tygodni, napisalam jeszcze raz.... zeby przemyslal swoja decyzje, ze szkoda tak pozwolic aby to co nas laczylo poszlo w niepamiec, bo przeciez nie bylo zadnych klotni czy zdrad ktore spowodowaly by to rozstanie. Niestey nadal byl nieugiety, odpisal grzecznie w sumie to samo co poprzednio. Mnie to tak rozwscieczylo ze mu nawymyslam w smsach od tchodzy.... nie bede cytowac dalej bo za bardzo sie wstydze tego co napisalm!. Teraz czuje sie fatalnie!!!!!! Chyba juz nie ma szans aby facet do mnie wrocil po takich scenach... przyjaciele mi dopiero teraz radza ze moglam poczekac, dac mu czas, zeby przemyslal, zatesknil a nie go atakowac. Co Wy na to dziewczyny? Osoby postronne jak to widzicie? Chyba zrobilam z siebie totalna idiotke?!



Hej-mam prawie taka sama sytuacje jak Ty z ta tylko roznica ze ty mialas stresa zwiazanego z praca natomiast ja mialam stresa zwiazanego z jej brakiem....podobnie jak i Ty wyladowywalam sie na swoim bylym mezczyznie po prostu przekroczylam pewen prog wytrzymalosci nie myslalm tylko regowalam.Ty w odroznieniu ode mnie staralas sie COS naprawic miedzy wami-ja w tej kwestii nic nie robie-absolutnie-skoro zadecydowal ze ma dosc i chce odpoczac to mu to daje ...najwyrazniej to nie bylo TO>Tobie tez radze zapomniec-skoro on nic nie robi najwyrazniej nie kochal Cie wystarczajaco....ale chociaz z drugiej strony moze po jakims czasie doceni ze o niego walczylas i wroci jak bumerang,,,ja jestem nazbyt dumna zeby prosic walczyc...

olenka123
27-03-2010, 23:47
Wiec mam problem..zostawil mnie chlopak..bylam z nim prawie 11miesiecy. kocham go..bo to dosc czasu i to nie jest dziwne..powiedzial mi ze juz nie czuje tego co na paczatku :(..i ze mam mu obiecac ze jak cos bedzie sie dzialo zebym do niego napisala i ze moge na niego liczyc.. starsza siostra powiedziala zebym do niego nie pisala..i jak on napisze to mam mu odp.."tak","nie","spoko".. i ze bedzie mu brakowalo tych sms i wogole..ze wroci do mnie i zrozumie wysztko..co o tym myslicie?

olenka123
27-03-2010, 23:56
jak przeczytacie moj watek i chcecie jakos mi pomoc..to odp na wiadomosc prywatna..szybciej odczytam..i z gory dziekuje

olenka123
28-03-2010, 11:59
widze ze od wczoraj sie nic nie pojawilo..

edziorek
31-07-2010, 13:06
Hej dziewuszki:) widzę, że większość z Was ma bardzo podobną sytuacje do mojej. Mnie też zostawił facet (po 2 latach!!) tak jak w przypadku VIOLUNI nie odzywa się i też chciał mieć idelany związek, jakiego jeszcze świat nie widział. Naprawde się starałam. Poznalismy sie na 1 roku studiow i w zasadzie od razu ze soba zamieszkalismy (w koncu to studia i nic nie musi trwac wiecznie a liczy sie dobra zabawa). Jednak oboje zostalismy trafieni:) on okzał się mom ideałem. Nie dość ze zabójczo przystojny to jeszcze uroczy, pro rodzinny:D ma swietny kontakt z dziecmi i wydawał sie taki och i ach. Jednak nie zauwazyłam jednego. Chorobliwej zazdrości. Kiedy sie spostrzegłam po 1,5 roku zrozumiałam, że od czasu kiedy z nim jestem zerwałam wszelkie znajomosci bo ON twierdził, że CI ludzie maja na mnie zły wpływ a na końiec i tak mnie zostawią i zostanie mi tylko ON. Po czasie to oni mi zostali a on odszedł. Nie pozwalał mi na nic zrywał ze mna co miesiac a ja jak głupia błagałam zeby wracał ze sie zmienie jakbym wielce musiała. Sprztałam, gotowałam itp matka polka w wieku 22 lat:/ żałosne wiem:)
zerwał ze mną przez sms 2 miesiąc leci jak sie do mnie ie odzywa. wiem ze bawi sie na całego i chyba w ogolę nie pamięta kim jestem. ja tak nie potrafie. Nie korzystam z wakacji, urlopu. Nie umiem. Kocham go i juz. Wiem staram sie nie odzywać, czasami nie wychodzi... szkoda na niego czasu to tez juz słyszałam. Ale do cholery moze któraś czekała i sie doczekała??? tylko błagam nie piszcie ze powrót nastapił po emeryturze bo się pod tramwaj rzucę:)

