PDA

Zobacz pełną wersję : Co robic gdy on mnie zostawil?Jak zachowac sie z klasa??



Strony : 1 [2]

ona1186
07-09-2010, 17:08
wiecie co chyba naprawde wszystko popsulam :( Mielismy sie dzisiaj spotkac a on sie wogle nie odzywa :( napisalam jednego smsa potem drugiego a tu cisza... Nie wiem moze sie pozniej odezwie bo mowil ze musi jakies sprawy dzisiaj zalatwic... On jutro wyjezdza :( i nie wiem czy chociaz jutro sie zobaczymy :(

ona1186
07-09-2010, 18:50
Mysle sobie ze chyba napisze mu iweczorem ze ja tak nie moge... Nie umiem i nie chce byc tylko jego kolezanka :( a podejrzewam ze chyba wlasnie tego on chce...
Juz sama nie wiem co mamrobic... Poddac sie czy walczyc??

anaa82
07-09-2010, 20:29
Moze faktycznie miał coś do załatwienia skoro tak Ci napisał. Lub on chce jeszcze wszystko przemyśleć i potrzebuje czasu. Wiem że Ci cięzko bo sama coś takiego przeżywałam. Ale to jest udowodnione naukowo. Im bardziej kobieta zabiega o faceta i na każdym kroku okazuje mu swoją miłość, to tym bardziej on się odsuwa. Taki jakiś dziwny typ :)
Narazie do niego nie dzwoń i nie pisz. Pytając czy sie spotkacie niczego nie zawaliłaś, bo wkońcu skoro się umawialiście to mogłaś spytać co i jak. Skoro napisał że ma coś do załatwienia, to nie rób mu wyrzutów, skoro jutro wyjeżdza to moze musi sie przygotować do podróży.
Gdy wkońcu bedziecie rozmawiać to możesz mu powiedzieć, że nie bedziecie przyjaciółmi, bo przyjaźń często przemienia się w miłość, ale miłość w przyjaźń nigdy. I możesz być dla niego albo dziewczyną, albo byłą dziewczyną, z którą przestanie mieć już kontakt. Może jak bedzie wiedział, że nie bedzie mógł Cię spotykać, i dzwonić kiedy chce, to zrozumie że bedzie za Tobą tęsknił?
Kochasz - walcz. Ale żeby z jego strony wyszło że tak naprawdę to on walczy o Ciebie. Czyli postaraj się nie narzucać, zobaczysz czy zatęskni i napisze. To nie jest tak, że jak przestaniesz sie odzywać to on o Tobie odrazu zapomni. Jeśli naprawde Cie kocha, to właśnie Twoja nieobecność sprawi, ze poczuje ze kocha Cie jeszcze bardziej. Trzymaj sie.

ona1186
07-09-2010, 20:52
dziekuje za twoje slowa otuchy :) Zadzwonil, przeprosil wytlumaczyl sie ze nie zabral telefonu a mial troche spraw do zalatwienia. Zapytal czy pozniej bylaby mozliwosc zeby sie zobaczyc bo musi jeszce jedna sprawe zalatwic. Powiedzialam mu ze pewnie o ile nie bedzie za pozno. Pytal czy jutro pracuje ale nie zaproponowal spotkania i ja tez nie, mowil ze jescze sie odezwie jak juz bedzie wolny. Zastanawiam sie jak to jest... spotykamy sie niby tak jakzawsze tak jak wtedy gdy bylismy razem...ale jednak razem nie jestesmy. Jedyne co odroznia ta sytuacje od wczesniejszego stanu to to ze sie nie kochamy ze soba i sie nie przytulamy... nie rozumiem facetow...

Rosaliora
08-09-2010, 10:01
Ona, Ania ma racje -tak to właśnie przebiega.
Faceci są inni niż my. Jest dokładnie odwrotnie niż sądzisz -im bardziej będziesz zabiegać, mówić, że tęsknisz itd., tym bardziej on będzie się oddalał, aż w końcu stwierdzi, że nie potrafi Cię kochać. Co innego jest mówić pierwszej o uczuciach, jak w związku jest ok, a co innego, jak facet potrzebuje się zaszyć na trochę w swojej jaskini. To naprawde idealna sytuacja, że nie będziecie sie widzieć przez miesiąc. Dobrze wykorzystaj ten czas -niech zobaczy jak to jest, gdy Ciebie nie ma obok. Ale jeżeli pozwolisz mu zatęsknić, zdystansujesz się, to jest ogromna szansa, że stwierdzi, że żyć bez Ciebie nie potrafi. Tak właśnie wygląda cykl uczuciowy faceta -niektórzy muszą się czasem troszkę oddalić, aby się przekonać, że tęsknią i kochają. Nie pisz pierwsza, nie mów pierwsza o uczuciach i tęsknocie, ale odpisuj i odpowiadaj. Jeśli ma być dobrze, musisz przestać w tym momencie zabiegać o niego -on musi teraz uporać się z własnymi myślami. Poczytaj sobie książkę "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus", a w szczególności rozdział o tym, co robić jak meżczyzna się oddala. To, że on się teraz tak zachowuje, wcale nie oznacza, że już Ciebie nie kocha :) On się teraz musi "dokopać w sobie" do tego co czuje i czego pragnie -a możliwe jest to tylko wtedy, gdy pozwolisz mu się troszkę odsunąć. Czasem tak się dzieje. Będzie dobrze...

ona1186
08-09-2010, 10:47
Mam nadzieje ze bedzie dobrze... Naprawde prosze o To z calych sil... jest tylko jeszcze jeden problem... On ma taka prace ze nie widujemy sie dwa tygodnie i na tydzien przyjezdza potem znowu nie widujemy sie i znowu przyjezdza... zawsze zapewnial jak teskni, jak mu zle beze mnie jak nie ma mnie obok... nie wiem jak to bedzie... dzisiaj wyjezdza a telefon milczy... :(

ona1186
08-09-2010, 12:17
A telefon dalej milczy... Mysle zeby mu napisac ze lepiej bedzie jak znikne z jego zycia...Nie umiem i nigdy nie bede potrafila zostac tylko jego kolezanka... strasznie to boli :(

ona1186
08-09-2010, 15:06
zadzwonil... pytal mnie w jakim celu chce sie z nim spotkac?? powiedzial ze on mi nie chce robic zadnych nadzieji ani dawac mylnych sygnałow... boze jak to boli...

anaa82
08-09-2010, 15:11
Nie pisz mu narazie takich drastycznych smsow o znikaniu z zycia itp. bo on nie bedzie wiedział co Ci napisać bo się pogubił, wiec wtedy moze Ci nic nie odpisać a Ty bedziesz sie dołować jeszcze bardziej. Jak już naprawde nie potrafisz wytrzymać i koniecznie musisz do niego cos napisać to napisz tylko coś w stylu: "Szkoda ze sie nie zobaczyliśmy no ale trudno. Szczęśliwej drogi. Pa." Nie jest to sms narzucający się ani emanujący wielką miłoscią tylko własnie taki neutralny. I wyslanie tego smsa powinien ci wystarczyć na jakiś czas, ale nastepnego juz nie wysyłaj dopóki on sie nie odezwie. Wyciągnij jakąś koleżankę na kawke to odciągnie Cie na jakiś czas od wpatrywania sie w komórkę.

anaa82
08-09-2010, 15:15
zadzwonil... pytal mnie w jakim celu chce sie z nim spotkac?? powiedzial ze on mi nie chce robic zadnych nadzieji ani dawac mylnych sygnałow... boze jak to boli...

Tamtą wiadomosc wyslalam jak jeszcze tego nie widziałam. Kurcze, teraz to już nie wiem co Ci doradzić. Nie wiem, moze powinnas mu powiedziec ze chcesz sie spotkac, zeby ostatecznie powiedział Ci co do Ciebie czuje, a jezeli Cie nie kocha to chcesz to usłyszec prosto w oczy abyś mogła o nim zapomniec i zniknąć z jego życia. Tylko nie wiem czy sie odważysz to zrobić, z obawy ze jednak to usłyszysz....

ona1186
08-09-2010, 15:24
ale on mi powiedzial ze mnie nie kocha... jednak caly czas mialam nadieje ze mu przejdzie, bo juz to kiedys mowil... przy ostatnim zerwaniu... jak zadzwonil to powiedzialam ze jak nie chce sie zobaczyc to trudno ale powiedzial ze chce... i wtedy dodal ze nie wie w jakim celu ja chce sie z nim zobaczyc.... boje sie ze bede go blagac o ostatnia szanse dla nas... mamy sie zobaczyc o 19 ale nie wiem czy to ma wogole jakis sens
Strasznie go kocham... wiem ze on jest dla mnie tym jedynym... jeszcze niedawno rozmawialismy o dziecku. powiedzial ze bylabym najkochansza na swiecie gdybym na swiat sprowadzila mu dziecko...
boje sie ze sie rozkleje jak bedzie obokmnie lezal i bedziemy ogladac film...
boje sie ze zaczne go dotykac a on mnie odtraci... nie umiem zyc bez niego, naprawde nie umiem...
wyjezdza jutro z samego rana...
nie wyobrazam sobie ze mialabym nie dostac smsa od niego ze zamna teskni ze mnie kocha... Nie moge w to uwierzyc...
Czy przestaje sie kogos kochac z dnia na dzien po 3 letnim zwiazku??

ona1186
08-09-2010, 18:04
dziekuje... bardzo bymchciala tego zeby bylowszystkomiedzy nami dobrze... jednak jak on sobie cos wmowi to chyba nie ma zmiluj sie... jednak chyba bede robic z siebie najwieksza idiotke dzisiaj... moze to cos da?? nie wiem juz nic nie wiem naprawde...

violunia
08-09-2010, 18:09
Glowa do gory:)Wiem, ze takie pocieszanie nie ma sensu..Bo trzeba to wszystko przecierpiec i przemyslec..No ale tak to jest..

violunia
08-09-2010, 18:22
Rozumiem Cie doskonale..ja tez robilam wszytsko zeby sie pogodzic..Teraz wiem ze nie byl tego wart..Nic na sile..

pusia85
08-09-2010, 19:29
Ja też cię rozumiem. Też zarwałam zaręczyny z narzeczonym. On nalegał na ślub, ja nie byłam gotowa, praktycznie uciekłam. powiedziałam mu wiele gorzkich słów np. że będę szczęśliwsza bez niego. Go bardzo to zabolało, poczuł się zdradzony, zawiodłam go. Ja szybko pożałowałam tego, co zrobiłam, zrozumiałam, że kierował mną strach. Zaczęłam go przepraszać, dzwonić pisać, on mi wybaczył, poprosił tylko o czas. Był to najgorszy okres w moim życiu, ale udało się, nadal jesteśmy razem, planujemy ślub, tym razem już nie ucieknę. A wniosek? Mężczyźni tak mają, że potrzebują czasu, żeby poukładać sobie wszystko w głowie. I to nie jest tak, że z dnia na dzień przestają nas kochać. Po prostu chcą się na chwilę oderwać, przestać myśleć. Musisz być cierpliwa i nie wolno Ci zadręczać go prośbami o spotkanie, telefonami, itp., bo wówczas sprawiasz, że on traci do ciebie szacunek. Julian Tuwim powiedział:"Cnotliwa dziewczyna nigdy nie lata za chłopcem. Czy kto kiedyś widział,żeby pułapka goniła mysz?" Weź sobie te słowa do serca.

ona1186
08-09-2010, 20:03
i dupa!!! wlasnie odemnie poszedl...Prosilam zeby dal nam szanse ale nic to nie dalo... Powiedzial ze jego uczucia do mnie nie sa juz takie jak byly, ze mu juz nie zalezy i ze on juz nic nie chce z tym robic...ze on nie stworzy zemna zadnego zwiazku, nie zalozy rodziny. Pytalam go czy zle mu jest jak mnie przytula? czy zle mu bylo jak bylismy razem? Powiedzial ze nie, ze bylo i jest mu wspaniale... caly czas prosilam ale to nic nie dalo nie chce mi sie zyc!!! jutro wyjezdza... pozniej napisze mu ze znikam z jego zycia raz na zawsze....

Wlasnie wyslalam smsa zechce zeby byl szczesliwy ijezeli to szczescie ma oznaczac bycie bezemnie to ja znikam z jego zycia... chyba ze chce zebysmy byli razem to bede najszczesliwasz na swiecie...
Kurcze jak to boli... niby bylam przygotowana bo wiedzialam ze tak moze byc ale liczylam chyba tzn nie chyba tylko napewno ze da to sie uratowac... byl to moj pierwszy facet... pierwszy na ktorego czekalam prawie rok.... trzy lata szczescia i takie bach... wydaje mi sie ze gdybysmy mieli wiecej czasu to udaloby mi sie to wszystko jakos znowu naprowadzic na wlasciwy tor... widac bylo ze bije sie z myslami... nie umial mi wytlumaczyc co tak naprawde sie stalo... jak podejmowalam temat to mowil tylko daj spokoj, nie pros itd... potem mnie tak mocno przytulil... a ja caly czas prosilam... wiem ze zrobilam najgorzej jak moglam tylko zrobic ale pewnie plułabym sobie w brode gdybym nie sprobowala... nie rozumiem... naprawde nie rozumiem... czy jezeli powiedzial ze juz mnie nie kocha, ze juz mu nie zalezy to czy jest szansa ze wroci?? ja tak bardzo bym tego chciala... przyjalabym go odrazu... byle tylko byc blisko niego i moc sie przytulic...

Rosaliora
08-09-2010, 21:11
Rozumiem, że jest Ci ciężko i cierpisz, ale jeżeli nadal będziesz go prosić i przekonywać to najprawdopodobniej stracisz go na zawsze. Musisz przyjąć odpowiednią taktykę! Pozwól na dystans, nie narzucaj się, nie proś, nie pisz dramatycznych smsów. Naprawdę spraw sobie książkę "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus", Mnie kiedyś ta książka pomogła -polecam po stokroć :) To, że on się odsuwa nie oznacza, że nie kocha (nawet jeśli teraz tak mus ię wydaje i tak mówi), tylko że potrzebuje dystansu. Jeżeli nie będziesz próbowała go powstrzymać, to jest duża szansa, że wszystko się ułoży. Po takim odsunięciu się najczęściej później jest jeszcze większa bliskość, niż przed odsunięciem się. Jeśli nadal będziesz się tak zachowywać nic nie uzyskasz. Po prostu pomilcz trochę, ale jak sam się odezwie to odpowiadaj. To wcale nie jest brak walki o związek -przeczekanie to jedna z najtrudniejszych walk. POWODZENIA!!!

ona1186
08-09-2010, 21:13
wiem ze zrobilam nagorsza glupote proszac go... Od teraz milcze... ale watpie zeby do mnie wrocil

nie wiem jak mozna kogos przestac kochac po 3 latach wspolnego zycia... po czekaniu na druga osobe ktora wyjechala na misje wojenna... po czekaniu na niego zawsze gdy wyjezdzal do jednostki...po mowieniu tej drugiej osobie jak to zmienila jego zycie na lepsze, ze bedac ze mna jest najszczesliwszy i ze nic wiecej do szczescia mu nie potrzeba tylko mnie... Nie chcialabym rozpisywac sie o nim bardziej szczegolowo bo moze to kiedys przeczytac... Gdyby ktoras z was chciala ze mna porozmawiac na Priwie to bylabym wdzieczna...

pusia85
08-09-2010, 22:23
Kurcze, wiem, że Ci ciężko. Znam ten ból, gdy masz wrażenie,jakby pękło ci serce i nic się nie stało,ale nie możesz go wiecznie prosić, błagać, by wrócił. To nic nie zmieni, a wręcz jeszcze bardziej zniechęci do niego. Pamiętaj, że nikt nie jest naszą własnością, nikt do nas nie należy i nikogo nie można zmusić do miłości. Postaraj się tak zapełnić sobie czas, by nie mieć czasu na myślenie o nim, na myślenie w ogóle...

ona1186
08-09-2010, 22:28
ale to co mam odpuscic?? nieliczyc juz ze jeszcze bedziemy razem?? moze mu sie odmieni??moze zateskni?? co ja mam robic?? milczec czy co jakis czas przypomniec o sobie?? napisalam mu ze nie bede nigdy jego kolezanka bo mnie to za duzo kosztuje... a teraz tego zaluje jak cholera...

nie da rady o nim nie myslec... mam jego rzeczy... nie chcial ich zabrac a przeciez ich nie wyrzuce bo nie sa moje, ... kazdy kat w domu przypomina mi o nim... przeciez nie wyrzuce lozka gdzie pierwszy raz sie kochalismy ani innych rzeczy ktore mi o tym przypominaja...
mam pluszaki od niego, bielizne ktora tak uwielbiam, nawet smieszne skarpetki... jego zdjecia... laptop ktory mi kupil i na ktorym wlasnie pisze moje zale... wszystko mi o nim przypomina... lazienka kuchnia wszystko...

Rosaliora
08-09-2010, 23:36
Oneczko, on wcale nie musiał przestać Ciebie kochać. Jeżeli chcesz go odzyskać to milcz, nie przypominaj o sobie, nie pisz, nie dzwoń. Jak zadzwoni, albo napisze, to oczywiscie odpowiedz, badź nawet miła, ale nie wspominaj o tęsknocie, żalach i co najważniejsze nie proś więcej by wrócił. Faceci bardzo często właśnie w oddaleniu uświadamiają sobie miłość do kobiety. Gdy nie ma jej obok, gdy nie mogą jej dotknąć, porozmawiać, przytulić itd... A czasem gdy moga ją stracić. Jeżeli tak bardzo Ci na nim zależy, to nie staraj się teraz o niego. Niech się upora ze swoimi myślami. Każdy Twój krok w jego kierunku będzie go teraz zniechęcał do Ciebie, a Twoje milczenie będzie go pzrybliżać. Wiem, brzmi paradoksalnie, ale tak jest. Taka juz jest ta męska psyche. Potrzebny jest czas. Żeby nie wiem co, nie kontaktuj się z nim pierwsza i co najważniejsze o nic nie proś! Podaruj mu ten miesiąc. To bardzo ważne, abyś się teraz nie kontaktowała z nim pierwsza i nie prosiła by wrócił. Jeśli nie możesz wytrzymać, pisz do niego listy -opowiadaj w nich dokładnie co teraz czujesz i jak się boisz, ale nie wysyłaj ich, lecz wręcz do ręki, gdy do Ciebie wróci. Chyba, że wtedy już nie będziesz chciała, aby je czytał. To jest naprawdę baaaaardzo ważne, abyś nie zabiegała teraz o niego. Dobrze, że mu napisałaś, że nie możesz być jego koleżanką. bardzo dobrze! tak jak mówiła Ania, niech wie, że odejście od Ciebie będzie oznaczało, że naprawdę znikniesz z jego życia. Dobrze mu napisałaś, a teraz milcz, chyba ze pierwszy się odezwie. Pisanie listów pomoże Ci -tylko niech Cię nie kusi wysłanie mu ich -na to, aby je przeczytał przyjdzie jeszcze czas :) Trzymaj się!

ona1186
09-09-2010, 13:21
Naprawde nie wiesz jak mi pomagasz to przezyc... dziekuje ci bardzo... Z calego serca ci dziekuje... Wierze ze sie opamieta i wroci ale czy ta wiara ma sens?? juz sama nie wiem...

Rosaliora
09-09-2010, 20:18
Oneczko, wg mnie nie wszystko jest stracone, tylko musisz przyjąć odpowiednią taktykę. Pogubił się, ten miesiac w oddaleniu może Wam tylko pomóc. Z całej siły staraj się ten czas dobrze wykorzystać, czyli pozwól mu się oddalić. To trudne -wiem. Wiem jak Cię kusi, by do niego napisać, zadzwonić. Wiem, że się boisz, że pomyśli, że Ci nie zależy. Ale to nie tak... On dobrze wie, że go kochasz, więc spokojnie możesz spróbować ten miesiąc przeczekać. Dobrze by było, abyś sobie znalazła na ten czas jakieś hobbystyczne zajęcie. Szybko minie ten czas, zobaczysz :) Mocno trzymam kciuki i pisz, pisz... to często pomaga :)

http://studente.pl/artykuly/4208/Marsjanin-rozszyfrowany-czyli-kilka-rad-jak-zrozumiec-mezczyzne/

ona1186
09-09-2010, 20:42
A gdy sie nie odezwie?? naprawde sie boje ze sie nie odezwie... Kiedys kiedys zanim zaczelismy ze soba byc tak na powaznie... Spotykalismy sie dwa miesiace jednak nic z tego nie wyszlo bo stwierdzil ze nic nie czuje... Pozwolilam mu odejsc... Minely cztery miesiace i to on sie odezwal, to on o mnie zabiegal, i zaczelismy tworzyc zwiazek cos pieknego... wiadomo bylo lepiej i gorzej... Po pol roku bycia razem musial wyjechac na 6 miesiecy bylam zrozpaczona ale czekalam, czekalam bo wiedzialam ze warto... Pisal jak to teskni jak kocha.. myslalam ze ten czas bezemnie uswiadomilmu co do mnie czuje i ze juz zawsze bedziemy razem tym bardziej po tym co mowil... On jest zolnierzem wiec wiekszosc naszego zwiazku byla na odleglosc... Tydzien tu na miejscu a trzy z dala odemnie... Zawsze myslalam ze to i dobrze ze nie widujemy sie tak czesto bo przynajmniej nie mozemy sie soba znudzic... Ale on jest taki chwiejny...Rozstawailismy sie ale nigdy nie byl tak zawziety jak teraz... zawsze mijalo pare dni i znow bylismy razem... teraz jednak juz ie jestem taka tego pewna ze bedzie dobrze...

ona1186
10-09-2010, 20:56
To dopiero drugi dzien a mnie serce boli jakby juz miesiac mina :(

anaa82
10-09-2010, 21:29
Ona, wytrzymywałaś tyle miesiecy bez niego, wytrzymasz i ten miesiąc. Wiem, ze to inna sytuacja i jest Ci bardzo ciężko, ale cóż innego Ci pozostaje jak nie pogodzić się z tą sytuacją. Musisz przeczekac ten czas a pózniej zobaczysz jak się to wszystko potoczy. Trzymaj się. Bądz dzielna!

ona1186
11-09-2010, 08:37
dziekuje... :* Tylko tak strasznie mnie boli serce.. dusza.. cale cialo... juz nie daje rady... Tak chcialabym napisac do niego ze tesknie za nim z calych sil i zeby on mi odpisal... J ja tesknie myszko... boze czemu tak mi zle... :(

anaa82
11-09-2010, 11:02
Kochana, ja tak cierpiałam 2 lata i nie miałam żadnych nadziei że wróci, bo miał już nową dziewczynę. To dopiero boli, jak wiesz że on jest szczesliwy, pieszczą się razem, a Ty w tym czasie beczysz do poduszki. Ryczalam 2 lata za nim a teraz wiem że nie warto było, myslalam ze juz nigdy nikogo nie pokocham, że tylko jego potrafie kochac i nikogo innego. Ale to jest głupota. Jeśli nawet z nim już nie będziesz, to wiedz że bedziesz potrafiła pokochać kogos innego. Zjawi się ktoś, kto nie bedzie miał wątpliwości czy Cie kocha, nie bedzie odchodził ani na chwilę by sie zastanawiać czy kocha. Przecież to męczące wiedzieć że ta druga osoba nie wie co czuje i raz odchodzi a raz wraca. Moze On wcale nie zasługuje na Ciebie.