edziorek
08-08-2010, 19:27
do Violunia: To cham jakiś!!! Nie można ich zrozumieć. Jednego dnia kochają a drugiego nie powiedzą zwykłego cześć. Widać oboje na nas nie zasłuzyli a my jak głupie czekamy a zycie przez palce ucieka. Niby zdajemy sobie z tego sprawę ale to uczucie przytłoczenia jest silniejsze niżeli świadomość że czas najwyższy by się ogarnąć i wziąć za siebie. ehhh Ja życzę Ci, żebyś poznała kogoś kto pozwoli Ci zapomnieć o tamtym niedojrzałym osobniku. Trzymam kciuki:)

Czerwona
12-08-2010, 18:01
Od jakiś trzech tygodni czytam to forum i za każdym razem coś powstrzymuje mnie przed opowiedzeniem tej historii, ale teraz już muszę to zrobić, bo wiem, że to na pewno się skończyło dziś. Byłam z chłopakiem X ponad rok. Było cudownie poza dwoma głównymi problemami: moja blokada przed seksem i częste kłótnie (czasem myślę że może spowodowane tym pierwszym problemem?). Mam dość ciężki charakter, jestem bardzo emocjonalna, nerwowa, drobiazgowa, zaborcza. On bardzo mnie kochał i to znosił. Ja byłam jego pierwsza poważną dziewczyną, ja mam już za sobą 3 dłuższe związki, nadal jestem dziewicą. Na początku wakacji kłótnie były tak częste i intensywne, że postanowiłam jechać z rodzicami na 1,5 tyg, on w tym czasie wyjechał ze znajomymi. Niestety pokłóciliśmy się również przez telefon po czym napisał mi żebyśmy odpoczęli od siebie i nie pisali do mojego powrotu. Nie mogłam tego zrozumieć i oczywiście dzwoniłam, w końcu dałam spokój bo nie odbierał. Po dwóch dniach napisał do mnie że mnie przeprasza i że to nieodzywanie było najgorszym błędem. Pisał cały dzień i prosił żebym się odezwała, w końcu to zrobiłam ale dzień później znów była kłótnia. Potem znów się odezwał i pytał kiedy wracam bo chciał jechać ze mną gdzieś, więc wróciłam wcześniej niż planowali rodzice, a on pojechał znowu z kim innym. Ja dużo rzeczy złych pisałam pod wpływem emocji, zrywałam, denerwowałam się o byle co. Zadzwoniłam do niego czy mogę do niego przyjechać (ma domek nad jeziorem) a on mi odmówił i powiedział że nie wie już czy chce ze mną być. Byłam tak zdenerwowana że groziłam nawet ze coś sobie zrobię;( Nic nie rozumiałam, chciałam tylko pogadać, odmawiał, powiedział że zobaczymy się jak wróci. No i kiedy wrócił było znów tak cudownie, przytulaliśmy się i dużo rozmawialiśmy, mówił że jest zmęczony tymi kłótniami że go to męczy ale że nadal mnie kocha ale nie wie czy chce to kontynuować. Spotkania były neutralne bo jego rodzice i znajomi sprzeciwiali się temu związkowi a on był bardzo podatny na ich zdanie. W takiej niewiedzy spotykaliśmy się jakiś tydzień, starałam się pokazać z jak najlepszej strony, niestety często płaczę i to go odpychało bardzo. Chciałam mu udowodnić że nie jestem taka jak mówią mu inni i w zasadzie dokonałam tego bo sama czuję w sobie zmianę. Dowiedziałam się że jak był na tych wakacjach poznał dziewczynę (koleżanka jego siostry młodszej). Poczułam się okropnie, mówił mi o jej zaletach które jednocześnie były moimi wadami. Miał nawet jej zdjęcia w telefonie i mi je pokazał... Cały czas mówił że kocha mnie i do niej nic nie czuje ani że z nią nic nie było. Starałam się myśleć pozytywnie i postanowiłam zmienić siebie, nie tylko dla niego ale i dla siebie przede wszystkim. Pokazałam mu że potrafię być bardziej wyluzowana i mniej się czepiałam, cieszyłam się z każdego spotkania. W końcu powiedział że chce spróbować jeszcze raz i pojechaliśmy razem na kilka dni ale była z nami też jego siostra i jej koleżanka. Otworzyłam się bardzo na tym wyjeździe, starałam się, byłam miła i pomocna, ale nie zabrakło też sprzeczek małych. On wysłał smsa do tej dziewczyny, prosiłam go żeby skasował numer bo jest mi z tym ciężko, powiedział że tego nie zrobi bo to tylko koleżanka. Ja mam wielu kolegów a on nigdy nie miał koleżanek. Kolegów mam pewnie stąd że w liceum chodziłam do klasy mat-inf. On był ciągle zazdrosny. Wczoraj wróciliśmy z tego wyjazdu, wczorajszy dzień był naprawdę udany, dużo rozmawialiśmy, nawet nie wiedzieliśmy kiedy minął nam czas, mówiliśmy sobie jak bardzo się kochamy i że nie wyobrażamy sobie że moglibyśmy zniknąć ze swojego życia. Wróciłam do domu i naszło mnie coś głupiego, chciałam mu pokazać jak bardzo mnie boli że kontaktuje się z tą dziewczyną i odezwałam się do swojego byłego chłopaka Y na punkcie którego on ma obsesję. Będąc z Y poznałam X i praktycznie zostawiłam Y dla X. Nigdy tego nie żałowałam bo X to jest po prostu jak moja druga połowa, my jesteśmy bardzo podobni, rozumiemy się bez słów i tak samo zazdrośni też jesteśmy i nieufni... Dzisiaj powiedziałam X że odezwałam się do Y ale to była kompletna głupota zapytałam tylko jedną rzecz. A on się w********ił powiedział że wszystko z*****ałam że on chciał odbudowywać a ja zrobiłam coś najgorszego co mogłam. A ja zrobiłam mu to na złość, niech ktoś powie że mnie rozumie:( ja się tak strasznie czułam że on sobie pisze z tą dziewczyną że chciałam żeby też źle się poczuł i powiedział że to był zły pomysł a on ze mną zerwał. Nie chciał nawet słuchać wyjaśnień, nie chciał nawet przeprosin. Ja się czuję tak okropnie;( On mi powiedział że chce być sam, chce poimprezować, robić na co ma ochotę, brakowało mu tego bo jestem zaborcza;( We wrześniu mieliśmy razem jechać do Egiptu a teraz on mi powiedział że jak nie znajdzie nikogo innego to pojedzie z ta dziewczyną ;( Złamał mi serce a ja nadal go tak kocham i zrobiłabym wszystko żeby cofnąć czas do wczoraj;( Czy naprawdę to że napisałam do byłego mogło być powodem? On mówi że chodzi tylko o to, że już po prostu nie może się denerwować i nie chce żebym ja się denerwowała, ale ja chcę wszystko naprawić;( Chcę zrobić wszystko to czego nie robiłam, chcę się zmienić dla niego, chcę dzielić jego pasje. Pomóżcie mi proszę;( Bardzo potrzebuję porozmawiać z kimś bezstronnym.

Czerwona
14-08-2010, 00:16
Violunia a co sadzisz o sprawie seksu i pojawienia sie tej dziewczyny?Dzisiaj stalo sie cos dziwnego, zwierzylam sie jego siostrze ze nie kochamy sie jeszcze a ona wygadala to jego koledze i on powtorzyl to panu X :( Pan X przyjechal do mnie z pretensjami, ja bylam wsciekla na jego siotre i potem jakos sie rozeszlo i zaproponowal basen. Bylo bardzo milo a potem nawet na pizze poszlismy. Wszystko po kolezensku. Juz myslalam ze jestesmy na dobrej drodze a wieczorem spotkalam sie z naszym wspolnym kolega bo mialam mu cos do oddania i przy okazji poszlismy na piwo (nawet nie z mojej inicjatywy to wyszlo:(). Pech chcial ze spotkalam znajomych X (plotkarze..."uprzejmie donosze") wiec chcialam uprzedzic cos co wymysla i sama powiedzialam mu o tym spotkaniu a on znowu sie obrazil i wali mi pretensjami...Mimo ze juz ze mna zerwal... I odgraza mi sie ze pojdzie spac do tej dziewczyny bo akurat nocuje u jego siostry... Ja juz nie mam sily... Juz nawet nie wiem czy to milosc z jego strony...Czuje ogromne poczucie winy jak on sie tak zachowuje :( I znowu mi pisze ze ja robie wszystko zeby nas zniszczyc do konca :(