ona1186
11-09-2010, 11:41
:( nie chce byc z nikim innym... wiem ze to szczeniackie myslenie i zachowanie ale ja nie chce...

anaa82
11-09-2010, 11:46
Nie szczeniackie. Chyba każda tak ma. Mnie np pocieszanie że znajde sobie kogos innego wręcz mnie denerwowało bo po pierwsze tez nie chcialam byc z nikim innym, po drugie nie wierzyłam ze moge byc z kims innym i go kochać. Dlatego Ci juz tak nie bede mówić. Zresztą, poczekajmy ten miesiąc jeszcze i zobaczymy. Moze akurat jeszcze jakoś się ułoży. Jest sobota, wyciągnij jakąś koleżankę na kawe, wiem że teraz najlepiej byś sobie poryczała w poduszkę i nie masz ochoty nigdzie wychodzić, to zmuś się, na chwilke poczujesz sie lepiej.

ona1186
11-09-2010, 11:59
nie mam kogo wyciagnac... to jest najgorsze... jedna kumpela w pracy, druga za granica... pozatym tak mysle i mysle... zastanawia mnie kilka faktow... Jak rozmawialam z moim juz niestety ex zapytalam go dlaczego mnie zostawia? a On mi na to ze mnie nie zostawia... :/ Chcialam mu oddac jego rzeczy ktore u mnie sa... typu jakies jego ubrania, perfumy to nie chcial ich zabrac.... nie wiem czemu... moze wy mi powiecie? tak jek jeszcze o tym mysle to powiedzial mi jeszcze jedno ze on czuje do mnie wielkie przywiazanie... ale chyba milosc tym sie objawia prawda? przywiazaniem do drugiej osoby... w koncu bylismy ze soba 3lata... te motyle w brzuchu przemijaja... mi tez przeminely i budowalam zwiazek na czyms innym... ja juz nie wiem... prosze powiedzcie mi o co tu chodzi?

ona1186
11-09-2010, 16:53
to dopiero 3 dzien a ja umieram z tesknoty....... :(:(:(
Tak bardzo chcialabym do niego napisac... wiem ze wam marudze i przepraszam was za to :( oddałabym wszystko... nawet zaprzedałabym dusze diablu byle tylko znow byc razem z nim...
I serce i rozum krzyczy do niego... Krzyczy ze go tak bardzo KOCHAM!!!!

edziorek
11-09-2010, 18:58
Nie ma nic gorszego niz pierwszy miesiąc po rozstaniu. To jakaś kompletna masakra. Ale wszystko kiedys mija. Trzeba tylko tego cholernego czasu, żeby móc na wszystko spojrzeć trzeźwym okiem. Mi zajęło to 3 miesiące ale jak juz sie z doła wygrzebalam poczułam taka ulge jakiej do tej pory nie doświadczyłam. Dostałam powera do dalszego zycią, do rozwoju do wszystkiego!!! I Ty też sie ogarniesz. Tylko daj sobie chwilkę. Jesli chcesz płacz. Jesli chcesz bunkruj się w domu, jesli musisz wal głowa w ściane. Taki stan pomaga wrocić wbrew pozorom do normalności:) A facet?? No cóz ja przyjęłam taktyke że tak po prostu musiało być i nie miałam n to wpływu. Czasami los trzeba po prostu zaakceptować. Trzymam za Ciebie kciuki!!!:)

ona1186
11-09-2010, 19:24
nie umiem i nie chce tego zaakceptowac... Przepraszam wiem ze jestem chora na umysle... albo bede z nimalbo z zadnym innym...

anaa82
11-09-2010, 22:01
Nie marudzisz nam, pisz ile chcesz jesli Ci to pomaga. Czasu niestety nie da się przyspieszyć by móc poczuć się troszkę lepiej i by rany mogły się zagoić. Każda co tutaj pisze przeżyła taki ból po odejściu ukochanej osoby i wiemy co czujesz. Widać, że on tak naprawde sam nie wie czego chce, raz Cie zostawia, raz wraca, raz Cie rzuca a za chwile mówi że Cie nie zostawia. Przetrzymaj ten miesiąc, gdy wróci przeczekaj tydzień, a po tygodniu gdy nie odezwie się możesz do niego zadzwonić lub napisać, że chcesz się spotkać i wyjaśnić wszystkie sprawy do końca.

ona1186
11-09-2010, 22:31
w sesie jak wroci po tymmiesiacu tak? w sumie jak wroci to wroci na pare dni... on jest zolnierzem... zawsze mi to imponowalo... zawsze byl taki meski... coraz bardziej sie lamie zeby do niego napisac pierwsza co u niego itd... strasznie mi go brakuje...

ona1186
12-09-2010, 11:11
Witajcie....
dzisiaj mam takiego dola ze masakra...
Caly czas bije sie z myslami zeby do niego napisac....
Napisac mu jak za nim tesknie, jak go prage, jak Go KOCHAM....
jak bardzo chcialabym sie do niego teraz przytulic...
Nie radze sobie z tym wszystkim... Obudzilam sie rano i czulam taki bol... taki straszny bol.. ze jego juz nie ma... ze nie pisze...
piszac to siedze i rycze... dlaczego?
mysle o nim caly czas... mysle dlaczego tak zrobil?? mysle czy przez te trzy lata poprostu mnie oklamywal?? juz sama nie wiem... udaje ze jest wszystko ok a nie jest!!!
nie umiemzyc bez niego... brakuje mi go jak powietrza... nie spie... nie jem... tylko o nim mysle...sni mi sie... snia mi sie jego ramiona, sni mi sie to jak mnie tuli... jak caluje...jak do mnie mowi... caly czas slysze jego glos... widze jego oczy... jest mi tak strasznie zle...
wiem powiecie ze czas leczy rany i znajde kogos innego... ale ja nikogo innego nie chce... nie wyobrazam sobie zeby ktos inny mnie dotykal, przytulal.... On byl tym pierwszym ktoremy na to wszystko pozwolilam... on byl tym jedynym... oddalam mu wsztsko co moglam mu oddac... serce, dusze cialo... wszystko i teraz tak bardzo boli ze nawet do niego nie moge nic napisac... nie radze sobie z tym...
codziennie prosze boga zeby mi go zwrocil... albo o to zeby zasnac i juz sie nie obudzic...

anaa82
12-09-2010, 12:05
Kochana, nie pisz mu że go kochasz i tęsknisz. To jest najgorsza rzecz jaką możesz teraz zrobić. Naprawdę uwierz mi, im bardziej bedziesz okazywać jak bardzo Ci go brakuje i jak kochasz, tym bardziej on sie odsunie od Ciebie. Z jakim bym facetem nie gadała o tym, to każdy mi to potwierdza że tak jest, bo wtedy facet widzi że nie ma po co się starać jak kobieta robi te swoje maślane zakochane oczy. Wytrzymaj ten miesiąc bez odzywania się, a po miesięcu pomyślimy co dalej.

ona1186
12-09-2010, 12:21
staram sie wytrzymywac ale jest strasznie ciezko....nie wiem jak faceci rozumuja naprawde...

a zapytac co u niego tez nie moge?? Kurcze jak mi ciezko... :(

anaa82
12-09-2010, 22:20
Ale co Ci da że napiszesz co u niego. On odpisze Ci: "dobrze", albo nic nie odpisze, bo a) bedzie zajety, b) nie bedzie wiedział czy i co Ci napisać. Nic się lepiej nie poczujesz, a możesz poczuć sie gorzej gdy jego sms nie sprosta Twoim oczekiwaniom. Jeszcze za wczesnie wg mnie na kontaktowanie sie z nim.

ona1186
13-09-2010, 09:07
dobrze... poslucham sie i nic nie bede pisac... A myslisz ze jest szansa zebysmy znow byli razem??

Kurcze nie daje rady :( Normalnie nie daje rady... Boli mnie wszystko :( doslownie wszystko.... :( :( :(

pusia85
13-09-2010, 19:03
Dasz radę!!!! Bądź silna!!! I cierpliwa. Ja trzymam kciuki!!!

Rosaliora
13-09-2010, 19:16
Ona, dasz radę!!! Nic do niego nie pisz. Jeżeli wciąż jestes w jego sercu, to tylko nie kontaktując się z nim przez ten miesiąc możesz mu pomóc poczuć tęsknotę za Tobą i to, że Ciebie kocha. Jeśli będziesz się z nim pierwsza kontatować, to on nie tylko nie zatęskni, ale jeszcze bardziej się odsunie. Zaufaj nam. Tak jak mówi Ania, za miesiąc zastanowimy się co dalej. A może akurat jak wróci to wszystko się ułoży. Wiem jak Ci trudno, potraktuj to milczenie jako walkę o Wasz związek. W dodatku najtrudniejszą jaką musisz stoczyć, bo z samą sobą. Trzymaj się i pisz na forum.... :)

ona1186
13-09-2010, 19:27
dziekuje wam za slowa otuchy :*:*:* Boje sie jednak ze juz w tym sercu nie jestem... On jest strasznie uparty... Kiedys nie odzywalam sie dwa tygodnie i on tez sie nie odezwal... Nie wiem co mam myslec :( Jak go odzyskac?? a czy wam udalo sie kiedys odzyskac swoja milosc??

ona1186
14-09-2010, 12:28
Ta cisze z jego strony tak mnie boli... Wczoraj juz bylam bliska napisania mu smsa " ciekawe czy o mnie myslisz czasami" ale sie powstrzymalam...
Strasznie boli to ze on sie nawet nie zainteresuje co u mnie slychac...
Dlaczego? Powiedzcie czemu?...

Rosaliora
14-09-2010, 13:16
Ona, wiem, że Cie kusi, ale jak tak napiszesz to tylko pogorszysz swoją sytuacje. Uzna, że jesteś nachalna, natrętna itp. Poczekaj, jak wróci to z nim porozmawiasz w cztery oczy i wszystko się wyjaśni. Każ mu się wtedy określić: niech albo weźmie swoje rzeczy, albo odbudowujecie związek. Pomilcz miesiąc, a potem oczekuj jasnych deklaracji. Nie ma sensu pisać. Pokaż mu, że masz klase, że nie jesteś na każde zawołanie i że może Cie stracic takim zachowaniem. Różnie to bywa z odzyskiwaniem partnera, wszystko zależy od tego, co on czuje. I tak jedyną metodą w Twojej sytuacji jest przeczekanie tego miesiąca, bo jak zaczniesz do niego pisać, a co gorsza pytać czy myśli i tęskni, to raczej go nie odzyskasz.
Jeżeli kocha, to zrozumie i wróci. Jeżeli nie... szkoda łez.
Jest takie powiedzonko "ten kto jest wart Twoich łez, nigdy Cie do nich nie doprowadzi.
Trzymaj się!!!!

ona1186
14-09-2010, 13:52
heh... strasznie ciezko mi jest... jakos nie umiem sobie wyobrazic zeby z nim nie byc... nie nawet nie wyobrazic ja nie chce i nie bede z nikim innym... wole byc sama niz z kims innym... zawsze jak staralam sie go odzyskac to walczylam... teraz tez chce walczyc ale nie wiem jak... wczesniej byl na miejscu i zawsze udalo mi sie go namowic a to na spacer albo na film u mnie... teraz mam zwiazanerece bo go nie ma...
a moze jakimis malymi kroczkami uda mi sie go odzyskac??
Moze jakbym na nowo zainteresowala go swoja osoba? niewiem... jestescie moja ostatnia deska ratunku...

Rosaliora
14-09-2010, 20:23
Oneczko, czy na pewno chcesz mieć faceta, o którego cały czas trzeba walczyć ? Wiem, że na pewno macie za sobą bardzo wiele szczęśliwych, cennych chwil, ale związek to nie pole walki o kogoś... Przecież bardzo ważne jest bezpieczeństwo emocjonalne w związku.

Jeżeli Wasz zwiazek ma wyglądać na takiej zasadzie, że Ty co jakiś czas walczysz, aby go odzyskać, to trzeba coś zmienić w Waszych relacjach, bo się w końcu wykończysz. Pierwszym krokiem do zmian, abyś mogła się poczuć naprawde bezpiecznie jest to, abyś przestała się o niego starać w takich sytuacjach. On się nauczy.ł, że może sobie odchodzic, a Ty i tak będziesz się starac i robić wszystko by wrócił. Nie tędy droga. Musi widzieć, że takim zachowaniem może Cie stracić.

Jeśli Ci na nim zależy, to tym bardziej jeśli dawniej zawsze walczyłaś, to teraz powinnaś zmienić taktykę. Jestem przekonana, że on w końcu nie wytrzyma i chociażby z czystej ciekawości co jest grane zagada do Ciebie. Poza tym milczenie to czasem też jest forma walki. Czasem trzeba zamilknąć, aby ktoś nas wreszcie usłyszał.
I tak będziecie musieli się spotkać, bo masz u siebie jego rzeczy.
Ona, rozumiem Twój ból, strach, pragnienie walki, ale jezeli ciągle musisz walczyć, to ten miesiąc i Tobie się przyda, aby sobie wszystko poukładać i przemyśleć...
Może napisz o nim coś więcej?

ona1186
14-09-2010, 20:53
a co chcialabys o nim wiedziec??
Poznalismy sie jak on byl juz w wojsku...
Nie zdazylam sie nim nacieszyc jak juz wyjezdzal na misje do Afganistanu...
Czekalam na niego cierpliwie bo wiedzialam ze warto...
wrocil bylo pieknie... nie moglismy sie soba nacieszyc...
ma on 26 lat... jest dobrym facetem... troche zamkniety w sobie ale wspanialy czlowiek, o dobrym sercu, lagodnym charakterze, uczuciowy ale i uparty... nie wiem co jeszcze chcialabys o nim wiedziec... Pytaj a napewnoodpowiem

Rosaliora
14-09-2010, 23:02
Tak sobie myślę, że jeśli jest zamknięty w sobie, to może naprawdę przyda mu się ten miesiac na rozprawienie się z samym sobą?

Trzymaj się Ona, trzymam za Ciebie kciuki!!!!

ona1186
15-09-2010, 09:44
dziekuje.. jednak ja caly czas mam strach w sercu ze on o mnie juz zapomnial... ze juz nie pamieta... ze naprawde juz nie kocha... :(

Czerwona
15-09-2010, 12:59
Nie zapomnial tylko sie pogubil... Miesiac temu zerwal ze mna chlopak i powiedzial mi w oczy ze chce o mnie zapomniec, tak samo jak Ty nie moglam uwierzyc w jego zdecydowanie. Oczywiscie prosilam, blagalam, probowalam tez proponowac przyjazn ale on nie chcial. W koncu praktycznie w jeden dzien podjelam decyzje o wyjezdzie za granice w odwiedziny do rodziny. I to pomoglo, otrzezwial praktycznie po tygodniu. Wiec jesli ten Twoj naprawde Cie kocha to tez sie odnajdzie ale on musi sam do tego dojsc,bo pomysl bedziesz sie cieszyla jak to Ty go przekonasz na sile? Miesiac to nie jest duzo a Tobie radze w tym czasie zrobic cos dla siebie i odbudowac wiare w siebie bo widze ze Ci jej brakuje tak samo jak mi brakowalo. Na pewno jest jakas rzecz o ktorej od dawna marzylas ale cos Cie blokowalo wiec zrob to teraz. Musisz czuc ze jestes szczesliwa sama ze soba, ze nie potrzebujesz faceta do tego. Wtedy jestesmy dla nich atrakcyjne. Zobaczysz ze wszystko sie ulozy z czasem, nawet jesli on nie wroci to Ty bedziesz miala szanse na lepszy zwiazek w przyszlosci z kims kto nie bedzie co chwila Ciebie zostawial.

ona1186
15-09-2010, 13:39
dziekuje :) twoj post dal miwiare ze moze jednak jeszcze bedzie wszystko dobrze... niektorzy mowia odezwij sie napisz... inni mowia milcz nic nie pisz... juz sama nie wiem... bardzo bym chciala zeby wrocil... a wiem ze lepszego fceta od niego nie znajde...

Czerwona
15-09-2010, 13:44
nie pisz, zdecydowanie nie pisz, jesli on napisze pierwszy to odpisz grzecznie ale powsciagliwie, zadnych sentymentow, podjal decyzje i niech wie jakie sa jej konsekwencje, nie zgadzaj sie na zadne przyjaznie bo to mogloby byc dla Ciebie tylko wiekszym bolem. On musi poczuc ze Ty naprawde zniknelas z jego zycia jak zerwal. To jest jedyne lekarstwo dla was obojga jesli macie byc dalej razem.

ona1186
15-09-2010, 14:25
mysle ze jednak w moim przypadku jego decyzja jest ostateczna :( Nie umiem sie z tym pogodzic... Jutro mija tydzien jak wyjechal i sie nie odzywa...zostawil mnie i uciekl... tak to wyglada niestety... :(

strasznie za nim tesknie... :( za jego dotykiem, pocalunkami za tym kiedy i jak mnieprzytulal, jak mnie pocieszal w ciezkich dla mnie chwilach... za jego zapachem za nim calym... tesknie za jego glosem ktory do mnie mowil... za jego oczami ktore na mnie patrzyly... czy naprawde mozna o kims tak szybko zapomniec i sie nie odezwac do tej osoby? z ktora bylo sie 3 lata?

Czerwona
15-09-2010, 22:05
Nie znam odpowiedzi na Twoje pytania ale wiem ze im wiecej czasu bedziesz tracila na takie rozpamietywanie tym gorzej dla Ciebie. Musisz pomyslec o sobie, czas naprawde zrobi reszte za Ciebie. Glowa do gory bo na pewno sie ulozy!

ona1186
15-09-2010, 22:25
staram sie robic cos dla siebie... ale nie potrafie... wszedzie, w kazdym kacie w domu widze jego twarz, wszystko mi sie z nim kojarzy,caly czas mysle o nim... niby sie smieje alej est to smiech przez lzy... niby jestem wesola ale to wszystko jest na niby... ja sie bez niego dusze... poprostu brak mi powietrza...piszac to przytulam sie do maskotki ktora od niego dostalam jeszcze dwa miesiace temu i poprostujuz nie daje rady :(

Czerwona
16-09-2010, 12:18
Radzilabym narazie schowac rzeczy ktore przypominaja Ci o nim...Po co masz sie katowac? I tak bedziesz dosc myslec o nim bez patrzenia na nie...Ktos juz pisal a ja powtorze ze najlepiej jakbys wyszla do ludzi, pospotykala sie ze znajomymi. Pisalas cos ze nikogo nie masz, domyslam sie ze zamknelas sie na znajomych bedac z nim ale moze warto jakies stare znajomosci odswiezyc?A jesli sie nie uda to postaraj sie poznac kogos, moze pojdz na jakis fitness? Wysilek fizyczny tez pozwala na troche zapomniec. A tak w ogole to czym sie zajmujesz? Pracujesz czy jeszcze sie uczysz?

ona1186
16-09-2010, 14:39
Nie, nie zamknelam sie na znajomosci poprostu ludzie ktorych uwazalam z przyjaciol z dnia na dzien sie odemnie odwrocili, przestali odzywac... wiadomo kazdy ma swoje zycie itd... to nie bylo tak ze ja spedzalam cale dnie tylko z nim.... wiadomo kiedy przyezdzal chcialam z nim spedzic jak najwiecej czasu ale i on i ja tez mielismy swoje zycie... zostala mi jedna przyjaciolka ktora wyemigrowala za granice do pracy... ja obecnie nie pracuje... jednak powiedzenie ze nieszczescia chodza parami sie potwierdza... niedosc ze zostalam sama to jeszcze stracilam prace z powodu redukcji etatu :( załamka juz totalna... Mowisz ze wysilek fizyczny pomaga... wiem zapisalam siena basen ale tylko to moge robic z racji mojego schorzenia z kregoslupem... mialam dwie operacje i jakis rower czy jakies bieganie nie wchodzi w gre... mysle ze to tez moglo byc powodem tego ze moj facet sie mna znudzil... on byl facetem aktywnym... rower, bieganie, wspinaczka na sciankach... zawsze mnie na to namawial ale ja poprostu nie moglam... chcialam z nim pojsc juz na ta scianke no ale stalo sie jak sie stalo :( wiem ze co do aktywnosci fizycznej nie dotrzymywalam mu kroku... Nigdy nie powiedzial mi nic na ten temat ani nic zawsze mowil ze rozumie jednak ja czulam ze on bardzo chcial spedzac ze mna tak czas... gdyby teraz to bylo moliwe... boze co mam robic? A moze jednak napisac do niego? zapytac co tam slychac? tak strasznie migo brakuje :(

pusia85
16-09-2010, 17:27
Nie martw się nie jesteś sama, ja też pokłóciłam się z narzeczonym. Niby do ślubu coraz bliżej, a ja mam wrażenie, że w ogóle do niego nie dojdzie. W końcu ile to ja mogę się starać. Jak jakaś głupia jeżdżę co tydzień do niego, a on i tak spędza czas przed komputerem, nigdzie mnie nie zabiera. nigdzie nie wychodzimy. Ciągle to ja muszę się poświęcać, niby dlaczego?

ona1186
16-09-2010, 18:21
nie martw sie bedzie dobrze... pewnie nerwowka przed slubem itd... ale wciaz jestescie razem ... nawet nie wiesz ile ja bym dala zeby byc z moim ex... ale ciezko mi to pisac... :(
Nic sie nie martw to tylko klotnia...

ona1186
17-09-2010, 18:27
zrobilam mega glupote :(napisalam do niego... W sumie nie wiem czego oczekiwalam... liczylam ze odpisze ale nie odpisal... juz trace wszelka nadzieje :(

Czerwona
17-09-2010, 23:49
<przytul> nie pisz wiecej... najlepiej umow sie z kims znajomym ze jak bedziesz miala ochote napisac to pisz do tej osoby...

ona1186
18-09-2010, 11:11
gdzies to tez slyszalam... z tym ze moja jedyna przyjaciolka z ktora moge szczerze porozmawiac mieszka za granica... a smsy to nie jest to co szczera rozmowa...
Juz naprawde trace nadzieje... :(

ona1186
18-09-2010, 13:48
Tak bardzo z nim tesknie... Jest mi tak niesamowicie zle ze to juz poezja...

Czerwona
18-09-2010, 14:17
no to mozemy sobie poplakac razem teraz bo moj zwiazek tez sie raczej konczy... jednak nie warto bylo dawac szanse... to tak boli;(

ona1186
18-09-2010, 14:42
Czerwona a co siestalo??

Rosaliora
18-09-2010, 19:48
Ona, a masz mozliwość wyjechania gdzieś? Wiem, że straciłaś pracę, więc to moze być trudne, ale jeśli masz jakieś oszczędności, może wyjedź gdzieś na trochę, chociaż na kilka dni (najlepiej bez telefonu). Najidealniej byłoby do tej przyjaciółki, ale wiem, ze to spore koszty...
Na pewno rozumiał, że jesli masz problemy z kręgosłupem to nie mozesz wszystkioego robić -nie zadręczaj się tym! Miałabyś ryzykować zdrowie, aby mu zrobić przyjemność? Kręgosłup to poważna sprawa. A jeśli nie rozumiał, to nie ma czego żałować...
I nie pisz już więcej do niego. Może nawet wyłącz telefon na kilka dni.
Trzymaj się, buziaki :)

ona1186
18-09-2010, 20:06
wlasnie napisalam do niego na gg...
nie wytrymalam... nagle sie pojawil i nie wytrzymalam napisalam
ale nie byl zbyt rozmowny to sie pozegnalam... mam ochote blagac go zeby znow byl ze mna... dziewczyny ratujcie!!!!!!!!
No niestety nie mam mozliwosciwyjechania nigdzie :(


Ale jestem beznadziejna!!!! Normalnie glupia ze mnie idiotka :( wiem wiem mialam niepisac... mialam sie zaprzec nogami i rekoma... ale serce podpowiadalo co innego.. no i napisalam... Napisalam mu ze bardzo mi go brakuje ze zle mi bez niego ze prosze go o to zebysmy sprobowali ostatni raz... alenic nie odpisal... Idiotka ze mnie totalna wiem... ale wiem tez to ze jezeli bym nie napisala tego, nie sprobowala to plulabym sobie w brode... :(


No i odpisal... ze on juz powiedzial wszystko co mial do powiedzenia...
zapytalam czy lepiej mu beze mnie a on mi odpisal czesc i sie wylaczyl...
:( Nie chce mi sie zyc!!!!

Rosaliora
18-09-2010, 23:09
Ona... trzymaj się! <przytul>
I nie błagaj go o nic, bo będzie jeszcze gorzej!
Może spróbuj wyjechać gdzieś na trochę?

ona1186
18-09-2010, 23:50
nie mam mozliwosci wyjazdu nigdzie niestety... Boze co ja mam zrobic zebysmy znow byli razem?? Czy to naprawde koniec?? wiem ze sama nic nie zdzialam ze on tez powinien chciec... ale moze moge cos zrobic podstepem?? Boze ale jestem zalosna :(:(:( prosze pomozcie mi...

aha zapytalam co z jego rzeczami mam zrobic bo wyrzucic ich nie wyrzuce to mi napisal ze moge je wrzucic do konteneru PCK ajak zapytalam czy nie moze ich zabrac osobiscie to odpowiedzial ze moze...Przyjezdza jakos za2 tygodnie chyba, wedlug moich obliczen...zapytalam czy mialby ochote na spacer to odpowiedzial mi ze nie wie...
Dlaczego on nie chce nawet zemna rozmaiwac?? Nawet nie zapytal co u mnie?? na tyle zasluguje po 3 latach??
Kurcze jak to bardzo boli... Dzisiaj bylam nawet w kosciele...prosilam o to zeby wrocil... Desperacja normalnie...
Bez niego nie chce mi sie zyc...
Gadalam z przyjaciolka dzisiaj i ona tez go nie rozumie... Powiedzial mi tylko ze osoba ktora kocha nie rani... :(
Juz naprawde nie wiem... Prosze pomozcie mi...

Rosaliora
19-09-2010, 09:44
Oneczko, jeżeli nawet "podstępem" chcesz zachęcić go do powrotu, to błaganie, proszenie o spacer, zagadywanie nie jest metodą i daje dokładnie odwrotny efekt! Nawet jeśli kiedyś chwilowo działało, to teraz juz tak nie bedzie.
Chcesz użyć podstępu? To nie odzywaj się już przez te dwa tygodnie do niego, nie kontaktuj się jak wróci, zrób coś dla siebie, postaraj się wyglądać super, a jak w końcu się z Tobą skontaktuje (wierz mi , jak będziesz milczeć to w końu się skontaktyje, ale nie musi to być od razu po powrocie), to bądź usmiechnięta, wyluzowana, atrakcyjna i nie okazuj mu, ze chciałabyś aby wrócił. Tylko tego rodzaju "podstęp" może Ci pomóc i spowodować, aby zaczeło mu zależeć na Tobie! Tylko w ten sposób możesz teraz o Was powalczyć.
Jak będziesz błagała, prosiła, brała go na litość, to on nawet jeśli jeszcze cos czuje do Ciebie, będzie miał Ciebie dosyć.
Jak Ci pomaga modlitwa w Kościele -to się módl, szukaj spokoju i wyciszenia. Zrób coś dla siebie, zaszalej (np. zmień fryzurę, albo nawet kolor włosów;))..

I wielkimi literami gdzieś sobie napisz: O NIC NIE PROSIĆ!

Trzymaj się Oneczko, dasz radę. Żeby nie wiem co już nie pisz i nie pytaj o rzeczy, o spacer itd. Nie goń za nim, bo będzie Ci uciekał. Jak wróci to będziemy dalej myśleć, w zależności od tego, jak on będzie się zachowywał. I licz się z tym, że on raczej nie skontaktuje się z Tobą 1 dnia, tylko kilka dni na pewno minie zanim to zrobi. I niech Cię ręka Boska broni zagadywac wtedy do niego! On się spodziewa, że jak tylko wróci, to od razu napiszesz, zadzwonisz, zesugerujesz spotkanie i dlatego nie rób tego!!! Bądź trochę nieprzewidywalna. Tylko tak możesz jeszcze coś zdziałać...

trzymam kciuki!

ona1186
19-09-2010, 10:27
Juz nic nie napisze do niego naprawde... Mam strasznego moralniaka po wczorajszym... ze znowu sie zblaznilam... Nie wiem, nie rozumiem go naprawde..
Zeby nie zapytac co u mnie slychac?? Dlaczego...
Nie odezwe sie naprawde...
Mysle ze on sie juz nie odezwie do mnie wiecej... po wczorajszym szczerze w to watpie... :( Ale rosaliora Dziekuje ci z calego serduszka... :*

Rosaliora
19-09-2010, 15:24
Nie wiadomo czy się nie odezwie... Wszystko czas pokaże... Mnie sie zdaje, że jak Ty będziesz milczeć jak zaklęta, to on w końcu sam się skontaktuje, np. kilka dni po powrocie.
Trzymaj się dzielnie i nic nie pisz...
Nie zbłaźniłaś się, tylko jesteś zakochana... A w takim stanie trudno myśleć racjonalnie ;) Spróbuj na całą sytuacje spojrzeć trochę z boku. Zastanów się, co byś doradziła komuś, kto miałby identyczny problem jak Ty?
Buziaki :*

ona1186
19-09-2010, 15:53
dziekuje... dziekuje... dziekuje...
pewnie poradzilabym zeby walczyl... tak samo jak ja chce to zrobic.... tylko czy nie jest to walka z wiatrakami??
wiesz jak sie czuje??jak niepotrzebna zabawka ktoea rzucilo sie w kat... obys miala racje... oby on chcial ze mna byc... Od dzisiaj milcze... Z tego wszystkiego az sie rozchorowalam... :( leze wlasnie z goraczka w lozku... :(

Czerwona
20-09-2010, 11:29
Rosaliora ma racje! Posluchaj jej Ona, zgadzam sie z nia w 100%. Jak Ty bedziesz milczec to on sobie pomysli ojej cos jest nie tak czemu sie nie odzywa?I sam zagada. A jesli jest dupkiem i nic mu nie da przerwa i Twoje milczenie to tylko lepiej dla Ciebie ze bedziesz mogla wyjsc z calej tej sytuacji z twarza. Po co on ma wiedziec jak Ci zle bez niego? Juz dosyc mu napisalas i pokazalas, on wie ze Ci zalezy i jesli bedzie chcial to zrobi cos z tym, a jak nie to jego strata.

ona1186
20-09-2010, 16:03
dziekuje.... dziekuje za cieple slowa... naprawde bardzo bym chciala zeby sie opamietal... nie wiem czemu on tak sie zachowuje... wydaje mi sie ze on na sile chce stlumic to co jeszcze czuje.... juz sama nie wiem naprawde....

ona1186
21-09-2010, 19:08
hej dziewczynki...to znowu ja wam truje... zaraz minire 3 tyg jak mnie zostawil a dwa jak wyjechal... strasznie za nim tesknie ale sie nie odzywam... strasznie ciezko... :(

ona1186
23-09-2010, 13:42
hej hej dziewczynki... dzisiaj sie do mnie odezwal... tzn napisal smsa...

anaa82
23-09-2010, 17:50
Opowiadaj, co napisał?

ona1186
23-09-2010, 18:22
hehe nie ma co opowiadac... napisal smsa wogole myslalam ze to jakas reklama :) zapytal Hej, co porabiasz? serce mi walilo jak szalone... odczekalam 20 min i napisalam mu zw wracam do domu bo na basenie bylam. i narazie cisza... :( zadnej odpowiedzi... myslisz ze napisze jeszcze??

anaa82
23-09-2010, 19:03
Kochana, skoro napisał to on wymięka :) Pewnie on tez minimum 20 min siedział wgapiony w telefon myśląc: napisać czy nie napisać. Nie wytrzymał i napisał, to znak, że całkiem mu obojętna nie jesteś. Dobra taktyka, że odrazu nie odpisałaś, pewnie biedak czekał i zastanawiał się czemu nie odpisujesz odrazu. Prawdopodobnie już dziś nie napisze, moze i nie napisze przez najbliższe dni, bo napisał smsa i ma pokłady siły na najbliższy czas i nie bedzie chciał pisać. Tobie ten sms też niech da siły by nie pisać do niego pierwsza. Jesli znow napisze smsa co u Ciebie, to trzymaj tą taktykę, i możesz tez wtedy zapytać co u niego, jesli on zacznie rozmowe to najprawdopodobniej Ci odpisze, a Ty wtedy nic mu więcej nie pisz. Tym sposobem to on bedzie czekał i sprawdzał czy coś odpiszesz, a nie Ty :) Ale pierwsza nie pisz i nie pytaj co u niego, tylko jak on to zrobi pierwszy. Jest duża szansa że tak zrobi.

ona1186
23-09-2010, 19:27
hmm... nawet nie wiesz jak chcialabym zeby napisal znowu... a moze poprostu pomylil numery? chcial napisac do kogos innego? nie wiem... wierze ze ten sms byl do mnie ale jakis zbytnich nadzieji sobie nie robie... nic pozostaje mi czekac na nastepnego smsa :) a ta taktyke podpowiedziala mi mama :) hehe jejku jak ja bym chciala sie do niego teraz przytulic... dzisiaj chyba nie zasne :)

anaa82
23-09-2010, 19:58
Napewno sobie nie pomylił numeru, a nawet jeśli to pomyśl, jak on musi cały czas o Tobie myśleć ze akurat myślał o Tobie gdy wysyłał smsa do kogoś innego ;) Niech ten sms da Ci siłę i nie zamęczaj się tak myślami, przynajmniej spróbuj.

ona1186
23-09-2010, 20:16
ok sprobuje... jest wlasnie na gg ale ja milcze... on narazie tez... Pewnie chce sprawdzic czy napisze pierwsza do niego

anaa82
23-09-2010, 21:57
Nie próbuj nawet :) Pewnie nie napisze dzis juz nic, wrecz to pewne wiec sie nie dołuj. Pewnie mysli że TY jak zawsze zagadasz, a niech sie zastanawia czy przypadkiem go sobie nie odpuściłaś.

ona1186
23-09-2010, 22:28
bylam dzielna i sie nie odezwalam... i nagle znikną
Dziekuje :) jak cos bede pisac jak sie sprawy maja
dobranoc :)

ona1186
24-09-2010, 14:34
hej kochana....
Napisal dzisiaj kolejnego smsa... Juz przed 8 rano go dostalam... Pisal w nim tak...
"Dzien dobry :) wczoraj za bardzo nie moglem juz odpisac... :/ dzisiaj tez masz tak zalatany dzien czy wolniejsza jestes?? " ja mu odpisalam ze wlasnie wychodze bo musze cos zalatwic... a on mi napisal " to miłego dzionka zycze w takim razie"
Ja juz mu nic nie odpisalam ale troche mnie sumienie gryzie bo moglam odpisac chociaz dziekuje i wzajemnie... nie wiem czy dobrze zrobilam nie odpisujac nic... :(

Moze mu odpisac teraz?? i powiem ze telefonu nie wzielam albo cos?

anaa82
24-09-2010, 15:31
Kurcze nie spodziewałam się że on tak szybko odpisze. Jest dobrze. Ciebie nie ma co sumienie gryźć bo to on z Tobą chciał się rozstać. Odpisałaś - wystarczy. Teraz już nie pisz. Nie może być znowóż tak, że on z Tobą zerwał, a teraz sobie bedzie korespondował z Tobą w najlepsze udając że wszystko jest w porządku. Przypomnij sobie jak ostatnio chciałaś się z nim spotkać, a on Ci powiedział: "że juz wszystko Ci powiedział co miał do powiedzenia." Widać, że jednak chce utrzymywać z Tobą kontakt, ale nie ułatwiaj mu tego zadania, niech sobie nie myśli że wystarczy jego jedno słowo a Ty bedziesz przeszczęsliwa że sie do Ciebie wogóle odzywa. Troszkę obojętności z Twojej strony mu nie zaszkodzi. Dobrze zrobiłaś, odpisałaś, co znaczy że go nie olewasz całkowicie i może sie odważyc napisać jeszcze. Ale niech to wszystko wychodzi z jego strony.

ona1186
24-09-2010, 15:35
okl ale tak pomyslalam zeby jutro mu napisac np ze kasa na koncie mi sie skonczyla czy cos
o nic nie pytac itd. bo mysle ze za ostro go potraktowalam :(

anaa82
24-09-2010, 15:40
A on jak Cie potraktował?? Pamiętaj że ON z Tobą zerwał! Ty już nawet nie jesteś jego dziewczyną. Więc o czym Ty mówisz? Odpisałaś przecież, byłaś miła. Jemu to wystarczy. I tak jesteś za dobra dla niego po tym wszystkim ;) Niech sobie wspomina jaka naprawde dobra dla niego kiedyś byłaś i niech za tym zatęskni a nie że Ty sie bedziesz dalej zachowywać jak zakochana w nim dziewczyna.

anaa82
24-09-2010, 15:42
Możesz mu tak ściemnić z tym kontem jeśli napisze Ci coś nastepnym razem i zapyta dlaczego nie odpisałaś, jak nie zapyta, to po co masz sie przed nim tłumaczyć? A może wcale go to nie interesuje? Niech sie sam zastanawia nad sobą i Wami i on musi sam dojść do wniosku, że jednak mu Ciebie brakuje.

ona1186
24-09-2010, 15:43
ok... to nie napisze nic... ciekawi mni czemu pisze tym bardziej ze mu powiedzialam ze kolezankajego nie bede....

anaa82
24-09-2010, 17:12
A może sprawdza tym samym właśnie czy możesz być z nim na stopie koleżeńskiej. Chce być wolny ale jednocześnie gdy bedzie miał ochote z kimś porozmawiać czy się spotkać to chce Cię trzymać w pobliżu na wszelki wypadek gdyby się mu jeszcze odwidziało i za Tobą zatęsknił. Dlatego właśnie nie wypisuj do niego, nie rozmawiaj jak gdyby nic się nie zmieniło. Niech odczuwa tą różnicę. Gdy coś zapyta, odpisz krótko, bez zbędnych opowieści.

ona1186
24-09-2010, 19:54
hmmm ok... ale wiem ze bedzie mi strasznie trudno... :( tak bym chciala zeby znow byl moj...

anaa82
24-09-2010, 20:00
Jak narazie świetnie Ci idzie. Jestem wręcz z Ciebie dumna :) Trzymaj tak dalej i nie załamuj się! :* Czasami faceta trzeba kopnąć porządnie w tyłek żeby wrócił jak pies z podkulonym ogonem :)

ona1186
24-09-2010, 20:02
hehe dziekuje... Nie sadzilam ze obca mi osoba bedzie mi tak przychylna :* wszyscy mi mowia olej... zostaw go... a ty dodajesz mi sil... jestes jak taki moj motorek napedowy :) dziekuje ci bardzo... Mam nadzieje ze on odezwie sie jeszcze do mnie...

ona1186
25-09-2010, 09:14
i telefonmilczy... :( nic nie pisze...

anaa82
25-09-2010, 09:51
Nie przyzwyczajaj się że bedzie pisał codziennie. Z początku nie liczyłaś nawet że przez ten miesiąc wogóle się odezwie. On nie musi pisać codziennie, i on też niech myśli, że Ty do niego też nie masz ochoty pisać codziennie. Może i z tydzień juz się nie odezwać, a i tak bedzie dobrze.

ona1186
25-09-2010, 10:50
:( kurcze... naprawde juz nie wiem... trace oststki nadzieji...

Czerwona
25-09-2010, 12:02
Nie wiem czy czytalas moja historie, gdzies tam pare stron wstecz jest jak chcesz to sobie poszukaj bo mysle ze to powinna byc dobra lekcja dla Ciebie... Po tym jak ze mna zerwal wyjechalam na prawie miesiac za granice i zaczely sie jego smsy i przeprosiny i zalowanie i prosba o kolejna szanse. Obiecywal cuda na kiju, poczuwal sie ze to on wszystko spieprzyl i mowil ze wszystko naprawi ze bedzie cudownie, ze nasz zwiazek bedzie lepszy niz kiedykolwiek a teraz... Teraz siedze i rycze bo nie moge uwierzyc w to ze odkad wrocilam i dalam mu szanse to tylko sie upewnil ze moze mnie miec na kazde zalowanie i na kazdym kroku okazywal mi to. Chamski, arogancki, czepial sie wszystkiego, ciagle jakies fochy albo pretensje. Zrezygnowalam totalnie z wszystkiego co mu przeszkadzalo z nadzieja ze wtedy nie bedzie mial powodow do klotni. Mylilam sie..oj jak bardzo sie mylilam... Wczoraj bylismy na domowce u jego kolegi i krotko mowiac potraktowal mnie jak szmate... Nie mialam grosza przy sobie zeby wrocic do domu bo mielismy spac u niego ale cale szczescie jego znajomi sie mna zaopiekowali... Bylam wazniejsza dla ludzi ktorych prawie nie znam niz dla osoby ktora twierdzila jeszcze wczoraj ze mnie kocha... Wiesz co... jak wychodzilam z tamtego domu to mi pokazal srodkowy palec... To gorzej niz dostac w twarz... Chyba myslal ze nie pojade do domu bo potem zaczal wydzwaniac ale nie odbieralam... Przywiozla go siostra do mnie i wszedl na gore tylko po to zeby powiedziec mi przy otwartych drzwiach o 3 w nocy ze jestem *****ana suka... Wiec jesli Ci zycie mile to z calego serca dobrze Ci radze, zostaw ten zwiazek, zbuduj cos innego wyciagajac wnioski. Ja dzis mam ochote sie zabic po prostu.

ona1186
25-09-2010, 12:48
Przykro mi bardzo z twojego powodu <glaszcze> facet okazal sie chamem i prostakiem... ale wiesz to ze u Ciebie tak bylo ( bez obrazy) oczywiscie to nie znaczy ze tak ma byc w moim przypadku... Dalas mu szanse bo wierzylas... Ja tez jeszcze wierze... i dopóki ta wiara jest to sobie nie odpuszcze... Naprawde przykro mi z twojego powodu... ja mam nadzieje ze u mnie sie ulozy i u ciebie rowniez :*

Czerwona
25-09-2010, 12:54
wymiotuje woda...czy to juz choroba?niech mi ktos pomoze bo naprawde nie chce mi sie zyc... napisal smsa "przyjedz po torby" jak mozna byc takim chamem...

ona1186
25-09-2010, 14:33
Czerwona Przestan tak pisac.... Nie warto przez takiego typka sie pochorowac.... wez sie w garść... odpisz mu ze po torby przyjedziesz kiedy indziej... wez sobie cos na uspokojenie bo innego wyjscia nie widze... wylacz telefon i poloz sie dziewczyno zeby sie chwile przespac...

ona1186
25-09-2010, 17:39
Kochane... wlasnie napisal do mnie... chwile popisalismy sobie oczywiscie ja sluzbowo hehe... i w pewnej chwili sms " ... Mam do ciebie pytankoi bardzo bym chcial zebys sie zgodzila, bardzo bym o to prosil..." pytam " slucham... jakie pytanie? a on : " czy jak przyjade wybralabys sie ze mna do kina? "
Kurcze nomalnie wbilo mnie w krzeslo...
Odpisalam mu ze sie zastanowie...
potrzymam go kilka dni w niepewnosci ale chyba pojde z nim do tego kina...
oczywiscie zaznacze mu ze jak sie zgodze zeby isc to tylko w relacji kolega-kolezanka...
Co myslicie?

anaa82
25-09-2010, 22:15
Nie nie nie. Jeśli mu zaznaczysz teraz że możesz pójść z nim do kina w relacji kolega - koleżanka to zaprzeczysz sama sobie i bedzie że zmieniłaś zdanie. Przecież wyraźnie zaznaczyłaś mu że takiej relacji miedzy wami być nie może. Będzie znowu tak, że cokolwiek on chce to to dostaje od Ciebie, a Ty posłusznie na wszystko się godzisz mimo że wcześniej niby stanowczo mówisz że na to sie nie zgadzasz. Jak on ma Cie poźniej traktowac powaznie, jesli nie trzymasz sie tego co postanawiasz. Jakby nawet wrócił do Ciebie, to bedzie wiedział ze i tak Cie nie straci bo i tak do niego bedziesz wracać, i żadne straszenie go rozstaniem z Twojej strony nie bedzie miało skutku bo bedzie wiedział, że i tak blefujesz. On sie zaczyna starać wiec jest dobrze, i to musimy teraz wykorzystać, trzeba obmyślić jakiś plan, ale narazie nic nie wymyśle. Nie odzywaj sie do niego dopóki nie wróce tu rano ;)

ona1186
25-09-2010, 22:19
ok... buzka papa

anaa82
26-09-2010, 11:20
Witaj, planu jak to rozegrać nie wymyśliłam, taktyki nie mam, ale gdybym była na Twoim miejscu napisałabym mu tak, jakbym to czuła: "Dlaczego teraz, po tym jak mnie zostawiłeś i stwierdziłeś że mnie nie kochasz nagle zapraszasz mnie do kina? Jako swoją koleżankę, przyjaciółkę, byłą dziewczynę? Pamiętaj, przyjaźń często przeradza się w miłość, jednak miłość w przyjaźń nigdy". I na tym bym skończyła i dała mu czas na zastanowienie się czego chce. On musi wybrać i się określić, czy wkoncu chce z Tobą być czy nie bo nie możesz być jego koleżanką. Jemu bedzie narazie pasował taki układ koleżanka - kolega, bo on narazie nie ma nikogo innego, i trzyma Cię w rezerwie, na wszelki wypadek jakby nie znalazł kogoś innego. Ty nie chcesz być jego koleżanką, bo jeżeli on nie bedzie chciał niczego więcej to Ty bedziesz tylko cierpieć. Chyba nie wyobrażasz sobie że jako jego przyjaciółka usłyszysz kiedyś że się zakochał - w kimś innym, a wtedy co? spotkania w trójkę?
Dlatego on ma wiedzieć, że na taki układ nie ma co liczyć, i niech sie wkońcu zdecyduje czego chce.
Pisałaś kiedyś że zdarzało się, że już odchodził mówiąc że Cię nie kocha ale po Twoich błaganiach wracał. Opowiedz trochę o tym. w jakich odstępach czasu to się mu zdarzało, jak się wobec Ciebie zachowywał gdy już wracał, okazywał Ci czułość, czułaś się kochana? Czy uważasz że gdybyś go wtedy nie błagała to by sam nie wrócił? Jeśli tak, to czy nie został z Tobą z litości?