edziorek
14-08-2010, 15:59
Najlepszy i niezawodny sposób na sprawdzenie czy mężczyzna jest wart Ciebie i Twojej miłości - - - - - Jeśli go kochasz, puść go wolno - niech idzie !
Jeśli wróci - jest Twój.
Jeśli nie - nigdy nie był...

Kochane tego należny się trzymać!!! Nie ma co oglądać się za siebie. Myślałam że będę dłużej przeżywać to moje rozstanie ale teraz wiem, że nie warto. Przestańcie się zadręczać bo w momencie kiedy się z tym pogodzicie zobaczycie ile macie życia przed sobą i skoro tak kochałyście tych facetów to następny będzie przynajmniej sto razy lepszy:) Ja zaczęłam żyć swoim życiem tak jak mi kazał ten "mój" i wiecie co?? Miał racje:0 a teraz sam nie umie sobie ze sobą radzić:) także głowy do góry i pokażcie im jakie z Was silne babki bo to na nich działa jak magnes im ich ostrzej odtrącacie tym oni bardziej lgną.

Dla czerwonej. A nie wydaje Ci sie że to całe wyjście na piwko z kolegą to tylko głupi pretekst dla twojego faceta?? Zastanów się czy warto z nim być i latać jak poparzona:0

edziorek
14-08-2010, 16:07
Violunia: Masz racje gdyby kochali zaakceptowaliby. Tym bardziej że my też akceptowałyśmy ich wady. Teraz na przyszłość wiemy czego się w kolejnym "modelu" wystrzegać:D Poza tym ciesz się, że skończyło się teraz a nie po ślubie kiedy w domu byłaby już 4 dzieci, kredyt do spłaty itp. Jesteś młoda, na pewno śliczna i takich jak on masz na pęczki a ten prawdziwie kochający znajdzie się!! Choćby w sklepie , w którym kupujesz bułki:)

Dzioblak
15-08-2010, 16:35
Jestem w trakcie tego traumatycznego przezycia-nie wiem ile to u mnie potrwa-zebranie swoich atomow do kupy ale.... chyba najlepszym rozwiazaniem mimo bolu i pustki jest jak to napisala poprzedniczka puszczenie faceta wolno....To co mi sie przytrafilo to jakas irracjonalna rzecz-przeraza mnie glupota i podlosc mojego faceta... Nie dajmy sie dziewczyny....

Dzioblak
15-08-2010, 19:03
To samo czuje-jak jest dobrze to ok a jak cos nie po nosku to bura albo ciche dni...:confused:
:confused:

Dzioblak
15-08-2010, 19:10
Niedawno po 4 latach bycia razem dowiedzialam sie ze moj pan mnie nie kochal, probowal ale nie potrafil mnie pokochac-a pare dni temu na dobicie powiedzial mi ze sie zakochal w dziewczynie ktora jest podobna do jego bylej (popelnila samobojstwo) i dlatego chcialby ale nie moze ze mna byc-wytlumaczcie mi bo nie rozumiem.... kim ja bylam- poczekalnia?