Czerwona
26-09-2010, 14:02
co uwazacie o twierdzeniu ze po pijaku wychodzi cala prawda z czlowieka?zachowal sie jak ostatni cham... byl pijany na maxa... teraz przeprasza a ja nie wiem co robic... rozdarta...

Rosaliora
26-09-2010, 16:02
Do tej pory cały czas zgadzałam się z Aną, ale ja bym mu chyba jeszcze nie wyjezdzała z tym żeby się określił. Wydaje mi się, że jeszcze za wcześnie, a wszystko jest na doskonałej drodze. On wie, że Ona nie chce relacji przyjacielskiej, więc proponując kino, na pewno chopdzi mu po głowie powrót. Ja bym chyba odpisała "jeszcze nie wiem". Skoro zna stanowisko Oneczki, to na pewno zdaje sobie sprawę, że proponujac tego typu spotkania, daje jej sygnał, że to nie o przyjaźń chodzi. Na razie bym nie wchodziła na powazną rozmowę, będzie na to czas jak wróci. Daj znać, co zrobiłaś :)

Czerwona, uważam, że powinnaś sobie dać z nim spokój... Szkoda Twoich łez, naprawdę...

anaa82
26-09-2010, 20:56
Rosaliora, ale może być jeszcze tak, że on może wcale jej nie wierzyć, że wogóle mogłaby przestać się do niego odzywać i go olać, wkońcu już tyle razy odchodził i nawet nie musiał przepraszać, bo Ona go wręcz błagała za każdym razem, by do niej wrócił. Pewnie gdyby takie jego zachowanie miało miejsce po raz pierwszy to też byłabym łagodniejsza, ale myśle że trzeba teraz zadziałać ostrzej, by wiedział, że nie może sobie odchodzić i wracać kiedy chce ot tak.

anaa82
26-09-2010, 21:02
Czerwona, Alkohol nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Zobacz do jakiego stanu Cię doprowadził, jeśli zostaniesz z nim to takie sytuacje się będą powtarzać, lub może być jeszcze gorzej, nie pozwól na to. Szybciej wrócisz do równowagi psychicznej bez niego niż z nim.

ona1186
27-09-2010, 00:19
Witajcie kochane moje :* przepraszam ze dopiero teraz ale strasznie duzo sie dzialo... Otoz siedze w domu z goraczka i zatkanym nosem i nagle telefon... Patrze On... Odbieram... a on mi mowi ze jest pod moim domem i pyta czy moze wejsc?? wiec mu pozwolilam.... wstawilam sobie wode na herbatke i slysze pukanie do drzwi... krzycze otwarte... a on dalej puka wiec poszlam otworzyc i moim oczomukazal sie wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelki mis :) z roza w lapkach... a za nim on... wszedl do domu... wzielam misia i ladnie podziekowalam :) zrobilam mu herbate... przyjechal do mnie prosto z podrozy... z plecakiem... zmeczony... najpierw gadkanam sie nie kleila potem jakos poszlo... w pewnym momencie patrze a on placze...mowie co ci jest??a on klekna przede mna i mowi... Myszko przepraszam... z calych sil przepraszam... Mowie do niego... czego ty ode mnie chcesz?? chcesz zebym byla twoja kolezanka?? ja nia nigdy nie bede... Naprawde chcesz tego tak jak jest?? ze nie odzywamy sie do siebie?? a on na to ze strasznie za mna teskni... ze on zwarjuje jezeli nie dam mu szansy... ze zrozumial... ze on wie ze z nim jest cos nie tak... ze bedzie nad tym pracowac... ze jestem najwazniejsza w jego zyciu i ze blaga mnie o szanse... mowie do niego ze musi mi okazac ze mu zalezy bo jamu nie wierze.... ze musi mi to udowodnic bo jednak dopiero co powiedziales mi ze mnie nie kochasz... a on na to KOCHAM CIE Z CALYCH SIL... TAK STRASZNIE TESKNILEM ZA TOBA... za twoim usmiechem, glosem, dotykiem... za wszystkim... powiedzialam mu ze dam mu ta szanse i ze mam nadzieje ze zrozumial ale ze dopuki mu nie zaufam i nie uwierze ze mu zalezy to nie ma co liczyc najakas wylewnosc z mojej strony... zaczelam plakac a on mnie tak mocno przytulil mowi nie placz myszko... otarl mi lzy... zaczol calowac po twarzy przytulac i powtarzal... PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO, JESTEM GLUPI... PRZEPRASZAM MYSZKO... TAK BARDZO CIEBIE KOCHAM.... Dziewczyny dziekuje wam bardzo za wsparcie :*:*:* gdyby nie wy... to przysiegam ze bym oszalala i pewnie blagala go zeby wrocil.. a wy dodawalyscie mi sil i wiary w to ze on wroci... nie wiem jak to bedzie... napewno nie odejde z tego forum bo nie chcialabym stracic z wami kontaktu... i mam nadzieje ze bedziecie mi dalej doradzac... wiem ze nie wszystko zrobilam tak jak nalezy... ze powinnam dluzej potrzymac go w niepewnosci ale dalam mu ultimatum ze ma sie starac albo nic z tego... dziekuje wam z calego serca... dziekuje :*:*:*

anaa82
27-09-2010, 15:11
Ona, nie rzuciłaś się na niego odrazu z otwartymi ramionami więc zachowałaś się jak należy. Cieszę się razem z Tobą że tak się zachował, ale pamiętaj że już od Ciebie odchodził i wracał, dlatego musisz z początku być bardziej oschła, napewno zauważył już Twoją zmianę, że już go nie błagałaś by wrócił więc może trochę stracił poczycie pewności, że bedziesz przy nim zawsze cokolwiek on nie zrobi. Trochę go wystraszyło to że do niego nie pisałaś i nie dzwoniłaś dlatego tak szybko do Ciebie wrócił. Teraz musisz go trochę przetrzymać, nie pisz i nie dzwoń do niego pierwsza. Niech on to robi teraz. Teraz będzie Ci o tyle łatwiej pierwsza nie pisać, bo wiesz, że go to męczy i jednka chciał wrócił. I pod żadnym pozorem nie mów mu że go kochasz, przynajmniej nie jako pierwsza. On się trochę pomęczy, Ty się pomęczysz ale może dzięki temu już Ci takiego numeru nie wywinie bo bedzie wiedział jak ciężko jest wszystko potem poukładać zeby było dobrze.
Trzymaj się kochana i opowiadaj jak Ci sie układać bedzie :)

ona1186
27-09-2010, 16:43
no walsnie zrobilam ten blad ze powiedzialam ze go kocham... ale nie powiedzialam tego pierwsza... odpowiedzialam mu na to jak on powiedzial ze kocha... Chcialabym zrobic to wszystko jak nalezy... chcialabym zeby odczul ze naprawde moze mnie stracic... nie chce byc zimna... chce zeby wiedzial ze bardzo go kocham i zawsze moze na mnie liczyc... obiecal ze bedzie nad soba pracowac i caly czas przeprasza... dzisiaj sie nie widzimy bo on ma jakis trening i cos tam... a ja juz jestem smutna i po glowie mi chodzi ze jednak mu nie zalezy... :( jak mam sie pozbyc tej niepewnosci??

anaa82
27-09-2010, 19:27
Skoro piszesz, że chcesz żeby wiedział ze bardzo go kochasz i może na Ciebie liczyć, a jednocześnie chcesz żeby odczuł że naprawdę może Cię stracić, to jak Ty to chcesz pogodzić jak jedno drugie wyklucza :) Wszystko pięknie, tak by było najfajniej że on może być Ciebie pewnym, ale najpierw Ty musisz być pewna jego, by móc naprawdę okazywać mu swoją miłość. Nie mówię, że masz być zimna, owszem uśmiechaj się do niego, daj się mu przytulać itp. Ale nie proponuj spotkań pierwsza, nie pytaj "kiedy sie spotkamy?", "wpadniesz do mnie jutro?" "a może pójdziemy do kina?" Jeśli on nie zaproponuje spotkania Ty nie proponuj, jednak jeśli on zaproponuje, z uśmiechem powiedz: "chętnie". Nie masz się zachowywać tak przecież do końca życia, wytrzymaj narazie z miesiąc, i zobaczysz jak się bedzie zachowywał. Bardziej będzie skakał koło Ciebie gdy TY nie bedziesz proponować pierwsza, bo bedzie wiedział, ze musi sie jeszcze bardziej starać by odkupić swoje winy :)

ona1186
27-09-2010, 19:51
aha... ok ok tak bede robic... :)
tylko miesiac to troche nierealne... on za 10 dni znowu wyjerzdza :(

anaa82
27-09-2010, 20:43
No to staraj się jak wyjedzie nie pisać do niego tak często jak to robiłaś wczesniej. Niech on pisze i dzwoni :) TY pisz ewentualnie jak już straaasznie nie bedziesz mogła wytrzymać, ale bez zbędnych czułosci jak to tęsknisz i wogóle :)

Rosaliora
28-09-2010, 23:37
Ona, strasznie się cieszę :D Anaa ma rację, badź miła, odpowiadaj pozytywnie na jego czułości, ale przez jakiś czas niech to on się stara bardziej :) Myślę, że teraz będzie już ok, on zobaczył, że jednak może Cię stracić na zawsze...
Anaa, miałaś rację -w tej sytuacji jednak lepsze jest ultimatum. :)

pusia85
29-09-2010, 19:23
Ona ta niepewność z czasem zniknie, u nas po takiej dużej kłótni, absurdalnie relacje sie poprawiły

ona1186
29-09-2010, 22:56
dziewczynki :) ja tez sie tak strasznie ciesze.... Tak mi brakowalo jego bliskosci... dzisiaj nie wytrzymalami no.... wiecie... :D ale bylo cudnie... byl taki czuly... taki kochany... namietny... moj tygrysek... no i taki sexi hihi :D
jest inaczej... patrze mu na rece...
ale tez widze zmiane z jego strony...
dzisiaj np przyszedl i ogladalismy jakis film... ja oczywiscie z dystansem.. lezalam obok... a on Pyta... czy moja myszka przytuli sie do mnie? czy mam tak lezec i usychac z tesknoty za toba?? :( dwa razy nie trzeba bylo mi mowic i odrazu taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak sie mocno przytulilam...... :D :) :* zawsze to ja sie pierwsza przytulalam albo sie upominalamateraz wychodzi to od niego....

Rosaliora
29-09-2010, 23:02
I bardzo dobrze Oneczko :D Trzymaj tak dalej -niech na razie to on pierwszy inicjuje bliskość :D Cieszę się razem z Tobą :)

Monroe1591
29-09-2010, 23:04
życze powodzenia :)

ona1186
29-09-2010, 23:09
dziekuje dziekuje :) ale przyznam sie ze grzeczna to ja nie bylam hehe :) mam nadzieje ze ta niepewnosc zniknie z mojego serca.... i ten lęk... :(
po glowie chodza mi jego slowa... powiedzial mi ze ja musze zrozumiec ze on jest niezrownowazony psichicznie heh :/ i nie wiem czy to byla wymowka tego co zrobil? czy nie daj boze zawsze bedzie sie tym wymigiwal? ze cos mu odbilo? mam nadzieje ze nie... ze juz tak nie postapi... to mnie dobija... ta niepewnosc ze cos sie stanie :( ale gdy jestem razem z nim swiat przestaje dla mnie istniec... liczy sie on i ja i nic wiecej :)

pusia85
30-09-2010, 13:52
Zniknie, zniknie bądź spokojna. Tylko pamiętaj, teraz niech on się trochę postara, pokazuj mu, że go kochasz, a jednocześnie dawaj do zrozumienia, że nie będziesz za nim latać jak głupia.

ona1186
02-10-2010, 09:57
wiem... staram sie tak robic :)

Malutka00
02-10-2010, 13:57
Czesc dziewczyny jestem tu nowa... Nie mam sie do kogo zwrocic i licze ze moze choc troche podniesiecie mnie na duchu... # dni temu chlopak mnei zostawil po 2 latach zwiazku.Byly plany na wspolne mieszkanie, na dzieci itp. Nie powiem ze ten zwiazek byl idealny.Byly wzloty i upadki jak w kazdym zwiazku. Sprawil mi naprawde duzo przykrosci,ale kocham go i za kazdym razem przymykalam oko. Nie zostawil mnei teraz pierwszy raz. Zostawil mnie po raz trzeci ale jak to stwierdzil teraz juz definitywnie. Pewnie powiecie mi ze pewnei wroci zebym sie nei martwila,ale tunei o to chodzi.Ja wiem ze nawet jak znowu wroci a ja glupia znowu przyjme go z otwartymi rekami to i tak za jakis czas znowu mnei zostawi.Obiecywal mi gwiazdki z nieba ale na obiecywaniach sie zawsze konczylo. Pisze do Was poniewaz chce sie wygadac.Jak to przetrwac? Nie mam nic bez niego. Pomozcie...

ona1186
03-10-2010, 10:36
Witaj...
Ja jeszcze pare tygodni temu bylam w takiej samej sytuacji... Tez zostawil mnie chlopak... tez nie wiedzialam jak sobie z tym poradzic... Pisanie na tym forum wiele mi dalo... jak chcesz to poczytaj sobie moja historie....
Wiem jak jest ci ciezko mi bylo tak samo wiec wiem co czujesz...
Narazie nie odzywaj sie do niego... wiem trudno ale dziala... wyjdz do ludzi i do znajomych...

ona1186
03-10-2010, 18:55
Malutka : Nie zalamuj sie... Zobaczysz wroci do Ciebie... tylko wtedy potrzymaj go w niepewnosci... Nie wybaczaj odrazu... nie zucaj sie na szyje.. trzymaj dystans... Ja wlasnie tak robie teraz... Niech nie bedzie taki pewny ze teraz tez przyjelabys go o ile bys tego chciala z otwartymi ramionami... zobaczysz kochana bedzie dobrze :* trzymam kciuki

Malutka00
04-10-2010, 08:18
Ale ja nie chce zeby On wracal... tzn chcialabym bardzo,najabardziej na swiecie ale jakby byl taki jak byl kiedys bo wiem ze wrocilby teraz i byloby to samo. Za jakis czas znowu by mnei pewnie zostawil. Polazil z kolegami po miescie przez pare dni potem by sie odezwal a ja glupia bym poleciala do niego. To nie tak powinno byc... ja potrzebuje jakiejs stabilizacji emocjonalnej a on mi nie potrafil tego zapewnic bo ja wstawalam rano i moja pierwsza mysla bylo czy znowu czegos dzisiaj nie "odwali" czy mu sie znowu nie znudze i mnie nie zostawi. Wychodze poprostu z takiego zalozenia ze ja kochalam i staralam sie za dwoje a on przyzwyczail sie do tego ze jest góra w tym zwiazku i tak naprawde robil sobie co tylko chcial nie patrzac na mnie. Ciesze sie ze sie uwolnilam od tego strachu ale mysle caly czas... ciagle mi sie cos przypomina,kojarzy z nim... Jest bardzo ciezko i boje sie bo nie wiem jak to bedzie dalej... a co do wychodzenia ja wychodze do kolezanek, na piwko ale to jest tylko chwilowe zapomnienie. Wracam do domu i znowu to samo...

kwiatpustyni
04-10-2010, 13:20
Bądź dzielna, jeśli będzie chciał wrócić to go odrzuć, bo faceci się nie zmieniają, nie ma co w to wierzyć. Wiem, że go kochasz i pewnie jeszcze jakiś czas będziesz, ale on Ciebie nie kocha tak jak Ty jego, a tylko na taką miłość zasługujesz - równie mocną. Można dać drugą szansę ok, ale jeśli ktoś ją marnuje to nie zasługuje na więcej.

ona1186
04-10-2010, 21:12
A ja sie nie zgodze ze sie nie zmieniaja... Nie mowie ze teraz gdy wrocilismy do siebie jest idealnie... pewnie ze chcialabym zeby bylo jeszcze lepiej... ciagle mam w glowie jak bylo na poczatku...ale wiem ze juz tak nie bedzie... zwiazek nigdy nie bedzie juz taki jak na poczatku.... ale wiem ze jezeli sie kogos kocha i chce sie z nim byc to warto probowac... rozmawiac...i starac sie zmienic cos na lepsze... Ja wole zalowac ze nie wyszlo ale sie staralam niz zalowac ze nic nie zrobilam i ze nie podjelam walki... ale wiem ze nie kazdy jest taki jak ja... to jest cos indywidualnego.... zrobisz jak uwazasz ale wiem ze jezeli bys go przetrzymala... pokazala ze nie jestes na kazde jego zawolanie.. zemasz swoje zycie i on nie jest pepkiem swiata... to on pozalowal by swojej decyzji... jezeli bylabys nieosiagalna dla niego... raz, drugi pokazalabys ze nie on jest najwazniejszy... to zobaczylabys jak on zaczol by biegac za Toba...

Malutka00
05-10-2010, 12:51
dokladnie nie zmieniaja sie... no sa pewnie jakies wyjatki ale jezeli On nie wyciagna wnioskow ani nie zmienil sie do tej pory po tylu juz rostaniach to teraz tez sie nie zmieni. Violunia nasz historie naprawde sa bardzo podobne,ciesze sie ze jest ktos kto mnie rozumie.Robie co moge zeby tylko zajac sobie czyms czas i nie myslec i nie wspominac, ale bardzo sie boje jak to bedzie wszystko dalej... Dziekuje za wsparcie:*

Malutka00
05-10-2010, 15:17
napisal do mnie, ze mysli itp. Bylam twarda,wygarnelam mu wszystko to stwierdzil ze moje slowa wbily go w ziemie. Czyli moze troche zrozumial ze zle robil. Chce zeby wiedzial ze mnie skrzywdzil

pusia85
07-10-2010, 15:40
Faceci się nie zmieniają? Nieprawda. Moja przyszła szwagierka cały czas powtarza, że odkąd Tomek mnie poznał zmienił się o 180stopni, że kiedy przyjeżdżam do niego, to jest zupełnie inny, że widzi jak się stara i dba o mnie. Faceci się zmieniaja, ale fakt nie wszyscy.

Malutka00
08-10-2010, 08:39
widzielismy sie wczoraj.Wiedzialam ze bedzie to nieuniknione gdyz mamy wspolnych znajomych. Nie odezwal sie ani slowem,a tak mnei zapewnial ze chce wrocic i ze sie zmieni.Wczoraj pokazal ile te slowa znaczyly. Zachowywal sie jakby mnie nie znal wogole... a ja jeszcze zamiast to olac to jak wrocilam do domu to napisalam mu pare nie milych smsow:/ i chyba powiedzialam pare slow za duzo... naprawde bylam w stanie poczekac i zobaczyc czy on rzeczywiscie potrafi sie zmienic.Myslalam ze moze to bedzie dla Niego taka terapia szokowa. Ze nie ma juz do kogo wrocic i ze zrozumie ze zle robil... nie wiem juz co mam myslec. Mam straszny metlik w glowie...

edziorek
09-10-2010, 12:08
Kochane to znowu ja:) hhehe tak jak przewidywałam nieodzywanie się, olewanie facetów działa jak magnes:0 mój były właśnie stwierdził, że strasznie mnie kocha i zrobił najgorsza rzecz w życiu zostawiając mnie;) wrócił po 4 miesiącach. nie oznacza to oczywiście że padłam w jego ramiona jak jakas desperatka. Niech się stara:) a co!!!! mówię Wam przestańcie się płaszczyć, dzwonić, pisac, pokażcie , że spotykacie się z innymi (FACETAMI) to ich szlak jasny trafi:) powodzenia:*

ona1186
09-10-2010, 21:03
Edziorek... bardzo sie ciesze :)

Pszczolkaa1988
12-10-2010, 06:55
jak myślicie oddać pierścionek zaręczynowy? powiedział, że jak to zrobię, drugi raz mi go nie podaruje

anaa82
12-10-2010, 17:20
jak myślicie oddać pierścionek zaręczynowy? powiedział, że jak to zrobię, drugi raz mi go nie podaruje

A może tak wiecej szczegółów??

Pszczolkaa1988
12-10-2010, 17:27
moja historia niewiele różni się od Waszych. Byłam w związku 8lat, był moim pierwszym i myślałam ostatnim facetem... nie raz mieliśmy gorsze chwile, a wydawało mi się ze uczucie zwycięży... gorzko się pomyliłam. W lipcu tego roku pojechaliśmy do hiszpanii, tam w piekny, cieply dzień.. w pięknym klimacie, na jachcie.. oświadczył mi się. Czułam się najszczęśliwszą kobietą na świecie! po powrocie zaczęły się schody- ja chwaliłam się wszystkim, on jakoś dziwnie reagował( jakby się nie cieszył)..od tego się zaczelo.. wypytywanie, dlaczego tak reaguje, dlaczego nie chce mówić o ślubie, rozmawiać o tej pieknej chwili.. przecież myślałam ze tego chce.... ja zamiast cieszyć się zaczęłam wszystko analizować.. w tym czasie on zaczął robić co mu się podoba, wyjechał na wakacje ze znajomymi, wrócił po kilku dniach, mimo, że ustalialiśmy max 2 dni, w tym czasie nawet nie pisał, nie dawał znaku życia...i wiele, wiele innych sytuacji...po miesiącu, stwierdzil, że on tak nie może, on się męczy itp.. że potrzebuje czasu na przemyślenia!! cios prosto w serce... jak miesiąc wcześniej mógł mnie zapewniac o swojej miłości, a miesiąc później chcieć przerwy, bo nie wie co czuje??? czy ktoś może mi to wytłumaczyć... 2 tyg po tej całej sytuacji, rozmawialiśmy.. w złości powiedział mi, że oświadczył sie bo już wszyscy naciskali... rodzice wiecznie wypytywali itp... czy któraś z Was usłyszała coś gorszego?? najpierw aranżuje wszystko ze szczególami, moja najlepsza przyjaciółka była też w te zaręczyny wmieszana, bo prosił ja o pomoc w wyborze pierścionka, mówiła, że strasznie się cieszył... gdzie tu jest prawda... jak po miesiącu można powiedzieć że nie wie co czuje.......... jestem w takim stanie rozpaczy, że nie wiem czy to udźwignę, kocham tego drania nad życie...

Pszczolkaa1988
13-10-2010, 16:08
też mu to mówiłam o zaręczynach.. ale spływa to po nim, bo mówi, że ja wiecznie tylko jedno mu wypominam.... szkoda gadac.. mówi ze potrzebuuje czasu ale minął juz ponad miesiąc i nic.. takze napisałam mu ostatnio ze może cały czas rozmyslac, ale ja juz nie czekam... zaczął jakieś dwuznaczne komentarze sadzić na pewnym portalu społecznościowym, do jakiejś znajomej.. napisałam mu ze to obleśne i ze udowodnił tym tylko jakim jest człowiekiem...odpisałm mi ze przeprasza za wszystko, że jeśli mam zamiar się kłócić, to lepiej żebyśmy NARAZIe nie pisali ze sobą.. jak to rozumieć??