edziorek
22-08-2010, 16:38
DZIOBLAK: Co tu dużo pisać. Chyba wszystko Ci wyjaśnił. Ja sama po sobie wiem, że tylko czas leczy rany. Jednym zajmuje to dni, innym miesiące a w najgorszym przypadku lata. Ja przeszłam każda z tych opcji. Jedno wiem napewno, że trzeba przejść konkretne etapy w życiu żeby stać się mądrzejszym człowiekiem. Teraz już będziesz wiedziała, że oprócz faceta (i tego co się wokół niego dzieje) masz jeszcze swoje życie i to zawsze na nim powinno sie koncentrować, bo kiedy zrobi sie inaczej, w chwili kiedy ONI nas zostawia nie wiemy jak "palcem do dupy trafić". Nagle nasz świat sie załamuje. Stwierdzamy, że jesteśmy głupie, brzydkie, mało interesujące i, że bez nich napewno sobie nie poradzimy. A to my jesteśmy tymi wytrzymalszymi jednostkami. Wiec słońce nie daj mu po sobie poznać, że cierpisz. Nie pisz do niego , nie dzwoń. Nie ośmieszaj się jednym słowem. Dla nich takie kobiety to zwykłe natręty i automatycznie od nich uciekają.
Ja mam na to sposob ktory się świetnie sprawdził:) Wystarczy że zaciszniej zęby i za żadne skarby nie bedziesz sie odzywać. Nawet po sobotnim piwie z koleżankami (wtedy nachodzi nas często ochota na pisanie dzwonienie)---> ja oddaje wtedy tel przyjaciółce:D im mniejszy mamy z nimi kontakt tym szybciej dochodzimy do siebie. To tak jak ze słodyczami. Poki ich nie widzisz i nie czujesz (nie masz świadomości, że są na wyciągnięcie ręki), nie korci Cię, żeby ich sprobować:) Ja po 2 miesiącach całkowicie odcięłam się od tematu (w dużej mierze zachowanie byłego mi to ułatwiło).

Pamiętaj żeby skupić swoje siły na czymś wartościowym. Ja wróciłam do sportu, i odnowiłam kontakty. Zabralam sie za naukę i dodatkową pracę:) polecam. Nadmiar zajęć ie szkodzi a pomaga:) Kiedys napewno poznam tą 2 połowkę:) I TY TEŻ !!POWODZENIA

uroda-wdziek
22-08-2010, 16:53
Lepiej jest gdy ktoś stawia sprawę jasno, niż kręci przez długi czas za naszymi plecami, wole usłyszeć prawdę nawet tą najgorszą dla mnie, niż być okłamywana... Miłość jest ślepa i ulotna...

edziorek
23-08-2010, 11:29
Dokładnie tak. Sprawy stawiane jasno zaraz na początku szybciej się rozwiązuja i przede wszystkim mniej bolą. Miłośc jest przereklamowana. W zasadzie uważam że jej nie ma. Ludzie są z kimś z wygody bo boją się samotności. Poczytajcie sobie "Dlaczego faceci kochają zołzy". Mnie to rozbroiło i powiem szczerze że ta książka to "Biblia" każdej kobiety. Warto ją potraktowac poważnie. (dodatkowo poprawia humor:D)

edziorek
26-08-2010, 08:01
DO VIOLUNIA: To oczywiste, że miewasz jeszcze chwile słabości. My baby takie jesteśmy i już. To minie. Daj sobie czas. W chwili gdy poznasz kogos (tego jedynego) będziesz się smiała z czasu jaki poswieciłas na użalanie się nad tym co było. Jeśli ten twój były tak sie zachował zwyczajnie nie zasłużyła na taką partnerkę. To Ty zasługiwałaś na lepszą "partie".

violunia
27-08-2010, 09:32
Do EDZIORKA: Dziekuje za slowa wsparcia. Zawsze lepiej rozumie ten, kto przez to samo przeszedl..Mam nadzieje, ze te chwile slabosci szybko minal:)Powodzenia:)