Pszczolkaa1988
13-10-2010, 19:52
dziś zadzwoniła moja "teściowa", pytała czeu nie przychodzę itp... myślałam że już wie.. coś we mnie pękło, i otworzyłam się przed nią i powiedziałam jak wygląda sytuacja= nie wyolbrzymiając, mówiąc co ja zrobiłam źle, co on... powiedziała, że zasługuję na innego mężczyznę, odpowiedzialnego, który będzie kochać mnie bezgranicznie. że razem z teściem są za mną,, strasznie to przeżywają i że nie mogę pozwolić , żeby ktoś wszedł mi na głowę... przy tym płakałyśmy obie... ciężko mi po tej rozmowie, ale szanuję ją za obiektywne postawienie się w sytuacji:*

Pszczolkaa1988
13-10-2010, 20:38
violunia nie martw się , napewno kogoś wartosciowego sobie znajdziesz, i wtedy ten twój ex będszie tylko wspomnieniem.. wierzę ze zaznasz jeszcze szczęścia bo na to zasługujesz:*

Pszczolkaa1988
13-10-2010, 23:46
rozumiem cię jak nikt inny... czułam to samo... ale wiem, że wróci do ciebie na kolanach prosząc o wybaczenie.. tylko zadaj sobie pytanie: czy warto?

Malutka00
13-10-2010, 23:59
Jezeli facet raz Cie zostawił,miał wątpliwości co czuje itp to nie jest to. Wydaje mi sie ze jak sie kogos naprawde kocha to w gre nie wchodza zadne watpliwosci.Chce sie byc z ta osoba na dobre i na zle i nie robi sie jakichs durnych przerw.Ja z moim "byłym"(eh jak to okropnie brzmi...) zakonczylismy znajomosc definitywnie. Mial pokazac ze potrafi sie postarac o mnie i ze naprawde mnie kocha ale juz mu sie znudzilo;) Jeszcze tydzien temu plakalam z rozpaczy a dzisiaj placze ale z nerwow...

Pszczolkaa1988
14-10-2010, 19:58
to teraz ja wam coś powiem. Dziś ostatecznie rozmówiłam się z osobą z którą byłam 8 lat... to co mi napisał przeszło ludzkie pojecie... do tej pory nie widzi w sobie winy.. i jak to ujął kocha mnie, ale uważa ze się niszczymy.. im dłużej rozwialiśmy tym bardziej mi ublizał.. ze jestem niezrównoważona psychicznie, że powinnam się ogarnąć, że teraz może sobie poużywać i wiele, wiele innych obleg... dziś zrozumiałam jak mało znałam tego człowieka, jak potrafi do bólu skrzywdzić.. ale teraz już wiem, że nie mam do czego wracać...

Pszczolkaa1988
14-10-2010, 21:53
pousuwałam sobie wszystkie konta, żeby tylko nie patrzeć co wyprawia... usunęłam jego gg... wiem tylko tyle ze wyprowadza się od rodziców.. bo poprostu jest na tyle tchórzem, że za słuszne uważa ucieczkę przed problemami.. niby ma 25 lat a zachowuje się jak nieodpowiedzialne dziecko.. ale dziś przelała się czara goryczy, i nigdy więcej nie dam się poniżyć... i teraz wiem, że to nie moja wina.......

Malutka00
14-10-2010, 22:45
czytam Wasze historie i widze tyle podobnego...u mnie bylo identycznie.Zawsze byla moja wina.Tez nie raz uslyszalam ze jestem chora psychicznie hehe. Spojrzmy na to z innej strony.Zamkniecie jakiegos rozdzialu w zyciu otwiera jakis inny a po zimie zawsze przychodzi wiosna;)

violunia
14-10-2010, 23:48
Dobrze, że na tym forum mamy optymistki:)Dziewczyny wszystkie te nasze historie są bardzo podobne..Myslimy, cierpimy, a tak naprawde oni nawet nawet nie zdaja sobie sprawy jak ich zachowanie i slowa rania..Poświęcamy sie dla związku i co z tego mamy?Same łzy i cierpinie..Ja dla swojego byłego wwszystko bym oddała..Był dla mnie najważniejszy..A w jego przypadku ja byłam na szarym koncu..No ale coz tak musialo byc..Dziewczyny razem damy rade:)

Pszczolkaa1988
15-10-2010, 12:38
dzię ponownie , jak co dzień wstałam z mega dołem... płacz, tęsknota i nienawiść w jednym... nie wiem ile jeszcze zniosę, bo to dopiero1,5msc... dziewczyny, czy tak naprawdę można dojść do ładu po takim czymś???:(

Pszczolkaa1988
15-10-2010, 16:15
dzięki Violunia! postanowiłam kupić sobie szczeniaka, bo muszę czymś się zająć...mam nadzieję ze szybko przejdę przez ten ciężki okres!!1

Pszczolkaa1988
15-10-2010, 19:24
ne mam wyjścia, muszę z tym zyć.. a na pieska przeleję te uczucia, co we mnie buszują

Pszczolkaa1988
16-10-2010, 15:58
wczoraj przepłakałam cały dzień , dziś rano też wstałam z płaczem.. nienawidzę tego dziwnego uczucia w sercu jak się budzę.. pewnie tez tak miałyście... teraz czuję się lepiej, bo poszłam się przewietrzyć.. i trochę porozmyślać.. mam nadzieję ze jak najdłużej będę czuć się dobrze

Czerwona
24-10-2010, 18:53
co taka cisza tutaj... ja zerwalam dzisiaj i juz czekam az sie odezwie i zaluje... nie wiem co zrobic ze soba...:(:(:(:(

ona1186
24-10-2010, 21:33
czerwona a czemu zerwalas?? co sie stalo??

NianiaOgg
24-10-2010, 21:55
Czerwona Ty zerwałaś czy on Cię zostawił? Bo jeśli Ty to chyba nie on się pierwszy powinien odezwać.

Czerwona
24-10-2010, 23:03
opowiedzialam swoja historie jakies kilka stron temu... ogolem zle sie dzialo miedzy nami od lipca... kocham go jak cholera ale mam wrazenie ze sie zniszczylismy i ze tego sie nie da odbudowac juz i w ogole jakos on chce czego innego od zwiazku a ja czego innego... beznadziejna sprawa bo bym zrobila wszystko zeby z nim byc a jednoczesnie wiem ze on nie zmieni sie przeciez...

SalvaMea
08-11-2010, 22:20
witam ponownie... nie raz opisywałam tu moje problemy, dotyczące mojego "toksycznego" związku. W niedziele sie rozstaliśmy tzn on powiedział, że "To nie ma sensu, że lepiej jest się rozstać teraz niż za rok,(w sumie nie całe pół roku byliśmy ze sobą),że będzie mu mnie brakowało, że dużo się nauczył ode mnie, czy żałuje ja że nie", że jego cieszy coś innego, że nie dorósł do tego i w sumie cały czas do samego końca myślałam, że żartuje bo nie był poważny, ale nie powiedział że "brał mnie kolejny raz pod włos" przyjęłam to spokojnie trochę obojętnie, bo go troszkę znam, nie raz były "takie akcje" powiedziałam że " nie bede mu sie narzucać, ze nie chce być z kimś na siłe, ale co nie zmienia faktu że Go kocham". On powiedział że jeszcze się spotkamy a ja ze nie i na koniec powiedziałam mu powodzenia w życiu. Zapytał sie czy moze do mnie dzwonić a ja że po co i dzisiaj dzwonił nie odebrałam ehhhh A tydzień temu się pytałam czy mnie traktuje serio czy się mną bawi, a on że poważnie, że jestem jego pierwszą poważną dziewczyną i że mu zależy. To może ktoś mi powiedzieć jak to jest ??????

Czerwona
09-11-2010, 23:10
Salva chyba mamy podobnych facetow... niby chce ale jednak chyba nie... a ja sie caly czas ludze ze on dojrzeje i doceni mnie ;( ze wezmie w ramiona i powie ze jestem najwspanialsza ;( a nie po raz kolejny oleje kiedy mam problem albo zwyczajnie potrzebuje zeby mnie przytulil...

Malutka00
05-12-2010, 02:46
Witam spowrotem,
Dlugo mnie tu nie bylo ale niestety lub stety wrocilam spowrotem... a wiec nie bylo mnie tyle poniewarz wrocilismy do siebie.Bylo naprawde dobrze,przez 2 miesiace az do dzis bo... znowu mnie zostawil:) znowu uwierzylam i znowu nie potrzebnie. Uwierzylam ze zrozumial, ze potrafi, ze cos znacze a on znowu mnie zostawil.Nie mam juz sily na to wszystko.

Malutka00
05-12-2010, 02:46
ponieważ*

ona1186
10-12-2010, 15:02
dziewczynki ja zwarjuje.... Niby nic sie jeszcze nie stalo ale jego zachowanieprzypomina mi to co ostatnio.... Jeszcze rano przysylal buziaki i nagle ton smsow sie zmienil... przyjechal do miasta ale nie prosto do mnie tak jak zawsze.... napisal mi ze nie zobaczymy sie dzisiaj... ja zaczlam siac panike bo znam ten ton... zaczelam pytac o co chodzi itd... a on mi odpisal ze nie ma ochoty rozmawiac... ze nie ma go dzisiaj dla nikogo... ze mam mu dac spokój :(
probuje do niego dzwonic alemnie rozłącza....

ona1186
13-12-2010, 08:35
I znow tu wracam.... :( Nie chce mi sie zyc!!!!

SalvaMea
13-12-2010, 12:45
kurde ten facet rujnuje Twoją psychikę, a z drugiej strony może chce odpocząć, faceci tak mają, ale On Cie Kocha bo jakby
Cię nie kochał, to by nie wracał, i z tego co pamiętam jest jakiś czas z Tobą, wiec nie dzwoń do niego, daj mu odpocząć, i znowu będzie okey zobaczysz, musisz sie widocznie do tego przyzwyczaić, a jak nie to zakończ to, jak mój chłopak się rozstał ze mną z dnia na dzień do samego końca było okey i co najlepsze na drugi dzień już dzwonił nie odebrałam, pisał na gg nie odpisywałam i wtedy uświadomił sobie że mnie stracił i przyjechał mnie przeprosić i prosić żebym ja wróciła ja, jak on mnie zostawił, odpukać nie robi większych akcji już, a było ich trochę, daj mu chwilkę spokoju, niech poczuje że Cię traci wiem wiem trudne to jest, ale czasami postaw na swoim, a zobaczysz że znowu będzie super :)

ona1186
13-12-2010, 15:15
no 3,5 roku jestesmy razem.... strasznie rujnuje mi psychike :( juz nie wiem co mam robic... napisalam mu ze skoro nie chce byc ze mna to ok.... i juz sie nie odezwe do niego... mam tylko nadzieje ze mu minie to...

anaa82
13-12-2010, 21:56
Ona, ale czy on napisałał lub powiedział Ci że zrywa z Tobą i juz nie chce z Tobą byc? Bo nic takiego nie napisałaś. Napisałaś tylko, że napisał Ci ze nie chce z Tobą rozmawiać w danej chwili, że z nikim nie chce rozmawiać, a to niekoniecznie tyczyło się do tego, że przestał Cię kochać.

ona1186
14-12-2010, 09:15
witaj... niepowiedzial ze nie kocha ani nic takiego co bylo ostatnio... fakt przez telefon powiedzial mi ze nie chce sie spotkac... zapytalam czy dzisiaj czy wogole? powiedzxial ze wogole.... pozniej napisalam mu smsa czy z nami koniec? napisal ze koniec.... mam nadzieje ze to przejsciowe... nie odzywa sie do mnie ja do niego tym bardziej :(

anaa82
14-12-2010, 21:47
Kurcze, to on jakiś dziwny jest :( Nie wiem co Ci poradzić :( Najchętniej to bym radziła Ci raz a dobrze kopnąć go w tyłek i powiedzieć żeby już nie wracał jak nie może sie zdecydować czego chce. Ale wiem, że ciężko tak zrobić, gdy się kocha...

ona1186
14-12-2010, 23:58
dziwny i to bardzo.... kiedy jest dobrze jest czlowiekiem do rany przyloz... dobry troskliwy, kochany... jednak kiedy dopada go ta jazda to zmienia sie o 360 stopni... nie ten czlowiek ktorego znam i kocham od 3,5 roku... sama nie wiem co mam robic... bardzo mi pomoglyscie ostatnio i dlatego tu wrocilam... nie sadzilam ze zrobie to tak szybko :(

SalvaMea
15-12-2010, 19:59
dokładnie to samo przechodziłam jak jest okey to jest okey, a jak zaczyna się jazda to dramat :( na razie jest spokój odpukać ale np teraz zdarza się tak, ze mówi, że zadz a nie dzwoni :( i wiesz o co chodzi ? My kobiety jesteśmy takie, że "byle czym się przejmujemy", uzależniamy się od facetów i to jest błąd, czasami robią z nami co chcą... nie oszukujmy się, ale tak jest brakuje nam nie zależności, wracając do tych tel to ja mam o tyle gorzej, że dzieli nas (80km) i zawsze dzwoni do mnie przed snem a jak nie zadz to nie usnę ehhhh

ona1186
15-12-2010, 20:43
pomóżcie prosze...

dina115
15-12-2010, 23:49
Witam dziewczyny .Mam na imię Ela ,i chciałabym podzielic się z wami moją historią.
Wszystko zaczeło się cztery lata temu ,poznaliśmy się przez internet choc mieszkalismy blisko siebie .Na poczatku były kwiaty ,prezenty ,wyznania miłosci ,po czterech miesiącach romantyczne zaręczyny w Grecji ,"pojechał za mną gdzie pracowałam ,taka niespodzianka i mi sie oswiadczył".
Po moim powrocie zamieszkalismy razem u mnie w mieszkaniu.
Pierwszy rok był cudowny pare razy w miesiacu dawał mi kwiaty tak bez powodu ,potem nagle zaczeło się cos psuć ,choć nadal twierdził ze mnie strasznie ocha .
Pierwszy raz mnie zostawił po dwóch latach na święta wielkanocne ,poprostu wyprowadził sie po cichu jak byłam w pracy,strasznie szalałam ,dzwoniłam ,błagałam ,płakałam .wkońcu wrócił ,byłam szczęsliwa jak diabli .
Za pół roku sytuacja sie powtózyła tym razem na świeta Bozego Narodzenia ,pogodzilismy sie przed Wigilia .
Przez pół roku było ok .Aż co za paradoks do świat wielkanocnych ,znowu sie wyprowadził zostawił mnie sama jak psa .
I znowu wrócił po Dwóch tygodniach płakał jak małe dziecko ze nie potrafi zyc bezemnie ,zebym dała mu ostatnia szanse ze zrozumiał co staracił .
Kiedy zostawiał mnie te pierwsze dwa razy to ja go błagałam o powrót ,ale ostatnio było inaczej nie pisałam do niego ,nie dzwoniłam ,nie błagałam olałam całkowicie i moze dlatego to on s[I]ę pierwszy odezwał .Powiedziłam ze daje mu ostatnią szanse ,i tak jest .
Ale to nie koniec mojej historii ,dokładnie 5 grudnia znowu sie wyprowadził ,mielismy juz zaplanowanego sylwestra i Wigilie u jego rodziców .,nawet sie nie pozegnał ze mna ,choc byliśmy razem prawie piec lat
Jak dla mnie to umarł ,nie istnieje ,nie mam zamiaru mu więcej wybaczyc ,moja cierpliwosc sie wyczerpała tak jak chyba wypaliła sie moja miłosc do niego po tych wszystkich roztaniach .
Poprostu sie zahartowałam i nie przezywam tego tak jak kiedyś .
Nie powiem ze go juz nie kocham ,bo tak nie jest ale głeboko się zastanowie czy warto jeszcze być razem ,bo jestem pewna ze będzie chciał kolejny raz wrócic do mnie .
Strasznie tęsknie za nim ,brakuje mi go cały czas ,ale staram sie nie mysleć o nim ,Wiem ze to trudne ale zrozumiałam ze ktos tak nie zrównowazony emocjonalnie nie wart jest mojej miłosci .
Wiec dziewczyny zastanówcie się tagże nad tym ,przemyślcie wszystkie za i przeciw ,ocencie tak na surowo ,kto tak naprawde zabiegał w waszym zwiazku o zgode ,miłosc i szacunek .
Pozdrawiam i głoy do góry ,kiedys wzejdzie jeszcze słońce dla kazdej z was
Ale prosze nie ponizajcie sie i nie błagajcie facetów o miłośc działa to na nich jak błachta na byka ,
wiem co pisze bo niejednokrotnie to robiłam i zawsze przynosiło odwrotny skótek.
Zapamietajcie sobie męszczyzni to zdobywcy i to oni musza zdobywac a nie na odwrót ,i zadne błagania ,płacze i lamety na nic sie nie zdadza ,ale jeszcze pogorsza sprawę .
Spróbujcie ich olac wiem że to trudne i wymaga nie laa zamozaparcia ,ale jedyne niestety co moze przyniesc efekt .
Ale jesli to zawiedzie to ,przykro mi to pisac ale juz nic nie pomoze ,musicie o nich zapomniec dla waszego dobra


Pozdrawiam wszystkie nieszczęsliwie zakochane Pa

dina115
15-12-2010, 23:54
Przepraszam za moje błedy i nieco chaotyczną pisownie ,ale pisałam pod wpływem emocji

ona1186
16-12-2010, 19:11
:( bardzo mi źle :(

Soniaa
16-12-2010, 21:00
Wiadomo, że jest Ci ciężko i będzie przez najbliższy okres. Chyba musisz przyzwyczajać się do tego, że nie jesteście razem i najprawdopodobniej już nie będziecie bo on sam nie wie czego chce. Nie możesz dać się tak traktować dlatego pozbieraj się, pogódź z tym, pomyśl że dużo facetów jest na tym świecie i się nie zamartwiaj. Wiem, że łatwo to powiedzieć ale w Twoim przypadku nie ma innego wyjścia.
Jeżeli chciałby znowu wrócić to powinnaś powiedzieć kategorycznie nie i dać sobie spokój bo jeżeli zrobił to dwa razy to zrobi i trzeci raz. Dlatego nie warto! Jeżeli ciągle kołatają się myśli o nim to skieruj je na inny tor i staraj się myśleć o czymś innym bo się zamęczysz a po co? Zobacz ludzie borykają się z problemami, przeżywają wiele tragedii - niekiedy gorszych od rozstania z chłopakiem i żyją nadal ciesząc się z każdego dnia.
Zobaczysz za jakiś czas będzie lepiej tylko musisz to przetrwać i starać się żyć normalnie.

ona1186
18-12-2010, 10:01
witaj. Ja nie mowie ze to ze on odszedl to jest najwieksza tragedia, w tym roku spotkaly mnie inne tragedie ale nie bede tu mowic jakie... Jednak jest on dla mnie najwazniejsza osoba na swiecie... osoba bez ktorej nie chce zyc... byl przy mnie w tych najgorszych chwilach mojego zycia... w tych gorszych momentach zawsze moglam na niegi liczyc, przytulil, pocieszyl powiedzial ze wszystko bedzie dobrze... wiem ze to dziecinne ale ja naprawde nie chce byc z nikim innym... wiem ze on nie moze mnie tak traktowac bo zabawka nie jestem i tez mam uczucia... dlatego prosze was o rade jak sie zachowac zeby nie wyjsc na desperatke i ze zyc bez niego nie umiem... jak sie zachowac zeby on zalowal swojej decyzji...

Soniaa
19-12-2010, 12:44
Przeczytaj sobie wcześniejsze posty tam dużo osób doradzało jak się w takiej sytuacji zachowywać - jak to przetrwać. Jeżeli przypadkiem na siebie wpadniecie albo się spotkacie to się uśmiechaj, ciesz - niech on widzi, że jesteś szczęśliwa, że sobie dobrze radzisz - wtedy nie będzie widział w Tobie desperatki i da mu to do myślenia.

Mówisz, że nie chcesz być z nikim innym - tak na początku zawsze jest obojętnie co stracisz nie chcesz mieć nic innego ale to minie. Potrzeba czasu, w końcu poczujesz, że nie warto się zamęczać, zamartwiać i trzeba iść dalej z innym partnerem u boku.

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ale to trzeba po prostu przeżyć i pozytywnie myśleć.

anaa82
19-12-2010, 19:37
Ona, czy od tego jego ostatniego smsa, odezwał się? wytłumaczył dlaczego? No nie mów mi że po 3 latach związku zerwał 1 smsem bez słowa wyjaśnienia :/

ona1186
20-12-2010, 08:46
nie, nie odezwal sie... nic nie wyjasnil.... cisza....

barbie26
20-12-2010, 12:08
Daj sobie troche czasu,pamiętam kiedyś byłam szaleńczo zakochana chłopak okazał sie zwykłym dupkiem ale ja go kochałam świat runął mi na głowe jak okazało sie że ma inną płakałm cierpiałam nawet kilka lat miałam wielu chłopaków ale rzaden z nich nie był tak "cudowny" jak tamten aż poznałam mojego męża wydwało mi sie ze znam go od lat chociaż tak naprwade nic o nim nie wiedziałam dzis z perspektywy lat tamto przybladło zapomniałam myśl o tamtym nie dostarcza juz tylu emocji wszystko trzeba przeczekać ale tak zeby nie załowac ja żałuje że dzwoniłam prosiłam ponizałam sie cierpiałam a on nie był tego wart miałam 20 lat i swiat kręcił sie wokół niego dzis załuje że nie poradziłam sobie z tym szybciej baw sie tańcz zyj tym co masz nasz pobyt na ziemi jest zbyt krótki żeby zastanawiać sie nad każdą porażką.

barbie26
20-12-2010, 12:12
Dina 115 BRAVO dla Ciebie nie dajmy sie wykorzystywać gdzieś jest ten Tobie pisany

ona1186
20-12-2010, 12:49
ale ja nie dzwonie, nie pisze, nie blagam... poprostu jest cisza... Mial mi cos oddac w ten weekend nie odezwal sie wogole... swoich rzeczy i dokumentow tez nie chce zabrac.... nie wiem co myslec... tesknie bardzo za nim, bardzo mi go brakuje ikocham tego drania Kurde!!!!!!

anaa82
20-12-2010, 17:10
Powiedz mu, żeby zabrał swoje rzeczy i dokumenty, bo po tym jak się zachował nie chcesz mieć w domu nic co należy do niego, i jak ich nie weźmie to wyrzucisz je na świetnik. Wtedy bedzie musiał przyjść po rzeczy, bedzie musiał stanąć przed Tobą i powiedzieć Ci prosto w oczy dlaczego jest takim dupkiem. Tylko mu tego nie ułatwiaj i czasem nie wysyłaj pocztą, ma przyjść osobiście.

ona1186
20-12-2010, 19:36
ja sie juz chyba poprostu do niego nie odezwe.... moze on to zrobi.... wtedy mu powiem zeby odebral swoje rzeczy... moze ta cisza z mojej strony znowu da mu do myslenia?

aska1271
22-12-2010, 10:46
czesc dziewczyny jestem 1 raz na tym forum.Jestem zalamana chlopak zostawil mnie po 2 latach zwiazku .O czterech miesiecy zaczelo sie cos psuc byl jakis taki smutny rzdziej sie spotykalismy wkoncu zaczelam go pytac o co chodzi czy ma kogos a on sie zaczl tlumaczyc ze nie wie co sie stalo ze od lata cos sie stalo i nie umie sie cieszyc zyciem i nie wie jak ma sobie z tym poradzic ale myslalam ze z tego wyjdzie ze to jakies chwilowe a tym czasem coraz rzadziej sie widywalismy az wkoncu napisal ze nie chce nikogo meczyc bo wie jak sie zachowuje i nie chce zebym sie przy nim meczyla ze chce zebym miala normalne zycie ,ja chcialam z nim porozmawiac na zywo nawet jechac ale sie wkurzyl i powiedzial ze musi miec troche czasu zeby przemyslec pewne sprawy ,ale ja pislalam ciagle co znim czy sie spotkamy az wkoncu mi napisal zebym sobie ulozyla zycie na nowo z innym facetem bo on sie nie nadaje na meza i ze nawet jak nie mial depresji to nie myslal o rodzinie domu i donikad by nas to nie zaprowadzilo ,bylam w szoku jak mi to napisal bo przeciez on tak byl za mna,prawie zesmy sie nie klocili tylko jakies male sprzeczki ,stweirdzilam ze sie chyba boi odpowiedzialnosci bo jak w lecie zaczelam mowic o slubie to od tego momentu sie to wszystko zepasulo i ze niby jaks depresje ma ,kiedys jeszcze prosilam zebysmy porozmawiali na zywo zeby mi wytlumaczyl tylko o co chodzi i dam mu spokoj to mi napisal ze wiem ze sie zachowuje jak dziecko ,daj sobie ze mna spokoj i nie zlosc sie bo to nic nieda ,nie mam ochoty na takie nerwowe rozmowy i tyle .Po tym co mi napisal juz sie do niego nie odzywam jak mozna byc takim kims po 2 latach komus tak mowic nie wiem co mam robic ,czy dac sobie spokoj czy jeszcze sie łudzic miec nadzieje ze wroci

aska1271
22-12-2010, 11:12
dodam jeszcze ze facet w tym wieku powinien wiedziec czego chce bo oboje mamy juz po 30 lat ,strasznie sie boje ze juz zostane sama w tym wieku ciezko jest juz kogos poznac

aska1271
23-12-2010, 22:27
ja mysle ze juz nie wroci jak facet podejmie taka decyzje to raczej sie juz tego trzyma,kiedys jeszcse jak pisalismy ze sonba to napisal ze zaluje ze tak wyszlo ale juz dzis na to nic nie poradzi,oni mysla tylko o sobie jak mozna zostawic dziewczyne z powodu depresji .Zreszta sama nie wiem juz o co chodzi bo raz pisze ze sie nie umie zyciem cieszyc pozniej wychodzi ze sie boi odpowiedzialnosci ja to juz zglupialam i nie wiem o co chodzi ale to sie zaczelo psuc od lata walsnie jak zaczelam mowic o slubie no ale on mnie zapewnial ze to nie chodzi o mnie ani nic ze mna zwiazanego .Jak nie chodzi o mnie to dlaczego nie chce sie juz widywac i chce zebym sobie ulozyla zycier na nowo i szukala kogos bo on nie wie czy z tego wyjdzie i ze nie chce nikogo meczyc bo wie jak sie zachowuje i nie chce mi marnowac zycia bo on moze sie nie zmienic .Jestem psychicznie wykonczona od myslenia .Nie wiem juz co mam myslec wydawalo mi sie ze to on ten moj jedyny tak dobrze mnie traktowak tak sie przy nim dobrze czulam nawet klocic sie nie chcial zawsze mi tlumaczyl ze po co te nerwy i wogole ale widocznie dobrze gral

aska1271
24-12-2010, 21:16
dodam jeszcze ze jak ma jakiegos dola to raczej mu tak szybko to nie minie a potem jak sie obudzi to moze byc juz za pozno na nas ,nie wiem co robic czy cos napisac czy lepiej nie ale raczej sie nie odezwe bo jak postanowil ze chce byc sam to czy moje staranie ma sens?:(

aska1271
25-12-2010, 10:51
Tak ale dzis sa swieta ,myslalam zeby mu rzyczenia zlozyc i tyle ale nie wiem czy to dobry pomysl.A ja i tak nie wierze ze napisze napewno nie teskni jak tak mi pisze .Dzis mi sie w nocy snil ze powiedzial mi ze ma kogos od 3 tygodni jaksie pzrebudzilam po tym zaczelam ryczec boli jak strasznie.Zycie jest niesprawiedliwe jedni od razu trafia na swoja polowke a drudzy myusza sie tak meczyc zeby trafic na ta wlasciwa i niektorzy nie trafiaja tylko zostaja sami ja sie strasznie boje ze nie bede miec nikogo juz za stara jestem a wszyscy faceci juz sa pozajmowani .A le twoj przypadek to bym nie zniosla jakbym byla zareczona i mnie zostawil calkiem bym sie chyba zalamala nie wyszlabym ztego:(Nie wiem co robic juz ..

aska1271
25-12-2010, 10:54
a ty violus ile masz lat pewnie jeszcze jestes młodziutka nie to co ja ;

pusia85
25-12-2010, 14:10
Dla mnie te święta będą najgorszymi świętami w życiu. Mój związek, trzyletni związek, który w maju miał zakończyć się ślubem, wisi na włosku. Poszło o drobiazg, skończyło się tragicznie... Obraziłam się, bo mój narzeczony miał przyjechać do mnie na święta. Okazało się, że nie mógł, bo musi iść po świętach zaraz do pracy, a mieszkamy daleko od siebie. Ja mu nie uwierzyłam, bo za każdym razem, kiedy miał gdzieś ze mną pójść albo do mnie przyjechać musiał iść do pracy...zawsze znalazł jakieś wytłumaczenie. Jego zabolało to, że mu nie wierzę. Oliwy do ognia dodała jego siostra. Powiedział mi, że nie wie, czy nadaję się na żonę, że ma wątpliwości co do tego, czy chce być z kimś takim jak ja. Zrobiło mi się przykro...Teraz jest dla mnie oschły, niemiły. Ja przepłakałam całą noc. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Uważam, że jest niesprawiedliwy w stosunku do mnie i nie wiem, co robić, żeby to wszystko naprawić...

aska1271
25-12-2010, 15:21
co zrobic facetow niegdy nie zrozumiesz i ich zachowania moj mnie zostawil i kazal szukac innego bo jak twierdzi ma jakis problem depresje i nie chce mnie meczyc a ja tego nie rozumiem wogole i nie odzywamy sie do siebie juz ja nic juz nie moge zriobic wszystko mu pisalam ze chce z nim byc ,ze go kocham ze mu pomoge z tego wuyjsc ale nie dociera to do niego i napisal ze woeli byc sam niz zeby sie ktos z nim meczyl.Rozumiesz o co chodzi bo ja nie ,a ty moze bardziej powinnas zaufac swojemu facetowi a nie ciagle wysnuwac wnioski z tego ze nie mogl bo faceci tego nie lubia

pusia85
25-12-2010, 17:21
Tak wiem, że powinnam, ale ciężko mi...Mieszkamy daleko od siebie, widzimy się raz na dwa tygodnie, to nie pomaga...
Twój facet? Też nie rozumiem...Może tak tylko się tłumaczy...

aska1271
26-12-2010, 10:51
violunia;
jestem pod wrazeniem czyzby sobie o tobie przypomnial moze jednak zaluje tego co zrobil ciekawe czy ty odpisalas mu na tez yzcenia kto wie jak nie jest z ta dziewczyna moze jednak jestescie sobie pisani w zyciu roznie bywa.
Ja jestem zalamana mi nawet na swieta nie zlozyl zyczen po 2 latach bycia razem pewnie nie chcial zebym sie ludzila ja mojej sytuacji kompletnie nie rozumiem i z dnia na dzien jest jeszcze gorzej niz lepiej bo jakos nie chce mi sie wierzyc w to co pisze i ze nie chce ze mna byc ale to raczej sa złudne wyobrazenia z mojej strony nie wiem jak sie teraz potoczy moje zycie boje sie o to ze zostane sama w wieku 30 lat trudniej juz kogos spotkac kto by cie pokochal tak by chcial siez ze mna ozenic i miec dzieci:(

aska1271
26-12-2010, 10:53
A propo nie odzywania nic nie mowil zebym nie pisala ale jak mowi zebym poszukala sobie normalnego faceta bo on sie nie nadaje na meza to chyba samo mowi przez sie ze pisanie nic nie da

aska1271
26-12-2010, 11:51
Ja mysle ze ludzie sie schodza czasem po dlugim okresie czasu no ale czy wtedy sie cos czuje juz do tej osoby ,a ja ile bym miala czekac az sie odezwie moze miesiac dwa a potem juz chyba bym dala sobie spokój moze tyle poczekam i tak mi nic innego nie pozostaje.Wiesz przed tym moim teraz mialam faceta bylismy 5 lat ze soba na poczatku fajnie bylo ale potem ja juz chcialam sie hajtac ale on tez byl dziecinny nie dorosl jeszcze ,potem wyjechal do irlandi i nie chcila mnie nawet wziasc ze soba zostawil mnie na 1.5 roku sama ja nie mialam nikogo bo byc moze dlatego ze czekalam na niego na poczatku pisal dzwonil ale potem prawie wogole.Przyjechal po 1.5 roku zaczelismy sie widywac ale pomiedzy mna byli koledzy wiec na swieta wielkanocne powiedzialam mu zeby sie zastanowil czy chce byc wogole ze mna i sobie poszlam do domu.Czekalam troche na niego miesiac dwa nie przychodzil a mieszkal klatke dalej,wiec sobie dalam spokoj .Spotkalam mojego teraz bylego i buylo mi znim super a jak tamten mnie z nim zobaczyl to przyszedl po 8 miesiacach do mnie do domu a potem do sklepu chcial wrocic ale bylo juz za pozno ,powiedzial ze myslal ze to przeczekam ale ilez mozna czekac rok ?wiec widzicie przypomnial sobie nagle po 8 miesiacach .A teraz mysle ze to jakas kara za niego ze z tym mi sie nie udalo .A tego kochalam bardzo mocno i kocham za to głownie jak mnie traktowal ,a teraz tak sie rozstac cytuje "znajdz sobie innego bo nie chce zeby sie ktos ze mna meczyl " chore wedlug mnie:(

aska1271
26-12-2010, 13:19
Widocznie my trafiamy na tych nieodpowiedzialnych ,a ty jeszcze masz czas kogos poznac nie to co ja ja juz dziecko powinnam miec i nic teraz nawet faceta nie mam,a ty spotykasz sie z kims ?

aska1271
26-12-2010, 13:22
tylko jak tak mozna sie odkochac po 2 latach byacia razem i ze w tym wieku facet nie wie co chce od zycia nie pojete to dla mnie jest ja to poprostu mam pecha ..

aska1271
26-12-2010, 19:17
ale nie martw sie w moim przypadku bylo tak ze pisalismy do siebie i nie widywalismy sie az wyszlo wkoncu w smsie zebym sobie kogos szukala ,faceci to tchórze i wstydza sie powiedziec to prosto w oczy,ja mysle ze nie napisze bo jakby kochal to by takiego czegos nie robil tym bardziej ze nie jestesmy juz dziecmi oboje jestesmy juz dorosli i on powinien wiedziec czego chce,a moze poprostu uznal ze to nie ta jedyna jakby po roku nie mogl tego stwierdzic tylko tak chcodzic .Mam nadzieje ze jakos z tego wyjde sama juz nie wiem teraz co mam zrobic ze swoim zyciem pozostaje mi zyc z dnia na dzien i byc moze kiedys jeszce kogos spotkam .:mad:

aska1271
26-12-2010, 19:21
czasami mysle ze jestem bezhadziejna ze nikt mnie nie chce i to mnie dobija totalnie rozbraja ze to cos ze mna jest nie tak;

anaa82
27-12-2010, 11:20
Aśka , jego tłumaczenie jest dość typowe. Facet myśli, że jak zrywając bedzie oczerniał siebie, że to tylko jego wina, że on jest draniem, i Ty na niego nie zasługujesz bo Ty jesteś wspaniała itp, to mniej krzywdzi partnerkę i tym samym on lepiej się czuje sam przed sobą bo wydaje mu się, że zachował się tak jak powinien. Ja miałam podobną sytuację z moim byłym, z tym że mój zerwał ze mną dla innej i mi też mówił, że ja jestem wspaniała, kochana, że on mi nic nie może zarzucić, i że ja byłam dla niego za dobra i że ja nie zasługuje na to by być z kimś takim jak on. Moja sytuacja była o tyle zabawniejsza, bo ciekawe za kogo on miał swoją nową dziewczynę, że ja jestem wspaniała wiec nie powinnam z nim być dla mojego dobra, a ona mogła. Czyżby uważał ją za głupszą i gorszą ode mnie? :rolleyes:Hmmm. Ale w jednym miał rację, nie zasługiwał na mnie i teraz po 4 latach od tamtej sytuacji cieszę się, że tak to się skończyło. Z tą dziewczyną dla której mnie zostawił jest teraz zaręczony, i wiem, że ją zdradził - przespał się z koleżanką z pracy, ona to odkryła szperając mu w gg, ale mimo to mu wybaczyła i dalej planują ślub. Cieszę się że z nim nie jestem, bo ja bym do końca życia nie wybaczyła, cieszę się, że ja unikłam takiej sytacji.
Twój facet też na Ciebie nie zasłużył, też kiedyś zrozumiesz, że nie Tobie był pisany, mi 2 lata zajęło zanim to zrozumiałam. Trzymaj się.

barbie26
27-12-2010, 11:41
ech mężczyźni temat rzeka i nic z tego nie wynika moja recepta zajmij sie sobą jak chłop cie dołuje ktoś tu napisał że jest beznadziejny he chyba ten koleś jest beznadziejny skoro zostawił taką fajną babke i tak trzeba myśleć nigdy ich nie zrozumiemy nie przewidzimy co im strzeli do głowy wiec po co sie nad tym zastanawiać życie jest piękne gdzies czeka książe z bajki

aska1271
01-01-2011, 12:23
No i dzis w Nowy Rok sie odezwal ale nic konkretnego nie napisal tylko ze to jego najsmutniejszy nowy rok jaki kiedykolwiek milal i chce zebym o tym wiedziala.ze zasluzyl sobie na to a poczucie winy kazdego dnia daje o sobie znac i nic nie czuje radosci z zycia.Nie chcial sie spotkac bo strach i wstyd sprawil ze nie umial mi spojrzec w oczy .I przeprasza ze tak marnir sie zachowal.

A potem napisal 2 smsa ze nie jest zly tylko jakis zaszcuty sam przez siebie i to nieraz sparwialao ze napytal sobie i innym biedy .Ze jak nadeszly go ciezkie mysli to calkiem sie pograzyl .Na zewnatrz jest dobrze a w srodku porazka .I zebym wiedziala ze nie ma w tym mojej winy



dziwne to wszystko co pisze nie rozumiem tego i po co wogole mi takie rzeczy pisze soro kazal mi sobie zycie ukladac to zrozumialam:(

ona1186
10-01-2011, 10:50
Hej Dziewczynki. Zastanawialam sie czy napisac bo wiem ze napewno mnie zbesztacie. Po tym jak Znowuodszedl nie odzywalam sie do niego... Przyslal zyczenia swiateczne a ja mu odpisalam i podziekowalam. Potem napisal w sylwestra rowniez mu podziekowalam i napisalam ze to najsmutnieszy sylewster w moim zyciu. Potem chwile pisalismy. On mi pisal ze nie chce niszczyc komus zycia, ze woli byc sam. Ze nie kocha nikogo ani mnie ani swojej matki ani nawet samego siebie. Zapytalam go czy lepiej mu jest beze mnie odisal ze nie wie czy lepiej... Potem zadzwonil... rozmawialismy... chcial przyjsc sie zemna zobaczyc... Nie zgodzilam sie.... Pozniej po tym jak sie juz rozlaczylismy to napisal mi smsa ze fajnie bylo pogadac... Ja mu odpisalam ze szkoda ze tylko pogadac bo bardzo chcialabym sie do niego przytulic a on mi odpisal wysylajac usmiechnieta buzke. Napisalam do niego nastepnego dnia, myslslam ze bedzie chcial jednak wpasc do mnie na chwile, juz mi nie odpisal :( Pisalam do niego a on dalej nic.... cisza. W piatek napisalam zeby oddal mi cos bo wyjezdzam odpisal ze odda mi to najpozniej w niedziele czyli wczoraj. Jednak weczorem napisal mi smsa ze ostatni raz mnie prosi czy moze oddac mi to w ten piatek bo strasznie zle sie czuje a zaraz musi wyjezdzac do pracy, odpisalam ze ok. Pozniej napisalam do niego czy nie mialby ochoty wpasc do mnie na jakis film albo herbate? i znowu cisza z jego strony... Ja juz nie wiem czy nawet nie zasluguje na smsa typu tak mialbym ochote albo Nie, nie miałbym ochoty? nie rozumiem czemu po takim czasie bycia razem nie moze mi nawet odpisac na smsa :( Staralam sobie wmowic ze to nie ma sensu ale ja go nadal bardzo kocham.... Nie umiem zyc bez niego... Jest dla mnie jak powietrze ktorego potrzeba do oddychania.... Nie wiem co mam robic juz.... Tylko prosze nie zmieszajcie mnie z blotem :)

flame86
10-01-2011, 19:19
Wiem po sobie jak to jest..
On po prostu do końca chce wyjść z tego z twarzą.. Robi z siebie ofiarę, bo nie chce żebyś myślała o nim źle, z drugiej strony na pewno też w jakimś stopniu go to boli, bo nawet dranie czasem cierpią, ale gdy tylko zaczęłaś naciskać na spotkanie on od razu się oddalił.. bo nie chce Ci dawać nadzieji na cokolwiek..
Byłam w bardzo podobnej sytuacji i też kochałam bardzo mocno, ale nic nie możesz z tym zrobić.. Ja jeszcze przez dłuższy czas utrzymywałam z nim kontakt, niby rozmawialiśmy, niby normalnie, ale nie było to szczere, bo on musiał uważać na to co mówi by mnie nie urazić, a ja z drugiej strony nienawidziłam go za wszystko i tylko się wściekałam widząc jak jemu jest łatwo, a ja ciągle w tym tkwię.. Dlatego po pół roku powiedziałam DOSYĆ, poprosiłam go by się więcej do mnie nie odzywał, bo takie pitu pitu od czasu do czasu z grzeczności, bo wypada nie ma sensu i jakoś poszło.. na początku było ciężko, ale z czasem się od tego uwolniłam i zapomniałam.. Inaczej się nie da, będziesz się ciągle zadręczać, rozpamiętywać, a to nie ma sensu, nic nie zmienisz, choćbyś bardzo chciała. Albo on zrozumie i wróci, albo nie, ale nie żyłabym nadzieją, bo to tylko przedłuża cierpienie.. Ale.. Wiem jak łatwo się to mówi :) każdy musi swoje przejść i dobre rady innych nie pomogą, i tak zrobisz jak będziesz chciała.. ja też nie słuchałam się innych, teraz wiem, że to był błąd, no cóż.. ale tak jest.. my kobiety jesteśmy masochistkami..
W każdym bądź razie życzę Ci szczęścia i naprawdę, wierz mi, to nie jest koniec świata.. ja rok temu przeżywałam dokładnie to samo co Ty, i jakoś dałam rade, a wierz mi, nie było łatwo.. Czas to najlepsze lekarstwo!

ona1186
10-01-2011, 22:52
tak bardzo bym chciala zeby do mnie wrocil... Wiem jestem niezle porabana :/ ale co zrobic... Serce nie sluga... :( zranil mnie ale w glebi serca to dobry czlowiek, ktorego uwielbiam i bardzo kocham... tyle razem przeszlismy. Nie wiem co mam juz myslec i robic... Oddalabym wszystko zeby moc sie znowu do niego przytulic, rozmawiac z nim wyglupiac... najbardziej brakuje mi wspolnych rozmow, zartow... tego ze byl moim przyjacielem.... :( Bardzo boli... :(

flame86
10-01-2011, 23:10
Nie jestes porabana.. nie da sie po prostu od tak kogos przestac kochac, dlatego czujesz to co czujesz.. ale to minie, z czasem, ale minie, wierz mi.. Ja byłam w zwiazku prawie 5 lat i po zerwaniu czulam to samo, stracilam nie tylko osobe ktora kochalam ale rowniez przyjaciela, ktory mnie zawsze rozumial najlepiej.. No ale niestety, tak bywa i jedyne co mozemy zrobic to sie z tym pogodzic..

mala2045
11-01-2011, 20:07
Hej
Jestem tu nowa. Od 2 miesięcy nie potrafię dogadać się z moim facetem. Wczoraj oznajmił mi że raczej już mnie nie kocha i chce być sam. Zabolało mnie to strasznie. Ale powiedział mi jeszcze że chce zebym z nim mieszkała dalej i taktowała go jako kolegę???Nie rozumiem tego? Jak mam to rozumieć nie chce być już ze mna ale chce nadal mieszkać??? Jak wy to rozumiecie? Pozdrawiam

tynatyna
26-01-2011, 19:15
Bedac na twoim miejscu jezeli mialabym mozliwosc chyba bym sie wyprowadzila. co z oczu to z serca. ty go nadal kochasz o on cie nie. nie ma co sie lodzic tylko zaczac normalnie funkcjonowac. mozecie byc kumplami. ale po tym co was laczylo nie wyobrazalabym sobie wspolnego mieszkania. Pozdrawiam;]

aska1271
22-02-2011, 19:12
czesc dziewczyny .Dawno tu nie zagladalam dzis postanowilam zajrzec bo jest mi straszbie ciezko i nigdy nie bylam tak zakochana jak teraz .Po tym nowym roku jak pisal smas to potem chcial sie spotkac pogadac wyjasnic .Spotkalismy sie potem 2 razy po mnie przyjezdzal do pracy pisal ze chcialby pogadac posiedziec ,myslalam ze chce wrocic do mnie .Potem zaczal chorowac pisal ale potem nagle przestal pisac wiec ja zaczelam pytac co jest a on napisal mi ze nie chce mi zawracac glowy bo on dalej sam nie wie jak zyc zeby bylo dobrze a w miedzyczasie wzial moj laptop do naprawy i i tak sie musial ze mna spotkac i porozmawiac .Wiec w koncu po 2 tygodniach przyjechal po mnie i mi go oddal ale nie chcial rozmawiac mowil tylko ze nie chce mi marnowac zycia bo jak ma miec takie podejscie do zycia to woli byc sam ,a potem jak sie go pytalam to ze nie chce sie wogole ze mna spotykac a on mi powiedzial "nie ze nie chce"i dalej nie skonczyl a potem ze nie chce byc sam juz do konca i ma nadzieje ze nie zostanie sam .I potem tyle ze chce zebym sobie ulozyla zycie ,a ja glupia sie rozplakalam i jeszcze go na koniec pocalowalam .Myslalam ze sie moze odezwie ale mija 2 tydzien i nic .A ja ima dalej sie oddalam od niego tym jest mi coraz ciezej ,myslicie ze jeszce siemoze odezwac kiedys ?czy jakby kochakll prawdziwie to by takicgh rzeczy nie mowil i robil

aska1271
22-02-2011, 19:13
czy mozna kogos tak przestac kochac czy on mnie poprostu nie kocahl albo mu sie tak wydawalo?