ona1186
05-09-2010, 23:54
witajcie
Nigdy nie sadzilam ze bede pisac na takim forum, jestem tu nowa wiec prosze o wyrozumiałosc...
chcialabym sie wygadac i mam nadzieje otrzymac dobra rade.
Mianowicie 3dni temu zostawila mnie moja druga polowa. Tak nagle tak z dnia na dzien :(
wiem pewnie bedziecie mowic ze mi przejdzie itd.
Ale jest mi tak cholernie zle... Kocham go cala soba cala dusza... tak strasznie ze az ja sama boje sie tego uczucia...wiem ze jest on tym jedynym
Moj facet jest troche specyficzny... mial ciezkie dziecinstwo, ma bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci... zawsze gdy na jego drodze pojawiala sie jakas przeszkoda obrywałam ja...
Bylismy ze soba 3 lata... nie jestem w stanie uwierzyc w to ze przestal kochac z dnia na dzien...
nie bede go idealizowala bo wiem ze idealem nie byl, mial swoje za uszami zreszta jak kazdy ma, ale ja go wlasnie takiego pokochalam, takiego jak on to mowi samotnika... chadzal swoimi sciezkami i zawsze jak zbladzil mi sie obrywalo. To juz jest drugi raz jak odszedl... Wczesniej jakos udalo mi sie nawrocic go na wlasciwy tor i znow bylismy razem. Byly rozmowy jak mnie to bolało i wogole... i znow odszedl :(
jest on typem czlowieka ktory ma swoje doly... jak sobie cos wmowi to bedzie w to swiecie wierzyl...
wczesniej jak cos takiego miało miejsce pisalam do niego, zapewnialam ze go kocham takim jaki jest... ze jest wspanialym czlowiekiem on zawsze zaprzeczal, mowil ze nie jest zdolny do zwiazku... jednak gdy mu mijały te chwile zwatpienia byl najcudowniejszym facetem na swiecie. Dobrym, kochanym, czulym , mowil ze jest mu zemna wspaniale,ze mnie kocha nad zycie. i nagle taki cios...
chcialabym sie zapytac was kochane co ja mam dalej robic??
naprawde nie wyobrazam sobie zycia bez niego... pisze do niego ale mi nie odpisuje...
wiem ze robie z siebie idiotke ale wczesniej to dzialalo i po kilku dniach bylo juz dobrze teraz jednak boje sie ze nie bedzie :(
nie umiem bez niego zyc... nie chce i nie potrafie...
Blagam pomozcie co mam robic...

Rosaliora
06-09-2010, 00:34
Wiem, że słowami Twoijego bólu nie ukoję, dlatego mogę Ci tylko poradzić, abyś przeczekała trochę. Odszedł, więc nie szukaj z nim chwilowo kontaktu. Niech posiedzi w swojej samotni, pomyśli...
"Jeżeli coś kochasz, puść to wolno. Jeżeli wróci, jest Twoje. Jeśli nie wróci, nigdy do Ciebie nie należalo".
Zawsze przy nim byłaś, nawet gdy obrywałaś za jego błędy. Gdy odszedł po raz pierwszy, to Ty wyciągnęłaś do niego rękę. W związku jednak musi być równowaga, nie może tylko jedna osoba dawać z siebie i dawać... Pozwól mu na tę samontość, niech zatęskni i poczuje, że mu Ciebie brak. Inaczej nic się nie zmieni, nawet jeśli za Twoją namową wróci. On jest przyzwytczajony, że może robić co chce, zaszywać się w swoich samotniach, odreagowywać na Tobie własne błędy, odchodzić -a Ty zawsze będziesz. On musi poczuć, że jego życie bez Ciebie jest puste. pozwól mu to poczuć. Powodzenia :)

ona1186
06-09-2010, 10:19
Dziekuje za Odpowiedz. Wczoraj sie odezwał... rozmawialismy, mimo wszystko prosilam go zeby tych trzech lat nie przekreslal... powiedzial ze chce zostawic to jak jest, ze nie chce juzs nic zmieniac... jednak sam sobie przeczyl... mamy sie dzisiaj zobaczyc... nie wiem co robic...

Rosaliora
06-09-2010, 21:10
Nie proś i nie naciskaj, bo to może dać przeciwny efekt...
Niech on sam upora sie ze swoimi myślami i niech sam poczuje czego pragnie -inaczej historia będzie sie powtarzać. Więksość mężczyzn właśnie w oddaleniu uświadamia sobie miłość do kobiety. Nie bój się tego, nie możesz przecież zawsze go prosić o uczucie, o związek.... Pozwól mu poczuć! Dasz radę!

ona1186
06-09-2010, 21:37
Własnie odemnie wyszedł... widac bylo ze sam bije sie z myslami a mi bylo tak ciezko... Pozwolil sie do siebie przytulic ale sam mnie nie chcial przytulic... wiem ze czas bylby najlepszy ale ja tego czasu nie mam... W srode wyjezdza do pracy na miesiac i nie bedziemy sie widziec... Chcialabym takbardzo go przytulic... Jutro mamy sie tez zobaczyc... nie wiem co mam robic...

ona1186
06-09-2010, 22:21
Tak bardzo chcialabym zeby znowu bylo tak jak jeszcze dwa tygodnie temu...
:(:(:(

Rosaliora
07-09-2010, 00:38
Wiesz co, to nawet dobrze się składa, że wyjeżdża. Powzoli mu to zatęsknić. Na siłę nic nie uzyskasz, a możesz pogorszyć sprawę. Zdystansuj się troszeczkę, ale oczywiście nada bądź miła. Nie dzwoń na razie pierwsza, nie proś. Jeśli ma być OK, to wtedy, gdy nie będziesz go o nic prosić. Jeżeli Cię kocha, to zatęskni i odezwie się pierwszy.
Trzymam mocno kciuki!!!