jaga12Xj1
22-02-2011, 19:22
musisz się z tym pogodzić innej rady nie ma

Czerwona
24-02-2011, 12:43
zaczne od tego ze juz pisalam w tym temacie...byly duze problemy w moim zwiazku w wakacje ale podjelismy decyzje ze sprobujemy jeszcze raz..a teraz zaluje ze wtedy to sie nie skonczylo, moze teraz byloby mi juz latwiej;(chce umrzec;( moje zycie nie ma juz sensu;( znajomi ukladaja sobie zycie:zareczaja sie, biora slub, planuja dzieci, ogolem mysla o sobie w przyszlosci...a moj chlopak ciagle nie ma dla mnie czasu a jestesmy juz razem prawie dwa lata...ja bym chciala sie widywac codziennie, uwazam ze dzien jest na tyle dlugi ze jak sie kogos kocha to sie znajdzie dla niego chwile czasu a on ciagle szuka wymowek...mam wrazenie ze wszystko jest wazniejsze ode mnie...ciagle ja prosze o spotkania i nalegam, nawet jak praktycznie nie mam czasu albo jestem zmeczona to zawsze kombinuje zeby sie z nim spotkac...bo zwyczajnie go potrzebuje codziennie,potrzebuje sie przytulic, pogadac z nim...musze go prosic zebysmy gdzies wyszli, nawet na bal absolutoryjny nie chce isc ze mna...i co ja mam isc sama?jestem zalosna, czuje ze sie uzaleznilam od niego i nie potrafie tego skonczyc chociaz cierpie...nie wiem co mam robic;(od pewnego czasu mam silne bole brzucha,ktore pojawiaja sie w nocy...i mysle ze to jest zwiazane z lekiem ze on mnie zostawi i ze bede cierpiec jeszcze bardziej...czuje jak sie odsuwa ode mnie coraz bardziej... pomozcie prosze...

aska1271
24-02-2011, 19:33
Do Violunia;
Szkoda ze nie przypomnial sobie troche wczesniej przynajmniej po pol roku ,po roku juz sie zapomina o kims i to chyba juz nie tosamo ,zanim poznalam tego faceta wczesniej w moim zyciu bykl inny chodzilismy 5 lat ale nie traktowal mnie powaznie spotykal sie glownie wtedy kiedy tylko on chcial ,potem wyjechal na 1.5 roku zostawiajac mnie i nawet nie chcial zebym z nim pojechala na poczatku pisal dzwonil ale potem raz na jakis czas tylko .W koncu przyjechal zaczelismy sie spotykac ale on nadal nie traktowal mnie tak jak powinien wazniejsi byli kumple wiec kiedys pamietam byly swieta wielkanocne powiedzialam mu zeby sie zastanowil czy chce byc ze mna i poszlam po prostu do domu.Czekalam na niego myslalam ze przemysli miesiac dwa a ppotem dalam sobie spokoj w koncu poznalam mojego bylego teraz i jak tamten mnie zobaczyl z nim to po 8 miesiacach potrafil zapukac do moivch dzrzwi i nawiedzac mnie w pracy bo powiedzial ze myslal ze ja to przeczekam .Ale ilez mozna czekac ja mu powiedzialam ze juz jestem z innym Ale chyba poprrostu wiedzialam ze to jednak nie ten poniewaz nie traktowal mnie tak jak powinien .Teraz czuje ze sie to ze go zostawilam przeciwko mnie i dlatego teraz ktos zostawil mnie choc ja caly czas czuje ze to jest tesn jedyny byc moze przez to ze bardzo dobrze mnie traktowal ,jest mi okropnie ciezko i ciagle mysle ze moze przemysli i wroci a a zdrugiej strony mysle ze jak by ktos mial byc dla mnie to by sie nie dzialy takie rzeczy i facet po miesiacu by zatesknil i przybiegl za swoja ukochana

aska1271
24-02-2011, 19:35
violus a czy ty masz teraz kogos?mnie sie wydaje ze po takim dlugim okresie czasu to facet sie wyszumi i wroci dlatego trzeba sie mocno zastanowic nad tym

anaa82
24-02-2011, 21:13
Wiecie co dziewczyny, jeżeli facet Was rzuca, a potem wraca, to to nie jest wcale ten jedyny. Tylko tak sobie wmawiacie że "zmądrzeje" i wróci. Przecież to nie jego głupota sprawiła, że odszedł, tylko fakt, że Was nie kochał tak naprawdę. Owszem, może się zdarzyć tak, że po czasie osoby wracają do siebie i są szczęśliwi, ale to też zależy od tego jak Was traktował, gdy byliście razem, czy to on inicjował spotkania, czy to on pierwszy wyznawał miłość itp, niestety choć są wyjątki, to większość tych powrotów się nie udaje, nawet na tym wątku macie takie przykłady. Może powiecie, że jestem pesymistka, uwierzyłam na moment, że wcale tak nie musi być i jak tylko mogłam chciałam pomóc tutaj forumowiczce ONA, którą zostawił facet, bardzo go kochała więc dopingowałam jej, doradzałam, bo chciała by do niej wrócił, udało się, wrócił, była przeszczęśliwa a teraz żałuje że nie powiedziałam jej żeby go kopnęła w tyłek. Po czasie znów ją zostawił i czuła sie zapewne jeszcze gorzej niż wcześniej, macie jej historie pare stron wcześniej. Niestety takich przykładów jest więcej, dlatego myśle, że nie ma co marnować swojego życia na czekanie na kogoś, kto na to nie zasługuje. Ja czekałam na takiego gościa 2 lata, 2 zmarnowane lata zupełnie wycięte z życiorysu. Dopiero gdy przestałam faktycznie na niego czekać, poczułam że żyje, a teraz jestem szcześliwa, a też myslałam że bez niego nie da się, myślałam, że z nikim innym nie da się, a to bzdura! Jestem szczesliwa bez niego a niedługo biore slub z facetem którego pokochałam. Dziewczyny, nie wmawiajcie sobie że bez niego nie da się żyć. Da się, i to znacznie szczęśliwiej! Trzymajcie się i nie dajcie się zgnoić jakiemuś facetowi.

aska1271
26-02-2011, 12:32
vilous;nie martw sie czasem trzeba troche przejsc tych facetow zeby znalezc tego wlasciwego,a kto wie byc moze jeszcze sie ulozy z twoim bylym -stara milosc nie rdzewieje podobno a czy ty wiesz moze czy on w tym czasie mial jakas dziewczyne?

aska1271
26-02-2011, 15:41
Wiesz facetom to nie wiadomo w co wierzyc,ale jakbzm bzla na twoim miejscu to on musialbz sie naprawdo mocno starac pokayzwac tozebym wiedziala zye jednak mu zalezy,a czas pokaze co bedzie ciezko roypracowac facetow ja tez nie wiem co mzsle co moim choc powinnam juz dac sobie spokoj bo kazyal mi sobie yzcie ukladac na nowo nie wiem co mam mzslec 3 tzgpodnie i nic sie nie odzywal wiesz ich nikt nie zrozumie oni sami siebei rozumieja .Ale mozye naprawde nikogo nie mial ,ale musisz uwazac zeby znow cie nie skrzywdzil

aska1271
04-03-2011, 11:26
mija juz miesiac jak nie mamay kontaktu ze soba a mnie zamiast lepirj jest chyba gorzej ,bo trace nadzieje ze on moze wrocic ,choc wiem ze nie wroci nadal sie ludze ze zateskni jest mi bardzo ciezko i ciagle mysle ze to przezemnie ze moze bylam za nudna dla niego znudzil sie mna poprostu nie wiem juz co mam robic...

aska1271
04-03-2011, 11:34
do edziorek;
pisalas ze wrocil po 4 miesiacach a czy mieliscie przez te 4 miesiasce jakis kontakt ze soba?

vilemmo
04-03-2011, 11:53
cześć wszystkim.
nie trudno się domyślić dlaczego piszę. nie będę się rozpisywać i zanudzać Was moją historią, więc w skrócie: byliśmy razem 2 lata, ostatnio dużo się kłóciliśmy, potem po poważnej kłótni, było 2 tygodnie przerwy, a za 3dni... to samo. nie odzywa sie do mnie już drugi tydzień. nasza wspólna koleżanka ma niedługo urodziny, i jak napisała mu o zaproszeniu (nie wiedziała co się z nami dzieje) to jej opisał, że nie przyjedzie bo nie wypada, żeby przychodził tam ze swoja nową dziewczyną, skoro ja tam będę. zachodzę w głowę czy już kogoś sobie znalazł, bo napisał to przeszło tydzień temu, a jeszcze 3 dni przed tym zdarzeniem, byliśmy w kontakcie, i mówił o tym, że jego mama mnie zaprasza do siebie, nic nie wskazywało na to że tak nagle się kontakt urwie.
juz 2 tydzień się nie odzywamy. nie moge uwierzyć, że tak szybko o mnie zapomniał, a mieliśmy tyle planów, tyle marzeń, myślałam że łączy nas prawdziwe uczucie, pomimo tych kłótni.
zawsze to ja dązyłam do zgody, ale zauważyłam tez, ze gdy okazywałam mu moją słabość on czuł się pewnie i niejako to wykorzystywał. nie chcę teraz do niego zagadywać skoro całkiem możliwe że kogoś ma, ale to nie zmienia faktu, ze za nim tęsknie cholernie i myśle cały czas.
z racji studiów mieszkamy w inych miastach, ale odległosć nie jest zabójcza (ok 150km) i zawsze spotykaliśmy się na weekendach, ale w tamtem weekend on nie przyjechał, nawet nie zagdał o tym, i chyba w ten tez nie... nie wiem czy kogoś ma... na gadu wieczorami siedzi, nie wiem... jeśli w ten weekedn nie będzie go na gadu to chyba sobie kogoś znalazł.
starsznie mi ciężko. co sądzicie> czy można przekreślić 2 lata wspólnego życia? ja wiem ze on jest uparty, ale nie mogę pojąć ze tak łatwo ze mnie zrezygnował.

vilemmo
04-03-2011, 11:57
najgorsze jest to mileczenie które mnie dobija. nie pisze do niego, bo już kiedyś przerabiałam podobną historię, prosiłam żeby wrócił, a on mnie ranił słowami tak jak nożem w serce, i drugi raz tego bym nie zniosła, wieć chyba z dwojga złego wolę tą niepewność niż namacalny dowód ze ma mnie w dupie po takim czasie bycia razem
boję sie do niego zadzwonić i napisać, ale boję się też ze to milczenie przerodzi się w po prostu rozstanie na dobre. on zawzse się odzywał, pisał cokolwiek, ja wolę się kłocic przez smsy niż znosić jego obojęntosć. a jesli on kogoś ma, to ja tego nie przeżyje.

aska1271
04-03-2011, 15:58
jeszeli to n ie twoja wina tylko jego ja na twoim miejscu bym do niego nie pisala ,nie dzwonila i zobaczysz za jakis czas czy sie odezwie jesli cie kocha bedzie chcial z toba byc .A jesli kogos ma to nic nie zmieni ze bedziesz do niego pisac,,.Wiem ze ciezko wiem ze boli ale musisz poczekac i zobaczysz czy sie odezwie pierwszy.Co do 2 lata ja tez bylam z facetem 2 lata swiata pozamna nie widzial tak mowil ale jak zaczelam mowic io slubie zaczelo sie psuc mowil ze ma depresje i takie tam i ze musi jeszcze dorosnac aby moc zalozyc rodzine myslalam ze przemysli ze jednak jak mnie kochal to zmieni zdanie .Nie odzywa sie ponad miesiac wiec widac ze nic do mnie nie czul to bylo tylko zauroczenie

vilemmo
04-03-2011, 19:03
nie, to nie jest moja wina. on zaczął wszystko, a potem tylko dolewał oliwy do ognia. 2 tygodnie temu zagadał i niby chciał wrócić ale sypał takimi tekstami, że mu się kazałam zastanowić nad sobą. potem była jeszcze kłotnia ech... jedno wiem, że nie ja zawiniałam, naprawdęm tym bardziej że niedawno też przechodziliśmy kryzys i starałam się to naprawić. i jak się udało, to nie minęło parę dni (nie cały tydzień) i on znowu zaczął.
wiem, że jeśli ma kogoś, to ja nic nie zdziałam, już kiedyś też tak było podobnie, że znałazł sobie jakaś koleżanka, tylko po to żeby mi zorbić na złość, wiem, ze nie niczego między nimi nie doszło, ale przejęłam się tym.
i teraz też się przejmuję, bo jest zawsze w weekend się spotykaliśmy a teraz cisza, i ona mnie dobija, z każdym dniem

aska1271
17-03-2011, 13:29
ja tez tesknie za moim ,ale wiem ze juz nie wroci wystraszyl sie ze chce zalozyc rodzine i zniknal

arizona78
15-06-2011, 19:16
Przede wszystkim drogie panie przestancie plakac. Placz uniemozliwia logiczne myslenie. Macie za soba zazwyczaj po kilka nieudanych zwiazkow i zamiast łkać moze warto sie zastanowic czemu kolejny raz nie wyszlo.
Z mojego doswiadczenia wynika, ze najbardziej kochamy byc zakochane i wierzymy, ze w rekach ( hm...) faceta jest zrodlo naszego szczescia. Ze jak on nas kocha i z nami jest to stajemy sie lepsze, ladniejsze i madrzejsze. A jak on odchodzi to zabiera ze soba "pakiet uszczesliwiajacy" i stajemy sie brzydkie, glupie i zle. Jak sadze jestescie znacznie mlodsze ode mnie, ale wielu rzeczy mozecie dowiedziec sie z madrych ksiazek. wystarczy poszukac. na poczatek proponuje bardzo przyjemna do czytania ksiazke Barbary de Angelis- Czy bedzie z nas para.

Jolcia05
02-08-2011, 16:06
Wiem doskonale jak ciężko jest po rozstaniu z ukochanym chłopakiem. Też kiedyś przeżyłam kiedyś podobną rozterkę i nie powiem żeby było łatwo. Trzeba jednak pamiętać, że czas goi rany i naprawdę kiedyś może być jeszcze dobrze.

cycusdzemka
19-12-2011, 20:45
Dziewczyny

Chłopak też człowiek i jeżeli kocha to wróci. Jeżeli myślicie że chłopaka nie boli rozstanie to jesteście w błędzie! On też czuje cierpi cieszy się płacze tylko po prostu tego nie okazuje. Dajcie im czas do namysłu i jeżeli coś facet czuje do dziewczyny to też nie potrafi spać całe noce! Myśli tylko jak wrócić do kobiecego ciepła, marzy żeby się do niej przytulić, pocałować porozmawiać. Pamiętajcie że nikomu się tak nie ufa jak swojej dziewczynie można z nią porozmawiać o wszystkich i o wszystkim. Jeżeli uczucie jest tak silne to wrócą! A wy musicie zrozumieć swoje błędy i je naprawiać bo bez tego długo to nie potrfa.

POWODZENIA !!!!

MY mamy naprawiać swoje błędy?? Pytam jako kobieta. Uważam, że skoro w 4dni zmienił zdanie i jak nie umieli się tylko 4dni dogadać to zerwał, to jest to zwykły nie dojrzały chłopiec, który nie nadaje, się do związku, a le w tym, że mają przeczekać aż się sam odezwie to masz racje, a wina zawsze jest po obu stronach

cycusdzemka
19-12-2011, 20:56
zaczne od tego ze juz pisalam w tym temacie...byly duze problemy w moim zwiazku w wakacje ale podjelismy decyzje ze sprobujemy jeszcze raz..a teraz zaluje ze wtedy to sie nie skonczylo, moze teraz byloby mi juz latwiej;(chce umrzec;( moje zycie nie ma juz sensu;( znajomi ukladaja sobie zycie:zareczaja sie, biora slub, planuja dzieci, ogolem mysla o sobie w przyszlosci...a moj chlopak ciagle nie ma dla mnie czasu a jestesmy juz razem prawie dwa lata...ja bym chciala sie widywac codziennie, uwazam ze dzien jest na tyle dlugi ze jak sie kogos kocha to sie znajdzie dla niego chwile czasu a on ciagle szuka wymowek...mam wrazenie ze wszystko jest wazniejsze ode mnie...ciagle ja prosze o spotkania i nalegam, nawet jak praktycznie nie mam czasu albo jestem zmeczona to zawsze kombinuje zeby sie z nim spotkac...bo zwyczajnie go potrzebuje codziennie,potrzebuje sie przytulic, pogadac z nim...musze go prosic zebysmy gdzies wyszli, nawet na bal absolutoryjny nie chce isc ze mna...i co ja mam isc sama?jestem zalosna, czuje ze sie uzaleznilam od niego i nie potrafie tego skonczyc chociaz cierpie...nie wiem co mam robic;(od pewnego czasu mam silne bole brzucha,ktore pojawiaja sie w nocy...i mysle ze to jest zwiazane z lekiem ze on mnie zostawi i ze bede cierpiec jeszcze bardziej...czuje jak sie odsuwa ode mnie coraz bardziej... pomozcie prosze...

Dziewczyno, opanuj się, Ty tego chłopaka prześladujesz a nie jesteś z nim. Daj mu trochę wolności, czasu który wykorzysta jak chce, za bardzo na niego naciskasz, na pewno by poszedł na ten bal z Tobą, ale nie dajesz mu żyć a on zwyczajnie chce od Ciebie odpocząć, a Ty mu na to nie pozwalasz. Związek związkiem, ale wolność w związku też jest bardzo ważna, masz na jego punkcie obsesje. Zastanów się na tym co napisałam, nie piszę tak dlatego, że chcę Ci dokuczyć, ale żebyś wiedziała co robisz źle... Powodzenia

agnwoz
16-01-2012, 02:04
Prawie kazdemu chodzi tylko o sex a jak go dostanie za wczesnie to juz mu nie zalezy. A my emocjonalne dziewczyny wpadamy w depresje.

Przy okazji chcialam powiedziec, że znalazlam ciekawy darmowy ebook jak zapanowac nad emocjami na www.szkoleniazplusem.pl i teraz juz inaczej postrzegam siebie i swoje emocje.

kiniora91
22-01-2012, 17:08
Hej byłam z moim chłopakiem 5 lat ,były wzloty i upadki ale bardzo go kochałam i kocham nadal nie wiem jak mam zyc bez niego wszystko mi o nim przypomina WSZYSTKO ciagle czuje jego zapach....... Zaczeło sie psuc od naszego wspólnego wyjazdu na dyskoteke ,miał mnie totalnie w dupie bawił sie ze znajomymi a ja ciagle go szukałam......Po dyskotece troche sie pokłucilismy ale powiedział kocham cie przepraszam a ja jak zwykle uwiezyłam i było ok , do czasu .......2 tygodnie temu poszliśmy na 18-stke do mojej kuzynki ,na poczatku było wszystko ok ale pozniej znowu mnie olał bawił sie z kolegami i z koleznka(ktora mu sie podoba)a ja siedziałam jak dupa:( ale co tam na drugi dzien znowu mu wybaczyłam. To wszystko z miłosci tak go kocham.....Było dobrze 1 dzien A pozniej cisza przestał do mnie przychodzic sms- pisał że sory ale nie przyjde bo musze jechać tu i tam ,i Tak 5 dni sie nie widzielismy tylko dzwoniłi krzyczał na mnie i awantury robił nie wiadomo o co ....(chciał przerwy) ale tak za nim tęskniłam że w czoraj napisałm sms .troche popisalismy a wieczorem pijany zadzwonił ze musi powiedziec mi prawde , że podoba mu sie ONA i ze sie z nia spotkał pare razy .Ale powiedział ze to mnie kocha i ona sie do mnie chowa. Ciekawe tylko czemu zostawił mnie ..........nie wie co czuje powiedzia,ł juz mnie nie kocha wiem to , zapytałam co ja takiego zrobiłam zle dlaczego nie chce już ze mna byc a on na to że sam nie wie . Napewno chodzi o to że zakochał sie w tamtej dlatego mnie olał dlatego zostawił:( tyle żesmy razem przezyli ,juz kiedys zostawił mnie 2 razy ale po czasie jak pies do niego wrociłam nawet juz zdrade kiedys mu wybaczyłam :( nie umiem życ bez niego tak bardzo go kocham najbardziej na świecie ale on juz mnie nie chce i to czemu? on nie wie czemu. Tak łatwo mu to przyszło a ja ? co ze mna ? nie jem nie pije pale fajke 1 za 2 nic mi nie pomaga ciągle tylko płacze i wspominam go......... to była moja pierwsza miłosc z nim straciłam dziewictwo jego pokochałam a On nagle mnie nie chce co ja mam robic?

Minako88
25-01-2012, 20:14
Witajcie Dziewczyny! Piszę tutaj z tego samego powodu co Wy. Nie umiem sobie poradzić z tym co dzieje się w moim życiu i ogromnie proszę o słowa wsparcia, porady.