ona1186
07-09-2010, 09:38
Dziekuje bardzo za slowa otuchy... Dzisiaj mamy sie tez zobaczyc...zapytalam czy chce powiedzial ze pewnie ze chce... daje mi tak sprzeczne sygnaly ze juz sama nie wiem...
umowilismy sie ns film....
Jak mam sie zachowywac przy nim?
Najchetniej to bym go tak mocno przytulila, pocalowalai powiedziala jak bardzo brakuje mi jego bliskosci... dotyku...

Rosaliora
07-09-2010, 12:30
Doradzałabym Ci, abyś podczas spotkania była dla niego miła, uśmiechała się do niego, ale nie dotykała go pierwsza. Nie proś też o nic, nie tłumacz mu, że źle robi itd.. Zobaczysz, że w końcu sam nie wytrzyma i Cię przytuli. Wg mnie to najlepsza strategia na ten moment. Każdy Twój krok do przodu, to będzie jeden jego krok do tyłu. Niech sam poczuje, że chce chce Cię przytulić, że chce z Tobą być. Wg mnie będzie dobrze, jeśli nie będziesz teraz o nic go prosić i pozwolisz mu zatęsknić. Powodzenia :)

ona1186
07-09-2010, 13:49
dziekuje ci Bardzo... Jestes dla mnie goromnym wsparciem i dajesz mi nadzieje ze jeszcze nie wszystko miedzy nami skonczone... Oby bylo tak jak mowisz... strasznie go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego...

anaa82
07-09-2010, 15:31
Ona, zgadzam sie z tym, że powinnaś troszkę się zdystansować. Nadal napewno nie jesteś mu obojętna i nie chce Cię krzywdzić, dlatego gdy Ty go prosisz o to abyś mogła się przytulić to Ci pozwoli, na pytanie czy jestes dla niego ważna to powie że jesteś. ale może tak mówić tylko dlatego że o to pytasz, a tak naprawdę on sie pogubił i nie wie co czuje. A kto zaproponował dzisiejsze spotkanie?

Ja z moim chłopakiem kiedyś tam kiedyś też miałam taką sytuację, że zaczął mi mówić że on juz nie wie czy mnie kocha czy nie i chciał się odizolować na jakiś czas, chciał przemyślec czy to ze mną chce być do końca zycia itp. Mieliśmy wogóle do siebie przez jakiś czas nie dzwonić ani pisać. Postanowiłam być silna i nie narzucać się choć było cięzko, a on na drugi dzień juz zaczął do mnie pisać, stwierdził ze nie potrafi tak sie do mnie nie odzywać :) To mi dodało sił by być silną i nie odzywac się do niego pierwsza, tylko wtedy jak on napisał i to z opóxnieniem odpisywalam zeby czekał :P I juz po tygodniu napisał ze chce sie spotkać i stwierdził ze mnie strasznie kocha i potrzebował tego czasu żeby sprawdzić czy zatęskni. Gdybym ja sie mu przez ten cały czas narzucała i pisała jak ja tęsknie to nie poczułby takiej tęsknoty za mną, a tak gdy ja sie nie odzywałam to zaczął się bać, ze wkońcu teraz to ja go nie bede chcieć.
Jeżeli ma za Tobą zatęsknić, to troszkę przystopuj, niech nie bedzie juz taki pewny że cokolwiek on zrobi to Ty bedziesz kochająca. Niech poczuje też mały strach ze Cie moze stracić. Gdy napisze, odpisz, ale nie pisz pierwsza.

ona1186
07-09-2010, 15:45
Dzisiejsze spotkanie zaproponowalam ja... zapytalam wczoraj ze pewnie nie bedzie chcial sie jutro ze mna zobaczyc? a on mi odpowiedzial ze pewnie ze chce... ale chyba wszystko zepsulam... nie wytrzymalam wczoraj i wieczorem napisalam mu smsa ze bardzo za nim tesknie... ja sie tylko boje zejak nie bede nic robic to on poprostu utwierdzi sie wswoim przekonaniu ze juz nie chce byc ze mna... Boze co ja gadam... alej estem zalosna...