Spróbuję to jakoś zwięźle opisać, chociaż zamknięcie 3.5 letniego związku w paru słowach nie będzie łatwe. Był to związek przez dwa lata bardzo pozytywny i jedynie przez ten czas ja mogłam mieć zastrzeżenia do siebie. Mając trudną sytuację rodzinną często byłam zdenerwowana, miałam napady fochów i czepiania się. Mam impulsywny i wrażliwy charakter natomiast mój chłopak bardzo się starał. Mieliśmy w naszym związku bardzo nieprzyjemny epizod- poznałam chłopaka i nie zdradziłam nigdy swojego chłopaka ( nie przytulałam się do tamtego gościa ani go nie pocałowałam! Jedynie spacery i rozmowy i to bez flirtu) aczkolwiek bardzo to zniszczyło nasze relacje. P. był świadom że waham się czy chcę z nim być i jednak taką decyzję podjęłam. Do dzisiaj żałuję tego co było, jednak rozumiem też że zdarzyło się tak ponieważ czegoś brakowało mi w naszym związku. Po tym zdarzeniu byliśmy ze sobą nadal, odbudowałam zaufanie i w moim odczuciu bardzo nam się układało. Taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Ale niestety od tegorocznych wakacji coraz więcej się psuło, pojawiały sie kłótnie a ja czułam że P. odsuwa się ode mnie. Wspólnym trudem mimo tymczasowych rozstań walczyliśmy o nasz związek. jednak dręczyło mnie to że coraz mniej się stara, już nie stać go było na czułe niespodzianki. nawet 3 rocznicę zlekceważył i uważał, że czepiam się. Nadeszły święta, był bardzo chory. Nałożyły się nasze problemy- ja miałam bardzo trudną sytuację w życiu a on leżał rozżalony w łóżku. Starałam się dawać mu wsparcie, dopytywać go jak się czuje. Ale nie szło to w drugą stronę, gorycz we mnie rosła. Nadszedł sylwester. O godzinie 13 przez telefon oznajmił mi gdy prosiłam go aby powiedział co się dzieje (czułam oddalenie które interpretowałam jako chorobę itp.) - usłyszałam że nie od dziś myślał o rozstaniu i że tak będzie lepiej. Łez nie było końca, jednak pojechałam do niego aby nie spędził północy sam. Zostałam też na nowy rok- było namiętnie, czule, czułam że to mój kochający P. Minęło parę dni i poruszyłam znowu temat tego że ze smutkiem zauważam że nie stara się, czuję się jakbym była bo jestem. Podkreślałam że ogromnie go kocham jednak czuję że jest dobrze tylko jak jestem, gdy jest bliskość. Dostałam odpowiedź że nie zaprzeczy, że tak jest. Płakałam tego dnia, pojechałam do niego. Z bólem serca zerwałam mówiąc że nie stara się, że ja od ponad pół roku tylko się staram, że cierpię a on nawet nie wie co tak na prawdę dzieje się w moim życiu. Wysłuchał tego co miałam do powiedzenia i nawet mnie nie zatrzymał gdy wychodziłam, nic nie powiedział. Płakałam długo, nie bylo końca. Żal i poczucie że tak mi zależy a jemu tak łatwo to przyszło. Podjęłam się rozmowy z nim, stwierdził że wtedy to nie dotarło do niego. Ale że dobrze zrobiłam. od początku stycznia próbowałam z 6 razy nawiązać z nim kontakt, w tym raz spotkałam się z nim prosząc o to. Poprosiłam o rozmowę, o wyjaśnienie czemu nie stara się. Nie mogłam uwierzyć w odkochanie. Podczas spotkania przytulał, całował. Uzgodniliśmy że potrzebuje ciszy, wszytsko sobie przemyśli, że odezwie się. Wczoraj chciał spotkania. Oddał mi rzeczy, powiedział że wszytsko przemyślał, że oglądał nasze zdjęcia ale go nie ciągnie już do mnie. Że nie kocha. Łzom nie było końca. Ogromnie go kocham, nie mogę zrozumieć czemu tak się stało. Jeszcze dzisiaj pisałam do niego, ale to nic nie daje. Jest mi tak ciężko, płaczę. Bardzo chcę coś zrobić aby to tak się nie skonczyło. Im bardziej do niego piszę tym bardziej on się odsuwa. A jak dam mu ciszę to odejdzie. Ale gdy widzimy się widzę w nim że nadal coś do mnie czuje. Co radzicie w mojej sytuacji? Jak pokazać, że zależy, jak rozsądnie w tej sytuacji postąpić? Myślałam że po wakacjach wynajmiemy razem mieszkanie w Wawie, pokochałam i tak dobrze poznałam jego rodzinę, znajomych jego też lubię. On jest naprawdę częścią mnie :( Nie umiem się do niego nie odzywać :( Ogromnie proszę o jakieś rady, ciepłe słowo. tak tego potrzebuję :(

Minako88
25-01-2012, 20:20
Do Kiniola- Witaj. Przeczytałam Twoją wiadomość i wyobrażam sobie jak Ci ciężko. Ale wybacz- jeśli ktoś tyle razy ma w sercu kogoś innego to chyba tak już będzie. Taki typ człowieka który potrzebuje wrażeń. Ja raz zauroczyłam sie kimś innym i ogromnie tego pożałowałam, a Twój były facet doskonale wie że może sobie na to pozwalać i dlatego schemat się powtarza. Do czego to prowadzi? Do Twoich łez. Nie jesteście ze sobą dnia ani miesiąca, to było aż 5 lat. czas na dotarcie się już był :( :( Wiem- podobnie jak u mnie :( Ale widzisz, jak zależy to się człowiek tak ogromnie stara. A u Ciebie to pierwszy tak porządny i długi związek- tym bardziej jest ciężko. Ja osobiście rady nie umiem Ci dać, ponieważ sama ogromnie cierpię. Ale Twój facet postępuje bardzo nie fair wobec Ciebie :( :( Ludzie mówią że czas goi rany a ja wiem że nie można izolować się od ludzi, rozmowa najbardziej pomaga. 3maj się

alicjasin
14-05-2012, 12:14
Moim zdaniem to tylko poza :) Jeśli kocha to gdy mu emocje ostygną zechce wrócić. Bo co to za miłość, która gaśnie przy pierwszym lepszym spięciu? Daj mu kilka dni i delikatnie wróć do tematu ;)
A jeśli on znów nie? To kochanie godnie zamilknij. I zajmij się czymś. Zajmij myśli, zajmij ręce. Kocha - wróci. Nie kocha - chwała Bogu, że sobie poszedł. Lepszy przyjdzie;) Pozdrawiam :)
Alicja S
Relacja idealna (http://relacje-damsko-meskie.blogspot.com)

patrycja1921
25-08-2012, 19:13
moj narzeczony zostawil mnie 3 tygodniew temu,bylismy raze 7lat,ostatnio miedzy nami bylo zle ale w ziazku sa zawsze wzloty i upadki,napisal mi smsa ze z nami koniec i wyprowadzil sie z domu.nie chce ze mna rozmawiac tylko piszemy smsy.mowi ze nigdy juz do siebie nie wrocimy ze to koniec na zawsze ze on mosi sie wyszalec,ze on nic do mnie juz nie czuje.staralismy sie 1,5roku o dziecko.jeszcze 3 tygodnie temu mowil mi ze jego marzeniem jest miec ze mna dziecko.czy mozna z dnia na dzien tak wszystko przekreslic wspolne plany i marzenia?ma klucze od domu i czasem przychodzi po rzeczy po co?moze ma inna,nie mam pojecia wogole o co temu czlowiekowi chodzi,ja go kocham i chce zeby wrocil co mam zrobic POMOZCIE PROSZE!!!!!!

truskawka198
26-08-2012, 12:22
Doskonale Cię zrozumiem. Dziś mija 3 tygodnie jak mój chłopak mnie zostawi. I to już drugi raz. Byliśmy ze sobą 6 lat. Po 4 latach zastawił mnie przez telefon i potraktował jak najgorszą. Wrócił i prosił o szansę. Stwierdził, że wie o co się kłócimy. Zaufałam, wierzyłam ze będziemy szczęśliwi. I po dwóch latach od pierwszego zerwania znowu mnie zostawił. To fakt nasz związek był trudny. Kłóciliśmy się ale nie myślałam, że znowu mnie tak potraktuje. A ja tylko zwróciłam mu uwagę, żeby więcej czasu poświęcał nam. Widzieliśmy się od 18 do 21 i nie wiem czy można to nazwać wspólnym mieszkaniem, bo po pracy byłam w domu i czekałam jak po mnie przyjedzie. Jak miał ochotę to przyjechał, a jak nie to pił z kolegami. Przeczuwałam, że coś jest nie tak bo od 3 dni wychodził i wracał w nocy podpity. Najgorsze jest to, że jak wracał to się przytulał i całował. Myślałam wszystko jest dobrze. Aż wrócił 3 dnia pijany i kazał mi wypierdalać. Już drugi raz wygonił mnie z domu. Za wszystko wini mnie.Wyzwał od świń i wariatek. To ja jestem tą najgorszą i to ja zniszczyłam nasz związek. A ja tylko pragnę lam być tą najważniejsza. Na koniec powiedział mi, że mu wszystkiego zabraniałam. To prawda, ze czepiałam się jak przyjeżdzałam a on pijany. Niedzielne poranki też zaczynał od picia. Spotkać się też nie chce, chociaż zerwał po pijaku. Ja nie wiem czy facetom brak odwagi? Niedawno z nim rozmawiałam i stwierdził, że tęskni ale woli spokój niż kłótnie. Pisałam, pytałam się czy jest szansa ale na to akurat nie chce odpisać. Brakuje mi jak kogo innego. Mimo, że wylałam przez niego tyle łez to ja bym go nie zostawiła. Wiem, że nie ma idealnych związków i trzeba rozwiązać problem a nie od niego uciekać. Każdą rozmowę traktował jako atak, jako czepianie i chęć kłótni. A ja chciałam tylko dać mu do zrozumienia jak bardzo mnie krzywdzi, gdy po wymianie zdań wychodzi do kolegów. Powiedział mi kiedyś, że jeśli przestane się czepiać to on przestanie pić. Tęsknie za nim ale wiem, że teraz odżywa. Imprezuje z kolegami. A o mnie nawet nie myśli. Twierdzi, ze ja się nie zmienię bo o roku czas też się nie zmieniłam.
Patrycja ja myślę, że on wróci prędzej czy później. Przemyśli wszystko. U mnie jest już inna sytuacja. My już raz wróciliśmy a kolejnego razu nie będzie. Ile razy można się rozstawać i wracać..Przecież to chore..Wykończył mnie psychicznie..Każda sprzeczka kończyła się strachem czy mnie zostawi. I zostawił chociaż mówił, ze nigdy tego nie zrobi. Mam straszny żal bo jeszcze w styczniu rozmawiał z rodzicami o ślubie. A w dzień zerwania powiedział, że nigdy by się ze mną nie ożenił. Najgorsze, że ja też siebie obwiniam. Może gdybym się nie odzywała, nie fochała to byłby ze mną.Czasu nie cofnę..Trzeba żyć chociaż jest strasznie ciężko.

patrycja1921
26-08-2012, 16:28
mialam podobnie tez w nocy przychodzil,wiecznie ze znajomymi chodzil a mnie nigdzie nie zabieral ze soba,a potem mowil ze to ja nie chcialam z nim chodzic.on chyba ma inna i to na dodatek mezatke,bo my siedzimy w angli,zostawil mnie tu sama.nie wiem co mam robic,ale wydaje mi sie ze on nigdy juz nie wroci jest zbyt uparty.

patrycja1921
27-08-2012, 20:15
nie wiem co juz zrobic,on mnie caly czas unika;(na smsy nie odpisuje,nawet jego numer skasowalam zeby mnie nie korcilo.mysle caly czas o nim,co noc mi sie sni ze przychodzi i przeprasza.

truskawka198
29-08-2012, 17:44
A mój były odpisze raz na jakiś czas..Jak mu się chce..Powiedział mi, że powrotu nie ma ale jakoś to do mnie nie może dotrzeć. Tyle lat razem a on wszystko zniszczył. Niby to ja zniszczyłam przez fochy i kłótnie ale wiem, że wina leży po obu stronach. Ostatnio napisał, że znajdę takiego co będzie znosił to wszystko. Tylko ja nie chcę innego...Nie chcę porozmawiać ze mną w cztery oczy :( Patrycja on wie, że Ci zależy i nie odpisuje. Może chcę wszystko przemyśleć, poukładać. Ja też sobie obiecuję, że nie będę pisać ale za chwile stwierdzam, że jeszcze o czymś istotnym mu nie powiedziałam. I wychodzi na to, że piszę codziennie :(

patrycja1921
29-08-2012, 22:53
dzis byl i zabral swoje rzeczy,powiedzial ze nasze zdjecia sa do spalenia wszystkie.juz znalazl sobie inna.....kazdy mowi ze nawet do piet mi nie dorasta hehe.dzis obiecalam ze ostatni raz placze przez niego.ja wykasowalam jego numer i uwierz ze juz mnie nie korci do niego pisac.wisial na scianie jego krzyzyk z bierzmowania to powiedzial:ze moze mi go zostawic jak chce. a ja doniego ze nie chce nic co by mi o nim przypominalo i wziol go.mialam chec stanaac i sie rozryczec ale zacisnelam zeby i powiedzialam ze on juz nigdy nie zobaczy jak sie nad soba uzalam.ale zamknal drzwi to jak zaczelam ryczec ze nie moglam sie uspokoic to kolezanka dala mi tabletki na uspokojenie.....................ciezko bedzie zaqpomniec ale napewno jeszcze z tego kiedys bede sie smiala ze tak to przezywalam.zycie toczy sie dalej bo wiem ze on juz nie wroci

truskawka198
30-08-2012, 17:12
To jest wielka masakra, żeby cierpieć przez faceta. A ja wczoraj mijałam się z moim samochodem. Jechał z kolega, na odczepnego machnął mi cześć. Pozniej dostałam smsa, że gdyby on pierwszy nie machną cześć to ja bym nie machnęła i on właśnie widzi jak mi zależy. Ja sama nie wiem jak mu pokazać, że mi zależy. Wkurza mnie pisaniem, że się nie zmieniłam, że mi nie zależy, że gdybym kochała to byśmy się nie kłócili. Nie wiem co myśleć. Bawi się mną i moimi uczuciami.
Patrycja wiem, że Ci ciężko. Mi też każdy mówi, że stać mnie na lepszego. Tylko, że nawet po tym co zrobił to go kocham. Wiem, że czasami miałam fochy ale czasu nie cofnę..Nie wiem co będzie jak zobaczę go z inna.

patrycja1921
30-08-2012, 19:59
zrobilam cos glupiego......bardzo glupiego,pokazalam mu test ciazowy(kolezanka mi zrobila ktora jest w ciazy)i on powiedzial ze mi nie wierzy ze mam go zrobic przy nim wtedy uwierzy.teraz znajomi pisza mi smsy i gratuluja ze jestem w ciazy,on wszystkim powiedzial palant a mowilam mu specjalnie ze to jest nie mozliwe ze jestem bo tyle czasu sie staralismy i nic a tu raptownie.....ja nie chce zeby on wrocil do mnie bo go sie juz brzydze chce tylko zeby zobaczyl jak ja cierpie i zeby on tez pocierpial.i nie wiem co teraz zrobic powiedziec ze poronilam,napewno by sie z tego ucieszyl...............teraz troszke zaluje ze tak zrobilam ale chcialam zobaczyc jak on zareaguje a on powiedzial tylko ze mi nie wierzy ja zaczelam plakac i kazalam mu wyjsc

urszulab1
17-10-2012, 23:37
Nigdy ale to prze nigdy nie uganiaj sie za facetami. Jak jest Ci pisany to wróci. Jeśli chodzi o kwestię czasu, który będzie ci potrzebny na wyleczenie ran.......
, cóż nikt tego nie wie. Jest t uwarunkowane indywidualnie oraz zależy od stopnia przywiązania do partnera. Myślę że facet który nie jest Tobą zainteresowany nie jest wart starań.

sharmina88
30-11-2012, 15:07
Hej wszystkim którzy tu zaglądają.Bardzo prosiłabym Was o pomoc bo już nie wiem co robić i co mam o tym wszystkim myśleć.Szukam porady oraz interpretacji tego, co dzieje się w moim życiu i co myślicie o zachowaniu mojego EKS(od 3 listopada:/) Niecały miesiąc temu zerwał ze mną chłopak po prawie 7 latach związku. Przez jakiś czas nie układało się nam za dobrze,była między nami złość, kłóciliśmy się i troche mieliśmy dość(widać on bardziej), jednak jeszcze pod koniec lipca byliśmy razem w Egipcie i było wspaniale. W pamiętną listopadową sobote, gdy ze mną zerwał, stało sie to w dużym gniewie, chyba ogólnie na wszystko- na sytuacje że jest tak źle jak jest i powiedział mi ze mnie nie kocha, ze już ma dość, ja oczywiście ryczałam, prosiłam, potem wyszłam od niego zabierając starego laptopa którego u niego trzymałam, na deszcz, na ławke, stamtąd jeszcze dzwoniłam, błagałam, aż w koncu pojechałam do domu,a własciwie upić się wódką do koleżanek, cała mokra, rozbeczana, rozmazana, zrozpaczona... Oczywiscie od razu prawie dzwoniłam, on na poczatku odbierał ale potem powiedział ze nic sie już nie da zrobić,że już nie chce mieć ze mną nic wspólnego, że to definitywny koniec(wcześniej zrywał ze mną cztery razy, raczej o błache sprawy, kłótnie, ale po tygodniu wracał...), a ja aż do czwartku dzwoniłam, pisałam, poprosiłam go żeby kupił mi łądowarke(pracuje w sklepie elektronicznym a mi naprawde sie zaepsuła a ceny nie po znajomości są ogromne)i że w sobote po pracy do niego bym po nią przyjechała. Na poczatku nie chciał, tzn chciał aby przekazał mi ją ktoś inny ale jak juz sie zobaczyliśmy było lepiej, tzn powiedział że raczej sie nei da nic zrobić, alejeśli to ma iść w dobrym kierunku to żebym pokazała mu że umiem bez niego żyć normalnie, żebym pisała co u mnie, ze bedzie odpisywał, żebym dała mu jakiś tydzień a zdecyduje czy chce wrócić.Mówił że zastanawia sie czy chce być ze mną, że musi być pewny i nie być ze mną wbrew sobie, zeby potem nie żałować.no to pisałam tylko co robie, gdzie byłam, skąd wróciłam, po tygodniu jednak, kiedy wcale nie dał znać co do swojej decyzji dodawalam także że mi źle bez niego, że mi go bardzo brakuje, ze tesknie... Od tej pory widzieliśmy się 2 razy, raz 2 tygodnie temu i ostatni 3 dni temu, dosłownie na pól godziny na ławce w parku. Źle zrobiłam ale łzy mi same popłynęły do oczu na jego widok wiec zapytałam czy do mnie wróci a on na to, ze własnie pokazuje że nie umiem nie być histeryczką, ze mieliśmy sie nie spotykac tylko mieć kontakt a ja dzwonie(bo wtedy zadzwoniłam z pracy) i prosze... powiedziałam mu na to że ja go do niczego nie przymuszam, że bede czekac na jego decyzje i że już nie bede pisać tekstów że tesknie itp bo i tak o tym wie.Rozmawialiśmy o znajomych, rodzinie, pracy itp... On stwierdził, że po 7 latach to byłoby chore gdybyśmy przestali sie do siebie odzywać, a dla mnei nie wiem co gorsze- czy taki kontakt, który sprawia że nie dość ze myśle o nim cały czas to jeszcze cierpie, czy żaden?!Napisałam na nastepny dzień że robie zakupy z mamą,koncząc smsa uśmiechnieta buźką, żeby pokazać że jest ok(choć to oczywiście udawane), odpisał, pytając czy dotarłam wczoraj do domu, wiec odpisałam że tak, ze bez problemu i że mam nadzieje ze z jego barkiem ok(był wybity).Odpisał że lepiej ale gdy wczoraj napisałam wieczorem już nie odpisał. Nie wiem co robić, czy pisać pokazując, ze radze sobie bez niego czy przestac pisać w ogóle i czekać aż zatęskni?? Czytałam wszystkie poprzednie komentarze ale nie wiem czy w moim przypadku tez mam zostawić go w spokoju skoro on chce mieć kontakt? nie dam rady powiedzieć mu żebyśmy sie nie odzywali do siebie w ogóle...Opisując tę historię nie musze chyba dodawać, że jestem pewna że on jest miłością mojego życia, że przed zerwaniem nie układało się przez nas oboje, że zawsze byłam i jestem wpatrzona w niego jak w obrazek, że wystarczyłby ruch ręką i gotowa byłabym rzucić wszystko i do niego pojechać, zrobiłabym wszystko by znowu z nim być. Proszę poradźcie mi co zrobić bo jestem zrozpaczona:(:(:(:(

amatiz
16-12-2012, 20:03
SUPER PROMOCJE, KONIECZNIE ZOBACZ

http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=24931928

medi94
14-04-2013, 07:41
Hej.Poznaliśmy się dokładnie 6 lat temu jak mieliśmy po 13 lat, zaczeło sie od przyjazni pozniej okazalo sie że się we mnie zakochał. Po jakims czasie zaczelismy "chodzić ze sobą" chociaż z mojej strony nie była to miłość. Był to związek niedojrzały, dużo kłótni, fochów nieporozumień. Byliśmy dziecinni więc na początku 1 liceum postanowiłam to skończyć, kontakt się urwał. Zaczęłam związek z innym facetem i zapomnialam o tamtym chociaz codziennie mijałam sie z nim w szkole. Czułam się szczesliwa jednak po niecalym pol roku w moim aktualnym zwiazku zaczelo czegos brakowac, nie potrafilam go pokochac i zaczelam myslec o poprzednim chlopaku (mimowolnie) Zaczelismy znowu ze soba rozmawiac, czasami do mnie pisal, dlatego zerwalam z obecnym chlopakiem aby nie byc wobec nie go nie fair. Mialam sporo watpliwosci czy wrocic do tego pierwszego, przelomowym momentem bylo wesele na ktore ze mna poszedl i znowu sie wszystko zaczelo, tydzien po tym wyjechalam do angli na miesiac, on za mna czekał. Kiedy wrocilam nasz zwiazek juz niczym nie przypominal tego "zwiazku" z gimnazjum, duzo sie zmienilismy i bylo nam razem wspaniale. Zakochałam się. On też był w siódmym niebie w koncu tyle czasu na mnie czekał. Tak minął rok. Byliśmy bardzo udaną parą. Prawie nigdy sie nie klocilismy a jak juz sie zdarzylo szybko sie godzilismy, bo nie potrafilismy sie na siebie gniewac.Widywalismy sie codziennie. Jego rodzina byla przywiazana do mnie z kolei moja do niego. Zaczelismy planowac wspolne mieszkanie na studiach, on wszystko zalatwil i po wakacjach mielismy mieszkac razem. W tym wlasnie momencie coś "pękło" jak to stwierdzil. Chciał tydzien odpoczynku od "związku"ale ja sie nie zgodzilam, chcialam dowiedziec sie na czym to stoi, powinnam sie teraz skupiac na nauce a nie zastanawiac sie co mu w glowie siedzi. Z dnia na dzien oswiadczyl mi,że go to męczy.. nie ja ale nasz zwiazek, zobowiązanie, i że mnie juz nie kocha. Był to dla mnie wielki szok. Odkochał się po 6 latach... tyle na mnie czekał i po roku pieknego zwiazku mnie zostawil . Jeszcze niecaly tydzien temu kwiaty, kolacja, kino mowil, ze mnie kocha a teraz już nas nie ma. Powiedział, że to nie moja wina, że po porstu wygasało, przepraszał i mówił ze to dla niego niełatwa dezycja. za 3 tygodnie matura i najdłuższe wakacje z życiu, mielismy tyle planów... był połową mojego życia. Zapewniał, że jestem tą jedyną .. wspominał o zaręczynach na studiach. W tej chwili myślę, że to co mnie spotkało to sen i ironia losu, bo bardzo się w nim zakochałam, tak jak on kiedys we mnie.


Tymczasem pozwoliłam mu odejsc, jak uslyszalam "już cię nie kocham" stwierdziłam, że to już nie ma sensu. Zraniło mnie to do wszelkich granic możliwości.Wiem, że po prostu nie dojrzał, studia go przerosły... to nasze wspólne mieszkanie.. chociaż sam do tego dążył:( nie wiem co myśleć. Nie wiem czy na prawdę się odkochał czy tylko desperacko uciekł od zobowiązań a wiedział że tylko w taki sposób może spowodować, że zniknę.